Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam

Po Polsce - Kraków 2012, czyli tropem smoków i nie tylko...

Roza - 2012-04-17, 19:52
Temat postu: Kraków 2012, czyli tropem smoków i nie tylko...
W listopadzie zeszlego roku mielismy zaplanowany wyjazd do Krakowa. Jak to czesto bywa "ludzie maja plan, ale bogowie maja lepszy";)- choroba starszej corki pokrzyzowala nam plany. Jak sie potem okazalo- bardzo dobrze, ze wyjazd nie doszedl do skutku w tamtym terminie...ominelaby nas nie lada atrakcja!:) Jednak do tego wrocimy pozniej- teraz czas ruszac do grodu Kraka po przygode! Motywem przewodnim jest oczywiscie Smok:) Zatem szlakiem smokow!:)

Wyjechalismy wyjatkowo pozno- okolo 9 rano:) Jakos tak beztrosko nam bylo. Stesknilismy sie za kamperem, pakowaniem, podroza...

W drodze jak zwykle robimy kilka postojow. Jeden z nich wypadl na znanym nam juz miejscu: stacja paliw z minizoo. Atrakcja nie tylko dla dzieci.



kozy, pawie, kotek, strusie, daniele i wiele innych zwierzakow skutecznie odgania zmeczenie i wprowadza w doskonaly nastroj:)









...tak doskonaly, ze bez trudu dojechalismy na nocleg do Krakowa! Padlismy szybko, nocowalismy niedaleko naszego docelowego parkingu (Basiu! dziekujemy za pomoc w znalezieniu i polecenie!) na Placu Biskupim. Cena za dobe 50 zl, a do starego miasta kilka krokow:) Bardzo dobra miejscowka.

Noca slyszelismy czasem jakies glosy powracajacych do rzeczywistosci po imprezowych klimatach, ale nie byly uciazliwe:) Od rana zaczynamy poznawanie Krakowa, na ktory czekalismy dosc dlugo:)

Barbara i Zbigniew Muzyk - 2012-04-17, 21:28

Poniewaz dalej nie umiem wklejac zdjec,/organizatozry 2 kursow komputerowych zrobili nas na szaro/mlodzi jak przyjada to odsypiaja u nas ,potem obiad i juz sie spiesz do swojego gniazdka/to moze przed wyjadem zobacze wspolne zdjecie i formlowicze takze.Wiem juz mniejwiecej co chcemy zobaczyc w Toscani,zapisalam sie na forum Tascania.forumowisko.pl,pozdrawiam.moze zobaczymy sie na skaypie jak bede miala wi-fi
Roza - 2012-04-17, 21:40

Pobudka o 6 rano, zeby nie zabraklo dla nas miejsca na parkingu:) Podobno jest oblegany w ciagu dnia. Jeszcze tylko zdjecie naszego miejsca na nocleg...



...i stoimy na Placu Biskupim!:)



Jemy sniadanie i uzbrojeni w ksiazke- przewodnik dla dzieci ruszamy w miasto!:) Ksiazka daje nam wskazowki gdzie nalezy wypatrywac smokow, ale i tak nie jest to latwe zadanie! Dziewczyny sa w swoim zywiole:) To urodzone turystki:)

Zblizamy sie do ul. Florianskiej. Zanim przejdziemy przez brame o tej samej nazwie podziwiamy Barbakan nazywany Rondlem:) W czasach swojej swietnosci byl nie do zdobycia.
Dziewczyny przypominaja sobie Barbakan warszawski:)



Kiedy podchodzimy do bramy nasza uwage przykuwa miniatura miejsca, w ktorym wlasnie stoimy! Okazuje sie, ze oto turysta niewidomy tez moze "zobaczyc" to co my! Jest opis w jezyku Braille'a. Sami z przyjemnoscia wodzimy palcami po wypuklosciach...bardzo podoba nam sie ta inicjatywa. Chcielibysmy widziec taka u nas w Gdansku.



Za brama kolejna miniatura. Wspaniale! Sa uliczki starego miasta, jest Rynek, Sukiennice i oczywiscie Wawel:)



Wlasnie na Wawel udajemy sie niespiesznym spacerem. Dzis poniedzialek wiec jest mozliwosc zwiedzic bez oplat Skarbiec i Zbrojownie. Po drodze rozgladamy sie dookola, poniewaz wszedzie moga czaic sie smoki, a kazdy kamien moze kryc jakas tajemnice.





Duzo jest bram, ktore prowadza do tajemniczych zaulkow, podworek, na ktore po prost musimy zajrzec:)
Widzimy sklepiki, male kawiarenki, mini galerie sztuki...cuda!









Spotykamy nareszcie pierwsze nasze smoki:)





Mimo chlodu robi nam sie cieplo na sercu bo widzimy taki oto napis:



...oj, chwieja nam sie plany wakacyjne w posadach;) Grecjo! Tesknimy!

Trzeba przyznac, ze w Krakowie jest czym nacieszyc oczy! Nie mozna po prostu isc do celu, ciagle
krecimy glowami na wszystkie strony podziwiajac:)





Dzielo Wita Stwosza chcemy zobaczyc innego dnia, na razie mijamy dom, w ktorym mieszkal...





Mijamy tez kosciol Sw.Piotra i Pawla, do ktorego przyjdziemy w czwartek, poniewaz tylko w czwartki
organizowane sa pokazy, ktore przekonuja niedowiarkow iz ziemia wiruje wokol wlasnej osi:)



Z ulicy Grodzkiej przechodzimy przez plac Marii Magdaleny z pomnikiem Piotra Skargi...



...i za moment wspinamy sie do bramy Wawelu!





Bilety w reku (darmowe, ale zawsze) i idziemy w strone dziedzinca. Zadzieramy glowy i widzimy kolejne smoki do kolekcji! Tu smoki stanowia zakonczenie rynien:)





Niestety w Skarbcu i Zbrojowni jest zakaz fotografowania wiec musicie uwierzyc nam na slowo, ze ani przez chwile nie zalowalismy:) Widzielismy cenne dary podarowane przez wladcow innych panstw, przedmioty codziennego uzytku, fragmenty zastawy stolowej i najwazniejszy chyba eksponat: Miecz Szczerbiec czyli Miecz Koronacyjny.

W zbrojowni najwieksze wrazenie wywarly na nas kamienne kule armatnie. Byly calkiem male i ogromne!

Po wyjsciu z sal wystawowych kruzganki nas oczarowaly! Dziewczynki uradowane zauwazaja greckie akcenty.







...i jest ich wiecej, i kazda inna! Staram sie uruchomic wyobraznie, zamykam oczy i przypominam sobie klimat i obrazy z dawno czytanej (w czasach mlodosci;)) ksiazki pt "Paziowie Krola Zygmunta".
Juz niedlugo bede miala okazje przeczytac ja corkom...czas biegnie.

Pod lukami kruzgankow wisza tablice ukazujace prace przy odbudowie zniszczonego Wawelu...coz za ogromny wysilek! Niesamowite!





Przechodzimy przez brame:





Po drugiej stronie oslepia nas blyszczaca w sloncu zlota kopula Kaplicy Zygmuntowskiej.



Piekna, renesansowa budowla stworzona przez florenckiego artyste.

Mimo zimna obchodzimy mury, zerkamy na inna brame...na nabrzmiale paki magnolii- lada moment rozkwitna i dopiero wtedy bedzie pieknie!

My wrocimy na wawel w ciagu kilku dni- zalezy od pogody- na razie zegnamy sie. Schodzac z Wawelskiego Wzgorza patrzymy na wmurowane w mur tabliczki z nazwiskami tych, ktorzy wspomagali odbudowe zamku.



W uliczce stoi "zaczarowana dorozka, zaczarowany kon...":)



...ale tuz obok pojazd z innej bajki! Czyzby Kopciuszek jechal przez Krakow na swoj bal?;)



Odwracamy sie i usmiechamy do Kurzej Stopki, ktora podobno w sloneczny dzien lsni jakby byla ze zlota:)



Wracajac do kampera na obiad spotykamy jeszcze dwa smoki:





Przy tym drugim Ola przytomnie stwierdza, ze "ten sie nie liczy";) Zaliczamy go wiec z przymruzeniem oka;)

Po obiedzie wyruszamy na ponowne odkrywanie Krakowa. Mamy dosc napiety plan:)

Po pierwsze- zagladanie w bajkowe zaulki:)









Po drugie- karmienie golebi krakowskich, dla ktorych ziarno przywiezlismy z naszego, gdanskiego targu:)



...smakowalo im! O tych golebiach pisal Jan Sztaudynger: "Golebiami brukowany Krakow, G..no ma z tych ptakow":) Tak naprawde te ptaki sa zakletymi rycerzami...

Kolejne zadanie to: smoki, smoki...







Po czwarte- chcemy zobaczyc Collegium Maius czyli najstarszy budynek uniwersytecki w Polsce. Jego powstanie datuje sie na rok 1400! Nie mowimy dziewczynkom, ze mamy dla nich niespodzianke- od godziny 9 do 17 co dwie godziny uruchamiany jest na dziedzincu Collegium ruchomy zegar. Przy muzyce ukazuja sie postaci historyczne znacznych rozmiarow. Te drzwiczki u gory to wlasnie droga dla poruszajacych sie figur.



Caly dziedziniec robi na nas ogromne wrazenie...











Po piate: trzeba sprobowac obwarzankow! Dlaczego tak sie nazywaja dowiedzielismy sie pozniej od wnukow Basi:) Otoz drozdzowe obwarzanki sa przed pieczeniem obgotowywane- czyli obwarzane:)
Nam smakowaly!

To tyle z zadan "obowiazkowych":) Przy okazji, ze tak powiem odwiedzilismy Adama Mickiewicza...



Zajrzelismy do malenkiego kosciolka na rynku pod wezwaniem Sw. Wojciecha:









Z boku kosciola fragment bruku zostal zamieniony na hartowane szklo i odslania dawny- duzo nizszy- poziom rynku. Corka Basi powiedziala nam, ze kiedys na rynku wysypywano smieci i w ten sztuczny sposob podwyzszono rynek;)

Zupelnie przypadkiem trafilismy na rzezbe Igora Mitoraja (tworcy miedzy innymi Anielskich Drzwi do kosciola Jezuitow na Starym Miescie w Warszawie, ktore mielismy przyjemnosc podziwiac w 2010 roku) pt.
Eros bendato. Lubimy interaktywna sztuke, ktora dzieci moga poznawac rozniez dotykiem- latwiej im wtedy zapamietac co widzialy...



...ja jak zwykle staram sie nacieszyc oczy pieknymi detalami, ktore uwielbiam...





Zblizamy sie do Sukiennic w poszukiwaniu noza, ktorym wg legendy brat zabil brata z zawisci, ze buduje wyzsza wieze Kosciola Mariackiego...brrr.:) No i co...? Noz wisi! Ha!



Wnetrze samych sukiennic to nic innego jak stoiska handlowe, w dodatku jest tam przeciag wiec czym predzej wychodzimy na zewnatrz, a tam kolejna przypadkowa atrakcja:) Tzw stacz- czyli artysta jednoosobowego teatru:) Lubimy ich i chetnie wspomagamy drobniakiem:)





Na odchodnym jeszcze sypniemy ziarna biednym, zakletym rycerzom...



...i dobranoc Grodzie Kraka! Milych snow- do jutra!

surfcamp - 2012-04-18, 10:00

Takiej relacji o Krakowie pogratulować.
Mieszkając prawie 60 lat w tym grodzie z przyjemnością odbyłem wirtualną podróż.
Wspaniałe zdjęcia i jakiż to opis. Jakbym z Wami uczestniczył w tym odkrywaniu mojego miasta.
Z niecierpliwością czekam na dalsze relacje z "poszukiwań krakowskiego smoka"
Pozdrawiam serdecznie Adam

Roza - 2012-04-18, 11:18

dziekuje za mile slowa :spoko
dalsze czesci "pisza sie", ale lekko nie jest ;)
Krakow w miejsca ciekawe bogaty, a zdjec do przebrania fura!

postaram sie ;)

Roza - 2012-04-18, 17:48

Wstajemy jak zwykle wczesnie, sniadanie i wymarsz! Na poczatek krakowski Kazimierz. Po drodze mijamy przepiekny Teatr im. Juliusza Slowackiego.





Potem nogi wioda nas na Maly Rynek. Znajduje sie on na tylach Kosciola Mariackiego. Dawniej handlowano tu miesem.



Mamy odwiedzic kolejnego smoka- ten jest ukryty wyjatkowo zmyslnie! Na zamknietym podworku budynku Archiwow Panstwowych- no i jak tam sie dostac?



Okazuje sie, ze na to zaczarowane podworze jest legalne przejscie przez klatke schodowa- hol:) Na miejscu spotykamy rzeczonego smoka oraz studnie:) Kilka laweczek przy fontannie (bo tym okazuje sie byc smok) daje wyobrazenie jak milo musi tu byc latem!









W holu w gablotach wisza wpisy z pamietnikow sprzed wielu lat (na gorze roze, na dole fiolki...), listy, kartki okolicznosciowe...kolekcjonowaniem ich rowniez zajmuje sie Archiwum Panstwowe. Wzruszajace pamiatki z innego wymiaru...



Patrzymy na plan Kazimierza- no, niezly marsz nas czeka! Jednak nie boimy sie:)



Idziemy, a ja nie moge sie powstrzymac, zeby nie wsciubiac nosa w bramy, podworka...





...szerokie ulice, masywne budynki kojarza sie z Lodzia.



Specyficzne poczucie humoru kaze artystom uznac za niezbedne:



...usmiechamy sie:)

I raptem widzimy inny swiat...szczatkowy, ale jednak...jest.





Zblizamy sie do Synagogi Remuh. Tablice pamiatkowe...





...cennik...



...i male rozczarowanie bo Synagoga jest w trakcie intensywnych prac renowacyjnych wiec nie bedziemy mieli okazji zobaczyc jej w pelnej krasie, ale coz- pewnie wrocimy tu za jakis czas:)

Dla panow obowiazkowe nakrycie glowy- Krzysztof dostaje sluzbowa jarmulke:)



Na rusztowaniach siedza konserwatorzy i zmudnie dlubia w scianach...my chloniemy atmosfere tego swietego dla Narodu Zydowskiego miejsca...przy Swietej Skrzyni pali sie Wieczne Swiatlo- tam spoczywa Tora czyli Piecioksiag...









Potem przechodzimy na cmentarz. Dziewczynki pytaja dlaczego na nagrobkach nie ma kwiatow tylko kamienie...tlumaczymy, a mi przed oczami staja ostatnie kadry z filmu "Lista Schindlera"...





Cmentarz byl wielokrotnie niszczony i odbudowywany. W czasie ostatniej wojny (jak glosi legenda) hitlerowiec chcial zbezczescic pomnik na grobie rabina Mojzesza Isserlesa, ale padl jak razony piorunem. Wokol macewy rabina pelno karteczek z prosbami- Zydzi z calego swiata uwazaja to miejsce za cudowne i wierza w jego sprawcza moc.

Na wewnetrznej stronie muru znajduje sie dlugi na ok 20 metrow ciag mozaiki ulozonej z wykopanych, zniszczonych fragmentow pomnikow, ktorych okolo 700 odkryto w 1959 roku podczas badan archeologicznych.



Vis a vis synagogi znajduja sie restauracje- niektore maja bardzo ciekawe nazwy;)





My udajemy sie do kolejnej atrakcji, wskazowka jest tablica...



Na ogrodzeniu wisza zdjecia przedstawiajace historie tramwaju w Krakowie...





...za ta brama czekaja na nas "zywe" zabytkowe tramwaje, ale odwiedzimy je troche pozniej.



Teraz czas dla dzieci- idziemy na jedna z sal, na ktorej w czasie posezonowym prezentowana jest czesc ekspozycji plenerowej "Ogrod doswiadczen". Kolo jest bohaterem tej interaktywnej wystawy...zabawa byla obledna!

Na poczatek "latwe" zagadki logiczne z kolem;)



Potem uruchamianie windy...



...jazda na kwadratowych kolach;)



...i wiele innych...







...mialy dziewczyny satysfakcje kiedy przy pomocy wielokrazkow podniosly ciezar 115 kg!!



Atrakcji jest duzo wiecej i szczerze polecam to miejsce dla rodzin z dziecmi! My tez sie swietnie bawilismy:)

Kolejna sala poswiecona jest polskiej motoryzacji, a nastepna miedzynarodowej:)
Zachwycily nas te pojazdy- mialy szyk, styl i najwazniejsze: dusze:) Zobaczcie...







Przy Warszawach Krzys sie zatrzymal:"taka mielismy, taka..o i taka ojciec kupil":)))



Moj tata mial Syrenke:)



Ech, lza sie w oku kreci!



A teraz drogie panie zwiwny szal na szyje...panowie skorzana kurteczke, ciemne okulary...:)



...lub z jeszcze innej epoki...



Jeszcze raz przechodzimy polska sala:



To auto ma tylko jedne drzwi i to w bardzo w nietypowym miejscu:)))



Potem jeszcze odwiedzamy kolejna sale Ogrodu Doswiadczen i znowu "krecimy sie w kolko";))

Na deser idziemy do zabytkowej zajezdni pocmokac z zachwytu nad starymi i nowszymi tramwajami:)
Pani z obslugi jest tak mila, ze otwiera nam jeden woz i mamy mozliwosc krotkiej podrozy w czasie pierwsza i druga klasa tramwaju konnego!! Jaka gratka:)!









Opuszczamy juz Kazimierz...mamy niedosyt, milo jest sie tam powloczyc w sloneczny dzien..

Idziemy w strone wislanych bulwarow...



...i odwiedzamy najwierniejszego psa Dzoka! Jego pomnik stoi w miejscu gdzie zmarl jego pan, a on czekal na niego tutaj przez rok caly...



Nareszcie dziewczynki doczekaly sie spotkania z legendarna postacia krakowska czyli Smokiem Wawelskim!



Smocza jama byla zamknieta, ale panny zgodnie twierdzily, ze pachnie w niej zwierzetami:) Jakaz to sila wyobrazni!;)

Zglodnielismy juz porzadnie wiec ruszylismy w strone rynku rozgladajac sie pilnie, a nuz jeszcze jakis zblakany smoczy kuzyn nam sie trafi?:) A oto i on!;)



Jeszcze jedno spojrzenie za siebie na Wawel i mysli juz kraza wokol spraw przyziemnych: Jesc!!;)



Hm...tu jedzenie wydaje sie byc ryzykowne...;) W drzwiach stoi Capo di Tutti Capi...;) Idziemy wiec dalej...



...i to byla sluszna decyzja:) Czekal na nas stolik z widokiem na rynek! Obok przezdzaly co chwile dorozki, slonce grzalo i przygrywala przesliczna wiolonczelistka...la..la..la..:) Chwilo trwaj!





Najedzona (piekniejsza;)) czesc zalogi wygladala tak:



Zebralismy reszte sil i udalismy sie ponownie do Sukiennic. Mam tam spotkanie z kims dla mnie bliskim...Najpierw musimy kupic bilety, a potem...powital nas sam krol Stanislaw August Poniatowski!

W pierwszej z czterech sal Muzeum Narodowego poswieconej okresowi Oswiecenia dominuja obrazy pedzla Bacciarellego. Mamy ze soba audio przewodnik w wersji dla dzieci- swoja droga wspaniala idea! Glosu uzycza pies Wloczykij, ktory opowiada dzieciom o kilku wazniejszych malowidlach w kazdej z sal, a czasem oddaje glos postaciom z obrazow:) Gwarantowany zachwyt u najmlodszych milosnikow sztuki!

Kolejna sala to przeglad prac z okresu Romantyzmu- sala Michalowskiego- gdzie o sobie opowiadal Napoleon Bonaparte!

W sali Siemiradzkiego-wokol Akademii- podziwialismy miedzy innymi prace Jana Matejki, Jacka Malczewskiego...

Wreszcie dochodzimy do czwartej sali, to sala Chelmonskiego gdzie ekspozycja poswiecona jest Realizmowi, polskiemu Impresjonizmowi i poczatkom Symbolizmu...mnie wzruszenie sciska gardlo...dlugo czekalam na spotkanie z ta Osoba...Oto ona, moja praciocia- Anna Bilinska- Bohdanowicz we wlasnej osobie!



"Autoportret z paleta"- praca z 1887 roku. Jest jedna z najwybitniejszych polskich malarek XIX wieku.
Jej ojciec i moj prapradziadek byli bracmi:) Jestem bardzo dumna, iz mam takich przodkow! Anna Bilinska rowniez przemawia do zwiedzajacych z audio przewodnika:)

W pewnym momencie slyszymy, ze na koncu sali wisi obraz pt "Czworka" pedzla Jozefa Chelmonskiego. Olenka scenicznym szeptem mowi: "ja znam ten obraz!":) Pani w szkole jest milosniczka sztuki i zdazyla juz zapoznac swoich drugoklasistow z tym dzielem:)

Na koniec mamy mozliwosc poznac osobiscie naszego psiego przewodnika:



Po ponad dwoch godzinach spedzonych w muzeum jestesmy oszolomieni, pelni wrazen i wzruszen...Podniosly nastroj rozwiewaja proby wpasowania sie niektorych w portret krola:))







Noga za noga, oddychajac krakowska atmosfera (nie pisze o powietrzu;)) idziemy w strone naszego kampera. Jeszcze po drodze lody...zamkniecie na chwile w ogromnej bance mydlanej...





...radosne, rozesmiane buzie corek goniacych banki na chodniku...



i kolacja i bajeczka i spaaaac:)

makdrajwer - 2012-04-18, 18:52

Bardzo fajni i pomocna fotorelacja :spoko
A kamperek ... Miodzio ...

WINNICZKI - 2012-04-18, 20:32

No to już wiem gdzie pójdę na następną wycieczkę. Waszymi śladami zwiedzać Kraków. Zachwycił mnie wasz opis mojego miasta. Dla Was tak kolorowego,a dla mnie szarego i zatkanego wiecznymi korkami. Coś w tym musi byc :) :)
Roza - 2012-04-18, 20:42

Nas zachwycilo Twoje miasto :spoko
Mimo intensywnego poznawania jeszcze tyle nam zostalo!

bedzie pretekst do nastepnej wizyty ;)

DAMIAN.CZ - 2012-04-18, 21:27

Wspaniała relacja:-)
pozdrawiamy z Ziemi Lubuskiej

surfcamp - 2012-04-19, 07:33

PIĘKNA NASZA POLSKA CAŁA....
Myślę że każdy zakątek naszego kraju ma swój klimat, ma swoją historię.
Historie wzlotów i upadków, naszą POLSKĄ historię.
Jestem pełen podziwu w jaki to właśnie sposób wychowujecie swoje córeczki, pokazując im piękno naszego kraju, bawiąc "tropem smoków i nie tylko" a zarazem ucząc.
Szkoda że pracujemy z żoną do późna, gdyż z przyjemnością spotkalibyśmy się z Wami.
Razem zwiedzalibyśmy piękny Kraków, niestety praca, :oops: z którą musimy się uporać aby pojechać na majówkę.
Ale nic straconego, "co się odwlecze to nie uciecze".
Pozdrawiam :spoko

Barbara i Zbigniew Muzyk - 2012-04-19, 09:03

Marjola Twoj opis i zdjecia zaulkow krakowskich sa niesamowite.Na Kazimierzu jest jeszcze mnostwo ciekawych zaulkow i synagog/mielismy okazje spacerowac z zydami ktorzy pochodza z Krakowa a mieszkaj w Izraelu/,szkoda ze dopiero spotkalismy sie w czwartek.Dla Sutfcamp i WINNICZKOW,z dziecmi mozna isc na spacer do rynku w niedzele,podczas mszy otwarty jest oltarz w kosciele mariackim,oraz wszystkie oddzialy muzeum narodowego:/sukiennice,dom Matejki/wstep jest gratis.Tyle lat spaceruje po rynku i przy okazji wizyty affy widzialam przebranego Tatara przy czwartym okienku,0 12 hejnalu mariackiego.Czekam na te zdjecia ,pogoda wtedy nie dopisala,pozdrawiam Barbara
Roza - 2012-04-19, 10:00

Zbigniew Muzyk napisał/a:
Marjola Twoj opis i zdjecia zaulkow krakowskich sa niesamowite./


dziekuje :kwiatek2

Zbigniew Muzyk napisał/a:
Na Kazimierzu jest jeszcze mnostwo ciekawych zaulkow i synagog/


czas! czas nas Basiu ograniczal :(
na pewno wrocimy!

Zbigniew Muzyk napisał/a:
Czekam na te zdjecia/


prosze o jeszcze chwilke cierpliwosci :spoko

WINNICZKI - 2012-04-19, 17:59

Zbigniew Muzyk napisał/a:
Sutfcamp i WINNICZKOW,z dziecmi mozna isc na spacer
:shock: Moje dziecko ma 31 lat i chyba nie da sie zaprowadzić na rynek :lol: :)
Barbara i Zbigniew Muzyk - 2012-04-19, 18:52

Oj przepraszam ktos pisal o dzieciach,mozna to bylo przemilczec
Roza - 2012-04-19, 22:12

W srode wczesnie rano- o godz 6- opuscilismy goscinny parking przy Placu Biskupim i przenieslismy sie na ul. 3 Maja. Jest ona jednokierunkowa, a wzdluz pasa ruchu sa wyznaczone miejsca parkingowe. Za oknem kampera mielismy piekny widok na Blonia i Kopiec Kosciuszki...



...drugiej strony na razie nie pokazywalismy dziewczynkom;) Najpierw sniadanie i trzeba pocwiczyc na skrzypcach. Gdyby Ola wiedziala co jest po drugiej stronie kampera to trudno byloby jej sie skupic na pracy:)

Po cwiczeniach juz sama przyjemnosc:)! Oto jaka niespodzianke przygotowal tata:) Kolejny raz bohaterem!;)









Fantastyczny byl ten plac zabaw! I w pieknym otoczeniu! Spedzilismy na nim sporo czasu...pogoda byla iscie wiosenna! Wybawione panny z przyjemnoscia wsiadaly do kamperka bo wiedzialy, ze dzis jest dzien inny niz poprzednie- pojezdzimy rowerami, zjemy obiad z grila i pobawia sie na trawce:) A rodzice spotkaja sie z Basia i Zbigniewem z forum CT:) Pojechalismy wiec kawalek i wyladowalismy na placu Camper Parku firmy Elcamp. Po pierwsze- serwis:





...a potem spotkanie z sympatyczna zaloga Krakusow:) Tak sie zagadalismy, ze o wspolnym zdjeciu przypomnielismy sobie tuz przed ich odjazdem:)



Nastepnie wsiedlismy na rowery i udalismy sie w dzicz;) Do sciezki rowerowej mialo byc bardzo blisko....okazalo sie troche dalej;) Jechalismy zapomnianymi drozkami...





...i bardziej zapomnianymi...;)



...i po przejechaniu 5 km bylismy juz na sciezce rowerowej, ktora biegnie szczytem walu:)



Nie dojechalismy do oczekiwanego klasztoru w Tyncu, ale wcale nie zalowalismy:)) Zrobiwszy w sumie 10km, glodni jak wilki, dopadlismy pierwszy raz w tym sezonie grilla:)!



Slonce wciaz grzalo, moja mama meldowala, ze w Gdansku 2 stopnie i nosi zimowa kurtke!

Po posilku dziewczyny mialy czas wolny: pilka, rower, dziewczynskie zabawy w dom...



Do konca dnia czulismy sie na placu Elcampu jak na wczasach:) Wlasciciel i pracownicy bardzo sympatyczni, corki szczesliwe- czegoz wiecej potrzeba?:)





Kiedy kladlismy sie spac w dach kampera uderzaly pierwsze krople deszczu. Uwielbiamy zasypiac przy takim akompaniamencie! Jaka pogoda jutro powita nas dzien...?

Roza - 2012-04-20, 12:53

Tego dnia z samego rana znowu zawitalismy na Krakowskie Blonia. Pogoda troche sie zmienila;) Nie ma slonca i jest dosc chlodno. W powietrzu wisi deszcz wiec trzeba zadbac, zeby mlodziez nie przemokla i w droge!





Wiesc o naszych smoczych poszukiwaniach chyba rozniosla sie szerokim echem wsrod krakowskich smokow bo kolejny egzemplarz doslownie wyszedl nam na przeciw;)



Mamy czwartek, a w czwartki wlasnie w kosciele Sw. Piotra i Pawla odbywaja sie o 10, 11 i 12 pokazy, dzieki ktorym mozemy przekonac sie naocznie, ze nasza Ziemia wiruje wokol wlasnej osi!

Na poczatek jednak udajemy sie ponownie na Wawel aby sprawdzic w jakich warunkach zyli krolowie, czy godnie gosci przyjmowali w swojej rezydencji...?:)





Za tymi drzwiami znajduja sie komnaty reprezentacyjne oraz kolekcja okolo 30 arrasow (z 350 sztuk zachowalo sie 136 z czego tylko 30 udostepniana jest zwiedzajacym) wykonanych w brukselskich warsztatach w XVI wieku. zamowil je krol Zygmunt II August. Mial gust:)



Niestety znowu zakaz fotografowania we wnetrzach nie pozwala mi podzielic sie tymi cudami, ktore tam widzielismy. Musicie pojechac do Krakowa i sami przekonac sie jakim przepychem, bogactwem i pieknem otaczali sie krolowie!

Kiedysmy juz nakarmili dusze- czas byl posilic cialo;) No to co? Obwarzanki! Z serem, maslany czy tez z gruba sola..?:) Pyszne!



Nie dokonczylismy posilku bo zblizal sie czas spotkania z wynalazkiem pana Foucaulta czyli idziemy podziwiac wahadlo! Znajduje sie ono w przeslicznym kosciele Sw.Piotra i Pawla.





Przymocowane jest do debowej belki, w zawieszeniu cardanowym na drucie o dlugosci 46,5 metra! Belka, ktora z dolu wyglada jak olowek ma w rzeczywistosci ponad 4 metry dlugosci! Pan prof. astronomii, ktory przeprowadzal doswiadczenie osobiscie ja montowal pod sklepieniem kopuly:)





Kiedy juz wahadlo zostalo unieruchomione nalezalo przepalic plomieniem swiecy sznurek, zeby wprawic wahadlo w ruch. Pan profesor zauwazyl, ze sa na pokazie obecni mlodzi adepci nauki i wybral do tego zadania Olenke! Z wrazenia nie zdazylam zrobic zdjecia:)

Czerwone swiatelko lasera pokazuje droge wahadla.



W czasie ok 6 minut tor wahadla przesunal sie o jedna kreske i tym samym dowod na ruch wirowy Ziemi zostal przeprowadzony pomyslnie:)!
W czasie, kiedy wszyscy wpatruja sie w hipnotyczny, wahadlowy ruch- profesor ze swada i wielkim zaangazowaniem opowiada o tym jak doszlo do zawieszenia wahadla, dlaczego akurat w czwartki sa pokazy itd- bardzo zajmujace!

Pozniej schodzimy do podziemi. Jest tam grobowiec Piotra Skargi.



Wychodzac wrzucamy do skarbonki datki- same pokazy sa darmowe. Na zewnatrz zaczyna padac...idziemy szybkim marszem do Kosciola Mariackiego. Chcemy pokazac corkom dzielo mistrza, ktorego dom widzielismy bodajze pierwszego dnia naszej krakowskiej przygody- oltarz Wita Stwosza.

Nie jestem w stanie opisac wrazenia jakie na nas wywarl ten cud ludzkich rak....W czasie kiedy skrzydla oltarza otwieraja sie- slychac muzyke.... potem jest juz cisza, czasami przerywana szeptem zachwytu...

Zblizala sie 12, padalo juz na dobre, a przed Kosciolem Mariackim stala nasza Basia z corka i wnukami:))) Czekal tez ten cholerny Tatar, ktory swoja strzala przerwal melodie hejnalu;) Zaczail sie wlasnie z tej strony, poniewaz wiedzial, ze hejnalista z tego okienka macha reka do zgromadzonej na dole gawiedzi!







Po jego pokazie nasze dziewczynki i wnuki Basi z rezerwa podeszly, zeby ze strasznym Tatarem zrobic sobie zdjecie:)



Zblizal sie nieuchronnie czas naszego pozegnania z Basia, jej rodzina i goscinnym Krakowem...nie jest to jeszcze koniec mojej opowiesci, ale na razie mowimy "do zobaczenia"! I dziekujemy za wszystko!


pagand - 2012-04-20, 20:21

Szkoda, że się mijamy...Wy opuszczacie Kraków, a my jutro przyjeżdżamy na maraton do Krakowa. A jak Basia pisze o Chalkidiki to byłaby szansa sobie poopowiadać...
Pozdrawiamy

Roza - 2012-04-20, 21:37

pagand, nie jestesmy teraz w Krakowie, juz wrocilismy. Tej relacji wyjatkowo nie pisze w czasie rzeczywistym :spoko
Wybieracie sie do Grecji w tym roku?

Agostini - 2012-04-22, 13:27

Świetnie uczycie swoje córcie podczas Waszych wypraw, a przy okazji my też sporo się dowiadujemy. :bukiet:
Gratuluję ilości odnalezionych smoków. :ok :ok

Roza - 2012-04-22, 22:25

Po rozstaniu z Basia, jej Rodzina i Krakowem spotkalismy sie z kolejnym forumowiczem CT:) Mielismy zaproszenie do Jego domu gdzie czekala reszta przesympatycznej Rodzinki:) Spedzilismy z Nimi reszte tego dnia- gadalismy do pozna!:) Rano zostalismy uraczeni pysznym sniadaniem i ruszylismy dalej...no i oczywiscie jak zwykle kiedy spotykamy milych ludzi- zapomnielismy zrobic zdjecia:( Ech...


Naszym celem jest Bochnia! Chcielismy kopalnie soli zwiedzac jesienia, ale na szczescie dotarlismy tu dopiero teraz- mamy okazje ogladac kopalnie przenoszac sie w czasie az do samych jej poczatkow!

Zaparkowalismy na duzym parkingu...



...spotkalismy przystojnego kota;)



..i na ostatnia godzine zjazdu do podziemnego swiata!



Po pierwsze zdjecie z najczesciej fotografowana bryla soli:)



Potem spotkanie z nasza pania przewodnik i zjazd na dol. W okolicy windy nie mozna robic zdjec wiec od razu....



Pani nas zaskoczyla:) Okazalo sie, ze w strone drugiego szybu- Sutoris- udamy sie podziemnym pociagiem (ok 1 km jazdy!), a potem na piechote wrocimy do punktu wyjscia czyli do szybu Campi.
Pociagiem podrozuje sie tak:



Teraz rozpoczyna sie multimedialna trasa, ktora szczyci sie kopalnia. Nie bez powodu sie szczyci! To jest rewelacja! Na poczatek przemawia do nas holograficzny mnich cysters (cystersi sa zalozycielami kopalni soli w Bochni), ktory pojawia sie na drzwiach, potem efekty dzwiekowe i wizualne symuluja przeniesienie nas w czasie- bardzo widowiskowe! i ruszamy przez wrota do korytarza kopalnianego:)

Spotykamy pracujacych dawniej pierwszych gornikow: kruszakow, wiatrowych, walaczy, widzimy ich w formie hologramow plus dzwiek! WYgladaja jak prawdziwi:) Uczestniczymy tez w wypalaniu metanu- jak gruchnelo i jezor ognia prawie liznal nam czupryny to podskoczylismy:)!

Sa dwie postaci wloskich kupcow, ktorzy zbijali majtek na handlu sola- oni sa kuklami, ale ich twarze sa wyswietlane ze specjalnych projektorow! Robia wrazenie calkiem zywych:)



Spotykamy Krola Kazimierza Wielkiego, ktory opowiada nam o swoich czasach- przemawia z ram obrazu, ktory ozywa!



Mamy tez przyjemnosc zamienic slowko z Boleslawem Wstydliwym, ktorego tate- Leszka Bialego widzielismy w Gasawie, kiedy jechal hm..goly jak swiety turecki na koniu ze strzala wbita w plecy. Swoja droga bardzo sugestywny pomnik:)



Przydomek Wstydliwy zostal mu nadany gdy wspolnie z zona Kinga zlozyli sluby czystosci- tworzyli biale malzenstwo.

Dowiedzielismy sie tez co to balwan solny, i ze potrafil wazyc okolo 1 tony! Tak wygladal:



Pani opowiadala o koniach, ktore pracowaly w kopalni. Na czesc ostatniego- Kuby jego imieniem nazwano pociag, ktorym jechalismy:)


Warunki w jakich pracowali dawniej gornicy byly naprawde ciezkie...stali na takich belkach zamocowanych wysoko i bywalo, ze z nich spadali...



Powietrze pod ziemia ladnie pachnie:) Troche przypomina morska bryze, na wiadomosc, ze wieki temu byl tu ogromny ocean- stad sol pod ziemia- Ola stwierdzila, ze jestesmy jakby na dnie oceanu- miala racje! Tylko muszelek nie znalezlismy;) Widoki za to cudne!





W pewnym momencie doszlismy do bardzo oryginalnego kosciola:) Jedyny na swiecie kosciol, przez ktory srodkiem biegna tory i bywa- jezdzi pociag!:) Jest pod wezwaniem Sw. Kingi- zony Boleslawa.



...solny oltarz papieski...



...miejsce, gdzie zamiast organow przygrywa w czasie nabozenstw gornicza orkiestra!



...i wzruszajaca szopka z wiecznie bialym "sniegiem" z soli:)



Kaplica robi wielkie wrazenie....jest piekna!



Na koniec czekala nas nie lada atrakcja- zjazd po 140 metrowej zjezdzalni!:) Dziewczyny uradowane:)



Okazalo sie, ze dalej jest jeszcze lepiej:) Podziemny plac zabaw:





...sypialnie! Mozna wykupic pobyt z noclegiem- atrakcja dla szkolniakow i nie tylko:)



Jest tez kawiarenka, boisko do kosza, stol do ping ponga i stolowka!:)



Zeby nie bylo za slodko to musielismy pokonac teraz okolo 300 "stopni" w gore- chcialo sie zjezdzac to trzeba odpracowac;))





Powoli zblizamy sie do konca naszej wizyty pod ziemia w krolestwie soli, ktora dawniej byla na wage zlota!





Czekamy na winde..."Szczesc Boze!" dla wszystkich gornikow!

Richie1971 - 2013-07-21, 16:51

Relacja godna przewodnika turystycznego. Pięknie zilustrowana.
Pozdrawiam z pięknego Krakowa.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group