| |
Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam
|
 |
Rosja i kraje poradzieckie - Huculski epizod
yannoo - 2011-10-20, 08:18 Temat postu: Huculski epizod Nafaszerowani legendami o horrorach na przejściach granicznych, patrolach policyjnych itp. postanowiliśmy uszczknąć nieco Ukrainy. Na drodze do Turcji znalazło się przejście w Użgorodzie (granica słowacko-ukraińska). Mijając sznurek tirów podjeżdżamy do pustego okienka, w którym błyska złoty ząbek pani celnik. Dokąd jedziemy? Oczywiście na Krym... Czy nie za zimno? - zaniepokoiła się właścicielka ząbka. No może, ale za to mniej ludzi... Zawstydzona pan z okienka przeprasza, że odprawa tak długo trwa (15 min.) ale ma problemy z komputerem. Wreszcie podjeżdżamy na kolejne stanowisko. Tutaj panowie celnicy wypytują o papierosy. Zgodnie odpowiadamy, że nie palimy. No ale na biznes? A czy wyglądamy na biznesmenów? Niepotrzebną dyskusją nieco rozsierdziliśmy ponurych panów, którzy grożą nam dalszą podróżą samolotem... Skończyło się jednak pokojowo i jedziemy dalej. Żadnych papierów do wypełniania, łapówek, straconego czasu...
Na trasie Rachów (huculski Paryż), Przeł. Jabłonicka (Czarnohora), Worochta (przed wojną znana miejscowość letniskowo-uzdrowiskowa nad Prutem), Jaremcze (perła Karpat), Kołomyja (stolica Huculszczyzny), Barszczów (z polskim kościołem i pomnikiem Mickiewicza), Jaskinia Kryształowa (Krzywcze), Kamieniec Podolski (prawdziwie polskie miasto, które trzeba zobaczyć), Chocim i Czerniowce (Wiedeń wschodu). Te przewodnikowe określenia w nawiasach należy oczywiście potraktować z przymrużeniem oka, ale klimaty niesamowite...
Wiele się mówi o ukraińskich drogach. Wiadomo jednak, że kamperowanie, to specyficzny rodzaj podróżowania, bez pośpiechu i rajdowania. My śpiewaliśmy sobie pieśń o Sokołach: "omijajcie góry, lasy, doły..."
Niestety na Ukrainie spotkała nas wielka przykrość i uszczerbek na honorze kamperowca, który zaowocuje najprawdopodobniej zmianą kampera. Zwiedzający wnętrze naszego Kapcia ukraiński chłopiec wchodzi do łazienki, rozgląda się i pyta: A gdzie wanna?...
Gdzie spaliśmy: na stacji benzynowej, przy płocie ukraińskiej zagrody, na parkingu przy Jaskini Kryształowej, na strzeżonym parkingu dla tirów przed granicą z Rumunią (6 zł).
Z całym przekonaniem uważamy, że Ukraina to godny polecenia, ciekawy i przyszłościowy kierunek freekamperowania, z pewnością znajdzie się na trasie przyszłorocznego wypadu kamperem (oczywiście z wanną)!
Tadeusz - 2011-10-20, 09:10
Krótko, zwięźle, ze szlachetnym poczuciem humoru i z sympatią o ludziach i odwiedzanej krainie.
Dziękuję, Januszu.
Przyjmij skromne piwo wirtualne, może wkrótce zdarzy się sposobność zamiany na realne.
Pozdrawiam.
zbychu - 2011-10-20, 09:40
Relacja super i zdjęcia , chciałoby się tam być , do zobaczenia ....
|
|