| |
Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam
|
 |
Prawo i przepisy - Nowe mandaty
janusz - 2008-11-07, 00:21 Temat postu: Nowe mandaty Mandaty teraz wyniosą:
300 do 500 złotych - za przejechanie skrzyżowania na czerwonym świetle.
500 złotych - bez możliwości zmniejszenia, będzie wynosił mandat za parkowanie na miejscu dla niepełnosprawnych.
100 złotych - takim mandatem karane będzie niezachowanie pięciometrowego odstępu między pojazdami, podczas zatrzymania w tunelu (na przykład w korku). To nowy mandat.
200 złotych - jada bez świateł w tunelu, niezależnie od pory dnia.
100 złotych - za jeżdżenie, na przykład rowerem (pojazdem innym niż silnikowy), po chodniku i po przejściach dla pieszych.
100 złotych - to kara dla pieszych za przechodzenie na czerwonym świetle. Dotychczas wynosiła 250 złotych. Jak tłumaczyli policjanci piesi odmawiali przyjmowania tak wysokich mandatów. Sprawy trafiały do sądów grodzkich, które zmniejszały karę do 100 złotych. W rezultacie policjanci często rezygnowali z karania pieszych mandatem i kończyło się na upomnieniach.
Nowe przepisy wejdą w życie w dwa tygodnie po opublikowaniu w Monitorze Polskim, czyli jeszcze w listopadzie.
________________________________
http://www.policyjni.pl/Policyjni/0,0.html
stefan - 2008-11-07, 00:26
Witam! | janusz napisał/a: | | 300 do 500 złotych - za przejechanie skrzyżowania na czerwonym świetle. | -u mnie brak prawa jazdy przez miesiac! | janusz napisał/a: | | 100 złotych - to kara dla pieszych za przechodzenie na czerwonym świetle. | -desperados.... Pozdrawiam.Stefan.
TomekW - 2008-11-07, 09:12 Temat postu: Re: Nowe mandaty
| janusz napisał/a: | | 100 złotych - za jeżdżenie, na przykład rowerem (pojazdem innym niż silnikowy), po chodniku i po przejściach dla pieszych. |
O! To mi się nawet podoba!
ARCADARKA - 2008-11-07, 11:45 Temat postu: ARCADARKA mnie również podobają się te zmiany , a w szczególności lucypedzi , już nie będą się panoszyć po chodnikach
Aulos - 2008-11-07, 12:01
| janusz napisał/a: | | 100 złotych - takim mandatem karane będzie niezachowanie pięciometrowego odstępu między pojazdami, podczas zatrzymania w tunelu (na przykład w korku). To nowy mandat. |
Często zdarza Wam się jazda tunelami w Polsce?
eler1 - 2008-11-07, 13:18
| janusz napisał/a: | 100 złotych - za jeżdżenie, na przykład rowerem (pojazdem innym niż silnikowy), po chodniku i po przejściach dla pieszych.
| to gdzie tymi rowerami jeździć jak nie ma dróg rowerowych chyba kupie sobie skuter i będe truł środowisko
Jerzy - 2008-11-07, 13:55
| janusz napisał/a: | | 100 złotych - za jeżdżenie, na przykład rowerem (pojazdem innym niż silnikowy), po chodniku i po przejściach dla pieszych. |
Ogarnia mnie pusty śmiech i trwoga... w całej cywilizowanej Europie w przypadku braku ścieżki rowerowej, zachowując ostrożność w stosunku do pieszych, jeździ się chodnikiem.
stefan - 2008-11-07, 14:14
Witam! | Jerzy napisał/a: | | w całej cywilizowanej Europie w przypadku braku ścieżki rowerowej, zachowując ostrożność w stosunku do pieszych, jeździ się chodnikiem! | -i tu nie ma co komentowac!Czesto przyslowiowy noz w kieszeni sie otwiera jak taka "tworczosc" sie czyta. Pozdrawiam.Stefan.
Jerzy - 2008-11-07, 14:38
| stefan napisał/a: | | -i tu nie ma co komentowac!Czesto przyslowiowy noz w kieszeni sie otwiera jak taka "tworczosc" sie czyta. Pozdrawiam.Stefan. |
Taka zawartość kieszeni, jakie portki i ich właściciel...
stefan - 2008-11-07, 14:42
Witam! | Jerzy napisał/a: | | Taka zawartość kieszeni, jakie portki i ich właściciel... | -To polskie powiedzenie.. slyszalem je wielokrotnie z ust ludzi ktorym nie tylko ja chcialbym dorownac! Pozdrawiam.Stefan.
stefan - 2008-11-08, 10:25
Witam! | TIMOT napisał/a: | | Czy widzieliście, by na zachodzie (Belgia, Holandia, Francja itd...)ktoś tak perfidnie jak u nas parkował na miejscach dla inwalidów? | -co do Francji to bym dyskutowal.Tam nawet czesto parkuje sie na skrzyzowaniu zeby po buleczki wyskoczyc.W pozostalych krajach sa solidne kary za tego typu wykroczenia.Niemcy rozwiazali ten problem zatrudniajac cala armie pracownikow nieustannie kontrolujacych miejsca postojowe ktorzy tylko czychaja na mozliwosc "wykazania" sie. Rowerzysci to niestety na calym swiecie zmora kierowcow.Z ta tylko roznica ze prawie wszedzie to oni zawsze maja racje! Pozdrawiam.Stefan.
Jerzy - 2008-11-08, 11:43
| TIMOT napisał/a: | | Przejścia w ruchliwych miejscach są pełne i taki rowerzysta jest jakimś zagrożeniem. |
Rowerzysta może być na przejściu dla pieszych stresującą niewygodą skutkującą siniakiem lub otarciem, natomiast rzeczywistym zagrożeniem jest dla kierowców.
I nie chodzi tu o samą jego obecność na pasach, lecz o szybkość z jaką się tam pojawia nie dając kierowcy żadnych szans... Byłem świadkiem takiego wypadku.
f68 - 2008-11-08, 11:46
to sie nam porobiło
a co z mandatami za predkość
po oststniej podwójnej sesji fotograficznej zakupiłem to
http://antyradary.org/?p=...ort-9500i-z-gps
kolega ma i działa rewelacyjnie
nie uwierzycie ale u nas rozstawili sie na polnej drodze , która jest objazdem pruszcza gdańskiego od strony du.... i nie da się tam jechac czasami więcej niż 20-30km/h bo sa takie dziury , a tu jade wczoraj a yam straz gminna i skrzyneczka multanova i cyka fotki
@ndrzej - 2008-11-08, 15:16
| TIMOT napisał/a: | | Na rowerze nigdy nie jadę jak kamikadze. Albo ulica albo chodnik. Albo albo a nie jak mi wygodnie. |
Chodnik teraz też odpada...
Kazik II - 2008-11-09, 00:31
| janusz napisał/a: | | 00 złotych - za jeżdżenie, na przykład rowerem (pojazdem innym niż silnikowy), po chodniku |
W wielu przypadkach jazda chodnikiem jest znacznie bezpieczniejsza i mniej uciążliwa zarówno dla kierowców jak i samych rowerzystów. Przejeżdża się czasami przez małe miasto z wielkim ruchem tranzytowym, sunie wielki Tir za Tirem, pojazdy te ledwo się mijają a między tym wszystkim plączą się rowerzyści którym prawie ramiona ocierają naczepy ciężarówek. Skóra cierpnie. Gdzie tu sens i logika. Jeśli nie ma ścieżek jazda rowerem po chodniku o niewielkim ruchu pieszych, spokojnie i ostrożnie, jak najbardziej powinna być dozwolona. Należałoby ustawiać znaki pozwalające na jazdę rowerem po chodniku tam gdzie na jezdni jest to wręcz niebezpieczne, uciążliwe i utrudniające ruch. No ale gdzież tam szukać sensu i logiki u naszych urzędasów ministerialnych.
Jacek M - 2008-11-09, 13:25
Żeby życie miało smaczek...
A jak to jest z "przejściem dla rowerów"? Już zbliżam temat: w moim miasteczku staraniem władz lokalnych urządzono kilka ścieżek rowerowych - i tu poparcie dla szanownego przedmówcy - w znacznej części są one ciągami pieszo/rowerowymi i nikomu to nie przeszkadza. Przeszkadzać może jedynie brak kultury. Ale to zawsze, nie tylko na ścieżce rowerowej
Wracając do ścieżek - w kilku miejscach ścieżki przekraczają jezdnie, jest to odpowiednio oznakowane i tu pytanie:
Czy na takim przejściu/przejeździe pierwszeństwo ma rower? podobnie jak pieszy na przejściu dla pieszych? Jakie zasady przekraczania jezdni obowiązują rowerzystę?
Pytanie brzmi może głupio, ale mam świeżo w pamięci jak rower "z pierwszeństwem" (?) przekroczył jezdnię po wyznakowanym "przejeździe" jeźdźczyni nie uznała za stosowne nawet rzucić okiem na jezdnię, a ja stając dęba cudem nie rozjechałem rozkosznej dzierlatki (ur. na oko A.D. 1947) i to tylko dlatego, że wściekły pisk opon zrzucił ją z siodła i poszła lotem koszącym w rabarbary pod płotem....
Do dziś kolana mi się trzesą, na wspomnienie tej chwili...
Pozdrawiam
Jacek M
Kazik II - 2008-11-09, 20:40
| Jacek M napisał/a: | poszła lotem koszącym w rabarbary pod płotem....
Do dziś kolana mi się trzesą, na wspomnienie tej chwili... |
Wyjęte z kontekstu brzmi to wielce romantycznie...gdybyś nie podał rocznika jeszcze bym pomyślał, że drżenie kolan to na wspomnienie słodkich chwil spędzonych wspólnie w rabarbarach
Jacek M - 2008-11-10, 17:59
A tu się z kochanym przedmówcą nie zgodzę!
Holandii wprawdzie nie znam ale nieżle znam Szwajcarię - niech ktoś kto był tu i tu rozsądzi, czy porównanie jest zasadne:
Otóż w Szwajcarii zarówno pieszy dochodzący do przejścia dla pieszych jak rowerzysta dojeżdżający do "przejazdu" dla rowerów mają bezwzględne pierwszeństwo.
I jakkolwiek dla nas wydawałoby się to dziwne i irracjonalne ma to głęboki sens i doskonale porządkuje ruch.
Tworzy to mianowicie sytuację jednoznacznie określoną,
czyli swoisty aksjomat który brzmi:
pieszy/rower na przejściu ma zawsze pierwszeństwo.
[edycja do właściwej postaci w dniu 11/11/08, po słusznej uwadze PIMOTa zamiszczonej kilka postów niżej :]
pieszy/rower na przejściu i zamierzający na nie wkroczyć, ma zawsze pierwszeństwo.
Co jeszcze zabawniejsze w takiej Szwajcarii uczestnicy ruchu bezwzględnie przestrzegają przepisów drogowych. Ma to dwa zasadnicze źródła:
Jednym z nich jest - dziwne dla nas - przeświadczenie człowieka z dawien wolnego i demokratycznego, że przepisy tworzy on sam (ma się rozumieć przez swoich przedstawicieli) po to, żeby było mu łatwiej żyć. Działenie wbrew przepisom byłoby zatem idiotyzmem i tak też jest tam traktowane.
Z drugiej zaś strony Szwajcaria, jak większość krajów europejskich jest państwem policyjnym i za każde działanie niezgodne z przepisami płaci się aż miło. Mamy zatem dwie kwestie, mtórych w Polsce ciągle brak:
1/. głęboką akceptację prawa wynikającą z poczucia współtworzenia go przez obywateli dla własnego dobra (porządkowania życia publicznego)
2/. bezwzględne egzekwowanie prawa przez aparat policyjny, wychowujące społeczństwo w duchu poszanowania prawa.
Takie postawienie sprawy buduje bezpieczeństwo na drodze, ponieważ eliminuje dowolność.
A jak jest u nas? Ja jeżdżę dosyć szybko i raczej zdecydowanie. Szczególnie kiedy wymuszam pierwszeństwo na pieszych. Dlaczego?
Bo dbam o ich bezpieczeństwo!
Paradoks? Bynajmniej!
Popatrzcie jak jest u nas: dojeżdżam do przejścia... wlezie - nie wlezie... zwalniam... dobra, niech stracę, przepuszczę... nie lezie... uśmiecham się proszę: leź cholero! (przecież mnie nie słyczy) uśmiecham się szeroko i zachęcającym gestem gałęzi naganiam - no leź wreszcie (uśmiech!) Polazło wreszcie...
Ileż w tym słodkiej niepewności i namiętnego wyczekiwania...
A co robi wytrawny szofer?
Dojeżdża do przejścia możliwie szybko, najlepiej z redukcją i przygazówką. Warto rozejrzeć się, najlepiej nie fiksować wzroku ofiary a jeśli przypadkiem się zdarzy to trzeba choćby w myślach wyharczeć: "GDZIE!!!???" nawet jeśli nie usłyszy, to groźbę wyczyta w naszych oczach - i już minęliśmy jednego pieszego, ocaliwszy go przed naszym pojazdem...
Proste?
No i właśnie ta potencjalna dwoistość zachowań bywa niebezpieczna.
A w nudnej Szwajcarii wszystko wiadomo.
Pozdrawiam
Jacek M
@ndrzej - 2008-11-10, 18:52
| Jacek M napisał/a: | | Otóż w Szwajcarii zarówno pieszy dochodzący do przejścia dla pieszych jak rowerzysta dojeżdżający do "przejazdu" dla rowerów mają bezwzględne pierwszeństwo. |
Podobnie jest w nudnej Szwecji... Np. w takim Malmo, gdzie co drugie skrzyżowanie to rondo, przed przejściem dla pieszych jest podwyższenie jezdni o kilkanaście centymetrów, tak więc całe rondo podniesione jest w stosunku do dochodzących do niego ulic. Chcąc nie chcąc, kierowcy i tak muszą zwolnić Inna sprawa, że przychodzi im to stosunkowo łatwo, bo poruszają się z max. szybkością 50 km/h.
U nas kierowcy przyzwyczaili się do łamania prawa, bo prawo (czyt. znakowanie ulic) stanowione jest często przez kompletnych dyletantów.
Jeżdżąc po Skandynawii, pierwsze co rzuca się w oczy to co najmniej 80% mniej znaków drogowych nakazu i zakazu, za to bardziej przejrzyste niż u nas znaki poziome oraz oznakowanie numeracji dróg - łącznie z oznakowaniem dojazdu do dróg głównych (tabliczki z numerem drogi otoczonym przerywaną linią).
Na koniec sprawa przydrożnych reklam, tak bardzo rozpraszających kierowców. W Skandynawii praktycznie nie spotyka się ich w pobliżu dróg
Jerzy - 2008-11-10, 19:22
Zgadzając się z powyższymi wypowiedziami zacytuję to, co kiedyś napisałem:
[...]W północnej Norwegii oprócz obowiązującego ograniczania prędkości w terenie zabudowanym do 50 km/h i niezabudowanym do 80 km/h nie spotkałem znaków dla "niesprawnych umysłowo" tzn. nakazujących zmniejszenie prędkości przed zagrożeniem np. przed ostrym zakrętem. Chcesz przejechać ostry zakręt z prędkością 80 km/h - proszę bardzo - jesteś dorosły i świadomy odpowiedzialniści za skutki[...]
janusz - 2008-11-10, 19:59
| Jacek M napisał/a: | | pieszy/rower na przejściu ma zawsze pierwszeństwo. |
Upierdliwe to jest okrutnie. Doznałem sam na sobie, przeistaczając się z kierowcy w pieszego. Oglądaliśmy sobie miasto zachodnie spacerkiem. Podeszliśmy w pobliże przejścia dla pieszych aby obejrzeć budowlę z pewnej perspektywy. Tam tak nie ma. Tak nie wolno. Trzeba mieć w aparacie obiektyw szerokokątny, aby przypadkiem nie zbliżyć się do krawędzi jezdni. Nie ma znaczenia po co podszedłeś do brzegu jezdni. Pojazdy po hamulcach i nie ma przeproś jak byś nawet nie chciał musisz na drugą stronę ulicy iść bo wszyscy stoją i czekają na twój ruch. Głupio jakoś tak nie przejść na drugą stronę jak wszyscy ładnie proszą. Nie dotyczy to tylko Italii i dlatego między innymi, tak lubię włochów.
Jacek M - 2008-11-11, 00:08
| janusz napisał/a: | | Nie dotyczy to tylko Italii i dlatego między innymi, tak lubię włochów. |
Janusz, wietrzę w tym Twój podstęp, w głębi serca o różnych unijno-cywilizacyjnych paranojach myślę trochę jak Ty, ale w tej sytuacji ni cholery nie mam poczucia humoru.
Ja sam zatrzymując się przed przejściem o mało nie zabiłem człowieka - ja się zatrzymałem (uśmiech, gest, etc. ), natomiast prawdziwy "Polak - katolik" na sąsiednim pasie przyłozył po garach. Dobrze, że jesteśmy krajem katolickim, wktórym z definicji łatwiej o cuda - kobieta cudem ocalała, choć kiecka od przodu chyba jej się usmoliła o przejeżdżający samochód, a paznokcie u nóg miała z pewnością połamane...
Sorry-odmawiam współpracy.
Jak kogoś to rozczuli: w 1986, w czasie studiów w wielkim mieście Warszawa, przechodziłem razu jednego przez jezdnię. Chłopczyna byłem młoda, nieopierzona i bezzasadnie ufna wobec całego złego świata. Pod pachą niosłem zawiniątko pełne świeżo nabytych podręczników, do przedmiotów, których nazw dokładnie już nie pamiętam - jakaś analiza matematyczna, materiałoznawstwo i inne cuda. Szczęśliwy z nabycia tychże mknąłem do akademika jak na skrzydłach. Na dobrze oznakowanym przejściu przez ruchliwą ulicę, naonczas Władimira Komarowa, uczynny kierowca autobusu przepuścił mnie (1986!). Wkroczyłem przed maskę lśniącego ikarusa, dziękując płomiennym modzieńczym spojrzeniem szarmanckiemu kierowcy, następnie jako realnie myślący młodzian odwróciłem się w prawo, żeby trafić w lukę między pędzącymi z prawej strony autami i przeciąć drugi pas ruchu... i wtedy z lewej strony, zza stojącego autobusu, środkiem jezdni, wyjechał polonez - taksówka, który najzwyczajniej w świecie ominął(!) środkiem jezdni zawalidrogę. Zgrabnie trafił mnie pod ugięte kolanka, poderwał ku górze, spadając wprawdzie skasowałem mu łbem przednią szybę ale po kilku powietrznych ewolucjach spadłem wreszcie na asfalt, zebrałem książeczki (analiza matematyczna wg. Otto t.1-3 etc.) i nieco chwiejnie udałem się do akademika... Brzmi śmiesznie, ale wcale do śmiechu mi nie było, zaręczam. Nie wiem też, czy życie "na kredyt" jest bardziej satysfakcjonujące od tego nie na kredyt i nie dbam o to, ale, że od tamtej pory żyję na kredyt to pewne. Samochód w momencie uderzenia miał między 60 a 80 km/h, czyli zupełnie wystarczająco.
Od tej pory nieco zhardziałem - wiem, że łeb mam twardy, co w życiu już nie raz mi się przydało - ale chronicznie nie akceptuję roztrącania samochodem pieszych na przejściu.
I bardzo trudno mnie do tego przekonać, niezależnie: w Szwecji, w Kongo, Italii czy Lhasie...
Pozdrawiam nieodmiennie serdecznie
Jacek M
Jacek M - 2008-11-11, 10:45
Pisałem też gdzieś wyżej o zamiarze wkroczenia, jeśli gdzieś nie powtórzyłem to już edytuję...
W polskim prawie też chyba coś jest o maniu (mieciu?) zamiaru wkroczenia... ?
Ja tylko w bardzo za długim poście chciałem zwrócić uwagę publiczności, że w krajach typu Szwajcaria, Szwecja, Holandia etc. wzajemne zachowania pieszego/rowerzysty i kierującego pojazdem mechanicznym w obrębie przejścia dla pieszych są ściśle i jednoznacznie określone, co znakomicie sprzyja wzrostowi bezpieczeństwa tamże... uff.
Zupełnie paradoksalnie na Ukrainie też wszystko jest jednoznacznie określone, dla odmiany na nieco inną modłę, za to jasną i starą jak świat: pierwszeństwo ma większy, czyli duża ciężarówka przed osobowym, mercedes ML przed żiguli, napakowany blondyn w skórze przed babuszką, są też kraje, gdzie facet z kałachem ma zwyczajowe pierwszeństwo przed facetem bez kałacha. Wracając do naszej sytuacji przejścia i Ukrainy - samochód przed pieszym - to też jest jasna zasada, zdecydowanie ułatwiająca wyjście z życiem z nierównej konfrontacji.
Ja z jakichś względów, których nie umiem zwięźle przedstawić. wolę nieco skostniałą regulację zachodnią od freestylowej wschodniej a zupełnie nie akceptuję polskiej "wojny na siłę spojrzeń".
Pozdrawiam
Jacek M
Jacek M - 2008-11-11, 11:20
| TIMOT napisał/a: | | Tylko - szczerze mówiąc - poza najlepszym rozwiązaniem jakim są światła na przejściach - nie widzę kompromisu interpretacyjnego pomiędzy interpretacją pieszego i kierowcy samochodu. |
Rozwiń...?
stefan - 2008-11-11, 11:25
Witam! Tak czytajac to wszystko to golym okiem widac ktoredy przebiega granica miedzy Europa a Azja. Pozdrawiam.Stefan.
Jacek M - 2008-11-11, 11:53
| stefan napisał/a: | | Witam! Tak czytajac to wszystko to golym okiem widac ktoredy przebiega granica miedzy Europa a Azja. |
Niestety przez mój ogródek i zupełnie nie umiem tego zaakceptować...
Jacek M
Jerzy - 2008-11-11, 13:39
| TIMOT napisał/a: | | W ogóle to jestem za jednoznacznym określeniem praw i obowiązków w przepisach, które nie daje możliwości różnorakiej interpretacji. |
Są kraje, gdzie "jednoznaczne określenie praw i obowiązków [...] nie daje możliwości różnorakiej interpretacji"
Zaczyna już krążyć jako anegdota autentyczna odpowiedź moskiewskiego taksówkarza wiozącego pasażera z lotniska.
Na pytanie, dlaczego ciągle przejeżdża skrzyżowania na czerwonym świetle odpowiedział: "nie jestem samobójcą, muszę dostosować się do innych - tu wszyscy tak jeżdżą...".
KOCZORKA - 2008-11-11, 14:02
[quote="Jerzy"] | TIMOT napisał/a: | | W ogóle to jestem za jednoznacznym określeniem praw i obowiązków w przepisach, które nie daje możliwości różnorakiej interpretacji. |
Są kraje, gdzie "jednoznaczne określenie praw i obowiązków [...] nie daje możliwości różnorakiej interpretacji"
Niestety, ale Polska nie zalicza się do tych krajów.
Jacek M - 2008-11-11, 14:38
Pamiętam, że jak mnie uczyli na prawojazd (1981) to pierwszeństwo miał zarówno pieszy na przejściu jak i mający zamiar na nie wkroczyć - czy coś się zmieniło?
Jacek M
|
|