Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam

JuŁeSej kamper - Full timersi czyli...

kazbar - 2009-07-04, 21:32
Temat postu: Full timersi czyli...
Full timersi - tak nazywa się specyficzną grupę amerykańskich kamperowców, którzy nie mają tradycyjnych domów z ogródkiem i wygódką. Prowadzą za to interesy z pokładu swoich kamperów niekolidujące z ich trybem życia. Sprzedają międy innymi poradniki dla innych camperowców, piszą książki o swoich podróżach itp.
Full timersi - styl życia.

Kiedy w Europie?
Może ktoś z kolegów? Może Ty, może ja?

DarekK - 2009-07-05, 11:59

TIMOT napisał/a:
kampera jak mają Amerykanie i do tego takie drogi - w zasadzie takie kilometry dróg - jakie są u nich. Plus paliwo w ich cenie
w sumie to jakaś renta po wujku szejku albo główna wygrana w amerykańskiego totka (płacą przez 20 lat) załatwiłaby sprawę. Dla mnie może najpoważniejszy byłby brak czasu.... no cóż - mówią że to też pieniądz.
Endi - 2009-08-06, 01:41

A co powiecie koledzy na to. Czyż nie jest to wzruszające; połączenie – polskiej tradycji z amerykańskim marzeniem ?
Zaparkować gdzie się chce, zaciągnąć traktorem na łąkę a potem, pojechać Jawą i zobaczyć, zachód słońca.
I to jest wzór, na polski - full timers. :ok

Rockers - 2009-08-06, 16:04

Super zestawik > duuży ciągnik, mały ciagnik, domek na bliźniakach i do tego jeszcze motorek ciekawe co to wygląda jak Jawa 250
DAKOTA - 2009-08-06, 16:17
Temat postu: Re: Full timersi czyli...
Kiedy w Europie?
Może ktoś z kolegów? Może Ty, może ja?[/quote]


witam
ci co mnie znaja(widzieli kalendarz) juz wiedza od poczatku tego roku mamy w camperze spedzone 158 nocy. czyli juz nie duzo brakuje do calkowitego tam zamieszkania
pozdrawiam
DAKOTA

janusz1943 - 2009-08-06, 16:38

Wyjazd 29 sierpnia na Peloponez następnie Kreta gdzie mam zamiar
powitać Nowy Rok i powrót kwiecień. Siedem miesięcy w camperze.

Świstak - 2009-08-06, 21:25

A wy się dziwicie że mam w Milce zbiorniki na wodę i ścieki 1500l.
kazbar - 2009-08-06, 23:24

Powiem szczerze...pociąga mnie ten styl życia. Wiem z obserwacji innych kolegów, którzy przejechali USA w te i wewte, że Full Timersi to prawda. Osobiście nie byłem nigdy za "Wielką Wodą" ale z otwartą gębą czytam na naszym forum i słucham przy okazji spotkań na żywo wszelkich takich relacji. Podziwiam... i rozdziawiam gębę!
Ileż trzeba odwagi, ileż...sam nie wiem? Jednego życia?

Mówimy...kamper to wolność.
Jaka? Weekendowo-wakacyjno-zlotowa...?
A kto z nas jest gotów sprzedać majątek (no chyba, że stać go jedno i drugie, więc połowa problemów z głowy) i przeprowadzić się do kampera, podróżować i cieszyć się "prawdziwą" wolnością?

Woda za darmo, ścieki w krzaki, prąd za friko. O podatku lokalowym nie wspomnę.
Nawet za marną "polską" emeryturę można przy dobrych układach objechać pół Europy o Azjii nie wspominając.

:kamp

Tadeusz - 2009-08-07, 13:57

Kazek Kluska napisał/a:
Mówimy...kamper to wolność.
Jaka? Weekendowo-wakacyjno-zlotowa...?
A kto z nas jest gotów sprzedać majątek (no chyba, że stać go jedno i drugie, więc połowa problemów z głowy) i przeprowadzić się do kampera, podróżować i cieszyć się "prawdziwą" wolnością?


Kaziu, bratnia duszo, dokładnie tak właśnie myślimy z moją towarzyszką życia, Halszką. Kilkanaście lat temu sprzedaliśmy dom i odtąd pętamy się po wodzie i po lądzie, w ciągłym ruchu. Do niedawna 7 miesięcy w roku żeglowaliśmy, potem podrózowaliśmy na wszelkie sposoby. Jeszcze zachowaliśmy przyczepę, teraz stoi jako nibydom nad jeziorem. Odkąd mamy kampera dzielimy czas podróżowania między wodę i ląd już w innych proporcjach, znacznie więcej czasu spędzamy w kamperze.
Zawsze marzyliśmy o stylu życia Full Timers i zbliżyliśmy się do niego na tyle, na ile mogliśmy w naszych warunkach. Nie jesteśmy w stanie tak całkiem rzucić się w tę otchłań prawdziwej wolności z dwóch powodów. Pierwszy z nich to poważne komplikacje zdrowotne, zmuszające mnie do częstych powrotów i przykrych przerw w podróżach. Drugi powód jest prozaiczny, ale istotny. W ciągu tych kilkunastu lat wolności przeputaliśmy co się dało. Więcej chyba się nie da. Mówisz, że z polskiej emerytury można tak żyć? Próbowaliśmy. Nie można, jeśli jest to emerytura nauczyciela, a nie wojskowa. Oprócz jazdy i związanych z tym kosztów, trzeba jeszcze jeść, leczyć się, dbać o kampera i ... co tu dużo gadać! :wyszczerzony:
Ale nie umiemy uwolnić się od myśli o takiej wolności pełnej, nie weekendowej, nie zlotowej, nie wakacyjnej. Siedząc w mieszkaniu zastanawiamy się, czy jest ono konieczne do życia? Żeglując rozmyślamy o tym, że po tylu latach żeglowania na pewno połamie nas reumatyzm i może by tak sprzedać jacht? Jasne, że to tylko pretekst, chodzi o środki na dalsze włóczęgi kamperowe.
Jednym słowem żyjemy na krawędzi naszych marzeń, tak jak wspomniana wcześniej przez Ciebie, wielce przez nas szanowana Hrabina i jej małżonek. Nawet mieszkania mamy w tym samym mieście. :haha:
Rozpisałem się, ale to dlatego, że ciągnie nas do takiej włóczęgi bez granic, poza horyzont, gdzie oczy poniosą.

Świstak - 2009-08-07, 14:06

Tadziu, z wojskową emeryturą też może być krucho. Trzeba zaczynać kiedy jeszcze zdrowie pozwala. Kiedy zdrowie dokucza - nic już nie cieszy. A czy trzeba szukać pretekstów - nie wiem, ale mam nadzieję że moja żona przekona się że taka właśnie cygańska wolność jest najwspanialszą rzeczą na świecie. Zazdroszczę i podziwiam , choć wiem że wiele mil jeszcze mnie czeka. A to cieszy.

Mam nadzieję, a właściwie pewność - że spotkamy się na szlaku, że jako stary belfer przekażesz swą wiedzę młodszym stażem (czyli nam) i że w przeciwieństwie do małolatów w podstawówce - będziemy umieli okazać naszą wdzięczność i przywrócić Ci wiarę w cel nauczania. Pamiętam relacje Tonego Halika. Jak wspaniale jest posłuchać kogoś kto przeżył, a nie tylko poczytał.

Pozdrawiam i do spotkania.

Witek zbooY - 2011-12-19, 18:27

full timers, czas, emerytura, wolność, zdrowie, przepływ ...
kto jeszcze lubi te smaki?

miciurin - 2011-12-25, 19:59

zbooY napisał/a:
full timers, czas, emerytura, wolność, zdrowie, przepływ ...
kto jeszcze lubi te smaki?

Ja też o tym marzę zawsze miałem nie spokojną duszę, dzięki temu udało mi się zwiedzić samochodem prawie całą Europę. Teraz mając rodzinkę od kilku tygodni jestem właścicielem kamperka i mam zamiar dalej się szwędać :spoko

szymek1967 - 2011-12-25, 20:17
Temat postu: Re: Full timersi czyli...
DAKOTA napisał/a:
Kiedy w Europie?
Może ktoś z kolegów? Może Ty, może ja?



witam
ci co mnie znaja(widzieli kalendarz) juz wiedza od poczatku tego roku mamy w camperze spedzone 158 nocy. czyli juz nie duzo brakuje do calkowitego tam zamieszkania
pozdrawiam
DAKOTA[/quote]

:shock: :shock: :shock:

toż to prawie pół roku w kamperze :mrgreen:
ps. a mnie dopiero co zwymyślali na forumie że zrobiłem w tym sezonie blisko 40 tys. km po europie 8-)
ps2. z ciekawosci - ile ty zrobiłeś kilosow przez te dni w kampie,e ?
:roll:

chris - 2011-12-25, 22:56

Tadeusz napisał/a:
Oprócz jazdy i związanych z tym kosztów


Tadeuszu. Czy nie myśleliście o tym żeby zmienić styl podróżowania na taki trochę mniej mobilny ? Jest sporo miejsc np. we Włoszech gdzie można znaleźć darmowe miejsca postojowe przy uroczych małych miasteczkach. Nie tych najbardziej obleganych turystycznie ale takich bardziej "zwykłych". Też kryją miłe zakątki, prześliczne uliczki. Do tego łagodny włoski klimat przez większość roku. Jedzonko w marketach można znaleźć w podobnych cenach co u nas. Jakbyście znaleźli sobie taką miłą miejscówkę to można się z niej nie ruszać tygodniami nie wydając grosza na kosztowne paliwko. A jak już się znudzi to poszukać innej kilkadziesiąt kilometrów dalej. Ta moja sugestia jest bardzo subiektywna bo sam o czymś podobnym myślę. Wiem że Twój post jest z przed dawna ale myślę że nad czymś takim zawsze warto się zastanowić. Żeby tylko zdrówko Wam dopisywało. Czego życzę.

Tadeusz - 2011-12-26, 05:12

Cytat:
Tadeuszu. Czy nie myśleliście o tym żeby zmienić styl podróżowania na taki trochę mniej mobilny ? Jest sporo miejsc np. we Włoszech gdzie można znaleźć darmowe miejsca postojowe przy uroczych małych miasteczkach. Nie tych najbardziej obleganych turystycznie ale takich bardziej "zwykłych". Też kryją miłe zakątki, prześliczne uliczki. Do tego łagodny włoski klimat przez większość roku. Jedzonko w marketach można znaleźć w podobnych cenach co u nas. Jakbyście znaleźli sobie taką miłą miejscówkę to można się z niej nie ruszać tygodniami nie wydając grosza na kosztowne paliwko. A jak już się znudzi to poszukać innej kilkadziesiąt kilometrów dalej. Ta moja sugestia jest bardzo subiektywna bo sam o czymś podobnym myślę. Wiem że Twój post jest z przed dawna ale myślę że nad czymś takim zawsze warto się zastanowić. Żeby tylko zdrówko Wam dopisywało. Czego życzę.



Chris, jakże miłe to słowa, bo przebija przez nie ogromna życzliwość. :bukiet:

Weźmiemy sobie tę radę do serca. Dziękuję. :spoko

WHITEandRED - 2012-02-04, 17:26

:spoko

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group