 |
|
|
Jesienne Roztocze z namiotem |
| Autor |
Wiadomość |
Irel
zaawansowany

Twój sprzęt: Fiat Ducato 1,9TD 1994r CI Riviera 1000
Nazwa załogi: Ela i Irek
Pomógł: 3 razy Dołączył: 11 Gru 2011 Piwa: 54/7 Skąd: Jura Pólnocna
|
Wysłany: 2013-11-20, 16:23
|
|
|
To jest trasa moich wielokrotnych wycieczek rowerowych. Ale ja na Roztoczu jestem przeważnie w sierpniu lub wrześniu i codziennie wracam do bazy (kampera) Chciałoby się jeszcze spróbować nocowania w namiocie, ale musiałbym na takie eskapady wybierać się sam. Niestety moja lepsza połowa zdecydowanie nie aprobuje takiej formy nocowania pod gwiazdami.
Taka ciekawostka. Na moim awatarze widać jedno z opisanych w relacji miejsc (punkt widokowy w kamieniołomie w Błudku). |
|
|
|
 |
Neno
zaawansowany

Dołączył: 14 Lip 2011 Piwa: 73/24 Skąd: Zambrów
|
|
|
|
 |
Neno
zaawansowany

Dołączył: 14 Lip 2011 Piwa: 73/24 Skąd: Zambrów
|
Wysłany: 2013-11-26, 16:31
|
|
|
Trzeci dzień, choć nie do końca wyspani zaczynamy dość wcześnie od zwinięcia namiotu. Mimo, że wczorajszego wieczora chcieliśmy się mocno zaszyć, to już po rozstawieniu naszego mieszkanka okazało się, że spać będziemy obok leśnej drogi, stąd też, mocne postanowienie by się nikomu nie narażać... Takze namiot zwinięty dość szybko a potem.... a potem zaczęło się ostre piknikowanie.
Ruszamy tradycyjnie już około 9:00 ciekawi tego co nas dziś spotka, co czai się za najbliższym zakrętem, za kolejnym wzniesieniem. Tak zaczyna się 3 dzień naszej przejażdżki, niedziela 3 listopada.
Daleko nie ujeżdżamy bo po wjechaniu na asfalt czuję, że mam mało powietrza w tylnym kole. Zatrzymujemy się więc w bezpiecznym miejscu, wyciągamy pompkę, kamerę... i tak się zaczęło... ten dzień należał do tych z gatunku filmowych Koła na szczęście łatać nie trzeba było, wystarczyło solidnie dopompować i można było mknąć dalej.
Po drodze odwiedzamy cmentarz z początku XX wieku. Na głównej tablicy napis głosi: " Od powietrza, głodu, ognia i wojny zachowaj nas Panie". Na owym cmentarzu spoczęły ciała pochowane w 1915r. Wszyscy zmarli w wyniku epidemii cholery.
Dalej kierujemy się w sumie bez ładu, składu, bez jakiegokolwiek planu. Zatrzymujemy się po prostu na skrzyżowaniu i decydujemy gdzie dalej. Omijamy kolejne rezerwaty, jakoś dziś nie mamy ochoty schodzić na dłużej z rowerów. Taka postawa wywodzi nas w las, w piaskową drogę po której nie da się jechać naszymi rowerami. Zarządzamy odwrót robiąc jednocześnie chociaż zarys planu. Nasz dotychczasowy, czyli jazda czarnym szlakiem, w kierunku bunkrów niestety jest awykonalny ;( Czarnego szlaku jednak nie opuszczamy, kierujemy się nim po prostu w drugą stronę, oddalając się jednocześnie jeszcze bardziej od auta a tego w sumie rano chcieliśmy uniknąć.
Owym czarnym szlakiem, który to był na przemian wspaniałym asfaltem, piękną leśną ścieżką, droga polną przez łąki i pastwiska czy też dobrej jakości szutrówką... aż po dziurawy asfalt... dojeżdżamy do Nowego Brusna gdzie czeka na nas kawałeczek szlaku architektury drewnianej. Po cichu liczyłem ,że na niego trafimy
Nowe Brusno. Cerkiew PW. Męczennicy Paraksewy. data jej budowy nie jest do końca znana, uznane są dwie graniczne daty, ta możliwie najwcześniejsza, czyli rok 1676 a najpóźniejsza - 1790r. Udokumentowana jest tylko data jej przebudowy w latach 1903-1906. Dziś cerkiew popadła w ruinę i ledwo stoi a szkoda... niby w 1994r podjęto jakieś prace przy niej, dumnie nazywając je konserwatorskimi ale widać, że brakuje na to środków bo chyba jedyne co zrobiono to uniemożliwiono jej przewrócenie się... w sumie to "i tak dużo". Smutne to, nawet bardzo bo obiekt piękny i jak wynika z lektury - z historią.
Spędzamy tam blisko godzinkę, no może taką lekcyjną. Bardzo nam się to miejsce spodobało i to znów utwierdziło mnie w przekonaniu, że czujemy ten sam klimat i wybór partnera do wyjazdu był jedyny i słuszny
Obiekt fajny ale robi się późno - wskakujemy na nasze rowery i pedałujemy co tchu myląc oczywiście drogę Kolejny odwrót, na szczęście to max 300-500m.
czas w końcu zaliczyć jakieś bunkry i z ta myślą ruszamy w kierunku Podemszczyzny (czerwony szlak).
Dojeżdżamy do pierwszego bunkru z mocnym postanowieniem przerwy obiadowej. Bartek pada ze zmęczenia, ja więc zabieram się za gotowanie. W zasadzie tylko się do niego przymierzam bo po chwili z chmur kłębiących się nieopodal zaczyna kropić deszcz. Jest około 14:00 - bijemy się z myślami czy spędzić tu noc, w końcu za 2h będzie już ciemno, czy ubierać się i jechać dalej.
Wybieramy opcję nr 2. Zakładamy na siebie czerwone przeciwdeszczówki i ruszamy dalej. Znów bez planu... Bartek kompletnie opada z sił, opuszcza go też reszta optymizmu. Jest zimno, mokro a niebo nie zapowiada nic dobrego. Niedługo potem jest już ciemno, pada dalej a my tak naprawdę nie jedziemy już razem.
Czekam na kolegę na przystanku autobusowym a ten ze zmęczenia mnie nie widzi i jedzie dalej A może deszcz tak mocno padał, a może tak ciemno już było... Dochodzę go po chwili i ustalamy, że dalej nie ma sensu jechać. W butach mokro, w torbie na ster podobnie... dobrze , że mój aparat jest z tych uszczelnianych bo pewnie zdjęć by nie było... jak mi się o tej torbie przypomniało natychmiast wylądowała na niej reklamówka - pokrowca oczywiście w pospiechu nie zapakowałem na ten wyjazd. Jedziemy tak dalej szukając lasu, gdzie można by zjechać. Kilometr za kilometrem, wzniesienie za wzniesieniem, lampka już daje mi znać, że za chwilę skończą się baterie. Dłużej nie czekałem. Jako ten odpowiedzialny za wybieranie miejsca pod namiot podejmuję szybka decyzję. 2km w lewo, potem jeszcze z 500m w prawo, w las i już szukamy kawałka prostej powierzchni. Intuicja nie zawodzi - znajdujemy wspaniałe lokum, do tego pod drzewami, więc nie pada strasznie. Rozstawiamy biwak tak szybko jak się tylko da. Nawet nie wchodzę do namiotu, pół wieczora spędzam w przedsionku. Grzańca już brak - chyba Bartkowi humoru już dziś nie poprawię. Na szczęście zjadamy coś na ciepło, wyskakujemy z mokrych ciuchów i pakujemy się w cieplutkie śpiwory. Jest SUPER ! I tego się trzymajmy!
Mapka i statystyki:
 |
_________________ https://www.youtube.com/c...idC1vPGRfkTj4GA
https://www.facebook.com/PERYPETIE-323246362400502
https://www.instagram.com/_perypetie/
http://www.przezswiat.eu/blog |
|
|
|
 |
Neno
zaawansowany

Dołączył: 14 Lip 2011 Piwa: 73/24 Skąd: Zambrów
|
Wysłany: 2013-12-16, 05:18
|
|
|
Na śniadanie mamy mała kłótnię o to którędy pojedziemy. Bartek chce najkrótszą droga, ja znów obstawiam opcję lepsze drogi a dalej... te moje szosowe opony...
Słonko i gorący kubek zdaje się nas godzić, wybieramy trasę która będzie kompromisem. Oczywiście już kilka km dalej zjedziemy z niej... ale my już tak po prostu mamy. Do auta zostało około 80-100km, zależnie jakie drogi wybierzemy.
Po szybkim suszeniu, śniadaniu czas ruszać w drogę. Jeszcze tylko ogrzewacze chemiczne w buty i znów jesteśmy w drodze.
Ujeżdżamy raptem kilka km, robi się cieplej - czas by uzupełnić zapasy wody i przy okazji zjeść drugie śniadanie. Wizyta w sklepie, zakupy, ławeczka... kochamy ten klimat. W sklepie pusto, jedynie nasza elektronika która zajmuje wszystkie chyba gniazdka wprowadza lekkie zamieszanie. Tymczasem Pani właścicielce coś "wyskakuje" i musi pojechać gdzieś na 15-20 minut. Zostawia nas samych ze sklepem - mamy go pilnować (o dziwo sklep zostawia otwarty...). Pilnujemy by żaden z klientów nie poszedł do konkurencji - co nam się udaje :D Oczywiście nikt nam nie wieży, że sprzedawczyni wyszła i każdy zagląda do środka...
Tak ucieka nam godzinka a może i więcej. A mieliśmy się spieszyć, nic nie zwiedzać tylko jechać jak najszybciej się da, prosto na parking, do auta - czekał nas w końcu nocny powrót a ja miałem dodatkowo na 3AM do pracy
Jako, że jesteśmy bardzo odpowiedzialni ruszyliśmy... by po chwili zatrzymać się na "małe i szybkie" zwiedzanie.
Już, już mieliśmy ruszać, już nawet zdążyłem złożyć stopkę i się przypomniało... baterie do wymiany w naszym GPS Spocie. Rodziny muszą widzieć, że jedziemy ... :D
cdn. (limit czasu wolnego na dziś wyczerpany) |
_________________ https://www.youtube.com/c...idC1vPGRfkTj4GA
https://www.facebook.com/PERYPETIE-323246362400502
https://www.instagram.com/_perypetie/
http://www.przezswiat.eu/blog |
|
|
|
 |
Neno
zaawansowany

Dołączył: 14 Lip 2011 Piwa: 73/24 Skąd: Zambrów
|
Wysłany: 2013-12-17, 13:59
|
|
|
Południe. Narol.
Jakoś tak mamy, że jak zobaczymy ławki to nam się jeść zachciewa. A, że pogoda piękna, otoczenie również nie brzydkie - uszczuplamy swoje zapasy.
Ja jak zwykle takie chwile wykorzystuję na obfotografowanie miejsca, chwili. Wynik: niewiele zostaje mi do zjedzenia
Najedzeni, po chwili odpoczynku ruszamy dalej. Znów z mocny postanowieniem, że prosto na parking, do auta ...
Oczywiście po drodze trafiamy na pałacyk w Podlesinie... i tak ucieka nam kolejna godzina
No jak mogliśmy nie wstąpić, no jak? Przecież byłby to grzech zaniechania :D
Drobna opłata na cele renowacji budynku i już mamy przyzwolenie na wejście na teren obiektu.
Historii obiektu nie znam, więc pozwolicie, że uraczę Was tylko kilkoma zdjęciami.
W Krasnobrodzie zastaje nas już noc. Ubieramy odblaskowe kamizelki ubierając się przy tym cieplej , zapalamy lampki i ruszamy w ostatnią część naszego wyjazdu. Nie wiem dlaczego ale...po ciemku jedzie się nam dużo lepiej . Albo ustał wiatr, albo mamy z górki, albo... to psychika daje dodatkowe porcje energii podpowiadając, że to już tuż tuż, że za moment przestanie boleć tyłek, że nie trzeba będzie pedałować
I tak po raz kolejny, z przypadku trafiamy na pałacyk w Zwierzyńcu.
Dalej już standard - szybki dojazd do auta, podziękowanie za parking ( stację obsługuje inna zmiana i nawet nie wiedza co do nich mówimy ) , szybkie przepakowanie i Bartek o 1.30AM melduje się w domu, ja godzinę później - w pracy
Dzień 4 i ostatni kończymy z 85km na licznikach.
Mapka:
 |
_________________ https://www.youtube.com/c...idC1vPGRfkTj4GA
https://www.facebook.com/PERYPETIE-323246362400502
https://www.instagram.com/_perypetie/
http://www.przezswiat.eu/blog |
|
|
|
 |
Irel
zaawansowany

Twój sprzęt: Fiat Ducato 1,9TD 1994r CI Riviera 1000
Nazwa załogi: Ela i Irek
Pomógł: 3 razy Dołączył: 11 Gru 2011 Piwa: 54/7 Skąd: Jura Pólnocna
|
Wysłany: 2013-12-17, 17:55
|
|
|
Na ostatnich zdjęciach (zresztą bardzo :klimatycznych") przedstawiony jest nie pałacyk, jak piszesz, a Kościół pw św. Jana Nepomucena w Zwierzyńcu potocznie zwany "na wyspie" lub "na wodzie", jeden z najbardziej charakterystycznych zabytków Zwierzyńca i całego Roztocza. Więcej http://www.roztoczewita.pl/kosciol-w-zwierzyncu Bardzo fajna relacja |
|
|
|
 |
Neno
zaawansowany

Dołączył: 14 Lip 2011 Piwa: 73/24 Skąd: Zambrów
|
|
|
|
 |
| Wyświetl szczegóły |
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do ulubionych Wersja do druku
|
|