Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Tadeusz
2012-02-08, 21:31
Brytyjska przygoda. Z Calais do Dover i dalej...
Autor Wiadomość
MirekM 
weteran
Piękny inaczej


Twój sprzęt: Bürstner Quadro IT674G
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 27 Lis 2007
Piwa: 14/8
Skąd: Stettin
Wysłany: 2012-02-09, 12:47   

Tadeusz napisał/a:
północna Szkocja potrafi zamącić w głowie. Jej piękno jest niepowtarzalne. Aby to zrozumieć, trzeba to zobaczyć i dotknąć.

Potwierdzam. Byłem, widziałem i dotykałem.
_________________
Mirek ze Szczecina
I znowu jeden post więcej
Nie kłóć się z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię do swego poziomu, a później pokona doświadczeniem.
www.spareparts.pl

  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Tadeusz 
Kombatant
CamperPapa


Twój sprzęt: Fiat Talento Hymercamp
Nazwa załogi: Kucyki
Pomógł: 15 razy
Dołączył: 06 Lis 2007
Piwa: 869/1145
Skąd: Otwock
Wysłany: 2012-02-09, 12:49   

MirekM napisał/a:
Tadeusz napisał/a:
północna Szkocja potrafi zamącić w głowie. Jej piękno jest niepowtarzalne. Aby to zrozumieć, trzeba to zobaczyć i dotknąć.


Potwierdzam. Byłem.


Nawet obiecałeś kiedyś powtórzyć ... z nami. :ok :spoko
_________________
Fotki z mojej włóczęgi:
https://picasaweb.google.com/114793023460612116625



W życiu najlepiej jest, gdy jest nam dobrze i źle. Kiedy jest tylko dobrze - to niedobrze.
Ks. Jan Twardowski.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Santa 
weteran


Twój sprzęt: dreamliner
Nazwa załogi: ROMULUSI
Dołączyła: 05 Paź 2007
Piwa: 235/167
Skąd: Podkarpacie
Wysłany: 2012-02-10, 08:47   

Tadeusz napisał/a:
...Rozmowy o historii, jakże różnych narodów, zamieszkujących te ziemie, powiodły nas do wielu zamków, pałaców, na Wał Hadriana i ruiny rzymskich fortów, a nawet do świetnie zachowanych rzymskich term w Bath, niedaleko Bristolu...


Tadeuszu - przy planowaniu podróży nigdy nawet mi oko nie poleciało na północ mapy (powyżej Bałtyku, oczywiście) ;)
Zanosi się, że będziesz dla mnie inspiracją :szeroki_usmiech

A ponieważ akurat jestem w temacie, pozwolę sobie wkleić zdjęcie zrobione przy Via dei Fori Imperiali w Rzymie, które pokazuje zasięg Cesarstwa Rzymskiego i pozwala zrozumieć skąd się tam u Ciebie wziął ten Wał Hadriana, rzymskie termy i forty ;)



Życzę Ci "lekkiego pióra" i przełączam się na odbiór :szeroki_usmiech
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Tadeusz 
Kombatant
CamperPapa


Twój sprzęt: Fiat Talento Hymercamp
Nazwa załogi: Kucyki
Pomógł: 15 razy
Dołączył: 06 Lis 2007
Piwa: 869/1145
Skąd: Otwock
Wysłany: 2012-02-10, 17:39   

BRYTYJSKA PRZYGODA cz.2

Canterbury.

Stojąc w Dover na promenadzie z widokiem na port i plażę, wybieramy kierunek dalszej eskapady. Jeśli tęsknimy za widokiem plaż, bawią nas kurorty nadmorskie i mamy ochotę odwiedzić Brighton, skierujmy się brzegiem Kanału La Manche na zachód. To miasto powstało z kaprysu monarchy, wówczas księcia regenta Jerzego IV Hannowerskiego, zachwyconego nadmorskimi pejzażami Sussex. To on kazał wybudować w starej, istniejącej od V wieku wiosce rybackiej słynny egzotyczny pałac Royal Pavilon. Jadąc nadal na zachód w kierunku Portsmouth i Southampton, wciąż w pobliżu brzegu, przez Bournemouth, Exeter i Plymouth trafimy do ciepłej, przyjaznej miłośnikom wylegiwania się na ciepłych plażach, krainy niemal śródziemnomorskiej w charakterze – Kornwalii. Jeśli w Southampton skierujemy się na północny zachód do Salisbury i dalej do Stonehenge i Avebury – czekają nas emocje związane ze zwiedzaniem słynnej salisburskiej katedry i kamiennych kręgów.
Byliśmy tam również, ale wrażenia opiszę innym razem.
Dziś jedziemy na północ, do odległego o 17 mil miasta Canterbury. Nie sposób, bowiem, ominąć to miasto skoro jego znaczenie dla angielskiej historii i kultury jest tak niezwykłe.
Pierwsze wzmianki pochodzą z II w.n.e., nazywa się ono wówczas Cantwarebyring i nawet Anglicy mają trudności z wymówieniem tej staroangielskiej nazwy. Po opanowaniu Kentu przez Rzymian zmienia nazwę na Durovernum, aby po ich odejściu wrócić do starej nazwy w nowym brzmieniu. Od VI w. pełni funkcję stolicy królów Kentu i do dziś jest centrum administracyjnym tego hrabstwa.

Trzy fakty zadecydowały o roli Canterbury w historii Anglii;
- przysłanie przez papieża Grzegorza Wielkiego w roku 597 na te ziemie rzymskiego opata benedyktynów – Augustyna, z misją chrystianizacyjną;
- morderstwo arcybiskupa Tomasza Becketa w roku 1170
- wyznaczenie przez Henryka VIII , kiedy to Anglia stała się krajem protestanckim, głównego biskupstwa właśnie tu, w Canterbury.

Wszystkie te wydarzenia wiążą się z wzniesioną w roku 602 z inicjatywy późniejszego świętego, Augustyna z Canterbury, katedrą Powstał przy niej również klasztor, który od X w. należał do zakonu benedyktynów
Po pożarze w r. 1174 podjęto odbudowę i rozbudowywano aż do przełomu wieków XV i XVI dodając do fragmentów romańskich gotyckie i stopniowo nadając charakter budowli późnogotyckiej.

Widok na katedrę z kampera.

Ta długotrwała rozbudowa zaowocowała skomplikowanym układem pomieszczeń, wieloma poziomami pomieszczeń, bogactwem zdobień, które olśniewa wprost pięknem i precyzją wykończenia.
Stąpając po posadzkach katedry, przemieszczając się po kaplicach, odnosimy wrażenie, że lada chwila zagubimy się w tym labiryncie.

Oglądamy kamienne koronki zdobień grobowców, wejść do kaplic, okien, spoglądamy na bogate witraże, ale ciągnie nas do kaplicy św. Trójcy, szczególnie pięknej i ważnej ze względu na fakt, że to tu właśnie rycerze króla Henryka II zabili arcybiskupa Tomasza Becketa i tu został on pochowany. Było to w roku 1170 i od tego czasu kaplica ta jest celem pielgrzymek podnosząc sławę katedry. Sława ta wzrosła dzięki wydanemu w czternastym wieku zbiorowi opowiadań Geoffreya Chaucera –„Opowieści kanterberyjskie” ( „Canterbury Tales” ).

Kaplica św. Trójcy.

Kazalnica w kaplicy św. Trójcy.

Kiedy Henryk VIII zrywając z Rzymem wyznaczył Canterbury na główne biskupstwo, rola katedry wzrosła niepomiernie. Przedtem jednak król zamknął klasztor, tak jak właściwie wszystkie klasztory katolickie, które już nigdy nie podźwignęły się z upadku.
W otoczeniu katedry możemy teraz zwiedzać przepiękne klasztorne krużganki wokół dziedzińca na którym z trawy wystaje wiele nagrobków. Na całym placu Henryka IV, wokół katedry podziwiać możemy wiele pozostałości historycznych, nawet ruiny rzymskich willi.
Na plac katedralny wchodzimy bogatą w zdobienia bramą, w jej wnętrzu usytuowano kasę.

Brama wejściowa na dziedziniec katedry.


W bramie po lewej stronie kupujemy bilety.

Detale bramy.

Na placu katedralnym.

Przed wejściem do katedry.

Witraże katedralne.

Bogactwo detali w układzie piętrowym.

Strop „herbowy”.

Grobowiec Żelaznego Rycerza.

Kamienne koronki gotyckie.

Romańska kaplica Gabriela..

Ambona nawy głównej.

Katedralny kącik żeglarzy.

Nawa główna.

Koronka stropu nawy głównej.

Zakamarki i przejścia na różne poziomy katedry.

W kamiennym labiryncie.

W herbowym korytarzu.

Strop. Kamień i emalia.

Bogactwo zdobień. Grobowiec, jeden z wielu.

Klasztor.

Dziedziniec klasztorny.

Na dziedzińcu.

Misterna rzeżba detali achitektonicznych.

Detale części najstarszej.

Okaz przyrody przy katedrze.

W pomieszczeniu poklasztornym.

Krużganki klasztoru.

Zakamarki klasztoru.


Klasztor. Na dziedzińcu.

W Canterbury znajdują się trzy obiekty sakralne wpisane na listę światowego dziedzictwa kulturalnego UNESCO, oprócz katedry jeszcze:
- Kościól św. Marcina, najstarszy w Anglii, założony również przez św. Augustyna, oraz
- Ruiny opactwa benedyktynów zbudowanego także przez św. Augustyna.

Turysta zainteresowany historią nie poprzestanie na tych obiektach. Jest jeszcze do zwiedzenia zamek w ruinie i oczywiście starówka z potężnymi murami obronnymi.

Mury obronne.

Baszta.

Do tego niezwykłego miasta docieramy z Dover i kierujemy się na Canterbury Camping and Caravaning Club Site, położony od katedry 1,5 mili czyli ok. 2,6 km. To świetny camping, a jego położenie umożliwia piesze spacery na starówkę i zwiedzanie miasta.
Podaję koordynaty:
N 51, 277422 E 1, 112783

Uliczka starej części Canterbury.

Spacer uliczkami starego miasta.

Oryginalna architektura.

Tej kamieniczce koniec jeszcze nie pisany.

Zaułki Canterbury.

Kiedy już zagospodarowaliśmy się na swoim stanowisku i przy kawce snuliśmy plany zwiedzania miasta, uwagę naszą zwróciła trawa, niezwykle krótko i równo strzyżona. Podziwialiśmy kunszt Anglików w utrzymaniu trawników i pól golfowych, tu jednak mieliśmy do czynienia z arcymistrzostwem, gdyż wykoszone było w każdym , nawet niedostępnym dla kosiarki miejscu. Ranek przyniósł wyjaśnienie tego fenomenu. Wokół kamperów i przyczep roiły się dzikie króliki i to one tak starannie przystrzygały trawę.

Żywe kosiarki.

Spacery do miasta, trwające około 40 minut, nie można traktować jako uciążliwości, wręcz przeciwnie, jako miły dodatek do atrakcji, których Canterbury nie żałuje turystom.
Ruchliwe i urokliwe to miasto posiada niewiele ponad 40 tysięcy mieszkańców, ale turystów w sezonie jest znacznie więcej.
Katedra, opactwo, Kościół św. Marcina, ruiny kamiennego zamku wybudowanego przez Henryka I w roku 1066, typowego dla ery normańskiej, potężnego niegdyś i stanowiącego system obronny wraz z dwoma innymi zamkami na terenie Kentu, to nie wszystko co w Canterbury warto obejrzeć. Starówka z jej atmosferą, tętniąca życiem, pełna perełek architektonicznych jest sama w sobie atrakcyjna a wspomniane zabytki jeszcze dodają jej smaczku.

Ruiny rzymskich willi.

Pozostałość po Rzymianach.


Rzymskie akcenty.

Infirmeria.

Gdy pierwszy raz zjeżdżaliśmy kamperem z drogi A2 na boczną w kierunku Canterbury, wówczas jednak od strony Londynu, zjechałem na chwilę do krawężnika, zatrzymałem auto lekko skręcając koła w lewo, aby oprzeć je o krawężnik, gdyż droga biegła lekko z górki. Spojrzałem na mapę i upewniwszy się o właściwym wyborze trasy zamierzałem ruszyć w dalszą drogę. Silnika nawet nie wyłączyłem, postój trwał przecież najwyżej jedną minutę, może dwie. Aby wyprostować koła cofnąłem auto może 20 cm i wtedy usłyszałem dziwny odgłos. Wrzuciłem bieg na luz, zaciągnąłem hamulec ręczny i poszedłem sprawdzić przyczynę owego dźwięku. Nie potrafię opisać mojego zdumienia, gdy zobaczyłem motocyklistę stojącego w rozkroku i między nogami trzymającego motocykl nie zupełnie stojący na kołach, a właściwie półleżący.

Najbardziej zdumiał mnie fakt, że zatrzymał się tuż za moim autem, dotykając niemal kołem zderzaka kampera, a przecież i za mną i przede mną miał kilometry pustej drogi. Zapytany o przyczynę takiego postępowania, nie umiał jej wyjaśnić.
Jedyne uszkodzenia motocykla to zadrapania na bocznym bagażniku i złamana kulka na zakończeniu dźwigni sprzęgła. To wszystko. Zaproponowałem zatem zwrot kosztów tej kosmetycznej naprawy i rozstanie z uśmiechem.

Zadrapania na motocyklu jedyną szkodą.

I teraz stało się coś, czego nie rozumieliśmy wówczas ani ja z żoną, ani przybyła policja. Pan motocyklista stwierdził, że nie chce pieniędzy, bo to nowy motor i należy się duże odszkodowanie, zatem wzywa policję i już. I wezwał. Policjantka, śliczna dziewczyna, oraz przesympatyczny jej kolega zdumieli się równie mocno sposobem parkowania motocyklisty, jak również jego determinacją i nieustępliwością w sposobie załatwienia sprawy. Interesowała go wyłącznie moja polisa ubezpieczeniowa.

Uzgodniliśmy zatem z sympatycznymi funkcjonariuszami, że podam wszelkie dane niezbędne do uzyskania odszkodowania, przedstawiłem polisę, wymieniłem telefony i ładnie pożegnany przez policję zamierzałem odjechać. Rozbawiła mnie jednak policjantka, która uśmiechnięta od ucha do ucha pokazała mi wymownym gestem co myśli o stanie umysłu pana motocyklisty. Mnie również jego zachowanie zastanowiło. Wykonałem zdjęcie uszkodzeń, ot tak, na wszelki wypadek. :-P
Ten incydent nie zepsuł nam nastrojów i zwiedzaliśmy Canterbury zapomniawszy o nim, jedno mnie tylko zastanawiało – dlaczego nie mogłem na jezdni znaleźć odłamanej kulki, zakończenia dźwigni biegów. Przecież miała ze 12 mm średnicy i nie mogłem jej nie widzieć.
Po powrocie do kraju, oczywiście potwierdziłem mojemu towarzystwu ubezpieczeniowemu przebieg zdarzenia, dokładnie narysowałem plan sytuacyjny, opisałem dziwne zachowanie kierowcy motocykla , załączyłem zdjęcia i zapomniałem o całej sprawie.
Zrozumiałem zachowanie motocyklisty gdy otrzymałem informację o przyznaniu mu odszkodowania w wysokości 1600 funtów! :shock:

Na pocieszenie dodam, że to jedyna nasza brytyjska przygoda nie do końca z winy ludzi sympatyczna.
Zapewniam również, że nie zniechęciła nas do podróży na Wyspy i mamy wrażenie, że czegoś nas nauczyła. :)

:szeroki_usmiech
_________________
Fotki z mojej włóczęgi:
https://picasaweb.google.com/114793023460612116625



W życiu najlepiej jest, gdy jest nam dobrze i źle. Kiedy jest tylko dobrze - to niedobrze.
Ks. Jan Twardowski.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
Tadeusz 
Kombatant
CamperPapa


Twój sprzęt: Fiat Talento Hymercamp
Nazwa załogi: Kucyki
Pomógł: 15 razy
Dołączył: 06 Lis 2007
Piwa: 869/1145
Skąd: Otwock
Wysłany: 2012-02-10, 19:24   

Darek1968 napisał/a:
tutaj Tadek chyba przesadziłeś:) byłem koniec lipca początek sierpnia w Walii, w Swansea a to niedaleko, zjeździłem wszystkie tam plaże z kuzynem, czyli miejscowym, byli ludzie co się opalali, ale jak dla mnie było o wiele za zimno, chociaż kuzyn David twierdził, że jest piękna pogoda:)


Darku, Swansea jest w Walii, a Kornwalia najbardziej wysunięty cypel na południowy zachód Anglii ma specyficzny klimat, zupełnie śródziemnomorski. Rosną tam palmy i jest bardzo ciepło.
Namawiam do odwiedzenia tej krainy.

Popatrz jeszcze na ten mój opis i zdjęcia z Tintagel w Kornwalii. Zdjęcia wykonane były na przełomie kwietnia i maja. Było gorąco i palmy kwitły.

http://www.camperteam.pl/...opic.php?t=9139

:spoko
:bukiet: :bukiet:
_________________
Fotki z mojej włóczęgi:
https://picasaweb.google.com/114793023460612116625



W życiu najlepiej jest, gdy jest nam dobrze i źle. Kiedy jest tylko dobrze - to niedobrze.
Ks. Jan Twardowski.
Ostatnio zmieniony przez Tadeusz 2012-02-11, 00:29, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
Darek1968
[Usunięty]

Wysłany: 2012-02-10, 19:36   

Tadeusz napisał/a:
Darek1968 napisał/a:
tutaj Tadek chyba przesadziłeś:) byłem koniec lipca początek sierpnia w Walii, w Swansea a to niedaleko, zjeździłem wszystkie tam plaże z kuzynem, czyli miejscowym, byli ludzie co się opalali, ale jak dla mnie było o wiele za zimno, chociaż kuzyn David twierdził, że jest piękna pogoda:)


Darku, Swansea jest w Walii, a Kornwalia najbardziej wysunięty cypel na południowy zachód Anglii ma specyficzny klimat, zupełnie śródziemnomorski. Rosną tam palmy i jest bardzo ciepło.
Namawiam do odwiedzenia tej krainy.

Popatrz jeszcze na ten mój opis i zdjęcia z Tintagel w Kornwalii. Zdjęcia wykonane były na przełomie kwietnia i czerwca. Było gorąco i palmy kwitły.

http://www.camperteam.pl/...opic.php?t=9139

:spoko
:bukiet: :bukiet:


hmmm Tadek byliście w swetrach na zdjęciach, oprócz Ciebie w koszulce:) ja tam Tadeusz to tylko już Szkocja z Kaledońskim i Orkney, coś takiego mi się marzy z Norwegi promem na Owcze i stamtąd promem na Orkney i potem zacząć od góry Szkocji zjazd w dół Szkocji i raczej zachodnim wybrzeżem , no chyba że będę tam łódka a to inna jakość i co innego bym chciał, ja tam już tylko samolotem po ciuchy z żoną i raczej do Irlandii i na śluby, wesela i pogrzeby do mojej tamtejszej rodziny z która w drugim pokoleniu już tylko po angielski lub walijsku, ale skoro są pożenieni to na żeniaczkę dzieci mam dużo czasu.. chyba że będę latał na pogrzeby:( teraz mam inne marzenia i plany, całkiem odległe od GB no coś takiego Turcja potem Gruzja, Armenia, Azerbejdżan, Rosja i Ukraina, takie kółko... ale najpierw muszę rodzinę oswoić ze Wschodem i jadę do Odessy:) na majowy a na wakacje do Portugalii wreszcie wygrzewać kości...
  
 
 
Agostini 
weteran


Twój sprzęt: Hymer ML-T 580
Pomógł: 3 razy
Dołączył: 19 Sty 2011
Piwa: 187/75
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-02-10, 21:47   

Tadeusz po mistrzowsku oprowadza nas po Anglii.
Ze świetnych zdjęć i opisów dużo się dowiadujemy.
To jest bardzo ciekawe, tym bardziej, że kierunek nie jest wśród nas bardzo popularny.
_________________
Basia i Andrzej
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Tadeusz 
Kombatant
CamperPapa


Twój sprzęt: Fiat Talento Hymercamp
Nazwa załogi: Kucyki
Pomógł: 15 razy
Dołączył: 06 Lis 2007
Piwa: 869/1145
Skąd: Otwock
Wysłany: 2012-02-12, 18:13   Brytyjska przygoda cz. 3 Oxford.

Brytyjska przygoda cz. 3

Wół, bród, żacy kontra mieszczanie i współczesne spacery po Oxfordzie.


„Cały Harris, cały on - zawsze gotów dźwignąć brzemię obowiązków i włożyć je na cudze barki.”

„Nie potrafię siedzieć spokojnie i patrzeć, jak ktoś tyra za dwóch. Muszę wtedy wstać i pilnować roboty, krążyć wokół tytana pracy z rękami w kieszeniach i udzielać mu wskazówek. Taką już mam czynną naturę.”


„Byle głupstwo, na które machnąłbyś ręką na suchej ziemi, doprowadza cię do szału, jeśli zdarzy się na wodzie”

„Kto potrafi przepłynąć prosto, bez żadnych zakrętasów, z Oxfordu do Iffley, bez trudu poradzi sobie mieszkając pod jednym dachem z żoną, teściową, swą najstarszą siostrą i gosposią, która już służyła u jego rodziców, gdy on, dziś głowa rodziny, był jeszcze w powijakach.”

„A wiadomo, że na Tamizie co na sercu, to na języku.”

Powyższe cytaty pochodzą z powieści Jerome K. Jerome „ Trzej panowie w łódce (nie licząc psa)” opisującej w humorystyczny sposób wyprawę łodzią z Kingston w górę Tamizy do Oxfordu i z powrotem.
Ta zabawna lektura wpłynęła na nasze zainteresowanie Tamizą. Wcześniej odkryliśmy, że rzeki brytyjskie, z natury nie duże, ogromnieją przy ujściu do morza za sprawą przypływów i łączą się z morzem tworząc głęboko wcięte w ląd zatoki. Dalej od morza zadziwiają nas swym wyglądem, przypominającym Wartę lub Pilicę, zatem skromne ale pięknie meandrujące w zróżnicowanym krajobrazie.



Z lewej:Tamiza. Widok z mostu na wschód. Z prawej: Widok z mostu na zachód.

W drodze do naszej stałej bazy w Ross-on-Way lubimy zboczyć nieco nad Tamizę, gdzie przed wiekami w miejscu brodu dla przepędzanego bydła założono osadę, stąd nazwa miasta (ox – wół, ford – bród) – OXFORD. Bród znajdował się u ujścia rzeki Cherwell do Tamizy. Obie rzeki swymi rozgałęzieniami, zakosami i odnogami niemal opasują stary Oxford.

W parku przy Merton College

Zakamarki Cherwell.

Już w połowie XII wieku powstał tu ośrodek akademicki, gdy Henryk II poparł wygnanych z Paryża uczonych. Inne źródła mówią, że to on zabronił swym poddanym studiów w Paryżu. Żacy, kształceni w wielu samodzielnych szkołach klasztornych, nie wiedli jednak spokojnego, mniszego życia. Źródła podają o powtarzających się awanturach, a nawet poważnych starciach z mieszkańcami miasta, tak poważnych, że nie obyło się bez ofiar śmiertelnych.
Uniwersytet jednak rozrastał się, rósł w siłę i dostarczał absolwentów na ważne stanowiska w urzędach i w państwie. Teraz najstarsza uczelnia w Zjednoczonym Królestwie jest federacją 35 niezależnych kolegiów, które posiadają odrębne władze, statut i ciało pedagogiczne. Kolegia są niezależnymi finansowo instytucjami, natomiast uniwersytet opłacany jest z funduszy państwowych,. Studenci wszystkich kolegiów mają prawo korzystać z laboratoriów, muzeów i bibliotek należących do uniwersytetu.
W Oxfordzie uczy się około 20 tysięcy studentów. Obecnie 33 kolegia są uczelniami koedukacyjnymi, pozostałe dwa to kolegia żeńskie.
Większość z nich mieści się w historycznych budynkach, wciąż tych samych, od średniowiecza.

Właściwie cały stary Oxford związany jest z Uniwersytetem i nie tylko architektura ale i obyczaje. Jeden z nich, mimo, że przetrwał, jest już tylko ciekawostką miasta – to Wielki Tom, dzwon na wieży Christ Church wydzwaniający ciszę nocną dla żaków o godzinie 21.05.

Christ Church Cathedral.

Dla nas Oxford jest miastem spacerów. Za dnia podziwiamy architekturę kolegiów, kościołów i zabudowy miasta, oglądamy piękne bramy kamienic, spacerujemy po parkach i ogrodach a wieczorami, gdy studenci wylegają na miasto, zapełniają się kawiarnie i puby.

Właściwie wszystkie obiekty dla nas najciekawsze znajdują się tak blisko siebie, że można je zwiedzić pieszo. Piękno architektury Oxfordu i jej różnorodność wynikającą ze stałego rozbudowywania kolegiów na przestrzeni 800 lat podkreśla jeszcze zieleń ogrodów, parków i dziedzińców obiektów uniwersyteckich.

Wiele zabytkowych budynków jest tak interesujących, że każdemu z nich można poświęcić osobny artykuł, jak chociaż Divinity School - XV-wieczny budynek w stylu gotyckim, często określany jako najpiękniejsze wnętrze w Europie, czy Christ Church College, którego kaplica, a właściwie wielki kościół stał się katedrą oxfordzką – Christ Church Cathedral. To tu znajdują się ogromne tereny zielone przynależne do kolegium i idealne do wypoczynku. Tuż obok, w kierunku wschodnim wznoszą się zabudowania Merton College – najstarszego kolegium w Oksfordzie założone w 1264 roku.

Brama do Christ Church College.

Wejście do Christ Church College.

Christ Church Meadow.

Brama do Christ Church Meadow.

Brama na dziedzieniec Magdalen College.

Dziedziniec Magdalen College.

Architektura i przyroda. Magnolie.

Panoramę miasta możemy obejrzeć z Carfax Tower (ponad 90 schodów), Sheldonian Theatre lub wież kościołów St Mary the Virgin ( ponad 120 schodów)oraz St Michael's.
Najsłynniejsza biblioteka Oxfordu - The Bodleian Library pochodzi z początku XVII wieku, wybudowana w stylu włoskim. Znajduje się w niej ponad 5 milionów woluminów i liczba ta rośnie szybko za sprawą przywileju otrzymywania jednego egzemplarza każdej, wydanej w U.K. książki. Nie można stąd żadnego egzemplarza wynieść, dostępne są tylko w czytelni i nawet sama królowa musi się temu podporządkować.

Oxford znajduje się na naszej często przemierzanej trasie. Możemy doń wpadać na dłuższe lub krótsze spacery i zwiedzać poszczególne obiekty, dreptać urokliwymi zaułkami lub odpoczywać nad wodą, popływać łódkami po Tamizie lub Cherwell, pogawędzić ze studentami z całego świata, o różnych kolorach skóry i różnej zasobności portfela. Jeśli jednak mają to być jednorazowe odwiedziny przy okazji urlopowej trasy kamperem lub karawanem, to sens ma tylko kilkudniowy pobyt w tym mieście, gdzie od nadmiaru wrażeń można doznać bólu głowy.

Oxford wiktoriański.

Wieża zegarowa. Miejsce spotkań.

Detal wieży zegarowej.

Oxford – historia i współczesność.

Museum of Oxford.

Dziedziniec kolegium.

Magdalen Tower.

Ruchliwe ulice Oxfordu.

Widok na ulicę Oxfordu spod alkowy kampera.

Ćwicząc swój kaleki język angielski wiele dowiedziałem się o życiu studentów, o czesnym, o warunkach uzyskania licencjatu i magisterium i powiem krótko – nasza młodzież ma duże szanse tam uzyskać dyplomy. Czesne na kierunkach humanistycznych w wysokości 4500 funtów rocznie jest przeszkodą, ale jest to do pokonania dla wielu polskich rodzin. Wiem, że ci, dla których nauka jest darem niebios, często nie posiadają możliwości finansowych, a ci, którzy je posiadają mają inne priorytety, znam jednak młodych ludzi dla których nie ma barier nie do pokonania. Scena, gdy jeden student odjeżdża po wykładach luksusowym ferrari, a jego kolega idzie pieszo kilka kilometrów na stancję jest tu obrazkiem zwyczajnym. To nie dziwi nikogo.
Na krótkie wypady wystarczy zatrzymać się na parkingu, płatnym wprawdzie, ale wygodnym bo w samym centrum, blisko zwiedzanych obiektów. Na dłuższy postój wybieram camping. Jest to Oxford Camping and Caravaning Club Site – 426 Abingdon Road.
Pozycja GPS: N 51.7314 W 1.2499

Na zakończenie pragnę nawiązać do wspomnianej na wstępie humoreski i przekornie posłużę się cytatem dla wyrażenia mojego stosunku do problemu jakim są możliwości nauki ( a właściwie ich brak) dla przeciętnego młodego człowieka:

„Każdy ma to, na czym mu najmniej zależy, a los daje jednemu to, czego drugi pragnie najgoręcej”
_________________
Fotki z mojej włóczęgi:
https://picasaweb.google.com/114793023460612116625



W życiu najlepiej jest, gdy jest nam dobrze i źle. Kiedy jest tylko dobrze - to niedobrze.
Ks. Jan Twardowski.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
Elwood 
weteran


Twój sprzęt: Rimor Katamarano 1
Nazwa załogi: elwood'ki
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Mar 2008
Piwa: 83/50
Skąd: Dąbrowa Górnicza
Wysłany: 2012-02-12, 22:23   

Tadziu piszesz tak pięknie i ciekawie, że też bym tak chciał umieć pisać jak TY. Zazdroszczę Ci tego w myśl przytoczonej przez Ciebie mądrości:
Cytat:
„Każdy ma to, na czym mu najmniej zależy, a los daje jednemu to, czego drugi pragnie najgoręcej”


Piwko, które Ci stawiam jest jedną z niewielu moich umiejętności, która dorównuje Twojej. Czynie więc to z wielką radością, bo przynajmniej przez chwilę mogę być tak WIELKI jak TY
:spoko :spoko :spoko
_________________
Nie pozwólmy by nasze marzenia zarosły chwastami.
http://picasaweb.google.pl/Elwood.eg/
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
WHITEandRED
[Usunięty]

Wysłany: 2012-02-13, 17:19   

...
Ostatnio zmieniony przez WHITEandRED 2015-09-12, 22:08, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Santa 
weteran


Twój sprzęt: dreamliner
Nazwa załogi: ROMULUSI
Dołączyła: 05 Paź 2007
Piwa: 235/167
Skąd: Podkarpacie
Wysłany: 2012-02-15, 21:09   

Piękna ta Anglia - i zupełnie inna od tego świata, który dotąd udało mi się poznać :szeroki_usmiech
A może to Przewodnik tak potrafi oczarować :szeroki_usmiech :?: :!:

Jaka szkoda, że dla mnie już za późno na Oksford :wyszczerzony:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Elwood 
weteran


Twój sprzęt: Rimor Katamarano 1
Nazwa załogi: elwood'ki
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Mar 2008
Piwa: 83/50
Skąd: Dąbrowa Górnicza
Wysłany: 2012-02-15, 21:27   

Santa napisał/a:
.....
A może to Przewodnik tak potrafi oczarować :szeroki_usmiech :?: :!:

Jaka szkoda, że dla mnie już za późno na Oksford :wyszczerzony:


Santa zdecyduj się - chcesz się uczyć czy poderwać Tadzia - na jedno i drugie nigdy nie jest zbyt późno :haha: :haha: :haha: :kwiatki: :kwiatki: :kwiatki:
_________________
Nie pozwólmy by nasze marzenia zarosły chwastami.
http://picasaweb.google.pl/Elwood.eg/
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Santa 
weteran


Twój sprzęt: dreamliner
Nazwa załogi: ROMULUSI
Dołączyła: 05 Paź 2007
Piwa: 235/167
Skąd: Podkarpacie
Wysłany: 2012-02-15, 22:09   

Elwood napisał/a:
Santa zdecyduj się...


Wydawało mi się, że potrafię zręczniej ukrywać swoje prawdziwe intencje :haha: :haha: :ok
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Pawcio 
Kombatant


Twój sprzęt: Pojazd obozowy Wacek McLouis I
Nazwa załogi: PabemanaTeam
Pomógł: 12 razy
Dołączył: 29 Wrz 2008
Piwa: 102/397
Skąd: z Nienacka
Wysłany: 2012-02-16, 15:25   

Jak widać przed Elwoodem nic się nie ukryje. :szeroki_usmiech
_________________
CamperPark24
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
OMEGA 
weteran

Twój sprzęt: LMC -- FORD
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 22 Lip 2007
Piwa: 39/38
Skąd: Górny Śląsk
Wysłany: 2012-02-16, 17:00   

Tadziu , gratuluję przepięknej relacji i jeszcze ładniejszych zdjęć wykonanych przez Ciebie.

Każda Twoje relacja jest odrębnym dziełem a zarazem super przewodnikiem
wraz z potrzebnymi koordynatami GPS a to nam najbardziej ułatwia podróżowanie.

Już planujemy na następny rok chociaż częściowo przejechać Waszymi śladami

:spoko :spoko :szeroki_usmiech :szeroki_usmiech

-stawiam wirtualne -ale to tylko na razie.
_________________
Marian

za stary by pracować , za młody by umierać , za to akurat do podróży bliskich i dalekich.
http://www.camperteam.pl/...pic.php?t=10387
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum

Dodaj temat do ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
*** Facebook/CamperTeam ***