Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: janusz
2014-11-21, 22:41
Mongolia przed laty
Autor Wiadomość
Witold Cherubin 
weteran


Twój sprzęt: SEA/ELNAGH - Fiat Ducato 2,3 TD
Nazwa załogi: włóczykije
Pomógł: 7 razy
Dołączył: 14 Mar 2007
Piwa: 81/48
Skąd: Warszawa-Międzylesie
Wysłany: 2013-10-25, 21:11   Mongolia przed laty

Witam wędrowniczków :ok
Zachęcony przez kolegów przy okazji dyskusji na temat obyczajów innych narodów i poznawania świata przy różnych okazjach, pozwolę sobie opisać i pokazać na obrazkach moje wrażenia z kilkutygodniowego pobytu w Mongolii.
Wyjechałem tam w 1972 r. w międzynarodowej grupie specjalistów, których zadaniem było doradzanie rządowi Mongolii w opracowywaniu wieloletnich programów rozwoju gospodarki tego niezwykle ciekawego i jakże odmiennego kraju.
Mongolia to ogromne stepowe przestrzenie na których zlokalizowane są w różnych rejonach ogromne zasoby bogactw naturalnych. Zasobów tych dotychczas nie wykorzystywano i rząd Mongolii zamierzał opracować program rozwojowy przewidujący wykorzystanie tych zasobów. Są to bardzo bogate złoża położone na niewielkich głębokościach, co umożliwia ich niemal odkrywkową eksploatację.
Przykładowo rudy miedzi zawierają ok. 12% tego cennego metalu, podobnie jest z metalami szlachetnymi (nikiel itp.) o czym przekonałem się biorąc do ręki wyciągnięty z płytkiego odwiertu niewielki walec o średnicy ok. 10 cm, który był tak ciężki, że ledwo go utrzymałem. Są tam też bogate złoża węgla, również położone na niewielkiej głębokości.
Wykorzystanie tych bogactw nie jest łatwe, gdyż są one zlokalizowane w odległych od siebie stepowych rejonach. Podstawową trudność stanowi brak wody oraz konieczność transportowania paliwa, wody i innych materiałów na znaczne odległości.
W tym czasie Mongolia widziana z samolotu wyglądała jak bezkresna przestrzeń z widocznymi na jej krańcach górami. Gdzieniegdzie można było spotkać stałe zabudowania (tzw. aimaki), w których urzędowały lokalne władze, ale podstawowym "modelem" zamieszkania były jurty.
Dla zilustrowania tego jak wyglądała w tym czasie Mongolia załączam trochę zdjęć, które udało mi się odzyskać ze slajdów, które zrobiłem w czasie zimowego pobytu w tym kraju.

PICT0005.JPG
Taką Mongolię zobaczyłem lecąc z Irkucka do Ułan Bator
Plik ściągnięto 12813 raz(y) 32,16 KB

PICT0009.JPG
Tak wyglądało Ułan Bator w 1972 r.
Plik ściągnięto 12813 raz(y) 41,12 KB

PICT0008.JPG
Wolnej przestrzeni było dużo również w stolicy
Plik ściągnięto 12813 raz(y) 44,6 KB

PICT0006.JPG
Na pierwszym planie budynek w którym pracowałem, w głębi osiedle Rosjan
Plik ściągnięto 12813 raz(y) 48,73 KB

PICT0010.JPG
Gmach opery i baletu
Plik ściągnięto 12813 raz(y) 49,75 KB

PICT0055.JPG
Monumentalny gmach rządowy
Plik ściągnięto 12813 raz(y) 43,12 KB

PICT0012.JPG
Typowe socjalistyczne bloki mieszkalne
Plik ściągnięto 12813 raz(y) 36,78 KB

PICT0047.JPG
Scenka uliczna w Ułan Bator
Plik ściągnięto 12813 raz(y) 53,73 KB

PICT0007.JPG
Przemysłowe miasto niedaleko granicy z Chinami
Plik ściągnięto 12813 raz(y) 46,82 KB

PICT0004.JPG
Przemysłowe miasto Czojbałsan
Plik ściągnięto 12813 raz(y) 53,63 KB

_________________
Witek
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
Witold Cherubin 
weteran


Twój sprzęt: SEA/ELNAGH - Fiat Ducato 2,3 TD
Nazwa załogi: włóczykije
Pomógł: 7 razy
Dołączył: 14 Mar 2007
Piwa: 81/48
Skąd: Warszawa-Międzylesie
Wysłany: 2013-10-25, 22:31   dalszy ciąg wspomnień z Mongolii

Mongolia właściwie miała w tym czasie słabo rozwinięty system komunikacyjny. Linia kolejowa do Chin i szosa do Irkucka były właściwie jedynymi szlakami komunikacyjnymi w naszym pojęciu.
Ponieważ moja praca wymagała poruszania się po tym rozległym kraju, miałem możność poznania uroków podróżowania po stepie. Podstawowym środkiem lokomocji dla Mongołów był koń, rzadziej wielbłąd, motocykle i samochody były używane przez państwowe urzędy i przedsiębiorstwa, a do podróży na duże odległości wykorzystywane były dość prymitywnie wyposażone samoloty (nie było w nich foteli lotniczych tylko plastikowe "kubełkowe" krzesła, takie jak u nas były w tramwajach).
Ja byłem wożony samochodami, a na duże odległości latałem samolotami, przy czym podstawowym samochodem osobowym był "gazik", w którym zainstalowana była "nagrzewnica", przez którą przepływały gorące spaliny. Ponieważ takie "ogrzewanie" było dla nas Europejczyków niewystarczające, opatulono mnie futrem z yaka i tak wyposażony przemierzałem kilkuset kilometrowe trasy po stepie. Oczywiście nie było asfaltowych szos, a "drogami" były wyjeżdżone ślady na twardej ziemi. Niekiedy te "drogi" się rozgałęziały na kilka odnóg bez żadnego oznakowania. Kiedy spytałem kierowcę skąd on wie którym odgałęzieniem pojechać, usłyszałem w odpowiedzi, że to jest wszystko jedno, bo po jakimś czasie wszystkie te odgałęzienia się znów połączą w jeden szlak. Jednakże kiedyś zobaczyłem wyraźne rozwidlenie "dróg" i nasz kierowca skręcił w lewo. Znów go zapytałem czy tu też nie ma znaczenia czy pojedzie w lewo, czy w prawo. W odpowiedzi usłyszałem, że przecież na tym skrzyżowaniu były znaki - rzeczywiście był tam usypany z kamieni kopczyk na którym z jednej strony były jakieś szmaty, a z drugiej strony blaszanki. Kierowca wyjaśnił mi, że szmaty oznaczają kierunek na pustynię Gobi, a blaszanki nasz kierunek (chyba wtedy jechaliśmy do miasta Czojbałsan). Ciekawe prawda ?
W czasie tych podróży odwiedziłem kilka stanowisk badawczych, w których prowadzono wiercenia dla zbadania wielkości i zasobności złóż rud metali i węgla. Na załączonym zdjęciu pokazana jest "wiertnia" obsługiwana przez Węgrów, którzy badali złoża cennych metali jak nikiel, wolfram itp. Na marginesie muszę dodać, że Węgrzy jakoś się dogadywali z Mongołami bez pomocy tłumaczy (widocznie mają te same korzenie ugro-fińskie). Ja natomiast musiałem korzystać z języka rosyjskiego, rzadziej z pomocy tłumaczy.
Podczas tych podróży spotkałem wielkie stada bydła i rzadko kiedy osady ludzkie. Spróbowałem to pokazać na załączonych fotkach.
Na jeden z weekendów zawieziono nas do ośrodka wypoczynkowego w górach, gdzie spaliśmy w jurtach na skórach i przykryci skórami yaków, które w tych górach można spotkać. Ponieważ była zima więc jurty musiały być ogrzewane. Służył do tego żelazny piecyk z rurą wyprowadzoną przez dach jurty. Jako opał używany jest powszechnie wysuszony nawóz krowi, który nasza gospodyni pracowicie dokładała w nocy do piecyka. Nawet było ciepło w tej jurcie i o dziwo nie było żadnego nieprzyjemnego zapachu.
Podczas pobytu w tym ośrodku zostałem zmuszony do popełnienia morderstwa. Otóż gospodarze powiedzieli nam, że jak chcemy jeść, to musimy sobie upolować coś do jedzenia i wręczyli nam sztucery myśliwskie.
Śmiesznie to wyglądało, bo przed nami szedł Mongoł z szuflą i torował nam drogę w śniegu od ośrodka do podnórza gór, potem musieliśmy już sobie radzić sami. W tych górach jest dużo kozic i udało się nam kilka upolować.
Potem była prawdziwa uczta, albo raczej biesiada myśliwska, oczywiście przy gorzałce i narodowych śpiewach. Najbardziej zapamiętałem z tej uczty podane na ogromnych półmiskach długie wędzone (a może pieczone) żebra kozicy, które brało się w obie ręce i pracowicie ogryzało przesuwając "żeberko" jak organki - w lewo i w prawo.
Ale o innych kulinarnych specjałach opowiem w następnym odcinku, a tera obejrzyjcie zdjęcia.
W tamtym czasie dysponowałem tylko aparatem małoobrazkowym i kamerą 8mm, więc jest oczywiste, że zarówno ilość, jak i jakość zdjęć nie jest najlepsza, ale i tak wydaje mi się, że udało się nieźle zeskanować kolorowe slajdy.

PICT0029.JPG
Tym gazikiem wędrowałem po stepach Mongolii
Plik ściągnięto 12782 raz(y) 50,51 KB

PICT0013.JPG
Tak wyglądało stanowisko wiertnicze obsługiwane przez Węgrów
Plik ściągnięto 12782 raz(y) 42 KB

PICT0015.JPG
Niekiedy w stepie można było spotkać takie osiedle
Plik ściągnięto 12782 raz(y) 55,43 KB

PICT0017.JPG
A to jest już aimak czyli miasto odpowiadające naszemu wojewódzkiemu
Plik ściągnięto 12782 raz(y) 44,43 KB

PICT0023.JPG
Miasto wojewódzkie w całej okazałości
Plik ściągnięto 12782 raz(y) 39,84 KB

PICT0028.JPG
A to jest lotnisko w mieście wojewódzkim
Plik ściągnięto 12782 raz(y) 32,69 KB

PICT0021.JPG
Ten kontener na pierwszym planie to elektrownia (silniki diesla + prądnica)
Plik ściągnięto 12782 raz(y) 47,42 KB

PICT0036.JPG
Tak wygląda miasto wojewódzkie widziane z samolotu
Plik ściągnięto 12782 raz(y) 65,97 KB

PICT0032.JPG
A to są jurty dla gości z zagranicy
Plik ściągnięto 12782 raz(y) 62,69 KB

PICT0035.JPG
Widok znajomy ten
Plik ściągnięto 12782 raz(y) 72,3 KB

_________________
Witek
Ostatnio zmieniony przez Witold Cherubin 2013-10-25, 22:44, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
koko 
Kombatant


Twój sprzęt: CARTHAGO C-LINE 4.8 I
Pomógł: 7 razy
Dołączył: 19 Sty 2007
Piwa: 47/31
Skąd: Radom

Wysłany: 2013-10-25, 22:37   

B. fajne dawaj dalej :spoko
_________________
KoKo
"Piszę tylko merytorycznie
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Witold Cherubin 
weteran


Twój sprzęt: SEA/ELNAGH - Fiat Ducato 2,3 TD
Nazwa załogi: włóczykije
Pomógł: 7 razy
Dołączył: 14 Mar 2007
Piwa: 81/48
Skąd: Warszawa-Międzylesie
Wysłany: 2013-10-30, 16:52   

Zachęcony przez kilku kolegów, mimo braku szerszego zainteresowania moimi wspomnieniami z niekamperowej podróży do Mongolii, postanowiłem mimo wszystko dokończyć swoje wspominki. :diabelski_usmiech

W tamtym czasie Mongolia była pod silnym wpływem Związku Radzieckiego, a w Ułan Bator było duże osiedle zamieszkałe przez kilka tysięcy Rosjan. Osiedle było praktycznie miastem w mieście (ogrodzone, ze szlabanami i posterunkami kontrolnymi), a wstęp na teren osiedla mieli tylko Rosjanie. Na terenie osiedla były rosyjskie szkoły, przedszkola, żłobki, a także różne sklepy (spożywcze, wielobranżowe itd.), w których mogli kupować tylko Rosjanie, były też tam różnego rodzaju punkty usługowe, a także dom kultury z kinoteatrem.
Piszę o tym, bo w trakcie opracowywania planów rozwojowych byłem świadkiem tego jak Rosjanie odnosili się do Mongołów i ich rządu oraz jak Mongołowie na to reagowali. Kiedy przyszło do określenia kosztów realizacji opracowanych przez nasz zespół planów rozwojowych (były bardzo wysokie), oczywiste było, że sama Mongolia nie będzie w stanie pokryć tych wydatków i konieczna będzie pomoc zagraniczna.
Rosyjski "gubernator", czyli przedstawiciel Moskwy, który uczestniczył w obradach, z lekceważeniem stwierdził, że Mongołowie nie mają szans na uzyskanie pomocy finansowej ze strony ZSRR. Na sali powiało chłodem, ale młody wicepremier rządu mongolskiego szybko zaripostował, że skoro tak, to będą musieli się zwrócić o pomoc do innych krajów (można było się domyślać, że chodzi o drugiego sąsiada Mongolii, czyli Chiny). Zapadła cisza i ruski "gubernator" stwierdził, że przedstawi ten problem władzom w Moskwie.
Był to czas, gdy stosunki między Chinami i ZSRR były bardzo napięte, a w Europie zaczynały się coraz poważniejsze protesty przeciwko komunistycznej władzy.
Moskwa bała się utracenia wpływów i dlatego następnego dnia rosyjski "gubernator" był bardzo ugrzeczniony i obiecał daleko idącą pomoc finansową ze strony ZSRR (przypuszczam, że w nocy otrzymał z Moskwy instrukcje jak ma postępować).
Na marginesie trzeba dodać, że w tym czasie w Mongolii pracowało bardzo wielu specjalistów z poszczególnych krajów należących do bloku RWPG. Specjaliści ci budowali różnego rodzaju fabryki, a po ich uruchomieniu stanowili trzon personelu eksploatacyjnego, bo w Mongolii nie było odpowiednich fachowców. Zresztą ten naród dopiero od niedawna stykał się z mniej lub bardziej nowoczesną techniką i Mongołowie jeszcze nie bardzo umieli sobie z tą techniką poradzić.
Podczas pobytu w Ułan Bator przeżyłem "blackout" - nagle w całym mieście zgasły światła i nastąpiła długa przerwa w dopływie prądu. Rano dowiedzieliśmy się, że w zasilającej miasto elektrociepłowni był tragiczny wypadek, w wyniku którego cała elektrociepłownia "stanęła".
Okazało się, że mongolski monter zauważył, że z jednego z zaworów wydobywał się strumyk pary i niefrasobliwie zakręcił ten zawór. Niestety był to zawór na rurociągu doprowadzającym tzw. parę "ostrą" z kotła parowego do turbiny parowej. Para o ciśnieniu ponad 100 atm i temperaturze kilkuset stopni dosłownie wyrwała uszczelkę w tym zaworze i zabiła tego montera. Zamknięcie zaworu spowodowało wstrzymanie dopływu pary do turbiny i jej zatrzymanie. Pozostałe w ruchu turbiny nie były w stanie pokryć aktualnego zapotrzebowania na energię elektryczną i zadziałały automatyczne zabezpieczenia, wyłączając z ruchu kolejne turbiny. W efekcie stanęła cała elektrociepłownia, a usunięcie awarii i przywrócenie normalnego ruchu turbin trwało kilkanaście godzin.
Jako inny przykład nieprzystosowania Mongołów do współczesnej techniki mogę podać wypowiedź znakomitego poligloty, profesora uniwersytetu w Ułan Bator, który biegle władał prawie 20-toma językami (angielski, niemiecki, francuski, hiszpański, włoski, rosyjski, języki dalekiego wschodu, języki arabskie no i oczywiście łacina i greka). Ten wykształcony dżentelmen mieszkał w ładnym mieszkaniu w bloku z centralnym ogrzewaniem, ciepłą wodą, WC, łazienką, windą i innymi udogodnieniami. Miałem przyjemność poznania tego przemiłego starszego pana, który zaszczycił mnie swoją sympatią i często razem spędzaliśmy wolny czas. Kiedy pan profesor zaprosił mnie do swojego mieszkania nie omieszkałem spytać go, czy wygodnie mu się mieszka i czy jest zadowolony z tych wszystkich wygód, z jakich może korzystać. Jego odpowiedź była dla mnie trochę szokująca:Hmmmm, no tak, są tu wygody, ale wiesz, tu się ciągle coś psuje, a to żarówkę trzeba wymienić, a to kran przecieka, a to woda nie odpływa - same kłopoty; i tu pan profesor wzniósł oczy w górę i z rozrzewnieniem powiedział - a w jurcie to się nie psuje. Tenże profesor umówił się ze mną, że się zdzwonimy przed następnym spotkaniem. Kiedy zadzwoniłem do niego na uniwersytet, usłyszałem od sekretarki, że pana profesora nie ma i nie wiadomo kiedy wróci. Nie potrafiła mi też powiedzieć gdzie profesor wyjechał. Po kilku dniach pan profesor zadzwonił do mnie i kiedy się spotkaliśmy, spytałem go gdzie wyjeżdżał. W odpowiedzi usłyszałem: Ach wiesz, poczułem się jakiś taki zmęczony tym mieszkaniem w bloku, że wsiadłem na konia i pojechałem w odwiedziny do rodziny mieszkającej w jurtach gdzieś tam w stepie.
No i na koniec tej przydługiej opowieści o stosunku Mongołów do współczesnej techniki opowiem jeszcze o mojej współpracy z mongolskimi inżynierami. Ponieważ w Mongolii nie było studiów technicznych, praktycznie wszyscy oni kończyli studia w ZSRR. Na ogół mieli oni dość dobre pojęcie o podstawach, ale brakowało im głębszego poznania procesów techniczno-energetycznych, a tym samym zadawali mi mnóstwo pytań i prosili, żebym im wytłumaczył istotę tych zjawisk, jakie zachodzą przy wytwarzaniu prądu i ciepła w elektrociepłowniach. Kiedyś przez dobrych kilka godzin pracowicie im tłumaczyłem jak można określić orientacyjną moc elektryczną elektrociepłowni, jeśli znane jest zapotrzebowanie na ciepło dostarczane z tej elektrociepłowni. Po tym wykładzie, żeby się przekonać, że moje wysiłki nie poszły na marne, zadałem im "zadanie domowe". Następnego dnia poprosiłem ich o pokazanie wyników ich pracy domowej. Niestety spotkała mnie porażka, panowie inżynierowie nie potrafili samodzielnie sprostać takiemu wyzwaniu i z rozczulającą szczerością poinformowali mnie, że "jak ty nam tłumaczysz to wszystko wydaje się proste, ale jak sami zaczynamy to rozwiązywać to jest to dla nas zbyt trudne". Kiedy opowiedziałem o tym Rosjanom, z którymi razem pracowaliśmy, wyjaśnili mi, że na rosyjskich uczelniach traktują Mongołów "z przymrużeniem oka" i dlatego "moi" inżynierowie nie bardzo sobie radzą z obliczeniami, których ich uczyłem.

No dobrze, dość już o tych sprawach. Teraz trochę o ciekawostkach kulinarnych. Oprócz przygody, jaka mnie spotkała w ośrodku wypoczynkowym, gdzie musiałem polować na kozice, spotkało mnie w Monglii kilka zaskakujących kulinarnych ciekawostek.
Pierwszą z nich była herbata Otóż w Mongolii powszechnie używana jest czarna herbata, do której jest dodawany łój i sól. Wygląda to niezbyt apetycznie, smakuje też tak jak się domyślacie, ale po pewnym czasie można się do niej przyzwyczaić.
Interesujące jest jednak wytłumaczenie, dlaczego Mongołowie piją ten specyficzny "napój". Otóż moi mongolscy koledzy wytłumaczyli mi, że łój w herbacie ma na celu zatkanie porów skóry i ograniczenie pocenia się, a sól ma za zadanie utrzymywanie wilgoci w organizmie.
Dlatego tradycyjne ubiory Mongołów charakteryzują się tym, że mają one kształt kombinezonu, który jest szczelnie zamknięty przy szyi, na rękach i nogach.Tworzy to rodzaj "termosu", który utrzymuje stałą temperaturę i zapobiega nadmiernemu przegrzewaniu lub wychładzaniu ciała.

Innym napojem, przed którym mam obowiązek przestrzec potencjalnych degustatorów jest rodzaj wina uzyskiwanego z kobylego (ale nie tylko) mleka znany jako kumys.
Napój ten, jak miałem możność się przekonać na własnej skórze, jest bardzo zdradliwy. Ma on lekko kwaskowaty smak i podawany jest mocno schłodzony (tak mi go podano). Piję się go lekko i jest bardzo smaczny. Mnie podano ten "trunek" w dość dużym kubku - wypiwszy pierwszy kubas poprosiłem o jeszcze, bo mi to smakowało. Wypiwszy drugi kubek miałem niejakie trudności z utrzymaniem się w pozycji pionowej na nogach. Trunek ten atakuje nasze dolne kończyny, przy czy pozostawia nam pełną swobodę oceny naszego zachowania i swobody poruszania się o własnych siłach. Ja w każdym razie tylko wyjątkowo silnej woli zawdzięczam, że udało mi się dowlec do łóżka w moim pokoju.
Zainteresowanych dalszym ciągiem procesów fermentacji mogę poinformować, że jej końcowym efektem jest napój o nazwie archi - to jest w moim przekonaniu nasz zwykły bimber, tyle tylko, że pędzony w Mongolii z ichnich produktów. Ale nie jest zły - próbowałem i nawet przywiozłem do Polski butelczynę tego zacnego trunku. Niestety, pozostało po niej tylko wspomnienie.

Jak już wspomniałem, Mongolia była w tym czasie pod silnym wpływem ZSRR. W związku z tym ocalały w tym kraju tylko nieliczne świątynie. Dominującą religią jest w Mongolii buddyzm i udało mi się odwiedzić jedną z położonych w pobliżu Ułan Bator świątyń. Jest to zupełnie inny świat. Inny jest wystrój świątyń, a posągi bogów w samych świątyniach i w ich otoczeniu mają specyficzny charakter.

Popatrzcie co udało mi się utrwalić na zdjęciach z mojego krótkiego pobytu w Mongolii.

PS. Ostatnio miałem okazję rozmawiać z lekarką z Mongolii, która praktykuje w Polsce. Powiedziała mi, że teraz Ułan Bator jest już trochę inne niż w czasie, gdy ja tam byłem. W centrum są już wysokie budynki, na ulicach jest już więcej samochodów, ale na przedmieściach nadal są "dzielnice" jurt i to miasto nadal ma jeszcze swój dawny charakter.
_________________
Witek
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
KECZER 
weteran


Twój sprzęt: Gold Camper/Ford Transit. 2,0 TDCI-2006r.
Dołączył: 26 Mar 2007
Piwa: 54/4
Skąd: Józefów / Moskwa
Wysłany: 2013-10-30, 17:24   

Witku wspaniala opowiesc
a mozesz jeszcze wrzucic troche fotek
:pifko dla Ciebie
pozdrawiam :spoko
_________________
A teraz chwilowo w kraju ojczystym-
Koniec z ROSJA- ciekawe na jak dlugo.....???
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Witold Cherubin 
weteran


Twój sprzęt: SEA/ELNAGH - Fiat Ducato 2,3 TD
Nazwa załogi: włóczykije
Pomógł: 7 razy
Dołączył: 14 Mar 2007
Piwa: 81/48
Skąd: Warszawa-Międzylesie
Wysłany: 2013-10-30, 17:42   

Niestety mam trudności we wklejeniu zdjęć - coś mi przeskadza, ale mam nadzieję że mi się uda pokonać oporność materii.
Cierpliwości :spoko
_________________
Witek
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
brams 
Kombatant
Sir Camperlot


Twój sprzęt: Elefancik, XGO Coupe 302 Plus
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 23 Mar 2010
Piwa: 168/165
Skąd: Poznań
Wysłany: 2013-10-30, 19:08   

Nie mamy emoty z kumysem, ale jest ta: :pifko
_________________
www.wesolepodroze.pl
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Tadeusz 
Kombatant
CamperPapa


Twój sprzęt: Fiat Talento Hymercamp
Nazwa załogi: Kucyki
Pomógł: 15 razy
Dołączył: 06 Lis 2007
Piwa: 832/1125
Skąd: Otwock
Wysłany: 2013-10-30, 19:48   

Witku, dziękuję za tę porcję wrażeń i wiedzy o Mongolii sprzed lat.

Z prawdziwą przyjemnością stawiam piwko. :ok
_________________
Fotki z mojej włóczęgi:
https://picasaweb.google.com/114793023460612116625



W życiu najlepiej jest, gdy jest nam dobrze i źle. Kiedy jest tylko dobrze - to niedobrze.
Ks. Jan Twardowski.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
eMKa 
Kombatant


Twój sprzęt: Ducato 2,3 09 CAMPERIA
Nazwa załogi: eMKa
Pomógł: 17 razy
Dołączył: 22 Sty 2010
Piwa: 281/138
Skąd: Kalisz
Wysłany: 2013-10-30, 20:08   

Bardzo fajne wspominki, przeczytałem z przyjemnością :)

:pifko
_________________
Gosia & Krzysiek
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
kazbar 
weteran


Pomógł: 5 razy
Dołączył: 14 Sty 2007
Piwa: 35/4
Wysłany: 2013-10-30, 20:55   

A ja tęsknię za takimi relacjami i proszę o więcej :spoko

Przysłowiowa "Chorwacja" jakoś mnie już nie jara. Było nie było ale Europę Środkową, Południową i Zachodnią prawie już zdeptałem. Północną zostawiam na stare lata. Teraz ciągnie mnie na wschód. I to bardzo, bardzo ciągnie :gwm

Z otwartą gębusią więc czytam ten wątek i proszę o więcej historycznych czy współczesnych informacji.

:bigok
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Banan 
Kombatant


Twój sprzęt: Hobby-600 Ducato 2,5TD
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 09 Lis 2010
Piwa: 43/46
Skąd: Delft
Wysłany: 2013-10-30, 21:27   

Witku, ja mam nadzieję, na wspomnienia w oryginale :spoko
Przy browarku oczywiście :bigok
Póki co wirtual :pifko
Cieplutko pozdrawiam :yay:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Witold Cherubin 
weteran


Twój sprzęt: SEA/ELNAGH - Fiat Ducato 2,3 TD
Nazwa załogi: włóczykije
Pomógł: 7 razy
Dołączył: 14 Mar 2007
Piwa: 81/48
Skąd: Warszawa-Międzylesie
Wysłany: 2013-10-31, 08:52   fotki z Mongolii

Tym razem udało się wkleić porcję fotek z Mongolii :spoko
na początek obiecane zdjęcia z jednej z nielicznych ocalałych świątyń.
Ta na zdjęciach znajduje się w pobliżu Ułan Bator.
Oficjalnie moi opiekunowie nie chcieli mnie podwieźć kilkanaście kilometrów, żebym mógł ją podziwiać. Ale na szczęście Mongołowie są wierzący i któryś kierowca zatrzymał się obok świątyni kiedy wracaliśmy z kolejnej podróży po stepie i mogłem zwiedzić ten zabytek.

PICT0039.JPG
Przed jedną z nielicznych ocalałych świątyń, ten wyższy to ja
Plik ściągnięto 12413 raz(y) 65,38 KB

PICT0003.JPG
Ta świątynia ocalała, większość zniszczyli komuniści
Plik ściągnięto 12413 raz(y) 69,92 KB

PICT0043.JPG
Bogate wnętrze świątyni ocalało i można je podziwiać
Plik ściągnięto 12413 raz(y) 54,88 KB

PICT0011.JPG
Takich posążków jest dużo więcej
Plik ściągnięto 12413 raz(y) 39,28 KB

PICT0031.JPG
Charakterystyczny wystrój ścian świątyni
Plik ściągnięto 12413 raz(y) 53,05 KB

PICT0051.JPG
Jeden z posągów - takie maski można było kupić, u mnie podobna wisi na ścianie
Plik ściągnięto 12413 raz(y) 57,49 KB

PICT0056.JPG
Wielki posąg obok świątyni
Plik ściągnięto 12413 raz(y) 55,62 KB

PICT0041.JPG
Modlący się mnich
Plik ściągnięto 12413 raz(y) 54,82 KB

PICT0042.JPG
Obok świątyni postawiono socjalistyczny pomnik "ku czci"
Plik ściągnięto 12413 raz(y) 49,43 KB

_________________
Witek
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Witold Cherubin 
weteran


Twój sprzęt: SEA/ELNAGH - Fiat Ducato 2,3 TD
Nazwa załogi: włóczykije
Pomógł: 7 razy
Dołączył: 14 Mar 2007
Piwa: 81/48
Skąd: Warszawa-Międzylesie
Wysłany: 2013-10-31, 09:52   Mongolia przed laty

I jeszcze kilka fotek z Mongolii.
Jest to kraj leżący na poziomie kilkuset metrów nad poziomem morza i ma wysokie góry (szczyty powyżej 4000 m n.p.m.), ale jest niemal pozbawiony wody a klimat jest bardzo suchy, prawie nie ma tam opadów deszczu, a opady śniegu są niewielkie.
W czasie gdy tam byłem (listopad, grudzień) panowała śnieżna zima, która jest bardzo mroźna (taka jak na Syberii) ale suche powietrze powoduje, że mróz nie jest taki dokuczliwy jak w naszym klimacie.
Dlatego poruszanie się po mieście przy temperaturze - 25 stopni było nawet dość przyjemne, po kilku godzinach siedzenia w samochodzie lub na sali obrad chętnie chodziłem na spacer, moi współtowarzysze byli już wcześniej w Mongolii i woleli grać w karty i popijać w hotelu.
O tym że zima jest mroźna świadczą ubrania gospodarzy ośrodka, w którym spędziłem jeden z weekendów. Ale to, że ja nie jestem okutany w futro świadczy o tym, że mróz nie jest bardzo dokuczliwy. (patrz zdjęcie)
Płaskie tereny stepowe są okolone i poprzecinane łańcuchami górskimi, które bardzo malowniczo wyglądają z góry, ale niestety nie wolno nam było robić zdjęć kiedy lataliśmy samolotem. Wynikało to z powszechnej w "bloku socjalistycznym" ochrony bliżej nie określonych tajemnic, które były na Zachodzie powszechnie znane dzięki rozwiniętej technice robienia zdjęć z dużych wysokości. Niemniej kiedyś w pobliżu granicy z Chinami widziałem z samolotu tajemnicze budowle, które wyglądały jak stanowiska rakiet, tak przynajmniej powiedział mi spec od uzbrojenia, gdy opisałem mu wygląd tych budowli.

Wydaje mi się, że załączone zdjęcia dają wyobrażenie o mongolskich krajobrazach. Przeważają bezkresne stepowe przestrzenie, na których tylko latem przez około dwa miesiące rośnie trawa i kwiaty, drzewa rosną tylko w rejonach górzystych i to dość rzadko, natomiast przez większą część roku w stepie jest tylko wysuszona słońcem ziemia. Trzeba pamiętać, że w lecie temperatura sięga + 50 stopni. Dlatego Mongołowie noszą przez cały rok szczelną odzież (stanowiącą rodzaj termosu) i piją słoną herbatę z łojem, aby do minimum ograniczyć wydzielanie potu.
No i takie są moje wspomnienia z Mongolii, w której niewiele się zmieniło (zmiany są widoczne w centrum Ułan Bator) i nadal najpowszechniejszym środkiem lokomocji jest koń, a najwygodniej mieszka się w jurtach.
Pozdrawiam serdecznie :spoko

PICT0027.JPG
Mróz nie był bardzo dokuczliwy, a w tym czasie było chyba -25 stopni
Plik ściągnięto 12393 raz(y) 71,07 KB

PICT0044.JPG
Mieszana wielonarodowa grupa gdzieś w stepie, tym razem wozili nas Wołgami
Plik ściągnięto 12393 raz(y) 69,19 KB

PICT0018.JPG
Na horyzoncie widać zaśnieżone góry
Plik ściągnięto 12393 raz(y) 56,25 KB

PICT0019.JPG
Okolice ośrodka, w którym jedliśmy upolowane kozice
Plik ściągnięto 12393 raz(y) 47,02 KB

PICT0045.JPG
Wyprawa na polowanie w górach, drogę toruje Mongoł z szuflą
Plik ściągnięto 12393 raz(y) 71,86 KB

PICT0014.JPG
W takich górach polowaliśmy na kozice
Plik ściągnięto 12393 raz(y) 65,04 KB

_________________
Witek
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
WHITEandRED
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-01, 21:27   

"mimo braku szerszego zainteresowania moimi wspomnieniami"

Nie rozumiem, o czym Ty tu mówisz, leci :pifko
 
 
Frowyz 
stary wyga


Twój sprzęt: Dethleffs Globetrotter L A 531
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 12 Lis 2009
Piwa: 78/43
Skąd: Podbeskidzie ;)
Wysłany: 2013-11-02, 08:43   

Witku rewelacyjna opowieść ! Podejrzewam, że masz jeszcze kilka takich w zanadrzu ;) Jeżeli tak to bardzo bym, prosił o ich przedstawienie... Fajnie poczytać (i pooglądać) o czasach przed moimi narodzinami :) Oczywiście wirtualne piwo na rozwiązanie języka do dalszych opowieści
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum

Dodaj temat do ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group