Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
"Dziewicza" podróż Dziadka - Chorwacja
Autor Wiadomość
darkowski 
doświadczony pisarz


Twój sprzęt: Ford Transit Roller '82
Nazwa załogi: A.K.I.D.
Dołączył: 21 Cze 2012
Piwa: 12/3
Skąd: Radom
Wysłany: 2012-08-18, 17:14   "Dziewicza" podróż Dziadka - Chorwacja

Wakacje 2012 planujemy od dawna. Postanawiamy zerwać z dotychczasową tradycją 2 tygodni na jednym campingu i spędzić wakacje bardziej mobilnie. Pod tym kontem sprzedajemy przyczepę i w „parku maszyn” pojawia się on – „Dziadek” – Ford Transit 2,4D z 1982 roku z zabudową włoskiej firmy Roller. Plany wakacyjne są ambitne – zamierzamy „zdobyć” Krym. Niestety, termin wyjazdu pokrywa się z finałem Euro 2012, a poza tym z pracy dostaliśmy urlop tylko na 2 tygodnie. W związku z tym szybko modyfikujemy plany i postanawiamy pojechać do Chorwacji – Krym musi poczekać. Nie planujemy żadnej szczegółowej trasy. Powstaje tylko ogólny plan wyjazdu: po drodze nocleg i zwiedzanie Budapesztu, potem Plitvickie Jeziora, następnie wybrzeżem do Dubrovnika i podczas powrotu odpoczynek nad Balatonem. Nie robimy żadnych rezerwacji, postanawiamy, że gdzie nam się spodoba tam się zatrzymujemy.


Wreszcie nadchodzi długo oczekiwany dzień wyjazdu. 30 czerwca około godziny 9:30 wyruszamy z Radomia. Kierujemy się krajową „siódemką” w stronę przejścia granicznego w Chyżnych. Trasa na razie bez problemu, temperatura przyjemna do podróży. Na granicy kupujemy winietę, przejeżdżamy na Słowacką stronę i kierujemy się dalej na Węgry. Po drodze przepiękne widoki (między innymi przepiękny zamek w Oravskym Podzamoku) i dużo stromych podjazdów. Przy mocy 65 KM często trzeba sięgać po 3-kę, a nawet 2 –kę. Ale pomimo trudnej trasy spalanie wychodzi bardzo przyzwoicie, w okolicach 10,5l/100km.



W Zvoleniu widzimy ciekawe „futerały na samochody” ;)



Granicę z Węgrami przekraczamy w Sahy i najkrótszą drogą do Budapesztu.



Po drodze bardzo dużo pól pełnych słoneczników, jak się okazuje potem, słoneczniki będą nam towarzyszyć do samej Chorwacji.



Do Budapesztu docieramy około 20:30, meldujemy się na Campingu Arena i wypoczywamy po całym dniu podróży.



Wbrew początkowym obawom dzieci dobrze znoszą wielogodzinną jazdę, humory wszystkim dopisują.
Za sąsiedztwo mamy nieco młodszą siostrę mojej sierki.




W niedzielę 1 lipca wyruszamy zwiedzać Budapeszt. Od obsługi Campingu dostaliśmy cały plik przewodników i planów Budapesztu – wszystkie w polskim języku. Dojazd z Campingu do centrum jest bardzo wygodny: jakieś 300m od Campingu jest przystanek autobusowy, autobusem dociera się do końcowej stacji metra (autobusy jeżdżą mniej więcej co 15 minut), a metrem już bez problemów do centrum. Warto kupić bilet całodniowy, obowiązuje na wszystkich liniach tramwajowych, autobusowych i w metrze, także można swobodnie poruszać się po mieście. Miasto bardzo nam się podoba, jest po prostu przepiękne.




Zdziwiła nas bardzo duża ilość „maluchów” poruszających się na Węgrzech, włącznie z takimi oto atrakcjami dostępnymi dla turystów w Budapeszcie.



Niestety pogoda nie sprzyja zwiedzaniu – ponad 35 stopni i zero wiatru, po kilku godzinach jesteśmy wykończeni. Wracamy na camping i resztę dnia odpoczywamy w cieniu. 2 –ga noc na Campingu Arena. Cisza, spokój, i trochę komarów. Zawiedzeni przymusowym skróceniem wycieczki postanawiamy jeszcze w tym roku koniecznie wrócić do Budapesztu i dokończyć zwiedzanie.


2 lipca znowu w drodze. Wyruszamy dalej w kierunku Chorwacji. Węgry przejeżdżamy omijając autostrady trasą nr7 wzdłuż Balatonu. Widoki cały czas przepiękne. Około 13:00 docieramy na przejście graniczne w Letenye. Granicę przekraczamy bez problemów, celnicy ledwie od niechcenia spojrzeli na paszporty. Od granicy ruszamy już autostradą przez Zagrzeb i Karlovcac. Niestety coś za coś – prędkość podróży wzrosła, za to walory „krajoznawczo-widokowe” uległy zdecydowanemu pogorszeniu.



Cel na dziś – Capming Korana w pobliżu Plitvickich Jezior. Na miejsce dojeżdżamy stosunkowo wcześnie, około 18. Camping okazuje się dość mocno „zaludniony”. W poszukiwaniu wolnego miejsca tak się „zapędzam”, że zapominam o wysokości „Dziadka” i taranuję dość grubą lipową gałąź. Po zaparkowaniu zmartwiony wysiadam żeby ocenić ewentualne straty, na szczęście ani drzewo, ani dziadek w starciu nie ucierpiało. Podczas oględzin słyszę w pobliżu: „Co, drzewo przeszkadza? Nie ma sprawy, wytniemy!” ;) Okazuje się, że trafiliśmy w sąsiedztwo 2 rodzin z Kraśnika. Ekipa jest przesympatyczna i w jej towarzystwie spędzamy bardzo miły wieczór (później okazuje się, że aż za miły, skutkujący następnego dnia – kacem gigantem). Po „założeniu obozu” idziemy na obchód okolicy.



Okazuje się, że na Campingu jest doskonale zaopatrzona informacja turystyczna – znowu dostajemy pliki informatorów, przewodników i dokładną mapę drogowo-turystyczną Chorwacji – wszystko za darmo i po Polsku! Ponadto dowiadujemy się, dla gości Campingu codziennie organizowany jest transport do wejść Plitvickiego Parku Narodowego i z powrotem. Postanawiamy skorzystać z tych udogodnień.


3 lipca w niezbyt dobrej kondycji wyruszamy zwiedzać Plitvickie Jeziora. Do wejścia do parku z Campingu dowozi nas darmowy bus. Cały dzień zwiedzania, widoki zapierają dech w piersiach, po prostu jak w bajce. Nie da się tego opisać – to trzeba zobaczyć!




Wieczorem zmęczeni ale zadowoleni wracamy na camping gdzie spędzamy drugą noc.


Rankiem 4 lipca wyruszamy dalej w kierunku wybrzeża. Postanawiamy nie korzystać z autostrad. Do podróży wybieramy trasę przez Knin, Drnis i Sitno Donje do Trogiru. Trasa pusta, asfalt gładki, ruch śladowy, widoki przepiękne, i znowu dużo stromych podjazdów.






Wrażenia z trasy mieszane, z jednej strony widoki zapierające dech w piersiach, z drugiej – wymarłe wioski, domy ze śladami po kulach i pola minowe. W koło ani żywej duszy, brak stacji paliw, nie ma sklepów – ogólnie dziwnie. Dobrze że zatankowaliśmy na autostradzie. Temperatura bardzo wysoka, nawigacja non stop się wyłącza informując o zbyt wysokiej temperaturze baterii. W pewnym momencie słyszę za oknem miarowe chrobotanie. Myślę sobie – siadają łożyska w którymś kole. Super perspektywa: w promieniu kilkudziesięciu kilometrów ani żywej duszy, pola minowe, gorąco, wpakowaliśmy się w g… po uszy. Zaczynam zwalniać, ale rytm chrobotania pozostaje bez zmian. Myślę sobie, że może jednak nie jest tak źle, to raczej nie łożysko. Mimo wszystko zatrzymuję się na poboczu i słucham. Okazuje się, że to cykady tak hałasują – kto tego nie słyszał ten nie wie o czym mówię. Powiem tylko, że nasze świerszcze to szepczą w porównaniu z cykadami, poza tym cykady „chroboczą” wszystkie równiutko w jednym rytmie. Pod koniec wyjazdu miałem już tych robali serdecznie dość. Po południu wreszcie zaczyna być widać Adriatyk.



Docieramy do Trogiru i szukamy Campingu. Nawigacja podpowiada Camping Rozac więc tam się kierujemy. Trasa prowadzi przez centrum Trogiru, uliczki ciasne, masa skuterów i wszyscy trąbią ;) Okazuje się że miejsc na campingu brak, a zresztą ceny i tak nie mieściły się w naszym budżecie. Po drodze przed Trogirem widzieliśmy drogowskaz na Camping Adria i postanawiamy tam wrócić, co okazuje się nie lada wyzwaniem. Ponieważ nie ma jak zawrócić, nawigacja wyznacza alternatywną trasę powrotu do centrum Trogiru. Okazuje się, że podjazdy są jeszcze stromsze niż wszystkie dotychczas (muszę użyć jedynki), a droga prowadząca przez zabytkową zabudowę staje się tak wąska, że muszę złożyć lusterka a po obu stronach campera mam nie więcej niż 2cm do budynków. Cofnąć też nie ma jak. Na szczęście bez szkód udało nam się wrócić na główną drogę. Jedziemy w stronę Splitu i docieramy na Camping Adria w miejscowości Kastela niedaleko „lotniska w Splicie”. Camping super, nad samym Adriatykiem, z ładną plażą. Spędzamy tutaj resztę dnia kąpiąc się i wypoczywając.



c.d.n.
_________________
Świat z okien "Dziadka" - czyli podróże zabytkiem
Ostatnio zmieniony przez darkowski 2014-10-24, 09:31, w całości zmieniany 2 razy  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
darkowski 
doświadczony pisarz


Twój sprzęt: Ford Transit Roller '82
Nazwa załogi: A.K.I.D.
Dołączył: 21 Cze 2012
Piwa: 12/3
Skąd: Radom
Wysłany: 2012-08-18, 17:16   

5 lipca dajemy odpocząć Dziadkowi (i sobie ;) ). Wyciągam rowery i jedziemy do Trogiru. Zwiedzamy miasto, przepiękna zabudowa, ciasne uliczki, klimat nie do opisania.



Miasto, podobnie jak Dubrovnik wpisane jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Refleksje, jakie nasuwają się po wycieczce – Chorwacja, przynajmniej w tej części jest zupełnie nieprzyjazna rowerzystom. Wąskie drogi, brak poboczy/chodników o bardzo duży ruch, szczególnie skuterów potrafi skutecznie obrzydzić każdą wycieczkę rowerową.


6 lipca, ten dzień też przeznaczamy na wypoczynek. Do obiadu – plaża na przemian z siedzeniem w cieniu. Dobrze, że wieje wiatr bo upał byłby nie do zniesienia. Po obiedzie znowu rowerki i zwiedzanie Kastelii. Miasteczko z bardzo fajnym klimatem, wąskie uliczki, zwarta zabytkowa zabudowa.



W oddali widać Split



Wieczorem dzieci mają dodatkową atrakcję – na wzgórzach wybucha pożar łąk. Dwa wojskowe helikoptery na przemian pobierają wodę do gaszenia pożaru z „naszego” kąpieliska.




7 lipca, opuszczamy Kastelię i wzdłuż wybrzeża udajemy się do Dubrovnika. Jedziemy cały czas „Jadranką, więc widoki super.





Granicę z Bośnią i Hercegowiną przekraczamy niemal jak w strefie shengen, nawet paszportów nam nie chcieli oglądać ;)



Do Dubrovnika dojechaliśmy bez problemów, za to na miejscu…. zero miejsca do parkowania dla naszego Dziadka. Postanawiamy wracać na jakiś Camping, odpocząć i zaatakować Dubrovnik jutro. Wybór pada na Camping pod Maslinom w Orasacu, co okazuje się strzałem w dziesiątkę. Camping super, wszystko na wysokim poziomie a ceny wręcz przeciwnie ;)


8 lipca ponawiamy próbę zwiedzenia Dubrovnika. Okazuje się, że z 50m od Campingu jest przystanek autobusowy z którego co godzinę jedzie autobus do Dubrovnika. Cena - 15kun od osoby, dzieci gratis. Autobus z klimą, czego więcej chcieć. Dubrovnik przepiękny, można by oglądać bez końca a widok się nie znudzi.






9 lipca – nic ciekawego, odpoczywamy na campingu w Orasacu.




10 lipca – bez pośpiechu udajemy się w kierunku Makarskiej.



Po drodze na przydrożnych straganach robimy zaopatrzenie w Rakiję jagodową (miodzio) Trafiamy także na fajną piwniczkę z winem gdzie robimy spore zapasy :) . Bazę noclegową urządzamy na campingu Dole w Zivogoscy.

c.d.n.
_________________
Świat z okien "Dziadka" - czyli podróże zabytkiem
Ostatnio zmieniony przez darkowski 2014-10-24, 09:38, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
darkowski 
doświadczony pisarz


Twój sprzęt: Ford Transit Roller '82
Nazwa załogi: A.K.I.D.
Dołączył: 21 Cze 2012
Piwa: 12/3
Skąd: Radom
Wysłany: 2012-08-18, 17:17   

11 lipca – wypoczynek w Zivogoscy. Camping w sumie fajny, praktycznie jak małe miasteczko. Ilość przyczep, namiotów itp. imponująca. Na campingu jest wszystko – bary, sklepy z pamiątkami, sklep spożywczy, piekarnia, festyny itp. atrakcje. Jedyny minus – sanitariaty pamiętające jeszcze czasy Gierka.




Koło campingu jest sporo barów, wieczór spędzamy w jednym z nich słuchając koncertu rockowego live, zajadając kalmary i popijając różne drinki.


12 lipca – postanawiamy wyruszyć dalej. Jedziemy magistralą adriatycką w górę, w stronę Zadaru.



Po drodze zwiedzamy Sibenik, bardzo piękna „starówka”. Niestety, wycieczka jest zmęczona i nie ma ochoty zwiedzać zamku górującego nad miastem. Cóż, może następnym razem….



Na noclegi lądujemy na wyspie Vir.


13 lipca – Po raz trzeci podczas wyjazdu postanawiamy użyć rowerów ;) Zwiedzamy wyspę Vir. Nie ma tu jakichś spektakularnych zabytków, ale okolica jest bardzo przyjemna dla oka.




Po obiedzie postanawiamy ruszać w kierunku Polski. Planujemy pojechać Jadranką na północ do miejscowości Senj.






W Senj żegnamy się z Adriatykiem i ruszamy w głąb kraju, w kierunku granicy z Węgrami. Koło północy przekraczamy granicę i rozglądamy się za jakimś miejscem do przenocowania. Noc spędzamy na stacji benzynowej na obrzeżach miejscowości Nagykanisza.


14 lipca – po nocy przespanej na stacji w Nagykanisza kierujemy się w stronę Balatonu. „Kotwiczymy” na campingu Lido w Balatonszemes. Po raz czwarty podczas tego wyjazdu zdejmuję rowery i dzień spędzamy na zwiedzaniu okolicy, robieniu olbrzymich zapasów miejscowego wina i kąpielach.




Pogoda w niczym nie odbiega od tej w Chorwacji, temperatura wody też, aż do wieczora. Wieczorem przechodzi burza, po raz pierwszy od prawie 2 tygodni widzimy deszcz.




15 lipca Wyruszamy do domu. Do przejechania około 700km. Ruszamy bocznymi drogami w kierunku granicy ze Słowacją.



Granicę ze Słowacją przekraczamy w Esztegrom.



Dalej przez Słowację do Polski, około 23:00 jesteśmy w domu.

c.d.n.
_________________
Świat z okien "Dziadka" - czyli podróże zabytkiem
Ostatnio zmieniony przez darkowski 2014-10-24, 09:45, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
darkowski 
doświadczony pisarz


Twój sprzęt: Ford Transit Roller '82
Nazwa załogi: A.K.I.D.
Dołączył: 21 Cze 2012
Piwa: 12/3
Skąd: Radom
Wysłany: 2012-08-18, 17:21   

Na koniec krótkie podsumowanie:

W podróży byliśmy 16 dni, zrobiliśmy w tym czasie prawie 3400km, co daje średnio 210 km dziennie. Średnie zużycie paliwa – 10,5 l/100km. Średnia prędkość podróżna około 55 km. Problemów z autem nie stwierdzono :)

Dla zainteresowanych poniżej podaję namiary GPS na Campingi, na których nocowaliśmy wraz z cenami (2 osoby dorosłe, 2 dzieci, kamper, prąd):
1. Budapeszt, Camping Arena, N 47st30’13.96’’ E 19st09’29.88’’, 20EUR
2. Plitvickie Jeziora, Camping Korana, N 44st57’02.01’’ E 15st38’27.55’’, 28 EUR
3. Kastel, Camping Adria, N 43st32’10.46’’ E 16st18’24.31’’, 30 EUR
4. Orasac, Camping Pod Maslinom, N 42st41’58.12’’ E18st00’18.69’’, 17 EUR
5. Zivogosce, Camp Dole, N 43st10’16.39’’ E 17st11’46.45’’, 29 EUR
6. Vir, Camping Luka, N 44st17’51.14’’ E 15st06’09.78’’, 20 EUR
7. Balatonszemes, Camping Lido, N 46st48’44.49’’ E 17st46’21.84’’, 21 EUR


Mam nadzieję, że wkrótce pojawią się kolejne odcinki cyklu :spoko
_________________
Świat z okien "Dziadka" - czyli podróże zabytkiem
Ostatnio zmieniony przez darkowski 2012-08-18, 17:32, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
zrenica 
doświadczony pisarz


Twój sprzęt: Fiat Talento Hymercamp 46
Dołączył: 19 Sty 2010
Piwa: 6/2
Skąd: Eigeltingen
Wysłany: 2012-08-18, 17:24   

Witajcie,

super relacja i zdjęcia.


Pozdrawiamy :spoko
_________________
www.dookolaeuropy.blogspot.com - kamperowo
www.kamperowyweganizm.blogspot.com - kulinarnie
  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
andreas p 
Kombatant


Twój sprzęt: Bürstner Nexxo t690G
Nazwa załogi: ARKA:
Pomógł: 3 razy
Dołączył: 27 Sie 2008
Piwa: 15/42
Skąd: NRW
Wysłany: 2013-08-02, 07:36   

Dzieki za fajna relacje i namiary. :spoko
_________________
Nadszedl czas . do zabawy i wypoczynku
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
darkowski 
doświadczony pisarz


Twój sprzęt: Ford Transit Roller '82
Nazwa załogi: A.K.I.D.
Dołączył: 21 Cze 2012
Piwa: 12/3
Skąd: Radom
Wysłany: 2016-12-28, 20:45   

Postanowiłem uporządkować opisy wypraw i zmieniać formę prezentacji - założyłem bloga. Forma wydaje się zdecydowanie wygodniejsza, szczególnie że w relacje wrzucam sporo zdjęć, a ich dodawanie do postów na forum jest czasochłonne.

Na razie przenoszę archiwalne wyprawy - większość opisałem na forum. Na blogu wersja przeedytowana i trochę wygładzona.

W miarę upływu czasu dojdę do wypraw świeższych.

Wersja odświeżona pierwszej wyprawy Camperowej - Chorwacja 2012

http://darkowski2000.blog...a-2012-cz1.html
http://darkowski2000.blog...a-2012-cz2.html
http://darkowski2000.blog...a-2012-cz3.html
http://darkowski2000.blog...a-2012-cz4.html
_________________
Świat z okien "Dziadka" - czyli podróże zabytkiem
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum

Dodaj temat do ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group