Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Bałkany 2017 - pierwsza podróż naszym turystykiem
Autor Wiadomość
xbartman 
doświadczony pisarz


Twój sprzęt: Nissan Primastar
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 15 Gru 2016
Piwa: 15/3
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-09-13, 19:37   Bałkany 2017 - pierwsza podróż naszym turystykiem

W tym roku zdecydowaliśmy się wyruszyć ponownie na Bałkany. Jako, że jest to nasza kolejna podróż w tym kierunku, postanowiliśmy skupić się na krajach i miejscach, które pominęliśmy w naszych wcześniejszych podróżach. Jest to pierwszy wyjazd naszym wybudowanym w tym roku samochodem turystycznym. Ponadto pierwszy raz pojechał z nami trzeci załogant - nasz pies Sambo rasy Berneński Pies Pasterski. Trochę obawialiśmy się jak zniesie trudy podróży oraz jak będzie się czuł w śródziemnomorskim klimacie. W efekcie okazał się urodzonym trawelerem. Zaakceptował sposób podróżowania i nie miał większych problemów z południowym klimatem mimo ponad 40 stopniowych upałów. Podczas jazdy miał włączoną klimatyzacje a w upalne dni na postojach szybko znajdował wodę, w której mógł się schłodzić.

Nasza trasa wyglądała następująco: Polska - Słowacja - Węgry - Chorwacja - Serbia - Bośnia i Hercegowina - Serbia - Kosowo - Macedonia - Grecja wraz z Korfu - Albania - Czarnogóra - Chorwacja - Bośnia - Chorwacja - Węgry - Słowacja - Polska.

Słowację potraktowaliśmy zupełnie tranzytowo, zatrzymując się jedynie na posiłek a w drodze powrotnej na nocleg i zakupy (moje ulubione - złoty bażant i gorzka studencka).

Najciekawsze lokalizacje tegorocznej podróży to Bośnia, Macedonia oraz Korfu w Grecji. Ale w każdym z wymienionych niżej państw staraliśmy się odwiedzić jakieś ciekawe miejsca.

Nasza podróż trwała 28 dni podczas których pokonaliśmy 6300 km. Zapis GPS z trasy wygląda następująco:



W kolejnych postach postaram się streścić pokrótce naszą wędrówkę dołączając fotorelację z odwiedzonych miejsc. Zapraszam do wspólnej podróży. Ewentualne pytania i komentarze mile widziane.
_________________
Pozdrawiam, Bartek

Moje podróże: www.w4stronyswiata.com
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
xbartman 
doświadczony pisarz


Twój sprzęt: Nissan Primastar
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 15 Gru 2016
Piwa: 15/3
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-09-13, 20:27   

Podczas naszej podróży granice Bośni, Serbii i Węgier przekraczaliśmy kilkukrotnie. Zastanawiając się nad formą relacji doszedłem do wniosku, że wyjazd przedstawię nie zachowując dokładnej chronologii a zrobię to państwo po państwie.

Zacznijmy więc od Węgier, które podczas tegorocznej podróży, zaplanowaliśmy jako przejazd tranzytowy. Jednak okoliczności (małe problemy z autem), wymusiły na nas dwudniowy postój. Zatrzymaliśmy się nad Balatonem, mogliśmy więc wykorzystać niezaplanowaną przerwę w podróży, odpoczywając nad jeziorem. Problemy z samochodem - niedomagający zawór EGR nie unieruchomiły pojazdu, mogliśmy z niego korzystać poruszając się po najbliższej okolicy, oczekując na poniedziałek i otwarcie warsztatu. Pierwszą noc spędziliśmy około 40 km przed Balatonem. Kolejną na małym kempingu w pobliżu jeziora. W drodze powrotnej również spaliśmy koło Balatonu, tym razem na dziko.


Odpoczynek i miejsce pierwszego noclegu na parkingu przy zamku


W tle ruiny zamku. Parking zupełnie pust, cały do naszej dyspozycji


Kolejny dzień już nad Balatonem szczególnie ucieszył naszego psiaka


Ja też mogłem trochę odpocząć przed dalszą podróżą


Wprawdzie moja mina tego nie odzwierciedla
ale to mój ulubiony węgierski posiłek - Langosz


Tihany - miejscowość wypoczynkowa położona nad Balatonem
na półwyspie o tej samej nazwie


Miasteczko ma bardzo ładną zabudowę a nad jego centrum góruje opactwo benedyktyńskie


Restauracja w Tihany


Sklep z miejscowymi wiktuałami - głównie wyroby z papryki i lawendy


W warsztacie my czekaliśmy na naprawę auta a Sambo podtrzymywał
przyjaźń polsko-węgierską (a może szwajcarsko - nowo fundlandzką)

Po naprawie samochodu opuściliśmy Węgry i udaliśmy się w kierunku Serbii przejeżdżając krótko przez terytorium Chorwacji. Naszym kolejnym przystankiem miała być Bajina Bašta i malowniczy domek na Drinie.
_________________
Pozdrawiam, Bartek

Moje podróże: www.w4stronyswiata.com
Ostatnio zmieniony przez xbartman 2017-09-14, 14:48, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
prof-os 
Kombatant


Twój sprzęt: był - ducato frankia,jest- burstner t603
Nazwa załogi: marwoj
Pomógł: 6 razy
Dołączył: 20 Wrz 2013
Piwa: 65/73
Skąd: Zgierz

Wysłany: 2017-09-13, 20:57   

Bartek - na zachętę :pifko - żeby Ci się pióro nie rozmiękło, wena nie uleciała i umysł był jasny - pisz - będziemy w czytać w jesienne wieczory. ;)
_________________
prof-os

Jesteśmy jedyni i niepowtarzalni, pamiętajmy tylko że niedoskonali…
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
xbartman 
doświadczony pisarz


Twój sprzęt: Nissan Primastar
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 15 Gru 2016
Piwa: 15/3
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-09-14, 17:50   

:pifko piwko wypite, jedziemy dalej.

Głównym punktem naszej drogi przez Serbię był Drevengrad (drewniane miasto), stworzone na potrzeby filmu "Życie jest cudem" przez jego reżysera Emira Kusturice. Wcześniej jednak zatrzymaliśmy się w Bajina Bašta aby zobaczyć słynny domek na Drinie.
Niedaleko Drevengradu znajduje się jedną ze stacji Šarganskiej Osmicy, zabytkowej, turystycznej kolejki wąskotorowej. Widoki na jej trasie są podobno fantastyczne. My zrezygnowaliśmy z przejażdżki z uwagi na naszego psa. Nie chcieliśmy męczyć go 2,5 godzinną podróżą w pełnych ludzi wagonikach. Kolejka kończy swój bieg w Wyszegradzie w Bośni. Pojechaliśmy tam samochodem (ale o tym napiszę przy okazji opisywania Bośni).
Ostatnim punktem w Serbii był Kanion na rzece Uvac. Dotarliśmy do zapory na rzece, niestety ze względu na pogodę nie dotarliśmy do słynnych punktów widokowych na kanion. Pozostawia to jednak pretekst aby jeszcze kiedyś wybrać się w te rejony.


Domek na Drinie w miejscowości Bajina Bašta. Powiększenie: http://tiny.pl/gjvsh


Odpoczynek w górach


Górskie widoki


Cel naszego serbskiego odcinka Drevengrad znany również jako Küstendorf -
miasteczko zbudowane w 2000 roku przez najbardziej znanego Serbskiego
reżysera Emira Kusturice na potrzeby filmu "Życie jest cudem"
Nazwa Küstendorf wzięła się z połączenia przezwiska reżysera "kusta"
z niemieckim słowem "dorf" oznaczającym wieś


Obecnie miasteczko jest swego rodzaju hotelo - skansenem chętnie
odwiedzanym przez turystów


W miasteczku znajduje się wiele ciekawostek nawiązujących do filmów reżysera


Tutaj malunek - Johny Depp w scenie z filmu "Arizona dream"
Powiększenie: http://tiny.pl/gjvsg


Ciekawostką są również nawiązania do postaci historycznych, sportu,
popkultury czy współczesnych, które to Kusturica podziwia lub darzy szacunkiem
Tu malunki przedstawiające Gagarina, Maradone, Che Guevare






Wiele znanych postaci ma tu swoje ulice ...


... chociażby Bruce Lee


Jak wszędzie (z wyjątkiem Kosowa - ale o tym później) Sambo
cieszył się ogromną popularnością






Chyba mógłbym grać u Kusturicy?


Opuszczamy Küstendorf i jedziemy dalej


Docieramy do stacji kolejki Šarganskia Osmica
Przejście podziemne na stację kolejową


Šarganska Osmica kursuje na trasiez Mokrej Góry w Serbii
do Wiszegradu w Bośni i Hercegowinie


Stacyjka również jest znana z filmów Emira Kusturicy


Zabytkowy budynek stacyjki
Stąd mieliśmy już kawałek do Wyszegradu w Bośni


Po powrocie na stronę Serbską obraliśmy kierunek na Kanion Uvac


Zapora na rzece Uvac


Kanion rzeki Uvac. Niestety pogoda nie pozwoliła nam na eksplorację
okolicy. Myślę, że warto będzie tu jeszcze kiedyś zajrzeć.


Okolica jest bardzo ciekawa a widoki podobno zachwycające. Niewątpliwą
atrakcją jest występowanie Sępa płowego, którego rozpiętość skrzydeł
sięga 240 do 280 cm.


Polski akcent. Miejsce współfinansowane ze środków polskiego MSZ.


Okolica Kanionu rzeki Uvac.

Próbowaliśmy przeczekać pogodę lecz nie zapowiadało się na poprawę. Aby więc nie marnować czasu, następnego dnia rano, udaliśmy się w dalsza drogę. Kierunek Priština - Kosovo.
_________________
Pozdrawiam, Bartek

Moje podróże: www.w4stronyswiata.com
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
xbartman 
doświadczony pisarz


Twój sprzęt: Nissan Primastar
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 15 Gru 2016
Piwa: 15/3
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-09-19, 11:04   

W Kosowie nie planowaliśmy długiego pobytu. Zgodnie z założonym planem zajrzeliśmy do stolicy kraju - Prishtiny oraz znajdującego się nieopodal Bear Sanctuary Prishtina. Kolejnym miejscem było Prizren, miasto w południowej części kraju.

Nasz krótki pobyt zaczął się ciekawie już na przejściu granicznym. Celnicy poprosili abyśmy zjechali na bok i otworzyli bagażnik. Po zajrzeniu do części bagażowej i sprawdzeniu kilku rzeczy funkcjonariusz postanowił sprawdzić co wieziemy w środku. Tym razem nie poprosił o otwarcie a sam odsunął sobie drzwi boczne. Jakie było jego zdziwienie kiedy w progu przywitał go nasz pies. Przestraszony chłop odskoczył z krzykiem a kiedy się uspokoił poprosił o wyprowadzenie psa i zaczął sprawdzać wnętrze. Najbardziej zainteresowała go walizeczka z kuchenką gazową, fakt wygląda podobnie jak case na broń. Następnie zaczął z zainteresowaniem oglądać kartusze z propan-butanem do kuchenki. Kiedy już skończył zapytałem go czego w ogóle szukają. Odpowiedział że gazów pieprzowych, które podobno są w Kosowie nielegalne.
Reakcja celnika na widok naszego psa trochę nas zdziwiła. Większość ludzi na jego widok pyta czy można go pogłaskać, przytulić albo zrobić zdjęcie. Ale pomyśleliśmy, że się biedak nie spodziewał, był zaskoczony to się przestraszył. W zasadzie ma nauczkę, powinien poprosić o otwarcie drzwi.

Po wjeździe do Prishtiny okazało się, że reakcja celnika na widok Samba nie jest odosobniona. Nasz pies, w przeciwieństwie do innych miejsc które odwiedzaliśmy, budził ogólny postrach. Przechodnie omijali go dużym łukiem a kilka razy osoby, które przechodziły obok i zobaczyły go w ostatnim momencie, odskakiwały z krzykiem. Raz jeden człowiek uciekając mało nie wpadł pod auto. Dotyczyło to około 95% mijanych osób, niezależnie od wieku. Uciekały dzieci i dorośli, odsuwały się kobiety i mężczyźni. Było to coś nieprawdopodobnego, czego się zupełnie nie spodziewaliśmy. Idąc zatłoczonym deptakiem Prishtiny Sambo torował nam drogę, mieliśmy szeroki chodnik tylko dla siebie. Po pewnym czasie zorientowaliśmy się, że osoby ubrane w stroje arabskie (nawiązujące do tradycji Islamu) wykazują zdecydowanie większy strach przed psem. Podobne zachowanie zaobserwowaliśmy jeszcze w Macedonii i Bośni ale już nie to tego stopnia. Pod tym względem Kosowo okazało się wyjątkowe.

Naszła mnie myśl, że skoro muzułmanie tak bardzo boją się dużych psów to może założę hodowlę, wezmę z 5 piesków i pojadę do Calais. Migiem zrobię im porządek z imigrantami.



Zwiedzanie Kosowa zaczęliśmy jak zwykle od restauracji. Obsługa pozwoliła
nam wejść z psem ale kelner do stolika podchodził z niepewnością


Po posiłku udaliśmy się do Bear Sanctuary Prishtina. Jest to miejsce, w którym
żyją niedźwiedzie odebrane prywatnym osobom, zwykle restauratorom, którzy
dla uatrakcyjnienia swoich lokali trzymali je tam w klatkach lub na łańcuchach


Misie żyją tam w warunkach zbliżonych do naturalnych. Maja duże przestrzenie
po których mogą się poruszać, są tam groty drzewa, zbiorniki wodne.
Są jednak regularnie dokarmiane gdyż mieszkając w niewoli utraciły
swoje naturalne instynkty


Miśki przyzwyczajone do obecności człowieka chętnie pozują i nawet
uśmiechają się do zdjęć. Obecnie żyje tam 18 niedźwiedzi brunatnych
https://www.facebook.com/BearSanctuaryPrishtina


Następnie udaliśmy się do Prishtiny. Na zdjęciu, pod pomnikiem
Skandenbega - albańskiego bohatera narodowego. Podobny pomnik stoi w Tiranie


Centrum Prishtiny - deptak


Centrum. W dole Newborn monument - deklaracja niepodległości od Serbii


Prishtina - Pałac Młodzieży i Sportu


Kolejnym punktem naszej wycieczki było Prizren


Prizren to osada z historią sięgającą drugiego wieku naszej ery
Nad miastem góruje Twierdza Kaljaja




Rzeka Lombardhi (Bistrica)


Prizren to obecnie drugie co do wielkości miasto Kosowa.
Na zdjęciu widok na meczet Sinana Pashy


Meczet Sinana Pashy


Dziedziniec meczetu Sinana Pashy


Hammam Gaziego Mehmeta Paszy




Cerkiew Chrystusa Zbawiciela zniszczona w czasie zamieszek w Kosowie w 2004


W drodze do Twierdzy


Z Twierdzy widok na miasto




Twierdza wybudowana w XI wieku służyła jako stolica Cesarstwa Serbskiego


Obecnie trwa renowacja zabytku




Widok z Kaljaja

Z Prizren wyruszyliśmy w dalszą drogę w kierunku granicy z Macedonią. Kolejny przystanek Skopje.
_________________
Pozdrawiam, Bartek

Moje podróże: www.w4stronyswiata.com
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
prof-os 
Kombatant


Twój sprzęt: był - ducato frankia,jest- burstner t603
Nazwa załogi: marwoj
Pomógł: 6 razy
Dołączył: 20 Wrz 2013
Piwa: 65/73
Skąd: Zgierz

Wysłany: 2017-09-19, 18:18   

xbartman napisał/a:
Uciekały dzieci i dorośli, odsuwały się kobiety i mężczyźni.


Może to nie na widok Samba. Ty raczej na cukierkowatą owieczkę nie wyglądasz. :lol:
_________________
prof-os

Jesteśmy jedyni i niepowtarzalni, pamiętajmy tylko że niedoskonali…
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
gryz3k 
Kombatant

Twój sprzęt: Burstner Harmony t 604
Nazwa załogi: gryz3k
Pomógł: 3 razy
Dołączył: 05 Wrz 2010
Piwa: 130/64
Skąd: Warszawa Miedzeszyn
Wysłany: 2017-09-19, 19:35   

Może dlatego, że dla muzułmanów pies jest zwierzęciem nieczystym...
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
xbartman 
doświadczony pisarz


Twój sprzęt: Nissan Primastar
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 15 Gru 2016
Piwa: 15/3
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-09-20, 08:27   

prof-os napisał/a:
Może to nie na widok Samba. Ty raczej na cukierkowatą owieczkę nie wyglądasz. :lol:

Byłbym nawet skłonny przyjąć takie wyjaśnienie gdyby nie fakt, że jak Asia go prowadziła ludzie zachowywali się podobnie. Ona jednak wygląda o niebo lepiej ode mnie :lol:

gryz3k napisał/a:
Może dlatego, że dla muzułmanów pies jest zwierzęciem nieczystym...

Pewnie tak. To przez to, że ponoć jakiś pies pogryzł Mahometa. Tak przynajmniej mówią Hadisy.
Z drugiej strony ciekawe, że kiedy pytałem czy mogę wejść do restauracji z psem nie robili żadnego problemu, nawet przynosili mu wodę.

Tak sobie teraz przeglądam internet i co znalazłem "Zaleca się muzułmanom zabijanie czarnych psów, będących wcieleniem diabła. Psy najlepiej po prostu omijać i rygorystycznie przestrzegać, aby nie zbliżały się do dzieci ... cokolwiek pies poliże, to należy niezwłocznie siedem razy umyć, ale najpierw najlepiej posypać ziemią. Muzułmanin nie trzyma psa w domu, bo naraziłby się na omijanie jego domu przez anioły ... jeśli przed modlącym się muzułmaninem w odległości bliższej, niż dorzuciłby on kamieniem, przejdzie pies, wówczas jego modlitwa jest nieważna". Mamy XXI wiek, nieprawdopodobne w co ludzie mogą jeszcze wierzyć.
_________________
Pozdrawiam, Bartek

Moje podróże: www.w4stronyswiata.com
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
prof-os 
Kombatant


Twój sprzęt: był - ducato frankia,jest- burstner t603
Nazwa załogi: marwoj
Pomógł: 6 razy
Dołączył: 20 Wrz 2013
Piwa: 65/73
Skąd: Zgierz

Wysłany: 2017-09-20, 09:08   

xbartman napisał/a:
Mamy XXI wiek, nieprawdopodobne w co ludzie mogą jeszcze wierzyć.


Z tą wiarą to, wystarczy popatrzeć naszych włodarzy rządowych - w co i komu wierzą, ale to dyskusja na czas prywatny, pod markizą z mocnym trunkiem - żeby to przetrwać. ;)
_________________
prof-os

Jesteśmy jedyni i niepowtarzalni, pamiętajmy tylko że niedoskonali…
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
mirek3510 
doświadczony pisarz


Twój sprzęt: fiat ducato
Nazwa załogi: Kaja
Dołączył: 14 Lip 2008
Otrzymał 15 piw(a)
Skąd: Budzyń /Wielkopolska
Wysłany: 2017-09-22, 15:46   

Podobne przypadki miałem jak spacerowałem z moja Kajunia kundelkiem czarna 6.5 kg i też wszyscy z chodnika schodzili i odskakiwali na jej widok a było to też na Bałkanach Bośnia ,Chorwacja ,Albania,Serbia w Kosowie nie byłem .Moje dzieciaki miały ubaw że takiego małego pieska się wszyscy boją
Myśleliśmy że to przez wojnę na Bałkanach w 90 latach ,zę psy bomby przenosiły i przez to się tak żle kojarzą :spoko
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
xbartman 
doświadczony pisarz


Twój sprzęt: Nissan Primastar
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 15 Gru 2016
Piwa: 15/3
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-09-22, 20:38   

Po przekroczeniu granicy macedońskiej udaliśmy się do stolicy państwa - Skopje. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od zaspokojenia głodu w restauracji na starym mieście, serwującej lokalne potrawy. Po posiłku udaliśmy się na spacer uliczkami starego miasta, z którego przeszliśmy do bardziej nowoczesnego, wybudowanego kilka lat temu centrum. Na nocleg udaliśmy się do odległego o kilkanaście kilometrów od centrum Skopje, Kanionu Matka. Jest to bardzo fajne miejsce na nocleg. Przy wjeździe do doliny jest stary, obecnie nieczynny kemping. Można tutaj spędzić nocleg na parkingu nieopodal jeziorka. My udaliśmy się jednak dalej w stronę Kanionu, gdzie nad rzeką znaleźliśmy dogodne dla siebie miejsce. Ważne aby nie stawać przy samej rzece a trochę wyżej, gdyż późnym wieczorem upuszczana jest woda z zalewu i poziom rzeki się podnosi. Można też przenocować na betonowym parkingu przy usytuowanych tam knajpkach. Kanion zwiedzaliśmy częściowo pieszo a dalej popłynęliśmy wypożyczonym kajakiem. Swojego kajaku w tym roku nie zabraliśmy z uwagi na ograniczone miejsce w samochodzie. Sporo miejsca, w części bagażowej, zajmował 80 litrowy zbiornik z wodą. Dlatego właśnie jestem w trakcie przenoszenia zbiornika wody pod auto. Kiedy my pływaliśmy kajakiem po zalewie Sambo odpoczywał w samochodzie, w którym dzięki zainstalowanej izolacji i nawiewom, utrzymywała się komfortowa temperatura.
Kolejnym punktem na trasie zwiedzania Macedonii był Park Narodowy Mavrovo. Jest to największy park narodowy na terytorium Macedonii. Na terenie parku znajdują się 52 szczyty o wysokości powyżej 2000 m n.p.m. Naszym celem było malowniczo położone jezioro Mavrovo ze znajdującymi się u jego brzegu ruinami kościoła.
Ostatnim miejscem naszej podróży przez Macedonię było jezioro Ochrydzkie. Postanowiliśmy spędzić tam dwa kolejne dni, odpoczywając przed wyruszeniem w dalszą drogę do Grecji. Na miejsce postoju wybraliśmy sympatyczny kemping w pobliżu miejscowości Pesztani. Wcześniej udaliśmy się jeszcze do miejscowości Ochryda aby zrobić zakupy, pospacerować po centrum i zasięgnąć języka w biurze informacji turystycznej. Ponieważ na typowy punkt informacyjny dla turystów nie natrafiliśmy, weszliśmy do jednej z wielu, zlokalizowanych w centrum, agencji turystycznych z nadzieją na uzyskanie mapki okolicy oraz informacji o regionie. Pracujący akurat w biurze właściciel agencji na pytanie czy mówi po angielsku odparł, że słabo i zapytał skąd jesteśmy. Po naszej odpowiedzi, odezwał się do nas nienaganną polszczyzną, zapraszając nas do środka. Sympatyczny mężczyzna udzielił odpowiedzi na wszelkie pytania o okolicy i przekazał mapkę i broszurkę o regionie. W rozmowie okazało się, że urodził się w Krakowie, dokąd jego rodzice wyemigrowali po II Wojnie Światowej, z uwagi na trwającą w Grecji wojnę domową. Matka naszego rozmówcy była Greczynką, ojciec natomiast Macedończykiem.



Skopje. Zwiedzanie tradycyjnie zaczynamy od posiłku.
Pljeskavica smakuje tu wyśmienicie.


Skopje. Meczet Mustafy Paszy na Starym Mieście.


Duża część Starego Miasta pamięta czasy panowania
sułtanów i Imperium Osmańskiego


Ulica Starego Miasta


Rynek warzywno-owocowy


Meczet Murata Paszy


Nowe centrum miasta. Most Sztuki z pomnikami macedońskich artystów.
Przywodzi na myśl most Karola w Pradze.


Wybudowanemu w ramach projektu Skopje 2014 nowemu centrum miasta,
krytykowanemu przez niektórych za tzw. historyczny kicz, nie można
odmówić rozmachu z jakim został zaprojektowane i efektu jaki wywołuje
u odwiedzających je turystów


Promenada nad rzeką Wardar. W projekcie Skopje 2014 powstały budynki
kulturalne, rządowe, miejsca użyteczności publicznej – teatry, muzea,
ministerstwa oraz mnóstwo monumentalnych pomników historycznych postaci.


Restauracja nad rzeką Wardar


Symbol miasta - Kamienny Most z XV wieku


Pomnik przy Kamiennym Moście


Pod pomnikiem Aleksandra Wielkiego


Skopje, Łuk Triumfalny


Pomnik Cara Samuela








Narodowe Muzeum Archeologiczne


W wyniku sporu z Grecją, Pomnik Aleksandra Wielkiego
oficjalnie nazwano Jeździec na Koniu


Pomnik ojca Aleksandra Wielkiego - Filipa II Macedońskiego
Oficjalna nazwa Wojownik


Skopsko Kale - Twierdza w Skopje


Ze Skopje udaliśmy się do Kanionu Matka. Zdjęcie na opuszczonym
kempingu nad jeziorkiem przy wjeździe do doliny.


Kanion Matka


Za moimi plecami zapora


Po wejściu do kanionu i krótkim spacerze ...


... dotarliśmy do przystani. Można tu załapać się na rejs stateczkiem ...


... my woleliśmy wypożyczyć kajak


Po około 45 minutach wiosłowania ...


... dotarliśmy do jaskini


Jaskinia Vrelo


W jaskini jest jeziorko o głębokości zmierzonej obecnie do 212 metrów


Budujące się stalaktyty





Zaporowe Jezioro Matka powstało w 1938 roku na rzece Treska


Wracamy do przystani


Wzdłuż kanionu można poruszać wytyczoną ścieżką


Park Narodowy Mavrovo


Znajdujące się w tu sztuczne Jezioro Mavrovo leży na wysokości 1220 m n.p.m.


W wyniku powstania sztucznego zbiornika, zalany został wybudowany
w 1850 r. kościół pod wezwaniem św. Mikołaja.





Na skutek suszy poziom wody w jeziorze opuścił się i ruiny kościoła
ponownie stoją na suchym lądzie


Wnętrze kościoła św. Mikołaja.





Naszym ostatnim przystankiem w Macedonii było Jezioro Ochrydzkie


Port w miejscowości Ochryda


Ochryda. Bulwar nad jeziorem


Zwiedzamy centrum


Deptak w Ochrydzie


Przed wjazdem do Grecji spędzamy dwa dni na kempingu ...


... nad jeziorem ochrydzkim


Po wypoczęciu ruszyliśmy w dalszą drogę. Następny przystanek Loutra Aridaias - greckie Cieplice.
_________________
Pozdrawiam, Bartek

Moje podróże: www.w4stronyswiata.com
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
xbartman 
doświadczony pisarz


Twój sprzęt: Nissan Primastar
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 15 Gru 2016
Piwa: 15/3
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-09-26, 09:17   

Dotarliśmy do Grecji, najdalej na południe wysuniętego kraju, na trasie naszej tegorocznej podróży. Naszym głównym celem w tym roku była wyspa Korfu. Grecję bardziej dokładnie zwiedzaliśmy w 2013 r. Dlatego teraz ograniczyliśmy się tylko do kilku miejsc na jej lądowej części. Na początek "Cieplice" położone niedaleko za granicą macedońską. Następnie udaliśmy się w kierunku Chalkidiki, gdzie relaksowaliśmy się kilka dni nad morzem. Jak to zwykle bywa po trzech dniach nad morzem byliśmy już tak zmęczeni odpoczywaniem, że pojechaliśmy dalej, do Salonik. W trakcie naszej wycieczki w 2013 r. pominęliśmy to miasto, więc tym razem chcieliśmy trochę po nim pospacerować. Najtrudniej było tu znaleźć miejsce do parkowanie. Całe centrum tak zatłoczone, że musieliśmy je kilka razy objechać aby natrafić na parking z wolnym miejscem. Pogoda tego dnia była wyjątkowo upalna. Początkowo zostawiliśmy psa w samochodzie, zapewniając mu oczywiście komfortowe warunki (cień, osłony termiczne na szybach, nawiew i wodę do picia). Po około godzinie wróciliśmy zobaczyć czy temperatura w aucie nie zrobiła się zbyt wysoka. Okazało się, że pomimo upału, nadal jest całkiem komfortowo. Sambo wykazywał jednak spore chęci do spaceru. Daliśmy się przekonać i zabraliśmy go ze sobą na dalszy spacer. Niestety okazało się to błędem, gdyż ulice były tak nagrzane, że ucierpiały na tym psie łapki. Szczęśliwie w porę zorientowaliśmy się, że coś się dzieje i Sambo uniknął poważniejszego poparzenia. Mimo wszystko musieliśmy potraktować go pentanolem i założyć na łapy opatrunki. Po dwóch dniach biegał już "jak nowy".
Saloniki opuściliśmy udając się na zachodnie wybrzeże, gdzie z Igoumenitsy odpływają promy na Korfu.
W okolicach Igoumenitsy, szukając miejsca na nocleg trafiliśmy na bardzo fajną plażę w pobliżu miasteczka Plataria. Po zaparkowaniu i przygotowaniu obozowiska zorientowaliśmy się, że jest to miejsce na którym spędziliśmy kilka dni w 2013 r. Jeszcze raz okazało się, że jest to bardzo fajna miejscówka.


Przekraczamy granicę macedońską i udajemy się do Loutra Aridaias


Tradycyjnie zaczynamy od posilenia się. W Grecji też można dobrze zjeść.


Po zaspokojeniu głodu eksplorujemy okolicę Loutra Aridaias znanego też jako ...


... Loutra Pozar lub Lutra Lutrakiu. Jest to miejscowość uzdrowiskowa ...


... słynąca z wodospadów i gorących źródeł wód termalnych ...


... gdzie równolegle do koryta lodowatego górskiego potoku ...


... wybijają źródła z ciepłą, mineralną wodą tworząc zagłębienia do leżakowania.
Wspaniałe miejsce do hartowania ciała naprzemiennymi kąpielami ciepło - zimno


Wzdłuż koryta potoku powstał szereg hoteli i restauracji ...


... korzystających z wód termalnych do zasilania własnej infrastruktury ...


... lub wykorzystujących naturalną specyfikę terenu tworząc miejsca do relaksu


Z Loutra Aridaias udaliśmy się na wybrzeże, gdzie zatrzymaliśmy się
przy, niestety zaśmieconej, plaży


Poranek na plaży zlokalizowanej na wschód od Chalkidiki


Na plaży odwiedziły na kozy, ...


... które sprawiły, że Sambo poczuł zew natury


Po odrobinie relaksu ...


...zmieniliśmy miejsce, udając się na środkowy palec Chalkidiki w pobliże
miasteczka Sarti. Znaleźliśmy tam fantastyczne miejsce ...


... opuszczony kemping nad samym morzem (40.103352, 23.982878) ...


... z widokiem na Górę Athos. Około 100 m od "kempingu" znajduje się mały port,
w którym jest czynna toaleta. Można tam zatankować wodę i pozostawić nieczystości


Przy "kempingu" jest bardzo ładna plaża. Druga jeszcze ładniejsza ...


... zlokalizowana jest 50 m dalej, po drugiej stronie pagórka. Na tej drugiej
rozstawionych było kilka namiotów i panowały bardziej liberalne zasady m.in.
w kwestii noszenie ubrań


Spacer po Chalkidiki


U wodopoju


Z Chalkidiki pojechaliśmy do Salonik. Na zdjęciu fragment murów miejskich


W tle kościół św. Pawła


Wieża Alyseos


Widok na miasto spod Wieży Alyseos


Centrum Salonik


Symbol miasta - Biała Wieża - wybudowana przy nabrzeżu przez
osmańskiego sułtana Sulejmana Wspaniałego.


Wieża dawniej należała do fortyfikacji otaczających Saloniki.


Przy nabrzeżu zacumowane są statki - restauracje. Kilkudziesięcio minutowe
rejsy są darmowe. Wystarczy zamówić drinka lub posiłek


Odpoczynek w cieniu drzew. Tego dnia temperatury dochodziły do 50 st. C


To już wybrzeże zachodnie. Okolice Igoumenitsy


Wieczór nad zatoką. Po drugiej stronie zatoki miasteczko Plataria


To bardzo fajne miejsce nad zatoczka gdzie spokojnie można
przenocować, popływać i odpocząć. W miasteczku można
zrobić zakupy a w małym porcie zaopatrzyć się w świeże ryby.
GPS 39.444537, 20.26366 - 14 km od Igoumenitsy.


Wybrzeże w okolicach Igoumenitsy


Nasz kolejny punkt to port w Igoumenitsa skąd udajemy się promem na Korfu.
_________________
Pozdrawiam, Bartek

Moje podróże: www.w4stronyswiata.com
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
prof-os 
Kombatant


Twój sprzęt: był - ducato frankia,jest- burstner t603
Nazwa załogi: marwoj
Pomógł: 6 razy
Dołączył: 20 Wrz 2013
Piwa: 65/73
Skąd: Zgierz

Wysłany: 2017-09-26, 15:58   

Piękne te Twoje Bałkany. Pomysł - rejs za żarełko bardzo mi się podoba. ;)
_________________
prof-os

Jesteśmy jedyni i niepowtarzalni, pamiętajmy tylko że niedoskonali…
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
xbartman 
doświadczony pisarz


Twój sprzęt: Nissan Primastar
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 15 Gru 2016
Piwa: 15/3
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-09-26, 18:50   

Grecy mają wiele takich pomysłów. Np. na Korfu jest wiele restauracji z basenami, możesz siedzieć w takim basenie ile chcesz, za free. Wiadomo, że w końcu coś zjesz i się napijesz więc im się to opłaca. Oni są naprawdę przedsiębiorczy, żeby im się jeszcze chciało pracować to na pewno nie mieli by kryzysu. Podoba mi się, że nie łupią tak człowieka na każdym kroku jak np. Włosi. W Grecji owszem za wstęp tu czy tam trzeba zapłacić ale ceny są umiarkowana a wiele miejsc bywa za free. Często też są darmowe parkingi przy płatnych atrakcjach a we Włoszech wezmą za wstęp za parking i jeszcze Ci wymyślą jakąś opłatę klimatyczną czy podatek. Dlatego lubię Grecję i będąc na Bałkanach musieliśmy tam chociaż na trochę zajrzeć. No i to Korfu, piękne. Ale o tym w następnym poście, jak się zbiorę :)
_________________
Pozdrawiam, Bartek

Moje podróże: www.w4stronyswiata.com
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
prof-os 
Kombatant


Twój sprzęt: był - ducato frankia,jest- burstner t603
Nazwa załogi: marwoj
Pomógł: 6 razy
Dołączył: 20 Wrz 2013
Piwa: 65/73
Skąd: Zgierz

Wysłany: 2017-09-26, 19:43   

xbartman napisał/a:
jak się zbiorę


zbieraj się , zbieraj. Twoja nie krzyczy, że za długo przy komputerku :hacker :spoko
_________________
prof-os

Jesteśmy jedyni i niepowtarzalni, pamiętajmy tylko że niedoskonali…
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum

Dodaj temat do ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group