Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam

Albania - Kazika II wyprawa do Albanii 2009

Kazik II - 2009-09-02, 22:48

Jak usiądę na dłużej do komputera to zrobię dłuższą relację i tam wszystko będzie. W skrócie to jechaliśmy przez Czechy, Słowację, Węgry, Chorwację, Bośnię, Czarnogórę, Albanię, Macedonię, Serbię i z powrotem Węgry. Od Bośni kończy się niestety strefa Schoengen ale granica z Chorwacją jeszcze możliwie, potem Bośnia też bez większych problemów (Bośnia to chyba najbardziej przyjazny i miły kraj z całej b. Jugosławii). Niestety od Czarnogóry robi się już nieprzyjemnie,na granicy policjant pyskaty i arogancki. Potem przyszedł następny facet i zażądał 80 euro jakiejś tam opłaty ekologicznej. Jak mi się zdaje, to wszystkich zdatnych do użytku dróg jest w tym państwie ze 300km i wyszło mi zeta za 1km. Wobec tego zakomunikowałem, że ich mocarstwo mi lata luźnym kalafiorem i wracam do Bośni. Na takie dictum facet zmiękł i po 10 min. wrócił z propozycją 10 euro na co przystałem. Granica z Albanią to też pierepałki, zero informacji i ogólny burdel, ale trzeba iść do takiej budki z dow. rej. i tam facet wystawia papier pod tytułem "hyrie autoventura" co trzeba zachować. Przy wyjeździe znowu budka w której gościu zabrał "hyrie" podniósł do góry dłoń, policzył na palcach i zaśpiewał cejn ojro, które wrzucił do wielkiej szuflady z górą forsy, szufladę zatrzasnął i bez żadnego kwitu ani .niczewo machnął łapą że można wyjechać. Na granicach w tych stronach należy liczyć się ze sterczeniem godzinami w kolejkach przy 40 st. upale i kupą Albańczyków pchającą się wielkimi furami bez kolejki którędy popadnie. Jak się w końcu wkurzyłem i wrzasnąłem jednemu "zurick" to on mi że niby do "tankstelle" na co ja mu "tankstelle dupa Jasiu, won do tyłu!" co tak poskutkowało, że reszta na te magiczne słowa ustawiła się grzecznie w kolejce - co i Tobie w razie czego polecam. Z innych spostrzeżeń drogowych to np. w Macedonii i Serbii na stacjach benz. notorycznie rżną głupa, że im karta płatnicza coś nie wchodzi, a to po to, żebyś im zapłacił w Euro, oczywiście po jakimś złodziejskim kursie - zysk biorą w kieszeń bo kwit masz w ich dzieńgach. Albańczycy bardzo mili, ale jak widzą turystę to zaraz kombinują jak by go tu rąbnąć na parę tych tam leków, więc zanim coś kupimy albo zamówimy w knajpie trzeba najpierw b. dokładnie ustalić co, jak i za ile. Tym że trąbią na wszystko co się rusza się nie przejmuj, taki u nich styl bycia, nie ma w tym żadnej agresji, po prostu lubią. Od Czarnogóry raczę korzystać wyłącznie z dróg oznaczonych jako główne a i tak lepiej zawsze się rozpytać jak i co, bo to co jest w atłasach to często nijak się nie zgadza z prawdą a dróg tych np. pomarańczowych może po prostu nie być albo mają 2,5 m szerokości. Stan dróg w Czarnogórze zresztą jest najgorszy, to już wbrew temu co ludzie wypisują, w Albanii jest lepiej, chociaż jak zobaczysz auto leżące bokiem na jezdni z powodu braku koła to się nie dziwuj, to tylko złudzenie. On to koło ma, tylko aktualnie znajduje się pod poziomem jezdni w studzience bez klapy :haha: Ale Albańczycy to naród pogodny, oni się w ogóle niczym nie przejmują i dlatego radzę Ci uczucie zdziwienia zostawić na granicy, tak jak ja uczyniłem widząc wywrotkę z jakim gruzem na wysokość ok.4 m, przepychającą się pod wiaduktem o wys. ok. 3m - człowiek po prostu wyrównał ładunek i pojechał dalej. Gdybyś chciał wracać przez Serbię to uprzedzam, że opłaty za ich autostadę dla kamperów są horrendalne, ale odcinka Nisz - Belgrad w zasadzie nie da się ominąć, ja próbowałem ale było cholernie ciężko. Pozostałe odcinki to jakoś można przemknąć bokami. To na razie w skrócie najpraktyczniejsze rady, pozdrawiam i życzę wielu przygód... :haha: :haha: :haha:
Kazik II - 2009-09-07, 23:47
Temat postu: Kazika II wyprawa do Albanii 2009
Podczas tegorocznego objazdu Bałkanów ok. tygodnia w Albanii -która w zasadzie była celem wyprawy. Trasa przez Węgry, Chorwację, Bośnię, Czarnogórę (krótkie relacje z tych krajów w działach)i z powrotem Macedonia, Serbia, Węgry.... Przy wjeździe i wyjeździe do Albanii - orientuj się .....co i jak ale jak się popatrzy co robią inni, to jakoś idzie. Przy wjeździe dają kwit który przy wyjeździe służy do opłaty za ich drogi, ile to już zależy od widzimisię gościa w budce, ale zdaje się że to w granicach 1-2 euro za dzień. To że w Albanii drogi to katastrofa albo w ogóle ich nie ma to raczej mity. Przejechaliśmy drogami głównymi od Szkoderu przez Durres, kawałek na Progozhine, Elbasan i do granicy Macedońskiej (Ohrid) i drogi były zupełnie dobre. Parę razy zboczyłem na drogi lokalne i też nie było tak tragicznie, choć bywało wąsko. Pomijając przepiękne widoki, co na Bałkanach nic nadzwyczajnego, Albania to kraj bardzo ciekawy i dość niezwykły. Trzeba być przygotowanym na niebywałe kontrasty na każdym kroku, tu slamsy a zaraz obok całkiem elegancki świat, nędza obok wystawnych apartamentowców, auta rzęchy i osiołki pomiędzy stadami drogich limuzyn, ładne restauracje i hotele pomiędzy wertepami - w otoczeniu jakieś gumno, błoto, dziury i sterty śmieci, przeplatane od czasu do czasu jakimś bunkrem. Tych słynnych bunkrów Enwera Hodży to niestety coraz mniej, ale przed Tiraną trafiłem nawet na całą linię obronną.
W centrach miast targowiska w egzotycznym stylu i klimatem jak gdzieś z lat 60 tych. Handel na poziomie raczej lat 60-tych u nas, o żadnych hiper-supermarketach nie ma mowy, ale z wyborem towaru nie jest tak źle, co potrzebne do życia to można kupić, choć handel świeżym mięsem to widok dla nas wstrząsający. Stosunek do turystów wśród ludzi to mieszanka życzliwości z zaciekawieniem, choć jak w każdym biedniejszym kraju mają skłonności do naciągania turystów, więc lepiej zawsze dokładnie wcześniej ustalać co jak i za ile, zwłaszcza że w restauracjach często nie wiedzą, co to jest menu. Mitem jest też, że po Albanii jeżdżą same mercedesy, trochę upraszczając, ich tabor samochodowy dzieli się na wypasione fury i przechodzone rzęchy. Pierwsze należą do pracujących za granicą i mafii, drugie do pozostałych :wyszczerzony: Jak już wspominałem, w tym kraju trzeba przyjąć filozoficzną postawę i nie dziwić się niczemu, bo z ciągłego zdumienia mogłaby nam się w końcu szczęka na trwałe obluzować w zawiasach :2kc :haha: Nauczyłem się tego od razu przy wjeździe do Szkoderu, najpierw minąłem przerażające wręcz slumsy biedoty aby 200 m dalej, po drugiej stronie rzeki zaraz zobaczyć wypełniony tłumem całkiem elegancki bulwar z eleganckimi restauracjami. W międzyczasie zaś przejechaliśmy przez most, który na pierwszy rzut oka w zasadzie powinien zawalić się pod cięższym motocyklem, ale nie było wyjścia - przeżycie można powiedzieć ekstremalne, jakbym jechał po materacu wodnym przy akompaniamencie zgrzytów i jęków tej kupy żelastwa i desek. Miałem kiedyś problem z cofnięciem się o jakieś 200 m wzdłuż głównej drogi(nocą). Kombinuję jak tu się przemknąć tyłem aż nic nie będzie jechać. ale zaraz widzę jak co chwila ktoś wali boczkiem pod prąd naprzeciw Tirom, bo pomiędzy knajpami innym też pasowało i to normalka, nawet te tiry nie trąbią. Już wspominałem o wywrotce z gruzem "wyrównującej ładunek" pod za niskim wiaduktem - wtedy w zasadzie przestałem się dziwić czemukolwiek w tym kraju 8-) . Nawet linii wysokiego napięcia idącej sobie samiuśkim środkiem najgłówniejszej alei w Tiranie.
Dominujący w Albanii widok to jeden wielki plac budowy. Z uwagi na zagrożenie sejsmiczne zaczyna się od betonowego szkieletu i takie porzucone, niedokończone wielkie szkielety różnych hal czy kto to wie czego, ciągną się setkami wzdłuż dróg. Jak mi tłumaczyli miejscowi, inwestorzy to często różni aferzyści, mafiozi, albo skorumpowani urzędnicy, których masowo wsadzają, zanim który zdąży dokończyć. Z mniejszych domów ok. 10% jest skończonych a reszta trwa w różnych stadiach nieskończoności, bardzo często jest to zamieszkałe górne piętro, stojące na szkielecie ze schodami, bo tam budowę domu zaczyna się od góry.
Kempingów w zasadzie tam nie ma, no chyba że na wybrzeżu gdzieś trafi się placyk z kibelkiem oznaczony jako kemping. Ale z nocowaniem i uzupełnieniem wody ( punkty zrzutu ścieków są tam, jak powszechnie wiadomo, co parę kilometrów :haha: ) - nie ma najmniejszego problemu są duże ładne stacje sieci "Alpet", można i pod knajpą, no problem, jest całkiem bezpiecznie, nie widać żadnych podejrzanych typów. Na drogach to raczej Kalkuta-Bombaj (choć bez brawury) , każdy pcha się jak może i którędy się da, a wszyscy trąbią na potęgę, ale, co ciekawe, nie ma przy tym żadnej agresji, nikt nie wygraża, ani nie pokazuje, gdzie mu możesz...... Jak już ktoś się wepcha to zostaje to przez ogół uznane za fakt dokonany i nikt nie wnosi dalszych pretensji - o czym dobrze jest wiedzieć, sam później korzystałem z tego przywileju. W skrócie to nawet tygodniowego pobytu nie da się dobrze opisać tego - trzeba tam po prostu pojechać i zobaczyć!

Kazik II - 2009-09-08, 00:31
Temat postu: Kazika II wyprawa do Albanii 2009 cd. foterelacji
Jeszcze trochę fotek z Albanii
Kazik II - 2009-09-08, 00:53
Temat postu: Albania 2009 fotorelacja cz. 3-cia
I na koniec jeszcze trochę
Kazik II - 2009-09-08, 11:39
Temat postu: Albania - Elbasan
Jeszcze kilka
Romek - 2009-09-08, 15:44

Kazik .............. myślę że dokończysz opowięść nad Miedwiem ......... podziwiam Twoją odwagę :gwm ................ do zobaczenia
Bim - 2009-09-08, 18:17

Nie wiem czemu ,ale Albania zawsze mi się kojarzyła z podobnym klimatem wzrokowym jak Ukraina .
Jak widzę to Ukraina jestna jest parę lat do przodu no może śmieci takie same na dzikich plażach i ułańska fantazja kierowców.

Kazik czy mógłbyś podać kilometraż i przybliżony budżet na taką wyprawę ?

Kazik II - 2009-09-08, 19:38

Bim napisał/a:
Kazik czy mógłbyś podać kilometraż i przybliżony budżet na taką wyprawę ?

Zrobiłem w sumie 5800 km. Co do budżetu, to trudno odpowiedzieć ściśle: "sztywny" wydatek do paliwo, kempingi raczej niewiele bo ich tam nie za dużo, trochę na opłaty drogowe a reszta....to zależy ile kto lubi zjeść :food (i wypić.. :pifko ).

Tadeusz - 2009-09-13, 01:57

Dziękuję Kaziku za tę wielce interesującą relację. Miałem przyjemność wysłuchać również obszernej relacji bezpośrednio z twych ust przy okazji naszego zlotowego spotkania i przyznaję - bardzo zainteresowałeś mnie Albanią, jej mieszkańcami i ich problemami.
To był pożyteczny wyjazd. Nie tylko dla Ciebie. :) My również na tym skorzystaliśmy. :bukiet:
Jeszcze raz dzięki. :bukiet:

wbobowski - 2009-09-13, 11:37

Tadeusz napisał/a:
To był pożyteczny wyjazd. Nie tylko dla Ciebie. My również na tym skorzystaliśmy

Tadziu masz w 100 % rację. Ja skorzystałem bardzo dużo. Do tej pory ciekawiła mnie Albania, ale po tej relacji (dzięki Kazek) stwierdzam, że jest w Europie jeszcze tyle innych miejsc, których nie zwiedzałem, że do Albanii już nie muszę.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group