Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Korsyka 4x4
Autor Wiadomość
rubicon 
trochę już popisał

Twój sprzęt: Iveco Daily 4x4
Dołączył: 17 Paź 2015
Otrzymał 5 piw(a)
Skąd: Bytom
Wysłany: 2017-05-03, 20:05   Korsyka 4x4

Temat Korsyki jest opisany na CT.pl dość obszernie, ale na świeżo po powrocie chcę podzielić się uwagami , które ewentualnie mogą się przydać chętnym do trochę innej turystyki quasi camperowej , czyli opartej o następujące założenia:
Noclegi całkowicie na dziko i jak najdalej od ludzkich skupisk. O ile mandaty za prędkość raczej nie wchodzą w grę, to naruszanie zakazów wjazdu w teren jest niejako wpisane w sposób podróżowania. Kuchnia własna, oparta całkowicie na produktach lokalnie kupowanych, fast food nie wchodzi w grę , nawet w przypadku zbliżania się śmierci głodowej ;) . Czworonóg uwielbiający wodę / Labrador / na pokładzie, więc biwakowanie nad wodą jest preferowane.
Samochód terenowy XXL czyli Iveco Daily 4x4 55S17. Podwójny reduktor , czyli 24 biegi w przód , 4 w tył, komplet blokad mechanizmów różnicowych / przód, międzyosiowy, tył /, opony 37 cali MT / mud terrain -czyli możliwie agresywny bieżnik / .
Czas na dojazd po dwa dni w każdą stronę oraz dwa tygodnie na miejscu.

Po analizie kosztów przepraw promowych wybór pada na Moby Line z Livorno do Bastii i z powrotem. Moby pływa przed sezonem rzadko i w odróżnieniu od popularniejszej, pływającej codziennie Corsica Line, wychodzi w obie strony taniej o ok. 50 Euro.
Zakup biletu na prom nie przez pośrednika , ani nawet nie przez stronę Armatora , tylko w kasie terminalu daje oszczędność kolejnych 16 Euro oraz kupon rabatowy do wykorzystania na dowolną trasę tej Firmy w roku 2017 w wysokości 42 euro.
Piszę o tych detalach dla tych, którzy lubią ekonomię, a ta tym razem nie kolidowała mi z logistyką.
Terminal promowy w Livorno w nieciekawej lokalizacji , zupełnie innej zresztą niż w trasach na Sycylię. Terminal dość chaotyczny, organizacja i informacja kiepska.
Terminal powrotny z Bastii /Terminal Nord/ wręcz przeciwnie. Sprawny, czytelny, idealnie usytuowany w Centrum miasta. Francuska , trochę policyjno-żandarmska organizacja załadunku ma swoje przewagi nad włoskim dolce vita.
Prom płynie 4 godziny, taryfa preferowana PEX Camper , do 6 m długości, do 2.90 wysokości ,korzystna, bezzwrotna .
Na promie, poza pasażerami kabinowymi nie ma dostępu do prysznica, do czego przywykłem w rejsach na Sycylię.

Bastia ciasna, w pobliżu Terminalu spory hipermarket, ale bez parkingu dla dużych samochodów. Kolejny sklep wielkopowierzchniowy jest zlokalizowany na południe od miasta.

Start wyprawy to wyczekiwany Cap Corse. Północny, najdzikszy i mało zaludniony, górzysty cypel wyspy, zaczynający się zaraz za Bastią. Nocleg na cypelku z małą latarnią morską, raczej nie ryzykował bym wjazdu normalnym camperem. Iveco nawet nie zauważył tego stopnia trudności ;) .

Drogi Korsyki. Dzielą się na: główne, ja je nazywam 500 +, bo mają taką szerokość lub lekko większą. Są opisane w innych relacjach na Forum. Czasem dość kręte, ale wygodne. Na Cap Corse takich... nie ma.
Dojazd z Bastii droga lokalną, typu 400 + ;) , z koszmarnie wysokimi progami zwalniającymi w terenie zabudowanym. Progi te WYMUSZAJĄ przepisową prędkość 30 km/h. Chyba że macie zawieszenie "aktywne", na miechach powietrznych itp. itd. Wtedy może się uda 45 km/h , bez wypadania wszystkich drobiazgów z półki nad przednią szybą :) .

Potem mamy do wyboru drogi ... powiatowe . Kręte , skaliste ale jeszcze dość przejezdne. Jeżeli zawierzymy mapie i skorzystamy z dróg LOKALNYCH , nadal utwardzonych, to niespodziewanie może się pojawić standard ... 250 cm :) . Drogi kiedyś przystosowane dla jedynego tradycyjnego transportu , czyli dwukołowego wozu za osłem. Te drogi zostały z czasem ..wyasfaltowane, ale nic więcej. No przepraszam, mają nawet przerywaną linię :) . Ale nie żeby trzymać się swojej "strony" , ale żeby nie wypaść z tej "autostrady" podczas mgły.

Nawet jeżeli ma się szczęście i trafimy na drogę 400 cm, to np. taka biegnąca poprzecznie przez Cap Corse droga D35 do Morsiglii na większej swojej części NIE ma Żadnego zjazdu aby przystanąć. Tylko alternatywa dla ciągłej 1 godzinnej podróży , skała z jedne strony, przepaść z drugiej :) .

Ale żeby nie zniechęcać przecież do tak pięknej okolicy... Pozostają górskie drogi gruntowe :) . Te też wąskie na początku, czasem zamknięte metalową bramą / bez kłódki / czasem odsuwanym płotkiem z żerdzi i drutu kolczastego, prowadzą po pewnym czasie w rejony "połonin" i grzbietów górskich. To prawdziwa Korsyka. Pasterskie szałasy z kamienia, pasące się wolno kozy, krowy, świnie w różnych barwach. Ta "zwierzyna" stanowi zasób dla licznych lokalnych masarni, zachwycających jakością i smakiem wyrobów wędliniarskich.
Ogólnie Korsyka to raj dla miłośników wędlin, ostrych serów owczych i kozich i mocnych nalewek na kasztanach , cytrynie i kilku ziołach.
Na "wysokościach" jest bezludnie, pięknie i przyjaźnie.
Nowo "wycięte" w skale drogi gruntowe, te inne od "tradycyjnych", stanowią wyzwanie dla ogumienia. Nawierzchnia to ostry "kamień drobny" jak jajka, kamień "średni", jak kanciasta pomarańcza i ...kamień "duży", czyli coś koło ...graniastego melona. Do tego połamane kawałki drutu kolczastego ze starych ogrodzeń. Ale poza tymi dość stresującymi w pokonywaniu drobiazgami , fantastycznie dziki, wiecznie zielony kraj swobody.
Po zjechaniu z Cap Corse na południe śmiertelnie nudną, choć obfitującą w plażowe urocze zatoczki i "cywilizowaną" na poziomie Polski powiatowej, główna wschodnią drogą nadbrzeżną, szybko już szukałem okazji do powrotu w góry. Droga D368 z Porto Veccio do Zonzy /dobry standard 500, zupełnie spokojnie dla normalnego Campera / prowadzi w okolice jeziora nad L'Ospedale. Dawno nie widziałem piekniejszego miejsca na biwak rodzinnym Kamperem. Piękno gór i jeziora z dostępem do wody aż uwodzi. Zapewne w sezonie będzie tam BARDZO tłoczno , ale teraz temperatura niestety po dojechaniu spadła drastycznie, co zmusiło mnie do szukania cieplejszych rejonów. Po "zaliczeniu" Bonifacio, raczej skromnego historycznego miasteczka w porównaniu do Sycylijskich perełek Baroku, zmusiłem Iveco do przecięcia na wylot 30 kilometrową "gruntówką" rejonu Figari, aby utworzony kilka lat temu zalew wśród gór, dał Labradorowi okazję do taplania się z wodzie. Kąpiel ludzi i kajakowanie zabronione, jak ogłaszają żółte tablice i zagradzające dostęp od asfaltu, szlabany . Bo to zbiornik wody pitnej dla Powiatu. Ale jak się wjedzie na cypel, gruntowym wypłukanym przez deszcze korytem wyschłego potoczku, jak żywo przypominającym powszechne australijskie gruntowe "corrugatio", to i Labrador zadowolony i stróże czystości nie oponują, bo... nie dojadą ;) .
Potem już tylko górami, nocując i opalając się nad potokami i rzeczkami, przez 3 przełęcze od 1150 do 1300 m/npm. przez Sartene, Zicavo, Gisoni, aż z powrotem do "cywilizacji" w postaci
"metropolii" nawet uniwersyteckiej- Corte. Tam znowu pojawiła się droga 500+ i zestresowała mnie setnie, koniecznością ustępowania pędzącym z maksymalną dozwoloną prędkością miejscowym "dżigitom" szos. U nas to miasto było by najwyżej skromnym powiatem, ale na korsykańskie warunki to... centrum wszystkiego. Głównie historycznego i nadal żywego narodowego ducha, niechętnego wszelkim "okupantom". Przede wszystkim francuskim.
Już poprzednicy pisali o gremialnie postrzelanych z broni palnej PRAWIE WSZYSTKICH tablicach informacyjnych zawierających francuskie nazwy. Poza strzelaniem, Korsykanie jeszcze zamazują dwujęzyczne tablice markerem we "wrogiej", francuskiej części :) . A puste łuski po nabojach śrutowych leżą dosłownie setkami tysięcy WSZĘDZIE. Nawet w dzikiej pustce, a przede wszystkim wokoło osiedli i terenach przechadzkowych:). Sport narodowy -strzelanie do wszystkiego. Np. do wraków samochodów , które na tych wspaniałych drogach wypadły z trasy. Nikt ich nie sprząta, za to są świetnym celem dla miejscowych :) .
Po tym "Nowym Targu" w wersji a la Corsica , przed powrotem zapragnąłem zachwycić się wreszcie cywilizacją. I co dziwne , udało się. W rejonie pomiędzy L'ille Rousse a Calvi Korsyka przybiera formę dość atrakcyjnego miejsca na nurkowanie, jedzenie w knajpkach czy nawet żeglarstwo i plażowanie. Polecam ten kawałek wszystkim załogom CT.pl.
Powrót przez małą mieścinkę Saint Florent do Bastii to znowu góry, surowe i dość niemiłe, za wyjątkiem okolicy samego miasteczka, które kiedy pozbyło się funkcji garnizonowej, stało się w zamian tanią mariną i ma to swój skromny urok.

Podsumowując. Wyspa to raj dla off-road'u. Miłośników swobody dostępu samochodem 4x4 do, zieleni już przed sezonem. Okazja do zaspokajania ciekawości "technicznej" co do zdolności terenowych "La bella maqina 4x4", tamtejszych wolnych ludzi, nie umiejących za to ani w ząb po ludzku, a tylko w swoim dialekcie.
Raj dla Motocyklistów , którzy zachwycą się krętymi drogami, bez potrzeby zmuszania nawigacji Tom Tom do specjalnego szukania "krętych tras" :) .
Skuterów nie warto brać. 50 cc to za mało.

Cywilizowane atrakcje , czyli miasteczka , knajpki, plaże , baza turystyczna ... drogo, kiepsko, jak wspomniałem - "powiatowo".
I do tego 3 miliony turystów w sezonie na tych drogach "nadbrzeżnych" ... nie wyobrażam sobie frajdy z tego.
Francuzi , zajmujący rejony nadbrzeżne, turystyczne i administracyjne na Wyspie, zachowują się jak kolonizatorzy, pokazując swoją wyższość nad miejscowymi, często wielodzietnymi rodzinnie, bardzo genetycznie skrzywionymi przez setki lat wymuszonego warunkami geograficznymi "chowu wsobnego" autochtonicznymi mieszkańcami wsi w "interiorze" . A Ci odpłacają im równą niechęcią.

Wrócę tam za kilka lat, szukając znowu zieleni, spokoju, czystego jak kryształ powietrza i wody burzliwej i smacznej, wprost z rzeki.

I jeszcze jedna uwaga...
Kampery są w strefie cywilizowanej Wyspy raczej tępione, może dlatego że tak masowe. . Ograniczenia wysokości przy parkowaniu w miasteczkach pojawiają się powszechnie, co ciekawe, egzekwowane są dopiero w sezonie. Teraz są ...pozdejmowane albo ...ignorowane :) .
Ale przecież urok Korsyki tkwi tam, gdzie nikt nie jedzie. W jej środku. Do normalnej turystyki camperowej są lepsze, ciekawsze regiony Europy.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum

Dodaj temat do ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group