| |
Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam
|
 |
Czechy - Od Karola IV do Drezna - część czeska
GregdeWal - 2013-05-23, 21:38 Temat postu: Od Karola IV do Drezna - część czeska Kolejny mój "czeski" temat ... Tylko ja zwiedzam, czy tylko ja opisuję?? Jeszcze tylko pytanie czy ktokolwiek czyta
Jak zwykle weekend majowy mieliśmy w planie spędzić na wyjeździe. Chcieliśmy przez okolice Pragi skierować się na południe i wraz z biegiem Wełtawy dotrzeć do jej źródeł w paśmie Szumawy. Ale życie przygotowało inny scenariusz, poprzez nie do końca spodziewaną przez nas pozytywną decyzję na nieśmiałą propozycję wspólnego wyjazdu skierowaną do szwagierki i szwagra kapitana. W związku z powyższym na dwa tygodnie przed terminem wyjazdu zmieniłem plany podróży. Pierwszym podstawowym kryterium było ograniczenie czasowe (od piątku do piątku). Drugim - chęć zademonstrowania niezbyt obytemu turystycznie szwagierstwu ciekawych miejsc. Innymi słowy trzeba było jechać w tereny, które znaliśmy i które zapewniały sporo turystycznych olśnień. Wybór - Praga i Szwajcaria Czesko-Saksońska. Nie miałem przeczucia, iż na podobny plan podróży wpadła chyba połowa forumowiczów, ale to inna (innych) historia .
ETAP I
26.04.2013
Cieszyn - Mysłowice - Karlštejn
573 km
Względnie optymistyczne prognozy meteorologiczne kilkakrotnie jeszcze powodowały zawahania dotyczące ostatecznego celu podróży. Opcją poważnie rozpatrywaną (i w perspektywie z pogodowego punktu widzenia - chyba lepszą) były południowe Morawy i północne rubieże Austrii, jednakże ostatecznie pierwsza myśl zwyciężyła i o 9:55 nastąpił odjazd w kierunku Mysłowic, dokąd po 2 godzinach, wymianie butli gazowej i zatankowaniu w Żorach (niestety nie do pełna - awaria uszczelnienia pływaka paliwa powoduje wyciekanie paliwa przy zalaniu po korek) udało się dojechać. Powrót szwagra z pracy zgromadził całą załogę, która wspólnie spożyła obiad i kwadrans przed 16-tą wyruszyła spod mysłowickiego bloku.
Autostradą A4 przejechaliśmy do Niemodlina, a następnie drogą przez Nysę na Kłodzko zdobyliśmy Złoty Stok, gdzie w pobliżu zabytkowych piecy wapiennych nastąpił pierwszy postój w celu rozprostowania nóg. W Kłodzku na stacji przy Inter-Marche podtankowaliśmy paliwa (przed Czechami) i na niemiłosiernie zaśmieconym parkingu między Dusznikami i Lewinem zjedliśmy pierwszą kamperową kolację. W Kudowej-Słonym przekroczyliśmy granicę i wraz z nastającym wieczorem powoli zbliżaliśmy się drogą [33] i starą [11] w kierunku Pragi. Za wioską Sadská skręciliśmy na południe na Český Brod, w którym udało nam się pomylić drogę i dopiero w Rostoklatech bocznymi drogami osiągnęliśmy [12]. Przed Úvalami skręciliśmy w objeżdżającą Pragę [101], którą z małą pomyłką w Jesenicy, podjechaliśmy do [4] w Zbraslavi, gdzie zamiast skręcić w stronę Pragi próbowałem wykombinować przejazd przez Lipence. Niestety na drodze stanęła mi Berounka, w związku z czym trzeba było wrócić do [4] i przez Černošice i objazdem przez Mořinu późnym wieczorem (a raczej nocą) znaleźliśmy się w miejscowości Karlštejn.
Wypatrzony i zaplanowany parking podzamkowy nad brzegiem rzeki okazał sie niewypałem z racji obowiązującego cennika - samochody o wysokości >2,70 płacą 300 koron za postój (w stosunku do 80 kč dla zwykłych osobówek). Szybki przegląd możliwości na dostępnych mapach i po wspinaczce pod Krupnou i powrocie nad rzekę zapadła decyzja o przycupnięciu na placu parkingowym przy karlštejńskim dworcu kolejowym . Miejsce mało ciekawe szczególnie ze względu na dość ruchliwą linię. Ale na te parę godzin do poranka sprawdziło się.
NOCLEG: 49°55'55.18"N 14°10'24,56" E
Duduś - 2013-05-23, 21:48
całą noc jest darmo
byliśmy
rano trochę się spóźnilismy i pani bramki opóściła ale bez problemu otwarła i obyło się bez opłat
GregdeWal - 2013-05-23, 22:08
Wolałem nie ryzykować Tym bardziej, że my z samego rana byśmy nie wyjechali, a 300 koron mnie nie swędziało w kieszeni
ETAP II
27.04.2013
Karlštejn - Praha Trója
64 km
Któryś z kolejnych przejeżdżających pociągów definitywnie rozbudził załogę, więc po śniadaniu można było ruszyć na zwiedzanie. Pierwsze kroki skierowaliśmy w stronę górującego nad Karlštejnem II wzgórza, gdzie według mapy znajdował się punkt widokowy. Doszedłszy po starych zamazanych znakach turystycznych do końskiego pastwiska zawrócilismy i, gonieni przez schodzące kobyły, główną drogą przez most na Berounce doszliśmy do malowniczego podzamcza. Udało nam się tam, jako pierwszym klientom (pobudka się opłaciła) wytargować spory rabat u sympatycznego Chorwata - sprzedawcy pamiątek. Powolnym spacerkiem oglądając kolejne witryny z turystycznym chłamem, czy też przykładami ładnego rzemiosła, doszliśmy do śliczego zamku Karola IV. Po wykupieniu biletów wstępu na III dziedziniec i mury zamkowe (40 kč od osoby) obejrzeliśmy panoramy zamku i okolicy. Niektórzy popróbowali zamkowego wina miodowego w wieży studziennej i drugą stroną wzgórza zamkowego i ponownie miasteczkiem wróciliśmy do czekającego na nas autka.
Planowanym a ominiętym punktem były wodospady koło miejscowości Srbsko. Ale w zamian za nie z Marcinem (szwagrem) zdobyłem krzyż na skale górujący 210 m nad dawnym klasztorem w Svatým Janě. Obejrzenie kościoła i znajdującej się w nim jaskini z dawną pustelnią i miejscem pochówku w IX w. św.Iwana najpierw przez dziewczyny, a później nas oraz kawka zakończyły 2 godzinny pobyt (10 Kč za godzinę) na parkingu w przyklasztorzu.
Żelaznym punktem odwiedzin Czeskiego Krasu winny być stare kamieniołomy o wiele mówiących nazwach Mała i Wielka Ameryka oraz Meksyk. My również w tym miejscu urządziliśmy sobie kolejny punkt wycieczki. Oficjalny żółty szlak turystyczny wiodący wokół wąwozów nie oferuje zbyt wielu punktów widokowych. Jednakże nam przypadkiem "udało" się trafić na ścieżkę nad samym urwiskiem, co zapewniło niesamowite widoki i trochę adrenaliny. Po spożyciu obiadu w postaci przywiezionych z domu gołąbków, z Mořiny najprostszą możliwą drogą wjechaliśmy do czeskiej stolicy.
Po drobnych zakupach w Lidlu głównymi arteriami przez Břevnov kierowałem się w stronę polecanego na CT parkingu na ul.Povltavské. Beznadziejne oznaczenie dróg wyprowadziło mnie na tunel na wewnętrznej obwodnicy Pragi prowadzący na północ miast na południe. Na szczęście troszke nadjeżdżając udało mi się obok stadionu na Strachově wrócić na właściwy szlak i dojechać za wełtawskie zawijasy.
Wraz z narastającym zachmurzeniem wyruszyliśmy na podbój miasta. Kilometr do dworca w Holešovicích, później poszukiwanie możliwości rozmiany pieniążków na dobowe bilety komunikacji miejskiej (220 koron na parę - automat przyjmuje tylko monety) uwieńczone sukcesem w McDonaldzie okupionym koniecznością zakupu 2 seroburgerów, a na końcu do metra. Wysiadając na placu Wacława (głównego teatru rewolucji aksamitnej w 1989 roku) wyruszyliśmy od Muzeum Narodowego, przez Rynek Starego Miasta do Mostu Karola, gdzie zastały nas pierwsze krople deszczu i odgłosy towarzyszącej mu burzy. Pomimo tego uzbrajając się w peleryny i parasol ruszyliśmy na Malou Stranu. Poważna ulewa przemaczająca do cna (szczególnie buty) dopadła nas przed bramami zamku na Hradčanach. W końcu udało nam się zwlec na dół i nie czekając na noc i praskie iluminacje powróciliśmy do samochodu. Przejeżdżająca mostem nad parkingiem karetka i wędrujący w okolicy Romowie skłonili mnie do podjęcia decyzji o małej korekcie miejsca postoju - przenieśliśmy się o nie całe 1,5 km dalej - na ulicę U Trojského Zámku pomiędzy tytułowym pałacem na Tróji i praskim ZOO. Tam niepokojeni tylko zwidami Moniki (szwagierki) dotyczącymi bezpieczeństwa i porykiwaniami znajdujących się za ogrodzeniem zwierząt dotrwaliśmy do rana.
NOCLEG: 55°06'55.74”N 14°24'41.05"E
GregdeWal - 2013-05-23, 22:20
Praga
Dzień I
Ciąg dalszy
GregdeWal - 2013-05-24, 16:46
ETAP III
28.04.2013
Praha - Mělník
34 km
Po porannym marudzeniu związanym z mało ciekawą aurą (godzina 8:00 - 5°C) w końcu udało się ruszyć w miasto. Obraliśmy odwrotny kierunek niż dnia poprzedniego, ale punkty bardzo zbliżone. Spacer rozpoczęliśmy od Trojskiego pałacu, gdzie można było usłyszeć mini koncert francuskiej orkiestry, i poszukiwania obuwia zastępczego dla szwagra (jego jedyne Adidasy na pokładzie konsystencją przypominały mokrą szmatę). Ubrane na skarpetki sandały zostały zluzowane i zastąpione zakupionymi u Sergieja na dworcu Holešovice trampkami.
Tramwaj zawiózł nas pod ogrody zamkowe i Hradčany. Tam za to spotkały nas zamknięte dla zwiedzających ogrody tarasowe i Zlatá Ulička dostępna tylko w pakiecie z całą gamą innych „atrakcji” za 250 kč. Humory trochę poprawił obiad na Malé Straně w chwilowych promieniach słońca. Później połowa załogi zdobyła wieżę przy Moście Karola, a oglądnięcie grającego Orloja na rynku nastąpiło już późnym popołudniem kiedy ostatnim z możliwych kursów (koniec ważności biletów) powróciliśmy na Troję do kamperka i oczekującej na nas Berki.
Wyjazd z Pragi w kierunku wcześniej przeanalizowanego kampingu w Mělníku odbył się bez większych przygód, jedynie drobne zakupy w Neratovicích zakłóciły monotonię tego krótkiego przeskoku. Na kempingu okazaliśmy się pierwszym w tym sezonie kamperem, co skomplikowało trochę panu na recepcji życie, ale ostatecznie z kwitem za 505 kč (kamper + 4 osoby + pies + opłata miejscowa) ustawiliśmy się na noc. Jeszcze tylko męski spacer na piwo i odpowiednio w parach prysznic i pora spać.
50°21'34.78" N 14°28'32.95" E
GregdeWal - 2013-05-24, 16:50
I Pragi jeszcze trochę
GregdeWal - 2013-05-27, 19:54
ETAP IV
Mělník - Tisá
29.04.2013
144 km
Rankiem po wyprowadzeniu kota, natankowaniu czystej i wypuszczeniu szarej wody wyjechaliśmy na centrum Mělníka, by zwiedzić to miasteczko na styku Wełtawy i Łaby. W udostępnionych dla turystów podziemiach (niestety w dzień naszej wizyty nieczynnych) znajduje się najszersza w Czechach studnia (głębokość 54m; szerokość 4,54m), a na powierzchni ziemi jeden z najstarszych w Czechach kościołów (jego historia sięga przed rok 1000 n.e.). Spacerek miastem, zakupienie mapy Kokořinska, książeczek dla Ali i pamiątek w postaci znaczków turystycznych i pocztówki i jedziemy w dalszą drogę.
Pierwszy przystanek na wyznaczonym "znamkami" szlaku wypadł w wiosce Lhotka, gdzie znajduje się "skalne mieszkanie" - wyciosany w piaskowcu dom, zamieszkały jeszcze do lat 80-tych ubiegłego wieku.
Kolejnym z planowanych postojów był zamek Kokořín. Niestety pogoda i związany z nią bunt części załogi oraz brak możliwości zwiedzenia (poniedziałek) spowodował, iż jedyną z niego pamiątką pozostającą w głowie jest widok z jednej z serpentyn.
Wiszące czarne chmury zarówno nad samochodem jak i w samochodzie skłoniły do rezygnacji z odwiedzenia zamku Houska, tym samym kolejny przystanek wypadł dopiero w miejsowości Bezděz pod ruinami zamku o tej samej nazwie. Całe zwiedzanie (znów z powodu poniedziałku) ograniczyło się do zdobycia wzgórza zamkowego, choć i tak szlak oplatał prawie całe umocnienia, więc nie można narzekać (poza pogodą ze znów wzmagającym się deszczem).
W Starých Splavech dwóch pancernych i suka odwiedziło brzeg turystycznie wykorzystywanego stawu o nazwie Máchovo Jezero. W międzyczasie niewiasty zajęły się przygotowywaniem obiadu.
Poprawiająca się pogoda pozwoliła na odbycie dwóch przystanków - pod skalnym zamkiem Sloup i pod Pánskou Skálou przy Kamenickým Šenově. Na parkingu pod tym arcyciekawym tworem geologicznym w kształcie kamiennych organów spotkaliśmy załogę gdańskiego kamperka, Bera o mało nie wywróciła szwagra, a kilka sekund zaważyło o nieudanym bezpłatnym wyjeździe (ostateczny koszt nie powalił z nóg - 20 kč).
Stamtąd dojechaliśmy do Děčína, gdzie zatankowałem na stacji przy Tesco (litr ropy w przeliczeniu 5,82 - powrót zeszłorocznego koszmaru) a dalej do kolejnego wcześniej wytypowanego nocnego postoju - pod schroniskiem turystycznym przy wejściu na szlak Tiských Stěn (miasteczka skalnego).
NOCLEG: 50°47'13.27"N 14°02'24.59"E
GregdeWal - 2013-05-27, 20:25
CD
GregdeWal - 2013-05-27, 20:36
Ciągu dalszego ciąg dalszy
Ela i Andrzej - 2013-05-27, 22:12
Gregdewal kiedyś Cie troszkę obraziłem przepraszam za tamto dajesz piękne relacje i trochę podróżujesz ,pozdrawiam kolarz i żona kolarza (gdybyś był w okolicach Szczecina to zapraszam do mnie kawę jest gdzie przenocować kamperkiem, pozdrawiam kolarz i żona kolarza
GregdeWal - 2013-05-28, 11:18
Witam
Gdzież tam od razu, że "obraziłeś" ... Po prostu mieliśmy delikatnie odrębne zdanie co do wad i zalet Rugii ... W każdym razie ja się nie gniewam i daleki od tego bycia obrażonym byłem...
Może będzie kiedyś okazja osobiście powymieniać się doświadczeniami z tamtych stron jak i innych podróży. Czy to u Was w Szczecinie, czy gdzieś na zlocie lub trasie, czy też u nas w Cieszynie, dokąd zapraszam, jeżeli kiedyś skierujecie się w inną stronę niż na Rugię (przepraszam - nie mogłem się powstrzymać )
Pozdrawiam serdecznie i cieplutko
GregdeWal - 2013-05-28, 18:33
ETAP V
Tisá - Jetřichovice Vysoká Lípa
30.04.2013
79 km
Ranek i pobudka nastała w akompaniamencie stukającego o dach autka deszczu (frustrację powiększyło bezchmurne rozgwieżdżone niebo poprzedniego wieczoru) i widocznie gęstniejącej atmosfery buntu i zniechęcenia. w związku z niepokojami wybrałem się z Berą w samotną deszczową (choć nie ulewną) wyprawę w celu zwiedzenia okolicznych skałek. Po powrocie do samochodu zastałem tam gości w postaci załogi Kowali (z którymi od kilku dni SMS-owo konfrontowaliśmy wzajemne plany). Krótkie opowieści i Kowale ruszyli na szlak. My nie pozostając w tyle zostawiliśmy zbuntowaną Monikę i płacąc po 30 koron od osoby (budka biletowa już czynna) wyszliśmy przynajmniej trochę rozejrzeć się po okolicy.
Przez Děčín wjechaliśmy w dolinę Łaby, która miała nam towarzyszyć w kolejnych dniach. W Hřensku skręciliśmy na boczne drogi, by dojechać do punktu widokowego Belveder w pobliżu Labské Stráni. Tam nastąpiło apogeum kryzysu, który jednak dzięki mediacjom udało się zażegnać i od tego momentu atmosfera była wręcz wzorcowa. W każdym razie Belveder na raty obejrzany, i ruszamy w dalszą drogę. Jadąc dołem przez Srbskou Kamenici osiągnęliśmy Jetřichovice (miejsce naszego weekendu majowego w 2009 roku), gdzie udało się zjeść obiad, natomiast nie udało się zakupić zapasów na następny - świąteczny dzień.
Jednym z warunków porannego rozejmu był pobyt na kempingu. W mojej świadomości sztandarowym kempingiem tamtych okolic była Mezní Louka. Na małym placyku wolnym od domków koszmarków spotkaliśmy wcześniej widziane gdańskie autko, którego załoga poinformowała nas, że za noc bez ciepłej wody udało im się zapłacić 600 koron. Nie namyślając się długo wyciągnęliśmy kotwicę, rozwinęliśmy żagle i wróciliśmy kilka kilometrów do mijanego po drodze w jetřichovickim przysiółku Vysoká Lípa kempingu Mosquito Intercamp. Żadnych wynikających z nazwy komarów na szczęście nie znaleźliśmy, natomiast udało się nam znaleźć przyjemny port na noc z ciepłymi prysznicami i barem dającym możliwość obejrzenia wieczornej Ligi Mistrzów. A to wszystko za 330 kč.
NOCLEG: 50°51'16.40"N 14°21'30.42"E
makdrajwer - 2013-05-28, 21:13
| GregdeWal napisał/a: | | Jeszcze tylko pytanie czy ktokolwiek czyta |
Jak nie czyta , jak czyta.
MILUŚ - 2013-05-28, 22:27
| makdrajwer napisał/a: | | GregdeWal napisał/a: | | Jeszcze tylko pytanie czy ktokolwiek czyta |
Jak nie czyta , jak czyta. |
I zdjecia ogląda........
GregdeWal - 2013-05-29, 20:22
A to taka kokieteria w stosunku do czytelników ... Ale miło wiedzieć... Od razu lepiej się pisze
GregdeWal - 2013-05-29, 20:50
ETAP VI (część I)
Jetřichovice Vysoká Lípa - Bad Schandau
01.05.2013
44 km
Dzień rozpoczęliśmy od wspólnego śniadania w restauracji na kempingu, którym to sposobem ominęliśmy brak pieczywa. Przed wyjazdem zalałem samochodzik czystą wodą. Niestety kamping nie dawał możliwości spuszczenia szarej wody, a i kota do zwykłej toalety nie chciałem wylewać. Reszta dnia upłynęła pod znakiem zaklinania pogody w postaci wróżby"rozjaśnia się". Być może to, a może po prostu szczęście spowodowało, że ten cały dzień i następny pomimo warstwy chmur poskąpił nam deszczu.
Tak więc pod chmurami dojechaliśmy do Hřenska, gdzie na końcu płatnego parkingu za 120 kč ulokowaliśmy się (pewnie dzięki długości nie zostaliśmy odesłani na o wiele droższy parking dla kamperów/autobusów w Mezní Louce), skąd wyruszyliśmy na pieszy podbój Pravčické Brány - największego mostu skalnego w Europie. Wejście pod 16 metrowy obłąk wymaga zapłaty 70 kč od osoby, ale w zamian otrzymuje się dostęp do 4 ciekawych tarasów widokowych. W drodze powrotnej wstąpiliśmy do kamperka na kawkę, a później zwiedziliśmy Hřensko (a głównie jego bazary).
KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ (link do dalszego ciągu poniżej zdjęć)
GregdeWal - 2013-05-29, 20:54
Jeszcze zdjęcia
GregdeWal - 2013-05-29, 21:00
Ciąg dalszy pod tym linkiem:
Od Karola IV do Drezna - część niemiecka
|
|