Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
MAlezja - Daleki Wschód w pigułce
Autor Wiadomość
maszakow 
Kombatant
JAFO? No way ...


Twój sprzęt: LT35 w planach
Pomógł: 5 razy
Dołączył: 07 Kwi 2009
Piwa: 70/60
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2013-11-29, 21:24   

Johny_Walker napisał/a:

Co do kostek lodu, to jeśli nie są ze sklepu pakowane fabrycznie, to uważa się że woda może być skażona (nieprzegotowana). W wielu krajach Azji Płd. Wsch. restauratorzy kupują duże bryły lodu, które z ciężarówki są zrzucane na chodnik i dopiero stamtąd zabierane do środka. Brud z lodu ścieknie razem z wodą i wygląda to dobrze, ale można coś niedobrego zjeść i potem wiele tygodni choroby.

OK. jasne.
Dlatego też jedząc w niezbyt pewnych miejscach co należy brać do picia? no co ? Colę oczywiście... najlepiej Coke, ale Pepsi też od biedy zadziała. O jedzeniu zdążę jeszcze opowiedzieć.
_________________
Pozdrawiam, maszakow
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
jarekzpolski 
stary wyga


Twój sprzęt: Laika na Transicie
Nazwa załogi: jarki
Dołączył: 04 Mar 2010
Piwa: 83/6
Skąd: Gliwice
Wysłany: 2013-11-29, 21:31   

Johny_Walker napisał/a:
...Takie coś widziałem też w Polsce...


ja również. Parę lat temu, w Zwardoniu. Po nartach poszliśmy do jedynej działającej knajpy. Kibel był w piwnicach, a piwnice nie ogrzewane. Mróz był konkretny więc na szczocho-ściance powstały zadziwiające w swym kolorycie i unikatowe w kształtach stalagmity i stalaktyty moczowe. Jaskinia Raj przy tym wypadała strasznie ubogo...Chyba nawet zdjęcia gdzieś mam, ale oszczędzę Wam wrażeń...

Ale wróćmy do Malezji.
_________________
2+2+Pies Kudłaty
"Każdy kolejny dzień jest pierwszym dniem reszty naszego życia" Frazes ? Niekoniecznie...
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Johny_Walker 
Kombatant


Twój sprzęt: Nowiutki Hymer Tramp prosto z fabryki
Pomógł: 2 razy
Dołączył: 11 Wrz 2012
Piwa: 45/20
Skąd: Marakesz
Wysłany: 2013-11-29, 21:44   

maszakow napisał/a:

Dlatego też jedząc w niezbyt pewnych miejscach co należy brać do picia? no co ? Colę oczywiście... najlepiej Coke, ale Pepsi też od biedy zadziała. O jedzeniu zdążę jeszcze opowiedzieć.

Wszystkie napoje butelkowane są bezpieczne. Należy zawsze kelnerowi wyraźnie powiedzieć, ze bez lodu (no ice, please).
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Ahmed 
Kombatant
Burak


Twój sprzęt: Bezdomny
Nazwa załogi: Buraki
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 03 Lut 2009
Piwa: 166/271
Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: 2013-11-29, 21:44   

maszakow napisał/a:
Johny_Walker napisał/a:

Co do kostek lodu, to jeśli nie są ze sklepu pakowane fabrycznie, to uważa się że woda może być skażona (nieprzegotowana). W wielu krajach Azji Płd. Wsch. restauratorzy kupują duże bryły lodu, które z ciężarówki są zrzucane na chodnik i dopiero stamtąd zabierane do środka. Brud z lodu ścieknie razem z wodą i wygląda to dobrze, ale można coś niedobrego zjeść i potem wiele tygodni choroby.

OK. jasne.
Dlatego też jedząc w niezbyt pewnych miejscach co należy brać do picia? no co ? Colę oczywiście... najlepiej Coke, ale Pepsi też od biedy zadziała. O jedzeniu zdążę jeszcze opowiedzieć.


Trzeba mieć z sobą egipski Antinal , ewentualnie polski odpowiednik nifuroxazyd, inaczej takie zatrucie pokarmowe może źle się zakończyć , coca - cola nie zawsze pomoże :bajer

20101019-111947-1.jpg
Plik ściągnięto 202 raz(y) 102,62 KB

  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
WHITEandRED
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-29, 22:46   

:spoko
Ostatnio zmieniony przez WHITEandRED 2015-07-13, 14:45, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
maszakow 
Kombatant
JAFO? No way ...


Twój sprzęt: LT35 w planach
Pomógł: 5 razy
Dołączył: 07 Kwi 2009
Piwa: 70/60
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2013-11-29, 23:46   

Dzięki.
Kolejnej budowli postanowiłem poświęcić osobny post bo jest tego warta.
Wspomniana już Kek Lok Si czy świątynia 10 000 Budd. Budowę rozpoczęto w 1890 roku na zboczu pasma ograniczającego ekspansję miasta w głąb wyspy ... i w zasadzie można powiedzieć że trwa do dziś. Niemniej jednak to architektoniczne arcydzieło. Świątynia ma SIEDEM poziomów, na każdym z nich jest jedna lub kilka budynków świątynnych z ołtarzami Buddy w różnych pozycjach., zabudowania klasztorne, (niedostępne dla turystów - to jest funkcjonujący klasztor) 8 piętrowa pagoda ( na każdym piętrze ołtarze Buddy, a schody małe i wąskie można dostać albo klaustrofobii albo .. lęku wysokości bo na najwyższym piętrze widoki są fantastyczne, przy czym lepiej w dół nie par. A całość zwieńczona 30metrowym pomnikiem Kuan Yin. Na zdjęciach pomnik nie wygląda tak okazale ale jak się stanie pod postumentem i zadrze głowę do góry ... 30m toć to dziesięciopiętrowy blok...
Figur Buddy jest tam zatrzęsienie - ponoć już więcej niż 10 tysięcy :)
Wszystkie większe sale świątynne bogato zdobione posągi wymalowane złocone... Wszystko naprawdę ślicznie starannie dopracowane podmalowane przemalowane .. oczy bolą od tego złotego koloru. :) Turystów jest tam zatrzęsienie, sporo też pielgrzymów - to największa malezyjska świątynia. Oczywiście są turyści to jest i handelek i to na odpowiednio dopasowaną skalę ...jest potężna sala pamiątek z której cały dochód idzie na urzymanie swiątyni jej budowę i remonty, do tego sa inni co dzierżawią tereny okołoświątynnye i sprzedają pamiątki - dając też niezłe dochody ... Dzięki temu jest piękna i przez 30 dni na początku chińskiego Nowego Roku może być oświetlona tak jak to widzieliście wcześniej na plakacie. Istny szał. A powiem wam że to podświetlenie świątyni to nie są wcale lampki LED ... :lol:
Do świątyni można dojść 3ma drogami
a) główna brama
b) górna brama - nie warto, taksówkarze sporo sobie liczą za wjazd na tą wysokość. torchę absurdalne - mimo że dystans nie jest duży kilkaset metrów drogi - to 25 RM różnicy między górną a główną bramą to na ich warunki kosmos - jak 10 km po płaskiej drodze. kto nie lubi pieszo się wspinać - Winda do posągu 2,5RM w jedną stronę.
c) pieszo od podstawy wzgórza... tą drogę polecam jednak zdecydowanie w drugą stronę.
Po pierwsze lepiej schodzić niż wchodzić, po drugie to tylko kilometrowa kręta dróżka z szerokimi i bardzo płąskimi schodami - ale handlarzy na niej jak szarańczy w nalocie po wyrojeniu - można niepotrzebnie stracić czas potrzebny na zwiedzanie świątyni.
Dwie godziny to jest absolutne minimum, trzy można tam spokojnie spędzić, a schodząc w drodze powrotnej na sam dół do ulicy możecie kupić sobie pamiątki przy okazji ostro się potargować.

NIe da się ująć piękna tej konstrukcji w jednym kadrze, jedną fotką ... chyba że z lotu ptaka. Refleksja mię naszła jak na spokojnie oglądam te zdjęcia - tak samo starali się ludzie w Europie w epoce gotyku by zaimponować innym i ukazać wielkość Boga poprzez gigantyzm katedr i kościołów. Tutaj religia zupełnie odmienna - ale idea podobna - konstruując coś takiego mnichowie chcą pokazać moc i możliwości Buddy i wywrzeć wrażenie na wiernych (i niewiernych). No i sie udało - musiało się udać.

DSC09753_a.jpg
Posągi Buddy - poziom +2 :)
Plik ściągnięto 9821 raz(y) 47,11 KB

DSC09756_a.jpg
Pagoda - Obok niej sale nauki mnichów i zabudowania klasztorne - przed nia ogrody tarasowe.
Plik ściągnięto 9821 raz(y) 62,38 KB

DSC09760_a.jpg
POsąg Kuan-Yin - gigant któemu dość niedawno zafundowali daszek - i jeszcze go dopracowują.
Plik ściągnięto 9821 raz(y) 63,67 KB

DSC09767_a.jpg
Tajemnica szałowego nocnego wyglądu świątyni. TO jest drobny detal pod statuą - a lampek ma od groma.
Plik ściągnięto 9821 raz(y) 71,51 KB

DSC04264_a.jpg
"to sem ja, pogromca" :-P kamienne figurki któe robią za słupki lub... wezgłowia ławek w parku obok posągu. różne zwierzątka w katalogu :)
Plik ściągnięto 9821 raz(y) 81,82 KB

DSC09735_a.jpg
główna brama świątyni
Plik ściągnięto 227 raz(y) 100,44 KB

_________________
Pozdrawiam, maszakow
  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Wyświetl szczegóły
Witold Cherubin 
weteran


Twój sprzęt: SEA/ELNAGH - Fiat Ducato 2,3 TD
Nazwa załogi: włóczykije
Pomógł: 7 razy
Dołączył: 14 Mar 2007
Piwa: 81/48
Skąd: Warszawa-Międzylesie
Wysłany: 2013-11-30, 10:39   

WHITEandRED napisał/a:
najlepiej w przypadku zatrucia kupić jakąś medycynę na miejscu, sa sprawdzone i działają na "swoje" bakterie i inne takie tam, te z kraju nie zawsze są skuteczne

A jeszcze lepiej jest zaraz po przyjeździe do innego kraju zakupić sobie kilka kubków miejscowego jogurtu i spożyć przed pójściem na posiłek w miejscowej knajpce czy kiosku. Chodzi o to, że lokalne jogurty zawierają bakterie występujące w danym kraju i nasz żołądek łatwiej będzie trawił tamtejsze specjały.
Ja stosuję tą zasadę za radą znajomego Anglika, który zjeździł niemal cały świat i wypróbował tą metodę w różnych krajach Europy, Afryki i Azji oraz Australii i obu Amerykach.
Nie mam za wielkich doświadczeń, ale w krajach które odwiedziłem w Europie, Afryce, Azji i Ameryce płn. to się sprawdzało, nigdy nie miałem problemów gastrycznych.
Pozdrawiam :spoko

A przy tej okazji stawiam Ci :pifko kolego Maszakow. Fajna opowieść, świetnie opisane i obfotografowane :spoko
_________________
Witek
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
maszakow 
Kombatant
JAFO? No way ...


Twój sprzęt: LT35 w planach
Pomógł: 5 razy
Dołączył: 07 Kwi 2009
Piwa: 70/60
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2013-11-30, 19:30   

Dziękuję Witku :) Zdjęcia to taki zespołowy wysiłek, przy czym kolega miał niebo lepszy sprzęt i nieco inne bardziej fotograficzne oko fascynata fotografii.
A z tymi jogurtami ... Fajnie. Ja może troszkę sceptycznie podchodzę, bo jak się Twoje bakterie wezmą za łby z obcymi... na pewno trzeba jogurcikom dać godzinę dwie na zadziałanie. Ja osobiście nie wypiłbym jogurcika i nie poszedł od razu do baru na ostre żarcie.
Z drugiej strony na złagodzenie bólu spowodowanego ostrymi potrawami przyprawami najlepszy jest jogurt lub mleko. Nie woda...a mało osób o tym wie :)
Za podniesienie walorów edukacyjnych wątku i sposobik na do aplikacji na wszelkiego rodzaju podróże również rewanżuję się pifkiem :) :pifko
_________________
Pozdrawiam, maszakow
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
krzysioz 
weteran


Twój sprzęt: Weinsberg Orbiter
Pomógł: 3 razy
Dołączył: 27 Kwi 2009
Piwa: 60/47
Skąd: Lwowek Slaski
Wysłany: 2013-12-01, 16:25   

Co do Malezji to mialem akurat przyjemnosc goscic z krotka wizyta na poczatku listopada ( wczesniej pracowalem tam w latach 2007-2008) Kraj glownie muzolmanski , ale wydaje sie to byc Islam z ludzka twarza .Duzo gorzej w pobliskiej Indonezji , za to duzo bardziej egzotyczna. Niestety jako nie robiacy zdjec niewiele ma do pokazania , za wyjatkiem zarcia oczywiscie. Ceny wydaja sie byc zblizone do naszych. Jak komus po drodze warto pojechac , gdybym mial zaplacic za podroz raczej bylbym sie zastanowil , ale to moja osobista opinia.
Prosze o pewna powsciagliwosc jesli chodzi o rzetelnosc informacji lotniczych lub weryfikacje przed zamieszczeniem informacji. Sorki ze jestem z tych czepiajacych sie ale lubie poprawnosc merytoryczna.
AIRBUS A380 DLA 850 OSOB ANI Boeining 777 w wersji dla 550 osob jeszcze dlugo nie powstanie . Co prawda nie wiem jeszcze ile bedzie mial 777x ale nie jest jeszcze w produkcji W Singapore airlines to dwa latadla maja odpowiednio 471 (516 Lufthansa) i drugi max 288 miejsc . Wspomniany 777 w najwiekszej wersji moze miec max 356 w Quatar Airways .Co by nie byc goloslownym:

http://www.singaporeair.c...tory/sia-fleet/

http://www.seatguru.com/a...77-300ER_V2.php

Pracujac obecnie w okolicach Dekanu powiem za Bogusiem Linda " Co wy k... wiecie o brudzie !

20131105200.jpg
Jedna z kolacji. Odciana sie tylko glowe przed przyrzadzeniem.
Plik ściągnięto 9733 raz(y) 58,65 KB

20131105203.jpg
czasem trzeba pomieszac motyka
Plik ściągnięto 208 raz(y) 102,97 KB

20131107207.jpg
trzeba czyms popic
Plik ściągnięto 200 raz(y) 104,09 KB

  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
maszakow 
Kombatant
JAFO? No way ...


Twój sprzęt: LT35 w planach
Pomógł: 5 razy
Dołączył: 07 Kwi 2009
Piwa: 70/60
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2013-12-01, 17:44   

W takim układzie 850 osób weszłoby tylko przy konfiguracji całego latadła na klase ekonomiczną...Uwierz mi że nie liczyłem wszystkich wsiadających na pokład - to był wielki tłum jak dla mnie :)
Żarcia tez nie fotografowałem ale póki co jeszcze powstrzymam się od dyskutowania na ten temat bo jeszcze trochę fotek przygotowałem nt budynków.
Dwie świątynie buddyjskie obok siebie - przepiękne.
Jedna popularnie zwana Sleeping Budda (albo raczej Reclining Budda) słynąca z ponad 30metrowego posągu leżącego Buddy. robi wrażenie owszem. W zasadzie jest to nie tyle świątynia ile mauzoleum dla bogatych, bo pod posągiem są lapidaria, które kosztują fortuny.
Zdjęć ze środka nie mam w tym pakiecie, wrzucę może później, teraz chciałbym wam pokazać bardzo charakterystyczne WYPASIONE wręcz zdobienia.
Druga świątynia już wspominana wcześniej ale teraz dam fotki kolegi nieco lepsze jakościowo. Świątynia fundowana przez birmańskich buddystów stoi po drugiej stronie ulicy.
W zasadzie to chyba nawet klasztor bo teren pięknie przygotowany zadbany ozdobiony...

DSC04288_a.jpg
Portal świątyni Leżącego Buddy. Daje po oczach prawda ? niesamowicie kontrastowe barwy
Plik ściągnięto 190 raz(y) 161,32 KB

DSC04289_a.jpg
Strażnicy Buddy...
Plik ściągnięto 195 raz(y) 110,92 KB

DSC04293_a.jpg
Kapliczka przy świątyni Buddy - tu już pełen szał barw.
Plik ściągnięto 221 raz(y) 122,46 KB

DSC04296_a.jpg
Drzwi kapliczki - większy format fotki byście przyjrzeli się zdobieniom. W słońcu oczy bolą niestety ...
Plik ściągnięto 215 raz(y) 186,75 KB

DSC04301_a.jpg
Druga kapliczka poświecona jakiejś 4twarzowej bogini - też we wściekłych kolorach i tez bardzo ozdobna.
Plik ściągnięto 256 raz(y) 129,26 KB

DSC04309_a.jpg
główna pagoda świątyni birmańskiej...
Plik ściągnięto 263 raz(y) 149,2 KB

DSC04319_a.jpg
i Budda w jej wnętrzu - posąg ma kilkanaście metrów wysokości.
Plik ściągnięto 213 raz(y) 134,74 KB

DSC04322_a.jpg
A cóż to takiego ??? Zgadnijcie ...
Plik ściągnięto 353 raz(y) 119,68 KB

DSC04321_a.jpg
Dla nieBuddystów - wyjaśnienie. To strażnicy naszego świata, wykombinowani ze wszystkich najlepszych cech najbardziej znaczących zwierząt na świecie
Plik ściągnięto 194 raz(y) 106,08 KB

_________________
Pozdrawiam, maszakow
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Wyświetl szczegóły
krzysioz 
weteran


Twój sprzęt: Weinsberg Orbiter
Pomógł: 3 razy
Dołączył: 27 Kwi 2009
Piwa: 60/47
Skąd: Lwowek Slaski
Wysłany: 2013-12-02, 02:02   

Chwala Ci za temat i rzeczy , ktore pokazujesz. Jakis sie drobizgowy z wiekiem robie szczegolnie wieczorami. Moze jeszcze kiedys naucze sie robic fotki. :spoko
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
maszakow 
Kombatant
JAFO? No way ...


Twój sprzęt: LT35 w planach
Pomógł: 5 razy
Dołączył: 07 Kwi 2009
Piwa: 70/60
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2013-12-02, 23:20   

Jedzenie...więcej gadki , mniej fotek.
Tak jak my w marketach kupujemy ziemniaki na worki - tak u nich w ten sposób kupuje się ryż. 10, 15, 25kg ryżu w worku to standardzik. Alternatywa to cienki makaronik jakeczny względnie sojowy ... ziemniaków raczej nie uświadczysz, są w dobrych restauracjach...być może pataty(słodkie ziemniaki) - ja zreszta nie szukałem.
Naturalną rzecza jest że przekonania religijne mają wpływ na kuchnię ... z mięs króluje drób i wołowina. Wieprzowina jest bardzo rzadka.
O rybach i owocach morza nie wspomnę bo dla mnie z ryb najlepsze są schabowe - więc unikałem, z małymi wyjątkami. Kuchnia - oczywiście pikantna, delikatnie mówiąc. Nawet łagodne dania są doprawiane i dla co bardziej wrażliwych mogłyby smakować za ostro, a co dopiero mówić o ostrych... sosy i marynaty do mięs zaprawiane świeżą papryczka chilli - suuper...Jadłem w wielu miejscach próbowałem sporo rzeczy ale trudno powiedzieć o jakichś preferencjach tym bardziej że Malezja to miszmasz wszystkich okolicznych kultur... Jadłem to co bary oferowały, potrawy inspirowane Indiami, Chinami Tajlandią, Koreą...ŚŁodko kwaśna wieprzowina kurczak... W czarnym sosie pieprzowym wołowina i kurczak ...i te pamiętam :mrgreen: Ryż nasi lemak gotowany w mleczku kokosowym uważany za potrawę narodową, jest świetny ale .. to tylko podstawa do wszelkiego rodzaju kombinacji mięs i sosów które równie dobrze moga pobudzić kubki smakowe do orgii - jak równiez je doszczętnie wypalić.
Organizm tez musi sie przestawić na zupełnie inne tory tak więc na dzień dobry nie należy się porywac na potrawy oznaczone jako ostre tylko spokojnie zacząć od łagodnych.

Ten wyjątek rybny to zupka rybna tomyam ...w tej dobrze przyrządzonej czuć smak ryby, a po 10 sekundach przez buzię i przełyk przechodzi fala ognia... i tak łyżka za łyżką ... co 40 sekund :) szybciej się nie da :)

Jedzenie jest relatywnie tanie - za 6-8 Ringittów (1RM = ok 1 PLN ) można zjeść naprawdę porządny obiadek w barze. W restauracjach jest znacznie drożej - co wcale nie znaczy ze smaczniej lub lepiej.
NA danie serwowane z rikszy odważyłem się raz - zjadłem pierożka chińskiego nadziewanego mięsem a gotowanego na parze. Inna smakołyki jakoś nie zachęcały (ani mnie ani moich towarzyszy) do konsumpcji, ośmiorniczki kawałki rybek ... wiedzieliśmy że wiekszość z nich była łowiona po wschodniej stronie wyspy gdzie kanałem pływaja statki, a morze ... po tej stronie wyglądało znacznie gorzej niż Bałtyk, pachniało tez znacznie gorzej.
Mimo wszystko jakoś to nie przeszkadza mieszkańcom którzy wieczorem wychodza na deptak przy kanale na Queensbay i tam spedzają wieczór, w wyziewach morza zmieszanych z dymem grilla i unoszącymi się się z nich zapachami pieczonych owoców morza, kukurydzy lub warzywek. Dodajmy do tego zapachy olejków którymi raczą niektórzy masażyści... Interesujące.

Życie towarzyskie toczy się również w pubach. Piwo jest cholerycznie drogie - nawet tubylczy Tiger, którego butelka w sklepie kosztuje 15-16 RM, a co dopiero importowane... o innych alkoholach nic nie wiem :-P Marża w pubach i barach na piwo jest niska, bo chcąc utrzymać klientów te jadą na granicy opłacalności. Wg miejscowych do pubu chodzi się zwykle raz czy dwa razy w miesiącu - Ale prawde mówiąc nie dało się tego odczuć - gdziekolwiek nie poszliśmy, puby zawsze pełne i nabite ledwo co można miejsce znaleźć, a piwo płynie hektolitrami... może dlatego że miasto spore to rotacja klientó zapewniona :) . A Malezyjczycy lubią sobie popić... Natomiast szokiem jest to że u tubylców nieważne jest czy wypił jedno czy 5piw - jak przyjechał autem to nim odjedzie...bez komentarza.

No i jeszcze jeden specyfik bardzo specyficzny :) ...Durian. Charakterystyczny dla Malezji. Do spróbowania tego owocu trzeba dojrzeć, ponieważ ma podstawową cechę wspólną z francuskim serem Maroilles albo podobnymi mu szwajcarskimi produktami: CAPI JAK SKURCZYBYK i wszyscy twierdzą że nieprzyjemnie. Co wrażliwsi mogą poczuć zapach aż w żołądku :-P a ten może protestować - ale SMAK ...bardzo fajny. Ja odważyłem się go spróbowac dopiero za trzecim razem - i od razu zaimportowałem do kraju w żelpakach - mimo docinków kolegów że zatrzymają mi walizkę za szmugiel broni biologicznej :-P W domu oczywiście też zostałem potępiony...dopóki nie zamknąłem go w hermetycznym pojemniku. Inaczej lodówka byłaby do wyrzucenia :-P
Dlatego lepiej zacząć podejście do duriana od smaczków (jogurciki, chipsy, soki) a dopiero potem oryginał.

DSC04189_a.jpg
Ichnie piwo - renomowane sławne spożywane masowo... innych nie widziałem :)
Plik ściągnięto 9606 raz(y) 76,87 KB

DSC04281_a.jpg
TO są właśnie duriany. jadalny jest kremowy lub żółty miąższ z jego wnętrza...
Plik ściągnięto 9606 raz(y) 109,19 KB

no-durian.jpg
...ale nie wszędzie można się nim raczyć. taki znak spotkacie w hotelach, komunikacji miejskiej i miejscach użyteczności publicznej.
Plik ściągnięto 9606 raz(y) 27,56 KB

DSC04272_a.jpg
Krzysioz210 raczył się obrobionym...Świeży kokos musi być z lodówki i z lodem serwowany - tylko wtedy orzeźwia. Smak - taki sobie, ale spróbować trzeba
Plik ściągnięto 9606 raz(y) 58,53 KB

_________________
Pozdrawiam, maszakow
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Johny_Walker 
Kombatant


Twój sprzęt: Nowiutki Hymer Tramp prosto z fabryki
Pomógł: 2 razy
Dołączył: 11 Wrz 2012
Piwa: 45/20
Skąd: Marakesz
Wysłany: 2013-12-03, 10:54   

Duriany jadłem regularnie. Cały hotel o tym wiedział, a recepcjonista pytał "Oh, you're eating durian, again!".
Pyszne i bardzo sycące. Smak nieporównywalny z niczym. Aromat też. :)
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
maszakow 
Kombatant
JAFO? No way ...


Twój sprzęt: LT35 w planach
Pomógł: 5 razy
Dołączył: 07 Kwi 2009
Piwa: 70/60
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2013-12-08, 22:26   

No i w zasadzie tyle jeśli chodzi o takie bardziej uporządkowane tematycznie wspomnienia.
Teraz będzie trochę chaotyczniej i wolniej - musze przejrzeć i opracowaać zdjęcia od znajomych :)

Póki co jeszcze jedna refleksja.
War Museum - żeby nie było że to raj... II wojna sięgnęła również i wyspy Penang. Na południowym krańcu wyspy Anglicy sporo przed wojną wybudowali sobie fortyfikacje. Z punktu widzenia inżynierii budowlanej niezły majstersztyk. No ale niespecjalnie sobie powalczyli - wyspa szybko została zajęta przez Japończyków a ci w fortyfikacjach urządzili więzienie i miejsce tortur jeńców wojennych i partyzantów.
Umocnienia przetrwały w bardzo dobrym stanie ale próbę upamiętnienie i zrobienia z tego miejsca czegoś w rodzaju muzeum podjęto relatywnie niedawno.
Nie jest to obiekt bardzo atrakcyjny - na pewno nie dla płci pięknej - ale godny polecenia wszystkim kórzy fortyfikacjami i inżynierią lądową się fascynują. Innym zdecydowanie odradzam. Wstęp drogi - 30RM, bo popularność miejsca mała - nawet taksówkarz (!) nie wiedział za bardzo jak tam dojechać.
Dlkaczego więc o tym mówię ? Bo mnie zaskoczyła organizacja tego miejsca. Gdyby ci którzy zrealizowali to War Museum weszli na nasz teren np bliskiego mi Westerplatte - to mielibyśmy tu zapewne mega wystawkę na skalę europejską.
Skala przedsięwzięcia ogromna, sposoby ekspozycji, szczegóły detale... nie to że oglądasz gruzy lub puste cele... Wchodzisz do pomieszczenia oficera które wygląda jak klitka więzienna - niby nic ciekawego - a znajdujesz tam plakat angielskiego dowódcy, jego krótki życiorys ... parę innych fotek.... Przechodzisz obok wybetonowanej dziury - czytasz opis że stało tu potężne działo - szczegóły co gdzie jak dlaczego go nie ma - fotka jak to wyglądało... Niesamowita dbałość o szczegóły, próba oddania jakiegoś obrazu - Niekiedy dość prymitywnymi środkami np zdjęcia jeńców obłożone jakimiś resztkami złomu wykopanego na zdjęciu oraz kolczastymi krzaczorami... NO i dokumentacja fotograficzna - całkiem imponująca. Powiem wam że to działa. Jak na wejściu żałowałem tych pieniążków to zmieniłem zdanie w połowie wizyty, doceniając wkład pracy jaki został włożony w to miejsce. Wszystko dobrze opisane ukierunkowane ...
No i ciekawy komercyjny aspekt - nieco z boku terenu muzeum zorganizowano teren do paintballa, wykorzystując parę fragmentów z umocnień i tropikalna roślinność. Świadomość że idzie się na strzelankę i "walczy się" w dżungli z wykorzystaniem prawdziwych fortyfikacji mocno podnosi realizm i rangę całej imprezy.

Zaznaczam że daaawno nie byłem na Westerplatte a wiem że cuda wianki miały się tam dziać - ale to jest jedno z takich miejsc w Polsce gdzie odpowiedzialni mogli by brać przykład jak zrobić z z niego nie tyle pomnik heroicznych i męczeńskich bojów Polskich żołnierzy a właśnie atrakcję turystyczną nie tylko dla fanów militariów i fortyfikacji, ale też dla szerszego grona.
Jest w Polsce kilkanaście - kilkadziesiąt takich miejsc któe marnieją - może czas się zebrać i spróbować je odświeżyć póki jeszcze kasa z Uni płynie...i póki do końca się nie rozpadły.

DSC00404a.jpg
Gniazdo jednego z paru potężnych dział które miały strzec południowego podejścia do wyspy.
Plik ściągnięto 9513 raz(y) 80,98 KB

DSC00384a.jpg
plan War Muzeum na skraju wyspy
Plik ściągnięto 215 raz(y) 72,34 KB

_________________
Pozdrawiam, maszakow
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
maszakow 
Kombatant
JAFO? No way ...


Twój sprzęt: LT35 w planach
Pomógł: 5 razy
Dołączył: 07 Kwi 2009
Piwa: 70/60
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2013-12-14, 00:59   

Kraj muzułmański... więc i stroje a przede wszystkim stroje kobiet najczęściej widziane na ulicy też są egzotyczne... w sensie inne niż się do tego przyzwyczailiśmy. Mało kobiet chodzi ubranych po europejsku, bardzo dużo osłania włosy chustami, wiadomo, religia.
Ale naprawdę różnorodność tych wszystkich wzorów, strojów chust, kolorów jest niesamowita.
PAtrząc na ulicę nie ma się wrażenia jednolitej masy tłumu - to jest zbiór osobowości... nie będę filozofował ale po prostu w taki tłum nie idzie się wtopić :)

IMG_4786a.jpg
Chwila oddechu w parku botanicznym... w cieniu 35 stopni przynajmniej
Plik ściągnięto 9401 raz(y) 81,25 KB

IMG_0673a.jpg
Dzieciaczki .. fajne nie ? :)
Plik ściągnięto 9401 raz(y) 31,58 KB

IMG_0242a.jpg
Malajki
Plik ściągnięto 283 raz(y) 87,48 KB

IMG_4645a.jpg
Bedąc w świątyni buddyjskiej nie spotkać mnicha... to Kek Lok Si i pielgrzymi, no i koleżanka zauroczona oryginalnością ich strojów.
Plik ściągnięto 210 raz(y) 112,99 KB

IMG_4770a.jpg
no i ekstremum - szczęśliwa rodzinka. Pan i władca, dzieci a za nim żona. Dla niej może to naturalne, dla mnie - dziwny specyficzny objaw wiary i kultury.
Plik ściągnięto 199 raz(y) 86,11 KB

IMG_4790a.jpg
Moda pań codzienna...
Plik ściągnięto 194 raz(y) 98,77 KB

IMG_4795a.jpg
Kolorki żywe, modne materiały delikatne i przewiewne...
Plik ściągnięto 215 raz(y) 81,29 KB

IMG_4793a.jpg
na pierwszym planie Ubiór dla niej i dla niego na wspólne wyjście :)
Plik ściągnięto 301 raz(y) 108,65 KB

IMG_4792a.jpg
a to już stroje na wybitniejsze okazje. Ostre kolory, zdobienia cekiny ... oczy bolą :)
Plik ściągnięto 217 raz(y) 103,48 KB

_________________
Pozdrawiam, maszakow
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum

Dodaj temat do ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
*** Facebook/CamperTeam ***