Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam

Po Polsce - Wisła-Soła czyli Jonidło i co dalej

GregdeWal - 2013-07-25, 20:07
Temat postu: Wisła-Soła czyli Jonidło i co dalej
Trzeba by coś popisać, bo jakoś jedną relację zaniedbałem... A mianowicie chodzi o baaaardzo długą (całe 4 dni) wyprawę związaną z naszym improwizowanym podbeskidzkim zlotem (dla zainteresowanych http://www.camperteam.pl/...asc&start=135).

Od początku... Wyjazd w piątkowe popołudnie i pokonanie 34 km dzielących nas od Wisły Jonidła (w odległości tej zawarty powrót z rubieży Cieszyna po zapomniane dokumenty - ostatecznie odnalazły się w moim portfelu ;) ). Po dojeździe mały spacer po okolicy. W międzyczasie piątkowe załogi zawitały. Piątek wieczór - mała integracja...

Sobotnie dopołudnie - kuracja w celu pozbycia się "zmęczenia" - jeszcze większe zmęczenie - tym razem fizyczne ;) . Spacer z centrum Wisły na Trzy Kopce Wiślańskie i powrót przez Nową Osadę. Popołudniu witaliśmy kolejne zjeżdżające załogi, a wieczorem już drobinkę większa integracja (o dziwo wcześniej zakończona).

Niedzielnym przedpołudniem po strzepaniu resztek kolejnego zmęczenia i uregulowaniu kwestii formalnych opuściliśmy zlotowisko. Nie było możliwości by od razu do domu wracać :) . Kierunek zamiast północnego zachodu - południowy wschód.

Najpierw podjechaliśmy pod nową "małyszowską" skocznię. Na dole festiwal tandety, na górę nie wyjechaliśmy z powodu Ali (wyjazd kolejką linową z wiercącym się dzieckiem zaliczyłbym do scenariuszy ekstremalnych). Jadąc w dalszą drogę ponownie przejechaliśmy koło Jonidła i ruszyliśmy na Kubalonkę. Samochodzik dzielnie się wspiął przez przełęcz i skulał się w stronę Istebnej. Trójwieś ominęliśmy zaliczając pierwszy postój pod Ochodzitą. W karczmie zlot motocyklistów, na górze modelarze puszczający szybowce i pełno owiec. W tych okolicznościach przyrody popodziwialiśmy rozciągającą się panoramę. Po opuszczeniu ciasnego parkingu (było ciężko wyjechać) skierowaliśmy się na Laliki i w miejscowości Sól przed dworcem PKP zjedliśmy obiadek. Na "Polsce Niezwykłej" znalazłem studnie solankowe w Soli, więc nie sposób nie zaliczyć tej "solnej" atrakcji. Jednakże atrakcja ta pozostała nam solą w oku, a bynajmniej nie była solą tej ziemi :) . A na poważnie to zabite dechami studnie z zatęchłą i zaśmieconą cieczą oraz wyblakłe tablice informacyjne nie przynoszą Soli zaszczytu. Czym prędzej opuściliśmy solną dolinę i kamperek pojechał do Węgierskiej Górki. Westerplatte Południa pozostawiło dobre wrażenie - Zarówno zwiedzony bunkier "Wędrowiec" jak i cała schludna miejscowość. Ładna pogoda i chęć pociapkania się w wodzie skłoniła nas do poszukiwania odpowiedniego miejsca. W Węgierskiej Górce się niczego znaleźć nie udało, w związku z czym zaplanowałem dojazd nad Jezioro Żywieckie. Jadąc bocznymi drogami przez Radziechowy-Wieprz coś mnie podkusiło by spoglądnąć w Mapy Google. A tam ujrzałem bardzo ciekawie zapowiadający się punkt w Wieprzu na końcu ulicy Zakładowej. Do tego miejsca trafić mi się samochodem nie udało (przegapiłem zjazd), ale 100 m dalej kolejną przecznicą (nomen omen ul.Słoneczną) dojechałem nad brzeg Soły i ulokowałem autko na nieprzelotowej drodze polnej nad samym kamiennym wałem. Wieczorkiem popuszczaliśmy trochę kaczek, przeczekaliśmy nagłą burzę i przespacerowaliśmy się po Wieprzu, gdzie widzieliśmy żywe psy, koty i konie, sztuczne sarny i bociany ale wieprza żadnego ;) .

NOCLEG N: 49°38'18" E: 19°10'16"

Noc bez Bery (co wiązało się z większym niż zwykle stresem - z Berą stres prawie nie występuje) minęła spokojnie i rankiem wyjechaliśmy w stronę Żywca. Tam prócz browaru (którego aktualnie nie zwiedzaliśmy) jest jeszcze parę ciekawych miejsc. Między innymi stary i nowy zamek, park z miniaturowym ZOO (a raczej zagrodą) i miniaturowym parkiem miniatur ;) i niebrzydki rynek. Obejście całości trochę nam zajęło i dopiero o wpół do 11 dojechaliśmy do Rychwałdu - tamtejszego sanktuarium Matki Bożej Rychwałdzkiej i założenia dworskiego Mileskich zmienionego w restaurację. Stamtąd dotarliśmy na brzeg Jeziora Żywieckiego. Miejsce bardzo malownicze, niestety w nie mniejszym stopniu brudne zarówno na brzegu jak i w wodzie. Ale z czasem może się stanie czystsze, a miejsce w pełni nadające się do pobiwakowania (podejrzewam, że istniała by nawet możliwość zaserwisowania kamperka w "kampingu" - paru przyczepach za płotem). Tak więc podaję namiary N: 49°43'19" E: 19°13'43" - koniec ulicy Nad Jeziorem w miejscowości (przysiółku?) Oczków. Tam zjedliśmy obiad, odbyliśmy spacerek brzegiem i wyjechaliśmy wzdłuż Soły. Myślałem o postoju w kolejnych miejscach ale jakoś zmęczenie nasze i sen Ali skłonił nas do bezpośredniego przejazdu do domu. Po przejechaniu łącznie 208 km wróciliśmy o godzinie 16-tej.

makdrajwer - 2013-07-25, 20:11

Ale my w piknych okolicach mieszkamy ...
GregdeWal - 2013-07-25, 20:13

Jeszcze trochę beskidzkich zdjęć
GregdeWal - 2013-07-25, 20:15

makdrajwer napisał/a:
Ale my w piknych okolicach mieszkamy ...


Cudze chwalicie swego nie znacie chciało by się rzec ;)

I na koniec jeszcze 3 zdjęcia

janus - 2013-07-25, 21:47

Na "cudzych" fotkach to zawsze lepiej wygląda. :ok

Dzięki :spoko

WODNIK - 2013-07-25, 22:41

Piękne fotki i fajny wypad z domu na parę dni. Beskidy sż piękne.
Szkoda tylko, jak byłeś na Ochodzitej to nie rzuciłeś okiem na kemping na Koczym Zamku. :diabelski_usmiech
Kolega ze Sląska obiecał że w tym roku, zajazd dla kamperów będzie otwarty.
Za relację wirtualne :pifko a na zlocie Podbeskidzia na jesień prawdziwe.
Do zobaczenia :spoko :spoko


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group