Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam

Sprzęt turystyczny i akcesoria - Samochód, Skuter, Rower, Hulajnoga czy Wrotki ?

joko - 2018-07-15, 02:41
Temat postu: Samochód, Skuter, Rower, Hulajnoga czy Wrotki ?
No własnie ...... co w/g Was najlepiej sprawdza się jako pojazd zapasowy do kampera ?
Jeszcze niedawno wybór byłby oczywisty, wypasiony skuter, albo jeszcze lepiej Smartopodobne coś na holu. Dzisiaj, kiedy stoimy u progu elektrycznej rewolucji we wszelkiej maści pojazdach , ten wybór już tak oczywisty nie jest.
Ja mam już swój typ i poniżej kilka słów o tym dlaczego akurat ten a nie inny, ale ciekawy jestem Waszych typów , a zwłaszcza powodów dlaczego akurat takie.

Próbowałem różnych rozwiązań i wszystkie miały jakieś wady, które finalnie powodowały, że dane rozwiązanie w zastosowaniach kamperowych wiązało się z mniejszym lub większym kompromisem.

Mały samochód to może fajna sprawa jak już uda się nam go zaciągnąć do celu naszej podróży, ale problemy z DMC, niejednokrotnie brak haka w kamperze, wysokie koszty, nieadekwatne do tego co dostajemy w zamian , oraz ograniczony zakres zastosowania (tylko drogi publiczne), jak dla mnie dyskwalifikuje tę opcję na starcie.

Podobnie sprawa ma się ze skuterem spalinowym .... duży, ciężki, śmierdzący i podobnie jak z małym samochodem , ograniczony zakres zastosowania do dróg publicznych.
Zaletą skutera spalinowego jest duży zasięg , ale to akurat w przypadku stosowania w kamperze nie jest mocnym argumentem.

Hulajnoga elektryczna, i wszelkiej maści małe wozidełka, z jednokołowcami włacznie, są lekkie , łatwe w transporcie, i pod tym względem wpisują się w kamperową koncepcję , lecz i tutaj zakres zastosowania jest bardzo skąpy. Tego typu pojazdy to generalnie tylko do kręcenia się bardzo blisko "komina" i raczej na drogach wewnętrznych.
W teren tym raczej się nie wypuścimy , a i dalsze podróże drogami publicznymi też raczej odpadają.

Rower w wydaniu tradycyjnym, jest lekki, łatwy w transporcie, wjedzie w teren (w wersji MTB lub FAT), i w wiele miejsc gdzie pojazdami spalinowymi możemy zapomnieć ....... ale ma tę jedną wadę , która dla wielu jest dyskwalifikująca ..... trzeba pedałować ;)

I tu dochodzimy do mojego typu, który też swoje wady ma, ale jak dla mnie jest ich najmniej i są najmniej kłopotliwe, a zalet sporo

Mój typ jest następujący :

Rower elektryczny typu FatBike (tzw. Grubas) z mocnym silnikiem koniecznie umieszczonym centralnie.

Dlaczego akurat taki ? :

Przy wszelkich zaletach rowerów, jak niska waga, możliwość wjazdu praktycznie wszędzie (również tam, gdzie pojazdy spalinowe wstępu nie mają), łatwość transportu i przechowywania, itp., prowadzi się znakomicie i komfortowo nawet w bardzo trudnym terenie, tam gdzie skutery, motory i hulajnogi dawno by już skapitulowały .
Mocny silnik, umieszczony centralnie daje takie własciwości trakcyjne, że jazda bardziej przypomina poruszanie się skuterem lub motorem niż rowerem.

Najważniejsze dla mnie jest to, że jeden pojazd nadaje się do wszystkich zastosowań, jakie w przypadku zastosowań dookoła kamperowych możemy potrzebować.
Podjedziemy nim do pobliskiego sklepu, na wycieczkę ścieżkami rowerowymi, na zwiedzanie pobliskiego miasta, na dłuższą podróż, w teren, a nawet zawieziemy nim graty na plażę.
Przy okazji poprawimy sobie ogólną kondycję, jeżeli będziemy tylko chcieli poruszać trochę nogami, a w przypadku kiedy zabraknie nam paliwa (prądu) nie będziemy musieli grata ani pchać ani holować.

Jak dla mnie elektryczny "Grubas" nie ma póki co konkurencji ...... no chyba że coś innego sensownego podpowiecie :spoko

007 - 2018-07-15, 09:15

Zgadzam się w 100 %.
Odkąd przerobilem rower na elektryka nie zabieram juz skutera.
Zasięg roweru w formie wspomagania mam około 70 km.
Skutecznie objezdzilem juz kilka europejskich stolic włącznie ze starowką, a i większość parków nie ma zakazu dla roweru.
Z praktycznych aspektów używania roweru musze wymienić przynajmninej dwa.
Lekko dla kampera co jest dużym plusem z wiadomych powodów.
Jazda prawie jak skuterkiem spalinowym ale po ścieżkach rowerowych, starówkach, parkach i spokojnie można go przenieść po schodach.
W tym roku zrobiłem nim już 1000 km
Stanowczo polecam dla niezdecydowanych :wyszczerzony:

drwoy - 2018-07-15, 10:25

O elektrykach juz było. Jestem za. Zdarzają się jednak miejsca, gdzie nawet elektryk jest nieprzydatny. Z tego powodu nie targałem ich do Grecji. Jazda rowerem (nawet elektrycznym)na wzniesieniach Peloponezu byłaby mało komfortowa. Podobnie na Wyspach, gdzie akurat jestem. Totalny brak miejsca na drodze. Widuje się wymalowaną linię oddzielającą szerokość 1 m na jezdni, ale najczęściej parkują tu auta. Brak rowerów daje się mocno we znaki przed przeprawą promową w Niemczech i Holandii. Tu po prostu bez roweru się nie da.
HENRYCZEK - 2018-07-15, 11:19

Decydując się na Grubasa koniecznie z silnikiem centralnym,którego joko wymienił jako faworyta,wskazana jest jazda testowa.
Większość tego typu rowerów ma sportową geometrię ramy,co przy dłuższej podróży może być męczące.Wymiana mostka kierownicy na regulowany/max długi/ zdecydowanie poprawi komfort podróży.

Dla tych co z różnych przyczyn nie chcą pedałować,mobilnie są w stanie ogarnąć a bariera finansowa jest do przełknięcia,rynek oferuje ciekawe skutery elektryczne trójkołowe,równierz w wersji terenowej.
Posiadają homologację-cokolwiek to znaczy??
Waga od 65-130 kg z baterią.
Zasięg 70 km-dane producenta.



MAWI - 2018-07-15, 13:11

Zaraz pewnie wyleją się na mnie pomyje całego świata. Ale...
Tylko skuter. Nie musi to być maszyna 100 konna . Sam miałem taki dylemat . Co kupić? Stanęło na ;Yamaha xmax 125. Ale to nie musi być akurat to . pojemność ważna ,bo to kompromis ,mocy wagi i ceny. A już wiem ,że taka moc wystarczy na podróże do 100 km. W dwie osoby w miarę kąfortowo.
Rower owszem ( każdy) .Ale na krótsze odcinki i nie w kimacie południowych krajów. Gdzie nawet w nocy jest gorąco.

drwoy - 2018-07-15, 13:17

Dlaczego pomyje? Wiadomo, że skuter daje większy komfort. Dla mnie problemem byłaby wizja przekroczenia wagi auta. Nie chciałbym podróżować z perspektywą nadważenia. A swoją drogą ile kamperów jeździ w "dopuszczalnej wadze"?
Track222 - 2018-07-15, 14:32

MAWI napisał/a:
..................Tylko skuter....................


:brawo :brawo :brawo Moje zdanie jest takie samo!!!

Bronek - 2018-07-15, 14:40

Wszystko prawie testowałem i wszyscy macie rację :mrgreen:

Jestem na etapie hulajnogi i wypożyczania samochodów w cywilizacji.

Do jazd, gdyby mi przyszła chęć jechania drogami publicznymi, to skuter. Ale chyba już elektryczny.

Rowery jako jedyne póki co już odpadają w każdej konfiguracji kamperowej Chyba .jedyne uzasadnienie to jazda po kiepskich drogach i kondycja/zdrowie. Ale to akurat mam w nosie w kamperze.

Ad hulajnoga to pisałem, moc i zasięg. Przejechałem 70km na jednym ładowaniu. I rowerzyści, Ci normalni nie elektryczni mogą mi skoczyć. :mrgreen:

Skuter spalinowy, ? Jakoś nie ma sentymentu, pierdzi/śmierdzi i mnie wkurza. Elektryk ostatecznie.?

News:
Spytałem Moniki i... opowiedź:" Raz to raz to, będziemy korzystać z różnych pojazdów"

Jak weźniemy rower, to pewnie okaże się, że lepszy byłby skuter itp... Na kilkadziesiąt "zabierań" rowerów, tylko kilka razy je zdejmowałem z czepek lub kampera.
Wynajmując skutery, czy auta pożyczane podobnie było ..


Jak skorzysta się ze skutera, to potem gada się o tym jakto się fajnie sprawdza , jak z roweru, to to samo itd...

Kontrolnie my zabierzemy jednak rowerek (fat electric) i jedną hulajnogę. Ponieważ rowek będzie dla kobiety, to spokojnie dotrzymam tempa tym "g...e" na "h.."
Idzie wszystko w kierunku elektryfikacji.....

Wyprawy długie odpadają, gdy ma się psy. Nie lubimy ich zostawiać na długo. To kwestia indywidualna.

Na wszystkim jeździłem.... a czy Wy też? By porównać, trzeba sprawdzić. A nawet i to nie da jednozacznej odpowiedzi.
I tak każdy zrobi po swojemu, same samce tu "som" ... alfa, beta i gameta.. :bigok Do tegonfascynat rowerów będzie chwalił bicykle. Ktoś kto wydał dużo kasy na skuter musi, to umotywować :bigok itd...

MAWI - 2018-07-15, 18:01

Należy jeszcze pod uwagę wziąć wiek kamperowicza. Ja tak jak Bronek jeździłem na wszystkim co ma koła i można toto zabrać do kampera. Jako nieliczny przez kilka lat nieodłącznie podróżowałem z Quadem Kymco 250. W "elektryki " jeszcze nie teraz nie teraz ,chociaż kiedyś nie wykluczam .Ale teraz jeszcze brak infrastruktury ( punktów ładowania) . Najlepszym byłby skuter elektryczny . Ale póki co benzynka . Mimo że prycha i śmierdzi ,Daje największe możliwości mobilne. Bo zawsze można literek czy dwa pod siedzeniem wozić i do domu ( czytaj kampera) wrócić.
mischka - 2018-07-15, 21:01

My wypożyczamy na miejscu małe samochody, jeździmy w cztery osoby. Metoda nie zawsze skuteczna bo nie zawsze mamy blisko wypożyczalnie. Plus taki że nie trzeba nic ze sobą wozić. Mam małego to zabieram tylko niezbędne gadżety.
joko - 2018-07-15, 21:51

MAWI napisał/a:
Zaraz pewnie wyleją się na mnie pomyje całego świata. Ale...


Temat założyłem nie po to aby , ktoś na kogoś wylewał cokolwiek za to , że ma takie a nie inne zdanie. Chodziło mi o merytoryczną dyskusję , a nie o plebiscyt tego co kto w kamperze wozi.
Temat nie jest bynajmniej o rowerach elektrycznych, a generalnie o kamperowych wozidełkach.
Specjalnie założyłem odrębny, aby dyskusji nie ukierunkowywać .
Zależało mi na tym aby usłyszeć od innych nie to czym jeżdżą , tylko bardziej dlaczego akurat tym, czyli w domyśle o taką listę argumentów, w czym ten konkretny wybór jest lepszy od innych.
Ja mam swój typ, który przedstawiłem , dodając w skrócie argumenty jakie dla mnie przeważyły o wyborze. W moim przypadku padło na rower elektryczny (tylko nie każdy , a konkretny, czyli Fat z mocnym centralnym silnikiem), ale to akurat przypadek , nie reguła.
Jeżeli ktoś wybiera skuter spalinowy , jako ten typ pojazdu, to ja bardzo jestem zainteresowany jakie motywy, cechy, parametry o tym zadecydowały. Chciałbym się dowiedzieć , w czym ten wybór jest lepszy od mojego, bo może ja czegoś nie dostrzegam, i mylę się w swoich twierdzeniach.
Oczywiście wybór skutera spalinowego dlatego, że po prostu komuś się nim dobrze jeździ i z tego powodu jest w stanie tolerować wszystkie jego wady i ograniczenia, to ja to jak najbardziej przyjmuję, z tą tylko różnicą, że mnie to osobiście nijak nie jest w stanie przekonać do zmiany zdania .
Jeżeli ktoś kto użytkuje skuter spalinowy będzie w stanie na konkretnych argumentach przekonać mnie, do tego że się mylę, to bardzo chętnie przyznam mu rację i jutro , najpóźniej we wtorek nabędę drogą kupna jakąś Hondę czy innego Burgmana :spoko

Jeszcze raz, aby było się do czego odnieść:

Mój wybór to Fat Bike z oponami szerokości 4'', z silnikiem centralnym 1000W i akumulatorem 20Ah LiFePO4 . Rower posiada dobrze dobraną ramę i kierownicę do moich preferencji co do pozycji do jazdy, oraz wyposażony jest w bardzo wygodne siodło, na którym klejnotom nic nie grozi.
Pod względem parametrów trakcyjnych, mobilności , komfortu jazdy i tzw. ogólnych wrażeń z jazdy, jest to pojazd będący de facto małym elektrycznym motocyklem (nawet nie elektrycznym skuterem, bo duże koła z grubymi oponami i zawieszenie, dają mu sporą przewagę nad skuterem co do terenu w którym może się poruszać), pozostając nadal rowerem pod względem prawnym (miejsca gdzie może wjechać, brak potrzeby używania kasków, etc. ) i funkcjonalnym (napęd nożny, jeżeli będzie taka potrzeba lub chęć).
Pojazd posiada tryb SOFT dla zachowania zgodności z przepisami i tryb HARD w którym parametry jezdne jak przyspieszenie, prędkość itp. są takie, że nie powstydził by się ich mały skuter spalinowy jaki zazwyczaj jest w kamperze wożony.
Wszystko te cechy , dające możliwość użytkowania pojazdu w podobnym komforcie i funkcjonalności jak skuter spalinowy , mamy przy wadze kilka razy mniejszej .
Jako bonus mamy wiele dodatkowych cech funkcjonalnych jakich z oczywistych powodów skuter spalinowy nam nie jest w stanie zapewnić, takich jak m.in. możliwość poruszania się po ścieżkach rowerowych, drogach terenowych, lasach, górkach itp., możliwość wjazdu do centrów miast, gdzie ruch pojazdów spalinowych jest ograniczony lub zakazany, możliwość jazdy rekreacyjnej jak zwykłym rowerem (wbrew obiegowej opinii, rowery typu FAT nie jeżdżą "ciężej" od zwykłych rowerów, bo nie są od nich ani cięższe, ani opony nie stawiają większych oporów, pod warunkiem, że są specjalne, czyli ze środkowym bieżnikiem do jazdy szosowej).
Ze względu na mała wagę i łatwiejsze do ogarnięcia gabaryty, pojazdów takich nie ograniczają przeszkody terenowe takie jak , murki, schody, skałki, itp. bo w najgorszym przypadku zabieramy pod pachę i przenosimy (spróbujcie przenieść tak skuter spalinowy :haha: )
W przypadku konieczności pozostawienia pojazdu , np przed restauracją, sklepem , czy jakimś zwiedzanym obiektem, z pojazdem takim jako rowerem, jest mniej kłopotu niż z ciężkim i nieporęcznym skuterem.

Jeden , jedyny sensowny jak dla mnie argument za skuterem spalinowym , czyli większy zasięg, ograniczony jedynie dostępem do stacji paliw, akurat przy tej specyfice użytkowania wozidełka jaka występuje w zastosowaniach karawaningowych, ma znaczenie trzeciorzędne.
Zasięg na baterii na poziomie 50-70km bez ruszania nogami i grubo ponad 100km jeżeli pedałujemy sobie rekreacyjnie, to aż nadto na to co jest mi potrzeba. W razie niespodziewanej potrzeby zrobienia dłuższego kursu zawsze mogę drugą naładowaną baterię do kufra wrzucić i po sprawie.
Nie za bardzo wiem, gdzie niby miałbym jechać te 100km za jednym podejściem, skoro podróżuję kamperem, czyli z założenia podjeżdżam nim możliwie najbliżej miejsca , które mnie interesuje, a rowerka używam lokalnie.

Jeszcze taka jedna czysto praktyczna uwaga, jeśli już mówimy o komforcie jazdy. Nie wiem co macie na myśli pisząc, że skuterem jeździ się wygodniej ? Na rowerze elektrycznym słyszę tylko delikatny szum od opon,poza tym tylko świerszcze, cykady i ptaki, a na głowie mam co najwyżej czapkę z daszkiem, albo chustkę arafatkę. Na skuterze spalinowym cały czas mam pierdzenie badziewnego silnika, gorąc i smród spalin od silnika , a na głowie debilnego orzeszka z szybką umazaną muchami :ok

Ja tyle, teraz poproszę konkretne zalety skutera spalinowego, lub innego wozidła, które będą w stanie choćby zbliżyć się do tych zalet elektrycznego FatBike'a , które podałem :spoko

A już zupełnie na koniec jdwa zdania w sprawie skutera elektrycznego i hulajnogi . Skuter el.dla mnie rozwiązanie najgorsze z możliwych , bo pojazd posiada sporo wad skutera spalinowego (większa waga, nieporęcznosć) , nie posiada tej jedynej bezsprzecznej jego zalety (zasięg) i brakuje mu sporo zalet roweru elektrycznego (np. alternatywny napęd nożny).

Hulajnoga elektryczna natomiast w pewnym sensie mnie przekonuje (mała waga i gabaryty, spory zasięg i dobre parametry ), ale przy założeniu, że ograniczenia terenowe co do poruszania się takim pojazdem, oraz stosunkowo niski komfort jazdy, nie stanowią problemu dla użytkownika, ze względu na sposób użytkowania (dojazd na krótkich dystansach , po drogach utwardzonych).

Pozdrawiam Serdecznie i z niecierpliwością czekam na kontr-argumenty :ok

Bronek - 2018-07-15, 22:17

O rowerze Fat napiasłeś i z tym zgoda. Ten mej żony oprócz, że ma silnik z tyłu też potęga 23Ah 48v i 1000 wat... i aż nadto. Manetka, tempomat itp..

Skuter ma przewagę w jednym aspekcie o ile ktoś potrafi bezpiecznie go prowadzić, wioząc pasażera.
Duży silny... i wtedy drogi publiczne stoją otworem.
Kaski, stroje normalne motocyklowe, to dobrym skuterem jedziemy pewnie wśród samochodów. Bo rowerem na np S6 z żoną przed lub za sobą na drugim rowerku, raczej nie wygląda to ciekawie?
Nawet gdy te rowery mają moc i prędkość.. Jakoś cienko widzę swoją Monikę jadącą 80km/h do Gdańska z Helu itp.
Tu skuter wygrywa.

Wg. mnie nie istnieje uniwersalny pojazd.

Inaczej bym podchodził mając wolną rękę w wykorzystaniu przestrzeni i wagi. Wtedy jeden skuter, jeden rower i hulajnoga. To ok 170kg i da się zabrać do garażu plus ewentualne bagażnik rowerowy. Tylko ta waga!

joko - 2018-07-15, 22:54

Bronek napisał/a:
O rowerze Fat napiasłeś i z tym zgoda. Ten mej żony oprócz, że ma silnik z tyłu też potęga 23Ah 48v i 1000 wat... i aż nadto. Manetka, tempomat itp..

Skuter ma przewagę w jednym aspekcie o ile ktoś potrafi bezpiecznie go prowadzić, wioząc pasażera.
Duży silny... i wtedy drogi publiczne stoją otworem.
Kaski, stroje normalne motocyklowe, to dobrym skuterem jedziemy pewnie wśród samochodów. Bo rowerem na np S6 z żoną przed lub za sobą na drugim rowerku, raczej nie wygląda to ciekawie?

Nawet gdy te rowery mają moc i prędkość.. Jakoś cienko widzę swoją Monikę jadącą 80km/h do Gdańska z Helu itp.
Tu skuter wygrywa.


Darku, z tym silnikiem z tyłu a na środku to taka różnica, że ten środkowy ma za sobą jeszcze przerzutki , czyli większy zakres przydziału mocy, momentu i większy zakres prędkości.
Różnica w zużyciu baterii też jest , wprawdzie nie aż taka duża ale jest.
To tylko tak informacyjnie, a rowerek super jest, zastanawiam się nawet dla mojej Moniki taki kupić. Do kamperka będzie nam pasował bo ja mam dużo pomarańczowego koloru i w środku i na zewnątrz :mrgreen:

Co do argumentu jaki przedstawiłeś to zgoda jest między nami co do tego, że na spalinowym skuterze szybsza jazda po drogach ekspresowych w stosunku do nawet najbardziej wypasionego roweru , to przepaść jest , ale ........ odpowiem podobnie jak na ten argument o zasięgu .... przy sposobie użytkowania pojazdu alternatywnego dla kampera , przypadki poruszania się po drogach ekspresowych są nader rzadkie, a jak sam słusznie zauważyłeś aby jazda takimi drogami na skuterze była cokolwiek przyjemna i bezpieczna to i skuter musi być spory (i ciężki) i te stroje specjalne. Jeżeli wożąc lekki rower, raz na kilka wyjazdów zdarzy mi się sytuacja, że gdzieś jakąś bardziej ruchliwą drogą wypadnie mi jechać z większą prędkością i z tego powodu będę zmuszony skorzystać z innego środka lokomocji (autobus, taxi, wynajęte autko, etc) to i tak będę do przodu w stosunku do tych , co wożą te ciężkie kloce, po to aby raz na jakiś czas mieć tę wygodę.
Jeszcze raz chciałbym wyraźnie zaznaczyć, że nie chodzi mi o porównanie parametrów poszczególnych pojazdów wprost na zasadzie, że ten lepszy bo szybciej pojedzie, albo ma lepszy sprint do 100-tki (w takim przypadku byłbym za małym śmigłowcem i lotniskiem na dachu kampera) Chodzi mi o wybór najbardziej odpowiedniego środka lokomocji dla konkretnych warunków użytkowania jakie mają zazwyczaj miejsce w przypadku podróży kamperowych, i dodatkowo takiego który uwzględniał by pewne ograniczenia jakie z tym sposobem użytkowania się wiążą .
Wiadomo , że jak ktoś jeździ kamperem w takie miejsca, gdzie potem ma potrzebę jechania 100km po drogach ekspresowych, to wybierze skuter spalinowy i będzie to wybór najlepszy ...... ale umówmy się, kto i jak często ma takie potrzeby ?
Cały czas rozmawiamy o dodatkowym środku lokomocji na takie sytuacje w których kamper jest "uziemiony" na jakimś kempingu czy miejscówce, a my potrzebujemy zwiedzić pobliską okolicę i dojechać do najbliższych atrakcji, ewentualnie podjechać do sklepu.
Większość tras turystycznych, widokowych, etc. to zazwyczaj szlaki/ścieżki rowerowe, więc skuterem i tak tam nie wjedziemy.
Większość kempingów i miejscówek atrakcyjnych turystycznie nie leży bezpośrednio przy drogach ekspresowych, a jeśli gdzieś taką drogą potrzebujemy się dostać, to jedziemy tam całym kamperem a nie na skuterze czy rowerze.
Jeżeli z kolei potrzebujemy zwiedzić jakieś miasto, to przy poruszaniu się po nim ,najszybszy i największy skuter polegnie przy zwykłym rowerze a co dopiero przy elektryku.

Argument odpada , poproszę następny :ok

Bronek - 2018-07-15, 23:04

joko napisał/a:
Cały czas rozmawiamy o dodatkowym środku lokomocji na takie sytuacje w których kamper jest "uziemiony" na jakimś kempingu czy miejscówce, a my potrzebujemy zwiedzić pobliską okolicę i dojechać do najbliższych atrakcji, ewentualnie podjechać do sklepu.


No to jeśli tak. I to ten Twój powód i kryterium....
:mrgreen:

Hulajnoga. Z nią możesz przemieszczać się po sklepie, a złożoną zostawić szatni teatru.

Mobilność miejsca, chodnikowo uliczna, przewyższa rower. Tylko musi być "konkretna". tz pojemność /moc. Nawet jeśli to waży. ok 30kg.

Kobitki czasem instynktownie mają rację wybierając (choćby nas) :mrgreen:
Monika ma nóweczkę rowerek, kupiony na jej życzenie. Nie ja byłem inicjatorem.

a.... jeździ hulajnogą do pracy. Dziwne.? A to ustrojstwo, trzyma w gabinecie, gdzie pracuje co cieszy dzieci :mrgreen: Rowerem jechała, z dwa, trzy razy, chwaląc za wygląd i sprawność itd...
A jednak.... Coś jest w tym śmiesznym pojeździe?


Ps. Silnik z tyłu ma małą wadę,ton pewne opóżnienie począku wspomagania i wkurzające jego zakończenie.. Jest lepszy od przedniego ale nieco gorszy od centralnego.

A zmieniłem u siebie amortyzatory :bigok bo mi dobijały. Kurde 70 zł, nie wiem jak te chińczyki to robią? I wychodzą na swoje? (1000 lbs)

joko - 2018-07-15, 23:32

Darku, znowu zgoda, że w tym konkretnym przypadku hulajnoga będzie trochę lepsza i wygodniejsza od rowerku elektrycznego (ale tylko trochę, a skuter spalinowy przepada tutaj z kretesem ) ...... ale znowu będę upierdliwy w powtarzaniu, tego że rozmawiamy o wozidełku możliwie uniwersalnym , gdyż, ponieważ zakładamy , że ze względu na różnorakie ograniczenia zabrać ze sobą możemy tylko jeden rodzaj pojazdu ...... i tym samym powinien on być możliwie uniwersalny, aby przydał się nam w możliwie największej liczbie przypadków, wtedy bowiem będziemy mogli uznać, że jego tachanie ze sobą miało jakiś sens .
Gdyby myśleć inaczej, to rozwiązaniem idealnym było by zabranie dużego skutera na rampę z tyłu,a rowerów elektrycznych i hulajnog do garażu :-P ..... ale to jest mało realne.
W konkretnych zastosowaniach te trzy grupy pojazdów o których rozmawiamy będą się sprawdzały raz lepiej raz gorzej , ale tylko rower elektryczny o jakim piszę, będzie do zastosowania w większości z nich (a te w których nie, będą pomijalnie rzadkie), a pozostałe tylko wybiórczo, dlatego nadal uważam że jest to rozwiązanie najbardziej uniwersalne, dlatego najlepsze.


Argument odpada, poproszę następny :ok

Bronek - 2018-07-15, 23:40

Nie zgadzam się. :mrgreen:

Skuter wygrywa, tym bardziej, że można jechać we dwoje. Szybciej, dalej, komfortowo, bezpiecznie. I nie wzbudzać sensacji na krajowych drogach na rowerach z wypiętymi pupami itd.
Rower to nr dwa
Hulajnoga na trzecim miejscu.
Ale jeśli nie przewidujemy niczego konkretnego do objeżdzenia... to hulajnoga lub rower w garażu będzie ok.

Gdy zależy nam natomiast, na miejscu w garażu np. w mniejszym kamperze, lub gdy jest więcej podróżujących, to albo rower składak albo hulajnoga.


Fat bike i są też składane. Składaki mają też swoje zalety.
Nie jestem fanem bagażników na tylnej ścianie czy platform.

Najchętniej by mi pasował lekki dwumiejscowy trójkołowiec z dachem na prąd, składany w jakimś zakresie, by pozostało trochę przestrzeni w garażu kampera.

MAWI - 2018-07-16, 00:09

Wszystko zależy od planowanych wycieczek. Bo po kartofle kilometr możesz pójść z buta. Ale jeśli planujesz pojeździć dalej. Na przykład 50 czy 100 km w jedną stronę. A wypożyczalnia daleko lub w ogóle. Rowerem ok ale ile to zajmie czasu , nawet elektrycznym. Bromek ma rację . Nie ma pojazdu uniwersalnego . Ja mam na rampie wygodny skuter a w garażu niewielki rowerek składak ,taki jachtowy ale elektryczny. Teraz pewnie dokupienia hulajnogę.
joko - 2018-07-16, 00:11

Tak dla zobrazowania tematu, kilka z życia wziętych częstych przypadków jakie podczas podróży kamperem mają miejsce:

1. Stoimy na kempingu albo jakiejś miejscówce, wstajemy rano i chcemy po bułki podjechać do sklepu co kawałek drogi od nas jest.

- Skuter spalinowy - jak stoimy na kempingu i wczoraj zdjęliśmy go z rampy, to pół biedy, wsiadamy i jedziemy ...... o ile od kogoś w łeb nie zarobimy, że o szóstej rano odpalamy pierdzika.
Jak miejscówka jest "dzika" to raczej skuter na rampie i zapięty na pięć kłódek, więc zanim po bułki pojedziemy to się trochę narobimy.
Dojazd do sklepu tym pojazdem możliwy tylko po drogach utwardzonych, na których nie ma zakazu wjazdu dla spalinowych. Ścieżki rowerowe, piesze, skróty przez las itp. odpadają

- Hulajnoga elektryczna - wyciągasz , rozkładasz i jedziesz . Ograniczenia co do drogi mniejsze jak dla skutera, ale jak jest terenowo to też bida, wtedy lepiej z buta.

- Elektryczny FatBike - Zależnie od tego czy stoi obok , czy jest w garażu albo na uchwycie z tyłu kampera, albo siadasz i jedziesz l albo kilka prostych ruchów i bez wysiłku masz do dyspozycji ..... i jedziesz.
Ponieważ Grubas idzie po wszystkim nawet po sporych kamieniach, skałkach, piachu czy błocie, to wybierasz najkrótszą możliwą drogę dojazdu ..... albo jak panicho tą drogą co skuterem albo hulajnogą (w podobnych czasie i równie wygodnie jak skuterem)

2. Stoimy na miejscówce i potrzebujemy dostać się do pobliskiego miasteczka na zwiedzanie, zakupy , albo żarełko.

- Skuter spalinowy - siadasz jedziesz drogą publiczną

- Hulajnoga elektryczna - siadasz i jedziesz , a po drodze ludziska patrzą co to za stuknięty jegomość popyla na hulajnodze po drodze publicznej :haha:


- Elektryczny FatBike - siadasz i jedziesz , a po drodze każde napotkane dziecko pyta się "Tato a czemu ten rower ma takie grube opony" :wyszczerzony:
Jak do miasteczka jest skrót zadupiami , to Fat'em jako jedynym możesz się tam dostać i przy dobrym układzie bedziesz tam szybciej jak skuterem i hulajnogą, a dodatkowo w milszych okolicznościach przyrody bez hałasu i smrodu samochodów .

3. Stoimy na miejscówce, a obok jest wielokilometrowa ścieżka rowerowa biegnąca przez miłą okolicę, z dala od dróg po których jeżdżą samochody.

- Skuter spalinowy - siedzisz i płaczesz ..... albo szukasz wypożyczalni rowerów i pedałujesz aż padniesz

- Hulajnoga elektryczna - siadasz i jedziesz ..... aż do miejsca w którym warunki terenowe zmuszą Cię do powrotu

- Elektryczny FatBike - siadasz i jedziesz i rozkoszujesz się widokami bez względu na ukształtowanie terenu i przeszkody terenowe

4. Stoisz na miejscówce i potrzebujesz dostać się kawałek drogi na plażę i zabrać ze sobą trochę gratów (leżaki, reczniki, parasol, i inne duperele)

- Skuter elektryczny - Popylasz z buta z leżakami pod pachą

- Hulajnoga elektryczna - podjeżdżasz ile się da na hulajnodze z leżakami pod pachą, a ostatni kawałek po plaży dodatkowo z hulajnogą na plecach.

- Elektryczny FatBike - Zapinasz leżaki do Fata, albo dopinasz towarową przyczepkę rowerową i dojeżdżasz jak panicho na miejsce plażingu , łącznie z odcinkiem po piachu.


Podobnych przykładów wziętych z życia (własnego), mogę tutaj mnożyć do rana ........ ale spać idę :spoko

joko - 2018-07-16, 00:15

Bronek napisał/a:
Nie zgadzam się. :mrgreen:



No i co Ci poradzę :mrgreen:

Bronek - 2018-07-16, 00:15

Cytat:
Ograniczenia co do drogi mniejsze jak dla skutera, ale jak jest terenowo to też bida, wtedy lepiej z buta.

TAK NP OK 9 MINUTA

Nie jest tak źle wybór mamy duży Terenowe hulajnogi mają dwa silniki.
Ale mi chodzi po głowie fat bike tylko na mniejszych kołach i składak




Coś dla Ciebie :bukiet:

joko - 2018-07-16, 00:26

MAWI napisał/a:
Wszystko zależy od planowanych wycieczek. Bo po kartofle kilometr możesz pójść z buta. Ale jeśli planujesz pojeździć dalej. Na przykład 50 czy 100 km w jedną stronę. A wypożyczalnia daleko lub w ogóle. Rowerem ok ale ile to zajmie czasu , nawet elektrycznym. Bromek ma rację . Nie ma pojazdu uniwersalnego . Ja mam na rampie wygodny skuter a w garażu niewielki rowerek składak ,taki jachtowy ale elektryczny. Teraz pewnie dokupienia hulajnogę.


Ja swoje, a Wy swoje :szeroki_usmiech

Po co mam z buta po kartofle popylać, jak mogę podjechać ?
W jakich okolicznościach potrzeba jechać 100km od kampera, skoro wygodniej jest te 100km podjechać kamperem ?
Rowerem z takim silnikiem jak podałem 50km zrobisz po dobrej drodze w godzinę , a skuterem z 15 min szybciej.
O tym , że nie ma uniwersalnego pojazdu to i ja piszę tu wyraźnie, a cały temat jest właśnie o tym, aby znaleźć ten najbliższych ideałowi i najbardziej wszechstronny ...... mnie nadal wychodzi że to elektryczny FatBike :spoko

Skoro chcesz wozić wszystkie trzy na każdą okazję, to temat wyboru najlepszego Cię nie dotyczy ...... więc po co zawracasz nam gitarę :bigok

joko - 2018-07-16, 00:30

Bronek napisał/a:

Ale mi chodzi po głowie fat bike tylko na mniejszych kołach i składak


Ale Fat z mniejszymi kołami to nie będzie już Fat ....... tylko hulajnoga na grubych kołach :-P

Największą zaletą tego typu roweru są właśnie te koła. Przez to że są grube i dużej średnicy idą po wszystkim, łacznie z piachem , błotem, i kamieniami. Z małymi kołami zakopiesz się z miejsca.

Jak sobie założę do FAT'a taki silnik 4kW jak w tej hulajnodze to nie ma skutera spalinowego co by temu dał radę :haha:
Przy tej masie jaką ma rower 4 kilowaty w elektryce to ekwiwalent silnika spalinowego motocyklu o mocy pewnie ze 100kW

Bronek - 2018-07-16, 00:33

Niby racja, ale jakoś nie mam ochoty na przełaje.
Oto jednen z przykładów są składane i grubasy. Tak na szybko
Tecakurat z 26 "
Kalosse fatrower elektryczny Składany rama M4000 12A plaży rower elektryczny 48 V 750 W 27 prędkość rower górski
http://s.aliexpress.com/y6VnUvAr?from

itp LANKELEISI 26In Składany RowerElektr. 48V10AH 27-Speed Pełne Zawieszenie MTB Śniegu Silnik EBike z 1000 W, 5-In LCD prędkościomierz
http://s.aliexpress.com/AbmeUNnM?fromSns

Nie szukałem długo, to tylko klik na Alliexpress i są.
Można też sobie poskładać.

Bronek - 2018-07-16, 07:15

joko napisał/a:
Bronek napisał/a:
Nie zgadzam się. :mrgreen:



No i co Ci poradzę :mrgreen:


Ja sie nigdy "Nie Zgadzam" a potem mi przechodzi :mrgreen:

"A rano znów jestem śliczny...." i temat o wyższości.... zasnął i się jeszcze nie obudził... :mrgreen:

Jestem bardziej ugodowy i przyznam że "grubas" wspomagany ostro elektrycznie z manetką, to może być to.

Ale niestety z takim sex siodełkiem i z taką pozycją do jazdy jak np. ten nasz, nie dla mnie..
Chyba lata pracy i błędy młodości itd... powodują że mi łapy drętwieją i kręgosłup napie....

Niby jak zwykle argumenty Joko są niepodważalne logiczne i umotywowane. Ale tyle razy braliśmy rowery i to elekfryczne, gdzie jeszcze nawet tu z nich się nabijano a korzystaliśmy z nich bardzo sporadyczne. I wielokrotnie na siłę, aby legityhmizować sens brania.

Raczej bardziej dla lansu zabierzemy żony tłuściocha (nie mówię o sobie), ja zabieram swoją "ulubieną" zabawkę.

Ale już słychać w naszym domu - "głosy", aby nabyć drugą dwusilnikową hulajnogę o podobnym zasięgu do obecnej mojej, a tą moją po tuningu zmniejszającym narowistość przekazać żonie. A żony podarować synowej :bigok

Fat bike zostaje, póki co dla dekoracji jako niespełnione marzenia kobiety o jeździe po bezdrożach w poszukiwaniu szczęścia. (właśnie jedzie do pracy hulajnogą)
A ja mam satysfakcję jak niejaki Toliborski, że nazrywałem kobiecie nenufarów. :roza:
..............................................................................................
Rower elektryczny o "słusznych parametrach" niekoniecznie na grubych oponach 4 cale ,ale może byc , bo w elektryku nie ma to znaczenia - wygrywa jako uniwersalny :box2

Skuter w rankingu skuteczny, z pasażerem i "czepką" można świniaka z targu przywieść . Wody beczkę itd .

Hulajnoga prowadzi u mnie w mobilności i poręczności


Niestety muszę to przyznać . Rower ma najwięcej zalet . :mrgreen:

Co bym zabrał uciekając z tego kraju ??
hmm Rowery czy skuter ....?? Nie wiem na pewno nie hulajnogę

Niemniej poszukuje czegoś dla dwojga . Taki pseudo rower trójkołowy ,nawet zwany motorowerem . Elektryk ... Coś w tym stylu, to by mnie satysfakcjonowało :roll:

zbyszekwoj - 2018-07-16, 14:01

Wszystko zależy też od sposobu kamperowania i kondycji kamperowca. Jak masz krótkiego kampera lub blaszankę ,to poco skuter skoro kamperem podjedziesz. Wtedy rower zwykły a dla mnie elektryk bardziej odpowiedni. Jeżeli masz 7,5 m istajesz na kilka tygodni na kempingu to taki skuter się przydaje bardziej.Ja sobie obserwuję ile to zachodu potrzeba takiego byka zaprowadzić do garażu.
Jak dla mnie rowery są najlepsze. Jak miałem 25 lat to panienka jechała na ramie mimo że rower damka :haha: , a teraz tylko elektryk. Gdybym miał dyche na zbyciu to popróbowałbym tego Jokowego grubasa.

Perrovski - 2018-07-16, 15:21
Temat postu: Rower
Witam Jako.
Twoje rozumowanie w pelni popieram, bo spelniaja rowniez moje wymagania .
Teraz do prosby jaka mam do Ciebie. Mam dobry rower ale nie spelnia takich wymagan jakie ty stawiasz a ja chcilabym je rownie miec.
Te rowery ,ktore pokazal Bronek nie spelniaja tych wymog,tzn naped w srodku, czy moze masz cos gotowego na oku ? to badz tak grzeczny i podaj mi go, z gory dziekuje.
Przyjemnych wakacji.

Pozdrawiam

Zbynek - 2018-07-17, 09:22

joko napisał/a:
Tak dla zobrazowania tematu, kilka z życia wziętych częstych przypadków jakie podczas podróży kamperem mają miejsce:

Podobnych przykładów wziętych z życia (własnego), mogę tutaj mnożyć do rana ........ ale spać idę :spoko


Ewidentnie widać, że napaliłeś się na taki rower i próbujesz przekonać wszystkich że to najlepsze możliwe rozwiązanie. I pewnie tak jest, sęk w tym, że to najlepsze rozwiązanie dla Ciebie. Ktoś inny może mieć inne potrzeby i wypadałoby to zrozumieć zamiast wmawiać każdemu że Fat jest najlepszy zawsze i wszędzie :ok

Bronek - 2018-07-17, 09:33

:mrgreen: http://www.cyclone-tw.com/


do wyboru do koloru naszybko https://www.alibaba.com/p...0696031195.html



Oczywiście to gotowce , ale gdyby ktoś chciał po najmniejszej linii oporu warto..

JEST ALE !!!!! przy Fatbikach ....Pilnować baterii . :!: Niestety nie jest tak różowo wracać na samych pedałach jak w normalnych elektrykach . Tym bardziej jesli damy niskie ciśnienie w oponach , czasem to nawet tylko pół bara !
Owszem facet niezapuszczony kondycyjnie da rade . Kobitki mogą się wkurzyć.

I dodam ... nie brać rowerów dla sportowców czyli z silnikami np 250wat . One wspomagają ale tych co są wprawieni np Sz.P HENRYCZEK , On da radę bo "UMI jeździć i jeździ".
Tak jak pisałem minimum 48volt i ok 500 wzwyż Wat .


:idea :idea :idea :idea :idea :idea :idea :idea
Ja czyli Bronek napisał/a:
Niemniej poszukuje czegoś dla dwojga . Taki pseudo rower trójkołowy ,nawet zwany motorowerem . Elektryk ... Coś w tym stylu, to by mnie satysfakcjonowało :roll:


http://elektrowoz.pl/auta...dnym-ladowaniu/
Microlino to spadkobierca [BMW] Isetta, czyli elektryczny trójkołowiec z kategorii L7e. Pojazd wyposażony ma być w baterię o pojemności 8 lub 14,4 kWh, moc silnika wyniesie 20 KM (15 kW), szybkość maksymalna autka to 90 km/h. Zasięg Microlino, w zależności od baterii, ma wynieść 126 lub 202 kilometry. Dwuosobowy pojazd waży 0,51 tony i pomieści dwie osoby.( może do przyczepki 750DMC ??? ( przyp mój))
Jest i HULAJNOGA


joko - 2018-07-17, 17:25
Temat postu: Re: Rower
Perrovski napisał/a:
Witam Jako.
Twoje rozumowanie w pelni popieram, bo spelniaja rowniez moje wymagania .
Teraz do prosby jaka mam do Ciebie. Mam dobry rower ale nie spelnia takich wymagan jakie ty stawiasz a ja chcilabym je rownie miec.
Te rowery ,ktore pokazal Bronek nie spelniaja tych wymog,tzn naped w srodku, czy moze masz cos gotowego na oku ? to badz tak grzeczny i podaj mi go, z gory dziekuje.
Przyjemnych wakacji.

Pozdrawiam


Gotowców jest sporo na rynku , zarówno w wersji Fat jak i MTB (Bronek dał przykładowe linki), natomiast tak jak ze wszystkim jakość jest różna i różne są ceny.
Markowy FAT z silnikiem 1000W to cenowo wysoka półka bo to raczej naście, dwadziesia i więcej tysi. Te chińskie sporo tańsze , ale mam co do nich pewne wątpliwości, nie na podstawie własnych doświadczeń, ale tego co czytam między wierszami m.in z opisów Bronka (ale o tym później)
Ja poszedłem inną drogą, mianowicie kupiłem normalnego Fat'a i zrobiłem mu kuku, czyli konwersję na elektryka i dodatkowo , aby za łatwo nie było nie użyłem do tego dedykowanego do FatBike'a zestawu do konwersji, tylko standardowego na support 68mm i przerobiłem na 100mm. Wnerwił mnie po prostu jeden sprzedawca ,ceną jaką zaśpiewał sobie za silnik na support 100mm. Zestaw 1000W na standardowy support kosztuje około 2500PLN, natomiast za ten sam silnik , tylko z o 32mm dłuższą ośką spiewają 5000PLN.
Chwila toczenia i spawania i wszystko pasuje, a przy okazji dorobiłem sobie mocniejsze mocowanie samego silnika do ramy, bo na oryginalnym nie trzymał za pewnie.

Kupno gotowego ma tę zaletę, że płacisz i masz, a przy konwersji trzeba się trochę pobawić. Jak jest to faktycznie zabawa to wszystko ok, gorzej jak ktoś nie ma smykałki, czasu, albo chęci.
Konwersja ma natomiast ten pozytyw, że bazuje się na normalnym rowerze, który można sobie przed konwersją dobrać taki, aby był dla nas wygodny (to o czym pisał Henryczek) i lekko jeździł.
Tu właśnie chciałbym wrócić do moich obaw co do tych chińskich rowerów. Po opisach m.in Bronka (choćby uwaga powyżej na temat baterii) i innych osób w innych tematach , gdzie było pisane o Fat'ach, odnoszę wrażenie, że panuje ogólna teza, jakoby rowery na grubych kołach jeździły ciężej, z większym oporem , a ty samym wymagały większego wysiłku i szybciej zużywały baterię.
Zastanowiło mnie właśnie , że Bronek jakoś tak nie za bardzo pała miłością do tego wynalazku, co stoi w sprzeczności z tym czego , na ile go znam, mógłbym się spodziewać.
Moje osobiste odczucia co do Fat'a są zgoła odmienne i zaryzykował bym stwierdzenie, że ten Fat, którego posiadam jeździ wyraźnie lżej od trekingowego Giant'a jakiego miałem poprzednio.
Ja rozumiem, że jak się na ten rower patrzy z boku, to wrobi takie wrażenie ociężałego, ale nie ma powodów dla których miałby taki być. Jeżeli wyposażony jest w odpowiednie opony i ma odpowiednie ciśnienie w kołach to po drogach utwardzonych jeździ tak samo lekko jak zwykły rower bo z drogą styka się tylko środkowa, wąska częścią opony. Z kolei w terenie nie zapada się w grunt i nacisk rozkłada się na wiekszej powierzchni , przez co opory toczenia są mniejsze, niż przy wąskiej oponie, która grzęźnie.
Obawiam się, że problem jest w samej konstrukcji tych chińskich rowerów. Jest to tylko moje przypuszczenie nie poparte praktyką, ale to może być tak jak ze zwykłymi rowerami różnych producentów, niby podobne konstrukcje a jeden jeździ lekutko, a przy drugim można zawału dostać po przejechaniu paru metrów.
Pamiętam jak kiedyś dawno temu , w jakimś markecie kupiłem dwa rowery bo były tak tanie, że aż głupio było nie wziąć ;) (z tego co pamiętam to jakieś niecałe 200PLN).
Na oko wyglądały ok, nawet ładne, wyposażone we wszystko co trzeba, takie normalne trekingowe rowerki. Wziąłem damsko-męską parkę w tym samym kolorze. Przejechaliśmy się z żoną po dwa kółka po placu przed domem i tyle było zabawy. Nie dało rady tym jechać, tak ciężko się te france toczyły. Przeleżały w garażu dwa lata i ktoś je potem ode mnie zabrał, ale z tego co wiem też na nich nie jeździł.
Kurde może te chińczyki też takie są, nie wiem, jakieś źle skonstruowane albo coś i toczą sie jak czołgi.
Ciężko mi się wypowiadać, bo nie miałem okazji tym jeździć i nie mam porównania.
Może Darku, jakbym ja przejechał się Twoim a Ty moim, to dało by się coś stwierdzić.
Mój jeździ jak normalny rower, stąd moja opinia na temat Fat'ów jest taka, że lepsze jak normalne , bo jeżdżą tak samo jak zwykłe, ale za to w terenie radzą sobie dużo lepiej i są nie porównywalnie wygodniejsze.

Ja używam do Fat'a tych samych baterii co miałem w poprzednich rowerku i nie zauważyłem różnicy w zużyciu , czy zasięgu. Silnik mam teraz mocniejszy, ale bateria przez sam ten fakt nie zużywa się szybciej bo wspomagania używam z taką samą częstotliwością i z taką samą intensywnością jak poprzednio, a różnica jest tylko taka, że ten słabszy silnik szedł momentami na full, a temu wystarczy połowa (zużycie mocy to samo).

Bronek - 2018-07-17, 18:00

Kuba, to nie tak,... Po pierwsze primo... nie jeździłem, tylko sobie pojeździłem np. po ogródku.
Fat bike mi pasuje, ale pozycja na nim już nie.

Na manetce nie ma wiekiej różnicy pomiędzy silnikami :centralny a tył. Jeśli silnik przekładniowy i z słusznym momentem, tył jest OK. Te silniki są głośne ale mocne itd...
Tylne napędy mają przypadłość minimalnej bezwładności reakcji w trybie PAS. To się czuje jak się wie. :mrgreen:

:!: Drodzy Rodacy, kupujcie rowery elektryczne i nie gońcie za osiągami jak w kartach graficznych. Ma być miło i przyjemnie. :bigok

Normalnemu kamperowcowi polecam rower typu damka, na grubych oponach (niekoniecznie 4 cale ) minimum 48volt i co najmniej 500 wat z manetką o baterii powyżej 20Ah..
:!: :roza:

Fascynaci rowerów, jeżdżący namiętnie ze zdrowymi kręgosłupami, potrafiący zadzierać nogi jak tancerki kankana, niech kupują lub budują wypasy za kupę kasy. .

Niestety u nas po roku lub dwóch... przechodzi fascynacja... Fat bike stoi, dla mnie jest za "piękny" , nie męski a Monika woli póki co, hulajnogę. :oops:

No jest aspekt niebagatelny, dla Pań i Panów.... (Joko napomknął) .... Szpetnym, nieśmiałym, starym i wstydliwym, samotnym.......... pomoże zwrócić na siebie uwagę. No ale ja to lubię i nie ukrywając uwazam za istotny argument.
Żyje się raz :kwiatki:

To i tak w wersji "gotowiec" swoje kosztuje ok 7 tyś zł. I czy warto wydać x razy za kilka kg mniej? Była już tu taka dyskusja.
U nas czy by toto kosztowało kilka czy kilkadziesiąt tysięcy... i tak stoi, nawet nigdy jeszcze nie ładowane.

Czyli "każdemu wg potrzeb" :roza:
PS1.
Nie napisałem, że ciężko.... za ciężko na szosie Ale Fat bikiem ponoć jeźdi się po krzakach, piachu itd. Siostra Moniki tak jeździ i kilka razy utknęła na jakiś mokradłach. Bez elektryki tylko wyczynowiec dałby radę wrócić. To prowodyrka... i dlatego dostałem rozkaz zakupu. :bajer :evil:

Może to tak jak z fortepianem, musi swoje odstać zanim dzieci na nim zaczną grać?

PS2. Niby gotowiec, ale też ramę dobierałem. Pewnie trochę na oko (jesteśmy zieloni i z niechęcią do przyswajania takiej wiedzy) , po "konsultacjach" internetowych wybrałem "babską" lub "kurduplastą" .
Tak samo silnik i pojemność akumulatora. Dlatego w tym przypadku jest zastrzeżone, że wycofać się z oferty kupna z błahego powodu nie można. :(

Spax - 2018-07-17, 20:40

Jest jeszcze kwestia prawa jazdy. Czyli wychodzi na to, że rowerek elektryczny - taki czy siaki. Lub motorynka 50 cm³

»»» Skuterkiem po Europie - czyli gdzie z naszym prawkiem pojeździmy, a gdzie takowe stracimy jak nas dupną policmajstry :diabelski_usmiech

Bronek - 2018-07-17, 20:54

To co u nas dozwolone powinno być respektowane w UE. Ale lepiej wiedzieć, że nie jestn :spoko
.........

Ad. rower elektryczny i to bardzo mocny i do tego z manetką
:idea:
Trzeba uważać? No na razie nie za bardzo, lecz z czasem??

Ten chińczyk mój ( ale produkowany, składany w UK), ma taki myk, że trudno się do niego przyczepić.

Wystarczy kliknąć w minusik i zejść do poziomu nr. dwa oraz przekręcić kluczyk, a staje się łagodnym pedelcem.
Policjant nawet kumaty będzie miał kłopot, chyba że złapie na radar.

Oznacza to, że rower mojej żony : ma dozwolone 48volt i regulację stopnia wspomagania m. in zakres jeden i dwa 18 pierwszy, 25km/h, drugi. (na tyle pozwala prawo)
Manetka jest odpalana z kluczyka. Może być nieaktywna
:!: Czyli nie jest to motorower w tej konfiguracji.

Można przy tych ustawieniach jeździć u nas zgodnie z prawem. (dzisiaj była nawet audycja w TVN i poruszano te kwestie )

Jest dozwolone posiadanie silniejszego roweru, a te moce wykorzystujemy tylko poza drogami publicznymi itp..
I jeśli nie są aktywne, mogą nam skoczyć.

Tyle teorii.. :mrgreen:

MAWI - 2018-07-18, 16:56

Ja akurat mam prawko o każdej kategorii. Ale nie wiem co znaczy kolor siwy np. Chorwacja? :shock:
slawwoj - 2018-07-18, 17:07

A ja mam na kombajn
Spax - 2018-07-18, 18:39

Węgry:
Cytat:
Szanowny Panie,



W odpowiedzi na Pana zapytanie skierowane do naszego Urzędu w dniu 30 lipca br. pragnę poinformować, że kategoria B prawa jazdy (samochodowa) uprawnia na Węgrzech do kierowania także motocyklami i skuterami, jednakże wyłącznie do pojemności skokowej 50 ccm. Powyżej tej pojemności skokowej konieczne jest tutaj ukończenie kilkugodzinnego kursu i uzyskanie prawa jazdy kategorii B125 (jest to specyficznie węgierska kategoria prawa jazdy uprawniające do kierowania motocyklami i skuterami do pojemności 125 ccm).



Z poważaniem

Referat ds. Konsularnych

Rumunia
Cytat:

W odpowiedzi na Pana mejl z dnia 30 lipca br. Wydział Konsularny Ambasady RP w Bukareszcie uprzejmie informuje, że nie posiada tak szczegółowych informacji.

Na podstawie ogólnodostępnych danych w internecie informujemy, że nie można jeździć motocyklem/skuterem o pojemności 125 cm3 mając jedynie prawo jazdy kategorii B.



A.K.

Konsul RP w Rumunii



Secția Consularǎ/Consular Section

Ambasada Republicii Polone/Embassy of the Republic of Poland

Aleea Alexandru 23, sector 1

011821 Bucharest

a Chorwacja tak jak Czechy i Słowacja, czyli 125 cm³ ale wyłącznie z automatyczną skrzynią biegów.
Bułgaria, Serbia i inne nie będące w Unii - to biała plama
Jestem zdania, że każdy powinien się upewnić na własną rękę np. w ambasadach.

MAWI - 2018-07-18, 18:52

slawwoj napisał/a:
A ja mam na kombajn

No to pogratulować. A na jaki jeśli można zapytać. Bo jest tego sporo :diabelski_usmiech

zbyszekwoj - 2018-07-18, 20:03

MAWI napisał/a:
slawwoj napisał/a:
A ja mam na kombajn

No to pogratulować. A na jaki jeśli można zapytać. Bo jest tego sporo :diabelski_usmiech


Do fedrowania w kopalni. :haha:

rosomak - 2018-07-18, 20:21

"slawwoj"A ja mam na kombajn

Kolego to są uprawnienia do obsługi kombajnu np.śc/chodn. a nie PJ.

slawwoj - 2018-07-18, 20:30

A co ja sie będę chwalił.

Mam na różne - czerwone, zielone... podsiebierne, nadsiebierne...

rakro1 - 2018-07-18, 22:08

Drogi Joko !!! Z całym szacunkiem bo mistrzem jesteś w wielu dziedzinach.Naginasz fakty do swojej teorii.Skuter nie śmierdzi.Ja wożę w środku auta - Piaggio Liberty - i nie ma najmniejszego problemu z samodzielnym wjeżdżaniem do środka i wyprowadzaniem.Stoję na dziko i nie zmieniam codziennie miejsca.Gdy już gdzieś wyląduję wyprowadzam skuter i nocuje on obok auta.Nie ma obaw o kradzież.Skutery świetnie sprawdzają się na drogach szutrowych i bezdrożach - to kolejne błędne założenie,że tylko drogi publiczne.Jest cichutki,zresztą odgłos pracy skutera jest beznadziejny i to jedyny znaczący feler.Mój rejon działania to Bałkany.Góry i temperatury.Wiele lat temu braliśmy rowery ale od kilku lat zdrowie już nie to( i oczywiście mowa tu o rowerach bez wspomagania).mając fajną bazę robimy wycieczki zwiedzając po kolei tereny w promieniu 60-70 kilometrów.Fajnie jest jechać we dwoje i rozmawiać po drodze - to daje skuter.Wydaje mi się ,że z racji Twoich zainteresowań nowymi technologiami masz alternatywę - pojazd silnikowy zasilany na elektryczność lub benzynę.Chwilowo jednak wydaje się,że elektryczność przegrywa na również innych frontach.Mam dziesiątki zabawek ale skuter,który używam od dwóch lat jest jedyną najlepszą,najbardziej praktyczną.W tym roku,przez miesiąc w Grecji na skuterze przejechaliśmy ponad 900km - miło i bezpiecznie.Polecam wszystkim
Bronek - 2018-07-18, 23:57

Tyle wyborów i wariantów jest.
Na pytanie : Czym pojedziemy najwygodniej na dystansie np. 70km?
Skuterem i to w dwie osoby.
Rowerem a raczej dwoma rowerami elektrycznymi też na upartego nawet w dużym ruchu ulicznym, ale to już nie to. Zawsze osobno i to mnie zawsze martwi, bo mam instynkt nadopiekuńczy. Uważny wtedy jestem podwójnie, a to nie jest fajne.

W pewnych obszarach widzę przewagę roweru/rów, to np. jest ich waga.
W innych skutera np. : to szosa, prędkość..."normalność" na takich trasach i jazda we dwoje.

O hulajnodze nie wspominam, bo to pojazd specyficzny z zaletą w postaci małych gabarytów i sporej dzielności drogowej. Raczej do jazdy w miastach i do sklepu lub na łatwe wycieczki.

I teraz mój wybór? Postaram się nie zabierać prawie wcale rowerów , bo są..... nudne i zajmują mi garaż .. Skuter, to ewidentnie ląduję ostro powyżej prawidłowej DMC.
Jak już, to wolę wozić SUPy i wodę.

Gdy "ogarnę" ten natłok zabawek. Kupuję następną hulajnogę jeszcze być może mocniejszą.
Na tyle co jeździmy, będzie ok. A jak nawali, to do taryfy wejdzie.
Ale mając wybór mamy tylko kłopot. :bigok
Nie wykluczam i nie zaprzeczam żadnej wersji. Może coś jeszcze wymyślą?

Ale póki co pojazdem zabieranym zawsze w jakimś kącie garażu : jest to małe g. na h, razy dwa 8-)

J.Leboski - 2018-07-19, 06:28




To powinno rozwiać wasze problemy.... :)

Bronek - 2018-07-19, 07:26

Widziałem takie suszarki "na promocji" w Mediexpercie. :mrgreen:
Ale te dmuchawy do liści to nie


Zresztą Nasi byli pierwsi


zbyszekwoj - 2018-07-19, 08:37

Powiedzcie cos więcej o tych hulajnogach. Widzałem ostatnio w Zatonie jak młodziki jeździli po kempingu, nie wiem do czego to jeszcze można uzywać, jaki zasięg?
Bronek - 2018-07-19, 11:03

zbyszekwoj napisał/a:
Powiedzcie cos więcej o tych hulajnogach. Widzałem ostatnio w Zatonie jak młodziki jeździli po kempingu, nie wiem do czego to jeszcze można uzywać, jaki zasięg?


https://www.camperteam.pl...p=728040#728040

Na moojej , własnie przejechałem 60 km na jednym ładowaniu i złapałem flaka z tyłu .
5 minut temu zona zjechała do pracy swoja . My jak dzieci .... :bukiet:

Generalnie to drogie rzeczy są . Jak z rowerami . Poniżej pewnego pułapu , to niestety tylko zabawki .
Jak się u mnie okazało 600 euro to tez wg mnie za mało dla faceta .

MAWI - 2018-07-19, 17:19

Pojazdy elektryczne ( nie ważne jakie czy to rowery czy skutery czy auta osobowe) to zdecydowanie nieuchronna przyszłość . Ale na dzień dzisiejszy w naszym kraju jest ok 50 punktów ładowania . A u Niemców ponad 500. Bałkany to też zadupie w tej materii.
Osobiście podziwiam JAKO . Jego spojrzenie i wiedza z punktu widzenia elektronika wynalazcy praktykującego jest wielka . Sprzyja mu jeszcze pomysłowość .Byłem pod wrażeniem zapalarki do Hondy SZACUN.
Ale większośc z Nas posiada mierne doświadczenia z tymi wynalazkami. A co za tym idzie i serwisowanie w standartowych ( spalinowych) pojazdach jest prostsze. Kowal naprawi. Dostępnośc części zamiennych jak i eksploatacyjnych jest większa. .
Mając tą wiedzę i doświadczenie co Kuba ,też bym wybierał elektryki :spoko . póki co benzyna :-/

andi at - 2018-07-19, 19:13

Jeste w Łebie i lata Motolotnia
Może coś takiego :haha:
Ile to ma kg ?

Spax - 2018-07-20, 12:05

andi at napisał/a:
Jeste w Łebie i lata Motolotnia
Może coś takiego :haha:
Ile to ma kg ?


Mamy na forum kolegę »»» bluebit od takiego sprzętu.
»»» to jego wozidło: http://vanlife.pl/?page_id=280

Cytat:
Nasza rampa służy do przewożenia napędu paralotni o wadzę <30kg + ew. 2 rowery po 15kg. I przy załadowaniu 30kg nie widać żadnych ruchów przodu.
Ile waży rampa - nie mam pojęcia - konstrukcja stalowa ale myślę że nie wazy więcej jak 10-15kg.



andi at - 2018-07-20, 19:54

Fajne to :spoko
joko - 2018-07-21, 01:27

MAWI napisał/a:
Pojazdy elektryczne ( nie ważne jakie czy to rowery czy skutery czy auta osobowe) to zdecydowanie nieuchronna przyszłość . Ale na dzień dzisiejszy w naszym kraju jest ok 50 punktów ładowania . A u Niemców ponad 500. Bałkany to też zadupie w tej materii.
Osobiście podziwiam JAKO . Jego spojrzenie i wiedza z punktu widzenia elektronika wynalazcy praktykującego jest wielka . Sprzyja mu jeszcze pomysłowość .Byłem pod wrażeniem zapalarki do Hondy SZACUN.
Ale większośc z Nas posiada mierne doświadczenia z tymi wynalazkami. A co za tym idzie i serwisowanie w standartowych ( spalinowych) pojazdach jest prostsze. Kowal naprawi. Dostępnośc części zamiennych jak i eksploatacyjnych jest większa. .
Mając tą wiedzę i doświadczenie co Kuba ,też bym wybierał elektryki :spoko . póki co benzyna :-/


Na elektryki jesteśmy skazani tak czy owak. Odpowiedź , czy to dobrze czy źle, będzie pewnie dla każdego inna.
Oczywiście każdy wybiera to co lubi i co mu z takich czy innych powodów bardziej pasuje ...... i to dobrze, że tak jest.
Ja w żadnym wypadku ani nie namawiam na elektryki, ani nie odradzam skuterów spalinowych. Jak napisałem na wstępnie tematu i potem chyba jeszcze ze dwa razy, bardziej zależało mi na tym abyście to Wy przekonali mnie do skuterów, jakimiś mocnymi argumentami. Powiem szczerze, że tak mnie ostatnio coś tłukło, aby może sobie sprawić jakiegoś Burgmana (bo mi się podobają) i szukałem mocnej motywacji, a ponieważ z wielu powodów (choćby wagowych) nie mogę sobie pozwolić aby wozić i skuter i elektryki, dlatego ta motywacja musiała by być naprawdę silna :wyszczerzony:
Ponieważ , żaden z zacytowanych argumentów nie zrobił przełomu, póki co pozostaję przy elektrykach , uważając je za najbardziej uniwersalny i praktyczny środek lokomocji dookoła kamperowej , jak przy moim sposobie podróżowania i spędzania czasu , jest dostępny.

MAWI, zgadzam sie, że do tego aby swobodnie korzystać z jakiegoś urządzenia dobrze jest mieć pewien zakres wiedzy na jego temat, jednak tematu pojazdów elektrycznych bym nie demonizował. Wbrew pozorom jest to technologia sporo prostsza i bardziej niezawodna od napędów spalinowych. Patrząc choćby na konstrukcję silnika elektryczne a na nawet najprostszy silnik spalinowy to prostota tego pierwszego aż razi.
Silniki elektryczne są praktycznie bezobsługowe , a z racji minimalnej liczby elementów ruchomych praktycznie bezawaryjne, czego o spalinowych (zwłaszcza tych nowych z wyszukanym osprzętem) powiedzieć się nie da.
To jest myślę tak, że to co jest znane i do czego jesteśmy przyzwyczajeni , zawsze będzie lepiej odbierane , od nowości , ale jestem pewien, że za czas jakiś będziemy na napęd spalinowy spoglądać tak , jak dzisiaj na napęd parowy ...... na pewno z pewnym sentymentem, ale jak na coś co już było i przeminęło i nie jak na coś z czego moglibyśmy aktualnie korzystać :spoko
Życzę Wszystkim, aby wozidełka jakie posiadacie sprawdzały się w tych zastosowaniach do jakich je nabyliście i aby dawały sporo radości :spoko

Bronek - 2018-07-21, 04:46

JOKO Kuba... czy dostałeś breloczek? http://elektrowoz.pl/auta...ist-i-kluczyki/

:mrgreen:

Nie ma odwrotu, ale i nie ma przymusu. Cła na chińskie rowery ogłoszono, nasi chcą testować za pieniądze ładowarki domowe. U nas tylko propaganda, bez poparcia tzw. elektromobilności
Jest paranoja. Idioci zajmują się postępem. Róbmy jednak swoje.

Póki co wstałem rano i jadę obejrzeć paskudnego diesla w styropianie a na pocieszenie w przyszłym tygodniu odbieram japońską pralkę na kołach.

Lobby spalinowe będzie walczyć. Każdy wypadek i potknięcie nagłaśniać. Zobaczymy, byleby tylko nie spaprali idei walki ze smródem i rupciami, na tyle aby się ludziom odechciało :roza:

Spax - 2018-07-21, 09:37

Bronek napisał/a:
paskudnego diesla w styropianie
:haha:
Darek, piknij jakieś zdjęcia. Se popatrzymy hm... :kawka:

Bronek - 2018-07-21, 09:53

Spax napisał/a:
Bronek napisał/a:
paskudnego diesla w styropianie
:haha:
Darek, piknij jakieś zdjęcia. Se popatrzymy hm... :kawka:

Jestem na Mopie za30 min dojadę do celu

J.Leboski - 2018-08-02, 18:39

Pamiętajcie by nie przeładowywać baterii... :mrgreen:

https://gfycat.com/ArcticInconsequentialErin

Simbus - 2018-11-04, 11:28

Pozazdrościłem Bronkowi hulajnogi :)
Fakt że moja to jednak ubogi brat tej Bronkowej, ale i tak się cieszę hehe
Sprzęt kupiłem jako typowy pojazd kempingowy. W większości jeździmy na kempingi molochy, bo na pokładzie dwójka dzieci która domaga się atrakcji..
A na olbrzymach typu Zaton, Union Lido, Lanterna itp taki sprzęt jednak się przydaje.
Przez ostatnie lata napatrzyłem się ile ile tego jest na kempingach i uznałem że muszę to mieć :)
Rano po bułeczki, kota na podest i zamiast dźwigać, koszyk z naczyniami do mycia postawić i parę jeszcze innych zastosowań wymyśliłem sobie aby usprawiedliwić zakup :)
Hulajnoga w wersji najtańszej, z kwasiakami. Silnik 1000w w kole tylnym, 48volt.
Zasięg hmmm...dziś od pełnego do rozładowania przejechałem 25 km. Myślę że wstępnie mi to wystarczy. Cena 3590 zł.
Jest tempomat który załącza się automatycznie po 8 sekundach stałej prędkości.
Co fajne - hulajnoga ma homologację i według dystrybutora bez problemu można ją zarejestrować jako motorower elektryczny a następnie ubezpieczyć co zamierzam zrobić.
Tym samym sprzedam rower elektryczny EcoBike Prox, stan idealny, jednak to nie mój temat. Jeśli już rower to chętniej wsiadam na tradycyjny. Może ktoś zainteresowany - cena 3500 zł.
Rower taki : http://www.bikeovo.pl/skl...cobike-prox-275





Bronek - 2018-11-04, 12:12

Jeśli masz serwis, to może i słuszna decyzja.
Moja padła, ale tylko elektronicznie. Przy wymianie dętki koła z silnikiem (to niezła zabawa) "trafiłem chyba jakiś kabelek
Mieszkam na zadupiu i serwis elektryków jest problemem. Akumulator lion i ładowarkę, zawsze dokupisz..

Simbus - 2018-11-04, 20:02

Bronek napisał/a:
Jeśli masz serwis, to może i słuszna decyzja.


Kupiłem w kraju, więc teoretycznie dwa lata gwarancji...Jednak do serwisu mam 350 km :mrgreen: Pakować to, wysyłać w razie awarii..ehhh będę szukał kogoś na miejscu jak zajdzie potrzeba lub sam rzeźbił.
Na szczęście model tej hulajnogi, choć pod różnymi nazwami jest dość popularny na allegro/olx.
Części jest sporo więc jakoś będę sobie musiał radzić.
Ciekawy jestem czy faktycznie rejestracja pójdzie gładko :) W zestawie aby spełnić wymogi homologacji są lusterka, klakson, oświetlenie, mocowanie tablicy rejestracyjnej z podświetleniem, wypas że hej :)

koko - 2018-11-04, 20:10

Po pobycie na Krecie hulajnogą za żadne pieniądze Rowerem wybiórczo, po mieście minimum skuter
Bronek - 2018-11-04, 20:21

Konrad... każdemu wg... itd :lol:
Obecnie my też fatbikami, ale jedno do tego, inne do innego...


Simbus!

Zarejestrowanie jako motorower może wykluczyć jazdę po chodnikach. itd
Po kiego Ci to.?
Trzeba jeździć z.głową . Hulajnoga pozwala lepiej niż rower korzystać z chodnika. Spokojnie i mądrze użytkowania nie wadzi nikomu. Lekko się prowadzi, złożenie kierownicy (manetek) i nawet na Jarmarku Gdańskim w tłumie nisko nie potrącaliśmy...

Na szosę się nie wybierasz, to po kiego rejestrujesz?

Simbus - 2018-11-04, 20:47

Bronek napisał/a:


Po kiego Ci to.?

Na szosę się nie wybierasz, to po kiego rejestrujesz?


W tym roku będąc na kempingu Straśko w Cro widziałem jak pewien młodzieniec zagapił się i uderzył w kampera pewnego Niemca..kamper dość świeży. Oj działo się tam dość ostro przez pewną chwilę...
Wtedy sobie wyobraziłem że to ja jadę np. na plażę takim sprzętem po kempingu i zapatrzony w na jakąś ślicznotkę walę..walę w Morelo :) Jenak chciałbym w tej chwili mieć ubezpieczenie oc i rejestrację :)

HENRYCZEK - 2018-11-04, 20:55

Można jednorazowo na wyjazd wykupić ubezpieczenie- sport extrim. ;)
KACPERKI 2 - 2018-11-04, 21:15

A taka? Ktoś to kupił/widział/słyszał ?

https://allegro.pl/skuter-elektryczny-1000w-36-v-do-32-km-h-i7604669770.html

Bronek - 2018-11-04, 21:23

Agat napisał/a:
A taka? Ktoś to kupił/widział/słyszał ?

https://allegro.pl/skuter-elektryczny-1000w-36-v-do-32-km-h-i7604669770.html


Wojtuś 36v nie pasuje do.... kg :mrgreen: Chyba, że dla dziecka lub do ok 60kg . 48v minimum. Ja mam ok stówy i kiepsko na Moniki 36v.
Rowerek jeszcze ujdzie, hulajnoga to wozidło dla leniwych . Nikt nie będzie się odpychał, to dzieci mogą.

Szybko Ci się odechce.

koko - 2018-11-04, 21:58

Simbus napisał/a:
Bronek napisał/a:


Po kiego Ci to.?

Na szosę się nie wybierasz, to po kiego rejestrujesz?


W tym roku będąc na kempingu Straśko w Cro widziałem jak pewien młodzieniec zagapił się i uderzył w kampera pewnego Niemca..kamper dość świeży. Oj działo się tam dość ostro przez pewną chwilę...
Wtedy sobie wyobraziłem że to ja jadę np. na plażę takim sprzętem po kempingu i zapatrzony w na jakąś ślicznotkę walę..walę w Morelo :) Jenak chciałbym w tej chwili mieć ubezpieczenie oc i rejestrację :)


Ja mam OC przy karcie kredytowej na 0,5mln pln na szkody wyrządzonej przeze mnie

Bronek - 2018-11-05, 07:45

Wracając do hulajnogi... pośrednio już bez droczenia się np z Joko :mrgreen:
W świetle postępu elektromobilności itd.. Rower elektryczny i do tego na grubych oponach wygrywa w swym uniwersjonaliźmie.
Skuter jedyna przewaga to. drogi publiczne i dla obojga
Hulajnoga miasto.

Mając takie dylematy... frustracje... To trzeba mieć kartę kredytową z ubezpieczeniem jak Koko i wynająć samochód.
lub cokolwiek ostatecznie TAXI :spoko

HENRYCZEK - 2018-11-05, 08:01

Francuska minister transportu zapowiada wprowadzenie przepisów zabraniających poruszania się elektrycznymi hulajnogami po chodnikach. Nowe prawo ma chronić pieszych. Na dzień dzisiejszy nie istnieją żadne regulacje, które zabraniałyby przemieszczania się po chodnikach hulajnogami.
To jednak wkrótce może się zmienić.


Elektryczne hulajnogi pojawiły się we Francji przed kilkoma laty, i szczególnie w wielkich miastach – takich jak Paryż czy Lyon – spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem. Innowacyjne rozwiązanie nie znalazło jednak jednoznacznego miejsca w uregulowaniach prawnych. Na dzień dzisiejszy brak bowiem we francuskim prawie drogowym przepisów, które precyzowałyby, po jakiej części jezdni można się nimi poruszać. Podczas kiedy część osób jeździ elektrycznymi hulajnogami po drogach, inna część – celem uniknięcia świateł i korków – wjeżdża na chodniki. To zaś powoduje, że stają się one coraz mniej bezpieczną przestrzenią dla pieszych, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę fakt, iż mocniejsze modele hulajnóg mogą osiągać prędkość nawet 40 km/h. Sama ta szybkość sugeruje, że hulajnogi – podobnie jak rowery – powinny poruszać się po wydzielonych fragmentach dróg.






"Francuska Minister Transportu – Elisabeth Borne – zapowiedziała wprowadzenie nowego prawa, które zmusi użytkowników elektrycznych hulajnóg do poruszania się jedynie po ulicy i po ścieżkach rowerowych. Jak argumentuje przedstawicielka rządu – posunięcie to ma jasno podkreślić pierwszeństwo pieszych na chodnikach i zagwarantować im możliwość korzystania z nich bez żadnych obaw i zagrożenia.

Projekt ustawy transportowej, zawierający ten pomysł, ma zostać przedstawiony w październiku tego roku i zakłada, że burmistrzowie będą mogli dostosowywać prawo stosownie do miejscowych warunków. Rządzący odeszli jednak od pomysłu zmuszania osób poruszających się elektrycznymi hulajnogami do ubiegania się o stosowną licencję, jak to ma miejsce w przypadku niektórych motorowerów."

Natalia Pochroń

Bronek - 2018-11-05, 08:48

:szeroki_usmiech No i Paryż mi odpadł :bigok

Ale fakt , już jest dym z tymi wypożyczanymi . To zaraza . Podobnie jak trójkołowce . Durnowaci potrafią po całym kołobrzegu spoceni nawaleni tym jeździć .
Pomijam te elektryki wycieczkowe z emerytami . Jak karawany szybko jadą, podobnie wyglądają ale niestety po pętli a nie w jedną stronę .( U nas pkt docelowy Zieleniewo się zwie :mrgreen: 0

elspasoo - 2018-11-07, 05:34

Po wielu przemyśleniach zdecydowałem się na coś takiego. Romet Mini Pony 125, masa 80kg , 8KM(stosunek mocy do masy :) ), zasięg okolo 300km(można zmienić na 2 razy większy :) ) Prędkość max fabryczna - 90km/h. Silnik na wtrysku, tarcze przód tył z CBS. Składana kierownica i minimalne wymiary. Co prawda nie jest to produkt rodzimy ,ale dobrze znany na zachodzie i usa chiński Skyteam. Jako ,że to klon Hondy Monkey z lat 60, (oryginalnie byly znacznie słabsze 50 i 70 ccm.)części tuningowych jest do tego ogrom. Mozna wrzucic USD, czy w pełni regulowany zawiasy tylni, albo jeszcze mocniejszy silnik, czy karbonowy wydech. Jest wiele klubów tego moto.
Tu macie filmik ,który znalazłem a yt https://youtu.be/zXU6rPslCos
Myślałem o rowerze elektrycznym, ale po Grecji sobie odpuściłem.
Z moich obserwacji. Nie rozumiem ludzi którzy kupując kampera , targaja za sobą auto na przyczepie. Czy nie lepiej wtedy kupić przyczepę kempingową ,bedzie znacznie taniej i praktyczniej?

Bronek - 2018-11-07, 08:47

Dla ciekawości itd ..


I druga opinia

Zbynek - 2018-11-07, 12:24

elspasoo napisał/a:
Po wielu przemyśleniach zdecydowałem się na coś takiego. Romet Mini Pony 125
Myślałem o rowerze elektrycznym, ale po Grecji sobie odpuściłem.


Będziesz przewoził na rampie czy upchniesz w środku?
Dlaczego rower elektryczny wg Ciebie się nie sprawdza?
Ja dochodzę do wniosku, że coś takiego byłoby w sam raz. Zasięg sensowny, można jechać na manetce bez pedałowania, a i na szaleństwa po lesie się nadaje :ok


papamila - 2018-11-07, 12:38

Zbynek napisał/a:
Ja dochodzę do wniosku, że coś takiego byłoby w sam raz.

Zapomniałes podać cenę :-/
ona zapewne nie jest juź taka okazyjna.

Mam rower ze wspomaganiem w umiarkowanej cenie, o zasięgu 120km ( dwie baterie)
tym niemniej przy jeździe po większych górkach realny zasięg DRASTYCZNIE spada do jakiś 30-35km

Co do minibik-a mam troche większy i dwuosobowy, ( skymaxowa replika hondy dax)
daje sobie świetnie rade....
:spoko

elspasoo - 2018-11-07, 12:58

Zbynek, spore różnice wysokości - elektryk musiałby być bardzo wydajny, koszty. Doładowywanie stojąc na dziko - utrudnione.
Będę robił bardzo małą rampę zewnętrzną, w kolejnym kamperze trafi do garażu z pontonem i jego silnikiem.

papamila - 2018-11-07, 13:34

elspasoo napisał/a:
Doładowywanie stojąc na dziko - utrudnione.

ale nie niemożliwe,
swoje baterie 36V 10Ah ładuję z przetwornicy (nawet dwie sztuki jednocześnie)
a solar uzupełnia pokladowy
:lol:

kimtop - 2018-11-07, 15:46

Zbynek napisał/a:
Ja dochodzę do wniosku, że coś takiego byłoby w sam raz


Pod warunkiem,że to zarejestrujesz

Zbynek - 2018-11-09, 12:56

papamila napisał/a:
Zbynek napisał/a:
Ja dochodzę do wniosku, że coś takiego byłoby w sam raz.

Zapomniałes podać cenę :-/
ona zapewne nie jest juź taka okazyjna.

Mam rower ze wspomaganiem w umiarkowanej cenie, o zasięgu 120km ( dwie baterie)
tym niemniej przy jeździe po większych górkach realny zasięg DRASTYCZNIE spada do jakiś 30-35km

Co do minibik-a mam troche większy i dwuosobowy, ( skymaxowa replika hondy dax)
daje sobie świetnie rade....
:spoko


Cena nie jest zaporowa klik akurat ten ma słaby silnik (1500W), są szatany z mocą ponad 10kW :diabelski_usmiech

Zbynek - 2018-11-09, 12:59

kimtop napisał/a:
Zbynek napisał/a:
Ja dochodzę do wniosku, że coś takiego byłoby w sam raz


Pod warunkiem,że to zarejestrujesz


A po co rejestrować? Wystarczy dać sterownik który ma funkcję ograniczenia mocy do 250W i 25km/h i po drogach jeździć jak zwykłym rowerem elektrycznym zgodnie z prawem, a poza drogami hulaj dusza... :diabelski_usmiech Przynajmniej oficjalnie :wyszczerzony:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group