 |
|
|
szlakiem miast hanzeatyckich ku Morzu Północnemu |
| Autor |
Wiadomość |
Roza
zaawansowany

Twój sprzęt: Fiat Ducato Eura Mobil 770 HB
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomogła: 2 razy Dołączyła: 27 Mar 2010 Piwa: 103/18 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 2011-02-05, 13:51
|
|
|
Muzeum Lalek
przed przyjazdem do Lubeki mieliśmy w planie odwiedzić trzy miejsca: Dom Buddenbrooków, kawiarnię Niederegger oraz Muzeum Lalek. ten ostatni mieści się w niepozornej, bocznej uliczce, która na początku wygląda całkiem zwyczajnie
...by później stać się bardzo miłym zakątkiem... uwagę zwraca już choćby fakt, że w nazwie nie ma żadnego "strasse" czy "weg" - Kolk, po prostu Kolk
muzeum mieści się w trzech sąsiadujących ze sobą kamienicach
tuż obok mieści się Teatr Lalkowy
przed muzeum stał ten oto wspaniały pojazd
weszliśmy do budynku, w którym mieści się również sklep z pamiątkami związanymi z teatrem lalkowym oraz Lubeką.
przy kupnie biletów (14E dla rodziny 2+2) zostaje ponownie wzięci za Duńczyków- zaczynamy się przyzwyczajać rozpoczynamy zwiedzanie muzeum, którego eksponaty pochodzą z całego świata i niektóre mają nawet 300 lat!!!
bez cienia wątpliwości możemy stwierdzić, że eksponaty reprezentują każdy rodzaj teatralnej sztuki lalkarskiej, z każdego chyba zakątka na Ziemi. wystrój wnętrz wprowadza nas w odpowiedni klimat, a fakt, że byliśmy w tym momencie bodaj jedynymi zwiedzającymi pozwolił nam w spokoju, bez pośpiechu, podziwiać zbiory. komentarz będzie bardzo skąpy- niech przemówią lalki
znajdujemy skromną polską ekspozycję, tłumaczymy tytuł bajki na angielski, gdyż pani z obsługi prosiła nas o to bardzo- czyżby turyści z Polski do tej pory tutaj nie zaglądali??
kontynuujemy zwiedzanie...
tablica informowała o godzinie kolejnego spektaklu
czy widząc i słysząc tego "naganiacza" nie weszlibyście do teatru?
lalki afrykańskie...
wyróżnia je również brak tabu w temacie seksualności
wchodzimy do strefy azji
podziwialiśmy kunszt dawnych twórców lalek, animowane były prawie wszystkie części ciała zwierząt. współczesna sztuka lalkarska idzie na łatwiznę.
te dwie lalki pochodzące z Indii były bardzo duże, wielkości małego człowieka
ta scena była tak sugestywna, że wystarczyło tylko przymknąć oczy, by usłyszeć nowoorleańskie rytmy.
nasza mała skrzypaczka była zaskoczona, że pan gra na skrzypcach łukiem okazuje się, że Muzeum Lalek jest świetnym dopełnieniem zajęć teoretycznych w szkole muzycznej
mogliśmy zobaczyć popularny w Chinach "teatr na ramionach"
niektóre postaci były od razu rozpoznawalne
dział poświęcony mechanice w teatrze lalkowym: koła zębate, dźwignie i przekładnie
po zwiedzeniu tego miejsca nasunęła nam się refleksja, że we wszystkich kulturach na przestrzeni kilku wieków w teatrze lalkowym najpopularniejszymi bohaterami były śmierć, diabeł i czarownica, czyli uosobienia naszych ludzkich lęków.
przy wyjściu mamy zdać relację z polskiej wystawy... nie ma już pani która nas wpuszczała do muzeum, ale zastępująca ją kobieta- hinduska w pięknym stroju ludowym, zapytała nas o tłumaczenie trudnego polskiego tytułu. I tak w niemieckim muzeum tłumaczyliśmy hindusce na język angielski tytuł polskiej bajki... Uff!!! |
_________________ "...wszyscy jesteśmy Grekami na wygnaniu..." |
|
|
|
 |
| Wyświetl szczegóły |
 |
Camper Diem
Kombatant

Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy Dołączył: 01 Wrz 2007 Piwa: 59/73 Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
|
Wysłany: 2011-02-06, 14:53
|
|
|
Lubeka wieczorową porą
wybierając się na wieczorny spacer zorientowaliśmy się, że parking się trochę zapełnił.
w Hali Kongresowej wystawiają akurat musical z muzyką Abby, ale jesteśmy z dziećmi więc nie skorzystamy.
dalej mijamy siedzibę firmy, która od lat konkuruje z Niedereggerem o palmę pierwszeństwa.
wieczorem wszystko wygląda inaczej...
wspaniale oświetlone lodowisko pobiło wszystko. mimo nalegań córek nie zdecydowaliśmy się zapoznawać ich z lodem, bo ewentualna kontuzja byłaby dla nas teraz wyjątkowo niepożądana.
na lodzie królował przystojny mulat; wyczyniał cuda przemieszczając się z ogromną prędkością po całej tafli, najbardziej zaskakujące, że czynił to bezpiecznie!!! (na zdjęciu w pomarańczowej bluzie z białymi rękawami)
gastronomia i stoiska spożywcze oraz pamiątkarskie czynne do późna.
oświetlenie robi klimat!
nawet sklepy do których mieliśmy sporo zastrzeżeń wieczorem wyładniały
znajdujemy kościół św. Jakuba, to przy nim za dnia wypatrzyliśmy plac zabaw.
wieczorna zabawa smakuje jeszcze lepiej niż za dnia
ta część starego miasta o tej porze jest dosyć pusta.
dzisiaj nie mamy ochoty na piwo, kupujemy rum na wieczór.
szukamy tajemniczej, ukrytej uliczki, którą fotografowaliśmy za dnia, ale nie udaje się. znajdujemy za to sklep, w którym kupiliśmy wcześniej wspaniałą figurkę kota.
obserwujemy akcję policji. nie wiemy dokładnie o co chodzi, ale zmieniamy kierunek
naoglądaliśmy się już Lubeki. wracamy do auta zaglądając tylko gdzieniegdzie
trochę żałujemy, że nie mamy z kim zostawić dzieci i przez chwilę nie być rodzicami... niestety nie można mieć wszystkiego żegnajcie Karaiby...
Lubeka zrobiła na nas dobre wrażenie, ale nasz ukochany Danzig nie musi się wstydzić. kiedyś nadrobimy zaległości, a klimat naszego starego miasta, nawet zimą, jest nie do podrobienia.
spędzimy tutaj jeszcze noc, a rano jedziemy do nadmorskiej dzielnicy Lubeki- Travemunde. |
_________________ Camper Diem! |
|
|
|
 |
Wyświetl szczegóły Więcej szczegółów |
Wystawiono 1 piw(a): Yans |
 |
Roza
zaawansowany

Twój sprzęt: Fiat Ducato Eura Mobil 770 HB
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomogła: 2 razy Dołączyła: 27 Mar 2010 Piwa: 103/18 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 2011-02-16, 17:31
|
|
|
jesteśmy Wam coś jeszcze winni...
poznajemy Travemunde
dzisiaj pojechaliśmy do Travemunde. formalnie to dzielnica Lubeki, z jednej strony kurort i miejscowość wypoczynkowa, z drugiej osada rybacka i port. korzystając z nabytego przed wyjazdem "Stellplatz Fuhrera ADAC" znaleźliśmy tam parking dla kamperów położony tuż przy nabrzeżu (Stellplatz am Fischereihafen, N 53 57 19, E 10 51 43). do przejechania mieliśmy 20 km, w tym duży odcinek drogą szybkiego ruchu. po drodze trafił nam się również płatny (2,4E) tunel. nawigacja doprowadziła nas na miejsce jak po nitce.
wjeżdżamy do strefy dla pobytów jednodobowych, tutaj również nie jesteśmy sami.
woda jest tuż za płotem
płacimy 12E za nocleg (wg cennika opłata pow. 8 metrów wynosi 15E), 1E za około 100 l wody oraz 3E za prąd (akurat dzisiaj potrzebowaliśmy). świetną lokalizację mamy gratis
bardzo spodobała nam się atmosfera w przystani rybackiej
widzieliśmy mnóstwo ludzi przychodzących pieszo, przyjeżdżających na rowerach i samochodami po świeże ryby. mimo ogromnej ilości kutrów na nabrzeżu widzieliśmy kolejki.
w niepozornych barach można zjeść różnorakie ryby, nas skusiły "fischbrotchen"- wybór padł na backfischa, czyli tzw. łososia morskiego, a po naszemu czarniaka. ryba, bułka i sos: wspaniałe!!!
najedliśmy się do syta i ruszyliśmy zwiedzać miasteczko. co rusz widzieliśmy statki wpływające i wypływające z portu. promy pasażerskie nosiły bajkowe nazwy, np. Peter Pan czy Robin Hood
na tym statku serwują świeże ryby
obserwowaliśmy samochody i ludzi przemieszczających się promem na drugą stronę kanału rzeki Trave.
nie wszystko nam się podobało... tuż przy nabrzeżu stoi nowoczesna restauracja, pasuje tutaj jak pięść do oka ;(
za to kosze plażowe przed restauracją wyglądały bardzo efektownie
dziewczyny chwilę bawiły się na placu zabaw dla prawdziwych piratów, który nie dość, że dobrze spełnia swoją funkcję to jeszcze świetnie się komponuje z otoczeniem
przez najbliższe 2 godziny spacerowaliśmy uliczkami urokliwego miasteczka, spotykając jedynie niemieckich emerytów (dlaczego w ogóle nie ma tutaj dzieci?)
przed nami klimatyczna uliczka, najstarsze domy rybaków pochodzą z drugiej połowy XVI wieku...
niektóre domy ze starości nie trzymają pionu, ale nadal zachowują swoje piękno
mimo, że tutejsze restauracje wyglądają równie wspaniale...
...obiad zjedliśmy w kamperze. na parkingu sytuacja się zmieniła- nasi sąsiedzi odjechali, pojawił się za to nowy...
 |
_________________ "...wszyscy jesteśmy Grekami na wygnaniu..." |
|
|
|
 |
Roza
zaawansowany

Twój sprzęt: Fiat Ducato Eura Mobil 770 HB
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomogła: 2 razy Dołączyła: 27 Mar 2010 Piwa: 103/18 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 2011-02-16, 18:02
|
|
|
wieczorny spacer po Travemunde
przyszła pora na wieczorny spacer na plażę. znaczy spacer w poszukiwaniu plaży, bo w kurorcie nadmorskim musi przecież być plaża!
tymczasem szliśmy pustym nabrzeżem...
o przepraszam, nie byliśmy sami, z związku z czym odbyło się obowiązkowe karmienie
panie kapitanie, czy możemy posłuchać morskich opowieści?
patrzymy w prawo- muzealny statek żaglowy "Passat"
patrzymy w lewo- budynek jacht klubu, latarnia morska i hotel w oddali...
latarnia w tym momencie nie była udostępniona do zwiedzania, ale to ze wszech miar ciekawy obiekt!
latarnia jest spora, ale przy hotelu "Maritim" wygląda skromnie.
obserwując wypływającego wieczorową porą "Robin Hooda" wyobrażaliśmy sobie siebie latem na promie do Patras...
jest plaża, a na plaży plac zabaw!
dzieci się bawiły, a my żegnaliśmy wzrokiem prom...
weszliśmy jeszcze na falochron.
kamper został hen, hen daleko...
i znowu wróciliśmy na plażę. nie była zbyt piękna, za to pełna muszli. dość powiedzieć, że po ciemku zbieraliśmy je z piasku
czy ktoś widział kiedyś wyższą latarnię?
na plaży trwała akurat jakaś impreza integracyjna. pobawili się trochę, ale główna część programu miała miejsce za drzwiami tego hotelu
na zdjęciach tego nie mamy, ale kiedy się zbliżyliśmy w ogrodzie hotelowym akurat rozpoczynali rozstawiać pochodnie, które miały wskazywać drogę do celu- wyglądało to naprawdę cudnie!!!
główny wjazd do hotelu...
i jeszcze takie ristorante nam się trafiło po drodze
bezskutecznie szukaliśmy informacji turystycznej. potem się dowiedzieliśmy, że była w okolicy dworca kolejowego, a to było chyba jedyne nie odwiedzone przez nas tego dnia miejsce
bardzo szybko (bo młodsza córka musiała iść za potrzebą) wracaliśmy do kampera. po drodze trafiliśmy na etetyczny szalet płatny 0,5E, na tyle duży że zmieściła się tam cała rodzina
a potem już powolutku doczłapaliśmy się na parking. tak w ciemności wygląda przystań...
zabrałem butelki po piwie i poszedłem do Getranke Markt-u. kasjer dziwił się pewnie, czemu biorę kilkanaście piw, a każde inne, podczas gdy wszyscy kupują tę czy inną "skrzynkę miesiąca" ja dziwiłem się za to, że automat do zwrotu butelek przyjmuje wszystkie, nawet po tych piwach których tutaj się nie sprzedaje.
po powrocie do kampera mogłem wspólnie z żoną degustować wspaniałe lekkie niemieckie piwa... |
_________________ "...wszyscy jesteśmy Grekami na wygnaniu..." |
|
|
|
 |
| Wyświetl szczegóły |
 |
Tadeusz
Administrator CamperPapa

Twój sprzęt: Fiat Talento Hymercamp
Nazwa załogi: Kucyki
Pomógł: 16 razy Dołączył: 06 Lis 2007 Piwa: 1610/2356 Skąd: Otwock
|
Wysłany: 2011-02-16, 18:05
|
|
|
No, kochani! Teraz to już zrobiliście mi frajdę nie z tej ziemi.
Uwielbiam Lubekę. To kawał historii, kapitalne zabytki, piękno urbanistyki, muzea i to, co ważne do łażenia po mieście - fantastyczna atmosfera.
Nocowaliśmy na tym samym parkingu, doskonałym dla kamperów i usytuowanym przy samej starówce. Łazilismy tymi samymi uliczkami i to samo nas interesowało. Nawet wiele zdjęć robiliśmy identycznych.
Duuuuże piwko dla Ciebie, babaffa! |
_________________ W życiu najlepiej jest, gdy jest nam dobrze i źle. Kiedy jest tylko dobrze - to niedobrze.
Ks. Jan Twardowski.
 |
|
|
|
 |
Roza
zaawansowany

Twój sprzęt: Fiat Ducato Eura Mobil 770 HB
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomogła: 2 razy Dołączyła: 27 Mar 2010 Piwa: 103/18 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 2011-02-16, 18:06
|
|
|
... i powrót do domu
w nocy zrobiło się zimno i nieśmiało pojawił się śnieg. dla nas to ewidentny sygnał do powrotu. opróżniliśmy nieczystości i pożegnaliśmy się z kotem-rezydentem
jeszcze kilka spojrzeń na plac oraz towarzyszy dzisiejszej nocy i wyjazd!
do wyboru mieliśmy popłynąć promem do Priwall, ale powrót przez tunel w stronę Lubeki okazał się tańszy, szybszy i wygodniejszy. przed Lubeką skierowaliśmy się drogą nr 104 w kierunku autostrady A20. jeszcze przed Schonberg minęliśmy wagę gotową do ważenia samochodów- unikajcie tej drogi przeładowanymi kamperkami!
autostradą przejechaliśmy kilkadziesiąt kilometrów, ale w okolicy Neukloster ta zaczyna biec na północny wschód do Rostocku i jeszcze wyżej, więc pojechaliśmy dalej drogą nr 104. klimaty stawały się coraz bardziej śnieżne, ale okolice nam się podobały. w Teterow zgubiliśmy drogę, bo okazało się, że Niemcy trochę inaczej niż my wyznaczają objazdy i przeoczenie jednego znaku może kosztować stratę czasu i paliwa... dzięki uprzejmemu Niemcowi w czapce uszance straciliśmy tylko pół godziny. za Neubrandenburg wjechaliśmy znowu na autostradę, aby niecałe 70 km dalej wyjechać na drogę ku naszej granicy. przed Pasewalk na wszelki wypadek zatankowaliśmy 10 litrów paliwa.
akurat była pora obiadu, a nie chciało nam się nic samemu robić. wjechaliśmy do wymarłego miasta, udało nam się zlokalizować tylko dwie restauracje. jedna "chińska" na piętrze nad marketem "Netto", a druga- "kebab". myśleliśmy o tradycyjnej niemieckiej gospodzie, ale z braku laku wybraliśmy kuchnię turecką. szliśmy z pewną obawą, zostawiając auto na zupełnie pustej ulicy, ale głód wygrał ze strachem.
lokal w środku bardzo przaśny, taki socrealistyczny. za barem dwóch Turków, sympatycznych skądinąd, a przy stolikach kilka osób, ubranych po "enerdowsku". nie powinno się oceniać ludzi po ubiorze, ale nie da się uniknąć pewnych skojarzeń. wyglądali jak my na przełomie lat 80/90...
dziewczyny zjadły sznycle, które okazały się inną wersją naszych schabowych, a my kebaba, tylko jedno na talerzu, a drugie w placku. wprawdzie głód jest bardzo dobrą przyprawą, ale obiektywnie było smaczne i stosunkowo niedrogie. do tego znakomite piwo z browaru w Lubz...
jazda po niemieckich drogach, nawet tych niższej kategorii jest przyjemnością, wraz z przekroczeniem granicy wjechaliśmy w inną rzeczywistość drogową. najpierw dziury w Szczecinie, a potem koszmar na drodze S3/S6 w okolicy Puszczy Goleniowskiej- to już prawdziwy skandal!!!
dalej było już znośnie, aż dojechaliśmy do Starych Babic, naszego stałego miejsca noclegowego na tej trasie. mogliśmy wprawdzie jechać dalej, ale nie lubimy wracać do domu w nocy...
rano zima wróciła na całego, lekkie opady towarzyszyły nam aż do Gdańska. zatrzymaliśmy się tylko w Wejherowie na stacji BP- świetne hotdogi mają w bardzo smacznych bułkach
do domu wracaliśmy w mieszanych nastrojach. cieszyliśmy się na spotkanie z naszą babcią i kotami, ale tęskniliśmy za przygodą która się właśnie kończyła...
przejechaliśmy ponad 2000 km, zobaczyliśmy więcej niż się spodziewaliśmy. po raz kolejny przekonaliśmy się, że Niemcy to kraj w którym kamperowanie jest ogromną przyjemnością. niestety podobnie jak i u nas poza sezonem nie można skorzystać z większości atrakcji, dlatego trzeba dobrze planować podróż, by się nie rozczarować... jedno jest pewne- mają bogatą bazę bezpiecznych miejsc noclegowych oraz stacji serwisowych i tego właśnie nam w Polsce brakuje! |
_________________ "...wszyscy jesteśmy Grekami na wygnaniu..." |
|
|
|
 |
Camper Diem
Kombatant

Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy Dołączył: 01 Wrz 2007 Piwa: 59/73 Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
|
Wysłany: 2011-02-16, 18:50
|
|
|
| Tadeusz napisał/a: | Uwielbiam Lubekę. To kawał historii, kapitalne zabytki, piękno urbanistyki, muzea i to, co ważne do łażenia po mieście - fantastyczna atmosfera.
|
dla nas Lubeka niestety oznacza coś więcej- tutaj zmarł i został pochowany dziadek żony, którego nie zdążyła poznać. ba! nawet jego syn, a jej ojciec go nie poznał
właśnie przed momentem dostaliśmy informację, że mimo nieobecności w oficjalnym spisie został jednak pochowany na cmentarzu Vorwerk. czy grób ocalał?- jeszcze nie wiemy. w każdym razie kiedy sprawdzona ostateczna informacja do nas dotrze musimy tam jechać ponownie niezależnie od celu naszej podróży postaramy się jeszcze bardziej poznać miasto
ps. jeśli kogoś interesuje - pan Henryk Nazarczuk z Lubeki prowadzi stronę PolskieNekropolie.de, na której kataloguje polskie groby wojenne na terenie Republiki Federalnej Niemiec z lat 1939-1952. jeżeli ktoś potrzebowałby pomocy jak my, ten człowiek na pewno pomoże! |
_________________ Camper Diem! |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do ulubionych Wersja do druku
|
|