Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam

Prawo i przepisy - Jakie zachowania nas denerwują.

janusz - 2007-12-03, 23:57
Temat postu: Jakie zachowania nas denerwują.
Wnerwia mnie jazda z prawego pasa na wprost, jeżeli jest możliwy prawoskręt przy czerwonym świetle. Klnę wtedy jak szewc i czasami wytrąbię takiego. Drugie czego nienawidzę to czekanie z włączeniem biegu do momentu zapalenia zielonego światła. Potem na jednej zmianie świateł przejeżdżają 3 samochody a powinno 10. :gwm :gwm :gwm
Tadeusz - 2007-12-04, 00:22

Po 40 latach rozjeżdżania dróg naszego kontynentu udało mi się osiągnąć błogosławiony stan ducha, że prawie nic mnie na drogach nie denerwuje. Czasem coś śmieszy, innym razem przeraża, bywa, że budzi współczucie, ale raczej nie denerwuje...no może tylko troszkę, gdy mnie ktoś obtrąbi bez powodu. Ale i to raczej dziwi i śmieszy.
tatkog - 2007-12-04, 09:02

janusz napisał/a:
Wnerwia mnie jazda z prawego pasa na wprost, jeżeli jest możliwy prawoskręt przy czerwonym świetle.
Koło mnie jest ulica jednokierunkowa, dwupasmowa-standardem jest, że kierowcy z prawego pasa skręcają w lewo(nie zaważając na znaki).
SlawekEwa - 2007-12-04, 22:26

A mnie denerwuje jak gość w poprzedającym mnie aucie uruchamia światla awaryjne :twisted:
eeik - 2007-12-04, 23:16

HEHE mogłabym pisać i pisać i wtedy wcale nie jestem kulturalna - to jedyne chwile (jak jadę sama oczywiście) że sobie poużywam, w zaciszu mojego auta, bo oczywiście dla ludzi jestem kulturalna :gwm
:gwm :gwm :gwm

janusz - 2007-12-05, 00:06

Wkurzające jest jeszcze dla mnie, kiedy z bocznej ulicy wyjedzie "kierowca" swoim "bolidem" i szczęśliwy że udało mu się włączyć do ruchu mknie przede mną 20 km/godz. zamiast sprawnie dodać gazu i przystosować swoją prędkość do ogółu :gwm
kimtop - 2007-12-05, 08:04

Mnie najbardziej denerwują " drogowi cwaniacy",tacy co to muszą cię ominąć na skrzyżowaniu (choćby po torach tramwajowych) i póżniej stoją za przejściem żeby wystartować :zastrzelic
eeik - 2007-12-05, 08:49

janusz napisał/a:
Wkurzające jest jeszcze dla mnie, kiedy z bocznej ulicy wyjedzie "kierowca" swoim "bolidem" i szczęśliwy że udało mu się włączyć do ruchu mknie przede mną 20 km/godz. zamiast sprawnie dodać gazu i przystosować swoją prędkość do ogółu :gwm


No Janusz 20km/h to całkiem przyzwoita szybkość :haha: :haha:

ale jak taki prawie stanie bo musi przecież z jedynki na dwójke wrzucić uuuuuuuuuuuuuuu to dopiero jazda

Ale nie uwłaczając samochodom danej marki zaobserwowała dziwne zjawisko

nazwałam to "syndrom BeeMki" no jak taki młodzian wsiądzie do takiej 20-to latki to uciekać z drogi bo rady nie ma

No ta marka działa na mnie jak płachta na byka, no może jeszcze sławny od lat Golf

SlawekEwa - 2007-12-05, 20:22

eeik napisał/a:
no może jeszcze sławny od lat Golf

A co z tą marką jest nie tak :evil:

Jule - 2007-12-05, 20:44

chyba o Golfa GTI chodzi :twisted:
eeik - 2007-12-05, 21:33

Sławek Dehler napisał/a:
A co z tą marką jest nie tak :evil:



Kierowcy ( młodzi przeważnie) uważają, że to przynajmniej ferrari :hello :hello

Jak napisałam Sławku powyżej syndrom BeeMki

ale jako że dzisiaj solennie sobie poklęłam (choc nie powinannam) nie będę pisać co mnie denerwuje.

SlawekEwa - 2007-12-06, 21:20

eeik napisał/a:
nie będę pisać co mnie denerwuje.

Nie denerwuj się to i nie będziesz mieć powodów żeby o tym pisać :bigok

Sławek B - 2007-12-09, 18:55

Sławek Dehler napisał/a:
A mnie denerwuje jak gość w poprzedającym mnie aucie uruchamia światla awaryjne :twisted:


Jechałem kiedyś jakimś klekotem w którym rozpadła się skrzynia biegów. Działał tylko pierwszy bieg. Padał deszcz, była mgła a ja miałem do przejechania około 2 km, bo awaria wydarzyła się tuż przed domem. Ponieważ jechałem ok 10km/h włączyłem światła awaryjne, żeby ci z tyłu widzieli że mną coś nie tak. Jakiś gentelmen za mną tak się tym zdenerwował, że na przejeździe kolejowym, akurat zamkniętym, podszedł do mnie i skopał mi drzwi, chciał mnie wywlec i chyba zabić - z tego swojego zdenerwowania. Problem dla niego było to, że świateł awaryjnych nie używa się w czasie jazdy tylko postoju. Drugim jego problemem, albo problemem innych użytkowników drogi było to, że gentelmen ów nie był skierowany w odpowiednim momencie, przed otrzymaniem prawa jazdy na badania osobowości czytaj psychiatryczne.

tatkog - 2007-12-09, 19:07

Pod warunkiem, że osobnik ów nie potraktował Ciebie na awaryjnych jako stojącego i mało nie uległ wypadkowi z camperkiem w roli głównej.
SlawekEwa - 2007-12-09, 19:08

Sławek B napisał/a:
Padał deszcz, była mgła

Należało właczyć tylne światło p.mgielne i po sprawie.
P.S Ten z tyłu to nie byłem ja :oops:

Sławek B - 2007-12-09, 19:30

Sławek Dehler napisał/a:
Sławek B napisał/a:
Padał deszcz, była mgła

Należało właczyć tylne światło p.mgielne i po sprawie.
P.S Ten z tyłu to nie byłem ja :oops:


Nawet mi do głowy nie przyszło,że to Ty. Użyłem tylko Twojej wypowiedzi, a nie wiem w jakich warunkach i z jakiego powodu ktoś przed Tobą te światła włączył.

A z światłami przeciw mgielnymi to jest tak, że niestety są nadużywane.
Powinny być włączane w warunkach naprawdę złej widoczności i wyłączane natychmiast po poprawie warunków. Wielu kierowców po włączeniu, zapomina o nich i jeżdżą tak całymi kilometrami oślepiając innych.
Światła awaryjne włączyłem nie dlatego, że były kiepskie warunki, bo były na jazdę 60 -80 km/h tylko dlatego aby ostrzec innych, że ze mną coś nie tak.

Wielu kierowców wyprzedzało mnie bez widocznych obraźliwych gestów, a ten jeden nie.

eler1 - 2007-12-09, 19:35

Sławek B napisał/a:
Światła awaryjne włączyłem nie dlatego, że były kiepskie warunki, bo były na jazdę 60 -80 km/h tylko dlatego aby ostrzec innych, że ze mną coś nie tak.
tylko w tym przypadku trudno wyczuć kiedy i gdzie będziesz skręcał :roll:
tatkog - 2007-12-09, 19:37

Niestety to prawda-awaryjne, tylko gdy samochód stoi-hol gdy sprawne kierunkowskazy itp. gdy nie, to laweta.
Sławek B - 2007-12-09, 19:52

eler1 napisał/a:
tylko w tym przypadku trudno wyczuć kiedy i gdzie będziesz skręcał :roll:

Teoretycznie masz rację. Ale zadaj sobie pytanie ile razy ktoś jechał przed Tobą bez świateł awaryjnych, sprawnym samochodem i nie sygnalizował zamiaru skrętu.
Nie bronię teorii, że należy jeździć na światłach awaryjnych. Bronię teorii, że należy współuczestników ruchu informować o anomaliach szczególnie swoich.

Odpowiedz też na inne pytanie. Jeżeli wszyscy jadą z prędkością 60-80- km/h a jeden samochód jedzie 10km/h z włączonymi światłami awaryjnymi to dlaczego tak jedzie? Odpowiedzi może być całe mnóstwo i wierz mi że żadna nie uprawnia do agresywnego zachowania, z którym się spotkałem.

jacek stec - 2007-12-09, 20:07

Ja też mialem podobny przypadek z awaryjnymi-teraz już wiem na pewno-awaryjne tylko na postoju,natomiast na holu(w domyśle niższa prędkość niż innych) trójkąt ostregawczy zamocowany z tylu-raz ostrzega przed wolno jadącym poj.,a po drugie mówi-ostrzegam-coś jest nie tak-pouczyl mnie policjant i w pelni się z nim zgadzam
Sławek B - 2007-12-09, 20:15

Czy mam przez to rozumieć, że próba pouczenia mnie o niestosowności mojego zachowania poprzez skopanie moich drzwi i próby wywleczenia mnie z samochodu była właściwa.

Bo przecież ja o tym piszę a nie o tym czy moje włączenie świateł awaryjnych było zgodne z kodeksem czy nie. Jak napisałem w pierwszym poście było niezgodne i o tym wiem.

tatkog - 2007-12-09, 21:23

Sławek B napisał/a:
próba pouczenia mnie o niestosowności mojego zachowania poprzez skopanie moich drzwi i próby wywleczenia mnie z samochodu
MOżemy potwierdzic niestosowność jego zachowania. :chytry Natomiast jeśli jesteś w stanie podac jego namiary i pałasz ządzą odwetu to MK pomoże Ci sie zemscic. :haha:
Sławek B - 2007-12-09, 21:26

tatkog napisał/a:
MOżemy potwierdzic niestosowność jego zachowania. :chytry Natomiast jeśli jesteś w stanie podac jego namiary i pałasz ządzą odwetu to MK pomoże Ci sie zemscic. :haha:


Co Ty . To nie po chrześcijańsku.

jacek stec - 2007-12-09, 22:05

prawda prawdą,ale racja musi być po naszej stronie
tatkog - 2007-12-09, 22:28

Sławek B napisał/a:
To nie po chrześcijańsku
Ale jak to brzmi Mała Karawana Odwetowa
MirekM - 2008-01-21, 21:11

A teraz ja wywalę wszystkim, których to dotyczy

Generalnie prawie wszystko, co mnie w zachowaniu innych kierowców denerwuje, to ich egoizm. Brak myślenia o innych użytkownikach drogi. Objawia się to zbyt późną sygnalizacją zamiaru skrętu, jazda lewym pasem ruchu, gdy inne są wolne, parkowanie na dwóch albo większej ilości miejsc parkingowych (nie dotyczy oczywiście długich kamperów), anemiczne ruszanie na światłach, włączanie się do ruchu i wyprzedzanie. Oprócz egoizmu dochodzi brak zdecydowania i niepewność, jazda z tzw. "kobiecą ostrożnością", np. czy mam na tej autostradzie pierwszeństwo, czy też muszę wpuszczać wszystkich wjeżdżających. No i do tego dochodzi zabójcza i samobójcza ambicja i osobowość psa policyjnego - jak coś ucieka, to trzeba gonić i przegonić. A później zwolnić. Albo jak ktoś wyprzedza, to za żadne skarby nie dać się. A nie daj Boże, jak to będzie jakiś dostawczak, albo jeszcze gorzej - kamper.
A teraz przerwa reklamowa na pomiar ciśnienia. Bo zaczyna skakać. Żartuję.
Pozdrowienia

Jacek M - 2008-01-23, 01:38

MirekM napisał/a:
Generalnie prawie wszystko, co mnie w zachowaniu innych kierowców denerwuje, to ich egoizm. Brak myślenia o innych użytkownikach drogi.

Przypadki szczególne, nie dość, że denerwujące to i skrajnie niebezpieczne:
1/. Pojazd "a", poruszający się skrajnym prawym pasem ruchu zatrzymuje się przed przejściem dla pieszych, celem przepuszczenia tychże. Pojazd "b" poruszający się w tym samym kierunku pasem drugim od prawej kontynuuje jazdę... Bzdura? niemożliwe? jako pieszy cudem uniknąłem śmierci w takiej sytuacji. Jako kierowca - 2 x mało - pośrednio -nie zabiłem pieszego... przepuszczając go na pasach!!! Od tej pory - przyspieszam i zawsze wymuszam pierwszeństwo - w trosce o zycie pieszego.
Dopóki policja nie zacznie pomagać pieszym w egzekwowaniu ich praw na przejściach - będę tak robił.
2/. wynika z 1/. : brak uprzywilejowania dla pieszych na przejściu. U nas trzeba zdecydowanie wymuszać na pieszych pierwszeństwo, żeby ich przypadkiem nie zabić (patrz wyżej). Jest to "zdrowy" układ: rządzi silniejszy! Wszyscy o tym wiedzą - tak jest od zawsze, a policja ma inne zmartwienia. A jak wyglądają nasze "nawyki" za granicą? Pojechałem sobie raz - przez zapomnienie - "po naszemu" w Szwajcarii, do dziś się wstydzę.
Pod tym względem jesteśmy daleko w Afryce, albo jeszcze dalej.
Pozdrawiam
Jacek M

Robin - 2008-01-23, 10:59

Witaj JacekM.
Bardzo dobrze, że o tym napisałeś. Bo oprócz tego, ze kierowcy muszą przestrzegać kodeksu, muszą też i piesi. Art.14 - który jest kluczowy w tej sprawie, zabrania jednoznacznie pieszym, wchodzenia na jezdnię, w tym również na przejściu dla pieszych - BEZPOŚREDNIO PRZED JADĄCYM POJAZDEM. Natomiast art.26 obliguje kierowcę do ustąpienia pierwszeństwa pieszemu ZNAJDUJĄCEMU się na przejściu. Cóż więc się dzieje ? Otóż pieszy stara się za wszelką cenę znaleźć na przejściu. I stawia kierowcę w przymusowej sytuacji. No bo co to znaczy "BEZPOŚREDNIO" ? Ilu pieszych tyle interpretacji, a samochód nie stanie w miejscu w jednej sekundzie. Pieszy natomiast zawsze, nawet gdyby biegł. Postępowanie Twoje Jacku uważam, za jedyne rozsądne. Sam tak robię. Nigdy ślamazarną jazdą nie "zachęcam" pieszych do bezpardonowego wkraczania na przejscie. Bo nawet gdy jadący sąsiednim pasem zdążą i zareagują na mój "gest" - to tragedia wisi na włosku. "Zwyczaj" polegający na zatrzymywaniu się przed przejściem tylko dlatego, że pieszy sie dopiero do niego zbliża ośmiela tylko pieszych i przez to czują się zwolnieni od uwzględniania sytuacji na jezdni.

Pozdrawiam - Robin :idea: [/b]

MirekM - 2008-01-23, 15:42

Jeszcze jedno przyszło mi do głowy. Rozmowy w trakcie jazdy przez telefon komórkowy. Uważam, że jest to jedno z najbardziej niebezpiecznych zachowań za kierownicą. Jeżdżę aktywnie samochodem od 30 lat i mam pełną świadomość, że nawet superkierowca z olbrzymim doświadczeniem jest w trakcie prowadzenia rozmowy podczas jazdy bezpośrednio przez telefon bezradny jak niemowlę. I dziwię się doświadczonym kierowcom, że decydują się na prowadzenie takiej rozmowy. I śmieszy mnie jednocześnie, że ludzie wydają olbrzymie pieniądze przy zakupie samochodu na bezpieczeństwo, 20 poduszek, pasy z artyleryjskimi napinaczami, długa strefa zgniotu, że końca zza kierownicy nie widać, a żal im wydać 200 czy 300 zł na zestaw głośnomówiący Bluetooth. To nie to, co kiedyś, że do każdego typu telefonu specjalny oddzielny zestaw. Teraz jeden zestaw i wszystkie telefony pasują. Bierzcie przykład z prawdziwych wyścigów. Tam mają zestawy głośnomówiące. A my mamy być gorsi?
Jacek M - 2008-01-23, 17:37

Robin napisał/a:
art.26 obliguje kierowcę do ustąpienia pierwszeństwa pieszemu ZNAJDUJĄCEMU się na przejściu. Cóż więc się dzieje ? Otóż pieszy stara się za wszelką cenę znaleźć na przejściu. I stawia kierowcę w przymusowej sytuacji. No bo co to znaczy "BEZPOŚREDNIO" ? Ilu pieszych tyle interpretacji

Otóż to. Pamiętam, że jak pierwszy raz jechalem samochodem do Niemiec w 1992 roku, kolega przestrzegał: "pamietaj, że tam sie inaczej jeździ przez skrzyzowania - na przejściu zawsze kolejność jest taka: rower, pieszy, samochód. Pieszy ma zawsze pierwszeństwo, nawet jak jeszcze nie wszedl na przejście tylko się do niego zbliża, jest traktowany jakby już na nie wszedł. Wymuszenie pierwszeństwa na pieszym lub rowerze jest niedopuszczalne! Tak nie może postąpić nawet pirat drogowy - jedynie bandyta! a policja jest bezwzględna." Wtedy przyjąłem to ze zdziwieniem, dziś każdy się z tym zetknął. Polskie "polowanie na pieszych" jest moim zdaniem żenujące. Stawia nas w trzecim świecie i uważam, że trzeba pilnie podjąć walkę żeby to zmienić. Staruszka przemykająca chyłkim przez przejście albo matka z wózkiem "celująca" pomiędzy rozpędzone auta mnie osobiście ubliża! Jako kierowcy, człowiekowi, potencjalnemu dziadkowi z wnuczkiem w wózku albo o lasce... Wstyd!
Ktoś mądry powiedział i to już dość dawno, że dojrzałość społeczenstwa ocenia się po tym jak traktuje ludzi starszych, kaleki i chorych. Rozwińmy tę tezę na układ pieszy/samochód - raczej przegrywa to starcie pieszy i on jest w tym zestawieniu słabszy i jemu nalezy sie ochrona!

@ndrzej - 2008-01-23, 17:55

A co powiecie o cwaniaczkach wpychających się przed wszystkich na zwężonym odcinku drogi. Na ogół wiedzą o tym, co nastąpi za 100 czy 200 m, ale uważają, że to im się spieszy, a inni mogą posuwać się w żółwim tempie :box
Otóż obserwuję ostatnio bardzo ciekawe zjawisko, gdzie przed zwężeniem drogi, jeden z kierowców ustawia się na kończącym się pasie na wysokości końca kolejki i kontynuuje jazdę w tempie samochodów z prawego pasa ruchu. Nie reaguje przy tym na ponaglające zachowania (mruganie światłami, trąbienie) tych uważających się za ważniejszych. Na koniec wpuszczany jest bez problemu (często trzymane jest dla niego specjalne miejsce) w posuwający się płynnie szereg :ok
W ten sposób wielu piratów drogowych nauczono grzeczności :-D

janusz - 2008-01-23, 18:22

W takim zachowaniu bardzo pomaga CB.radio
sasquatch - 2008-01-24, 10:06

@ndrzej napisał/a:
W ten sposób wielu piratów drogowych nauczono grzeczności :-D


Nie sądzę by dało ich się czegokolwiek nauczyć. Ale to prawda. Ja zawsze tak robię i nie zwracam uwagi na to że Ci z tyłu trąbią i rzucają wyzwiska. TIRy też tak robią nieraz.

A jak akurat wyprzedzam na dwupasmówce no i nie mogę zjechac na prawy i podjedzie mi ktoś z tyłu i mruga światłami to jakoś tak samochód mi sam zaczyna hamować - moc traci i nie może się zebrać - trwa to normalnie wieki :haha:

JaWa - 2008-01-24, 12:03

sasquatch napisał/a:
Ja zawsze tak robię i nie zwracam uwagi na to że Ci z tyłu trąbią i rzucają wyzwiska.

A nie pomyślałeś, że np. za 200 metrów może być skrzyżowanie i blokujesz tych co chcą skręcić w lewo ?

MirekM - 2008-01-24, 12:18

janusz napisał/a:
W takim zachowaniu bardzo pomaga CB.radio


Zwłaszcza jak jest ciężkie. I można nim przywalić.

A wracając do pieszych na drodze. Mówi się, że w naszym kraju kierowcom brak kultury. Ale pieszym także. Zamiast przejść zdecydowanym krokiem, spacerują sobie jak święte krowy, nawe zamiast w poprzek to wzdłuż jezdni, ostentacyjnie pokazując swoją wyższość. Zwłaszcza w przypadku młodych księżniczek i książątków.

Byłem też świadkiem awantury o blokowanie lewego lub prawego pasa. Gość blokował ludzi tuż przed zjazdem. Sam jechał prosto, a innym nie dał zjechać.

sasquatch - 2008-01-24, 13:39

Oczywiście że pomyślałem - pomijam i uwzględniam takie sytuacje - chodzi tylko o dojazd do zwężenia z dwóch pasów na jeden.
@ndrzej - 2008-01-24, 14:35

JaWa napisał/a:
A nie pomyślałeś, że np. za 200 metrów może być skrzyżowanie i blokujesz tych co chcą skręcić w lewo ?

Nie mówimy tu o oczywistościach, tylko o zwykłym chamstwie na zwężającym się odcinku drogi, np. przy wjeździe z Warszawy do Konstancina :!: Kto jechał tamtędy w godzinach szczytu, wie o co mi chodzi.
Gotów jestem usprawiedliwić wszystkich "nie-tubylców", bo oznakowanie naszych dróg jest żenująco słabe i informacja o zwężeniu pojawia się często w jego bezpośredniej bliskości :-/

MirekM - 2008-01-24, 14:55

@ndrzej napisał/a:
JaWa napisał/a:
A nie pomyślałeś, że np. za 200 metrów może być skrzyżowanie i blokujesz tych co chcą skręcić w lewo ?

Nie mówimy tu o oczywistościach, tylko o zwykłym chamstwie na zwężającym się odcinku drogi, np. przy wjeździe z Warszawy do Konstancina :!: Kto jechał tamtędy w godzinach szczytu, wie o co mi chodzi.
Gotów jestem usprawiedliwić wszystkich "nie-tubylców", bo oznakowanie naszych dróg jest żenująco słabe i informacja o zwężeniu pojawia się często w jego bezpośredniej bliskości :-/


Znam, przepychałem się w tym miejscu parę razy, gdyż mam szwagra w Konstancinie. Ale nie o to chodzi. Tylko po co blokować prawy czy lewy pas. Przecież wszyscy mogą ustawiać się na wszystkich pasach i naprzemian wjeżdżać na zwężenie. Jaki jest sens tworzenia jednej długiej kolejki niejednokrotnie blokującej dalsze skrzyżowania. Można ustawić się w paru krótkich i naprzemian wpuszczać. I nie trzeba wówczas policji społecznej do kierowania ruchu, bo inni jadą innym pasem niż całe stado. Zgodzę się z tym, że chamstwem jest używanie pasów przeznaczonych do ruchu w innym kierunku niż zwężenie. Ale w tym samym? To ludzie stają bezmyślnie jeden za drugim, zamiast dążyć do usprawnienia ruchu. Nie gniewajcie się, ale właśnie blokowanie pasów uprawniających do jazdy w kierunku zwężenia przez społecznych nadzorców ruchu także zaliczam jako denerwujące zachowania.

@ndrzej - 2008-01-24, 15:19

Cytat:
Przecież wszyscy mogą ustawiać się na wszystkich pasach i naprzemian wjeżdżać na zwężenie.

Zgadzam się z Tobą, ale tylko częściowo. Moim zdaniem ruch jest płynniejszy, kiedy na zwężenie wjeżdżają wszyscy z jednego pasa.
Naprzemianstronne wjeżdżanie miałoby wówczas sens, gdyby wszyscy kierowcy jeździli zdecydowanie, bez wahania i przestrzegali tych reguł. W sytuacji, gdy jedni wpuszczają a inni nie - lepsze jest moim zdaniem pierwsze rozwiązanie.

MirekM - 2008-01-24, 15:31

@ndrzej napisał/a:
gdyby wszyscy kierowcy jeździli zdecydowanie, bez wahania i przestrzegali tych reguł


Teraz z kolei i ja się z Tobą zgadzam. Ale i tak płynność ruchu nie ucierpi. A ponadto część kierowców jeździ jednak"zdecydowanie, bez wahania i przestrzegają reguł" i co w takim przypadku. Są przez innych nazywani chamami, bo jeżdżą zdecydowanie. Róbmy użytek z całej drogi wszelkimi środkami dozwolonymi przez prawo przy zachowaniu oczywiście pełnej kultury. Zdecydowanie na drodze nie oznacza chamstwa. Jeżdżę zdecydowanie, ale potrafię przy tym zachować kulturę. Poprostu róbmy wszystko, aby na tych naszych kiepskich drogach maksymalnie usprawnić ruch. Pozbądźmy się egoizmu i zacznijmy myśleć za kierownicą. O innych współużytkownikach także. Ale sami nie egzekwujmy prawa. Od tego są inni.

@ndrzej - 2008-01-24, 15:45

MirekM napisał/a:
Pozbądźmy się egoizmu i zacznijmy myśleć za kierownicą. O innych współużytkownikach także. Ale sami nie egzekwujmy prawa. Od tego są inni.

Święta prawda :!: :!: :!:
Szkoda, że tych "innych" brakuje w takich newralgicznych miejscach, gdzie mogliby nauczyć kierowców odrobinę kultury, za to są tam, gdzie sytuacja nie wymaga od nich zbytniego wysiłku :evil:

Kazik II - 2008-01-24, 17:03

Wobec niezwykłego bogactwa rozmaitych przejawów niewłaściwych zachowań użytkowników na drodze proponowałbym jednak ich bardziej ścisłą kategoryzację. No bo najczęściej mówimy "chamstwo". Mnie np. zdarzyło się że kiedy otrąbiłem BM-iarza buca który wepchał się bezczelnie przede mnie zmuszając do hamowania to ten wychylił się przez okno i splunął w moją stronę obficie a na zielono. Albo inny neandertalczyk lezie mi pod maskę patrząc wyzywająco w oczy, mając czerwone na przejściu. Kiedy wyraziłem dezapropatę w sposób dość wstrzemięźliwy, ten podszedł do mojego auta i wywalił w moją stronę ze swojej chamskiej gęby całą jej zawartość, którą właśnie idąc przeżuwał był. Jakkolwiek celował w otwarte okno to na szczęście nie trafił i zapaskudził mi pół maski i przednią szybę.
I teraz powracamy do zasadniczego pytania: skoro chamstwem nazwiemy bezczelne wpychanie się przed maskę to jakże ubrać w słowa następujące po tym, a przedstawione powyżej, formy pozasłownej ekspresji gębowej?
Dlatego proponuję listę kategorii nagannych zachowań kierowców i pieszych począwszy od roztargnienia damy, oglądającej za kółkiem świeżo nabyty puder L'oreal zamiast drogi, po chamstwo ekstremalno-troglodyckie jak np. powyższe.
Np.
- Roztargnienie
- Niefrasobliwość
- Bezmyślność
- Głupota w podpunktach np. : głupota prosta czyli simplex, kretynizm ciężki, debilizm absolutny
- Brawura
- Szalej (stopień wyższy od brawury)
- Tupet
- Bezczelność
- Chamstwo proste czyli buractwo
- Chamstwo ekstremalne czyli maximus troglodictus.

Ja np. nie lubię kiedy gość stojący przede mną wieczorem pod szlabanem kolejowym trzyma sały czas nogę na hamulcu oślepiając mnie światłami stop. Ale nie nazwę tego przecież chamstwem czy głupotą, to raczej niefrasobliwość, gość nie zastanawia się nad tym po prostu. Ale ja do człowieka podchodzę i uprzejmie proponuję użycie hamulca ręcznego a on mnie za to częstuje wiązanką słów niewybrednych, zwaną swojsko "wiąchą" i ten sposób przechodzi do etapu chamstwa prostego czyli buractwa.
Raz jeden taki w resztkach merecedesa zwanego puchatka uparł się aby mnie wyprzedzać w takiej mgle, że światła nadjeżdżającej ciężarówki objawiały się przed nami dopiero na jakieś 10-15m. Nie mogę się zdecydować: czy to kretynizm ciężki czy debilizm absolutny?
Lubię też obserwować na autostradzie kierówców Tirów, z których jeden jedzie 89,7 km/h a drugi drze 89,8 km/h i ten drugi blokuje lewy pas przez jakieś 10 minut, lejąc z góry na sznur przeklinającyh osobówek za nim. Następnym razem przy tej okazji może wymyślę jakieś specjalne określenie na ten osobliwy styl jazdy - a może ktoś ma jakieś propozycje?

baja02 - 2008-01-24, 17:41

Klasyfikacja bardzo trafna, ale nadal pozostaje pytanie jak reagować, co robić?
MirekM - 2008-01-24, 17:46

baja02 napisał/a:
Klasyfikacja bardzo trafna, ale nadal pozostaje pytanie jak reagować, co robić?


Jak to co robić, robić swoje. A ponadto

Chamstwu należy przeciwstawiać się siłom i godnościom osobistom!!!!!!!

...wężykiem, wężykiem

OMEGA - 2008-01-24, 18:34

MirekM napisał/a:
Chamstwu należy przeciwstawiać się siłom i godnościom osobistom!!!!!!!



Czy to znaczy że mamy się zaopatrzyć w kije bejsbolowe ?????

@ndrzej - 2008-01-24, 18:48

Kazik II napisał/a:

- Roztargnienie
- Niefrasobliwość
- Bezmyślność
- Głupota w podpunktach np. : głupota prosta czyli simplex, kretynizm ciężki, debilizm absolutny
- Brawura
- Szalej (stopień wyższy od brawury)
- Tupet
- Bezczelność
- Chamstwo proste czyli buractwo
- Chamstwo ekstremalne czyli maximus troglodictus.



Gdzieś w środek tej klasyfikacji włączyłbym:
- Niedouczonych
- Wtórnych Analfabetów :diabelski_usmiech

SlawekEwa - 2008-01-24, 19:37

MirekM napisał/a:
Jeszcze jedno przyszło mi do głowy. Rozmowy w trakcie jazdy przez telefon komórkowy. Uważam, że jest to jedno z najbardziej niebezpiecznych zachowań za kierownicą. Jeżdżę aktywnie samochodem od 30 lat i mam pełną świadomość, że nawet superkierowca z olbrzymim doświadczeniem jest w trakcie prowadzenia rozmowy podczas jazdy bezpośrednio przez telefon bezradny jak niemowlę. I dziwię się doświadczonym kierowcom, że decydują się na prowadzenie takiej rozmowy.

A czym sie różni taka rozmowa od rozmowy przez CB której nikt nie potępia? Rozmowa z zestawem telefonicznym głośnomówiącym również niekiedy mocno absorbuje uwagę kierowcy i osłabia jego koncetrację na prowadzeniu auta. :twisted:

Tolo-Digli - 2008-01-24, 19:42

Cytat:
Wysłany: Wczoraj 17:55




A co powiecie o cwaniaczkach wpychających się przed wszystkich na zwężonym odcinku drogi. Na ogół wiedzą o tym, co nastąpi za 100 czy 200 m, ale uważają, że to im się spieszy, a inni mogą posuwać się w żółwim tempie
Otóż obserwuję ostatnio bardzo ciekawe zjawisko, gdzie przed zwężeniem drogi, jeden z kierowców ustawia się na kończącym się pasie na wysokości końca kolejki i kontynuuje jazdę w tempie samochodów z prawego pasa ruchu. Nie reaguje przy tym na ponaglające zachowania (mruganie światłami, trąbienie) tych uważających się za ważniejszych. Na koniec wpuszczany jest bez problemu (często trzymane jest dla niego specjalne miejsce) w posuwający się płynnie szereg
W ten sposób wielu piratów drogowych nauczono grzeczności
_________________

Tolo-Digli - 2008-01-24, 19:46

To jest taktyka wprowadzona przez kierowców ciężarowych pojazdów i całkiem skuteczna ,ale niedaj boże pecha jakiego miał kierowca jadący busem wraz z ciężarówką za busem BMW miga swiatłami a kierowca nic za zwężeniem BMW zajechało mu drogę wysiadły cztery karki i reszte możecie sobie wyobrazić :box
MirekM - 2008-01-24, 19:51

Sławek Dehler napisał/a:
Rozmowa z zestawem telefonicznym głośnomówiącym również niekiedy mocno absorbuje uwagę kierowcy i osłabia jego koncetrację na prowadzeniu auta.


Zgadza się, ale jest to wybór mniejszego zła. A jeśli chodzi o CB, uważam je za pomocne, zwłaszcza w grupie pojazdów. Całkiem inna jest forma prowadzonych rozmów, mikrofon nie absorbuje rąk w takim stopniu, jak telefon.
Jeśli zaś chodzi o koncetrację, to już temat woda. Nawet samo myślenie, czy to o niebieskich migdałach, czy o d.pie Maryni, osłabia ją. Czasami byłem tak zamyślony za kierownicą, że nie mogłem odtworzyć w pamięci ostatniego odcinka drogi. I to bez telefonu i CB

SlawekEwa - 2008-01-24, 20:19

Zatem wniosek z tego że zakaz gadania przez telefon bez zestawu jest nieżyciowy bo niektórym te i świeże powietrze zaszkodzić może.
MirekM - 2008-01-24, 20:38

Sławek Dehler napisał/a:
Zatem wniosek z tego że zakaz gadania przez telefon bez zestawu jest nieżyciowy bo niektórym te i świeże powietrze zaszkodzić może.


Nie rozumiem, skąd ten wniosek wysnuwasz. Uważam, że zakaz jest bardzo życiowy, natomiast świeże powietrze na mnie w trakcie jazdy ma bardzo dobry wpływ i zaręczam, że ani trochę mi nie szkodzi. Do tej pory może nie opanowałem sztuki jazdy na tyle, abym swobodnie i bez żadnego zagrożenia dla innych mógł prowadzić rozmowę przez telefon w trakcie prowadzenia samochodu. Ale zdaję sobie sprawę, że są lepsi i może lepiej sobie radzą, zwłaszcza w mieście.

SlawekEwa - 2008-01-24, 20:46

MirekM napisał/a:
natomiast świeże powietrze na mnie w trakcie jazdy ma bardzo dobry wpływ i zaręczam, że ani trochę mi nie szkodzi.

Nie bierz tego co napisałem tak do siebie. Pszeprszam Cię jeżeli uraziłem Twój honor jako kierowcy :oops:

MirekM - 2008-01-24, 21:01

Sławek Dehler,

Wcale nie czuję się obrażony, tylko nieco dziwi mnie Twoje podejście w kwestii telefonów. Sam kiedyś dużo rozmawiałem i naprawdę uważam to za jedno z największych zagrożeń dla innych uczestników ruchu. Zacznij zwracać uwagę na innych, którzy rozmawiają w trakcie jazdy przez telefon. Jak puszczają kierownicę, aby przerzucić bieg, jak prawą ręką włączają kierunkowskaz, jak im wypada samochód na ostrych zakrętach, gdyż jedną ręką kręcą kierownicą, a ta czasem wyrywa się. Nie daj Boże jeszcze przerzucić na zakręcie bieg. I tylko niektóre samochody dla inwalidów są przystosowane do prowadzenia jedną ręką. Pozostałe niestety nie.
A tak między nami, to w trakcie jazdy uderza mi do głowy tylko woda sodowa, a nie świeże powietrze.

Jerzy - 2008-01-24, 22:39

MirekM napisał/a:
Do tej pory może nie opanowałem sztuki jazdy na tyle, abym swobodnie i bez żadnego zagrożenia dla innych mógł prowadzić rozmowę przez telefon w trakcie prowadzenia samochodu

Ja też... i chyba nie jest to łatwe zwłaszcza, że na sposób jazdy spory wpływ mają emocje wywołane rozmową telefoniczną.

Natomiast, jadąc za kimś, nie widząc zupełnie kierowcy często wiem że gada przez telefon. Styl jazdy takiego delikwenta przypomina pierwsze jazdy ze świeżym prawkiem w kieszeni: wolno, przy prawej, w niepewnych sytuacjach oddaje pierwszeństwo itd...

SlawekEwa - 2008-01-24, 22:44

MirekM napisał/a:
A tak między nami, to w trakcie jazdy uderza mi do głowy tylko woda sodowa, a nie świeże powietrze.

:?:

Kazik II - 2008-01-24, 23:06

baja02 napisał/a:
Klasyfikacja bardzo trafna, ale nadal pozostaje pytanie jak reagować, co robić?

Ano nic, lepiej po prostu przyjąć to za bogactwo i różnorodność przyrody. Chodzę (jeżdżę) już sporo lat po tym świecie i obserwując rozkwit obyczajów dochodzę do wniosku, że lepiej przyjąć filozoficzną postawę i jechać dalej. Za radą żony przestałem otrąbiać czy zwracać komukolwiek uwagę bo, jak słusznie zauważyła ślubna, w końcu jakiś typ w BMie poczęstuje mnie ołowianą kulką. A kretyna czy innego buraka nic nie wyleczy z jego przypadłości.

MirekM - 2008-01-25, 10:20

Kazik II,

Jestem zauroczony Twoją kategoryzacją poszczególnych zachowań i w pełni się z nią zgadzam. Przestrzegam jednak przed odpowiedzialnością zbiorową. Nie każdy pieszy paskudzi maskę i szybę, tak samo nie wszyscy kierowcy są burakami. Podpisuję się także pod podsumowaniem Kazika. Jesteśmy w pojedynkę bezsilni i nie uda się zmienić tego. Możemy to tylko zwalczać swoją kulturą osobistą. Dlatego bądźmi ponad tym wszystkim i kwitujmy wszelkie przejawy zachowań kwalifikujących się do Kazikowych kategorii uśmiechem , dobrym słowem i serdecznym podziękowaniem za słowa krytyki w postaci "wiąchy" w naszym kierunku od innych "sympatycznych" współuczestników ruchu drogowego. A napewno przeżyjemy zdrowi i cali.

Tolo-Digli - 2008-01-25, 19:56

Panowie rozmowa przez komórę w czasie jazdy to pikus a co powiecie na oczekiwanie na skrzyżowaniu na zielone swiatło a tu z tyłu trach wysiadam podchodze do goscia a on jakby nigdy nic kończy pisać smsa
Tadeusz - 2008-01-25, 21:24

Tolo-Digli napisał/a:
Panowie rozmowa przez komórę w czasie jazdy to pikus a co powiecie na oczekiwanie na skrzyżowaniu na zielone swiatło a tu z tyłu trach wysiadam podchodze do goscia a on jakby nigdy nic kończy pisać smsa


Świetne podsumowanie tematu o rozmowach telefonicznych w trakcie prowadzenia auta! :haha:

MirekM - 2008-01-25, 22:44

Tolo-Digli napisał/a:
a tu z tyłu trach


Nie znasz się na SMS-ach. To była po prostu kropka lub inny znak przestankowy. Tyle, że z pożądnym akcentem na "aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa". Ponadto jesteś bardzo mało wyrozumiały. A może wysyłał życzenia dla mamy w szpitalu! A Twoja d.pa? Rzecz nabyta. Wyklepie się i będzie jak nowa.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group