Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: KOCZOR
2010-03-23, 07:43
Pechowców wyprawa do Francji- Hiszpanii cz 1 ( 06-07 2009 )
Autor Wiadomość
przemek_aro 
trochę już popisał
i Aska_aro


Twój sprzęt: fiat ducato knaus( Klausik)
Nazwa załogi: pechowcy :-(
Dołączył: 30 Sty 2009
Postawił 1 piw(a)
Skąd: Zgierz
Wysłany: 2010-03-20, 18:14   Pechowców wyprawa do Francji- Hiszpanii cz 1 ( 06-07 2009 )

nie jest to wprawdzie pierwsza ale druga wyprawa.... o pierwszej następnym razem...

A było to tak ..... pewnego zimowego popołudnia w 2009 roku wpadli do nas nasi znajomi- Agnieszka i Wojtek żeby się poradzić czy do Turcji warto czy nie warto polecieć.. ( byliśmy tam dwukrotnie i byliśmy zadowoleni )... i od słowa do słowa... opowiedzieliśmy im o naszych planach pojechania kamperem do Francji.... i tak doszło do zarażenia nowych jeszcze niewinnych ludzików... temat chwycił.. wynajęliśmy wiec dwa kampery w Poznaniu u "Pana Marka" ( zgodność imion nieprzypadkowa). Na dzień dobry okazało się że nasz kamperek nie ma bagażnika na 4 rowery, ale problem ten za przyzwoleniem wynajmującego, po naszym solennym zapewnieniu ze będziemy uważać został rozwiązany. Wyruszyliśmy w drogę.. pierwszy przystanek w .... Tesco na zakupy. :-/ wieczorna pora przeprawa na niemiecką stronę i jazda po Berlin ( godzina 24.00 ) padnięci postanowiliśmy sie zatrzymać.. ciemno jak w kreciej norce.. zmęczeni znaleźliśmy wolne miejsce na rescie i padliśmy jak kawki. Huk przejeżdżających samochodów nie dal nam spokojnego snu, ale podnieceni wizją przygody rano ponieśliśmy się z łóżeczek i po porannej kawie w drogę. Po kilku kilometrach oczywiście korek, ale cóż nam ? nam to nic wśród wszystkich uczestników podróży wściekłych i zdenerwowanych, część ekipy założyła wrotki i pojechała na oględziny początku korka, a my dziewczyny zostałyśmy na kawce pitej na trawie przy autostradzie ( bezcenne !!!!!). wreszcie korek się rozładował, a my w dobrych humorkach pojechaliśmy dalej, przez Hollandię – następny nocleg.
Potem już Francja ( aurostrady drrrogie wrr) do Paryża..niedziela. Okazało się ze odwiedzanie stolicy świata w tym dniu jest najlepszym pomysłem, kierując się w stronę Sekwany dotarliśmy niedaleko katedry Notre Dame. I spacerkiem wzdłuż rzeki po kilkugodzinnym spacerku ( oglądnąwszy najciekawsze budowle z zewnątrz, wąchając smród moczu pod mostami ( bezcenne!!!), po wspięciu się na drugi poziom wieży Eiffla na piechotę ) wróciliśmy do kamperków zaparkowanych za darmo ( w niedziele za parkowanie się nie płaci) pojechaliśmy pod Disneylandu, który miał być celem następnego dnia. Niespodzianka – parking nieczynny! Można podjechać rano- szukanie postoju, przygarnięci przy następnej stacji benzynowej spokojnie wśród TIR-ów przespaliśmy kolejna noc. Rano dzieciaki nie dały pospać- główna atrakcja dla nich przed nami. Wjeżdżamy na parking- 7.30 pusto.. parkujemy pod budynkiem, gdzie można się spokojnie w ludzkich warunkach umyć.. jest też „ toaleta” dla kamperków. Po śniadanku z wydrukowanymi biletami ( zapłacone wcześniej przez internet- imienne- trzeba mieć przy sobie paszporty) powędrowaliśmy do Disneylandu. Zabawa wspaniała warta , NAPRAWDĘ, warta swojej ceny dla dzieciaków i dla dorosłych.. SUPERR. Wieczorem znużeni do kamperków „ załatwiliśmy „ potrzeby kamperka i pojechaliśmy poza Paryż, by rano pooglądać sobie zameczki na Loara ( w drodze nad hiszpański Atlantyk). Zameczki piękne- parę z okien kamperka dwa ( Chambord i Chenonceau dokładnie ) pierwszy sprawia dość dziwne wrażenie- piękny stojący na trawniku zamek jak „ klejnot bez oprawy, drugi pięknie zadbany z pięknym ogrodem i wnętrzami, nawet dzieci były zachwycone.
Po obiadku w drogę … późnym popołudniem blisko granicy z Hiszpanią zjechaliśmy z autostrady aby zażyć widoków... gdzieś około 15 km od granicy w CB odezwał się zdenerwowany głos Wojtka - „ Przemek zatrzymaj się coś stało się z naszym samochodem – nie jedziemy”- Dodam, że kamperek znajomych nówka nie śmigana 3000 tys przebiegu.. Zatrzymaliśmy się ( HE HE na drodze krajowej w trakcie podjazdu pod górkę, wzbudzając ogólne niezadowolenie hiszpańskich współjechaczy). Zjechaliśmy na boczna drogę i myślimy – ze wstępnych oględzin wynikało że popsuła się turbina :( . Telefon do Pana Marka , telefon do ubezpieczyciela, który dość sprawnie zapewnił nam asisstance (heh we Francji jak ogólnie wiadomo dogadać się po angielsku nie sposób...) Przyjechał ...sympatyczny, niekumaty Pan zajrzał pod maskę ( nie dogaszając papierosa) oświadczył krótko -” turbo- w wpakował kamperka na lawetę.... ( widok jadącego na lawecie kampera - „ bezcenne”). Z początkowego „ gulgotu” wynikało, że zamierza nas zawieść do Paryża...;/ potem jednak okazało się że jedziemy do pobliskiego miasteczka ( około 12 km) do autoryzowanej stacji Forda....Zajechalim.... godzina 18- stacja już zamknięta, owszem właściciel przyjął smochód, ale ogledziny dopiero jutro... I tu niespodzianka !!!! rozumiał po angielsku, więc dogadaliśmy się pomału ze ten samochód to 3000 km przebiegu – zdziwienie- zaskoczenie okrzyk w stronę zaplecza --- przyszedł jakiś koleżka Żorżyk w kobinezonie( jest nadzieja !!! ). otworzyli maskę grzebią patrzą słuchają- uśmiech ( hmmm) Żorżyk założył tylko zsuniętą opaskę z przewodu doprowadzającego powietrze do silnika .. i cud wszystko działa- nawet nie kazali sobie płacić!!!!! ciąg dalszy nastapi..
Ostatnio zmieniony przez przemek_aro 2010-03-23, 18:08, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
przemek_aro 
trochę już popisał
i Aska_aro


Twój sprzęt: fiat ducato knaus( Klausik)
Nazwa załogi: pechowcy :-(
Dołączył: 30 Sty 2009
Postawił 1 piw(a)
Skąd: Zgierz
Wysłany: 2010-03-22, 18:29   

Dojechaliśmy do San Sebastian... Piękne miasto z pięknym widokiem na Atlantyk. Planowaliśmy pozwiedzać ale z uwagi na wcześniejsze przygody zabrakło nam czasu i udaliśmy się na kemping w Orio, mała śliczna miejscowość z fajnym, położonym przy plaży kempingiem ( kierować się na port). Spędziliśmy tam noc połaziliśmy po okolicy, piękne widoki Polecam gorąco!!!! Stąd pojechaliśmy na południe. Jazda autostrada dość monotonna( jedzie się przez obszar prawie pustynny gdzieniegdzie miasta z obowiązkowymi kościołami ( nawet najmniejsze miasto po 2- 3 ) widoki ładne. popołudniu zajechaliśmy do Pampeluny. Jazda przez miasto- ku centrum.... wszędzie "jezdniowe policjanty" ( inne niż w Polsce wysokości około 5 cm i długie jak przejście dla pieszych) i kolejny pech... w pewnym miejscu chopka i krzyk przez CB Wojtka- Urwały się Wam rowery !!!" szybki parking i ocena strat...Na całe szczęście nie wyrwało nam ściany tylko zniszczył się bagażnik ..Przeładowaliśmy rowery do wnętrza kampera ( Miki musiał spać na rozkładanym łóżku- kamper był 6 osobowy). Zwiedzanie miasta w kiepskich nastrojach, udało się zaparkować gdzieś przy centrum..
Twardo jedziemy w stronę Barcelony... nocleg na stacji benzynowej trochę straszno było bo stacja była zamknięta i stał na niej tylko jeden TIR, ale noc minęła szczęśliwie i rano po kilku godzinach dojechaliśmy do celu. Barcelona kemping- przy lotnisku dobrze wyposażony, przy plaży, z dodatkową atrakcja pod postacią startujących i lądujących samolotów- na szczęście do 22 i od 6 rano. rano po wykupieniu biletów na całodzienne zwiedzanie miasta specjalnymi autobusami pojechaliśmy do centrum... miasto powala urodą i rozmaitością architektury, tętni życiem turystycznym no po prostu warte kilku dni pobytu, których niestety nie mieliśmy. :-/ następnym etapem wyprawy miał być park wodny z rożnymi atrakcjami wodnymi ( delfinarium itp ) , ale z powodu rożnych zbiegów okoliczności wyjechaliśmy późno po drodze nieco pobłądziliśmy ( Agnieszka i Wojtek musieli się na domiar złego wrócić do Barcelony ). Postanowiliśmy pozostać z Ich dzieciakami przy plaży i poczekać na ich powrót. Samochód zaparkowaliśmy przy centrum handlowym fakt nieco na uboczu ale dookoła sporo TIRÓW ( w tym także z Polski ). Poszliśmy na plaże jak sie po chwili okazało dla golasów ( bezcenne!!!) my z 4 dzieciaków :-P Opalanko błękit wody super.. Agnieszka i Wojtek wrócili po 2 godzinkach zaparkowali koło nas i razem oddaliśmy się rozkoszą słonecznej kąpieli. Kolejny pech.....
Siedzimy sobie spokojnie gdy podchodzi do nas grupka ludzi ( głównie mężczyzn ) i pyta nas po polsku czy to nasze kampery stoją pod centum- TO MACIE OKRADZIONE SAMOCHODY!!!! :zastrzelic
Przerażenie..... zostałam z dzieciakami a cała reszta ekipy pobiegła do kamerów ( pierwsza myśl paszporty i pieniądze mam z sobą UFFF) zebrałam dzieci ( rozchlipane ) do kupy i idę... no zastaje Przemka barującego się z rozwalonym zamkiem drzwi wejściowych w naszym kamperze .... Wojtkowy został nienaruszony... wchodzę do środka -jakby tornado przewaliło się po samochodzie wszystko powywalane .. nie ma całej elektroniki ( komórki, aparatu fotograficznego, PSP chłopaków i laptopa.. ) ocalało to co było w kabinie.. prawdopodobnie zareagowały czujki ruchu i złodzieje nie zdążyli dojść do kabiny... rozpacz... zaczepiłam jakąś kobietę w mundurze z ochrony centrum, która wskazała mam drogę na pobliski posterunek Policji.. ( samochód z wypożyczalni zniszczony zamek zamknięcia szafek trzeba mieć coś na papierze dla Pana Marka ). Posterunek... oczywiście nikt nie mówi po angielsku- posługując się rozmówkami wyjaśniliśmy co się stało- kazali czekać na następna zmianę, bo miał przyjść ktoś kto gada po angielsku.. czekanie około 3 godzin.. wreszcie jakaś funkcjonaruszka podała nam pismo sporządzone w dwóch językach gdzie mogliśmy określić co nam zginęło i jakie są szkody... UFFF głodni załamani idziemy do samochodów kierunek Francja ( mieliśmy jeszcze zobaczyć Carcassonne) godzina około 19. 30. ostatnie zakupy w ALDIM- głównie duuuzo wina. Agnieszka została z dziećmi, przy samochodach zaparkowanych na PUSTYM parkingu przy sklepie my poszliśmy .. nakupiliśmy wina drobiazgów i czekamy zrezygnowani w kolejce nagle KOLEJNY PECH!! Wpada Karolina - tato krzyczy do Wojtka - jakby tego nie było dosyć jakiś ślepy facet wjechał nam w kampera!!!!!!- :box :zastrzelic
nie wierzymy.... i rzeczywiści jakiś chyba 100 letni kolo wjechał w tył kaperka znajomych... szkody niewielkie ( jak sie wydawało ) ale - kampery z wypożyczalni trzeba mieć papier dla Pana Marka .. czekamy na policję... ( zastanawiając się czy przyjadą nasi znajomi z posterunku i znów nikt nie będzie gadać po angielsku) - przyjechali tym razen gadaja w języku ludzkim.. kilka kwadransów na spisanie oświadczeń...
i najgorsze trzeba o tym wszystkim zawiadomić Pana Marka :zimno :rozmowa była ciężka- nie pamiętam co Pan Marek ( zdenerwowany całą opowieścią , również doniesieniem o zniszczonym bagażniku rowerowym) nagadał Przemkowi ale doprowadził go do furii.
Ilość kwasiorka ( winka miejscowego) nie do opisania aby przełamać stress... Nocleg tuz pod granicą z Francją. Potem droga do Polski długa i bez humoru... Pozdrawiam i życzę aby nie prześladował Was nigdy taki pech pozdrawiam Aśka_aro
Ostatnio zmieniony przez przemek_aro 2010-03-22, 19:05, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
KECZER 
weteran


Twój sprzęt: Gold Camper/Ford Transit. 2,0 TDCI-2006r.
Dołączył: 26 Mar 2007
Piwa: 55/4
Skąd: Józefów / Moskwa
Wysłany: 2010-03-22, 18:53   

Mysle ze wyczerpaliscie linit nieszczescia i roznych pechow i teraz juz tylko slonce pod nogami i platki roz dla PAŃ
nie dawajcie sie "dolowi" bo w ten sposob nikt nie odwiedzi zabojadow i wrednej Barcelony gdzie mnie tez sympatyczni zlodziejaszkowie jako niby policja zrobili na 500 eurasow z marszu na dzien dobry :gwm
oj zycie :zastrzelic
nic tylko ich wsiech zastrzelic :)
pozdrawiam bardzo optymistycznie :lol: :lol: :lol:
_________________
A teraz chwilowo w kraju ojczystym-
Koniec z ROSJA- ciekawe na jak dlugo.....???
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Tadeusz 
Administrator
CamperPapa


Twój sprzęt: Fiat Talento Hymercamp
Nazwa załogi: Kucyki
Pomógł: 16 razy
Dołączył: 06 Lis 2007
Piwa: 1017/1279
Skąd: Otwock
Wysłany: 2010-03-22, 18:58   

Czytając ten smutnawy opis przykrych zdarzeń, przypominam sobie opowieści innych kolegów, podobnie doświadczonych. Różne przygody bywają, ale takich nikomu życzyć nie należy.
Myślę, że jest to nauczką na przyszłość. Jechaliście w dwa kampery. Chyba należało jednak zawsze zostawiać kogoś na dyżurze, szczególnie w Katalonii, która cieszy się złą sławą.

Obyście już nigdy nie przeżywali takiej traumy. :spoko
_________________
Fotki z mojej włóczęgi:
https://picasaweb.google.com/114793023460612116625



W życiu najlepiej jest, gdy jest nam dobrze i źle. Kiedy jest tylko dobrze - to niedobrze.
Ks. Jan Twardowski.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
przemek_aro 
trochę już popisał
i Aska_aro


Twój sprzęt: fiat ducato knaus( Klausik)
Nazwa załogi: pechowcy :-(
Dołączył: 30 Sty 2009
Postawił 1 piw(a)
Skąd: Zgierz
Wysłany: 2010-03-22, 20:05   

Pan Marek zdjął z naszej kaucji spora kwotę pozdrawiam Pana Marka ciule :mrgreen: :kwiatek2
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
przemek_aro 
trochę już popisał
i Aska_aro


Twój sprzęt: fiat ducato knaus( Klausik)
Nazwa załogi: pechowcy :-(
Dołączył: 30 Sty 2009
Postawił 1 piw(a)
Skąd: Zgierz
Wysłany: 2010-03-22, 20:07   

Aha nie zawsze było tak okropnie.. podróż do Włoch i południowej Francji opisze przy chwilce czasu - :lol: była bardzo udana i bez złych przygód..
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
BOGI 
trochę już popisał

Twój sprzęt: Weinsberg 601MQH (dawniej JOINT E33)
Dołączył: 25 Paź 2008
Piwa: 4/3
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-05-08, 10:56   

Witam Przemku_aro

Współczuję „przygód”, bo mimo tego, że wyruszamy w trasy po przygody, tego typu przygód jednak nie chcemy. Jechaliście prawdopodobnie z Sant Sebastian (koło Biarritz) przez Toulouse do Barcelony. Dziwi mnie, że was okradli Hiszpanie, przecież tam pełno wycieczek do Lourt i nie piszę tego z sarkazmem. Sam tamtędy, ale w przeciwną stronę (od Lazurowego Wybrzeża, czyli z Lyonu) jechałem swoim Join E-33 i powiem Wam, że nie wpadła nam do głowy, czyli z Małżonką, najlepszą towarzyszką podróży i życia, możliwość okradzenia nas. Człowiek jednak widzi świat swoimi oczami, przez własne doznania i charakter. Podróżujemy samotnie i czasem to jest na plus (brak kłopotów drugiej ekipy oraz bycie całkowicie niezależnym), jak i na minus (możliwość postoju i noclegu bez obaw, bo w grupie raźniej, pilnowanie pojazdów). Tak też było i na tej trasie. W Carcassone najlepiej zostawiać kampera na dole na parkingu przy Carrfourze, bo przy zamku na parkingi płatne dla autokarów nie chcą wpuszczać a na parkingu dla osobówek czasem nie ma jak zaparkować z ciasnoty lub niskich gałęzi drzew. Natomiast zwiedzanie wybrzeża od Roses do Mataro, to czysta przyjemność. Nie zróbcie takiego błędu jak ja i przed tem obejrzyjcie trasę nad wybrzeżem przez Google Earth. Widać tam będzie każde miejsce i plac postojowy do noclegu, skąd widok na morze Śródziemne jest niezapomniany. Uwaga, na trasy górskie nad samym wybrzeżem lepiej wybierać się kamperkiem z prawidłowo działającym układem chłodzenia silnika i interioru. Jazda stromymi i z zakolami, ale dobrymi drogami po szczytach gór nad wybrzeżem, zjazdy nad morze co jakiś czas. Warto wtedy zaznaczyć te place, gdzie można nocować, Ja niestety nieopacznie minąłem kilka cudownych takich miejsc i potem nie chciało mnie się wracać, zatrzymałem się dopiero koło Perpignan we Francji. Mimo że od granicy francuskiej do Barcelony jest niecałe 200 km, to osobiście uważam ten odcinek wybrzeża za najfajniejszy na całym Lazurowym fragmencie. Najlepiej być tam wrzesień lub maj, mniejszy ruch a dzień już długi i widoki niezapomniane te same.
Pozdrawiam wszystkich.
BOGI
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
koko 
Kombatant


Twój sprzęt: CARTHAGO C-LINE 4.8 I
Pomógł: 7 razy
Dołączył: 19 Sty 2007
Piwa: 60/31
Skąd: Radom
Wysłany: 2010-05-09, 13:08   

Ten temat uczy tych którzy OSZCZĘDZAJĄ na wyjazdach i są dumni że nie korzystali z campingów udając że tylko na dziko to wolność
Moim zdaniem to pozostawienie campera bezpiecznie na campingu i wycieczki n.p skuterem daje SPOKÓJ duszy i luz może to temat do nowej dyskusji
NA STRZEŻONYM CZY NA DZIKO
_________________
KoKo
"Piszę tylko merytorycznie
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
KOCZORKA 
Kombatant


Twój sprzęt: Adria
Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 24 Wrz 2008
Piwa: 20/22
Wysłany: 2010-05-09, 14:25   

Czytam tą Waszą przemek_aro "przygodę" i aż truchleję.
Jakieś chyba fatum tam nad Wami wszystkimi ciążyło, bo tyle nieszczęść w jeden wyjazd. :shock:
Współczuję Wam bardzo mocno i życzę Wam (i reszcie ludków też) żeby takie "przygody" omijały nas z daleka. :bukiet:
przemek_aro napisał/a:
Aha nie zawsze było tak okropnie.. podróż do Włoch i południowej Francji opisze przy chwilce czasu - :lol: była bardzo udana i bez złych przygód..

I tu mnie bardzo pocieszyłaś i ucieszyłaś.
Czekam na relacyjkę i chętnie poczytam i pooglądam foteczki z udanych i szczęśliwych wakacji. :bigok
koko napisał/a:
Ten temat uczy tych którzy OSZCZĘDZAJĄ na wyjazdach i są dumni że nie korzystali z campingów udając że tylko na dziko to wolność

Sorki koko, ale żeby nawet być na jakimś kempingu to trzeba najpierw do niego dojechać.
Zepsuty samochód w drodze, ktoś wjeżdżający "Ci" w tył kamperka na parkingu to jest po prostu pech. :gwm
przemek_aro napisał/a:
Samochód zaparkowaliśmy przy centrum handlowym fakt nieco na uboczu ale dookoła sporo TIRÓW ( w tym także z Polski ).

A gdyby nie poszli na plażę, tylko na zakupy???
Co to niby zmienia?
Kradzieże niestety wszędzie się zdarzają i chyba lepiej pomyśleć...jak lepiej zabezpieczyć kamperka, niż myśleć, że postawię na kempingu i już po kłopocie.
Nie będę i nawet nie wyobrażam sobie tego, żeby poszukiwać kempingu, jak chcę zrobić tylko zakupy. :shock:
Pozdrówka. :spoko
_________________
"Żyj tak, abyś po latach mogła powiedzieć-przynajmniej się nie nudziłam".
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Duszka 
doświadczony pisarz


Twój sprzęt: Ducato Fendt
Dołączył: 10 Sty 2010
Otrzymał 5 piw(a)
Skąd: Łęczna
Wysłany: 2010-05-09, 16:31   

Czytałem już na tym forum różne opisy.Były też przestrogi które miały nas uczulić przed tego typu przygodami.Ale u Was nastąpiła kumulacja.Mam nadzieję że pomału udaje wam się zapomnieć o wszstkim co złe a zostaną tylko najpiękniejsze wspomnienia.A wszystkim życzę aby takie przykrości omijały nas w czasie naszych wędrówek.
_________________
szwagry z załogami z lubelskiej grupy, pozdrawiają wszystkich pozytywnie zakręconych miłośników caravaningu
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
koko 
Kombatant


Twój sprzęt: CARTHAGO C-LINE 4.8 I
Pomógł: 7 razy
Dołączył: 19 Sty 2007
Piwa: 60/31
Skąd: Radom
Wysłany: 2010-05-09, 18:47   

Ja trochę pojeżdziłem i to co piszę to z długiego życia i długiego camperowania i tak :
Większoścć parkingów na zachodzie pod marketami ma złożone bramki wysokościowe tak aby camperem nie było możliwości podjechać.
Jak czytałem na parkingu stały również TIRy był to więc parking ogólnodostępny.
Samochody były wypożyczone stąd jak mniemam mniejsza troska jak o własne i potrącenia z kaucji.
W czasie jazdy nikomu nic sie nie stało i w większości nic się nie dzieje każdy kto ma doświadczenie taką awarie zdiagnozował by nie wysiadając z auta spadek mocy to w większości nieszczelność w układzie doładowania (spadnięcie węża).
A teraz trochę rad dla tych którzy chcą skorzystać
Staram się jeżdzić w towarzystwie max 3 campery
Na parkingach pod sklepami stawać tak aby z boku nikt nie podjechał np samochodem ze specjalnie spreparowaną plandeką
Nie parkować tam gdzie stoi jeden luksusowy camper jeżeli on wkrótce bez przyczyn odjeżdża tzn stał na wabia (znana na poł. Europy metoda)
Na noc staje tylko tam gdzie czuję sie bezpiecznie (metoda na śpiocha)czujnik gazu
Na chwilowe plażowanie j.w
Na dłuższe zwiedzanie,zakupy,plażowanie, restauracje tylko kempingi
Nie zostawiam z zasady campera samego lub mam go na oku.
Nawet jak odchodzę na chwile zamykam na klucz.
Nie zostawiam na wierzchu rzeczy wartościowych
A tak w ogóle trzeba być elektrycznym.
I DLATEGO ŻEBY MIEĆ LUZ PREFERUJĘ KEMPINGI stanowią one 70 -80 % nocy spędzonych na np miesięcznym wyjeżdzie ci co w moim towarzystwie jażdzili przekonują się do tego sposobu wypoczywania trochę drożej ale SPOKOJNIEJ
_________________
KoKo
"Piszę tylko merytorycznie
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
ptasznik 
doświadczony pisarz

Twój sprzęt: pickup
Dołączył: 04 Wrz 2009
Piwa: 2/4
Skąd: Małopolska
Wysłany: 2010-05-09, 18:56   

KOGUT, ale zawsze można skorzystać z programu "france passion" i wtedy postój jest za free
  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
koko 
Kombatant


Twój sprzęt: CARTHAGO C-LINE 4.8 I
Pomógł: 7 razy
Dołączył: 19 Sty 2007
Piwa: 60/31
Skąd: Radom
Wysłany: 2010-05-09, 19:18   

Ja sie targuje i w Grecji w 2008 staliśmy w czterech po dychu a w 2010 na kempingu na plaży po piętnaście także w cztery campery poza tym moje rady są nie o kasie tylko o bezpieczeństwie.
Jak by były o kasie to by drogo kosztowały
_________________
KoKo
"Piszę tylko merytorycznie
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Andrzej 73 
Kombatant
lawendowy


Twój sprzęt: LAIKA KREOS 4009 - 50 EDITION
Nazwa załogi: SŁONECZKA Renata i Andrzej + Patii i Matii
Pomógł: 25 razy
Dołączył: 22 Maj 2009
Piwa: 153/44
Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2010-05-09, 23:39   

Zgodzę się z Koko , gdyż sami przeżyliśmy obrabowanie naszego auta we Włoszech i od tej pory jak pozostawiamy auto to tylko na parkingu strzeżonym jeśli nie ma takiej możliwości to kemping. Fakt kemping kosztuje , ale ile by nas kosztowało jakby skradli nam samochód ? Oprócz strat finansowych dodatkowo nerwy , stres i zepsute wakacje. A nawiasem mówiąc , nam jedna kradzież auta wystarczy . :placze2
_________________
Pozdrawiam Andrzej
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Aulos 
weteran


Twój sprzęt: Ford Transit - Pilote First
Nazwa załogi: SOKOŁY
Pomógł: 2 razy
Dołączył: 14 Lut 2007
Piwa: 62/37
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 2010-05-10, 00:02   

KOGUT napisał/a:
we Francji "tylko" ok. 40 euro za noc

Nam na campingu "Bella Italia" nad jeziorem Garda zaśpiewali ponad 70 Euro za dobę.

koko napisał/a:
Większoścć parkingów na zachodzie pod marketami ma złożone bramki wysokościowe tak aby camperem nie było możliwości podjechać.

Koko troszkę przesadziłeś. Nie mamy takiego doświadczenia jak Twoje, ale zakupy w marketach robiliśmy wielokrotnie we Francji, Włoszech i Niemczech, na bramkę trafiliśmy tylko raz i była otwarta. We Francji na takich parkingach spotykaliśmy nawet punkty serwisowe dla kamperów.
Zgadzam się, że wiele przygód z amatorami cudzej własności, to trochę przez naszą nieostrożność. Sam miałem włamanie do kampera w Rzymie i była to dla mnie nauka - już nigdy nie zostawię go w dużym mieście na parkingu bez dozoru. Faktycznie dobrym rozwiązaniem jest wyjazd w kilka kamperów, ale też nie daje pełnej gwarancji, a rodzi nowe ograniczenia. My podróżujemy z dziećmi i im podporządkowujemy naszą podróż. Nie każdemu taka forma wypoczynku pasuje (nam też nie zawsze :wyszczerzony: ). Lubię mieć zaplanowany tylko ogólny zarys trasy, a później zdać się trochę "na żywioł". W podróży z kilkoma kamperami to może być trudne: albo rezygnuję z mojej wolności, albo ograniczam wolność innych; codzienne kompromisy.
_________________
"Nosiciel nieuleczalnej kamperomanii"
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum

Dodaj temat do ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
*** Facebook/CamperTeam ***