Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam

Porady dla kupujących kampera - Camper dla 2 dorosłych i 2 dzieci w wieku poniżej 3 lat

michal_olk - 2015-03-13, 13:36
Temat postu: Camper dla 2 dorosłych i 2 dzieci w wieku poniżej 3 lat
Cześć i z góry dziękujemy za pomoc!

Od roku użytkujemy Opla Vivaro Life (taka mała westfalia). Mamy małe dziecko (teraz rok) i zrobiliśmy w minionym roku około 15tys km (Włochy, Chorwacja, Czechy, Niemcy, Polska). Trochę nam tam jednak ciasno - to raczej auto dla dwojga dorosłych. Sam wózek zajmuje mnóstwo miejsca a przecież to dopiero ułamek tego co się zabiera ze sobą. Dodatkowo lubimy być niezależni i nie koniecznie nocujemy na campingach więc bardzo by się nam przydała toaleta i prysznic w aucie. Jednocześnie myślimy "przyszłościowo" o naszej liczebności:)

Nasz budżet nie jest duży bo chcemy na campera przeznaczyć pieniądze ze sprzedaży Vivaro + jakieś 5-10tys ale w tym muszą się tez zmieścić wszystkie koszty wraz z ubezpieczeniem i koszty remontu auta. Z doświadczenia wiem, że bywa z tym różnie i dobrze mieć minimum 5tys na różne niespodzianki (choć np. w Vivaro utopiłem około 10tys po zakupie). Daje nam to budżet około 35-40tys na całość.

Camper będzie robił raczej średnio - duże trasy typu Rumunia, Bułgaria, Albania, Grecja, Serbia, Może też zachód europy i północ. Nigdy nam się jednak nie śpieszy. Całkowicie nas satysfakcjonuje jazda 80-90km/h i trasy po 300-400km dziennie a czasem znacznie mniejsze.

Nasze minimum to:
- ogrzewanie
- spanie i jazda dla 4 osób
- łazienka (prysznic z ciepłą wodą + wc)
- kuchnia ze zlewozmywakiem
- lodówka 12v/220v/gaz
- bagażnik na rowery

super by było mieć:
- klimatyzacja
- wc z kasetą zewn.
- markiza
- platforma na skuter/motocykl
- tempomat

Nie boję się "zabytków" i lubię majsterkowanie. Podstawowa mechanika nie jest mi tez zupełnie obca. Auto ma jednak jechać w trasę w tym sezonie.

Bardzo proszę o porady, w jakim kierunku iść - czy szukać czegoś wiekowego z założeniem remontu czy raczej jak najświeższego? Zakładam że camper będzie u nas 3-5 lat i chciałbym na tej inwestycji "stracić" jak najmniej.
Jakie nadwozia będą dla nas odpowiednie i czy dobrze robię skupiając uwagę na fiacie ducato jako bazie? Mój mechanik np. nie jest zachwycony ideą ducato "kanciaka" i prosił abym skasował jego numer telefonu po zakupie :)
Będę tez zobowiązany za wszelkie sugestie dotyczące konkretnych aut.

pozdrawiam
Michał, Kasia i Wojtuś

ps. jest możliwość przeznaczenia większego budżetu (np. 50tys) ale tylko wtedy gdy na przestrzeni 3-5 lat to będzie korzystniejsze finansowo rozwiązanie (utrata wartości, naprawy).

MILUŚ - 2015-03-13, 14:16

Zacząłbym od przeglądnięcia ofert zamieszczonych na naszym forum :bigok
:spoko

Skorpion - 2015-03-13, 14:20

:spoko :spoko
krimar - 2015-03-13, 14:56

Pozostaje ustawić pożądane parametry i szukać:

http://otomoto.pl/dostawc...on]=functioning

http://allegro.pl/samocho...&price_to=50000

http://olx.pl/motoryzacja...oat_price%3Aasc

jak coś wpadnie w oko to zobaczyć, czy nie jest już gdzieś opisany na forum, jeśli nie, to podrzucić link, niech się forumowicze popastwią (tzn. wypowiedzą)

lub od razu szukać na forum http://www.camperteam.pl/forum/viewforum.php?f=68

Skazany jesteś na Ducato lub Transita, rzadziej na Mercedesa lub VW.

P.S. Nie licz, że nie stracisz sprzedając w przyszłości swój nabytek.

michal_olk - 2015-03-13, 15:00

oczywiście że przeglądałem ogłoszenia na forum i właśnie stąd moje pytania - w jakim kierunku iść przy moich potrzebach i budżecie.
Johny_Walker - 2015-03-13, 15:04

Kwestia którą rozpatrujecie jest wyłącznie finansowa. Do prawie każdego kampera można założyć wyposażenie z kategorii "super" i niemal każdy ma "minimum".
Na podstawie ofert przeglądanych przez zakupem mojego kampera myślę że kupowanie czegokolwiek poniżej 40000 zł wymaga włożenia brakującej sumy i czasu (którego nikt nie zwróci) w wartości przewyższającej tą kwotę.
Zatem jeśli nie masz 40 tys, to podróżuj tym co masz. Jęśli Cię stać, to dylemat polega na tym jak bardzo chcesz się zrujnować finansowo.
40 tys i szukanie Ducato II. Alkowa czy półintegral bez znaczenia.
Kupowanie czegoś tylko na 5 lat oznacza że nie będziecie naprawiać usterek obecnych i przyszłych. Naprawianie to dodatkowa inwestycja pod klienta który to kupi = wysokie koszty. Myślę że dla zaoszczędzenia pieniędzy powinniście kupić coś na 10-15 lat.

michal_olk - 2015-03-13, 15:07

krimar, Dziekuję,
oczywiście, że sobie zdaje sprawę z tego że auto straci na wartości. Chodzi o to, że zastanawiam się które straci mniej:) Mam na przykład wątpliwości jak będzie wyglądał popyt za 5 lat na campery na bazie ducato z np 89 roku. Jak np. z częściami itd. Mój mechanik twierdzi, że to może być spory problem a co za tym idzie cena może w pewnym momencie dość gwałtownie spaść. Nie każde auto staje się przecież "klasykiem" - niektóre stają się po prostu "starymi gratami".

michal_olk - 2015-03-13, 15:22

Johny_Walker, co do napraw to jestem akurat typem co nie umie się powstrzymać. Mimo iż mój vivaro idzie na sprzedaż to w ciągu roku zrobiłem w nim wszystko co było do zrobienia (a nawet więcej) i nie dalej niż wczoraj odebrałem go z serwisu po drobnych naprawach/wymianach.

Rozważałem Ducato pierwszej generacji zakładając że wydając mniej stracę mniej:)

5 lat podałem gdyż zakładam że trudno w moim wypadku cokolwiek planować w dłuższym okresie czasu. Nie wiem tez czy kiedy syn zacznie sprawnie i samodzielnie się poruszać (ma teraz rok) to nie wiem czy na pewien czas nie przerzucimy się na kierunki wymagające samolotu aby na stare lata powrócić do tych europejskich.

Dla nas tutaj priorytetem jest koszt - prędzej pojedziemy autostopem i będziemy spali na plaży niż porzucimy nasz styl życia aby zarobić na utrzymanie campera z którego będziemy korzystali max miesiąc w roku. Przerabialiśmy to już i nam taki styl życia nie przypadł do gustu:)

Pytanie zatem kieruje do ludzi którzy podobnie jak ja liczą niemal każdy grosz i jednocześnie podróżują camperem.

Czarna i Krzysiek - 2015-03-13, 15:30

Ja powiem tak. Nie dalej jak miesiąc temu kupiliśmy Ducato I z 87 roku. Trochę mechaniki juz zrobiliśmy i z częściami nie ma problemu. Byliśmy na weekendzie i bylo super. W zabudowie parę rzeczy do poprawienie/naprawienia ale z tym tez nie ma problemu. Jeśli chodzi o dostępność serwisu i części zamiennych, nie zauważyłem do tej pory żadnego problemu. Wszystko jest jedynie kwestią pieniędzy i samozaparcia.
Johny_Walker - 2015-03-13, 15:42

Wiesz dlaczego kupiłem nowego kampera mając świadomość utraty wartości? Bo mój minimalny horyzont używania to 15 lat. A przewidywany to 20-25. Dlatego nie jest mi straszne inwestowanie w drogie solary czy inne ulepszenia. One się zwrócą. Samochód osobowy też mam z salonu i ma 10 lat. Spokojnie wytrzyma jeszcze kilka. Chyba że mi się znudzi to zmienię. Ale dla mnie to tylko samochód, a nie biżuteria. Nie potrzebuję udowadniać więc będę jeździł kilkunastoletnim dopóki nie zacznie się psuć.
Kupowanie kampera jeśli chcecie go używać maksymalnie miesiąc w roku? Nie jestem pewien czy to ma sens?

Bajaga - 2015-03-13, 16:23

michal_olk napisał/a:
oczywiście że przeglądałem ogłoszenia na forum i właśnie stąd moje pytania - w jakim kierunku iść przy moich potrzebach i budżecie.

Ja bym brał jak najmłodszy w danym budżecie. Nie ma co się oszukiwać ale Ducato I 25-27 letnie to prawie zabytek. Do jeżdżenia wokół komina można próbować ale wg mnie koszt doprowadzenia auta do takiej pewności technicznej by jechać np do Grecji jest duży. Poza oponami czy olejami (co oczywiste) to łożyska, hamulce wraz z przewodami, wszystkie przewody gumowe, chłodnica, rozrząd i pompy itd itp.... A i tak dalej będzie to zabytek tyle że sprawny (no o ile blacha nie dziurawa bo to też niezbyt mocny punkt tych aut).
Bierz jak najnowsze i w jak najlepszym stanie, układ zabudowy itp mniej istotne bo prawie każdy się nadaje dla rodzinki 2+2.

toscaner - 2015-03-13, 17:05

Bajery są fajne w kamperze, ale też uważam, że lepiej kupić jak najmłodsze auto. Co z tego, że nie będzie miało klimy czy satelity albo ... (tu wpisać cokolwiek). To wszystko możesz dokupić w tym, następnym roku, a zgniłka na nowego nie zamienisz. No chyba, że zrobisz remont jak Capoman.
Brałbym najmłodszy możliwy.

donald - 2015-03-13, 18:15

Jeździ się stanem nie rocznikiem..i proponuje tym się kierować przy zakupie. . Stare sprawne auto moze o wiele dalej zajechac niż młodszy szrot... poem bedzie stał po warsztatach z super rocznikiem w dowodzie. .
Czarna i Krzysiek - 2015-03-13, 18:24

Johny_Walker napisał/a:
Bo mój minimalny horyzont używania to 15 lat. A przewidywany to 20-25.

JW, z całym szacunkiem, jak się ma 30 lat to raczej nie myśli się tak daleko. Poza tym, mało których ludzi w naszym wieku, z małymi dziećmi, stać na nowego kampera a nawet na nową osobówkę. Chyba, że ma się zawód "syn" to wtedy stać, ale Tatusia.
Ja niestety nie mam tyle szczęścia, pomimo, że mam zamożnego Ojca, który właśnie w maju odbiera nówkę sztukę za ponad 350 000, to ja wole wszystko osiągnąć sam. Dlatego kupiliśmy kampera za naście tysięcy, mamy zamiar w lato przejechac ponad 6000 km i mam nadzieję, a raczej jestem pewien, że dojedziemy i wrócimy, mimo wieku naszego Żółwia.
donald napisał/a:
Jeździ się stanem nie rocznikiem..

I tu się zgadzam w 100%. Osobówkę mam kilkunasto letniego Mercedesa, którym na codzień pracuję i ciężko go katuję, ok. 300km dziennie przez 6 dni w tygodniu. Kolega robi to samo i ma nowe Kia, nowe, z przebiegiem niecałych 30 000km. I co ? Ja przez ostatni rok byłem w warsztacie na wymianie klocków i oleju a Kia ?? 3 razy odjeżdżało z miasta na lawecie.
Nowe jest fajne, bo nowe, tylko Twoje, Ty je "rozdziewiczasz", zrywasz folię z siedzeń. To z pewnością wspaniałe uczucie. Ale czy nowe jest lepsze ??? Tutaj moglibyśmy polemizować.

Sądząc po wieku, w jakim macie dzieci, pewnie jesteśmy podobnym rocznikiem. Z perspektywy 30 kilku latka doradzę, bieżcie to, na co Was stać i się tym cieszcie. A jeśli masz dryg do mechaniki i trochę oleju w głowie, oszczędzisz na ewentualnych naprawach, bo zrobisz je sam. A kupić warto, zapewniam, nawet 28 latka..... byleby w przyzwoitym stanie :)

michal_olk - 2015-03-13, 19:29

Johny_Walker, nieporozumienie, miałem na myśli że nie mam zamiaru pracować na kosztownego campera bo wtedy będę miał mało czasu na jeżdżenie:) Staram się minimalizować potrzeby maksymalizując czas na życie:)
Rozumiem jednak twoje podejście i jest całkowicie słuszne - wszystko zależy od horyzontu czasowego na jaki patrzymy. Ja po prostu jestem dusza niespokojna i nie wiem czy za 5 lat np. będę mieszkał w europie - po prostu taki typ:)

michal_olk - 2015-03-13, 19:50

Jeszcze jedno nieporozumienie się wdarło chyba w dyskusję - ja nie chce na siłę wydać całego budżetu więc kupno starszego egzemplarza nie oznacza że będzie on lepiej wyposażony - po prostu w kieszeni zostaną pieniądze na eksploatację.

Edyta i Krzysiek, macie rację, jesteśmy w podobnym wieku choć nam chyba bliżej do 40. Chętnie bym zobaczył tego waszego kamperka :)

Jeszcze jedno jeśli chodzi o dalekie podróże - byłem kiedyś w Turcji "maluchem", w 3 osoby, prawie 30 lat temu (zasługa rodziców). Wielu znajomych się pukało w czoło - oni do dziś znajdują powód żeby nigdzie dalej nie jechać a my zjeździliśmy kawał świata i to z przygodami :)

toscaner - 2015-03-13, 22:00

donald napisał/a:
Jeździ się stanem nie rocznikiem..i proponuje tym się kierować przy zakupie. . Stare sprawne auto moze o wiele dalej zajechac niż młodszy szrot... poem bedzie stał po warsztatach z super rocznikiem w dowodzie. .


Jeśli chodzi o mnie, to rada polegała na skromniejszym wyposażeniu kosztem młodszego rocznika (bo klimę i inne pierdoły można później dokupić), a nie skrajności, np. kamper z 2014 roku z dwoma rysami... po pociągu. :haha:

bercik - 2015-03-13, 22:51

Ja tak jak koledzy zdecydowanie polecam młodszy rocznik po 94r :kawka: ps. Jak chcesz zobaczyć mój nowy nabytek w twoim budżecie to zadzwoń :spoko
silny - 2015-03-14, 06:05

Prawda , juz nie chodzi o awaryjnosc ale jest poważna roznica miedzy ducato 1 a 2 . prowadzenie , chamulce , wygoda kierowania. Niestety różnice sa poteżne i jednak bybym za rocznikami od 94-...
:spoko

Czarna i Krzysiek - 2015-03-14, 09:28

Michal, nam też niewiele do 40 zostało, ale zawsze jeszcze przed :mrgreen: Jeśli chcesz, zapraszamy, z Warszawy do nas to zaledwie 20 km. :bigok
MILUŚ - 2015-03-14, 09:53

michal_olk mój kamperek co prawda młodszy ale.........też zapraszam na wizję lokalną :ok
po moim powrocie do Gliwic z Chin :spoko

donald - 2015-03-14, 10:38

Krzysztof widzę ze jesteśmy fanami Mercedesów..a co dalej Wyszkowa to w sezonie letnim jeździmy do Lubiela na działkę. .kiedyś sie spotkamy ...pozdrawiam
Czarna i Krzysiek - 2015-03-14, 11:13

Donald, tak, uważam, że to najlepsze samochody, ale te stare, prawdziwe Mercedesy 8-) co do komfortu w Ducato? Nie jest najwyższym, brak wspomagania, zero przyśpieszenia, głośno jak w ruskim czołgu, ale mi to nie przeszkadza, nie mam wymagań, ma jechac i ma dojechać. Ma to też swoje plusy. Silnik prosty jak budowa cepa, każdy kowal z młotkiem i przecinakiem go naprawi, tanie i ogólnodostępne części zamienne. Jesli chodzi o zabudowę, to poza estetyką z lat 80 tych i braku nowinę technicznych, które przecież można dołożyć, komfort mieszkania raczej niiczym sie nie różni. Wy macie modern a ja old School :bigok Wszystko kwestią wyboru i postawionych sobie priorytetów.....no i oczywiście grubością portfela :-P
A co do spotkania, do Wyszkowa rzut beretem, powiedz tylko kiedy a przyturlamy sie naszym Żółwiem, może dojedzie ;) :haha:

donald - 2015-03-14, 17:56

Stary Ducato ma taki sam komfort jak moja kaczka...a z naprawami u kowali to się zgadzam. .tylko kto widział zeby kaczki podkuwali..no chyba ze pionier Koziołek Matolek. .alo to kozy..anyway
Niedlugo będzie opijanie nowej kaczki westfali w grupie Mazowieckiej. .pewnie w Trzepowie..tez super okazja do spotkania się. . :spoko

Czarna i Krzysiek - 2015-03-14, 18:48

Nie widzę problemu :) Jeśli tylko praca pozwoli :-/
chemik - 2015-03-15, 19:47

:spoko
wszystko zależy od kasy i wykorzystaniu samochodu. Nie ma co się okłamywać, kamper to bardzo drogi samochód - jest wykorzystywany w ciągu roku niewiele -chyba, że ktoś jest już na emeryturze i ma dużo czasu.
My kupiliśmy samochód kierując się wyborem - na co mnie stać i sprawnością elementów wyposarzenia wnętrza i samochodu. Nowe samochody - bajery jak trzeba - ale jest pytanie - CZY MUSZE JECHAC 140 KM/H ? Czy muszę mieć klimę? Ja wiem , że klima już przeszkadza, wolę jednak przyzwyczajenie się do klimatu.
Im prostszy silnik, tym łatwiej go zreperować w innym kraju. Miałem już takie przypadki i wiem czym to pachnie. Bo czym się różni kamper za 300000 zł z 2014 roku od kampera z 1993 roku? Kolorem wykładzin? silnikiem i jego mocą? czy nie zajedzie każdy do celu ? I na co mnie stać? A przede wszystkim ważna jest niezawodność wyposażenia i jego prostota!
powodzenia w poszukiwaniach! :spoko

Johny_Walker - 2015-03-15, 20:30

Tym że nowe sprzęty mniej się psują z tego banalnego powodu że są nieużywane.
Poziomem hałasu. Parametrami jezdnymi. Jakością hamulców i równym rozłożeniem siły hamowania. Zachowaniem podczas hamowania, zakręcania oraz nagłego omijania przeszkody połączonego z zakręcaniem. Odpornością na boczny wiatr. ABSem. Poduszkami. Amortyzatorami i zachowaniem podwozia podczas jazdy. Zużyciem paliwa. Wielkością przy tej samej masie. Poziomem izolacji. Wielkością zbiorników wody. Wykończeniem wnętrza. Sztywnością mebli i połączeń. Szczelnością zabudowy. Szczelną blachą aluminiową. Brakiem drewna w ścianach. Światłami LED. Elektroblokiem nowszej generacji. Szczelnymi oknami. Zdrową gumą uszczelek. Łatwością dostania części zamiennych. Możliwością wjazdu do stref ekologicznych.

Czarna i Krzysiek - 2015-03-15, 20:36

I tutaj moglibyśmy polemizować. Może nie koniecznie opierając się na kamperach, bo z nowymi nie mam doświadczenia, ale o osobówkach, możemy, tutaj Twoja teoria nijak ma się do rzeczywistości.
jawi13 - 2015-03-15, 20:44

Fajny samochód http://otomoto.pl/fiat-reimo-T4843504.html i akurat też z Gliwic tak że pod nosem ,nie zaszkodzi podjechać obejrzeć.Odpada ryzyko remontu takiego jak ostatnio prowadzi np.CAPOMAN
toscaner - 2015-03-15, 21:10

To chyba zależy od szczęścia/pecha albo... marki. 3 przypadki...

Znajomy makaron z Pisa też tak mówił, że ma dość starego auta i nowe z salonu bierze. Ma dość po serwisach latać. Kupił Peugeot 308, nie zrobił 500 km. Rozleciał mu się rozrząd na autostradzie do Rzymu. Auto zwinęli lawetą do serwisu.

My mieliśmy przez ponad rok Fiat 500 odebrany z salonu w maju 2013. Po miesiącu przestał hamować, sprzęgło raz działało raz nie. ABS nie działał. W serwisie co miesiąc. Na ABS Fiat powiedział, że jest prawidłowo, bo "ABS załącza się powyżej 50km/h". :haha: :haha: :haha:
Nigdy tak się nie śmiałem. :haha: :haha: :haha: :haha: :haha: :haha:
To znowu elektryczny dach się nie składał.
Pewnego dnia komunikat STOP, awaria hamulców i tylko do serwisu. Telefon do Fiata, termin na za 2 tyg. Na pytanie co przez 2 tygodnie mamy robić odpowiedź: "jeździć ostrożnie". Nigdy więcej złomów osobówek z Francji czy Włoch prosto z salonu czy używanych.

Mam za to pozytywną opinię o autach niemieckich prosto z salonu. Jeszcze trochę i stuknie mu 300 tys. km, a największą "awarią" odpukać był spalony bezpiecznik. Pomijam klocki, oleje, paski itp.
Absolutnie nic w tym aucie nie nawaliło nigdy. Nawet akumulator od nowości ma ten sam.


Wg mnie nie ma reguły, a jeśli jest, to nie brać Włoskich, Francuskich szrotów. Oczywiście mam na myśli osobówki. Z ciężarowymi nie mam doświadczenia, więc się nie wypowiadam.

Kampera też chciałem mieć "prosto z fabryki" i mam. :mrgreen:
Jedynie na nowy silnik i kółka i jakieś blachy brakło. :haha:

Czarna i Krzysiek - 2015-03-15, 21:21

Z tymi niemieckimi, to też nie tak do końca. Mój znajomy wziął miesiąc temu C klasę prosto z salonu i ..... po 400km padło coś, samochód stanął i koniec. Laweta, serwis i już trzy tygodnie stoi a on zastępczym jeździ.
Z innej stajni, mój sąsia, A6 3.0 TDI ..... po 3000km rozsypały się wtryski. Kopcił bardziej niż mój Ducato ;-)
Wszystko zależy od szczęścia. Swojego czasu miałem Voyagera. Wszyscy nażekali, że olej pije, że skrzynie automatyczne padają itd. A ja swoim przejechałem 580 000 km i w skrzyni jedynie zmieniałem olej, jeździ do dzisiaj, na szafie ma już ponad 650 000 km.
Ale z jednym się zgodzę, francuski to jest dobry sex i wino ;-)

toscaner - 2015-03-15, 22:05

Bo Mercedes niestety skończył się jakoś w okolicach 1995 roku. Później cofnęli się w rozwoju. Niedawno na nowo odkryli cynkowanie blach. :haha:
Ostatni jaki mieliśmy to była E-klasa (okular). Silnik dobra jednostka, ale blacha to dziś już by sito było, gdybyśmy go nie puścili parę lat temu w Polskę.
Wg mnie ta marka skończyła się na W124.

Johny_Walker - 2015-03-15, 22:06

Edyta i Krzysiek napisał/a:
I tutaj moglibyśmy polemizować. Może nie koniecznie opierając się na kamperach, bo z nowymi nie mam doświadczenia, ale o osobówkach, możemy, tutaj Twoja teoria nijak ma się do rzeczywistości.

Trzy pojazdy kupiłem z salonu. Najstarszy ma 10 lat i 270000. Miał parę drobnych usterek jak to francuz - święcąca kontrolka poduszki czy odkształcająca się uszczelka.
Nie mam nic przeciwko kupowaniu zadbanych używek np Toyoty np. 3-5 lat od białego Niemca.
Mieć dwudziestoletni od nowości to też OK, bo się go zna na wylot i o większości usterek ostrzega dużo wcześniej.

Jednak kupować dwudziestoparoletni samochód od Polaka, albo śniadego Niemca, to zupełnie inna historia...

Czarna i Krzysiek - 2015-03-15, 22:32

toscaner napisał/a:
Bo Mercedes niestety skończył się jakoś w okolicach 1995 roku. Później cofnęli się w rozwoju. Niedawno na nowo odkryli cynkowanie blach.
Ostatni jaki mieliśmy to była E-klasa (okular). Silnik dobra jednostka, ale blacha to dziś już by sito było, gdybyśmy go nie puścili parę lat temu w Polskę.
Wg mnie ta marka skończyła się na W124.

Teraz nie cynkują, w ogóle zrezygnowali z blach, W211 i 212 zrobione jest z kompozytów ;-)
Masz rację, prawdziwy Mercedes skończył się na W124. Ja mam troszkę młodszego, mechanicznie, nic się nie dzieje, a przejechane już grubo ponad 300 000km, silnik 2,2 CDi. Niestety, raz w roku odwiedzam mojego blacharza, który dba o to, żeby wyglądał jak samochód i trzymał się w jednym kawałku. W przeciwnym razie, pewnie wyglądałbym już jak Fred Flinston w swoim mobilu ;-) Tak czy siak, mimo tego, nie zamieniłbym na dzień dzisiejszy swojego Marcedesa na żaden innym samochód ;-)
Johny_Walker napisał/a:
Jednak kupować dwudziestoparoletni samochód od Polaka, albo śniadego Niemca, to zupełnie inna historia...

Tu też nie można uogólniać, bo jednak niektórzy naprawdę dbają o samochody. Ale ogólnie, masz rację :-( Niestety

elspasoo - 2015-03-15, 22:32

toscaner napisał/a:
Bo Mercedes niestety skończył się jakoś w okolicach 1995 roku. Później cofnęli się w rozwoju. Niedawno na nowo odkryli cynkowanie blach. :haha:

Te obecne nie są takie złe co zresztą widać po dość wysokich cenach zadbanych egzemplarzy, paradoksalnie moje W169, W211 czy W251 z V6 Cdi to "odpukać" były bardzo solidne auta. Solidniejsze niż np. W210 300TD. W211 i 212 nie są z kompozytów tylko np błotniki przednie , maska, tylna klapa są aluminiowe.

Czarna i Krzysiek - 2015-03-15, 22:37

elspasoo napisał/a:
W251 z V6 Cdi

Proszę Cię, klasa R to porażka, przynajmniej dla mnie :-( Ani to wygląda, ani to wykończone..... no ale, rzecz gustu. Jedynie silniczek słuszny, bardzo przyjemna, chodź paliwożerna jednostka.
A klasę miałem, krótko. To w ogóle nie powinno się Mercedesem nazywać, totalna porażka i karykatura marki :-( Ta najnowsza to przynajmniej jakoś wygląda, ale W169.... tak jak powiedziałem, rzecz gustu.
Za to W211 to klasa sama w sobie. Jak dla mnie najładniejsza E klasa jaka im się udała. Brak korozji, bo nadwozie kompozytowe. A wersja z silnikiem 3,2 CDI...... PIĘKNA :bigok
elspasoo napisał/a:
W210 300TD

210-tki generalnie były fajne, ale dopiero po lifcie. Wcześniej, marnie wykończone, toporne i z kiepskimi jednostkami. 300TD ładnie mruczał i to wszystko. Mało mocy, ogromne spalanie i problem z pompami wtryskowymi :lol: Za to 210 po lifcie z silnikami CDI to już inna bajka, tylko korozja pozostała taka sama :)

elspasoo - 2015-03-15, 22:47

Edyta i Krzysiek, paliwożernych ? V6 cdi ze skrzynią 7G to jedne z najbardziej ekonomicznych a zarazem mocnych silników. Jego rozwinięcie stosowane jest również obecnie w W212. Miałem ten silnik w kilku autach w211 również i powtórzę nadwozie nie jest w nim kompozytowe. Mam swoją stardiagnozę i auta w większości ogarniam sam, nie chcę tu testować niczyjej wiedzy, prędzej mogę pomóc. A co do gustu to mam swój własny, :wyszczerzony:
Czarna i Krzysiek - 2015-03-16, 08:31

Jak każdy :) 211 ma elementy z plastyku :) To ile Ci palila ta V6 ?
chemik - 2015-03-16, 09:37

no i dyskusja wybitnie na temat !
Baaaaardzo pomocna !
:lol: :lol:
no to pytający się dowiedział! :confused

Czarna i Krzysiek - 2015-03-16, 09:45

Przepraszam :oops:
stef - 2015-03-16, 21:27

Tak wracając do tematu :)
U nas rodzina 2 +2 ( 1,5 i 5 lat). Przeglądałem różne auta, również koledzy z forum mi pomagali - za co za każdym razem bardzo dziękuję bo to pomoc nieoceniona !!.
Najpierw budżet w okolicach 20 tyś, potem 25, 30... i wreszcie kupiliśmy kampera "zza płotu" od mojego kumpla.
Tak jak koledzy piszą, nie warto lecieć na gadżety. U mnie najważniejsze była szczelność zabudowy oraz brak jakichkolwiek przeróbek. Zawsze uważam, że oryginał został przemyślany przez konstruktorów oraz każda przeróbka powoduje u mnie podejrzenie, że coś z tym się działo niedobrego.

Ja szukałem auta z alkową. Marzenie o integralu niestety odeszło bo ceny są o wiele wyższe. Udało mi się nabyć VW T4 z banalnie prostym silnikiem 2,4 D. Demonem prędkości to to nie jest ale przy 80km/h jest bardzo dobrze. Też nie lecę na klimę ABS'y itd... oczywiście, że fajnie to mieć. Ale niestety. Zarabiamy jak zarabiamy i nie stać mnie na nowe auto z salonu. Pewnie, że bym chciał, pewnie że marzę, pewnie, że się ślinie jak widzę fajnego nowego integrala... ale cóż może kiedyś się uda. Na razie jestem prze szczęśliwy, że udało mi się przesiąść z przyczepy do kampera. Jeszcze bardziej podbudował mnie mój znajomy mechanik, który po obejrzeniu auta stwierdził, że mechanicznie jest w rewelacyjnym stanie. Do zrobienia rozrząd - bo wymieniany 6 lat temu - to wiedziałem przy zakupie i sworznie wahacza to też poczułem podczas jazdy próbnej.
Kamper jest nieco mniejszy niż moja przyczepa, ale też inaczej się nim podróżuje. Co do komfortu to sie nie boję - 10 lat jeździłem UAZ'em z 79 roku - wycieczki typu Białystok - Krym, Bielsko-Biała, Sucha Beskidzka, Hel itd. itd... tak więc T4 to niesamowity komfort :)

Podsumowując. Szykuj się na budżet w okolicach 40 tyś zł. To kwota już z przygotowaniem auta do sezonu. Tak jak koledzy piszą - po 94 roku ( mój jest z 95 a I rej. 97). Patrz by były pasy, bo starsze auta nie mają, a foteliki jakoś musisz zamontować.

Może jestem złym doradcą, bo to będzie mój pierwszy sezon z kamperem. Ale tak jak piszę, przez około rok szukałem auta w różnych cenach... 35-40 to dobra kwota. Ktoś pisał o kwocie 50 tys zł... i za 100 i za 200 można. Ale akurat mnie na to nie stać. Też lubię i umiem majsterkować. Nie boje się problemów z mechaniką elektryką. Ważne by w środku nie było sauny, by zabudowa nie przeciekała i nie była zgniła. Też ktos mi mówił, że 2,4 D to lipa. Słaby, bez turba to żadna jazda... jeżdżę z przyczepą DMC 1100kg, ciągam ją xsarą picasso 1.8 LPG - z 2000 roku, tak więc moje 114 koni to już tylko teoria... a daję radę :) . Uazem na zakopiance musiałem na 2 i 3 biegu jechać bo 2,5 litra nie dawało rady :) ale sie jechało i nikt nie narzekał.
W ogłoszeniach był fajny VW T4 chyba za 33tys+opłaty. Na fotkach wyglądał ładnie.
Powodzenia !!

Czarna i Krzysiek - 2015-03-16, 22:13

stef napisał/a:
Patrz by były pasy, bo starsze auta nie mają, a foteliki jakoś musisz zamontować.

Tutaj potwierdzam, myśmy nie zdawali sobie sprawy jaki to kłopot, na szczęście zostało nam tylko jedno "fotelikowe" dziecko, ale za to na ładnych jeszcze parę lat.
Jak kupisz bez pasów, odezwij się, mamy temat juz przerobiony, więc służę poradą ;-)
Cała reszta, to rzecz gustu oraz zasobności portfela ;-)

michal_olk - 2015-03-16, 22:34

Dzięki i cieszę się że decyzja powróciła na właściwy tor. W tzw międzyczasie mało brakowało a wylądowałbym w holandii. Akurat były tanie loty a kumpel zapraszał. Przeglądałem tam ogłoszenia i oczywiście auta są tam generalnie droższe niż u nas.
Dla mnie sprawa wygląda tak - handlarze nie zarabiają na imporcie perełek od pierwszego właściciela - zarabiają na uszkodzonych autach bo u nas robocizna jest o połowę tańsza niż na zachodzie. Po drugie u nas co rusz widzę auto dwudziestoletnie z przebiegiem 80tys :) jakoś tam ich nie ma:) Ostatnio nawet przez telefon usłyszałem o przebiegu 60tys w aucie które miało prawie 30 lat. Oczywiście nie można generalizować bo przeciez sprzedający może być uczciwym człowiekiem albo sam został kiedyś oszukany przy kupnie i o tym nie wie. Należy jednak przyjąć że gdyby u nas auta tej samej jakości były tańsze niż w Niemczech czy Holandii to oni przyjeżdżaliby do nas je kupować a nie my do nich.
Ostatnio podczas korespondencji o możliwości sprzedaży mojego obecnego auta usłyszałem sformułowanie "cena rynkowa" - co to znaczy? To znaczy że auto od handlarza z nieznaną przeszłością, cofniętym licznikiem i kilkoma czyhającymi niespodziankami, których usunięcie przekracza często 50% ceny auta jest wyznacznikiem wartości mojego? Owszem, jak mnie przyciśnie bardzo i od tego będzie zależało moje zdrowie to sprzedam za tyle co handlarz ale takie rzeczy zdarzają się dość rzadko. Mam już jedno takie auto i mogę mieć drugie - wolę pożyczyć komuś z rodziny.

Reasumując bo się rozgadałem:)
Dalej szukam - nie tylko w Polsce.
Fajnie by było mieć auto w którym nie trzeba ścielić łóżka aby zjeść śniadanie i w którym jednocześnie można spać z mały dzieckiem (boję się spać z dzieckiem w alkowie).
Skupiam się raczej na ducato II po 94 roku z silnikiem 2.5td
Budżet urósł do 50tys.

Często się pojawiają zdania dotyczące "gadżetów" - co macie na myśli? Ja chcę tylko kibel, prysznic i łóżko i klime podczas jazdy. jak będzie więcej to fajnie jak nie to trudno.

Co myślicie o autach typu pół integral? jakie mają zalety w stosunku do alkowy?
np takie:
http://www.marktplaats.nl...previousPage=lr

stef - 2015-03-16, 22:45

Mówiąc o gadżetach, mam na myśli: TV, solar, boxy na dachu, klima itp.
Czarna i Krzysiek - 2015-03-16, 22:51

michal_olk napisał/a:
jednocześnie można spać z mały dzieckiem (boję się spać z dzieckiem w alkowie).


Zapraszam do naszego tematu Łóżeczko dziecięce w kamperze . Też zmagaliśmy się z tym problemem i chyba udało nam się go rozwiązać ;-)

Pozdrawiamy

ogrodnik - 2015-04-04, 17:14
Temat postu: witam
Jeżeli idzie o półintergę to opuszczane łóżko jest o tyle kłopotliwe że blokuje stół.
W moim przypadku dzieciaki wysyłam do spania na tylne łóżko zasłaniam i przód auta mamy dla siebie. Jak czas na spanie to zjeżdża łóżko na dół i idziemy spać. Troszkę mam wątpliwość co do żywotności tego mechanizmu, a po za tym bez prądu nic nie zrobisz. Myślałem że problemem będzie niewielka odległość materaca od sufitu( bo mały nie jestem 185 cm 93 kg) ale prócz spania i inne rzeczy da się ogarnąć :) . Podobno spalanie nie różni się od alkowy, tak pisali koledzy na tym forum. Mi generalnie nie widzą się alkowy. dwa lata temu wypożyczyłem alkowę i nie za dobrze mi się tym jeździło. Następny za kilka lat pewnie będzie w Integrze bo te najbardziej mi się podobają ze względu na funkcjonalność. Choć słyszałem że itegrale mają problem ze sztywnością całej budy, i właściciel ma problem z cenami części zamiennych ( np szyba przednia)

pozdro

pagand - 2015-04-05, 16:56

My jeździmy półintegralem w składzie 2+2 (chłopaki 5+10). Kupując auto (pierwsza była alkowa) wyszliśmy z założenia, że jeżdżąc w ciepłe kraje i tak spędzamy czas przed camperem, więc problem rozkładania i składania stołu odpada. Jeżdżąc po Polsce na weekendy oczywiście z tym bywa różnie. Jak do tej pory (a to już zaczyna się 4 sezon z półintegrą) wychodzi po połowie dni takich gdzie nie możemy rozłożyć stołu na dworze (pogoda czy też miejsce do tego nieodpowiednie) i takich gdzie i tak jemy wszystkie posiłki na dworze. Zatem, mimo "upierdliwości" składania i rozkładania stołu to wcale jakoś niezadowoleni nie jesteśmy. A różnica w cenie alkowy i półintegry w tym samym roczniku i dokładnie z takim samym układem była ok. 25-23 tyś. PLN.

Ale czy drugi raz bym dokonał takiego samego zakupu? Hmm...jak to już tu na forum było pisane...ten trzeci camper jest dopiero tym właściwym i teraz mam co do tego wątpliwości. Jednak przy rozważaniach na temat ewentualnej zmiany campera nadal znajdujemy argumenty za tym by tego jednak nie robić - ale to już są nasze indywidualne, często czysto rodzinne argumenty.

I mimo, że mamy półintegrę i jesteśmy zadowoleni to nie jestem w stanie ani polecić, ani zdecydowanie odradzić półintegry.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group