Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam

Włochy - Moje rozpoczęcie sezonu - Włochy 2017 – krótki wyj

Skwarek - 2017-03-21, 11:15
Temat postu: Moje rozpoczęcie sezonu - Włochy 2017 – krótki wyj
Mieliśmy trochę czasu i postanowiliśmy rodzinką poszwędać się po Włoszech i w zarysie je pokazać naszej córce bo do tej pory jakoś nie było okazji.

04.03.2017 Wyjechaliśmy około dziewiątej rano. Dla nas standardowo przez Boboszów, Mikulow, Wiedeń w kierunku Klagenfurtu gdzie postanowiliśmy przenocować. Jest zimno u nas 4 stopnie i silny wiatr od południa natrętnie utrudniał nam jazdę.

05.03.2017 Alpejskie Włochy witają nas mgłą i deszczem. W porze obiadowej docieramy do Pomposy i tam już jest nawet 16 stopni ciepła. Rawennę zwiedzamy w biegu bo mimo ciepła jest nadal silny wiatr. Stała się przykrość bo pękł nasz ukochany ochydny aluminiowy czajniczek. Mieliśmy go od liceum, pamiętał czasy prawdziwego AUTOSTOPU. ( książeczka i kupony). Na noc dojechaliśmy do camperparku w San Gimignano. W nocy okropnie padało i nadal wieje.

06.03.2017 Zwiedzamy wietrzne San Gimignano i postanawiamy uciekać na południe tak długo aż będzie ciepło ;-) , więc resztę dnia w drodze mijamy Orvietto, Rzym, Casino by dotrzeć w rejon Neapolu. Znowu całą noc lało.

07.03.2017 Ruszmy na Pompeje, Nawigacja przeczołgała nas przez ciasne uliczki współczesnego miasta i dotarliśmy pod ruiny. Wreszcie mamy dobrą pogodę jest ciepło i przyjemnie. Jeszcze nigdy tak gruntownie nie obszedłem różnych pompejańskich zakamarków, nachodziliśmy się ale było fajnie. Skuszeni cwanym bezpłatnym parkingiem za odwiedzenie ich restauracji, jemy obiad i ruszamy na wieczorne zwiedzanie do Paestum.
Wieczorem znowu wieje więc jedziemy dalej na poludnie.

08.03.2017 Po śniadaniu zwiedzamy posępną Materę, oj, tu też się nachodziliśmy. Pogoda sprzyja zwiedzaniu. Podjechaliśmy parę kilometrów na punkt widokowy po drugiej stronie wąwozu, odpoczęliśmy, obiadek, kawka i widoki ale straszy wygwizdów. Ruszamy w drogę i przed piętnastą meldujemy się w camperparku w Alberobelo. Do kolacji zwiedzamy trule i po też drugi raz, już oświetlone i mniej komercyjne rejony. Trule nocą ;-)

09.03.2017 Rano ruszamy w kierunku Bari i dalej wzdłuż Adriatyku co rusz zaglądając na plaże. Pogoda jest doskonała więc wracamy do miejsc które z musu ominęliśmy a mieliśmy w planach.
Jedziemy pod Neapol by wieczorem krętą i stromą drogą wtryndać się na Wezuwiusza, nie ma żywego ducha. Udało się nam zobaczyć Neapol w zachodzącym słońcu, ale nie umarliśmy. Już po ciemku zjechaliśmy z góry na autostradowy nocleg.

............

Skwarek - 2017-03-21, 11:24

Ciąg dalszy

10.03.2017 Późnym rankiem parkujemy pod klasztorem i rutynowo zwiedzamy Monte Casino, cieplutko, ze 20 stopni, piękne widoki, wkoło odległe ośnieżone górskie szczyty.
Na górskich drogach Monte Casino i Wezuwiusza dość powszechnie katują się rowerzyści trenując zdobywanie górskich premii. Trzeba na nich uważać.
Po obiedzie docieramy do Tivoli i oglądamy fanaberie Adriana (Hadriana), jest jeszcze cieplej i przyjemnie. W dole widać Rzym.
Wczesnym wieczorem docieramy na nocleg pod Orvieto. Postanawiamy zrobić sobie wieczorne zwiedzanie miasta, wsiadamy do Funicolare i zaraz jesteśmy w mieście. Połaziliśmy zaglądając do różnych zakamarków ze dwie godziny. Jednym z ostatnich kursów Funicolare zjechaliśmy zmęczeni do camperka.

11.03.2017 Wypoczęci ruszamy krętą drogą do niewielkiego Todi, wspinamy się z parkingu do miasta by na rynku posiedzieć przy kawie, Zamawiamy dwie late i americano, dostaliśmy dwie szklanki mleka i kawę. Uśmialiśmy się, ale mleko było pyszne. Pokrzepieni mlekiem jedziemy do Asyżu. Gdy na parkingu otworzyłem okno by pobrać szlabanowy bilet w lewym kole usłyszałem strasznie groźne grzechotanie, jakby koło chciało odpaść. Po zdjęciu kołpaka okazało się, że na dziurawych włoskich drogach odpadł blaszany kapsel chroniący centralną nakrętkę piasty. On to pod deklem tak hałasował. Jedno uderzenie młotkiem by go nabić i po sprawie.
Po kilkugodzinnym zwiedzaniu Asyżu na noc lądujemy na parkingu w Monte Pulciano.

12.03.2017 Od rana zaliczamy Monte Pulciano, ulice, kościoły i punkty widokowe. Później zaglądamy do malutkiej pięknej Pienzy a tam oprócz widoków też jakieś podziemia i labirynty.
Wczesnym popołudniem docieramy do Sieny, po obiedzie ruszamy „w miasto”, z buta i schodami na prąd. Pierwszy raz udało mi się dostać do katedry, do tej pory pechowo trafiałem na jakieś śluby czy inne obrzędy i nie wpuszczali. Na koniec krótki odpoczynek w kawiarni przy Palio.
Wsiadamy do auta i wybieramy się w stronę Florencji, grzęźniemy w niedzielnym wieczornym korku więc nocujemy na autostradzie.

13.03.2017 (TRZYNASTEGO) Po śniadaniu parkujemy we Florencji na widokowym placu Michała Anioła, pogoda wyśmienita, nie mieliśmy drobnych do parkomatu więc dziewczyny porobiły zakupy na okolicznych straganach. Ruszyliśmy na zwiedzanie miasta, po piętnastu minutach marszu byliśmy w historycznym centrum. Po powrocie na parking zastaliśmy grupkę skośnookich robiących sobie zdjęcia z naszym starym kamperkiem. Ale kierowca jakiegoś turystycznego autobusu zaczął robić aferę o nieco wystający na przejście przód samochodu. Jeden kawałek zderzaka było nad namalowaną na asfalcie linią. Stało tak więcej aut, ale przyczepił się do nas bo właśnie przyszliśmy. Wsiadłem i odjechałem w swoją stronę, to znaczy w kierunku Pizy.
Po drodze zjedliśmy obiad i sprawdzaliśmy czy wieża nadal jest krzywa. Później pojechaliśmy nad morze do Marina di Pisa by posiedzieć w słońcu trochę nad wodą. Żona kicała po skałkach i pośliznęła się na wyświechtanym wapieniu, wpadła między kamienie i jak się później potwierdziło złamała prawą rękę w nadgarstku. Dość szybko dojechaliśmy do szpitala w Pizie (doskonałe oznakowanie) i tam normalka, jak u nas, kolejka, czekanie, prześwietlenia, ból i koło 22-giej po wszystkim., z ładunkiem gipsu postanawiamy wracać.

14-15.03.2017 Wracamy, paliwo, autostrada, itd. :-(

Agostini - 2017-03-28, 21:05

Przykra sprawa z tą ręką małżonki. :(
Ale z tego włoskiego ciasta to wcześniej wyjedliście same rodzynki. ;)
No może Rzymu mi zabrakło.

silny - 2017-03-29, 05:32

Zdrówka dla małżonki życzę i mam pytanie -
-co to tak ładnie oblepiło drzewo na zdjęciu z Pasetum, te owoce , w marcu :?:

Skwarek - 2017-03-29, 06:35

Dzięki za piwko i zdrówko - przekażę. Ręka się goi, włoscy majstrowie dobrze ją poskładali.
Mieliśmy zamiar jeszcze łyknąć parę rodzynek bo pogoda była już super, ale...

To drzewko w Paestum to z dojrzałymi pomarańczami, na południu jest jeszcze sezon na zbiory cytrusów, do końca marca a nawet trochę dłużej. Cytryny i pomarańcze są na drzewach dość powszechnie, owoce leżą na trawie jak u nas jabłka. Przy ulicach i stacjach paliwowych stoją straganiaste auta ze świeżymi owocami i wyciskaczami soku. Latem z tym jest kiepsko.

Wczesna wiosna ma też swoje atrakcje.

:spoko

Hercer - 2017-03-29, 08:19

superowe :spoko
zdrówka dla połówki :kwiatki:

Skwarek - 2017-03-29, 15:12

Hercer napisał/a:
superowe :spoko
zdrówka dla połówki :kwiatki:


Przekazałem, dziękuje kolegom za zdrowotne życzenia. :lol:

:spoko


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group