Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Matka czeskich rzek od ujścia do źródeł
Autor Wiadomość
Beras 
trochę już popisał
Dołączył IV 2011


Twój sprzęt: Uwe Gante Gigant 200
Nazwa załogi: 87578
Dołączył: 10 Lut 2016
Piwa: 9/17
Skąd: stela
Wysłany: 2016-05-14, 21:07   Matka czeskich rzek od ujścia do źródeł

Pozwolę sobie po tygodniu (nie całym) od powrotu przedstawić Wam swoją kolejną podróż... Jej tematem przewodnim stała się Wełtawa – matka czeskich rzek. Alternatywą była podróż zza Czesko-Saksońskiej Szwajcarii do zachodniego końca Czech (Karlove Wary itd.) ale prognozy na dolinę Wełtawy były bardziej optymistyczne...

Przygotowania przedwyjazdowe poza sprawdzaniem pogody sprowadziły się do zakupu dwóch baniaków pospożywczych po 25l każdy (bo zbiornik w moim kamperku trochę odstaje wielkościowo od dotychczasowych, a i więcej tyłków do mycia) na wodną rezerwę i karty czeskiego Tesco Mobile (za 300 kcz 1 GB internetu na miesiąc).

Wyjechaliśmy zgodnie z moimi upodobaniami pod wieczór (kilka minut przed 19-tą) i poza zawracaniem z powodu wjechania w złą wylotówkę z mojego miasta (jakoś mi się pomyliły kierunki), unikaniem autostrad, trzęsieniem się na dziurach za Ołomuńcem i zaufaniem nawigacji przed Pardubicami, prowadzącej mnie na mostek 2,5 t i ograniczonej słupkami szerokości do 2,2 m minęła bez większych przygód. O pierwszej w nocy, pomimo dobrej kondycji fizycznej, przejeżdżając przez Podebrady stwierdziłem, że całkiem malownicze to historyczne miasto i że warto będzie dopołudnia je pozwiedzać. W związku z czym szybkie zerknięcie na mapki Googla i typ na spore parkingi przy miejscowym kąpielisku.

Przejechane 325 km i pierwszy dzień można zamknąć

Nocleg 1 - Podebrady

50.137939, 15.112748
50°08'16.6"N 15°06'45.9"E
Ostatnio zmieniony przez Beras 2016-05-15, 00:41, w całości zmieniany 2 razy  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
krzysioz210 
weteran


Twój sprzęt: Weinsberg Orbiter
Nazwa załogi: Zajaczki
Pomógł: 2 razy
Dołączył: 27 Kwi 2009
Piwa: 44/37
Skąd: Lwowek Slaski/Mojesz
Wysłany: 2016-05-14, 22:01   

Chwała poszukiwaczom ciekawych tematów . Ale jeśli mogę wtrącić 3 grosze . Mimo tego że mniej kilometrów w Republice Czeskiej uznałbym raczej Łabę za królową rzek czeskich a może i nie tylko czeskich.
Jako fan czeskich klimatów z niecierpliwością oczekuje opisu dalszej części podróży. :spoko
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Beras 
trochę już popisał
Dołączył IV 2011


Twój sprzęt: Uwe Gante Gigant 200
Nazwa załogi: 87578
Dołączył: 10 Lut 2016
Piwa: 9/17
Skąd: stela
Wysłany: 2016-05-14, 22:44   

Cytat:
uznałbym raczej Łabę za królową rzek czeskich a może i nie tylko czeskich

Pisałem o "Matce" - bo tak Wełtawa zarówno w czeskiej sztuce jak i w profanum jest nazywana, a co do wyższości Łaby - szczególy poniżej :bajer

W każdym razie zapraszam do następnych odcinków ;)



Wczesnym rankiem pod nieobecność mojej psiny (już staruszka z nami nie jeździ, bo i ona się męczy i my się męczymy, a młoda pod stołem i duży pies pod stołem i włosy dużego psa pod stołem to by za dużo było) musiałem na spacer iść sam... Więc poszedłem – poszedłem nad jeziorko/staw/kąpielisko i nie żałowałem – a nawet zająca mi się komórką upolować udało (ale poza zającem niewiele ciekawego więc nie prezentuję ;) )



Wracając od kamperka oczywiście trzeba było zrobić galerię miejscówki



Trochę później (już po rozbudzeniu całości załogi w całości i pożywieniu) idziemy za Łabę do centrum Podziebradów. Po drodze mijamy malowniczą łączkę z kościołem Wniebowzięcia NMP



i bardzo fajną miejscówką przy stawku (z zaparkowanym czeskim błękitnym [sic!] kamperkiem).

Dominującą atrakcją miasta jest pałac, którego obecna postać pochodzi z XVIII w. fantastycznie prezentujący się znad Łaby,



i pomnik na Rynku króla Jerzego z Podziebradów



W zamku (teoretycznie pałacu – ale ja raczej do zamku bym budowlę tą zaliczył ;) )znajduje się poświęcone jemu muzeum, ale z racji tego, że nie przepadamy za krążeniem pomiędzy muzealnymi gablotami ograniczyłem się tylko do zakupu znaczka turystycznego (pierwszego z 37 zakupionych na wyprawie – druga po paliwie pozycja w budżecie ;) ) i obejrzenia sercowej galerii europejskiej na zewnętrznym dziedzińcu zamkowym



Szczególnie starszej młodej się podobało krążenie pomiędzy kolorowymi serduszkami i nimi kręcenie...

Podziebrady to również popularne miasto uzdrowiskowe – i jako takie musi posiadać swój park zdrojowy (tu z ciekawym zegarem kwiatowym i niezbyt ciekawą pijalnią)




oraz źródełkiem (z równie nieciekawą siarko-wodorową wodą :D)

.

Po rundce w parku wróciliśmy za Łabę do autka. Następny przejazd przez tą rzekę nastąpił w Brandysie. Zdając sobie sprawę z wcześniejszego pominięcia wielu ciekawych miejsc z premedytacją również minąłem choćby monumentalny tamtejszy zamek, pod którym nasza droga prowadziła obiecując sobie, że „I'll be back”... A premedytacja wynikała z dążenia do dotarcia do miejscowości Mielnik, w której rozpoczęła się kwintesencja naszej wyprawy – ujście Wełtawy do Łaby (choć mało kto wie, że realnie to Wełtawa ma większe dorzecz, dłuższe koryto i niesie więcej wody, w związku z czym do Morza Północnego powinna za Hamburgiem wpadać Moldau a nie Elbe ;) )



Mielnik już mieliśmy okazję kamperowo odwiedzić w 2013, ale aura była radykalnie odmienna, w związku z tym odkrywaliśmy to malownicze miejsce na nowo... Na początku kilka słów o miejscu, w którym zaparkowałem... Mogę go z czystym sumieniem polecić na dziki nocleg dla wszystkich poniżej 3,5 t (bo chyba nie ma dojazdu bez tego ograniczenia)
- ul. K Mostu

Melnik



Dla nas oczywiście na noc za wcześnie, w związku z tym chwilowy popas dzieciaków na trawce i na spacer... A spacer całkiem przyjemny – skarpa rzeczna z winnicą i zamkiem (pałacem?) i zabytkowym kościołem św.Piotra i Pawła na szczycie



po wspinaczce na nią zamek z bliska,



Rynek



i znów zamek i kościół (od strony miasta)


...

Powrót do samochodu, wózek spakowany, strona rzeki wybrana – jedziemy do Veltrusów i tamtejszego barokowego pałacu (tu już wątpliwości nie mam)...



Ta lokalizacja średnie wrażenie zostawiła – rozkopany parking (aż mnie serce bolało tłuc się nomen omen po tłuczniu), nieszczególnie utrzymany park, rojące się osy w przejściu przez jedno ze skrzydeł i bardzo drogie lody :) ... Na komnaty nie wchodziliśmy (patrz wyżej)...

Dalej myślałem stanąć w Kralupach nad Wełtawą, ale sprawdziwszy w informacjach na stronach internetowych nie znalazłem tam zbyt wiele ciekawego (no może poza punktem widokowym na skałce) i po tym krótkim edukacyjnym przystanku na poboczu pojechałem trochę z powrotem na północ – pod pałac w miejscowości o łamiącej język nazwie – Nelahozeves. Z racji już późnego popołudnia, terenu prywatnego i snu starszej pociechy po równie krótkim postoju zawieszamy się na zachodnim brzegu Wełtawy i po jednym zawróceniu (w związku z osuwiskiem na drodze do wytypowanego miejsca noclegowego za Uholickami) wypatrzyłem obiecująco się zapowiadający placyk przy kościółku w wiosce Zalov. Placyk rzeczywiście okazał się wielce ciekawy. Nie mniej ciekawy okazał się sam kościółek i jego otoczenie – średniowieczne grodzisko Levy Hradec z pierwszą chrześcijańską świątynią na terenie Czech (jako krainy historycznej a nie państwa), której pozostałości kryje właśnie wspomniany kościół pw św.Klementa.



Nocleg jak najbardziej tematyczny, bo niedaleko „szumiała rzeka”



A tu namiary

Levy Hradec

50.169102, 14.374332
50°10'08.8"N 14°22'27.6"E

Przejechane 123 km...
  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
Beras 
trochę już popisał
Dołączył IV 2011


Twój sprzęt: Uwe Gante Gigant 200
Nazwa załogi: 87578
Dołączył: 10 Lut 2016
Piwa: 9/17
Skąd: stela
Wysłany: 2016-05-15, 00:29   

Pierwszego kvetna (czyli maja) rozpocząłem ponownie spacerem z psem bez psa...



Przygotowania do wyruszenia
Cytat:
edycja:, na które między innymi składało się dolanie 6 wiader z publicznego kranu do zbiornika czystej wody
w dalszą drogę zgrały nam się z otwarciem „budki” przewodnika po kościółku (pierwszym w tym sezonie) znajdującej się na głównym wiejsko-miejskim (Zulov jest częścią miejscowości Roztoky a ta jest klasyczną praską willową sypialnią) placu. Dzięki czynnej budce zaopatrzyłem się w kolejny ZT i widokówkę, a z racji stosunkowo późnej pory na wyjazd (10:00) z możliwości zwiedzania nie skorzystaliśmy.

Następnym punktem przed nami był zamko-pałac w dolinie Wełtawy w centrum Roztoków powstały na miejscu dawnej twierdzy wodnej z XIII wieku, czego ślady wyraźnie widać w jego kształcie i układzie.


.

Poważnym zgrzytem w całkiem malowniczej okolicy jest socrealistyczna fabryka farmaceutyczna zaraz za jego płotem. Za to „industrialne” dojście do zamkowych bram przez tunel kolejowy jest całkiem ciekawe...

Po Roztokach wjechaliśmy w Pragę. Jej zwiedzania w planie nie miałem, bo już tu bywaliśmy, a plan napięty ;) ... Jedyne na co sobie pozwoliłem to przejazd ścisłym centrum



gdzie trochę mnie postraszyły znaki ograniczające wysokość (bo realnej tak naprawdę jeszcze nie sprawdziłem). Ale dużego krghgrrrrrrr i stworzenia kabrio-kampera nie było i szczęśliwie dojechaliśmy do Wyszehradu, którego z racji wełtawskiej tematyki omijać nie chciałem, a wyszehradzkiej skały jakoś jeszcze zwiedzić nie miałem okazji. Tylko gdzie tu stanąć? Zaraz za tunelem mignął mi znak P z zielonym światełkiem wolnych miejsc. Szybka nawrotka i ładujemy się na parking Szpitalu Podolskiego. Obsługa nie wygoniła, miejsca wyznaczonego dla pacjentów nie zajęliśmy – stoimy (tak ze wzgórza było kamperka widać :) )

.

A po wspięciu się na Wyszehrad? Umocnienia fortu, plac zabaw, romańska rotunda św.Marcina,



ruiny Libusina Lazen na skale Wyszehradzkiej,



bazylika,




wyszehradzka nekropolia i oczywiście lody.

Na południowych przedmieściach Pragi znajduje się dawne miasto Zbraslav, a w nim pałac w dawnych klasztornych zabudowaniach a w nim nasz następny przystanek.




Senna atmosfera niedzielnego popołudnia, niespodziewanie otwarty sklep spożywczy z możliwością zakupu chleba, powrót na wschodni brzeg i kierunek południe.

Senność dopadła również większość mojej załogi w postaci żonki i najmłodszej z młodych. Ku mojemu zdziwieniu starsza (największy śpioch) była na chodzie i co więcej chętna do następnej „atrakcji” - wieży widokowej na Pepru w pobliżu Jiloveho.




Ale okolice te można już zaliczyć do doliny Sazavy, czyli szybko wracam do wełtawskiej tematyki - most przy Davli (udający most na Renie w filmie wojennym o tym tytule w '69 roku). W Davli tankujemy do pełna (zużycie paliwa od wyjazdu z domu +/- 11,5l na setkę) i sprawdzenie okolicznych lokalizacji możliwych do pozostania na noc. Pierwotnym typem były okolice grodziska na skarpie nad ujściem Sazavy na północ od Hradistka. Niestety drogi kończące się szutrówkami z zakazami wjazdu i ogródkami działkowymi skutecznie mnie zraziły do drążenia tej okolicy. Wróciwszy się kilka kilometrów nocleg znalazłem nad samym brzegiem rzeki (jak by inaczej) na końcu drogi przy (chyba) jakimś pensjonacie. Ogólnie okolica dość ponura, ale już było za późno i nie chciało mi się szukać czegoś ciekawszego...




Nocleg 3 - Stechovice

49.872967, 14.394240
49°52'22.7"N 14°23'39.3"E

Całościowo w tym dniu przejechaliśmy 74 km a dodatkowo nasz kamperek miał mały jubileusz – 75 000 na liczniku :D
Cytat:
Cytat:
Ostatnio zmieniony przez Beras 2016-05-16, 18:41, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
yahoda 
stary wyga


Twój sprzęt: HYMERMOBIL 522 FORD
Nazwa załogi: brave sir Robin
Pomógł: 3 razy
Dołączył: 13 Paź 2015
Piwa: 25/41
Skąd: Starogard Gd.
Wysłany: 2016-05-15, 08:05   

Fayowo sie zaczęło. Czekamy na dalsze losy.
_________________
kamperki z lego: http://www.camperteam.pl/...hlight=lego+kam
nasze autko: http://www.camperteam.pl/...ight=hymermobil
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
janus 
weteran


Twój sprzęt: Pössl 4F 2,8 idTD "BILA DODAVKA"
Nazwa załogi: DorJanki
Dołączył: 25 Lis 2010
Piwa: 23/32
Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: 2016-05-16, 07:19   

Pisz, pisz Grześ :spoko
Fajnie się do Was zagląda.

Piwko i pozdrowienia z Ligurii (5 terre)
_________________
Pozdrawiamy:
Dorota i Janusz
www.pozadomem.eu
Jeszcze sporo możemy, ale nic nie musimy!

"A większą mi rozkoszą podróż niż przybycie!"
Leopold Staff
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Beras 
trochę już popisał
Dołączył IV 2011


Twój sprzęt: Uwe Gante Gigant 200
Nazwa załogi: 87578
Dołączył: 10 Lut 2016
Piwa: 9/17
Skąd: stela
Wysłany: 2016-05-16, 19:53   

janus napisał/a:
Grześ :spoko
:chytry :spoko

Poranek i słońce padające na wschodni stok doliny, w której staliśmy troszkę odczarował nie najlepsze wrażenie z dnia poprzedniego (choć i tak na psi spacer nie ruszyłem :) ). Gospodarstwo i dzieci oporządzone – zwijamy tabor i kolejny dzień wyprawy rozpoczynamy. Pierwszy przystanek (jak i większość atrakcji tego dnia) bazował na pięknie przyrody, a było nim miejsce widokowe o nazwie „Smetanova Vyhlidka” (ponoć na tym miejscu czerpał Bedrich Smetana natchnienie do „Vltavy” - poematu symfonicznego z cyklu „Moja Ojczyzna”)... I faktycznie – miejsce to napawa pozytywnymi odczuciami i zjednoczeniem z przyrodą...




Kamperek tymczasem na nas czekał na polu pod Trebsinem (gdzie równie dobrze mogłem przed nocą przyjechać – nie byłoby ponuro :)



Dosłownie kilka kilometrów w górę rzeki druga – nawet bardziej monumentalna „vyhlidka” tym razem o jakże aktualnej nazwie „Maj”



Tu również obcowanie z dziką naturą



ale i z dziełami człowieka – nie dość, że te meandry już zalane spiętrzeniem zapory w Stechovicach, to nieopodal widoczna była zapora Slapy,



w stronę której dalej prowadził nas nasz tułaczy szlak. Jeszcze zanim ją osiągnęliśmy na jednej z serpentyn dosłownie bez wysiadania z kampera na parkingu widokowym można podziwiać takie oto pejzaże

.

Koroną zapory prowadzi droga, którą pokonaliśmy zarówno kamperem, jak i następnie piechotą, by trochę popodziwiać widoki i siedzącego Hastrmana (wodnika ;) )




Najbliższą jezioru drogą na jego zachodnim brzegu dotarliśmy do powiatówki nr 114, prowadzącej przez Zivohostsky Most. Pozostając jednak w dalszym ciągu na lewym (o ile dobrze ze szkoły podstawowej pamiętam) brzegu przecinamy ją, by dojechać do przysiółku Besedna, leżącym u podnóża góry o tej samej nazwie, na której znajduje się wieża widokowa (o dziwo również o nazwie Besedna ;) ). Jako że dzieci nam się pospały, to szybki marsz rodziców (szczególnie żonka miała stresa) na górę




i na dół. Dzieci oczywiście w dalszym ciągu smacznie spały...

W niedalekim Chotilsku chciałem zdobyć Znaczek i obejrzeć przy okazji choćby pobieżnie muzeum balonowe – ale jak to bywa poza ścisłym sezonem – pocałowałem klamkę. Podobnie na kempingu w Cholinie (gdzie również miał by znaczek być dostępny). Nie chcą sprzedać? Trudno – łaski bez... Przejeżdżamy na wschodni brzeg Wełtawy (choć kierunek mostu akurat w tym momencie to SSW) i cofając się co nieco w dół jej biegu dojeżdżamy do parkingu przy Albertovych Skalach. Miejsce ślicznie ustronne, spokojne i przyjemne, więc w tych okolicznościach przyrody pichcimy i spożywamy obiad, a następnie... odjeżdżamy – trochę mnie długość szlaku okrężnego – 8 km i kolejne „vyhlidki” w dniu dzisiejszym zniechęciły... Tym bardziej, że w planie miałem jeszcze jedną atrakcję – ruiny zamku...

Atrakcja okazała się niezwykle... nieatrakcyjna :-D. A wszystko przez mój błąd w nawigacji – mianowicie w okolicy znajdują się dwa zamkowe relikty – Kozi Hrbet w pobliżu osady Kasarna i Ostromec na Wełtawskim cyplu za Hrazanami, z czego jeden to nawet niemałe pozostałości ścian i przyjemne widoku, a drugi – kilka kamieni w zarośniętym dole... I chyba ta bliskość Wełtawy tak mi w głowie namieszała, że oczywiście skierowałem się do tego drugiego...

Stanęliśmy w Hrazanach i idziemy



dochodzimy do kolejnej, choć niezbyt efektownej vyhlidki (w oddali na szczycie widać niedawno zdobytą Besedną)



i wreszcie po 4 km od startu do - hmmmm – zamku?? :gwm

...

Nie muszę chyba mówić, że nie wzbudziło to entuzjazmu w mojej małżonce ;) ?

I jako że, ten piękny spacerek trochę czasu nam zmarnował (nie boję się tego słowa :-P ) zrobiliśmy trochę większy przeskok, by stanąć na noc na parkingu pod niewielkim skansenem w Vysokym Chlumcu (w ciągu dnia pokonaliśmy 85 km samochodem i około 10 piechotą).

Wieczorem – po sesji zdjęciowej skansenu (aktualnie zza płotu) – pod osłoną nocy wybrałem się do stojącego przy remontowanym przepuście wodnym Tojtoja z moim jedynym aktualnie zwierzątkiem pokładowym – kotem (choć jeszcze się nie upominał) a na koniec w zbuntowała się nasza pompa łykając powietrze z dna zbiornika :) .

Vysoky Chlumec

49.622847, 14.385574

49°37'22.2"N 14°23'08.1"E
  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Beras 
trochę już popisał
Dołączył IV 2011


Twój sprzęt: Uwe Gante Gigant 200
Nazwa załogi: 87578
Dołączył: 10 Lut 2016
Piwa: 9/17
Skąd: stela
Wysłany: 2016-05-19, 20:56   

Skończyłem na Vysokim Chlumcu i skansenie...

Ja osobiście bardzo lubię tego typu instytucje/atrakcje. Vysoki Chlumec jest jednym z najmłodszych tego typu obiektów w Czechach. Według Pani przewodnik (która bardzo się przykładała do swojej roli) stanowi pewnego rodzaju schronisko dla opuszczanych tradycyjnych domów z okolicy. Ciekawostką jest działający tartak i młyn z napędem wodnym (niestety w czasie naszej wizyty niski stan wody nie pozwolił na tradycyjne uruchomienie - wodę wyręczył prąd), stodoła z połowy XVII w oraz charakterystyczny element w budynkach, z którym do tej pory się chyba nie spotkałem - czarna kuchnia - wydzielone murowane pomieszczenie, w którym znajdowało się palenisko (czasami tylko obudowywane piecem).
W trakcie zwiedzania można było się dowiedzieć wielu ciekawostek zarówno dotyczących samej konstrukcji domów, historii poszczególnych budynków i ich przeprowadzki oraz planów rozbudowy (na terenie planuje się jeszcze przeniesienie 14-15 zagród).
Poniżej mała sesyjka :-D







Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum

Dodaj temat do ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group