Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Rumunia odczarowana - wakacje 2014
Autor Wiadomość
dulare 
weteran


Twój sprzęt: Autoroller 3
Pomógł: 12 razy
Dołączył: 27 Paź 2013
Piwa: 75/67
Skąd: Zielonki k. Krakowa
Wysłany: 2014-09-03, 17:55   Rumunia odczarowana - wakacje 2014

Z lekkim opóźnieniem ale zaczynamy naszą relację z dwutygodniowego wyjazdu między innymi do Rumunii. Nie ukrywam że mieliśmy pewne obawy i wyobrażenia ale też mieliśmy dużo informacji od ludzi z forum którzy byli w Rumunii i bardzo ją sobie chwalili. Zapraszam do czytania.

Piątek 8 sieprnia
Ostatnie rzeczy lądują w kamperze - jeszcze dolać wody do zbiornika, jeszcze jedzenie z lodówki do lodówki, pozamykać okna w domu i w drogę. Dzisiejszy odcinek bardzo krótki, z Krakowa przejeżdżamy bliżej przejścia granicznego w Muszynce koło Krynicy. Zatrzymujemy się na nocleg w jednej z leśnych dróg zaraz za przełęczą Krzyżówki i zaczynamy czuć że jesteśmy na wakacjach

Sobota 9 sierpnia
Wczesna pobudka i przestawiamy się na granicę Polsko - Słowacką. Tutaj jest wygodny stolik z ławeczkami, jemy więc spokojne śniadanie i ruszamy dalej. Na najbliższej stacji benzynowej nie da się kupić winietki, a ponieważ na razie jej nie potrzebujemy więc jedziemy dalej. W końcu stwierdzamy że nie będziemy na razie kupować winiety i omijamy trasę szybkiego ruchu w kierunku Koszyc, później omijamy podobną trasę w kierunku na Miszkolc. Na granicy Słowacko - Węgierskiej robimy szybki postój i tutaj też decyzja - nie kupujemy e-matrycy Węgierskiej, w tym momencie nie będzie nam ona potrzebna - do Hajduboszormeny dojedziemy bez problemu przez Tokaj omijając drogi płatne. Droga na Tokaj nie jest tak szybka jak M3, ale za to jedziemy przez spokojne węgierskie wsie i obserwujemy pola słoneczników i przepiękne winnice. W Nyirtelek tuż przed Nyiregyhaza mijamy całą masę straganów z arbuzami, melonami… Jest owocowo i warzywnie. Trochę za późno reflektujemy się że może by coś kupić - stragany już za nami a my mamy nadzieję że będą kolejne (udaje nam się - bliżej Teglas trafiamy na mały targ). Na camping przy termach w Hajduboszormeny docieramy chwilę po drugiej. W sam raz na obiad i popołudniowe moczenie się w basenach :)

Późniejszym popołudniem wybraliśmy się na krótki spacer do miasta (zobaczyć jak wygląda i kupić lody). W samym mieście wiele ciekawego nie zobaczyliśmy - pomniki na rynku, zbór protestancki, jakaś para która właśnie wzięła ślub i na rynku robili kilka konkurencji typowo weselnych - rzucanie bukietem i podwiązką, wspólne zdjęcia, przyjmowanie życzeń :)
Ponieważ jest sobota, baseny termalne są zamykane o 20:00 ale później jest do nich dostęp od 21:00 do północy. Tuż po dziewiątej jest jeszcze całkiem pusto i spokojnie ale im później w noc tym więcej chętnych na wieczorną ochłodę. My wracamy do kampera o dziesiątej - w końcu jutro dalsza część podróży :)

Informacje techniczne:
Postój w lesie pod Muszynką pozycja: N 49.460091°, E 20.96627° (N 49° 27' 36.33", E 20° 57' 58.57")
Camping w Hajduboszormeny: N 47.684213°, E 21.502326° (N 47° 41' 03.17", E 21° 30' 08.38"), cena pobytu 7750 HUF (około 110 zł) za 2 os dorosłe, 2 dzieci, prąd, wstęp na baseny w cenie pobytu.

Camping w Hajduboszormeny.jpg
Plik ściągnięto 201 raz(y) 167,53 KB

Ciekawie rozwiązane rynny.jpg
Plik ściągnięto 221 raz(y) 145,03 KB

Zbór protestancji Hajduboszormeny.jpg
Plik ściągnięto 341 raz(y) 118,05 KB

_________________
"Nie należy wierzyć wszystkiemu co się przeczyta w internecie" - Maria Skłodowska-Curie
Konwerter współrzędnych geograficznych i GPS
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
dulare 
weteran


Twój sprzęt: Autoroller 3
Pomógł: 12 razy
Dołączył: 27 Paź 2013
Piwa: 75/67
Skąd: Zielonki k. Krakowa
Wysłany: 2014-09-04, 09:22   

Zanim ruszę dalej z opisem - poniżej poglądowa mapa naszej trasy. Google Maps w pewnym momencie stwierdził że dalsze modyfikacje (uszczegóławianie) trasy nie są możliwe. Ktoś wie jak uzyskać mapę z większą ilością szczegółów? My nie jeździliśmy najkrótszymi drogami ani najbardziej oczywistymi :) a Google zacina się przy 10-15 modyfikacjach...

Pogladowa mapa trasy.jpg
Plik ściągnięto 415 raz(y) 217,49 KB

_________________
"Nie należy wierzyć wszystkiemu co się przeczyta w internecie" - Maria Skłodowska-Curie
Konwerter współrzędnych geograficznych i GPS
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
dulare 
weteran


Twój sprzęt: Autoroller 3
Pomógł: 12 razy
Dołączył: 27 Paź 2013
Piwa: 75/67
Skąd: Zielonki k. Krakowa
Wysłany: 2014-09-05, 13:24   

Niedziela 10 sierpnia
Ruszamy dość wcześnie - już o 8:00 jesteśmy po śniadaniu, spakowani i gotowi do drogi. Węgierska droga do granicy Rumuńskiej spokojna ale też dość wyboista - na szczęście specjalnie się nie spieszymy. Na granicy policjant zagląda nam do szafy i do łazienki (ciekawe że bardzo duży schowek pod łóżkiem piętrowym nie został skontrolowany). Zaraz za granicą kupujemy e-winietę i wymieniamy trochę euro (jak się później okazuje, około 10% lepszy kurs jest w miasteczku parę kilometrów od granicy). Jedziemy w końcu rumuńskimi drogami i jesteśmy bardzo dobrej myśli - drogi równe i szerokie, jedzie się spokojnie i przyjemnie. Co ciekawe często jest tak że droga jest bardzo dobrej jakości między miasteczkami ale już w samych granicach miasteczka robi się zdecydowanie bardziej dziurawa i zaniedbana. Kierujemy się w stronę Sapanty która słynie ze swojego Wesołego Cmentarza i jak narazie większość drogi mamy płaskiej. Za Satu Mare zaczynają się wzniesienia, góry, serpentyny - jest coraz ciekawiej. Wsie z dużą ilością drewnianej zabudowy, piękne rzeźbione bramy, część mieszkańców w strojach ludowych przesiaduje na ławeczkach przy domach - swojskie klimaty.

W Sapancie tłok - trochę się zagapiłem i zamiast schować się w jednej z bocznych uliczek wjeżdżam wprost w korek przy Wesołym Cmentarzu. Samochody parkują po obu stronach wąskiej ulicy, autokar na środku wysadza ludzi, miejscowi trąbią na turystów a ja staram się przepchać kamperem jeszcze trochę dalej. W końcu parkujemy przy samym brzegu betonowego rowu i idziemy - kierujemy się nie na główny cmentarz w Sapancie tylko na stary cmentarz - tutaj też można obejrzeć typowe dla Sapanty kolorowe nagrobki ale za to nie ma turystów i jest zdecydowanie spokojniej. Pod właściwy cmentarz też zaglądamy - oglądamy kramy z różnościami, zaglądamy na obiad do restauracji i przyglądamy się przez bramę “turystycznemu” cmentarzowi. Jest tutaj też kościół, który mimo że budowany współcześnie ma już nad swoją główną nawą postawioną bardzo charakterystyczną wysoką drewnianą iglicę. Takie połączenie swojskiego wyglądu z nowoczesną betonową budowlą... Na płotach wielu okolicznych domów wiszą dywany, kilimy, koszule ludowe i inne różności dla turystów. Przy płotach starsze panie na stołeczkach sprzedają swoje wyroby. Przy jednym z płotów spotykamy starowinkę siedzącą przy kupie żwiru - wygląda całkiem jakby ten żwir sprzedawała turystom - niestety nie zdążyliśmy zrobić zdjęcia bo widać chętnych na zakup nie było i staruszka zwinęła stołek i podreptała do domu.

Z Sapanty jedziemy do Barsana a dokładnie do Monastyru Barsana - pięknego drewnianego kompleksu klasztornego w którym żyją i pracują prawosławne mniszki. Pięknie zagospodarowany teren, budynki z bogatymi rzeźbieniami, cerkiew, polowe ołtarze, małe muzeum - jest miejsce i czas żeby chwilę odetchnąć podczas drogi. Niemal ciagle jedziemy między starymi drewnianymi zabudowaniami - wsie są położone niemal wyłącznie przy głównej drodze i za pierwszym rzędem domów są już tylko ogródki, wzgórza, pola. Widać że jest tutaj biednie - samochodów niemal nie widać, domy są zadbane ale stare nie odnawiane, zaprzęgi konne są na porządku dziennym. Przyglądamy się pieknie rzeźbionym bramom wjazdowym do niektórych gospodarstw, prawosławnym kapliczkom przy drodze… Czujemy trochę jak byśmy jechali przez wielki skansen. Niemal przy każdym domu przy płocie stoi ławka i wciąż widzimy na nich tutejszych mieszkańców - większość w strojach ludowych, odświętnych (jest niedziela) spotykają się ze swoimi sąsiadami - rzadko widać grupy mieszane, gospodynie rozmawiają z gospodyniami, gospodarze z gospodarzami. Odnoszę wrażenie że mało widać ludzi młodych - może to taka tradycja starszych ludzi?

Robi się późno - ruszamy w kierunku Turdy. W okolicach Cluj-Napoca mamy dość i zjeżdżamy z głównej drogi w stronę wsi Pata. Za wsią wjeżdżamy w polną drogę i układamy się do spania. Jestem właśnie pod prysznicem kiedy słyszę klakson - ktoś najwyraźniej próbuje przejechać tą drogą - a wyglądała na taką spokojną i nie używaną… Staram się szybko spłukać, wychodzę i okazuje się że to taksówkarz - tyle tylko że w tak zwanym międzyczasie zdążył objechać nas polami i teraz już tylko tylne światła jego samochodu widać w oddali w polach. Gdzie on tam jedzie, przecież nic tam nie ma :) Na wszelki wypadek przestawiamy się na drugą stronę wsi i zatrzymujemy na niewielkiej polance przy wylocie jednej ze żwirowych alejek. Tutaj słyszymy już tylko odgłosy krów wracających z pastwiska i świerszcze - w spokoju i nie niepokojeni przez nikogo śpimy do samego rana.

Informacje techniczne
Stary cmentarz w Sapanta (bezpłatny): N 47.969152°, E 23.689227° (N 47° 58' 08.95", E 23° 41' 21.22")
Turystyczny cmentarz w Sapanta (płatny wstęp): N 47.971479°, E 23.695321° (N 47° 58' 17.32", E 23° 41' 43.16") bodaj 2 Lei od osoby + opłata za fotografowanie, nie zwiedzaliśmy, wystarczył nam stary cmentarz także z "wesołymi nagrobkami"
Monastyr (Manastirea) Barsana: N 47.792198°, E 24.093533° (N 47° 47' 31.91", E 24° 05' 36.72") wstęp bezpłatny, zwiedzanie muzeum klasztornego płatne 1 Lei
Nocleg na dziko w pobliżu Turdy (tam gdzie nas nie przeganiał taksówkarz): N 46.730272°, E 23.745961° (N 46° 43' 48.98", E 23° 44' 45.46")

Wesoly Cmentarz Sapanta.jpg
Plik ściągnięto 233 raz(y) 196,29 KB

Wesoly Cmentarz Sapanta - Gornik.jpg
Plik ściągnięto 178 raz(y) 155,32 KB

Wesoly Cmentarz Sapanta - jest tez duzo starych grobow.jpg
Plik ściągnięto 205 raz(y) 188,96 KB

Wesoly Cmentarz Sapanta - jeszcze troche starych grobow na starym cmentarzu.jpg
Plik ściągnięto 225 raz(y) 198,42 KB

Sapanta - pieknie rzezbione wrota.jpg
Plik ściągnięto 223 raz(y) 181,19 KB

Cerkiew w Manastirea Barsana.jpg
Plik ściągnięto 257 raz(y) 149,65 KB

Teren Manastirea Barsana - charakterystyczne drewniane iglice.jpg
Plik ściągnięto 200 raz(y) 117,39 KB

Nawet mlodzi ubrani odswietnie.jpg
Plik ściągnięto 219 raz(y) 112,08 KB

Rozmowy sasiedzkie i gospodarskie.jpg
Plik ściągnięto 206 raz(y) 124,76 KB

W Rumunii tez bywa balagan nawet wsrod zadbanych wsi.jpg
Plik ściągnięto 182 raz(y) 155,59 KB

_________________
"Nie należy wierzyć wszystkiemu co się przeczyta w internecie" - Maria Skłodowska-Curie
Konwerter współrzędnych geograficznych i GPS
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
dulare 
weteran


Twój sprzęt: Autoroller 3
Pomógł: 12 razy
Dołączył: 27 Paź 2013
Piwa: 75/67
Skąd: Zielonki k. Krakowa
Wysłany: 2014-09-05, 15:25   

Poniedziałek 11 sierpnia
Zwijamy się dość szybko i już przed dziewiątą rano jesteśmy przy kopalni soli w Turdzie. Na parkingu kilka samochodów - mamy chwilę czasu więc spokojnie jemy śniadanie i idziemy do kasy. Jeśli ktoś z Was był w kopalni soli w Wieliczce albo w Bochni to będzie miał tutaj całkiem inne doświadczenie zwiedzania - za cały przewodnik służy mała mapka z zaznaczonym przebiegiem chodnika (jednego) i położeniem głównych atrakcji. Salina Turda jest bardzo mała - nie ma tutaj wielogodzinnego zwiedzania z przewodnikiem - główny chodnik jest jeden i można (a właściwie należy) jedną z klatek schodowych zejść na dół do jednego z dwóch dostępnych dla zwiedzających wyrobisk. W jednym z nich jest typowy obszar rekreacyjny - stoły do pingponga, minigolf, piłkarzyki i inne rozrywki (płatne), w drugim wyrobisku dno jest zalane niewielką warstwą wody - można tutaj za 10 lei wynająć małą wiosłową łódkę dla maksymalnie trzech osób i popływać od ściany do ściany. Turda słynie z charakterystycznego wyglądu ścian wyrobisk - wyraźnie widać jaśniejsze i ciemniejsze pasy solnego złoża - taka wielka zebra albo agat w powiększeniu. Jeśli nie lubicie chodzić po schodach to można na dół (a później w górę) pojechać windą. Kłopot w tym że może to oznaczać stanie w kolejkach (do schodów kolejek nie ma). Salina Turda słynie też ze zdrowotnych właściwości powietrza - wiele osób ma specjalne karnety wielokrotnego wstępu i przyjeżdżają tutaj na kilka godzin dziennie - stąd już niedługo po otwarciu kopalni niemal wszystkie ławeczki i siedzenia są zajęte przez osoby czytające książki i rozwiązujące krzyżówki. Obejrzenie wszystkich atrakcji zajęło nam nie więcej niż dwie godziny. Warto wiedzieć że obecnie do kopalni wchodzi się tzw nowym wejściem położonym poza miastem. Będąc w środku należy uważać żeby nie pójść w kierunku starego wejścia - chodnik jest dość długi a na końcu można wyjść do miasta, tyle że powrót do samochodu pozostawionego przy nowym wejściu może potrwać sporo czasu.

Z Turdy jedziemy do Sighisoara. Wjeżdżamy na camping Aquarius - mamy trochę szczęścia bo miejsce jest na jeden kamper, na jedną noc - od jutra “nasze miejsce” jest zarezerwowane. Dojazd dość wąski a i zaparkowane po drodze samochody nie ułatwiają zadania. camping jest bardzo mały - zmieści się tutaj raptem kilka samochodów lub przyczep. Jest też pole namiotowe po drugiej stronie basenu ale tam nie ma możliwości wjechania kamperem. Jemy obiad i robimy sobie sjestę przed pójściem na tutejszy basen (w cenie campingu). W basenie woda zimna ale słońce praży więc jest bardzo przyjemnie. Basen jest o tyle ciekawy że poziom wody jest około 1 metra poniżej poziomu trawnika wokół a dodatkowo różne części basenu są przegrodzone metalowymi ogrodzeniami z prętów. Ludzi jest sporo - na basen przychodzi pewnie połowa miasta - ale sporo z nich po prostu plażuje na trawnikach wokół. W ciągu dnia (do godziny 19-stej) kiedy basen jest otwarty dostępne są tylko prysznice z zimną wodą. Po zamknięciu basenu jest też możliwość umycia się w wodzie ciepłej. Ponoć można w ciągu dnia poprosić o klucz do tych ciepłych prysznicy, ale my nie mieliśmy takiej potrzeby.

Wieczorem idziemy do miasta - w obrębie starych murów miejskich można obejrzeć pozostałości pięknego germańskiego miasta z równoległymi ulicami, pięknymi kamienicami - są nawet sporej długości schody prowadzące z centrum miasteczka na szczyt wzgórza na którym poza świątynią mieści się najstarsza tutejsza szkoła - nauczyciele i uczniowie mogli więc wspinać się (i schodzić) nie martwiąc się o zmoczenie ubrania albo co gorsza pośliźnięcie na oblodzonych zimą schodach. W szkole prawie wszystko jest opisane w jezyku niemieckim - podręczniki, tablice poglądowe, pomoce naukowe. To pokłosie germańskiego osadnictwa w tych rejonach. W starym mieście jest też wiele kawiarenek i restauracji - my zatrzymaliśmy się na chwilę spróbować różnych lokalnych słodyczy. Część nam smakowała, część trochę mniej ale taki jest urok próbowania nowych smaków w nowych miejscach :) a przy okazji musieliśmy się mocno odganiać od os które zwietrzyły słodkości i masowo próbowały zniechęcić nas do konsumpcji :) Stare miasto jest malutkie, w ciągu naszego spaceru zwiedziliśmy je właściwie całe - na camping wracaliśmy trochę inną drogą żeby zobaczyć jeszcze fragment nowszej części miasta ale nie widzieliśmy niczego ciekawego. Warto jeszcze wspomnieć że camping Aquarius leży na tyłach cerkwii Świętej Trójcy. Cerkiew otwarta jest tylko w czasie nabożeństw.

Informacje techniczne:
Salina Turda: nowe wejście i parking N 46.587948°, E 23.787482° (N 46° 35' 16.61", E 23° 47' 14.93") wstęp 64 Lei za dwie osoby dorosłe i dwójkę dzieci - mniej niż pojedynczy bilet do Wieliczki :)
Sighisoara Camping Aquarius: N 46.222937°, E 24.796529° (N 46° 13' 22.57", E 24° 47' 47.5") opłata wyłącznie za osoby, 20 Lei od osoby niezależnie od wieku, w sumie 80 Lei, w cenie basen, prąd, WiFi

Salina Turda - glowna komora.jpg
Plik ściągnięto 246 raz(y) 134,86 KB

Salina Turda - glowna komora widok z dolu.jpg
Plik ściągnięto 254 raz(y) 159,1 KB

Salina Turda - duuuuzo schodow.jpg
Plik ściągnięto 264 raz(y) 154,91 KB

Salina Turda - no to jeszcze do tamtej sciany podplyniemy.jpg
Plik ściągnięto 217 raz(y) 142,43 KB

Salina Turda - podziemne jezioro.jpg
Plik ściągnięto 187 raz(y) 198,13 KB

Salina Turda - wyglada jak przekroj agatu ale skala nieporywnywalnie wieksza.jpg
Plik ściągnięto 247 raz(y) 126,93 KB

Salina Turda - plan kopalni.jpg
Plik ściągnięto 202 raz(y) 84,1 KB

_________________
"Nie należy wierzyć wszystkiemu co się przeczyta w internecie" - Maria Skłodowska-Curie
Konwerter współrzędnych geograficznych i GPS
  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
dulare 
weteran


Twój sprzęt: Autoroller 3
Pomógł: 12 razy
Dołączył: 27 Paź 2013
Piwa: 75/67
Skąd: Zielonki k. Krakowa
Wysłany: 2014-09-05, 15:28   

ciąg dalszy zdjęć

Camping Aquarius Sighisoara.jpg
Plik ściągnięto 326 raz(y) 148,83 KB

Camping Aquarius Sighisoara - basen.jpg
Plik ściągnięto 211 raz(y) 128,71 KB

Schody do szkoly w Sighisoara.jpg
Plik ściągnięto 206 raz(y) 161,39 KB

Najstarsza szkola w Sighisoara.jpg
Plik ściągnięto 207 raz(y) 116,17 KB

Sighisoara - kwiaciarka.jpg
Plik ściągnięto 212 raz(y) 116,51 KB

Tymbark to tutaj jedna z popularnych marek.jpg
Plik ściągnięto 323 raz(y) 123,11 KB

Sighisoara widok na kopuly cerkwii.jpg
Plik ściągnięto 209 raz(y) 83,96 KB

_________________
"Nie należy wierzyć wszystkiemu co się przeczyta w internecie" - Maria Skłodowska-Curie
Konwerter współrzędnych geograficznych i GPS
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
dulare 
weteran


Twój sprzęt: Autoroller 3
Pomógł: 12 razy
Dołączył: 27 Paź 2013
Piwa: 75/67
Skąd: Zielonki k. Krakowa
Wysłany: 2014-09-08, 10:48   

Wtorek 12 sierpnia
Z samego rana część załogi idzie do cerkwi obejrzeć poranne nabożeństwo. Jemy szybkie śniadanie i ruszamy dość wcześnie - dziś w planach Bran a ponieważ po drodze jest jeszcze bardzo zachwalany (w przewodniku) Brasow więc zatrzymujemy się tam na chwilę. Parkujemy przy Bulevardul Ereilor - trzeba mieć drobne do parkomatu - i idziemy do centrum. Po drodze kupujemy drożdżowe bułeczki w kształcie małych bagietek z ciekawymi nadzieniami w środku (i bardzo dobrym ciastem). Zaglądamy na chwilę na rynek ale nasz wzrok przykuwa kolejka linowa na górę Tapma - kierujemy się tam i już chwilę później mkniemy wagonikiem kilkaset metrów w górę. Niestety widoki słabe - las zasłania wszystko co najciekawsze, na szczęście obejrzeliśmy panoramę z okien wagonika i z balkonu górnej stacji kolejki. Szybki powrót na dół i kierujemy się w kierunku Czarnego Kościoła (nazwę swoją zawdzięcza wielu pożarom w swojej historii). Na rynku ekipa z Bollywood kręci film i przeganiają turystów z miejsca na miejsce. My jeszcze króciutko przyglądamy się kamieniczkom, szukamy lodów i kierujemy się w kierunku samochodu. Przy okazji informacja - dobre miejsce do parkowania znajduje się przy dolnej stacji kolejki linowej przy Alea Tiberiu Brediceanu - jest tutaj sporo miejsc dla autokarów ale i kamperem spokojnie można zaparkować.

Droga do Bran jest prosta i szybka natomiast w samym miasteczku tłok straszny - turystów dużo, zaparkować nie ma gdzie i już widać że na zamek trzeba stać w kolejce. Jedziemy poza ścisłe “centrum” i lądujemy na parkingu na tyłach komisariatu policji, przy ośrodku zdrowia. Parkujemy obok kampera na włoskich numerach i idziemy te paręset metrów do kasy zamku. Stoimy w pierwszej kolejce - po bilety. Później trochę schodów w górę i stoimy w drugiej kolejce - do wejścia do zamku. Na zamku jak w zatłoczonym tramwaju - człowiek przy człowieku wszyscy poruszają się po komnatach w jednostajnym powolnym tempie. Zamek jest ładny i wart obejrzenia mimo strasznej ilości turystów - małe komnaty, nie przesadzony z przepychem - jak dla ludzi - musiało to być przyjemne miejsce do mieszkania. Jest wypromowany jako zamek w który rezydował hrabia Drakula - albo inaczej Vlad Tepes (po polsku - Wład Palownik). Rzeczywistość jest inna - ten zamek po prosty wyglądał odpowiednio i dlatego jak napisałem wyżej - został wypromowany a właściwą rezydencją Vlada Tepes był zamek Poenari. Tutejszy pełnił natomiast między innymi rolę letniej rezydencji królowej Rumunii Marii. Poniżej zamku obecnie znajduje się cała masa kramów z różnościami dla turystów - oczywiście większość z tego to prosta chińszczyzna jak we wszystkich popularnych miejscach - tyle że tutaj z motywami wampirów i rycerskości :) Oprócz tego trochę stoisk z lokalnymi wyrobami spożywczymi. Tłok i hałas, komercja i konsumpcja :)

Na parkingu obok nas stoi już pięć innych kamperów. Robimy obiad i zastanawiamy się czy nie zostać tutaj na noc - może ktoś jeszcze zostanie? W miasteczku trwa festiwal piwa - mamy ochotę zajrzeć wieczorem więc siadamy z dziećmi tymczasem i spędzamy trochę czasu grając w gry planszowe. Na parkingu zostają dwa kampery - nasz i francuski stojący bok w bok z nami. Dogadujemy się że oni też zostają na noc - będzie raźniej. Dzieci idą spać a rodzice idą do miasta zobaczyć jak wygląda piwny festyn. Jarmark pod zamkiem niemal już zamarł - kramy są sprzątane i zamykane. W miasteczku są dwa sklepy czynne całą noc - robimy małe zaopatrzenie. Na festynie piwnym gra muzyka, można zjeść coś smacznego z kociołka, usiąść, napić się... Turystów coraz mniej, my też wracamy do kampera. Noc jest bardzo spokojna - za oknami szemrze strumyk, policja czuwa nad naszym snem - do rana nie musimy się niczym martwić.

Informacje techniczne:
Brasow: parking płatny w centrum - przy ulicy, parkomaty na monety N 45.645518°, E 25.590806° (N 45° 38' 43.87", E 25° 35' 26.9")
Brasow: parking płatny przy dolnej kolejce na Tampa - też przy centrum, sporo miejsca N 45.640388°, E 25.594368° (N 45° 38' 25.4", E 25° 35' 39.73")
Kolejka linowa na Tampa - 2 os dorosłe, 2 dzieci w górę i w dół - 50 Lei
Zwiedzanie Czarnego Kościoła - 22 Lei (2 os dorosłe, 2 dzieci)
Bran: parking na tyłach komisariatu - bezpłatny N 45.511805°, E 25.365629° (N 45° 30' 42.5", E 25° 21' 56.26")
Zamek Bran wstęp 2 os dorosłe, 2 dzieci + fotografowanie - 60 Lei

Brasow - panorama miasta z kolejki linowej.jpg
Plik ściągnięto 213 raz(y) 176,21 KB

Brasow - rynek.jpg
Plik ściągnięto 218 raz(y) 138,81 KB

zamek Bran lekko zaslaniany przez drzewa.jpg
Plik ściągnięto 192 raz(y) 135,59 KB

Dziedziniec zamku Bran.jpg
Plik ściągnięto 216 raz(y) 165,55 KB

Niewielkie komnaty - w sam raz do mieszkania.jpg
Plik ściągnięto 273 raz(y) 111,15 KB

tajne przejscie z pietra pierwszego na trzecie.jpg
Plik ściągnięto 196 raz(y) 122,96 KB

Podzamcze zamku Bran.jpg
Plik ściągnięto 195 raz(y) 179,05 KB

festiwal piwa widoczny z zamku.jpg
Plik ściągnięto 203 raz(y) 178,58 KB

kociolki z dobrymi rzeczami - na festiwalu piwa.jpg
Plik ściągnięto 211 raz(y) 192,37 KB

nasz parking - bezplatny - na tylach komisariatu.jpg
Plik ściągnięto 200 raz(y) 157,31 KB

_________________
"Nie należy wierzyć wszystkiemu co się przeczyta w internecie" - Maria Skłodowska-Curie
Konwerter współrzędnych geograficznych i GPS
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Załoga G 
stary wyga


Twój sprzęt: CI Elliot 40s 2007
Nazwa załogi: Załoga"G"
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 01 Lis 2010
Piwa: 20/3
Skąd: Lubliniec
Wysłany: 2014-09-08, 18:09   

Witaj Paweł
Czekamy z niecierpliwością na dalszą cześć. Twoja relacja jest bardzo ciekawa i bardzo camperowa czyli są wszystkie szczegóły potrzebne następnym podróżnikom.

My też myślimy o Rumunii, jak wygląda sprawa płacenia kartą?, wymiana waluty i kursy?

Z wielkim sentymentem oglądamy naszego poprzedniego camperka.
:spoko
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
dulare 
weteran


Twój sprzęt: Autoroller 3
Pomógł: 12 razy
Dołączył: 27 Paź 2013
Piwa: 75/67
Skąd: Zielonki k. Krakowa
Wysłany: 2014-09-08, 18:49   

Jeśli chodzi o płacenie kartą to jest raczej słabo - nie na wszystkich stacjach benzynowych można zapłacić kartą, na północy kraju niemal w żadnej się nie da. W małych sklepikach nie da się płacić kartą. W restauracjach w mniejszych miejscowościach nie da się płacić kartą. Właściwie to udało nam się użyć karty raptem dwa razy na stacji benzynowej znanych koncernów przy dużych miastach.

Mieliśmy Euro które zamienialiśmy na Leje - na samej granicy kurs niekorzystny ale już w miejscowości za granicą kurs normalny. Leje wychodzą niemal dokładnie 1 do 1 ze złotówkami (kurs był 4,27 Lei za Euro)
_________________
"Nie należy wierzyć wszystkiemu co się przeczyta w internecie" - Maria Skłodowska-Curie
Konwerter współrzędnych geograficznych i GPS
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
bond
trochę już popisał

Twój sprzęt: t4 multivan
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 21 Gru 2011
Wysłany: 2014-09-09, 07:52   

Witam fajna relacja miło się czyta . My płaciliśmy kartą w kauflandzie lidlu penny na firmowych cpnach np.lukoil . Za 187.08 RON bank śląski pobrał 183.36 zł Szkoda że babcie z palinką nie miały czytników :lol:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
dulare 
weteran


Twój sprzęt: Autoroller 3
Pomógł: 12 razy
Dołączył: 27 Paź 2013
Piwa: 75/67
Skąd: Zielonki k. Krakowa
Wysłany: 2014-09-09, 09:42   

Fakt że nie robiliśmy zakupów w dużych sklepach - w Kauflandzie byliśmy raz. Wszystkie inne zakupy robiliśy raczej w lokalnych małych sklepikach lub na targach gdzie nie było możliwości płacenia kartą.

Za chwilę dalszy ciąg programu...
_________________
"Nie należy wierzyć wszystkiemu co się przeczyta w internecie" - Maria Skłodowska-Curie
Konwerter współrzędnych geograficznych i GPS
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wojciechu 
Kombatant


Twój sprzęt: był - ducato frankia,jest- burstner t603
Nazwa załogi: marwoj
Pomógł: 6 razy
Dołączył: 20 Wrz 2013
Piwa: 137/112
Skąd: Zgierz
Wysłany: 2014-09-09, 10:36   

Relacja - rewelacja. "Zazdraszczamy" Wam bardzo takiego objazdu. Jak wszystko będzie ok. to Wasze wspomnienia będą nam pomocne w przyszłym sezonie. :spoko
_________________
prof-os

Jesteśmy jedyni i niepowtarzalni, pamiętajmy tylko że niedoskonali…
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
dulare 
weteran


Twój sprzęt: Autoroller 3
Pomógł: 12 razy
Dołączył: 27 Paź 2013
Piwa: 75/67
Skąd: Zielonki k. Krakowa
Wysłany: 2014-09-09, 14:20   

Środa 13 sierpnia
Pobudka o siódmej - dziś dłuższy odcinek nad samo morze, nie chcemy startować za późno. Początek drogi między Rasnov a Azuga bardzo kręty i ciekawy widokowo. Okolice trochę jak nasz Nowy Targ - miasteczka w cieniu wysokich gór, wąskie kręte drogi, spokojna jazda… Droga trochę się dłuży. Za Sinaia jest już zdecydowanie lepiej a od Ploiesti autostrada - szybko i spokojnie tylko na odcinku 50 km nie widać żadnej stacji benzynowej. Docieramy do Bukaresztu, obwodnica wygląda trochę dziwnie (jeden pas w każdą stronę, tłoczno, wokół same tereny przemysłowe i usługowe) ale docieramy do autostrady w kierunku Konstancy. Daję sobie jeszcze 25 km na znalezienie stacji benzynowej i jadę. Po 25 kilometrach stacji nie widać, zastanawiamy się wiec nad zjechaniem na najbliższym zjeździe i poszukaniem stacji w miasteczkach obok - na szczęście zanim zjechaliśmy pojawił się znak informujący o “oazie” na naszej trasie i zostaliśmy na autostradzie. Później o dziwo stacje były regularnie w odstępach 15-25 km, tylko ten pierwszy odcinek jakiś taki mniej obłożony…

Do Konstancy docieramy już około drugiej po południu - zaglądamy wobec tego do tutejszego Delfinarium - o godzinie trzeciej jest pokaz. Ceny biletów jak na Rumunię dość wysokie - 50 lei od dorosłego, 25 od dziecka. Delfinarium jest obecnie w przebudowie - budują nowy piękny basen z dużymi trybunami - ale w związku z tym tegoroczne pokazy odbywają się w starym posocjalistycznym budynku, który swoje najlepsze czasy ma już dawno za sobą. Na szczęście delfiny nic sobie nie robią z okoliczności i z przyjemnością oglądamy ich występy. Jeśli ktoś z Was miał możliwość oglądania podobnych pokazów za granicą może się poczuć trochę rozczarowany - mały basen nie daje zbyt wielkich możliwości a i trenerzy nie mają chyba pomysłu na całość przedstawienia. Wszystko tchnie lekko słusznie minionymi czasami. Delfinarium jest otoczone parkiem z małym zoo, jest tutaj też planetarium. Niestety całość obiektu jest bardzo zaniedbana i nieciekawa. Szkoda bo jest potencjał a i bliskość nadmorskich kurortów i hoteli powinna zapewniać chętnych do zwiedzania. Czujemy niedosyt.

Teraz jeszcze kilka kilometrów na camping - jedziemy przez całe Mamaia aż do północnych krańców - tutaj znajduje się camping Mamaia S który mieliśmy zamiar odwiedzić. W recepcji informują że możemy stanąć jeśli znajdziemy sobie miejsce - idziemy zatem na rekonesans. Camping jest dość obłożony ale nie ma tragedii - są wolne miejsca to tu to tam. W końcu docieramy niemal do samej plaży i wybieramy sobie miejsce nieopodal płotu oddzielającego camping od szerokiego piaszczystego pola pokrytego leżakami. Wjeżdżamy kamperem i zakopujemy się z miejsca podczas manewrowania. Na nic podkładanie różności pod koła i kopanie łopatą - zaryliśmy się na amen. Na szczęście obok obozują Rumuni ze sporym terenowym samochodem - lina za tył i w chwilę później nasz kamper stoi na żwirowym placu gotowy wjechać tyłem tym razem w bardziej trawiasty kawałek campingu. Rozwijamy roletę, rozkładamy krzesełka, smarujemy się kremem z filtrem i idziemy nad morze - czujemy się jak w raju. Morze ciepłe, plaża piaszczysta, szeroka i spokojna, lekki wiatr i fale w sam raz do zabawy z dziećmi… Czuję że trafiliśmy we właściwe miejsce. Wieczorem zaglądamy do lokalnego sklepiku (ceny trochę wysokie ale w okolicy nie ma lepszego wyboru) i restauracji (pizza na kolację - mniam) i wracamy do kampera. Biorę drobne upominki (wozimi ze sobą różne polskie drobiazgi) i idę podziękować za pomoc kierowcy terenówki.

Przy okazji podziękowań dostaję porcję Palinki na miodzie i rozpoczynają się nocne rozmowy. Opowiadam pokrótce co już zobaczyliśmy i co jeszcze mamy zamiar zobaczyć, dostaję trochę informacji turystycznych co jeszcze warto by zobaczyć, przechodzimy do tematów dotyczących ich podróży i turystyki w ogóle… Później dowiaduję się trochę o historii Rumunii - o tym że jest właściwie zlepkiem trzech fragmentów - południowo-wschodni pod wpływem tureckim, Mołdawia czyli północ pod wpływem ogólnie rzecz biorąc rosyjskim i Transylwania pod wpływem imperium Austro-Węgierskiego. Mołdawia to część w której ludzie są raczej twardzi, zimy ciężkie więc i Palinka bardzo mocna, pije się trochę jak w Rosji i żyje trochę jak w Rosji. Ludzie zajmują się raczej rolnictwem, większość mieszkańców jest prawosławnych, drewniane budownictwo wciąż jest popularne ale żyje się raczej biednie. Maramuresz i Bukowina to takie trochę terytorium pogranicza - łączy w sobie wady i zalety Mołdawii i Transylwanii, ludzie są przywiązani do tradycji, miesza się protestantyzm z prawosławiem i katolicyzmem, drewniane budownictwo i bogate zdobienia są bardzo popularne. Transylwania to rejon dość “inteligencki” - liczy się tutaj wykształcenie, wiele osób jest trójjęzycznych (rumuński, węgierski, niemiecki), wiele rodzin mieszanych narodowości, powszechnie dba się o porządek i faktycznie widać to w wyglądzie tutejszych miasteczek i wsi. Tereny południowo - wschodnie mają zdecydowane naleciałości tureckie i ogólnie rzecz biorąc orientalne. Oprócz nawyków żywieniowych, orientalnych smaków i zapachów ludzie tutaj mieszkający lubią zabawę i odkładanie rzeczy na później. Dbałość o otoczenie jest zdecydowanie słabsza i odbija się to na wyglądzie wsi i miast. Nikomu się specjalnie nie spieszy a robota jest zrobiona tak żeby się nazywało że jest zrobiona. Trochę taka maniana znana z krajów południowych :)

Porozmawialiśmy też trochę o cyganach (nazwanych przez mojego rozmówcę także “chorobą Rumunii”). O tym że przyciąga ich tutaj mało restrykcyjne prawo fiskalne i o tym jak wpływa to na postrzeganie mieszkańców Rumunii poza jej granicami. Przez to że cyganie od pewnego czasu są nazywani Romami, część mieszkańców krajów zachodnich kojarzy wprost wszystkich Rumunów z cyganami. Powoduje to śmieszne (albo raczej smutne) sytuacje kiedy czasem lepiej przedstawić się jako mieszkaniec Kazachstanu niż Rumunii… Trzeba przyznać że Rumuni z którymi rozmawiałem nie kryli swojego rozgoryczenia takim traktowaniem za granicą. Opowiadali też o tym że społeczność cygańska ma jedną rzecz wartą uwagi - muzykę. Właściwie nic poza tym nie wnoszą do społeczeństwa - nie asymilują się, mają w pogardzie innych śpiewając nawet o tym jacy to oni są sprytni i jak to zarabiają pieniądze kradnąc i oszukując głupich mieszkańców kraju w którym przebywają. Jeśli kiedyś prawo fiskalne w Rumunii zostanie zaostrzone, cyganie bez oglądania się na swoją “historię” przeniosą się tam gdzie będzie im najkorzystniej. Trochę widać już że Słowacja dosyć im odpowiada, ale nie jest to jeszcze taki stopień zadomowienia jak w Rumunii. Dowiedziałem się też jak prawidłowo wymawiać niektóre nazwy miejscowości i atrakcji turystycznych :) Zauważcie że powyższe informacje pochodzą od moich rumuńskich rozmówców i mogą nie być prawdą obiektywną albo historyczną. Dodatkowo po paru łykach palinki moje myśli też już trochę błądziły :) Usłyszałem jeszcze trochę opowieści o Mołdawskich weselach i chrzcinach, ale to już materiał na osobną opowieść...

Informacje techniczne:
Delfinarium w Constanta: N 44.205297°, E 28.643804° (N 44° 12' 19.07", E 28° 38' 37.69") wstęp 50 Lei dorosły, 25 Lei dziecko
Camping Mamaia S: N 44.28426°, E 28.618441° (N 44° 17' 03.34", E 28° 37' 06.39") opłata za dobę za naszą załogę i prąd około 100 Lei

Delfinarium Constanta.jpg
Plik ściągnięto 185 raz(y) 161,55 KB

Nasza miejscowka tuz obok piachu w ktorym sie zakopalismy.jpg
Plik ściągnięto 207 raz(y) 141,97 KB

Plaza Mamaia.jpg
Plik ściągnięto 306 raz(y) 145,56 KB

Taki ciekawy kamper samorobka, nadstawka jest z tworzywa.jpg
Plik ściągnięto 201 raz(y) 201,77 KB

Ten tez sie zakopal ale obylo sie bez holowania.jpg
Plik ściągnięto 189 raz(y) 122,81 KB

_________________
"Nie należy wierzyć wszystkiemu co się przeczyta w internecie" - Maria Skłodowska-Curie
Konwerter współrzędnych geograficznych i GPS
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
dulare 
weteran


Twój sprzęt: Autoroller 3
Pomógł: 12 razy
Dołączył: 27 Paź 2013
Piwa: 75/67
Skąd: Zielonki k. Krakowa
Wysłany: 2014-09-09, 14:51   

Czwartek 14 sierpnia
Od rana jest bardzo gorąco. Byliśmy chwilę nad morzem ale właściwie całe okolice godzin południowych spędziliśmy w cieniu pod roletą. Po południu starsza połowa załogi wsiadła do busa, który kursuje między Navodari a Constancą żeby zobaczyć jak to w tej Constancy jest. Nowsza część miasta jest dość standardowa - bloki, sklepy, sporo ludzi na ulicach. Kiedy już wysiądzie się z busa i zacznie iść na nogach w stronę Starego Miasta okazuje się że wszystko jest strasznie zaniedbane. Bloki z sypiącym się tynkiem, brudne podwórka, parki śmierdzące starym gołębiem - nie bardzo chce się spacerować w takim miejscu. Może pod wpływem wczorajszych opowieści tubylców - dziś zauważam strasznie dużo niedoróbek, zaniedbania, czasem zwyczajnego niechciejstwa. Płot który odgradza ulicę od stromej skarpy (a właściwie klifu) nad portową częścią miasta jest złożony częściowo z blach, częściowo z siatki, dziurawy, kładzie się miejscami… A przy płocie budka wyglądająca jak ToyToy - z cieciem który pilnuje tegoż płotu.

Na Starym Mieście jeszcze ciekawiej - strasznie dużo ruin budynków, niektóre bardzo ładne wille w stanie do wyburzenia - bez podłóg, z wyburzonymi fragmentami ścian, straszące pustymi otworami okiennymi - bardzo to dziwne bo w sąsiedztwie są też nowoczesne biurowce i odnowione budynki. Znaleźliśmy starą opuszczoną synagogę - bez dachu ale używaną przez okolicznych mieszkańców na składzik różności. W jednej z na poły wyburzonych kamienic na parterze zostały niemal same filary a na piętrze mieszkali cyganie... Byliśmy w meczecie - niewielkim, trochę zaniedbanym… Z minaretu można zobaczyć panoramę Constancy i okolic. Zaglądnęliśmy też do cerkwii i przez chwilę przysłuchiwaliśmy się nabożeństwu. Smutne to stare miasto i trochę żal że miając taki potencjał nikt nic z tym nie robi. Ciekawe czy za kilka lat będzie lepiej? Czy u nas też było tak byle jak jeszcze 20 lat temu ale szybciej zmieniliśmy wygląd naszych miast? Zaglądnęliśmy jeszcze na szybkie zakupy do Kauflandu i niedługo później znowu siedzieliśmy w busie jadąc w kierunku campingu. Przyjechaliśmy w sam raz żeby zjeść spokojnie kolację i jeszcze za dnia pójść ponownie nad morze - plażę mieliśmy praktycznie całą dla siebie a ciepła woda była taka kusząca...

Informacje techniczne:
Bus z Mamaia do Constanta: przystanek na przeciwko wjazdu do Mamaia S, cena 5 Lei od osoby do końca linii (do dworca w Constanta)
Wstęp do meczetu: 5 Lei od osoby, w cenie wstęp na minaret

Constanta - fontanna przy dworcu.jpg
Plik ściągnięto 195 raz(y) 116,16 KB

Widok na port a w tle stare miasto.jpg
Plik ściągnięto 205 raz(y) 148,51 KB

Zaniedbane blokowiska.jpg
Plik ściągnięto 206 raz(y) 158,41 KB

Uwaga na tynk odpadajacy od blokow.jpg
Plik ściągnięto 227 raz(y) 141,42 KB

Szklane rybki na telewizor.jpg
Plik ściągnięto 207 raz(y) 137,29 KB

_________________
"Nie należy wierzyć wszystkiemu co się przeczyta w internecie" - Maria Skłodowska-Curie
Konwerter współrzędnych geograficznych i GPS
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
dulare 
weteran


Twój sprzęt: Autoroller 3
Pomógł: 12 razy
Dołączył: 27 Paź 2013
Piwa: 75/67
Skąd: Zielonki k. Krakowa
Wysłany: 2014-09-09, 14:54   

Ciąg dalszy zdjęć z Constanta - widzę że nie byłem konsekwentny, po Rumuńsku nazwę miasta pisze się Constanța z takim dziwnym "ț" które czyta się jak "c" stąd moje ciągłe przeskakiwanie od Constanta do Constanca i z powrotem...

Cerkiew w Constanta.jpg
Plik ściągnięto 204 raz(y) 164,83 KB

Ikonostas cerkwii.jpg
Plik ściągnięto 232 raz(y) 182,99 KB

Okolice synagogi.jpg
Plik ściągnięto 218 raz(y) 217,77 KB

Opuszczona Synagoga.jpg
Plik ściągnięto 197 raz(y) 160,83 KB

Wnetrze meczetu.jpg
Plik ściągnięto 196 raz(y) 154,17 KB

Fantazyjne okablowanie.jpg
Plik ściągnięto 192 raz(y) 156,26 KB

Ciag dalszy fantazyjnego okablowania.jpg
Plik ściągnięto 234 raz(y) 148,99 KB

Rynek starego miasta w Constanta.jpg
Plik ściągnięto 250 raz(y) 112,84 KB

Stare miasto - pomieszanie z poplataniem.jpg
Plik ściągnięto 243 raz(y) 129,42 KB

Zruinowane kamienice byly tutaj czyms normalnym.jpg
Plik ściągnięto 182 raz(y) 165,5 KB

_________________
"Nie należy wierzyć wszystkiemu co się przeczyta w internecie" - Maria Skłodowska-Curie
Konwerter współrzędnych geograficznych i GPS
  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
dulare 
weteran


Twój sprzęt: Autoroller 3
Pomógł: 12 razy
Dołączył: 27 Paź 2013
Piwa: 75/67
Skąd: Zielonki k. Krakowa
Wysłany: 2014-09-09, 15:08   

Piątek 15 sierpnia
Większość dnia spędziliśmy plażując i odpoczywając przy kamperze. Jedynym urozmaiceniem była wycieczka parę kilometrów na północ brzegiem morza. Przy okazji parę słów o tutejszej plaży - piasek jest inny niż nad Bałtykiem - wygląda na bardziej drobnoziarnisty, nie niesie się tak bardzo z wiatrem, przypomina trochę pył. Jest też bardziej szary. Bardzo długo w morze jest płytko a dodatkowo co kilkanaście metrów są mocniejsze wypłycenia. Niestety tutejsze plaże wyglądają na niesprzątane - papierki, butelki, opakowania po papierosach - wszystko wala się wokół a koszy na śmieci nigdzie nie widać. Są leżaki i parasole - leżaki płatne 20 Lei za dzień używania natomiast w cieniu parasola można rozłożyć się za darmo do momentu dopóki ktoś z leżakiem nie wybierze tego miejsca. Niedaleko od naszego campingu wypatrzyliśmy kilka sporej wielkości namiotów w których trwały przygotowania do imprezy - lodówki z logo różnych znanych producentów napojów wyskokowych, naprędce montowane bary, miejsca dla DJów, ogromne kolumny głośnikowe - wyglądało na to że szykowała się niezła impreza. Wieczorem okazało się że impreza jest już dzisiaj - muzyka była dość głośna - dość żeby nie być w stanie zasnąć. Kłopot w tym że nie skończyła się ani o dziesiątej w nocy, ani o północy - trwała do rana i zaczęła cichnąć trochę po wschodzie słońca...

Duzo parasoli i duzo lezakow - lezaki platne a parasole nie.jpg
Plik ściągnięto 202 raz(y) 120,94 KB

Gdzieniegdzie byly dodatkowe atrakcje przy plazy.jpg
Plik ściągnięto 191 raz(y) 110,24 KB

Smieci na plazy byly czyms normalnym a koszy brak.jpg
Plik ściągnięto 195 raz(y) 104,72 KB

_________________
"Nie należy wierzyć wszystkiemu co się przeczyta w internecie" - Maria Skłodowska-Curie
Konwerter współrzędnych geograficznych i GPS
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum

Dodaj temat do ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
*** Facebook/CamperTeam ***