Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam

Kamperowców podróże nie kamperowe - Izrael

gryz3k - 2012-01-15, 15:24
Temat postu: Izrael
Witam,
Czy ktoś z szanownych kolegów ma jakieś doświadczenia z indywidualnych podróży po Izraelu?

MER-lin - 2012-01-15, 16:49

Wszędzie z zasady jeżdżę samodzielnie. W Izraelu też byłem na zasadzie wsiadam w samolot i lecę. Masz jakieś konkretne pytania?
gryz3k - 2012-01-15, 17:46

Napisałem na pw, ale pomyślałem, że Twoja odpowiedź może przydać się też innym :spoko
gryz3k - 2012-01-27, 23:49

Wróciliśmy. Wrażenia niezapomniane. Zupełnie inny świat. Nie da się chyba porównać tamtejszych warunków z europejskimi czy północno-amerykańskimi.
Widzieliśmy kilka kamperków i przyczep, ale wyglądały raczej na siedziby bezdomnych niż pojazdy miłośników karawaningu :wyszczerzony: Dla zainteresowanych powiem, ze karawaning w Izraelu jest możliwy lecz niezbyt łatwy. My przemieszczaliśmy się wynajętym samochodem, ale nie zaobserwowaliśmy żadnego zaplecza karawaningowego. Zostaje chyba kamperowanie na dziko i to dla tych mniej strachliwych, których nie przeraza wszechobecność broni palnej, regularnych kontroli pojazdów, bagaży itp.
Mimo wysokich cen i pewnych niedogodności serdecznie polecamy wizytę w tym egzotycznym dla nas miejscu :spoko

MER-lin - 2012-01-28, 15:16

Wiedziałem, że wrócisz zadowolony :spoko
Endi - 2012-01-28, 19:12

gryz3k napisał/a:
...dla tych mniej strachliwych, których nie przeraza wszechobecność broni palnej, regularnych kontroli pojazdów, bagaży itp.


Mięliśmy gryzku, podobne odczucia. Kontrola i broń szczególnie jest widoczna w Jerozolimie w okolicy Ściany Płaczu.
Na mnie niesamowite wrażenie wywarła Grota Narodzenia i Droga Krzyżowa, takie miejsca utrwalają się w pamięci do końca życia.
Napisz gdzie byliście ?

gryz3k - 2012-01-28, 21:22

Nasza trasa to Eliat / oceanarium, przejażdżka wielbłądem/- Jerozlima- Betlejem - Jerozolima /zwiedzanie i zakupy/ - Ein Bokek / Morze Martwe- plaża i SPA/ - Arad na pustyni Negew i Judzkiej - Eliat /nurkowanie w Morzu Czerwonym/. To tak w telegraficznym skrócie :spoko
Remistenes - 2012-02-04, 18:21

Kilka porad z forum Nikon'a - może komuś pomogą:
Źródło - forum Nikona http://forum.nikoniarze.pl/

Izraelski tutorial, same cytaty poprawione i dostosowane:
- Jak jest z dostępnością internetu, hotspotów czy kafejek?
- Raczej nie ma problemu w kafejkach w dużych miastach, nie pamiętam opłat, ale są znośne;
- w hotelach wi-fi prawie zawsze;

- Pamiętaj tylko, ze jak będziesz miał pieczątkę z Izraela w paszporcie, to możesz nie wjechać potem do kilku krajów na bliskim wschodzie.

- Jeśli izraelscy pogranicznicy wbiją Ci pieczątkę do paszportu, to nie będziesz mógł wjechać z taką pieczątką do innych krajów arabskich, np.Syrii.

- Reguła prosta, zostawić sobie Izrael na sam koniec; - można prosić o niewstęplowanie w paszporcie tylko na kartce, chyba zwie się to flying visa;

- musisz przygotować się na dziwne pytania, zdjęcie , odcisk palca(ów), w Jerozolimie, okolicach strefy Gazy masa kontroli;

- pytania typu - Czy sam pakujesz swoje rzeczy? Czy ktoś ci coś dał, abyś przewiózł do Izraela? Czy przyjeżdżasz tu w celach służbowych? Czy masz w d... bombę? Już do pasji doprowadzają i naprawdę nie myślisz o proszeniu o luźną kartkę, tylko żeby już albo wejść, albo wrócić skąd człowiek przybył. Przez te kilka godzin czekania już nie wiedziałem, czym mam pasek w szlufki włożyć, czy ma być wyciągnięty - bo jedna menda tak, a druga tak. Hitem było, jak po tym czasie i obejrzeniu x bagaży, babsko mówi "to możesz iść", a druga, która była z nią, po może trzech krokach "stój i pokaż paszport!"
Chociaż jej koleżanka oddała mi go 10 sekund wcześniej, kurna, kraj paranoików.

Wracając do Jordani żołnierz zabrał paszporty i powiedział, żebyśmy poszli na kawkę do kafejki (pokazał gdzie), za pół godziny wrócił ze stemplami, bananem na gębie, i bon voyage! Takie i podobne zachowania wojska mnie zraziły do tego kraju. Koledze wywalili całą zawartość torby foto i każdy obiektyw miał pościągane dekle, był oglądany pod światło, body również, dekiel zdjęty, i zaglądanie do środka. Największym jednak dla nich wyzwaniem okazał się Panthenol (na oparzenia), bo był przywieziony z Ukrainy. Wszystko po rosyjsku nabazgrane, z 10 minut roztrząsali, co z tym zrobić.

- Język angielski spoko, rosyjski też a i po polsku w wielu miejscach dasz radę - lepiej za głośno nie kłapać że coś się nie podoba.

- W miarę bezpiecznie ze względu na dużą ilość patroli(dobra strona)

- małe sklepy rodzinne waluta 1 szekel, czyli około 3,5 -3,8 na 1 usd. Można w większości płacić dolarami.

- przed wyjazdem postaraj się nie brać rzeczy w których w ostatnim czasie byłeś na strzelnicy, czy też nosiłeś po kieszeniach trawę, czy też inne używki - możesz trafić w bramkę która wali powietrzem pod ciśnieniem i nawet śladowe cząstki są wykrywane.

- wspomnienia niemiłe. Kolegę, dosyć znanego jubilera, na lotnisku 3 godziny obmacywali razem z paluchem w d....

- w Jerozolimie radzę uważać przy robieniu zdjęć ortodoksom!!! Osobiście w czasie Ramadanu dostałem po łbie za zrobienie zdjęcia! Ale taki kraj i tacy ludzie.

- Uważaj na budynki wojskowe - tych zazwyczaj nie wolno i byli na tym punkcie przewrażliwieni.

- Sami żołnierze, jeżeli się zapytasz najczęściej pozwalali sobie robić zdjęcia.
"Trudni" klienci to Chasydzi i Arabowie. Chasydzi chyba w ogóle nie lubią fotografowania i parę razy mnie pogonili. Arabowie raczej jesteś w stanie się dogadać za "opłatą"
W miejscach kultu religijnego raczej pytaj się o zgodę (chyba, że teraz już się nie czepiają).
Staraj się dygać niewiele sprzętu. Przy wejściu do każdego publicznego budynku typu sklep, knajpa zazwyczaj ochrona i sprawdzanie.

- Weź polara, filtr znaczy się ;-)

- wtyczki pasują, ale małe tzw płaskie typu golarka, ładowarka do aparatu. Pełnej z dziurą na bolec do gniazdka nie wsadzisz. Potrzebna będzie redukcja. Nie pchaj na siłę bo nie wyciągniesz.

- Bardziej od Izraela polecałbym Jordanię lub Syrię;

- Sam się "włóczyłem" po Izraelu blisko 3 tygodnie. Super sprawa. Kasandra widzę zaliczyła większość ciekawych miejsc. Jak to mozliwe w tydzień - nie wiem Ja miałem fajnie, bo mnie nikt nie gonił i spędzałem w każdym z tych miejsc sporo czasu. W samym Morzu Martwym (obowiązkowo trzeba to zaliczyć! ) moczyłem się (pierw smarując błotem ) 3 dni - widać to na moim avatarze. Obok jest Masada - wypada zajrzeć, niesamowita historia z jej obrońcami, oczywiście Jerozolima, Jerozolima i jeszcze raz Jerozolima - opis tego co tam widziałem i co zrobiło wrażenie by zajął co najmniej stronę więc nawet nie próbuję zaczynać , ogrody w Hajfie (także nocą - super oświetlone), port Akko (prawie się zgubiłem, nie wiedziałem jak wyjść z labiryntu uliczek, miałem niezłego pietra, zmierzch, a ja sam wśród arabów, bez opcji dogadania się), Nazareth, targ beduinów (w Berszewie) - zajadałem się figami i orzechami stojąc w kolejce - za to co zdążyło się zjeść się nie płaciło , kupiłem też robioną przez nich biżuterie - utargowując 3x niższą cenę. Ostrożnie z fotografowaniem beduinek. Ich faceci tego nie lubią, robiłem zdjęcia metodą z biodra. Tylko kadry wyszły mi jakies krzywe i nie trafione
Warte zobaczenia są też Cezarea, Jaffa, mozna wpaść do jakiegoś kibucu itd itd. Rozczarowuje jedynie Jordan - wybetonowany (w miejscu chrzcin) brzeg niepozornej rzeczki (w której pływało mnóstwo ogromnych ryb). Tyberiada i całe okolice tego jeziora - też mozna sobie podarować jak się ma mało czasu. Tzn miejsca mają swoją historię, ale wizualnie nic tam nie powala. Większość czasu ja spędziłem w Tel-Awiwie - to była moja baza. Normalne duże "europejskie" miasto. Warto iść na suk - czyli targ (zresztą w każdej z miejscowości warto odwiedzić suk). Można tanio kupić coś Gucciego czy Versace (bielizne, koszulki, paski do spodni) i zobaczyć jak się różnią od nas kulinarnie - ciekawy asortyment na stoiskach. Jedzenie to odrębny (rozległy) temat, podobnie jak słodycze robione przez arabów - uchodzą w tym za mistrzów. Ja miałem bardzo ciekawy pobyt, byłem w filharmonii (drygował Zubin Mehta! - szok), na operze, widziałem dziecięce przedstawienia teatralne, zaglądałem do luksusowych hoteli, siedziałem w marinie na sporym jachcie (niestety nie wypłynęliśmy w morze), byłem gościem w wielu domach (nawet się załapałem na czyjeś urodziny) itd. Izrael to nie tylko historia, poznałem ciut kraju. Mogę o tym opowiadać godzinami, bo to co tu opisałem to bardzo mały ułamek wspomnień.

- auto na numerach rejestracyjnych z Tel-Awiwu może być obrzucone (po zmierzchu) kamieniami w miastach zdominowanych przez arabów - w każdym razie cioteczka tak mówiła, ale gdy ja byłem nie było żadnych ekscesów. Czułem się zupełnie bezpieczny, choć dziwne było to spotykanie z ochroniarzami z wykrywaczami w wejściu każdego średniej wielkości sklepiku (obowiązek). Nie ma żadnych parkingów pod centrami handlowymi (bomby w samochodach). Samochody stoją na placach przed sklepami. Ochrona przy wjeździe często każe otwierać bagażnik. Po pierwszych kilku dniach te środki bezpieczeństwa zupełnie mi zobojętniały, przestałem na to zwracać uwagę. W ogóle to oni nie mają dużych centrów handlowych - ja naliczyłem takie dwa, dość małe, w kilkusettysięcznym mieście. Chodzi o to by nie tworzyć miejsc gdzie są duże skupiska ludzi.

- w Jerozolimie nie można się wysoko budować - ma być zachowany klimat starożytnego miasta, bez drapaczy chmur (super jest widok w nocy - rozświetlone całe wzgórza, oświetlony złoty meczet). Ale niestety, nawet obok samej ściany płaczu mnóstwo kabli ciągniętych liniami napowietrznymi, sporo talerzy satelitarnych. Popsuli też krajobraz przy Morzu Martwym - słupy i kable wysokiego napięcia lecące wzdłuż brzegu. Okropność. Na szczęście to na odcinku kilku kilometrów. Oni tam mają niestety jedną z gałęzi przemysłu - na całym świecie można kupić w drogeriach coś z minerałami, solą z Morza Martwego. To tam wydobywają. Morze Martwe jest dość małe. Dla nas morze to coś dużego. A to takie większe jezioro. Widać drugi brzeg - Jordanię. Morze to największa depresja. Konsekwencją tego jest ... najgrubsza warstwa atmosfery i z tego powodu .... odfiltrowanie szkodliwych UV. Można się opalać bez smarowania się kremami z filtrem. Skandynawscy dermatolodzy wysyłają nad MM swoich pacjentów. W ogóle nad MM spotyka się raczej ludzi starszych. Nie ma tam rozrywki dla młodzieży, nie uprawia się żadnych sportów wodnych - wszystko by pordzewiało. Nic tam po tej wodzie praktycznie nie pływa. A ludzie też pływają ostrożnie. Właściwie nie pływają - unoszą się.

- Pozytywna sprawa - (prawie) wszyscy Żydzi mówią po angielsku, więc nie ma problemów komunikacyjnych, o ile ktoś zna ten język. Chyba w większości restauracji menu jest w 2 językach - także w angielskim. W 2 językach (zresztą - często w trzech, także po arabsku, ale tego chyba nikt z nas nie rozczyta, więc nie wspominam), nazwy ulic (większość), napisy na towarach w sklepach itd. ((j. polskiego się prawie nie spotyka). Spotyka się w miarę często za to .. rosyjski (zależy od miejscowości). W samym centrum Jerozolimy można ze zdziwieniem znaleźć sklepy i stoiska z napisami cyrylicą. Obsługa tego hotelu gdzie byłem nad Morzem Martwym była prawie cała "rosyjska".
Restauracje w moim hotelu były dwie - jedna dla tych, którzy respektują koszerność potraw, druga dla reszty.

- Państwo wojskowo-policyjne. Tam się nikt nie włóczy samopas, natkniecie się na kontrole i pytania. Ciekawe jak z tego wybrniecie, bo oni będa to sprawdzać co będziecie mówić. Na pewno co nieco zależy od szczęścia, ale raczej będziecie wyglądali na obcokrajowców i wzbudzicie zainteresowanie. Ważne jest też jak tam będzie w okresie w jakim tam będziecie. W sensie czy będą podwyższone środki bezpieczeństwa - gdy służby dostaną informacje o spodziewanym zamachu itd (komunikaty o tym są w radiu!). Ostrożniejsi sie też robią w okolicach świąt - zarówno arabskich jak i zydowskich.
Myślę, że przesadzają, chyba chcą atmosfery konfliktu, wtedy się łatwiej rządzi. W ich mediach jest niesamowita propaganda antyarabska. Tam nie chca pojednania, nastawiani sa jedni przeciwko drugim.

- kierowcy sa tam tragiczni. To jak jazda w Turcji. Nikt nie włącza kierunkowskazów, nie patrzą na oznakowanie poziome (jedzie ktoś sobie środkiem, ma linie między kołami ). Na autostradach za to jadą slamazarnie - ze 110 i nie trafia sie nikt jadący 150-200.

Zdjęcia jednego kolegi z forum Nikon'a:
http://moje-wyjazdy.blogs...310-israel.html

gryz3k - 2012-02-06, 23:25

Z większością rzeczy się zgadzam. Co do kontroli to sedno oddaje taki oto dowcip:
Dlaczego Izraelskie samoloty nie są porywane? - Bo nie wpuszczają terrorystów na pokład :spoko

Skalniaki - 2013-04-25, 06:50

Na mnie niesamowite wrażenie wywarła Grota Narodzenia i Droga Krzyżowa, takie miejsca utrwalają się w pamięci do końca życia.


Nic ująć, nic dodać, prócz kilku amatorsko wykonanych fotek podczas naszej tam niedawnej obecności.

gryz3k - 2013-04-30, 23:44

Podpis zdjęcia muru sugeruję, że jesteśmy zgodni co do polityki Państwa Izrael względem Palestyńczyków :spoko

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group