| |
Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam
|
 |
Rosja i kraje poradzieckie - Ukraina na Majówkę
gryz3k - 2018-05-07, 14:35 Temat postu: Ukraina na Majówkę Wczoraj wróciliśmy z majówki na Ukrainie.
Jadąc w tamtą stronę przejechaliśmy granicę w Korczowej. Cała procedura niestety dosyć długa i upierdliwa. Uwinęliśmy się tak w 5 godzin.
Za granicą tankowanie /litr ropy ok 4 pln/ na takiej "lepszej stacji". Później tankowaliśmy trochę taniej czyli po ok 3,70. Po drodze zakupy, które śmiało można dokonać w złotówkach. Karta Vodafone na internet 4 GB i 25 minut do Polski za 10 zł praktycznie dostępna w każdym sklepie.
Pierwszy nocleg mieliśmy na parkingu we Lwowie ul. Maksyma Krzywonosa 39 pod "starym zamkiem". Na parkingu, oprócz nas, stał jeden kamper w GB. Noc upłynęła spokojnie choć rano znaleźliśmy się wśród wielu autokarów z Polski. Na parkingu stoi parkometr jednak lokalesi doradzili nam nic w niego nie wrzucać bo u nich nikt tych biletów nie sprawdza. Kampery zostawiliśmy na parkingu i "z buta" udaliśmy się na zwiedzanie Lwowa, ponieważ Stare Miasto znajduje się w odległości kilkuset metrów.
Lwów przepiękny i bardzo turystyczny. Obiad zjedliśmy w znanej nam z Kijowa sieciówce Puzata Hata. Typowo ukraińskie dania, świeże i smaczne..
Następny przystanek to Cmentarz Łyczakowski. Przed samym wejściem wygodny parking.
Po zwiedzeniu cmentarza udaliśmy się drogą na Iwano Frankowsk. Kolacja i nocleg wypadły nam w miejscowości Halicz nad Dniestrem. Kolega rano złapał nawet kilka rybek. Nastepnego dnia zwiedzanie Iwano Frankowska / nic ciekawego/ i baaaardzo dziurawa droga w stronę Parku Krajobrazowego Dniestrowski Kanion. Noc spędziliśmy przy stacji benzynowej a rano zjechaliśmy do wsi Kryszczatyk, gdzie z pomocą jednego z mieszkańców stanęliśmy w pięknym miejscu nad samym Dniestrem. Zostaliśmy tam na dwa dni spędzając czas na opalaniu się, piciu piwa, łowieniu ryb, jeżdżeniu na skuterach, zakupach w wiejskim sklepie i i gospodarzy /jajka, mleko, ser/ oraz zacieśnianiu więzi z mieszkańcami, którzy przyjęli nas bardzo serdecznie. Pokazali nam drogę do wodospadów i miejsc gdzie można łowić ryby. Tam praktycznie połowa wsi pracuje w Polsce więc nie mieliśmy żadnych problemów z komunikacją. Ludzie tam biedni, ale bardzo serdeczni i zadowoleni z wizyty "turystów z Polszy". Gospodarstwa bardzo ogarnięte. Jedyn mankament to stromy zjazd do wioski gruntową drogą. Daliśmy jednak radę w jedną i drugą stronę bez strat w ludziach i sprzęcie.
Następny etap to Kamieniec Podolski i Chocim. Obydwu nie trzeba chyba reklamować. Po zwiedzaniu skierowaliśmy się w stronę Polski. Droga od Iwano Frankowska do Chocimia i w drugą stronę do Tarnopola fatalna. "Same jamy". Przejście graniczne w Hrebennym właściwie trudne do opisania. Chaos, korupcja i tłok. Zeszło nam ok 6,5 godziny stania, biegania od okienka do strażników i z powrotem.
Wnioski? Jak przebrniemy granicę to jest miło, mega tanio, choć większość dróg na wschód od Tarnopola i Iwano Frankowska fatalna.
W razie pytań chętnie coś podpowiem.
gryz3k - 2018-05-07, 19:26
Dodam tylko, że dzięki tej majówce moja córka miała możliwość zobaczyć wieś jaką pamiętam z mojego dzieciństwa. Przytulić się do krowy i konia oraz napić się świeżo wydojonego mleka.
Łasuchom podpowiem,że poza Lwowem zjedzenie sutego obiadu w restauracji przez 3 osobową rodzinę to wydatek rzędu 30 zł.
romanden - 2018-05-08, 10:59
Niestety, granica między naszymi Państwami to jest
Polecam w 2019 roku odwiedzić "dolinę narcyzów"
https://goo.gl/tVUswv
gryz3k - 2018-05-09, 13:18
| romanden napisał/a: | | Niestety, granica między naszymi Państwami to jest |
Odnoszę wrażenie, że przejście w Korczowej trochę "przyjemniejsze" niż Hrebenne. Ponoć na mniejszych przejściach jest lepiej bo pracują tam młodzi ludzie i ruch mniejszy. Trudno jednak do nich dojechać bo po stronie Ukraińskiej fatalna droga.
Biorąc pod uwagę ilość przekraczających granicę uważam, że władze powinny coś z tym zrobić. Panująca tam biurokracja nijak nie przystaje do dzisiejszych realiów. Karteczki, stempelki odsyłanie jeden do drugiego. Nie wygląda mi to na profesjonalne lecz na celowe "umęczenie" petentów.
romanden - 2018-05-10, 09:37
| gryz3k napisał/a: | | Karteczki, stempelki odsyłanie jeden do drugiego. Nie wygląda mi to na profesjonalne lecz na celowe "umęczenie" petentów. |
To Pan sjeszcze nie był na granicę Zosin piszę o granicę z Ukrainskiej strony.
Ten kto jedzie po raz pierwszy - nie wie co robić. Kierowca musi iść do okna, otdać dokumenty i zabrać a tylko potem otdać na kontrolę pasportową....
I nikt do ciebie nie podchodzi - musisz biegać poznawać sam wszystko.
|
|