| |
Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam
|
 |
Prawo i przepisy - kategoria E do B czy konieczny kurs???
bartxt1 - 2018-01-09, 19:36 Temat postu: kategoria E do B czy konieczny kurs??? Panowie
Czy aby przystąpic do egzaminu B+E muszę koniecznie odbyc płatny kurs???
Nie odczuwam takiej potrzeby Dla mnie i kazdego praktycznie jezdzacego z róznymi przyczepami taki kurs to farsa Ale jak to bywa w naszym durnym kraju to trzeba dac komuś zarobić przez idiotyczny przepis.
Prosze zatem o informacje jak to faktycznie jest
Z góry Dziękuję
Skorpion - 2018-01-09, 20:20
Jest taki kurs B+E .
Ja miałem A,B,C,D,E,B+E,C+E,D+E
bartxt1 - 2018-01-09, 20:42
| Cytat: |
Wysłany: Dzisiaj 20:20
Jest taki kurs B+E |
Czyli co.. Musze robić by zdac egzamin? czy nie muszę????
Skorpion - 2018-01-09, 20:47
Tak trzeba iść zdać egzamin.
janusz - 2018-01-09, 21:04
Na prawo jazdy E jest tylko egzamin praktyczny. W systemie eksternistycznym można zdawać egzaminy ale tylko z teorii.
Konieczne jest odbycie praktycznej nauki jazdy pod okiem instruktora. Ustawodawca wyszedł z założenia, że nie da się teoretycznie zdobyć wiedzy praktycznej. Ponieważ bez prawa jazdy nie możesz poruszać się po drogach publicznych to i nie masz gdzie zdobyć odpowiednich umiejętności. Aby poruszać się w ruchu drogowym musi być odpowiednio wyposażone auto i instruktor z odpowiednimi uprawnieniami. To on odpowiada za to co robisz na drodze.
Kurs obejmuje 15 godzin jazdy. Chociaż tych 15 godzin nie jestem w 100% pewien.
krzysioz - 2018-01-09, 21:21
| bartxt1 napisał/a: | | Dla mnie i kazdego praktycznie jezdzacego z róznymi przyczepami |
Znaczy co ? Z tymi przyczepami ( roznymi ) bez uprawnien jezdzisz?
Cyryl - 2018-01-09, 21:37
Janusz ma rację 15h.
egzamin na B+E składa się dwóch części:
1. plac manewrowy,
2. miasto.
na placu manewrowym masz następujące zadania:
rozprzęgnięcie przyczepy, stajesz obok przyczepy na jej wysokości w miarę równolegle,
sprawdzenie jednego ze świateł pojazdu i jednego z płynów eksploatacyjnych pojazdu,
sprzęgnięcie przyczepy,
sprawdzenie wszystkich świateł przyczepy,
łuk
i dwa manewry wylosowane przez system elektroniczny z: garaż prostopadły przód, garaż ukośny przód, garaż prostopadły tył i ruszanie pod górę.
na mieście normalna jazda.
tutaj masz następujące przeszkody:
nazewnictwo, jeżeli określiłeś przyrząd do sprawdzania poziomu oleju "bagnet" to po egzaminie, to jest wskaźnik lub miarka.
podobne trudności mogą być z nazwaniem świateł przyczepy.
przy podczepianiu przyczepy we Wrocławiu musisz podjechać nie więcej niż metr i możesz dociągnąć ręcznie przyczepę, np. w Jelenie Górze masz podjechać bezpośrednio pod zaczep. dotknięcie dyszlem zderzaka samochodu - koniec egzaminu. możesz wyjść i sprawdzić, masz 10 minut, ale w to wchodzi sprawdzenie wszystkich świateł przyczepy (wskazanie, nazwanie i sprawdzenie czy świecą).
łuk: przednia i końcowa linia jest ścianą (musisz się zatrzymać nie więcej niż metr od nich) przy tylnej ścianie przysługuje Ci jedno wyjście z auta i sprawdzenie odległości, nie możesz dotknąć pachołków, ale boczne linie możesz przekroczyć obrysem, ale nie możesz najechać kołem. masz na to 5 minut, możesz zrobić korekty (podjeżdżać do przodu) ile chcesz, ale musisz się zmieścić w czasie.
w pozostałych manewrach masz jedną korektę, w garażach linie są ścianami i nie możesz przekroczyć ich obrysem.
jeżeli na górce auto Ci zgaśnie, bądź cofnie się więcej niż 20cm, po egzaminie.
no i miasto.
tutaj trudność polega na tym, że na co dzień jazda samochodem służy czemuś: jedziesz aby coś zawieść, kogoś, coś załatwić, natomiast na egzaminie jazda służy samej jeździe.
czy kiedykolwiek zdarzyło się Ci wyjechać na miasto tylko po to aby godzinę jeździć zgodnie z przepisami? prawdopodobnie NIE. czyli na egzaminie będziesz robił to czego nigdy nie robiłeś na co dzień. więc jeżeli na egzaminie zaczniesz jechać jak na co dzień - już po Tobie.
Ahmed - 2018-01-09, 22:16
Napisz mi/najpierw jaka przyczepa i/jaki holownik bo może się okazać że nie musisz robić
sławek w. - 2018-01-10, 19:57
Potwierdzam to co pisze Cyryl, przerabiałem to jak jeszcze jeździłem z przyczepą - lekko nie jest na egzaminie a jak jeszcze trafisz na złośliwego egzaminatora, który wprowadzi w wąskie uliczki i aż wychyla się aby zobaczyć czy nie najechałeś na ciasnym skrzyżowaniu na linię ciągłą kołem przyczepy to naprawdę trzeba się nagimnastykować. Ale dasz radę tylko idź do szkoły nauki jazdy gdzie znają zwyczaje i trasy egzaminatorów
rigg - 2018-01-11, 22:23
Jeżeli Twój zestaw nie przekroczy 4,2 DMC to robisz tylko "kod 96" czyli egzamin praktyczny, czyli parę lat temu w 3city robiłem to fiatem scudo i przyczepą dwu osiową. Tylko parking i jazda po miecie.
Ahmed - 2018-01-11, 22:28
| rigg napisał/a: | | Jeżeli Twój zestaw nie przekroczy 4,2 DMC to robisz tylko "kod 96" . |
Kurcze , na pewno coś się nie pomyliło ? 96 z 69 na ten przykład
Flag - 2018-01-12, 09:40
NIE musisz, ale dostanie TYKO B96 , za ten sam egzamin z kursem dostajesz E
Flag - 2018-01-12, 09:43
i umowmy się ze Twoja wiedza się tam do niczego nie przyda, egzaminy nie sprawdzaja wiedzy, egzaminy sprawdzaja czy potrafisz zdac egzamin. Musisz robic rzeczy w okreslonej kolejnosci, patrzec przez okreslone ramie, tego sie uczy w lokalnej szkole ktora wie czego wymagaja lokalni egzaminatorzy. Twoja wiedza przyda sie po egzaminie ale nie w trakcie
Cyryl - 2018-01-12, 10:17
nie jestem do końca przekonany.
90% kierowców, którzy jeździli z lawetami na co dzień i robili kurs B+E, nie potrafiło pojechać do tyłu po prostej na jednych płytach drogowych (szerokość 3m) na docinku dłuższym niż 20-40m.
faktem jest, że kurs jest głównie przygotowaniem do egzaminu, ale również pomaga uporządkować sprawy cofania, mechanizm zachowania się przyczepy i sposoby obserwowania, a także przypomnieć przepisy.
nie komentuję czy jest to zasadne czy nie, bo systemu szkolenia i egzaminowania, nie zmienię, ale twierdzenie, że kurs jest całkowicie zbędny do jazdy praktycznej, też nie jest do końca prawdą.
mój kolega ostatnio chciał robić B96, ale namówiłem go na B+E, bo:
- egzamin jest identyczny,
- nie musi martwić się przy zmianie przyczepy,
- wydatek na kurs nie jest sumą astronomiczną (około 900zł),
- podczas kursu może się czegoś nauczyć.
chociaż trafiają się posiadacze pojazdów z asystentem cofania (z przyczepą też), czy właściciele przyczep z własnym napędem sterowanym z pilota.
Kuba L. - 2018-01-15, 22:40
bartxt1 - wybierasz się na egzamin? na którą wersję się zdecydowałeś??
P.S. Niedawno zdawałem egzamin B+E..
Cytrus - 2018-01-21, 20:46
takie małe za i przeciw między B+E a B96
B96 - DMC zestawu nie może przekroczyć 4250 kg
B+E może
egzamin taki sam z tym że na B+E chodzisz na kurs płatny ( około 1000 zł ) , B96 od razu zapisujesz się na egzamin, gdzieś czytałem że przy B96 są mniejsze przyczepy ale zapewne zależy to od możliwości WORD,
w obu przypadkach egzamin to tylko część praktyczna ( plac manewrowy + jazda po mieście )
i dodam że należy się zastanowić co i czym będziemy ciągnąć bo jeśli kamperem o DMC 3.5 T przyczepę lekką ( DMC max 750 kg ) to wystarczy zwykłe B
Cyryl - 2018-01-22, 21:20
nie wiem jak w innych miastach, ale we Wrocławiu jest ten sam zespół pojazdów.
bartxt1 - 2018-02-06, 21:58
Dzięki za wszystkie podpowiedzi. Niestety bez E sie nie obejdzie by jeździć na legalu.
Bo mój zestaw ma DMC 4900
Natomiast nie pogodze sie z tym smiesznym kursem z który musze wydać blisko klocka dla tzw. sztuki (ile był by fajnych gratów do camperka )
Rozumiem wykupic sobie lekcje 2,3 by zobaczyć i przerobić procedury na egzaminie.
Nie uważam sie za mistrza kierownicy ale chętnie zobaczył bym panów egzaminatorów cofających moim 13m zestawem na wąskiej ruchliwej osiedlowej ulicy, w bramę o szerokosci 2,7cm gdzie przyczepa ma szerokość 2,4m....
No ale cóz. Podobno miało byc tanie państwo przychylne obywatelom
Cyryl - 2018-02-07, 07:03
moim zdaniem przepisów nie zmienimy i narzekania tu nic nie dadzą.
natomiast ze swojego doświadczenia wiem, że 2,3 lekcje to stanowczo za mało, aby przygotować osobę nawet dobrze jeżdżącą do egzaminu na placu manewrowym, a jeszcze mamy miasto, gdzie każdy z nas nie jeździ zgodnie z przepisami do końca.
sam przykład świadczy, że nie bardzo wiesz z jaką przyczepą jest trudniej. im dłuższa, im szersza tym łatwiej.
najtrudniej cofać z przyczepą najkrótszą, najwęższą, bo gdy zobaczysz ją w lusterku, to jest już tak złamana, że trzeba już jechać do przodu.
kiedyś uczącego się na B/E wsadziłem na zespół pojazdów C/E i okazało się, że cofanie po łuku nie jest wcale trudniejsze, bo im dłuższa przyczepa tym więcej masz czasu na reakcję i działanie, co oczywiście było wielkim zaskoczeniem dla uczącego się.
podejście do kursu ludzi jest bardzo różne, w czasie tych 15h jeżeli masz dobrego instruktora można się wiele nauczyć, a można również potraktować jak haracz.
moim zdaniem jak już się zapłaci, to dlaczego nie wykorzystać tego do końca?
bartxt1 - 2018-02-07, 08:34
kolego Cyryl
Reprezentujesz sektor szkoleniowy w temacie nauki jazdy wiec wiadomym jest że bedziesz przekonywał mnie argumentami.
To co napisałeś o wielkosci przyzcep znam z autopsji. Najtrudniej było z mała niewiadówka n-250c czasem lepiej wepchnąc reka niz manewrować . Potem tylko juz było wiecej i widoczniej w lusterkach. Lecz to wszystko pikus kiedy masz zapiete do ciagnika c-360 2 przyczepy to dopiero jest problem
Poruszam sie z moja przyczepą już kilka ładnych LAT bezpiecznie, czasem nawet gdy przekracza oś jezdni na wąskich scieżkach. Do tej pory tylko na kat B. (szceśliwie bez kontroli) choć tak jest to za mało.
Dzis podpinajac sie do Campera mam juz blisko 5t wiec napewno mozliwosci kontroli wzrastają. I jestem tego bardzo świadomy
Kolego CHODZI TYLKO O JEDNA KWESTIE Z KTÓRA SIE NIE ZGZADZAM
NIE CHCĘ PŁACIC ZA KURS !!!! TO EGZAMIN JEST WYKŁADNIA MOICH UMIĘJETNOSCI
lepciak - 2018-02-07, 16:02
| bartxt1 napisał/a: | CHODZI TYLKO O JEDNA KWESTIE Z KTÓRA SIE NIE ZGZADZAM
NIE CHCĘ PŁACIC ZA KURS !!!! TO EGZAMIN JEST WYKŁADNIA MOICH UMIĘJETNOSCI | Jestem tego samego zdania. Prawo jazdy zrobiłem za pierwszym podejściem jako ekstern w 1964 roku będąc podwójnie maglowanym w stosunku do tych po kursie. E już tak zrobić nie mogłem bo pieniądze za kurs uciekają państwu, egzaminatorom i szkoleniowcowi. Jednocześnie trąbi się że nasz kraj jest przyjazny obywatelom. Syna 17 lat tak wyszkoliłem, że na pierwszej jeździe po mieście instruktor po 100 metrach podziękował za jazdę stwierdzając, że syna niczego nie nauczy bo ten umie więcej od niego. Syna zacząłem szkolić kiedy skończył 12 lat i znał wszystkie znaki drogowe bo tak samo ojciec zaczął szkolić mnie.
bartxt1 - 2018-02-07, 22:29
| lepciak napisał/a: | | Jestem tego samego zdania. Prawo jazdy zrobiłem za pierwszym podejściem jako ekstern w 1964 roku będąc podwójnie maglowanym w stosunku do tych po kursie. E już tak zrobić nie mogłem bo pieniądze za kurs uciekają państwu, egzaminatorom i szkoleniowcowi. Jednocześnie trąbi się że nasz kraj jest przyjazny obywatelom. Syna 17 lat tak wyszkoliłem, że na pierwszej jeździe po mieście instruktor po 100 metrach podziękował za jazdę stwierdzając, że syna niczego nie nauczy bo ten umie więcej od niego. Syna zacząłem szkolić kiedy skończył 12 lat i znał wszystkie znaki drogowe bo tak samo ojciec zaczął szkolić mnie. |
No i kolega trafił w sedno sprawy. . Tez prawko zdałem za 1 razem a swojego syna oswajałem z kierą od malutkiego. Dziś ma 14 lat a ja zawsze mam wzorcowo poparkowane auta na posesji. A prawda jest jedna . Ile wiedzy zdobywasz na kursie a ile przez lata praktyki!!!! Na co dzień mijam takie ofiary co odbyli kursy by zdać i na drodze sie zastanawiają co zrobić bo maja 3 możliwosci jak na tescie.
Od lat mówi sie głosno o tym że uczy sie kierowców pod katem zdania egzaminu a nie nauki jazdy. Ale jakoś nic sie z tym nie robi. WIEC DLACZEGO TO ZMIENIAC JAK MOZNA NA TYM DOBRZE ZAROBIĆ!!!!!
BA TO TA TANIA POLSKA WŁASNIE!!!
Cyryl - 2018-02-08, 04:21
też jestem za możliwością zdawania eksternistycznego, ale nie ja tworzyłem prawo i nie ja mogę je zmienić. piszę jakie są wymagania i jak to wygląda.
w tej chwili możesz zdawać eksternistycznie tylko teorię na te kategorie, w których jest to wymagane, ale jazdę trzeba odbyć na kursie.
być może Bartxt1, masz takie umiejętności, ale ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że przeciętny "laweciarz" - gość na co dzień jeżdżący z przyczepami od lat, ma spore kłopoty z jazdą do tyłu na wprost na dłuższym dystansie.
byli tacy, co dogadując się z właścicielami różnych OSK wykupywali 2-3h manewrów, ale zdawalność była w granicach 10-20%, natomiast po całym kursie około 90%.
zrobisz jak będziesz uważał.
nie zgodzę się tylko z tym: | bartxt1 napisał/a: | | ...Ile wiedzy zdobywasz na kursie a ile przez lata praktyki!!!... |
przez lata praktyki zdobywasz umiejętności - tak, wiedzy - nie.
przeciętny kierowca po uzyskaniu uprawnień, nie pogłębia wiedzy.
piszę to na podstawie szkoleń okresowych kierowców naszej komunikacji miejskiej (przeszło ich ponad 300 przez moje "ręce"), z których 80% nie zna podstaw Prawa o Ruchu Drogowym, a przecież wieloletniej praktyki im nie brakuje.
ale zapraszam do Wrocławia na darmowe lekcje, w prezencie.
wiesiek t - 2018-03-02, 15:18
Tylko w USA może być inaczej ,ktoś mi kiedyś tłumaczył ze tam inna mentalność ale tam większość to korzenie europejskie
Rav - 2018-03-02, 20:55
Panowie, jaki problem? Kolega niech idzie na egzamin z marszu. Potem wróci i napisze jaki był rezultat.
Osobiście obstawiam, że szansa na zdanie to do 20%. Nie wystarczy tylko dobrze jeździć, ale trzeba znać te egzaminacyjne know-how:
- na ile możesz podciągnąć przyczepę
- jak masz sprawdzić światła w przyczepie, by egzaminator to widział
- tak masz prowadzić przyczepę, by nawet na ciasnych skrzyżowaniach, przy skręcie koło nie najechało na linię ciągłą (nie ścięło zakrętu) itp. itd.
Wiem, wiem. Napiszecie, że to przecież pierdoły. Niby tak, ale bez nich nie zdasz.
Przy odrobinie farta można dać radę. Co tu bić pianę od 2 miesięcy. Do ilu egzaminów szanowny kolega już by podszedł?!
Andrzej77 - 2018-03-02, 23:17
Ja zdawałem 3 lata temu i mimo że miałem spore doświadczenie z jazda z przyczepą i wiechał bym z nią w każdą dziurę, to potwierdzam jak bym nie odbył kursu, jazd to bym nie zdał. Na 6 osób zdających (wszyscy po kursie) nie zdało 4. Dwie osoby oblało nie ruszając z miejsca. Więc jak nie znasz kolejności to Twój egzamin skończy się po 3-5 minutach. Nie idąc na kurs zmarnujesz swój czas, u nas na następny egzamin zapiszą Cię za 3-4 tygodnie. Lokalne szkoły wiedzą którędy po mieście jeżdzą egzaminatorzy, a oni zawsze będą ciągać Cię po najdziwniejszych miejscach i na pewno popełnisz tam błąd, pojedziesz po linii, zapomnisz że tu jest skrzyżowanie równoległe itd. Więc moja rada jak zależy Ci na czasie i chcesz zaoszczędzić sobie niepotrzebnych nerwów to odżałuj i idż do lokalnej szkoły.
Tak to już jest w społeczeństwie chleb kupujesz w piekarni, jesteś chory idziesz do lekarza, po to są specjaliści, ty zapłacisz im, oni tobie i się kręci. Ludzie będą bogatsi to i Ty skorzystasz.
|
|