| |
Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam
|
 |
Po Polsce - Smutny weekend kwietniowy
Rockers - 2010-04-20, 12:44 Temat postu: Smutny weekend kwietniowy Wszyscy wiedzą dlaczego smutny więc nie będę się wgłębiał.
Chciałbym tu jeszcze raz przeprosić Stasia, Jolę i Anikę że nie dojechałem do Koszelówki choć naprawdę bardzo chciałem, gdyby zlot się odbył zaryzykowałbym, jednakże z przyczyn znanych, postanowiłem wykorzystać zaplanowany już urlop spędzając go niedaleko domu, oczywiście w kamperze.
wyruszyliśmy w piatek, odwiedzając Czeski Cieszyn i tu z góry zaznaczam iż nie dla procentowego zaopatrzenia. Pochodziliśmy trochę po centrum oglądając czym handlują w tamtejszych sklepach, na koniec kupiliśmy przepyszny serek najostrzejszy jaki mogli zaoferować ( był konsystencji parmezanu, kruchy i ostry ), do tego miły Pan sprzedawca zaopatrzył nas w czerwone półsłodkie winko prosto z beczki. Już po polskiej stronie Cieszyna zaopatrzyliśmy się w przepyszny sernik i jabłecznik z kokosem.
Na wieczór podjechaliśmy do Bąkowa, gdzie jest moja ulubiona przystań wędkarska, coprawda staw prywatny ale w przemiłym towarzystwie właścicieli.
Rockers - 2010-04-20, 12:50
Łowisko otwierali w sobotę i tak od rana rozpoczęły się łowy.
Rankiem udało się złowić 2 karasie, które szybciutko trafiły do wody. potem dłuuuugo dłuuugo nic, a przy wspaniałej pogodzie jaka w ten dzień dopisała mozna było ładnie opalić buźkę
Popołudniu zaczął brać karp, mnie udało się złowić 3, a gdy na chwilę musiałem odejść od wędek, moja Kasia wyciągnęła 4-tego.
Jeden z Karpi trafił na patelnię na obiad, dwa pozostałe na przyszłe obiadki, 4 został podarowany mam nadzieję że poszedł w dobre ręce małżeństwa dopingującego mi przy łowieniu.
Przy okazji miałem pod opieką adepta tej szlachetnej dyscypliny, który odbywał praktycznie swe pierwsze łowy, na podarowanej przez dziadków wędce, przy ciężkich próbach udało się zakończyć łowy wynikiem 6 karasi
Rockers - 2010-04-20, 13:23
W niedzielę odwiedziliśmy Pszczynę, znaleźliśmy wspaniałe miejsce w Parku Zamkowym przy Skansenie.
Zjedliśmy śniadanko w otoczeniu przyrody, słuchając ptaszków, następnie spacerkiem przez park doszliśmy do pokazowej zagrody żubrów.
Mozna tam było zobaczyć żubry na żywo, oraz w specjalnej budowli pokazane były okazy występujących u nas zwierząt.
Muszę przyznać że najwieksze wrażenie zrobił na mnie Wilk. Dotąd myślałem że jest on wielkości wilczura i dorosły człowiek z pewnymi uszczerbkami może sobie z nim poradzić, jednakże jak zobaczyłem jego wielkość na żywo, oraz jego zęby stwierdzam że zobaczywszy go żywego w lesie nie pozostaje nic innego jak szybko zwiewać.
Rockers - 2010-04-20, 13:32
Idąc do zagrody żubrów mogłem przymierzyć się do sztucznego żubra i potrzymać go za rogi
Rockers - 2010-04-20, 13:34
Żubry można było oglądać z dość bliska, oczywiście jeśli tylko one miały ochotę podejść dość blisko. Całość tereny można było oglądać z pięknego podestu, wręcz miałem wrazenie jakbym był w Jurajsic Park
Poza bizonami biegały tam różnego rodzaju kaczki, gąski i inne pierzaste stworzenia, a także sarny, jelenie, muflony i koza
Rockers - 2010-04-20, 13:38
W drodze powrotnej obejrzeliśmy jeszcze skansen, niestety tylko przez płotek, gdyż ze względu na okoliczności czynny był tylko do 13.00.
Rockers - 2010-04-20, 13:40
Praktycznie poza małym wyjazdem do hurtowni, miałem wolny również poniedziałek, ten spędziłem na ogródku przy grillu i kombinując nad masztem.
Efekt końcowy na zdjęciu, niestety akurat nie chciała obrócić się jak należy do zdjęcia, ale pięknie powiewała
Rockers - 2010-04-20, 14:02
Masz rację Adi co do bażantów, choć teraz ich tam nie było, ale przez ten moment jak tam byłem słyszałem opowiadania przechodzących spacerowiczów jak opowiadali o bażantach i pawiach z pięknymi ogonami, które kiedyś tam spacerowały
gebi6 - 2010-04-20, 16:09
Witam Sąsiada
Blisko domu też można ciekawie spędzić czas i oderwać sie troszke od codzienności.
Ciekawa opowieść i fajne zdjęcia.
Pozdrawiam
Rockers - 2010-04-22, 21:52
Widzę iż moje okolice i piękne otoczenie nie zainteresowało zbyt wielu osób, a miałem nadzieje że chociaż fotka zatytuowana "Park" zwróci na siebie uwagę, gdyż mnie wręcz zauroczyła
Natomiast wtrącony przez Adiego temat ratownictwa górskiego, który obecnie został wydzielony chula całkiem dobrze, dlatego postanowiłem wtrącić tu trochę o ratownictwie.
Może nie całkiem pasuje do tematu, ale jednak skoro zdarzają się tak straszne zdarzenia jak wypadki lotnicze i wypadki w górach, które potem czasem tworzą smutne wekendy czy to dla wybranej grupy ludzi czy też dla całych narodów, nie można zapomnieć o wypadkach, które zdarzają się nam na codzień > a ianowicie wypadki na drodze.
Zapewne większość osób wie iż do wypadków jeżdzą karetki i straż pożarna, ale nie wielu wie iż istnieje również grupa zapaleńców, która we własnym zakresie poprzez różne związki a szczególnie automobilkluby, tworzy amatorską grupę ratowników drogowych. Jesteśmy zrzeszeni i przez cały czasszkolimy się poprzez regularne spotkania, specjalnie przygotowane, ale również uczestniczymy w zawodach ratowników drogowych. Biorąc udział w zawodach ciężko robić sobie zdjęcia, a zawody polegają na uratowaniu pozorantów na drodze zawodów. Pozoranci wraz z różnymi pojazdami, manekinami symulują wypadki drogowe czasem w przedziwnych sytuacjach. Należy oczywiście udzielić pierwszej pomocy, ale równierz odpowiednio zabezpieczyć miejsce wypadku, niezapominając o zabezpieczeniu siebie
Jest test na prowadzenie resuscytacji serca, ocenianej prze komputer, a także test sprawności prowadzenia samochodu. Wszystkie samochody biorące udział w zawodach przechodzą dokładną kontrolę czy same nie stanowią zagrożenia a akcje związane z ratowaniem życia dokładnie oceniane przez doświadczonych Instruktorów ratownictwa.
Zawody kończą się testem z przepisów ruchu drogowego i udzielania pierwszej pomocy ( rozpoznawania rodzajów urazów itp ).
Myślę że wielu kierowcom przydało by się takie szkolenie, zapewne wypadki drogowe zbierały by mniejsze żniwo.
Rockers - 2010-04-22, 22:07
Oczywiście drzwi dla chętnych do poznania sztuki postępowania w przypadku wypadku drogowego > są otwarte w każdym automobilkubie więc zapraszamy.
Chciałbym jeszcze dodać iż ta nauka jest przydatna także w normalnym życiu czasem może nawet pomóc w domu.
Dodam iż czasem na szkolenia, czy zawody jeżdżą ze mną żoneczka i córka, i także już dużo się nauczyły a żona twierdzi że dzięki tym szkoleniom już raz uratowała życie dziadkowi którym się opiekujemy na codzień, ja niezdążyłbym przyjechać. Co ciekawe jak to w życiu bywa (ponoć jest złośliwe ) że akurat wtedy musiał być 15 minutowy korek na drodze do domu i nijak nieszło go ominąć
Ale grunt że wszystko dobrze się skończyło
ARCADARKA - 2010-04-22, 22:09
witaj
ale to dziwne, ty sam do siebie rozmawiasz co się z Tobą stało ,może jakoś mogę pomóc
zobacz jak przyroda się budzi uśmiechnij się ,życie jest piękne
StasioiJola - 2010-04-22, 22:29
Rockersiku- myśle, że ratownictwo drogowe jest tak samo ważne jak i inne rodzaje ratownictwa, bo przeciez wypadków drogowych jest znacznie więcej niż innych!! I dlatego tez to co robicie jest potrzebne, powiedziałbym nawet - bardzo potrzene, Im większa liczba wyszkolonych ratowników drogowych, tym większa szansa na otrzymanie szybszej i fachowej pomocy medycznei, co w wielu przypadkach może uratować ludzkie zycie.Szkoda tylko że tak mało sie o tym mówi w mediach i nie wszędzie jest to należycie doceniane!!! Ratownicy drogowi są w większości jako pierwsi na miejscu wypadku i od ich umiejętności i fachowosci udzielenia pierwszej pomocy zależy życie poszkodowanych w wypadkach!!!! Wielki szacunek dla Ciebie i Twoich kolegów z ratownictwa drogowego!!! Stasio.
Tadeusz - 2010-04-22, 22:34
| Rockers napisał/a: | | Widzę iż moje okolice i piękne otoczenie nie zainteresowało zbyt wielu osób, a miałem nadzieje że chociaż fotka zatytuowana "Park" zwróci na siebie uwagę, gdyż mnie wręcz zauroczyła |
Ej, Rockersiku, to nie tak. Wielu z nas czekała aż rozwiniesz temat, spokojnie poczytamy, a potem pogadamy. Nieładnie jest przerywać gawędziarzowi.
pirat666 - 2010-04-23, 07:36
Każdy zaglądnął nikt nie śmiał odpowiedzieć ...
Smutno trochę zacząłeś, ale tych zawodach w ratownictwie drogowym to proszę o więcej szczegółów.
jakie są konkurencje, jak są mierzone - ogólnie o co chodzi
KOCZORKA - 2010-04-23, 08:34
Rockersiku, wycieczkę mieliście cudowną i ja podobnie jak Tadeusz czekałam na dalszy ciąg.
Park również mnie zauroczył, lubię takie miejsca ostoi i ciszy, gdzie można odpocząć od wielkomiejskiego ruchu.
Ale najważniejsze - GRATULACJE za medal, GRATULACJE za to co robisz!!!
Masz rację, najwięcej jest wypadków na drogach i takich jak Ty bardzo nam potrzeba!!!
Całuję gorąco Waszą rodzinkę.
Rockers - 2010-04-23, 11:05
Może mają rację Ci którzy napisali że smutno zacząłem i że gadam sam ze sobą
ale gdybym mógł pognałbym w tamten wekend do Koszelówki choćby na spotkanie z paroma z Was, ale no cóż życie płata nam różne figle i trzeba się jakoś do nich dostosowywać.
Piszą i mówią że kryzys nie dał się nam we znaki, niestety w moim małym interesiku dał się on we znaki bardzo i od jakiegoś czasu trzymam się pazurami i zębami aby przetrwać ten okres.
Dlatego nie bacząc na to liczyłem na nasze spotkanie, a że się nie odbyło to ja odbyłem małą wycieczkę, jak to się mówi przeważnie człowiek nie zauważa tego co ma pod nosem.
W parku pszczyńskim ostatnio byłem jako kawaler na wycieczce z przyszłą a obecną żoną.
Park jest przepiękny tak jak i zamek, ale również samą zabudowę Cieszyna stanowią przepiękne stare kamieniczki w większości ładnie utrzymane, dlatego polecam odwiedzić tę okolicę. Dla wędkarzy są niedaleko dwa piękne zbiorniki, jeden to jezioro Goczałkowickie niestety jest to zbiornik wody pitnej, dlatego łowienie jest tam dozwolone jedynie za specjalnym zezwoleniem i tylko z brzegów. Podobno pływają tam olbrzymie okazy ryb, niestety ciężko je złowić
Drugim zbiornikiem jest jezioro Łąka, łowię tam od lat i coprawda ryb jest znacznie mniej niż kiedyś, to odpoczywa się tam niesamowicie > piękna przyroda, cisza i spokój.
Wielu wędkarzy wpadło na genialny pomysł i poustawiało nad wodą przyczepy kempingowe, tworząc jak by zarezerwowane obszary, co uważam iż jest trochę nie w pożądku wobec innych, bo w końcu to nie ich prywatny teren, a oni zjeżdzają przeważnie tylko w wekendy. Do zbiornika dpływa rzeczka Pszczynka. Ostatniego wekendy wracając z Cieszyna jechałem wzdłuż rzeczki i nie uwierzycie ale prawie na całej jej długości nawet igły by się nie wepchnęło tyle było wędkarzy.
Dodatkowym atutem łowienia nad Łąką jest to iż do wielu miejsc można dojechać kamperkiem nad samą wodę, jedynie problematyczne są okresy deszczowe kiedy to samochodem, w szczególności tak dużym i ciężkim jak kamper można się troszku utopić w polu raz mi się tak zdarzyło, ale w pobliżu jest jeden gospodarz który chętnie pomaga topielcom wyciągając ich małym chyba własnej roboty traktorkiem
pirat666 - 2010-04-23, 11:15
Rockers, ile czasu już tam mieszkasz ?
| Rockers napisał/a: | | jak to się mówi przeważnie człowiek nie zauważa tego co ma pod nosem |
Myślę że to przez KOCZORKĘ, bo tak pięknie opisuje swoje wycieczki, że każdy chce tam pojechać hi hi
Więc Rockers musisz ściągnąć Koczorków w swoje progi he he
Rockers - 2010-04-23, 11:27
| pirat666 napisał/a: | | jakie są konkurencje, jak są mierzone - ogólnie o co chodzi |
Na różnych zawodach różnie to organizują, ale ogólnie zawsze jest przejazd wyznaczoną trasą. Jedzie kierowca i pilot ( najlepiej jak obaj są ratownikami ), pilot oczywiście za pomocą otrzymanych piktogramów musi kierować tak aby dotrzeć do celu. Po drodzę spotykamy parę symulowanych wypadków. Są różne z oparzeniami, z samochodami z instalacją gazową, z dziećmi, z rowerzystami czy też gorzej z motocyklistami, z kobietami w ciąży itp
Oceniane jest wszystko, począwszy od odpowiedniego zaparkowania, oznakowania i zabezpieczenia miejsca wypadku ( trójkąt, odłączenia instalcji, sprawdzenia możliwości pożaru - wycieki, niedopałki, sprawdzenia czy nie ma jakichkolwiek wycieków ) czasem są specjalne półapki np samochód z bańkami paliwa w bagażniku.
Sprawdzenie ilości i stanu poszkodowanych, ( także tych co mogli w szoku odejść od miejsca wypadku ) poprawne wezwanie pomocy, poprawne zdjagnozowanie ofiar wypadku, przeprowadzenie ( jeśli to możliwe ) wstępnego wywiadu na temat chorób, branych lekarstw, może się to przydać jeśli ofiara straci przytomność, obserwacja miejsca wypadku i pozostałych ofiar w czasie opatrywania innych ( zawsze sytauacja może się zmienić ktoś kto wyglądał na całkiem zdrowego, w każdej chwili może okazać się poważną ofiarą wypadku )
Postępowanie podczas opatrywania ran - rozmowa, uspakajanie, tłumaczenie.
I co bardzo ważne ochrona samego siebie, rękawiczki, okulary, ochrona innych > jeśli ofiara krwawiła i należy pamiętać o zmianie rękawiczek, przechodząc do następnej ofiary wypadku.
To wszystko jak się pisze czy słyszy wydaje się proste, ale wierzcie mi że widząc wypadek człowiek o wszystkim zapomina i nieraz traci głowę, dlatego potrzebne są takie ćwiczenia aby utrwalać wiedzę, osfajać się ze skomplokowanymi sytuacjami, aby w razie potrzeby postępować zgodnie z zasadami a nie w chaosie i bezmyślnie.
Rockers - 2010-04-23, 11:35
Oceniane są wszystkie drobiazgi jakie należy wykonać na miejscu wypadku, na każdym takim symulowanym wypadku jest 3-4 sędziów.
Następnie przechodzi się próbę resuscytacji , czyli masażu serca, kto kiedyś tego próbował wie że wcale nie jest to takie proste. Tę próbę przeprowadza się na manekinie podłączonym do komputera, bada tempo, głęgokość uciśnięciai odpuszczenia ucisku, prawidłowść wdechów i czas pomiędzy wdechami a uciśnięciami, oraz prawidłowość ułożenia rąk do ucisków > czyli czy np nie łamiemy żeber podczas uciśnięć.
Próba sprawnościowa polega na zapamiętaniu wyznaczonego toru jazdy pomiędzy przeszkodami, i odpowiednim i szybkim pokonaniu tego toru samochodem.
Testyjak testy mnóstwo skomplikowanych pytań, zarówno ze znajomości przepisów kodeksu drogowego, ale bardzo szczegółowe pytania odnośnie pierwszej pomocy, nieraz są to pytania, przygotowywane wcześniej dla lekarzy.
Rockers - 2010-04-23, 11:41
| pirat666 napisał/a: | | Rockers, ile czasu już tam mieszkasz ? |
Piracie ja w Katowicach mieszkam od urodzenia, i z przykrością stwierdzam że nie byłem jeszcze w muzeum Śląskim, natomiast w całej polsce zwiedziłem mnóstwo muzeuw, objeździłem szczególnie w młodości całe południe kraju, należąc do PTTK w Katowickim Pałacu Młodzieży, zdobyłem parę odznak krajoznawczych.
Nasze piękne wybrzeże zwiedziłęm z rodziną, najpierw z rodzicami teraz z moją rodzinką, natomiast tylko raz byłem na mazurach > zaszyłem się tam na tydzień w środku lasu przy leśniczówce nad pięknym jeziorkiem.
W Warszawie też nie miałem okazji być, gdy razzorganizowano wycieczkę szkolną ja musiałem jechać na zawody do byłego NRD, co ciekawe tam też nie dotarłem, gdyż facet z biura paszportowego zawalił paszporty dla całej ekipy, pojechali tylko Ci którzy mieli paszporty, czyli trenerzyi jedna zawodniczka, kolerzanka posiadająca obywatelstwo radzieckie, ja zrobiłem jej zdjęcie do paszportu, pojechała do ambasady i w mig dostała paszport.
Rockers - 2010-04-23, 11:44
Oczywiście jeśli ktoś będzie w mojej okolicy bardzo zapraszam, chętnie pokażę to co sam znam, może ktoś wybierze się ze mną nad Łąkę na rybki ( ale nie zapewniam samotności > patrz wyżej ) tam najlepiej jechać w tygodniu
pirat666 - 2010-04-23, 11:44
Pięknie
Tym bardziej należą Ci się GRATULACJE
wiedza którą powinni posiadać i utrwalać wszyscy kierowcy.
Fajnie jakby takie rzeczy były darmowe i zarazem obowiązkowe raz na rok.
Myślę, że warto było by poświęcić temu jakiś szerszy wątek.
Rockers - 2010-04-23, 20:31
Zeszłej jesieni jacyś adepci tej szkoły ćwiczyli żeglarstwo gdzieś to już opisywałem, skończyło się wywrotką o oczekiwaniem na pomoc siedząc na wywróconej łódce.
Do tej pory się dziwię jak opiekun mógł zezwolić na wypłynięcie dwójce niedoświadczonych w tak złą i zimną pogodę, na dokładkę bez pilnowania ich z brzegu
pirat666 - 2010-04-23, 20:52
Adi to trochę daleko jak dla mnie na weekendowy wypad na serfa he he
Rockers - 2010-04-24, 08:41
Adi kiedyś dawno dawno temu ( chyba częśto to piszę ) byłem na jakiejś wycieczce w Kokotku pływaliśmy tam na makach, najmniejsza łódeczka jaka chyba może być ale jak wiało niesamowite przeżycia, szybka, zwrotna.
Jak kiedyś wypływaliśmy z zatoczki kumpel przestraszył się że zachaczymy o molo więc wyskoczył z łódki zostawiając mnie samego
Tak że nie wiele wiem o żeglarstwie lecz po tym małym liznięciu tematu wiem jakie zabawne sytuacje mogą się zdarzyć. Ogólnie zawsze to przygoda, byle nikomu nic się nie stało
Wracając do tematu Pszczyny
| Adi napisał/a: | | (gdzie zjeść, co robić, co zobaczyć, gdzie nocować, gdzie zaparkować) |
Na ryneczku polecam małą lodziarnie, naprawdę lody są tam pszepyszne i niedrogie, tylko lepiej tam nie trafić po mszy bo kolejki wtedy są kilkudziesiąt metrowe
artanek - 2010-04-24, 11:41
Kilka krotnie byłem w Pszczynie w parku i nad zalewem Goczałkowickim. Pierwszy raz zwiedzałem zamek w latach 60- siątych a ostatnio dwa lata temu w kwietniu .Naprawde przyjemne popołudnie idzie spędzic w parku i na zamku .A i lody były na rynku - polecam bo naprawde dobre.Można również zrobic piękne fotki.Znam historie tego zamku ją również warto przestudiowac przed przybyciem do Pszczyny. Wczesniej pisałes że nie byłes w muzeum Katowickim ja byłem pare razy gdyż mieszkałem kiedys na ulicy Warszawskiej to i blisko było i po drodze.Zresztą mamy w okolicy pare ładnych zamków i pałaców. Polecam Pławnowicki zamek i zarazem obok zamku jezioro gdzie można łowic ryby i stac nad wodą kamperem.
artanek - 2010-04-24, 11:49
Pławniowice - mała miejscowość położona na północny zachód od Gliwic przy autostradzie A4, przyciąga wielu przyjezdnych swą „architektoniczną perełką”, jaką jest malowniczy Zespół Pałacowo-Parkowy z końca XIX wieku. Historia wzmiankuje samą wieś już w 1317 roku, ale ranga jej wzrosła, kiedy to dobra rycerskie Pławniowice zakupił w 1737 r. Franciszek Wolfgang von Stechow - pierwszy landrat (starosta) powiatu gliwicko-toszeckiego po zajęciu Śląska przez Prusy. W roku 1798 majątek przejmuje hrabia Karol Franciszek von Ballestrem, którego matką była Maria Elżbieta Augusta von Stechow, a ojcem Giovanni Battista Angelo Ballestrero, oficer wojska pruskiego pochodzący z Piemontu (Włochy) - protoplasta śląskiej linii rodu Ballestrem. Od tego czasu, aż do stycznia 1945 r. dobra pławniowickie wraz z pozostałymi rudzko-biskupickimi pozostawały w rękach rodziny Ballestrem, która Pławniowice obrała sobie za swą rodową siedzibę wznosząc tu w latach 1882-1885 wspaniały pałac. Zaprojektowanie i budowę tego obiektu, w miejsce wcześniejszego zbudowanego w 1737 r., zlecił hrabia Franciszek II Ballestrem mistrzowi budowlanemu Konstantynowi Heidenreich z Kopic k. Grodkowa. Pałac jest budowlą trójskrzydłową i prezentuje styl neomanieryzmu niderlandzkiego. Cechuje go specyficzne zróżnicowanie kolorystyczne i fakturowe murów szczególnie kamiennych detali i czerwonych ceglanych płaszczyzn ścian. Dachy budynku zdobią liczne wieże i wieżyczki, iglice i lukarny. Wokół pałacu rozciąga się park ze starannie dobranym drzewostanem. Pałac Ballestremów przechodził różne koleje losu.
artanek - 2010-04-24, 11:54
Na początku 1945 r., ówczesny właściciel hrabia Mikołaj Ballestrem zmuszony był opuścić Pławniowice przed nadchodzącą Armią Czerwoną. Krótko stacjonował w budynku pałacowym marszałek Iwan Koniew. Po wojnie obiekt przekazany został do dyspozycji władz kościelnych. Ustanowiona została w Pławniowicach samodzielna parafia (dotychczas parafia Rudno) z własnym kościołem parafialnym i plebanią (dawna kaplica pałacowa oraz skrzydło zachodnie pałacu). Pozostałe pomieszczenia przeznaczono na klasztor, dla przesiedlonych ze Lwowa, Sióstr Benedyktynek od Nieustającej Adoracji Najświętszego Sakramentu, które przebywały tu do 1976 r. W tym samym roku obiekt przejęli OO. Augustianie, mieszkając tu dwa lata. Oprócz klasztoru i parafii w pałacu mieściły się czasowo także biura administracji spółdzielni rolnej. Obiekt zmieniając często mieszkańców i przeznaczenie ulegał szybko zniszczeniu. Od 1978 r. gospodarzem kompleksu pałacowo-parkowego stała się Diecezja Opolska, przeznaczając go na diecezjalny dom rekolekcyjny. Nowy podział terytorialny i administracyjny Kościoła w Polsce dokonany 25.03.1992 r. sprawił, iż pławniowicki Zespół Pałacowo-Parkowy stał się własnością Diecezji Gliwickiej zachowując funkcję domu rekolekcyjnego. Jesienią 1993 r. rozpoczęto kapitalny remont, wpisanego w rejestr zabytków, Pałacu w Pławniowicach. Wymienione zostały: konstrukcja i pokrycie dachów, belki stropowe poszczególnych kondygnacji budynku. Oczyszczono i naprawiono elewacje, mury i fundamenty. Założono wszystkie nowe instalacje wewnętrzne i zewnętrzne (elektryczna, sanitarna, grzewcza itd.). Odnowiono stolarkę okienną i drzwiową. Przeprowadzono prace konserwatorskie w pomieszczeniach pałacowych, jak również prace rewaloryzacyjne i pielęgnacyjne całego założenia parkowego. Termin zakończenia inwestycji warunkują posiadane środki finansowe. Wszystkie prace realizowane są sukcesywnie, w miarę pozyskiwanych - tak w kraju jak i za granicą - środków finansowych (dotacje, darowizny) oraz dzięki ofiarnemu zaangażowaniu wielu ludzi dobrej woli. Pławniowicki Pałac położony jest w miejscu zacisznym, przy małej rolniczej wiosce daleko od fabryk i hałasu wielkomiejskiego. Otoczony jest rozległym parkiem z pięknymi, unikalnymi okazami drzew i krzewów oraz lasami. W pobliżu znajduje się duży zalew powstały jako wyrobisko popiaskowe. Jednocześnie obiekt położony jest przy zjeździe „Łany” z autostrady A4 (Pyskowice - Kędzierzyn-Koźle). Wszystko to sprawia, że na Pałac, który po remoncie i modernizacji zaczął pełnić funkcję Ośrodka Edukacyjno-Formacyjnego Diecezji Gliwickiej, czekało już wielu mieszkańców nie tylko Diecezji Gliwickiej i Śląska, ale także liczne osoby spoza regionu. Przygotowane w Pałacu pokoje noclegowe, kaplica, sala konferencyjna i zaplecze gastronomiczne dają możliwość organizowania rekolekcji, dni skupienia, sympozjów, kongresów, zjazdów, konferencji oraz przyjęć okolicznościowych, a malowniczy dziedziniec pałacowy jest wymarzonym miejscem dla koncertów plenerowych.
Rockers - 2010-04-25, 11:07
Przepiękny opis i przepiękne zdjęcia z całą pewnością się tam wybierzemy jak tylko znajdziemy jakiś tydzień wolny > Dzięki za wskazanie tak ładnego miejsca i to niedaleko mnie
rysiol - 2010-04-25, 18:16
"Smuty weekend kwietniowy" Szczerze mówiąc omijałem zawsze ten temat ze względu na tytuł i brak czasu, lecz gdy postanowiłem nadrobić zaległości a forum okazało się, ze pod smutnym tytułem mieści się wiele fajnych rzeczy. Nie jestem zwolennikiem zbytniego porządku na forum, lecz lektura tego tematu sprawiła, iż myślę, że dla potomnych trzeba bardziej dbać o tytuły. Temat który zawiera wiele ciekawych informacji powinien mieć tytuł adekwatny do zawartości, aby kiedyś, szukając na forum ciekawych miejsc do zwiedzenia na śląsku nie ominąć go. Tyle narzekania, bo za ciekawe opisy i pożyteczne pasje należą się gratulacje.
Rockers - 2010-04-26, 12:13
Ogólnie wekend był smutny, wszechobecna żałoba, odwołany zlot.
Temat miał pokazać jak mimo smutku, który był w nas można było zorganizować czas wolny, gdy nie uczestniczyło się w żadnych uroczystościach pogrzebowych.
Może rzeczywiście smutny tytuł i trochę odstraszający, ale ogólnie panował taki nastruj i na forum i we mnie dlatego tak go nazwałem.
Myślę że stali bywalcy forum odwiedzili temat choć nie zawsze odpisali.
Temat miał na celu pokazanie iż życie toczy się dalej, otacza nas piękno którego musimy nauczyć się dostrzegać, mamy własne rodziny, z którymi musimy spędzać czas aby po latach nie okazało się że nie zauważyliśmy kiedy dorosły nasze dzieci i założyły własne rodziny zostawiając nas samych.
Dajmy trochę ciepła bliskim, którzy są z nami poświęćmy im więcej czasu cieszmy się tym co mamy i tym co nas otacza.
Utrwalajmy te chwile i dzielmy się z innymi to super fajna sprawa i to umożliwia nam te forum.
Może ktoś inny napisze tu jak spędził ten wekend, przecież napewno inni też starali go miło spędzić ( oczywiście z poszanowaniem żałoby )
|
|