| |
Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam
|
 |
Kupujemy kampera - przekręt???
prawie westfalia - 2016-07-01, 07:37 Temat postu: przekręt??? http://otomoto.pl/oferta/...a-ID6yrGV7.html
uważajcie proszę na ten samochód i właścicielkę z rzekomym zięciem. Samochod nie ma nr vin, rejestrowany jako składak a pani później nie odbiera tel. Po smsie o powiadomieniu policji w sek oddzwonila. Mój błąd i uśpienie, że nawet na nr nie spojrzałem. Na szczęście na drugi dzień po zakupie pan na stacji diagnostycznej mnie uświadomił. Po wielu tel udało się odzyskać pieniądze i oddać samochód. Ja mam nauczkę I chce przestrzec innych.
CORONAVIRUS - 2016-07-01, 07:50
w czym problem ? wiele samochodów , szczególnie wiekowych , nie ma VINu ... jednym przerdzewiał a innym odpadł ... nabite są nowe numery .
" Volkswagen
Model Transporter
Wersja T4
Rok produkcji 1995
Przebieg 360 000 km
Rodzaj paliwa Diesel
Typ Van (minibus)
Kolor Czarny
Kraj pochodzenia Polska
Opis pojazdu
Do sprzedania mam Volkswagena Transportera T4 z 1995 roku. Został on przerobiony na Kampera, w stylu Westfalii z twardym dachem. Dodatkowo posiada on instalację elektryczna umożliwiająca podłączenie do stałego prądu w dostosowanych do tego celu punktach np. kempingach, jak również możliwość podłączenia akumulatora.
W samochodzie znajduje się rozkładana kanapa, tworząca bardzo wygodne łóżko dla co najmniej 2 osób. Wyjmowany stolik kuchenny, umywalkę z możliwością podłączenia wody, rączkę do zamontowania telewizora, lodówkę jak również dużą ilość szafek, schowków na przybory kuchenne, jak również na inne niezbędne rzeczy. Dodatkowo samochód posiada kamerą cofania i ekran dla kierowcy.
Z ważnych elementów wyposażenia dla podróżnych samochód posiada hak oraz bagażnik rowerowy zamontowany z tyłu samochodu.
W samochodzie był wymieniany silnik na nowszy 1.9 TDI 63 kw. Jest on w dobrym stanie, umożliwiającym swobodne podróżowanie po Europie.
Zachęcam do kontaktu mailowego i telefonicznego, jak również do oglądania."
prawie westfalia - 2016-07-01, 07:57
Problem w tym ze nie ma tabliczki znamionowej a z vin'u czytelna jest tylko jedna cyfra. Samochód ogólnie fajnie zrobiony ale babka zaczęła kręcić. Nie obiera tel i rzekomo po zakupie szybko pojechałana mazury zżeby okres rękojmi upłynął. Po informacji, ze sprawa zostanie zgłoszona szybciutko znalazła bank i przyjechała z mazur w 3godz. Bądźmy realistami. Jeśli diagnosta nie chciał podbić przeglądu to jak wcześniej podbijali? znajomego?
MILUŚ - 2016-07-01, 08:03
| BIORCA napisał/a: | | w czym problem ? |
W tym ,że przede wszystkim nie jest to T4 i na pewno nie z 1995
izola - 2016-07-01, 08:07
| Cytat: | | Pani była mocno wystraszona i wygląda, ze to nie jest pierwszy jej przekręt. Ja mam nauczkę I chce przestrzec innych. |
takie "przestrzeganie" może do tyłu odpalić, tu trzeba uważać by nie dostać sprawy za publiczne oczernianie i psucie opinii
prawie westfalia - 2016-07-01, 08:09
Może masz rację ale nie chciałbym kupić samochodu za kilkanaście tys złotych i postawić go sobie pod blokiem
Bronek - 2016-07-01, 08:15
Opisanie udokumentowanych zdarzeń.. Nieboj. G Ci zrobi.
izola - 2016-07-01, 08:16
| Cytat: | W tym ,że przede wszystkim nie jest to T4 i na pewno nie z 1995 |
...ale może ma sporo części z T4 a jego budowa /składanie zakończono w 1995
prawie westfalia - 2016-07-01, 08:20
Samochód był fajnie zrobiony ale chodzi mi tutaj głównie o podejście sprzedającego
Tadeusz - 2016-07-01, 08:28
Mnie dziwi niemożność wejścia na stronę z linku podanego w pierwszym poście. Ktoś szybko zadziałał.
SlawekEwa - 2016-07-01, 08:30
Tadziu łącze Ci chyba siada
izola - 2016-07-01, 08:30
ja umię wejść na stronę...chyba że strona się "załamała" bo tyle chętnych chciało ją obejrzeć- niezła reklama taki wpis na Forum
Edit:podoba mi się też to autko, jak jest technicznie OK zrobiłoby mi sporo uciechy d drodze.
Tadeusz - 2016-07-01, 09:33
| SlawekEwa napisał/a: | | Tadziu łącze Ci chyba siada |
Łącze mam dobre.
Były takie chwile, gdy strona informowała o błędzie, ale już jest dobrze. Obejrzałem samochód i powiem szczerze, że podoba mi się.
Coś mi się widzi, że można go w pełni zalegalizować.
prawie westfalia - 2016-07-01, 09:44
Mnie też się podobał ale diagnosta przyczepił się nieczytelnego vin'u. Gdzieś miał robione przeglądy.
CORONAVIRUS - 2016-07-01, 10:09
babka pomyliła cyferki , zamiast 3 wpisała 4 a rocznik składaka 95 to nic takiego...raczej norma ... o przerdzewiałym numerze już pisałem....dalej nie widzę problemu oprócz wzroku kupującego,który po łepkach albo wcale nie sprawdził numery karoserii ...
prawie westfalia - 2016-07-01, 10:14
Przecież napisałem ze auto mi się podobało i nie sprawdzilem dokładnie nr. Sek w tym, że auto nie ma też żadnej tabliczki znamionowej. Szukaliśmy z diagnosta bardzo długo. Wiec na jakiej podstawie ktoś miałby nabić nowy vin? Tablic rej? Nie mam pojęcia.
izola - 2016-07-01, 11:01
ja bym podeszła do sprawy tak- chcąc kupić to fajne autko:
najpierw zarezerwować je u sprzedającego i zabrać się do wyjasnienia sprawy z numerem ;
-poszukać rzeczoznawcy na przykład w PZM , który oceni co się stało z numerami (przy okazji niech oko rzuci na stan techniczny)...
-posiadając pozytywną opinię rzeczoznawcy /zaświadczenie , iśc do urzędu komunikacyji - wypełnić wniosek o wystawienie nowego numeru
-posiadając pozytywną decyzję urzędu komunikacji idę do "rozsądnego" uprawniony diagnostay...
-diagnosty iktóry naniesie mi ten skrócony 12 cyfrowy numer
Koszty tego nie są wielkie , sprzedający jest zainteresowany by sprzedać to auto i ponosi te koszty ...ten proceder ale zrobić przed przelewem kasy za Auto...
szybko bym to obskoczyła jak biurokracja by się uwinęła ...i pojechała bym zaraz nowym nabytkiem na voyage
prawie westfalia - 2016-07-01, 11:21
Dziękuję za podpowiedź. Na przyszłość będę wiedział i postaram się zachowywać rozsądniej. Wkurzyła mnie reakcja właścicielki która odrzucala połączenia. Głównie o to poszło. Uważam, że gdyby nie miała nic do ukrycia to by odebrała i porozmawiala. Żałuję, że to się tak skończylo bo autkiem fajnie się jechało i było super zrobione. Żal było oddawać ten samochód.
izola - 2016-07-01, 11:36
czasami człowiek działa emocjonalnie ...trafiłeś na cepiatego diagnostę -szkoda że nie pojechałeś gdzie indziej ...
jeszcze jest jedna opcja , kupując takie auto trzeba zaakceptować jego "małe niedociągnięcia" i się z nim "zestarzeć", na koniec nie sprzedawać by kupiec się numeru znowu nie domagał , tylko na wysokiej skarpie zapomnieć hamulca albo liczyć na klęski żywiołowe
prawie westfalia - 2016-07-01, 11:49
Nie chciałbym się z nim wiązać do końca mojego lub autka a ręczny działał emocje brały górę bo za miesiąc smigamy do Hiszpanii. Pomysł na kampera zrodził się z tydz temu. Cały tydz jeździłem po Polsce i były same przysłowiowe "igły". Zdaje sobie sprawę, że takie samochody nie są tanie ale lepiej jechać nawet 20 letnim kamperem niż VW Up! dzięki za miły akcent i pocieszenie
Roberto - 2016-07-01, 13:49
Moim skromnym zdaniem postąpiłeś słusznie
Wyobraź sobie sytuację, że zatrzymuje cię na drodze policja - jak myślisz, co się stanie Koniec urlopu
A z takimi wadami to sprzedający w ogóle nie powinien autka sprzedawać, albo rzetelnie o nich poinformować. Wtedy to ty podejmujesz decyzję, czy będziesz sam się z tym bujać czy nie...
Samochód musi mieć nr VIN. Obojętnie - oryginalny czy nadany przez OSK. Na dodatek numer ten powinien być zgodny z tym w dowodzie rej.
izola - 2016-07-01, 15:33
nie tak do końca "musi" ? zacytuję ze strony Polmozbytu : | Cytat: | | Każdy samochód ma swój własny numer identyfikacyjny . Na świecie i w Polsce (nr VIN nie wymaga się dla pojazdu samochodowego zarejestrowanego po raz pierwszy przed dniem 1.01.1995 ) podstawą do identyfikacji pojazdów samochodowych jest nr VIN (inaczej nr nadwozia, podwozia). |
czy ja to żle interpretuję?
Roberto - 2016-07-01, 18:32
| izola napisał/a: | nie tak do końca "musi" ? zacytuję ze strony Polmozbytu : | Cytat: | | Każdy samochód ma swój własny numer identyfikacyjny . Na świecie i w Polsce (nr VIN nie wymaga się dla pojazdu samochodowego zarejestrowanego po raz pierwszy przed dniem 1.01.1995 ) podstawą do identyfikacji pojazdów samochodowych jest nr VIN (inaczej nr nadwozia, podwozia). |
czy ja to żle interpretuję? |
Jak myślisz, po co złodzieje przebijają numery VIN ? Skoro byłoby tak jak mówisz i nr VIN nie byłby konieczny to oni by je tylko trwale niszczyli i koniec
krimar - 2016-07-01, 18:32
| MILUŚ napisał/a: | | BIORCA napisał/a: | | w czym problem ? |
W tym ,że przede wszystkim nie jest to T4 i na pewno nie z 1995 |
ale podejrzewam, że papiery mogą być od T4 z 1995
michal_olk - 2016-07-01, 18:57
Miałem podobną sytuację ale chodziło o motocykl.
Sytuacja u mnie była chyba bardziej skomplikowana bo tabliczki nie było - był numer ramy, a pojazd był użytkowany przez sprzedającego bez przerejestrowania na poprzedniego właściciela.
Brakowało tez karty pojazdu ale miałem zaświoadczenie potwierdzające utratę przez pierwotnego właścicela - z tym że był on za granicą:)
Sprzedający mnie unikał ale po konsultacjach w urzędzie dowiedziałem się, że można uzyskać zastępczą tabliczkę znamionową oraz kartę pojazdu. Niestety jest to dość dużo latania po kilku urzędach, dwa razy na stacji diagnostycznej itd. no i chyba kilkaset złotych opłat.
W motocyklu numer ramy był nabity ale nie posiadał tabliczki znamionowej która jest wymagana.
Osobiście odradzam takie auta/motocykle bo to są niepotrzebne nerwy i stracony czas. Zawsze istnieje ryzyko, że coś pójdzie nie tak przy próbie odtworzenia dokumentacji.
Niestety w Polsce powszechne jest ukrywanie wad pojazdu w czasie sprzedaży a nie każdy wie co musi być i co sprawdzić. Gdybyś trafił na prawdziwego oszusta to nie udałoby ci się zwrócić pojazdu (a przynajmniej nie tak łatwo). Babka się po prostu wystraszyła.
Oszust się nie boi:)
prawie westfalia - 2016-07-01, 19:52
Bez powodu też telefony przestała odbierać? samochód został kupiony w środę przed południem a w czwartek o 7.00 był już na stacji diagnostycznej. Być może diagnosta się sploszyl bo nie było nawet naklejki na szybie. Jestem pewien, że wiedziała o tym. Ostatni przegląd Skończył się rok temu ale ze to kamper który jeździ sezonowo, to nie zawracałem sobie tym głowy. Twierdziła, że ostatnio jeździli rok temu. Najpierw nie mogła nic zrobić a później już mogła przegląd na lewo załatwić. Dziwne to wszystko trochę. Teraz juz po wszystkim. Mam nauczkę żeby uważniej oglądać to co się kupuje.
izola - 2016-07-01, 20:39
| Roberto napisał/a: | | izola napisał/a: | nie tak do końca "musi" ? zacytuję ze strony Polmozbytu : | Cytat: | | Każdy samochód ma swój własny numer identyfikacyjny . Na świecie i w Polsce (nr VIN nie wymaga się dla pojazdu samochodowego zarejestrowanego po raz pierwszy przed dniem 1.01.1995 ) podstawą do identyfikacji pojazdów samochodowych jest nr VIN (inaczej nr nadwozia, podwozia). |
czy ja to żle interpretuję? |
Jak myślisz, po co złodzieje przebijają numery VIN ? Skoro byłoby tak jak mówisz i nr VIN nie byłby konieczny to oni by je tylko trwale niszczyli i koniec |
Roberto , ja tak wcale nie twierdzę , zacytowałam tylko wycinek z tej strony : http://polmozbyt.szczecin...-numer-vin.html
i zapytałam "czy ja to źle interpretuję ?" , bo faktycznie jest ta informacja od polmozbytu Szczecińskiego jakaś zawiła, i pokazuje że nie każdy wpis w Necie jest zgodny z obowiązującymi przepisami ...ale w polmozbycie też mogą siedzieć "tylko ludzie" nieświadomi
Rav - 2016-07-01, 21:46
Odrobina zdrowego rozsądku i odpowiedzialnego podejścia przy zakupach jest wymagana od obu stron. Przed zakupem należy dokładnie rzecz obejrzeć, zastanowić się, a dopiero później kupować. Jeśli ktoś ma z tym problem niech nie truje d...y sprzedającemu.
Kiedyś sprzedawałem auto. Kupcy przejechali ze 300 km. Przegląd, piłowanie auta w mieście i na placu (auto "lalka") i na koniec "spuść Pan 3 tysie, daj gwarancję na 3 miechy, my idziemy na kawę, a Pan się zastanowi". Wqrwiony, że straciłem 2 godziny pojechałem z powrotem do pracy. Po kwadransie: telefon "gdzie Pan jest". Dyplomatycznie kazałem im spadać na drzewo - koleś zaniemówił, bo sądził, że będę go błagał o zakup. Auto sprzedałem komu innemu następnego dnia.
Wniosek: gdybym wiedział, że tak podejdą do sprawy ja oszczędziłbym czas, a Oni kasę na paliwo. A nie daj Boże kupiłby furę i odkrył brak spinki od tapicerki w bagażniku już by pisał na forach "uwaga ..."
prawie westfalia - 2016-07-01, 21:59
Pijesz ze to moja wina? zmieniono automatycznie na - opowiadaj takich sprzedawców. Jeśli ktoś pisze full (i nie chodzi tu o ta panią i vw) a nic w tym samochodzie nie działa, sprzedawca dostaje zaliczkę i robie w zmieniono automatycznie na - członek km żeby to padło obejrzećto mam go jeszcze prosićna kkolanach żeby mi sprzedał, ? Czy mam kupić dla zasady bo pojechałem. Gdybym był upierdliwy to bym tego nie kupił. Wyszło inaczej. Przyzznałem swój błąd sle po późniejszym zachowaniu sprzedawcy stwierdzam, że świadomie to ukrywała. Zacznij czytać ze zrozumieniem.
zbyszekwoj - 2016-07-02, 09:59
A ja wierzę że Izola wie o czym pisze, upowaznia ja do tego miejsce zamieszkania.
izola - 2016-07-02, 10:19
Zbyszkowoj jak jeszcze napiszesz które z moich miejsc zamieszkania, mnie do tego upoważnia będziesz wielkim
bert - 2016-07-02, 10:24
| prawie westfalia napisał/a: | Bez powodu też telefony przestała odbierać? samochód został kupiony w środę przed południem a w czwartek o 7.00 był już na stacji diagnostycznej. Być może diagnosta się sploszyl bo nie było nawet naklejki na szybie. Jestem pewien, że wiedziała o tym. Ostatni przegląd Skończył się rok temu ale ze to kamper który jeździ sezonowo, to nie zawracałem sobie tym głowy. Twierdziła, że ostatnio jeździli rok temu. Najpierw nie mogła nic zrobić a później już mogła przegląd na lewo załatwić. Dziwne to wszystko trochę. Teraz juz po wszystkim. Mam nauczkę żeby uważniej oglądać to co się kupuje. |
i na tym poprzestań bo to w Twoim przypadku kluczowe.
zbyszekwoj - 2016-07-02, 11:42
| izola napisał/a: | Zbyszkowoj jak jeszcze napiszesz które z moich miejsc zamieszkania, mnie do tego upoważnia będziesz wielkim |
Przecież mowa o WV-Westfalia.
Rav - 2016-07-02, 13:45
| prawie westfalia napisał/a: | | Pijesz ze to moja wina? zmieniono automatycznie na - opowiadaj takich sprzedawców. Jeśli ktoś pisze full (i nie chodzi tu o ta panią i vw) a nic w tym samochodzie nie działa, sprzedawca dostaje zaliczkę i robie w zmieniono automatycznie na - członek km żeby to padło obejrzećto mam go jeszcze prosićna kkolanach żeby mi sprzedał, ? Czy mam kupić dla zasady bo pojechałem. Gdybym był upierdliwy to bym tego nie kupił. Wyszło inaczej. Przyzznałem swój błąd sle po późniejszym zachowaniu sprzedawcy stwierdzam, że świadomie to ukrywała. Zacznij czytać ze zrozumieniem. |
Mój drogi: czytam ze zrozumieniem (choć przyznam, że po zacytowanym powyżej poście jest to bardzo trudne) i do nikogo personalnie nie piję. Chodzi o to, że dla jednego auto, które ma 20 wiosen będzie jeszcze ideałem, a dla drugiego padłem. Dlatego też należy bardzo skrupulatnie do tematu zakupu podejść. Gdybym kupował auto, które ma 20 lat z góry zakładałbym, że 5-10 klocków będę musiał wsadzić w "pakiet startowy". Na pewno nie oczekiwałbym, że mam "full opcję" sprawną w 100%, tj. następnego dnia mogę się tym kopsnąć do Portugalii.
Moje auta zawsze są bardzo zadbane i zawsze w pełni sprawne, mam jednak świadomość, że takich aut na drogach jest max. 5% (zwykle długo się ich nie sprzedaje). Czasem jednak kupujący są do bólu irytujący oczekując, że auto, które zrobiło 200 kkm będzie bez żadnej ryski, czy oznak zużycia, a dodatkowo extra rabat 10%-20% jest standardem. Wszystko jest kwestią indywidualnego podejścia.
Dobrze, że się wymiksowałeś, ale sam fakt, że to składak nie świadczy o tym, że to złom. Część ludzi to "typowe brudasy" dla których opisany przez Ciebie stan rzeczy będzie normą, dla innych sam fakt zarysowanego błotnika będzie dyskwalifikował z zakupu.
prawie westfalia - 2016-07-02, 14:07
Nie oczekuje od 20 letniego samochodu ideału -uwierz. Wkurza mnie to, co ludzie piszą w ogloszeniach, a co próbują sprzedać w rzeczywistości. Te samochody które oglądałem do tej pory nie miały nic wspólnego z informacjami zawartymi w opisie. W sumie zrobiłem chyba z 1000km i nie po to żeby marudzić Jeden po którego mógłbym wrócić właśnie się sprzedał. Ten VW składak był naprawdę fajny i przyjemnie jeździł. Podkreślam raz jeszcze, gdyby nr były widoczne (czego nie sprawdzilem przy zakupie) to spokojnie zostawił bym to autko dla siebie. Analizując późniejsze wydarzenia mogę bez najmniejszych wątpliwości stwierdzić, że ten fakt był ukryty przez sprzedajacego pozdrawiam wszystkich udzielających się w temacie i mam nadzieję,zże już bez szukania "na wariata" uda się coś znaleźć
toscaner - 2016-07-02, 17:43
20-30 letnie auto nigdy nie będzie idealne. A ten "T4" raczej ma więcej niż 20. Mnie by się lampka włączyła patrząc na nie i opis T4 i na pewno bym nie kupił podja-rany nie sprawdzając nawet VIN. Zanim położyłbym kasę na stół to chciałbym wiedzieć dlaczego składak i poznać jego historię. Sprawdził wszystkie dokumenty i czy wszytko ok. To że składak, to akurat nie jest jakiś problem, bo trochę lat temu w Polsce było bardzo dużo składaków.
W opisach to co drugi jest bezwypadkowy, sprawny, nie bierze oleju, pali od tyku (ale bez silnika) albo miał tylko 2 rysy ...po pociągu. I przebieg zawsze mniej niż 200 tys. km, bez względu czy 5 lat czy 30. Czyli w ciemno można powiedzieć, że co drugie ogłoszenie to przekręt.
Można kupić dobre auto, jak ktoś odrestaurował i takie np. VW widuję czasem, ale kosztują nie 15 tys, tylko np. 20 kilka tys i to funtów, a nie złotych.
Nawet w salonach nie stoją idealne. Przykład? Kolega z forum kupił nówkę Roller Team za 300 tysi i co? Wystarczy poszukać tematu na forum.
I co z tego, że ma gwarancję. Niesmak pozostał.
Niektórzy w Polsce chcieliby kupić starocia bardziej sprawnego niż nówka + rabat i jeszcze najlepiej gwarancja, a sprzedawca powinien jeszcze buty wyczyścić i zatankować do pełna.
Fakt jest taki, że jak się kupuje takie wiekowe auto, to trzeba się na starcie liczyć, że kilka tysi jeszcze w niego włożymy. Zwłaszcza jeśli to jest kamper.
No chyba, że się trafi od Niemca lekarza, który płakał jak sprzedawał.
A najbardziej mnie zawsze bawiły teksty "fahofcuf" którzy patrząc na wgniotkę od drzwi na parkingu mówili "ooo powypadkowy".
Roberto - 2016-07-02, 18:18
Nie bardzo rozumiem wpisy części osób
Kolega podzielił się informacją o autku które delikatnie mówiąc jest "wątpliwe", a część osób, sądząc po treści postów, próbuje tłumaczyć, że jest "wątpliwe" bo tanie
Jakie by ono nie było, albo nie było, cudowne (cena nie ma tu znaczenia) kwity i numery muszą się zgadzać
Co do samego autka:
Składak - OK - w `95 "powstało" ich wiele - aczkolwiek większość z nich składakami było tylko na papierze
T4 - lipa
Brak numerów - lipa
Brak tabliczki - lipa
To że kolega się pospieszył - no cóż, mi też zdarzało się w życiu napalić na jakieś autko a później żałować - życie. Ważne, że udało się wycofać transakcję. Nauczka na przyszłość
I to tyle...
toscaner - 2016-07-02, 19:01
Roberto wszystko ok i dobrze, że ktoś daje info, co gdzie nie tak. Jednak
| Cytat: | T4 - lipa
Brak numerów - lipa
Brak tabliczki - lipa |
No i po przeczytaniu pierwszej linijki patrząc na fotkę kamperka wiadomo, że coś nie tak, bez przejechania choćby jednego kilometra. No chyba, że ktoś nie odróżnia VW od Mercedesa Vito albo T4 od np. T3.
Brnięcie dalej już na własne życzenie.
Zakup bez sprawdzenia najważniejszych rzeczy?
Poinformowanie ok, ale żale to jedynie do siebie, że się ileś tam straciło czasu i paliwa brnąc dalej bezmyślnie. Wystarczyło np. zarejestrować się na forum kilka dni przed zakupem i wrzucić pytanie. Wielu tak zrobiło.
prawie westfalia - 2016-07-02, 19:30
Jazdę próbna odbyłem i nie miałem większych zastrzeżeń. Co do T4 to wiem jak wygląda. Czy wspomniałem ze miałem z tym problem? Ludzie piszą różne rzeczy w ogloszeniach. Równie dobrze mógł to być błąd, dlatego olalem to. O forum nie pomyślałem bo nie było czasu. Żal mam do siebie i to spory. Uwierz kolego, że stać mnie na samokrytyke.
SlawekEwa - 2016-07-03, 06:41
| prawie westfalia napisał/a: | | Uwierz kolego, że stać mnie na samokrytyke. |
No nie przesadzaj z tym Jeden raz dobrze, ale jeszcze raz prawie po godzinie to już zakrawa na mosochizm
prawie westfalia - 2016-07-03, 07:31
Pisałem podczas jazdy to zupełny przypadek. Przepraszam za spam :P
CORONAVIRUS - 2016-07-03, 19:37
A nie lepiej by było dogadać cenę uwzględniając procedurę nowych numerów i nowej tabliczki oraz sprawdzenia fury pod względem prawnym i jednak mieć fajne auto bez zwiedzania Polski w poszukiwaniu OKAZJI ??? Ja bym się zdecydował na wariant pierwszy ... to nie sa problemy...to tylko małe problemiki.
Mizioł - 2016-07-04, 11:36
| prawie westfalia napisał/a: | Nie chciałbym się z nim wiązać do końca mojego lub autka a ręczny działał emocje brały górę bo za miesiąc smigamy do Hiszpanii. Pomysł na kampera zrodził się z tydz temu. Cały tydz jeździłem po Polsce i były same przysłowiowe "igły". Zdaje sobie sprawę, że takie samochody nie są tanie ale lepiej jechać nawet 20 letnim kamperem niż VW Up! dzięki za miły akcent i pocieszenie |
Jeśli ktoś chce jechać za miesiąc do Hiszpanii i na szybko szuka taniego kampera to już świadczy o pewnym braku rozsądku ponieważ:
-przed sezonem niewiele kto sprzedaje gotowego do drogi kampera
-kampery to najczęściej samochody sezonowe więc te sprzedawane wymagają gruntownego sprawdzenia,
-po zakupie trzeba trochę pojeździć aby sprawdzić czy wszystko jest ok.
Nie piszę tego złośliwie, sam kupowałem kiedyś T3 a właśnie teraz sprzedałem, mechanicznie "igła"(sprzedałem w ciągu 24h) i szukam VW LT i daję sobie na to 6 miesięcy!!! oraz następne 6 miesięcy na naprawy i wtedy spokojnie jadę w trasę po Europie .
Koledze polecam wynajęcie kampera na wakacje, tak będzie taniej i spokojniej.
pozdrawiam
Bronek - 2016-07-04, 11:42
| Cytat: | przed sezonem niewiele kto sprzedaje gotowego do drogi kampera
.................
......
............ a właśnie teraz sprzedałem, mechanicznie "igła" i szukam VW LT i daję sobie na to 6 miesięcy!!! oraz następne 6 miesięcy na naprawy i wtedy spokojnie jadę w trasę po Europie . |
Maly konflikt, Kali i Kalemu.
Ta igła tylko w jedną stronę kłuje...
Też nie złośliwie.
Liczył no to "niewiele"
Ja to rozumiem, jeśli traktujesz jako przyjemność to rozum może szwankować.
Ale wielu już przy zakupie myśli o sprzedaży.
Mizioł - 2016-07-04, 11:45
| Bronek napisał/a: |
Maly konflikt, Kali i Kalemu.
Ta igła tylko w jedną stronę kłuje...
Też nie złośliwie. |
a bo ja jestem ten "niewiele kto" i w dodatku już jestem po sezonie
prawie westfalia - 2016-07-06, 17:12
Nie kupowałem tego samochodu sam. Dałem się ponieść emocjom drugiej osoby. Po tym zdarzeniu w zasadzie odpuściłem ale dalej jestem meczony o oglądanie ciężko jest komuś wytłumaczyćjjak się napali. Dzięki za pomysły i słowa wsparcia. Ja dopiero próbuje wejść w temat kamperow tylko teraz już dużo ostrożniej. Do Hiszpanii będzie wyjazd VW Up! :P powodzenia dla jadących z tyłu
izola - 2016-07-06, 17:32
@prawie westfalia...na coś się przydała ta cała dyskusja, jak robisz jazdę "Do Hiszpanii będzie wyjazd VW Up! "...Biorca dobrze radzi - zna się.
mocno Ci życzę wspaniałej trasy i świetnego urlopu
lrjasiek - 2016-07-06, 17:49
A ja mam tylko jedną uwagę. W dyskusji publicznej warto ważyć słowa. Może akurat w tym przypadku słowo "przekręt " było użyte nieco na wyrost. Wszak sprzedawca przyjął reklamację ,zwrócił pieniądze i w zasadzie do pokrzywdzenia drugiej strony transakcji nie doszło .O oszustwie /przekręt to synonim tego określenia / mowy być zatem nie może. Myślę ,że w tym kontekście zręczniej byłoby określić całą sytuację mianem nieporozumienia. Pozdrówki dla wszystkich
Tadeusz - 2016-07-06, 18:04
| lrjasiek napisał/a: | | A ja mam tylko jedną uwagę. W dyskusji publicznej warto ważyć słowa. Może akurat w tym przypadku słowo "przekręt " było użyte nieco na wyrost. Wszak sprzedawca przyjął reklamację ,zwrócił pieniądze i w zasadzie do pokrzywdzenia drugiej strony transakcji nie doszło .O oszustwie /przekręt to synonim tego określenia / mowy być zatem nie może. Myślę ,że w tym kontekście zręczniej byłoby określić całą sytuację mianem nieporozumienia. Pozdrówki dla wszystkich |
Rozsądne słowa.
Gdyby wszyscy ważyli słowa, częściej byśmy się uśmiechali.
lrjasiek - 2016-07-06, 18:11
Dokładnie to chciałem powiedzieć ..gdyby wszyscy ważyli słowa ..częściej byśmy się uśmiechali:)
Miłego wieczoru dla wszystkich:)
izola - 2016-07-06, 18:15
tu były spore emocje w grze , wiadomo że wtedy nie zawsze patrzy się na styl pisowni ...na jedno miało wielki plus to wszystko , wygadaliśmy się i dookoła tego tak zwanego " nieporozumienia" ...a i z tego można się uczyć...jak ktoś chce
| Cytat: | | A ja mam tylko jedną uwagę. W dyskusji publicznej warto ważyć słowa. |
nie każdy potrafi, dlatego przyjmijmy to co kto umie, czy trzeba takich zaraz pouczać , krytykować, wykluczać - moje zdanie jest - nie...
lrjasiek - 2016-07-06, 18:31
"nie każdy potrafi, dlatego przyjmijmy to co kto umie, czy trzeba takich zaraz pouczać , krytykować, wykluczać - moje zdanie jest - nie..."
Ależ ja nikogo nie krytykuje i nie pouczam o wykluczeniu nie wspominając ..zwróciłem tylko uwagę na jedno stwierdzenie ...moim zdaniem nie adekwatne do zaistniałego zdarzenia. No jasne ,że nie każdy potrafi ważyć słowa...:):)." Przyjmijmy co kto umie" :):)Niech będzie i tak:):)
Bronek - 2016-07-06, 18:50
A czy, oprócz "ważenia" słów, potrafimy "mierzyć" słowa i znaki. ? Czyli czytać ze zrozumieniem?
O ten znak mi chodzi, który jest w tytule.
A niżej, tylko opis.
| Cytat: | | uważajcie proszę na ten samochód i właścicielkę z rzekomym zięciem. Samochod nie ma nr vin, rejestrowany jako składak a pani później nie odbiera tel. Po smsie o powiadomieniu policji w sek oddzwonila. Mój błąd i uśpienie, że nawet na nr nie spojrzałem. Na szczęście na drugi dzień po zakupie pan na stacji diagnostycznej mnie uświadomił. Po wielu tel udało się odzyskać pieniądze i oddać samochód. Ja mam nauczkę I chce przestrzec innych. |
Potem już poszło, bo u nas takie oferty to normalka, a kultura sprzedaży/kupna jest specyficzna....
I tyle.
Punkt widzenia, zależy od.....
Dla mnie pomijając swoje błędy jako kupującego, miał prawo tak zadać pytanie. PYTANIE!!!
Zakładając rzetelne przedstawienie sytuacji.
izola - 2016-07-06, 18:53
lrjasiek ogólnie pisałam- to nie było pod Twoim adresem, ale słusznie zauważyłeś że tytuł mógł być mniej ostry, ale TE, jak to pisał tak to odczuwał ...
Edit:
panie Bronku nic dodać nic ująć.
lrjasiek - 2016-07-06, 19:04
"A czy, oprócz "ważenia" słów, potrafimy "mierzyć" słowa i znaki. ? Czyli czytać ze zrozumieniem? "
Owszem potrafię czytać ze zrozumieniem:):)...dostrzegłem też znak zapytania:):). Natomiast dla mnie określenie "przekręt" jest synonimem oszustwa czyli występku definiowanego w art.286 par.1 k.k. i wydaje mi się ,że opis tego zdarzenia to jednak nie oszustwo:):). Ale w gruncie rzeczy chyba rzeczywiście mój post był zbędny. Jak kto poczuł się urażony to przepraszam.
izola - 2016-07-06, 19:11
"przekręt" to chyba jakiś nowy synonim , a oszustwo nie zawsze jest oszustwem jak wg. og paragrafu nie jest dokonane z premedytacją
CORONAVIRUS - 2016-07-06, 19:13
powtórzę się ... w tej transakcji nie było żadnego przekrętu . Kupujący wykazał się brakiem należytej staranności przed zawarciem umowy . Co więcej...podejrzewam,że podpisując standardową umowę poświadczył nieprawdę . Ogólnie temat z serii bicie piany i szukanie winnych na siłę
prawie westfalia - 2016-07-06, 19:20
Ja dziękuję wszystkim za udzielanie się w temacie. Zbyt mocno ufam ludziom stąd moje poczatkowe rozgoryczenie. Nie mam urazy do nikogo kto pisał jakieś sowa krytyki. Krytyka jest wskazana, jeśli jest konstruktywna. Postaram się wyciągnąć wnioski. Mam nadzieję, że ktoś inny ustrzeze się od mojego bbłędu
Serdecznie pozdrawiam wszystkich i dziękuję za życzenia urlopowe. Jeśli będzie możliwość to wrzucę jakieś fotki z "wyprawy" małym VW
lrjasiek - 2016-07-06, 19:20
"przekręt" to chyba jakiś nowy synonim , a oszustwo nie zawsze jest oszustwem jak wg. og paragrafu nie jest dokonane z premedytacją :)...NOOOOO zgadza się:):):) nie każde oszustwo jest oszustwem:):):):)Wymagany jest zamiar kierunkowy bezpośredni:):):)
Tadeusz - 2016-07-06, 19:20
| lrjasiek napisał/a: | | Ale w gruncie rzeczy chyba rzeczywiście mój post był zbędny. Jak kto poczuł się urażony to przepraszam. |
Nie był zbędny i nie musisz przepraszać.
Ostry język można usprawiedliwiać różnie, tylko po co?
Darku, znak zapytania nie zmniejsza wagi słowa "przekręt'.
Ten pierwszy post mógł być informacją, nie koniecznie ostrzeżeniem przed przestępczynią, która zresztą oddała pieniądze bez protestu.
Wyobrażam sobie jak czuła by się owa pani czytając tę dyskusję.
Przypominam, że dyskutanci nie znali zupełnie okoliczności i żadnych szczegółów.
Bronek - 2016-07-06, 19:21
Odbierasz strasznie osobiście.
To sprawa publikującego post, jak ocenia ten przypadek.
Drogi Tadeuszu, wiesz, że mam dystans do siebie itd.
Ale jeśli pozbawimy teksty opisów skrajnych opini, będą flaki z olejem
Nie widzę niczego złego.. Patrząc z tej strony.
Autor pnosi odpowiedzialność i tyle.
Uznał tak, nie wycofał się, widocznie jest przekonany.
Reprymenda, nie potrzebna.
Opinie tak.
A i standardowej umowie jest o stanie technicznym.... I o braku wad prawnych.
Czy brak vin jest wadą? Nie wiem.
NIE bronię kupca, a wolności wypowiedzi.
Resztę to już Sąd rozstrzygnie . Miejmy nadzieję, że ostateczny.
Tadeusz - 2016-07-06, 19:28
| Bronek napisał/a: | | Odbierasz strasznie osobiście. |
izola - 2016-07-06, 19:30
| Cytat: | Jeśli będzie możliwość to wrzucę jakieś fotki z "wyprawy" małym VW |
fotki sa zawsze mile widziane
Bronek - 2016-07-06, 19:32
| Tadeusz napisał/a: | | Bronek napisał/a: | | Odbierasz strasznie osobiście. |
|
Nie do Ciebie a poprzednika..
Tylko wszyscy naraz z powodu pogody wzięli się za pisanie lekkie łatwe i przyjemne..
Ps mam to... tylko się nudzę
Ps psa.. Zgadzam się z Biorcą, że jeśli można było załatwić sprawę polubownie, to dla obu stron było by to korzystne.
Autor nie wyjaśnił dkaczego, choć żal mu było auta.
Widocznie "sobie pogadali"
prawie westfalia - 2016-07-06, 19:59
Bronek, co mam wyjaśnić? Auto mi się bardzo podobało. Wszystko jest opisane. Nie kupowałem auta sam, były jakieś emocje i ekscytacja. Tak jak pisałem, ufam za bardzo ludziom. Jeśli ja nie oszukuje czy mijam się z prawdą (nazywacie to jak chcecie), to wierzę, że inni robią podobnie. Nie było zbyt wiele czasu przy zakupie auta stąd pobieżnie oględziny. Powiem więcej, nawet nie wiedziałem o ttym, że można odtworzyć i ponownie nabić nr vin. Nie musisz mi wierzyć ale tak jest. Decyzja o oddaniu nie należała do mnie. Byłem skłonny spróbować podbić przegląd na innej stacji diagnostycznej ale analizując to teraz mogę stwierdzić, że dobrze wyszło. Wystarczyło, żeby osoba sprzedająca a w zasadzie dwie osoby, odebrały tel na drugi dzień a nie w beznadziejny sposób odrzucaly rozmowę. W gruncie o to poszło, pisałem wyżej. W innym przypadku pewnie auto byłoby w naszych rękach. Teraz juz nie mam ochoty nic oglądać i szukać na siłę.
izola - 2016-07-06, 20:13
byle masz auto którym pojedziesz na urlop , bo o to chodzło ?
prawie westfalia - 2016-07-06, 20:17
Dokładnie tak
krimar - 2016-07-06, 21:06
przekręt, a oszustwo:
w Warszawie jest tunel nazywany popularnie "przekrętem" mimo, że oszustwa nigdy nikomu nie udowodniono (a że cudzoziemcy się dziwią, dlaczego u nas buduje się tunele wzdłuż rzeki zamiast w poprzek to już inna sprawa)
silny - 2016-07-06, 21:28
hej , prawie w , nic sie nie przejmuj , piętnuj dziadostwo i polską bylejakość .
przeczytałem cały wątek i niestety raczej miałeś racje bo dlaczego ty masz prostować (nawet jesli to możliwe) jakieś wałki choćby domniemane.
dosć już tolerancji na bylejakość . zadomowiła się w polskiej świadomości że można panu Kaziowi dać flaszke i fa rade.
brak słów - bo jesli sprzedawca môgł wyprostować to dla czego tego nie zrobił - czyli coś nie tego , brak słow , popieram Ciebie
|
|