 |
|
|
Halszki i Tadeusza nowa wyprawa do Anglii, Walii i Szkocji. |
| Autor |
Wiadomość |
KOCZORKA
Kombatant

Twój sprzęt: Adria
Pomogła: 1 raz Dołączyła: 24 Wrz 2008 Piwa: 20/22
|
Wysłany: 2009-09-22, 08:27
|
|
|
| Tadeusz napisał/a: | Zanim zaczniemy snuć naszą opowieść, chcemy się z Wami przywitać po długiej nieobecności i wyrazić radość, że nareszcie możemy być z Wami. Było nam już tęskno. |
Witaj Tadzieńku.
O rany!!! To już koniec września!!!
| Tadeusz napisał/a: | Trudno będzie ująć opowieść o naszej wyprawie w formę relacji. Myślę, że lepiej będzie kontynuować formę już zaproponowaną tzn. podzielić opowieść na tematy i każdy traktować jako małą całość.
Co Wy na to? |
Świetny pomysł!!!
Tadzieńku, czas najwyższy na temacik nr.1 (Anglia, Walia czy Szkocja???).
Wybór należy do Ciebie , a ja czekam!!!
Pozdrówka. |
_________________ "Żyj tak, abyś po latach mogła powiedzieć-przynajmniej się nie nudziłam". |
|
|
|
 |
Tadeusz
Administrator CamperPapa

Twój sprzęt: Fiat Talento Hymercamp
Nazwa załogi: Kucyki
Pomógł: 16 razy Dołączył: 06 Lis 2007 Piwa: 1610/2356 Skąd: Otwock
|
Wysłany: 2009-09-22, 09:17
|
|
|
Kochani. Wbrew pozorom, emeryci miewają bardzo mało czasu. W moim przypadku tak właśnie ostatnio jest.
Obiecuję, że doczekacie się.
Teraz tak wielu z nas zakończyło swoje wyprawy, że opisów nie zabraknie. Wiele z tych relacji jest tak interesujących, że czyta się jak ciekawe opowiadanie.
Oby było ich jak najwięcej. |
_________________ W życiu najlepiej jest, gdy jest nam dobrze i źle. Kiedy jest tylko dobrze - to niedobrze.
Ks. Jan Twardowski.
 |
|
|
|
 |
KOCZORKA
Kombatant

Twój sprzęt: Adria
Pomogła: 1 raz Dołączyła: 24 Wrz 2008 Piwa: 20/22
|
Wysłany: 2009-09-22, 09:48
|
|
|
| Tadeusz napisał/a: | Obiecuję, że doczekacie się. |
Październik pewnie odpada, bo zlot za zlotem.
Ale w listopadzie, to już Tadzieńku się nie wymigasz.
Pozdrówka i do zobaczenia na najbliższych zlotach. |
_________________ "Żyj tak, abyś po latach mogła powiedzieć-przynajmniej się nie nudziłam". |
|
|
|
 |
wbobowski
Kombatant moder

Twój sprzęt: Dethleffs Globetrotter I-645 DB Ducato 2,5TDI
Nazwa załogi: Bobosie
Pomógł: 15 razy Dołączył: 18 Lut 2008 Piwa: 353/135 Skąd: Lublin - Dąbrowica
|
Wysłany: 2009-09-23, 19:24
|
|
|
| Tadziu, my czekamy niecierpliwie, aby porównać z naszymi zeszłorocznymi wypadami na wyspy. |
_________________ Włodek i Ela
Nasze kamperki
 |
|
|
|
 |
darciox
doświadczony pisarz Życie za krótkie by je marnować

Twój sprzęt: RENAULT MASTER ADRIA P679SG
Nazwa załogi: żeberko
Dołączył: 22 Kwi 2009 Skąd: Walsall UK
|
Wysłany: 2010-01-21, 13:57
|
|
|
Tadeusz naprawdę nie ma czasu.Nie dzieli się przygodami.Zapraszam wszystkich na wyspę jest co zwiedzać i co podziwiać. Jeśli ktoś tu zawita do Angli zapraszam do mnie na popas,chętnie z żoną ugościmy.Pozdrawiamy
Jeśli chcecie wkleję fotki z tych stron i okolic. |
_________________ woda,ognisko,las i gwiazdy to lubię |
|
|
|
 |
ML
zaawansowany

Twój sprzęt: Buerstner Levanto A574
Dołączył: 06 Lis 2007 Piwa: 5/3 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: 2010-01-21, 23:12
|
|
|
| darciox napisał/a: | | Jeśli chcecie wkleję fotki z tych stron i okolic. |
Oczywiście, że chcemy i trochę informacji o okolicach.
Pozdrowienia. |
_________________ To tylko MATRIX ...
 |
|
|
|
 |
rysiol
weteran

Twój sprzęt: Dethleffs RT6844 Renault
Pomógł: 2 razy Dołączył: 30 Wrz 2008 Piwa: 94/27 Skąd: Lubartów
|
Wysłany: 2010-01-22, 17:45
|
|
|
| Nie pytaj tylko wklejaj. |
|
|
|
 |
darciox
doświadczony pisarz Życie za krótkie by je marnować

Twój sprzęt: RENAULT MASTER ADRIA P679SG
Nazwa załogi: żeberko
Dołączył: 22 Kwi 2009 Skąd: Walsall UK
|
Wysłany: 2010-01-24, 20:27 hejka
|
|
|
Chyba muszę zrobić nowy temat by wkleić fotki z okolic |
_________________ woda,ognisko,las i gwiazdy to lubię |
|
|
|
 |
Tadeusz
Administrator CamperPapa

Twój sprzęt: Fiat Talento Hymercamp
Nazwa załogi: Kucyki
Pomógł: 16 razy Dołączył: 06 Lis 2007 Piwa: 1610/2356 Skąd: Otwock
|
Wysłany: 2010-01-24, 20:52
|
|
|
Witaj darciox!
Ponieważ włóczymy się po całej U.K. i mamy ogromny materiał, który prezentować będziemy na raty i z podziałem na tematy, więc nic nie szkodzi, jeśli wkleisz swoje zdjęcia tu. Możesz oczywiście założyć nowy temat, by zaprezentować okolice Birmingham, lub jeszcze bliższe Twemu zamieszkaniu - Walsall. Jak wolisz.
Ja, póki co, mam ostatnio ciągle jakieś przeszkody, żeby rozpocząc cykl. Jak siebie znam, to gdy go już rozpocznę, to Was nim zamęczę.
Gdy następnym razem ruszę na włóczęgi po Wyspach, bardzo chciałbym Cię poznać. Bardzo często jestem w pobliżu Walsall.
Pozdrowienia. |
_________________ W życiu najlepiej jest, gdy jest nam dobrze i źle. Kiedy jest tylko dobrze - to niedobrze.
Ks. Jan Twardowski.
 |
|
|
|
 |
darciox
doświadczony pisarz Życie za krótkie by je marnować

Twój sprzęt: RENAULT MASTER ADRIA P679SG
Nazwa załogi: żeberko
Dołączył: 22 Kwi 2009 Skąd: Walsall UK
|
Wysłany: 2010-01-25, 17:36
|
|
|
Zapraszem,chętnie cię ugoszczę.Mój tel jest w moim profilu dostępny dzwoń !
Do tej pory zwiedzałem Anglie podróżując motocyklem,lub z rodzinką samochodem.
Kamper po młu powstaje,wówczas będzie znacznie ciekawiej.
Pozdrawiam i czekamy na was |
_________________ woda,ognisko,las i gwiazdy to lubię |
|
|
|
 |
Tadeusz
Administrator CamperPapa

Twój sprzęt: Fiat Talento Hymercamp
Nazwa załogi: Kucyki
Pomógł: 16 razy Dołączył: 06 Lis 2007 Piwa: 1610/2356 Skąd: Otwock
|
Wysłany: 2010-01-25, 17:48
|
|
|
W tym roku na Wyspy zjedziemy dopiero jesienią. Obiecujemy, że tym razem, będąc w pobliżu, zameldujemy sie.
Pozdrawiamy. |
_________________ W życiu najlepiej jest, gdy jest nam dobrze i źle. Kiedy jest tylko dobrze - to niedobrze.
Ks. Jan Twardowski.
 |
|
|
|
 |
darciox
doświadczony pisarz Życie za krótkie by je marnować

Twój sprzęt: RENAULT MASTER ADRIA P679SG
Nazwa załogi: żeberko
Dołączył: 22 Kwi 2009 Skąd: Walsall UK
|
Wysłany: 2010-01-26, 10:54
|
|
|
Trzymam za słowo i czekam na was |
_________________ woda,ognisko,las i gwiazdy to lubię |
|
|
|
 |
Tadeusz
Administrator CamperPapa

Twój sprzęt: Fiat Talento Hymercamp
Nazwa załogi: Kucyki
Pomógł: 16 razy Dołączył: 06 Lis 2007 Piwa: 1610/2356 Skąd: Otwock
|
Wysłany: 2010-11-01, 00:49 Jak byk z zamku nie chciał mnie wypuścić.
|
|
|
Jak byk z zamku nie chciał mnie wypuścić.
Na pólnocy Walii, w krainie zwanej Snowdonią znajdują się największe i najpiękniejsze zamki walijskie. Jest ich grubo ponad 500 w całej Walii, a wraz z ruinami doszczętnymi, takimi, co to niewiele zostało to ponoć nawet około 800.
Zauroczyły nas swoim bajkowym wyglądem, malowniczym położeniem i swą historią.
Dotarliśmy do jednego z nich, Pernhyn Castle, leżącego blisko granicy z Anglią, zaledwie kilkadziesiąt km od Liverpool. Zamek leży koło Llandegai.
Lało tego dnia jak z cebra. Było popołudnie i wkrótce zamek miał być zamknięty. Stanęliśmy przed kamienną romańską bramą do zamkowych ogrodów, w deszczu sprawiającą dziwnie ponure wrażenie. Obsługa już się zwijała i o wejsciu do zamku nie było mowy. Wciąż jednak brama stała otworem.
- Wiesz Halszko, chciałbym chociaż z zewnątrz pstryknąć troszkę zdjęć. Może zdążę?Obsługa odeszła do zamku, bramy nie zamknęli, więc popstrykam troszkę i niebawem wrócę. Na wszelki wypadek obserwuj bramę. Gdyby chcieli zamykać to poproś o chwilę zwłoki i zadzwoń do mnie, a zaraz wrócę.
Jako rzekłem tak i uczyniłem. Z parasolem i aparatem wszedłem na teren ogrodów. Deszcz lał ale nic to - pomyślałem. Czego się nie robi dla idei.
Zanim skierować się od razu w stronę zamku, poszedłem prosto, zainteresowany zwykłą bramką drewnianą z drutami kolczastymi. Jakoś nie pasowała do tego surowego średniowiecza. Za bramką była rozległa łąka, a za nią widoczny zamek do którego zdążałem.
- Diabli nadali! Ależ do niego kawał drogi. Tym bardziej, że droga doń wiodąca omija tę łąkę, prowadzi przez park.
Widok zamku jednak podniecił moją wyobraźnię. Wiedziałem, że nie odpuszczę.
Na łące pasło się bydło. Bydło jak bydło, nawet nie zwróciłbym na nie uwagi, gdyby nie ta góra mięsa, która wbiła we mnie wzrok.
- Jezus Maria! Nigdy w życiu nie widziałem czegoś podobnego! Żubr przy nim to niewinne cielę.
- Całe szczęście, że nie muszę mieć z tobą do czynienia - pomyślałem. Umarłbym ze strachu.
Zrobiłem mu zdjęcia. Patrzyła bestia prosto w oczy jakby chciał mnie zapamiętać.
Rozstałem się z nim bez żalu i podreptałem do zamku. Nie było blisko, ale nie żałowałem.
Ten zamek różnił się od innych walijskich, bardziej przypominał zamki angielskie z czasów Henryka II, bardziej kanciasty i ponury. Może to ten cholerny deszcz wpływał na mój nastrój, ale takim go widziałem. Jednak spodobał mi się, Usytuowany na wzniesieniu, rozległy, z wyniosłymi wieżycami, taki trochę bajkowy, chociaż z bajki raczej smutnej. Później poczytałem o jego historii i uśmiałem się serdecznie. Otóż jest to neonormańska budowa z XIX w. W romantyzmie wrócono do stylów historycznych, to wtedy właśnie powstał neogotyk. Temu zamczysku można wybaczyć młody wiek bo jest naprawdę piękny i znajduje się w nim bardzo bogata kolekcja dzieł sztuki.
Minął mnie jakiś samochód. Wyjechał z dziedzińca zamkowego w kierunku bramy głównej.
Kierowca nie zwrócił na mnie uwagi. Dobra nasza! - myślałem. Mam fajne zdjęcia, mogę wracać.
W drodze powrotnej podziwiałem wysokie mury, którymi otoczone były ogrody. Wszystko ociekało wodą, było omszałe, przypominało scenografię do filmów grozy.
Nie wiem, czy umiecie sobie wyobrazić co czułem i jaką musiałem mieć minę gdy stanąłem przed bramą. ZAMKNIĘTĄ BRAMĄ !
Moja żona i kamper na zewnątrz, ja w środku, mury wysokie na pięć metrów, ani żywego ducha, więzienie po prostu. Prawie rozpacz. W myślach skląłem kierowcę tego samochodu, bo przecież to on bramę zamknął. Dlaczego mnie ominął?
To, że on mnie potraktował jak element parku można jakoś wytłumaczyć, dlaczego jednak Halszka nie alarmowała?
- Pilnowałam bramy, ale na chwileczkę musiałam wejść do łazienki, a gdy wyszłam brama była zamknięta!
O rany! Muszę pomyśleć. Mury nie do pokonania, na domiar złego wszystko mokre i śliskie. Może udałoby się wleźć na jakieś drzewo zwieszające gałęzie nad murem i tak sprytnie znaleźć się na górze. Potem jednak trzeba spuścić swoje zwłoki na dół. Z tej wysokości nie mam szans dokonać tego bez kontuzji. No, ostatecznie mogę powiązać prześcieradła i zachować się jak uciekinier z więżienia. Przez pręty bramy podałem Halszce aparat i parasol, prześcieradeł jednak nie wziąłem.
Ruszyłem na rekonesans w kierunku łąki. Owa drewniana bramka i kolczaste druty były jedynym słabym punktem w tej twierdzy i jedyną moją nadzieją.
Możecie wierzyć, albo nie, ale to bydlę stało i patrzyło na mnie z nadzieją, że przelezę przez te cholerne druty i będzie miał rozrywkę. To było widać w jego ślepiach.
Czekałem aż się odwróci. Długo czekałem. Nie odwracał się.
Schowałem się za krzewy i stamtąd obserwowałem jego zachowanie. Może odejdzie dalej i zdążę pobiec po łące w lewo wzdłuż ogrodzenia kolczastego z nadzieją, że zdążę przed nim umknąć?
Wyobraźcie sobie, że dobrze wykoncypowałem. Znudził się wreszcie i powoli oddalił się nieco. Nadal czekałem, teraz miałem nadzieję, że odwróci się tyłem. To zwiększy moje szanse na przeżycie.
Gdy się wreszcie odwrócił dokonałem czynów, których nigdy nie spodziewałbym się po sobie.
Najwpierw przelazłem przez druty kolczaste prawie bez szkód, potem wpadłem w błoto po kostki, następnie gnałem jak oszalały po rozmiękłej łące wzdłuż kolczastych ogrodzeń z nadzieją, żę to bydlę mnie nie zauważy.
ZAUWAŻYŁ !
Ruszył w moją stronę. Przypomniał mi się dowcip o wędrowcu uciekającym przed lwem, którego uratowało tylko to, że lew się poślizgnął, a na czym to możecie się domyśleć.
Sam byłem bliski takiego wstydu, ale gnałem co koń wyskoczy.
Rany boskie, on blisko a tu znowu druty! Tym razem prawie fruwałem nad nimi, już niezupełnie bez strat.
Serce wali jak młot, ale rozpiera mnie duma i odczuwam coś w rodzaju euforii, jak po trawce.
Góra mięsa ledwo wyhamowała przed ogrodzeniem, a ja patrzyłem mu w ślepia z dziką satysfakcją. Tak mnie się wydawało, nie jestem tego jednak do końca pewny, bo nogi wciąż trzęsły się ze strachu i wprawdzie uwolniłem się od niebezpieczeństwa, ale byłem na rozległych łąkach poprzedzielanych ogrodzeniami, a wszystkie one kolczaste i wysokie.
Przedzierałem się z determinacją młodzieńca gnającego do swej bogdanki.
Znalazłem nareszcie wyjście. Prowadziło przez pastwisko dla owiec i kóz wprost na podwórko farmy.
Żebyście widzieli minę farmera, kiedy zobaczył przed sobą postrzępioną i ubłoconą postać pytającą o drogę do zamku. Nigdy tej miny nie zapomnę.
O minę Halszki nie pytajcie.
Jestem wdzięczny Najwyższemu, że dał mi tak łagodną i wyrozumiałą towarzyszkę życia.
To jest brama do zamku. Jeszcze otwarta. Na zewnątrz widać kamperka.jpg
|
 |
| Plik ściągnięto 9179 raz(y) 146,74 KB |
Nie wiedziałem, że byk może być tak wielki. Nie wiedziałem również co mnie czeka.jpg
|
 |
| Plik ściągnięto 9179 raz(y) 116,43 KB |
Patrzył prosto w oczy. Teraz jeszcze mogłem go sfotografować.jpg
|
 |
| Plik ściągnięto 9179 raz(y) 126,8 KB |
Zamek zza ściany deszczu wygląda szczególnie ponuro. Bryła jest surowa i odpychająca.jpg
|
 |
| Plik ściągnięto 9179 raz(y) 119,28 KB |
Z tej perspektywy jest monumentalny i groźny. Deszcz wciąż leje.jpg
|
 |
| Plik ściągnięto 9179 raz(y) 132,31 KB |
Z bliska jego groza znika. Obrośnięty dzikim winem wydaję się nawet sympatyczny.jpg
|
 |
| Plik ściągnięto 9179 raz(y) 117,05 KB |
Od tej bramy zamkowej do bramy głównej ogrodów mam daleko. Deszcz leje.jpg
|
 |
| Plik ściągnięto 9179 raz(y) 162,53 KB |
Okna tego zamku, dwudzielne z kolumienkami i okrągłe łuki śiadczyłyby o jego wczesnośredniowiecznym pochodzeniu, ale to styl neonormański..jpg
|
 |
| Plik ściągnięto 8997 raz(y) 135,62 KB |
|
_________________ W życiu najlepiej jest, gdy jest nam dobrze i źle. Kiedy jest tylko dobrze - to niedobrze.
Ks. Jan Twardowski.
 |
| Ostatnio zmieniony przez Tadeusz 2010-11-14, 00:13, w całości zmieniany 4 razy |
|
|
|
 |
| Wyświetl szczegóły |
 |
gino
Kombatant

Twój sprzęt: VW LT SVEN HEDIN 1978r
Nazwa załogi: Gino
Pomógł: 36 razy Dołączył: 29 Mar 2008 Piwa: 638/977 Skąd: ta Radość
|
Wysłany: 2010-11-01, 07:40
|
|
|
hehehe....Tadziu, dzieki tej opowiesci, od rana bede mial dobry humorek..
ale Bysiu...faktycznie ...BYCZY |
_________________ często , wroga z drugiego człowieka tworzy Twój umysł..
a to potrafi zabić wieloletnią przyjaźń ...
#CamperMajstry |
|
|
|
 |
SlawekEwa
Kombatant Slawek Dehler

Twój sprzęt: Blaszka Ducato L4H2 3.0 JTD
Nazwa załogi: Fendziaszki
Pomógł: 29 razy Dołączył: 10 Lut 2007 Piwa: 253/624 Skąd: z głębokiego buszu
|
Wysłany: 2010-11-01, 08:31
|
|
|
Tadziu jesteś WIELKI
Po takiej zaprawie to gonitwa w Pampelunie to dla Ciebie pestka |
_________________ Życie jest dane wszystkim, ale starość tylko wybranym.
 |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do ulubionych Wersja do druku
|
|