Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Jacek w Norwegii
Autor Wiadomość
Tadeusz 
Administrator
CamperPapa


Twój sprzęt: Fiat Talento Hymercamp
Nazwa załogi: Kucyki
Pomógł: 16 razy
Dołączył: 06 Lis 2007
Piwa: 1610/2356
Skąd: Otwock
Wysłany: 2011-05-04, 08:32   

Jacku, to oczywiste, że pamiętają. :wyszczerzony:
Pamiętają również Twoją obietnicę kontynuacji opowieści o norweskich przygodach.

Pamiętliwi są. :szeroki_usmiech :spoko
_________________
W życiu najlepiej jest, gdy jest nam dobrze i źle. Kiedy jest tylko dobrze - to niedobrze.
Ks. Jan Twardowski.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Pawcio 
Kombatant


Twój sprzęt: Pojazd obozowy Wacek McLouis I
Nazwa załogi: PabemanaTeam
Pomógł: 12 razy
Dołączył: 29 Wrz 2008
Piwa: 141/469
Skąd: z Nienacka
Wysłany: 2011-05-04, 11:34   

Jacek M napisał/a:
Jaszcze mnie tu pamiętają... :mikolaj


Pamiętliwe z nas bestie.. i cierpliwe! :mikolaj
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
WHITEandRED
[Usunięty]

Wysłany: 2011-06-10, 20:46   

:spoko
Ostatnio zmieniony przez WHITEandRED 2015-09-06, 13:09, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
eMKa 
Kombatant


Twój sprzęt: Ducato 2,3 09 CAMPERIA
Nazwa załogi: eMKa
Pomógł: 18 razy
Dołączył: 22 Sty 2010
Piwa: 297/155
Skąd: Kalisz
Wysłany: 2011-06-14, 22:09   

Chyba Cię dogonie, :) wyruszam taką sama trasa 25.06.2011
_________________
Gosia & Krzysiek
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
WHITEandRED
[Usunięty]

Wysłany: 2011-10-28, 17:41   

:spoko
Ostatnio zmieniony przez WHITEandRED 2015-09-06, 13:09, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Pawcio 
Kombatant


Twój sprzęt: Pojazd obozowy Wacek McLouis I
Nazwa załogi: PabemanaTeam
Pomógł: 12 razy
Dołączył: 29 Wrz 2008
Piwa: 141/469
Skąd: z Nienacka
Wysłany: 2011-11-02, 18:04   

eMKa napisał/a:
Chyba Cię dogonie, :) wyruszam taką sama trasa 25.06.2011




Hej eMKa, już wróciłeś? Nie widziałeś gdzieś tam po drodze naszego Jacusia? ;)
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
darboch 
Kombatant
KMW_SILESIA


Twój sprzęt: Rimor Super Brig 648
Pomógł: 5 razy
Dołączył: 17 Lip 2009
Piwa: 68/48
Skąd: Górny Śląsk
Wysłany: 2011-11-03, 10:24   

Pawcio, z tego co zauważyłem Jacek "żegna" się ze swoim kamperem a więc może i z forum również :roll:
_________________
Darek

Relacje z naszych skandynawskich podróży
http://www.camperteam.pl/...pic.php?t=8431. Skandynawia
http://www.camperteam.pl/...pic.php?t=11145 Skandynawia
http://www.camperteam.pl/...pic.php?t=11150 Skandynawia
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Jacek M 
weteran


Twój sprzęt: Dethleffs na J5 2,5D '89 - ciągle jeździ :)
Dołączył: 20 Sty 2007
Piwa: 15/46
Skąd: Siedlce
Wysłany: 2011-11-03, 11:52   

Pawcio napisał/a:
eMKa napisał/a:
Chyba Cię dogonie, :) wyruszam taką sama trasa 25.06.2011


Hej eMKa, już wróciłeś? Nie widziałeś gdzieś tam po drodze naszego Jacusia? ;)


Znowu wyciągacie niedźwiedzia z gawry...
Nic nie obiecam - od pół roku bujamy własny biznes, rozumiecie :shock:
Właśnie próbuję się przełamać przez break even point - co powinno przynieść również i taki skutek poboczny, że od nowa zacznę postrzegać świat zewnętrzny (jako taki).
A wtedy - kto wie... :ok :spoko :aniolek :haha: :kwiatki: :mikolaj :roza:
_________________
"Najlepsze są amerykańskie koszule w kratę.
Bierzesz sobie winko, siadasz nad Wisłą, rozpinasz kołnierzyk.
Najlepsze są amerykańskie koszule w kratę"
M. Piwowski vel A. Krost
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Jacek M 
weteran


Twój sprzęt: Dethleffs na J5 2,5D '89 - ciągle jeździ :)
Dołączył: 20 Sty 2007
Piwa: 15/46
Skąd: Siedlce
Wysłany: 2011-11-03, 11:53   

A z kamperem się nie pożegnałem - nikt go nie chciał :haha: :haha: :haha: :bajer
_________________
"Najlepsze są amerykańskie koszule w kratę.
Bierzesz sobie winko, siadasz nad Wisłą, rozpinasz kołnierzyk.
Najlepsze są amerykańskie koszule w kratę"
M. Piwowski vel A. Krost
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
WHITEandRED
[Usunięty]

Wysłany: 2011-11-04, 15:23   

:spoko
Ostatnio zmieniony przez WHITEandRED 2015-09-06, 13:34, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
eMKa 
Kombatant


Twój sprzęt: Ducato 2,3 09 CAMPERIA
Nazwa załogi: eMKa
Pomógł: 18 razy
Dołączył: 22 Sty 2010
Piwa: 297/155
Skąd: Kalisz
Wysłany: 2011-11-04, 21:29   

Pawcio napisał/a:
eMKa napisał/a:
Chyba Cię dogonie, :) wyruszam taką sama trasa 25.06.2011




Hej eMKa, już wróciłeś? Nie widziałeś gdzieś tam po drodze naszego Jacusia? ;)


Wróciłem - po 5 tygodniach i ponad 10500 km.(dom-dom)
Pełny wrażeń, przymierzam się do relacji, ale aż strach zacząć :shock: .Na forum kilka relacji non stop i to pisanych jak profesjonalne przewodniki.
_________________
Gosia & Krzysiek
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
WHITEandRED
[Usunięty]

Wysłany: 2011-11-04, 21:39   

:spoko
Ostatnio zmieniony przez WHITEandRED 2015-09-06, 13:33, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
darboch 
Kombatant
KMW_SILESIA


Twój sprzęt: Rimor Super Brig 648
Pomógł: 5 razy
Dołączył: 17 Lip 2009
Piwa: 68/48
Skąd: Górny Śląsk
Wysłany: 2011-11-05, 10:18   

eMKa napisał/a:
Pełny wrażeń, przymierzam się do relacji, ale aż strach zacząć .Na forum kilka relacji non stop i to pisanych jak profesjonalne przewodniki.


Zachowaj swoje wrażenia i dawaj, wtedy będzie napewno świetna...nie przejmuj się sie innymi relacjami.
Z ciekawością czekamy na to jak Ty widziałeś Norwegię. :spoko
_________________
Darek

Relacje z naszych skandynawskich podróży
http://www.camperteam.pl/...pic.php?t=8431. Skandynawia
http://www.camperteam.pl/...pic.php?t=11145 Skandynawia
http://www.camperteam.pl/...pic.php?t=11150 Skandynawia
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Pawcio 
Kombatant


Twój sprzęt: Pojazd obozowy Wacek McLouis I
Nazwa załogi: PabemanaTeam
Pomógł: 12 razy
Dołączył: 29 Wrz 2008
Piwa: 141/469
Skąd: z Nienacka
Wysłany: 2011-11-05, 23:02   

eMKa napisał/a:
Wróciłem - po 5 tygodniach i ponad 10500 km



WOW! :ok

Czekamy na relację! :bigok :bigok :bigok
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Jacek M 
weteran


Twój sprzęt: Dethleffs na J5 2,5D '89 - ciągle jeździ :)
Dołączył: 20 Sty 2007
Piwa: 15/46
Skąd: Siedlce
  Wysłany: 2012-11-26, 00:55   Come on the road again!

Powrót po chwili. No dobra - po kilku chwilach :mrgreen: .

Minęło czasu mało-wiele aż nadeszła chwila, w której poczułem, że już mogę pisać dalej – skromnie: przypływ natchnienia, jak to zwykle u wielkich artystów bywa. Parę spraw się widać musiało zadziać, a to bądź: po kilkakroć (coś 4 czy 5 razy) musiałem przerobić stawanie się bezrobotnym, wreszcie ożenić syna, wreszcie otworzyć firmę, wreszcie zarobić, wreszcie stracić na niej, aby na koniec zostać szczęśliwym dziadziem pięknej Zuźki, żeby pojąć, że świat nadal działa, rzeki płyną, słońce wschodzi i zachodzi, a krowy wciąż nazywają się Mećka i Raba, a wszystko to najprawdziwsza prawda! I szczerze mówiąc całe szczęście, że nie musiałem dla rozpoczęcia pisania spalić jakiego Zatybrza, jak ten idiota Neron.

Dziękuję tym z was co dawali mi sygnały, że jestem komuś potrzebny – to ważne. Tedy dla tej wiernej grupki druhów (no i wszystkich pozostałych) opowieść na nowo potoczę.

Zakończyła się ona gdzieś na Nordkappie, a zapowiedziałem pewne ciekawe wydarzenie, którego byliśmy zaskoczonymi świadkami – no to teraz będzie o tem.

Dzień 10, poniedziałek, 9 lipca 2007 – Nordkapp - do godz. 13.30

Na samym wstępie

Otóż więc na samym wstępie - nie do opowieści, tylko do ośrodka Nordkapp, w szklanej gablotce, znajdziemy spory kamień – jest na którymś zdjęciu. Kamień zaopatrzony jest dość sporym wykutym reliefem – bohomazem. Bohomaz rzeczony wygląda jak jakiś znak runiczny choć na pierwszy rzut oka jego kształt kojarzy się raczej z jakimś symbolem azjatyckim. Nie ma żadnego opisu, przez szpary w szklanej gablotce turyści wrzucają kamieniowi drobniaki, którymi jest gustownie oprószony. Co to?

Na razie bez odpowiedzi. Podróżując podziemnym korytarzem prowadzącym do niezachęcającej restauracji z niewidocznym (mgła) widokiem mijamy po drodze atrakcje Nordkappu, takie jak: toaleta, kino z samolotem, kapliczka - niekapliczka i – muzeum Tajlandii (??!) A co robi muzeum Tajlandii na Nordkappie? W pierwszym ruchu – pomijamy jak każda niepilnowana wycieczka jakąś lokalną „izbę pamięci”. Jednak po skorzystaniu ze wszystkich dostępnych z korytarza atrakcji – ciekawość zwycięża - wejdziemy też do muzeum Tajlandii (?!) – co tam. Pierwsze wrażenie – pusto. No bo kto i po co miałby oglądać Tajlandię na Nordkappie – logiczne. Ale w muzeum coś nas zaciekawia – czy nowoczesne rzęsiste oświetlenie wyodrębniające eksponaty? Czy – właśnie cisza i spokój – sami nie wiemy dość, że zaczynamy czytać opisy. I zaczynamy się wciągać w pasjonującą historię, przedstawioną przez ekspozycję.

Kto był turystycznie na Nordkappie?

Na początku dowiadujemy się o odkryciu Nordkappu w XVI w., pierwszej zanotowanej wizycie turystycznej księdza Francesco Negri z Ravenny, który był tu w 1667 podczas swej samotnej podróży na północ, podczas której chciał zgłębić możliwości przetrwania człowieka na dalekiej północy. Swoje podróże ksiądz skrupulatnie opisywał był, dzięki czemu wiemy, co zanotował: "Oto jestem na Nordkapp - na samym skraju cywilizacji - i mogę powiedzieć, że mój głód wiedzy jest zaspokojony. Teraz mogę podróżować na powrót ku ojczyźnie, jeśli Bóg dopuści". No to w sumie - jak my! Po długiej przerwie w znanych ludzkich odwiedzinach, zawitał tu król szwedzki Oskar II w roku 1873. Po prostu stwierdził, że warto sprawdzić, czym też z Woli Bożej przyszło mu zarządzać. Ponieważ relacje tak króla jak i świty były entuzjastyczne – rozpoczął się słaby zrazu, lecz rosnący „ruch turystyczny”. Oczywiście pomogły tu pewne udogodnienia wykonane na cześć królewskiej wizyty – prowizoryczna przystań u stóp Nordkappu i prowizorycznie zorganizowane dojście na górę (nie mogło przecież Królisko najprzód wskakiwać do wody a potem skrabać się po grani). Powstało też na górze pierwsze prymitywne schronienie, z czasem rozbudowywane.

Nic też dziwnego, że Nordkapp, jako północny koniec cywilizacji, pokazano w 1907 odwiedzającemu Szwecję Ramie V, królowi Syjamu. Dziś wizyta kierownictwa azjatyckiego kraju wygląda całkiem normalnie ale na tamte czasy było to dla Europy zjawiskiem dużo ciekawszym niż jakakolwiek z dzisiejszych wizyt – no może gdyby wkurzeni kolejną sondą kosmiczną odwiedzili nas wreszcie kurtuazyjnie Marsjanie – byłoby to zjawisko podobnej skali. W czym rzecz?

Rama V – władca oświecony.

Ano rzecz w tym, że wizyta w Europie króla Chulalongkorna, była pierwszą w historii oficjalną wizytą monarchy Azjatyckiego na dworach europejskich. Mocarstwa europejskie budowały wpływy w koloniach, obalając lokalnych monarchów i obejmując „protektoratem” coraz większe połacie kolonii ale aż do wizyty króla Tajlandii, zwanej wtedy Syjamem, nie znalazł się nikt umiejący nawiązać z Europą równorzędne stosunki. Znaczenie stosunków z Europą docenił podobno już król Dżessadabodindra (Rama III), stryj Chulalongkorna. Pozostawił następcom silne państwo, zwyciężał w konfliktach z Birmą (wspierając Brytyjczyków), Wietnamem i Kambodżą, w znaczny sposób uzależniając te kraje od Tajlandii. Jedyne zagrożenie, przed którym przestrzegł następców, to rosnące wpływy Zachodu. Jednocześnie nie czuł do Europy niechęci ani obawy. Jego następca i jednocześnie brat Mongkut, wprowadził na swój dwór Europejczyków i chętnie korzystał z ich wiedzy. Znał angielski, zatrudnił również angielska nauczycielkę dla swoich dzieci (na kanwie tej historii powstał w 1999 r. film „Anna i król” z Jodie Foster).

Syn króla Mongkuta, wychowanek wspomnianej Jodie Foster (oryginalnie Brytyjki, Anny Leonowens), nazwany później Rama V, postanowił uprzedzić zapędy Europejczyków – jako młody król zdecydował zapoznać się z europejskimi systemami rządów – zwiedził w tym celu Indie brytyjskie i Jawę (rządzoną przez Holendrów). Na bazie zdobytej wiedzy rozpoczął bardzo głębokie reformy państwa i armii. Aby lepiej zrozumieć Europejczyków, król postanowił udać się do Europy. Pierwsza jego wizyta miała miejsce w 1897 roku – wtedy po wylądowaniu we Włoszech przejechał z Rzymu przez Wiedeń i Warszawę do Petersburga i Sztokholmu. Celem wizyty było pozyskanie przychylności cara Rosji jako przeciwwagi do zagrażających Tajlandii Brytyjczyków i Francuzów. Po raz drugi król był w Europie w 1907 – wtedy stocznia w Nicei zbudowała specjalnie dla niego supernowoczesny parowy jacht, którym opłynął Europę i ponowne odwiedził dwory panujące, wtedy też był na Nordkappie.

Rama V w swoich czasach był nazywany przez Tajów พระพุทธเจ้าหลวง /Phra Phuttha Chao Luang/ czyli “Królewski Budda”, ponieważ jako pierwszy z dynastii Chakri wstąpił do klasztoru aby zostać mnichem. Po jego śmierci, króla obwołano mianem พระปิยมหาราช / Phra Piya Maharat/ co można przetłumaczyć jako “Wielki, Ukochany Król”. Cóż takiego zrobił król Rama V, aby zasłużyć sobie na tak wielkie poważanie u Tajów?

Rama V dobrze wykorzystał europejskie podróże

- wprowadził w życie wiele reform, które usprawniły życie w Tajlandii. Począwszy od reform administracyjnych, przez usprawnienie komunikacji lądowej, założenie poczty, telegrafów i telefonów, skończywszy na utworzeniu szkół przy Wielkim Pałacu w Bangkoku, z której jedna wykładała język tajski dla osób mających pracować na dworze królewskim, a druga język angielski nauczany przez obcokrajowców. Rama V, był pierwszym tajskim monarchą, który nie tylko odwiedził sąsiadujące kraje, ale także dwukrotnie udał się do Europy ( był również w Polsce!). Dzięki zauroczeniu europejską kulturą, król Chulalongkorn nakazał wybudowanie wielu pałaców i domów na wzór europejski. Przywiózł z Europy do Tajlandii również zwyczaj jedzenia z użyciem sztućców (dotychczas Tajowie jadali tylko rękoma). Rama V, oparł się również naporowi kolonializmu, podczas gdy sąsiednie kraje stały się koloniami Wielkiej Brytanii i Francji. Tajlandia (ówcześnie Syjam) dzięki bardzo dobrze prowadzonej polityce swojego władcy, uchroniła się od zniewolenia przez inne narody. Dobrym przykładem tutaj wydaje się akt Brytyjsko – Syjamski podpisany w 1909, w którym to Syjam zrzekł się praw do 4 sułtanatów Malajskich na rzecz Wielkiej Brytanii, otrzymując jednocześnie wsparcie finansowe na budowę dróg kolejowych na południu kraju. Król potrafił też w drodze pokojowych negocjacji zagwarantować swemu krajowi pokój z kolonialną Francją i stabilną granicę na zachodzie.

Dla ciekawych podaję pełne imię króla: Phra Bat Somdet Phra Poramintharamaha Chulalongkorn Phra Chunla Chom Klao Chao Yu Hua – co zapisane w oryginale wygląda dużo prościej: พระบาทสมเด็จพระปรมินทรมหาจุฬาลงกรณ์ฯ พระจุลจอมเกล้าเจ้าอยู่หัว – zwanego także Rama V, jako piąty kolejny władca z dynastii Chakri.

Król miał królewskim obyczajem sporo żon, a kilkunastu swoich synów zdecydował kształcić w Europie.

Ciekawostka:

Rama V podczas pierwszej podróży zatrzymał się w Warszawie, mieszkał w Łazienkach, a z zachowanych źródeł wynika, że Polska (wielokrotnie w listach do żony użył tej nazwy, mimo iż formalnie Polska nie istniała) bardzo mu się spodobała. Wiadomo również, że na publiczności polskiej bardzo dobre wrażenie wywołał potężny król z dalekiego kraju, troszczący się o swoich poddanych i zabiegający o ich teraźniejszą i przyszłą pomyślność.

Bogatsi o wiedzę o Ramie V jak również o tajemniczym rycie na kamieniu (tak, ten bohomaz wydrapali Tajowie w 1907 ) rozpełzliśmy się po Nordkappie. Żona z dzieciętami udała się do zewnątrza – ja, markując zainteresowanie wystawą fotogramów rozstawionych u jednej ze scian rozległego hallu – schroniłem się wewnątrz przed dojmującym wichrem. Wystawa zaciekawiła mnie nieco, ponieważ przedstawiała na licznych historycznych fotogramach bardzo zamierzchły Nordkapp, a także wizytę króla Ramy V z początków wieku. Snując się tu i tam zauważyłem także stoliki przygotowane zdaje się do otwarcia tej wystawy – przykryte białymi obrusikami z jakimiś mikroskopijnymi ciasteczkami. Niestety obsługa starała się tak sprytnie manewrować po sali, żeby uniemożliwić mi niepostrzeżone łasowanie. Przyczaiłem się. Z doświadczenia albowiem wiedziałem, że w trakcie takiej imprezy dość łatwo załapać darmowego kielicha, byle tylko stać niedaleko…

Kto to?

Coś się nagle poruszyło - jacyś panowie odrobinę nerwowi pojawili się w okolicach wejścia, znajdującego się w połowie przeszklonej ściany, otwartej na morską perspektywę. No to zaraz zacznie się raut… Aż tu naraz: otwierają się drzwi na zewnątrz i wpadają do środka dziewczątka, młodziutkie speszone, ubrane jakoś ni to zwiewnie, ni to z chińska, sztuk kilka – kilkanaście. Pospiesznie składają parasolki i plastikowe pelerynki, które chroniły je na zewnątrz od wiatru niosącego mżawkę. W trakcie tej operacji drzwi otwierają się ponownie – dwóch szybkich panów z gumą w zębach sygnalizuje nadciągających oficjeli – godny Pan z ciężkim łańcuchem – jak u urzędnika stanu cywilnego toruje drogę dość korpulentnej acz energicznej niewieście lat niecałych 50-ciu. Niewiasta – dziarska, jedynie w sukniej, mimo wichru bez garderoby zwierzchniej, wszelako w odważnych fioletach, pięknie kontrastujących z czarnymi upiętymi w kok włosami i w ciemnych okularach.

I szok: liczne dziewczęta – padają w ukłonie, to znaczy może nie dosłownie na twarz ale wrażenie jest piorunujące – one naprawdę dygają w bardzo głębokich ukłonach i zastygają w bezruchu, a oczęta naprawdę wbijają w ziemię. I jest to najszczersza w świecie feudalna pokora, bez śladu udawania czy koniunktury – szczerze spuszczają oczy w najgłębszym szacunku. Szok!

Królowa – księżniczka (nie wiem) nie próbuje nawet wytłumaczyć dziewczynom, że ich zachowanie jest nie na miejscu, mija je jak powietrze, pozwala odebrać zdjęte okulary i przechodzi w głąb sali. Niestety, nie wiem skąd wyhynięte siły porządkowe w postaci pani policjantki nie pozwalają zbliżyć się w okolice tartinek… Telefon! Pal sześć roaming, królowe (księżniczki?) widuje się oko w oko nie co dzień… „Ania? Widziałaś? Co, też masz zdjęcia? Aleee!”

Dopiero za chwilę oczywista, zdawałoby się, refleksja – a którego to my dzisiaj mamy? Toż Rama V był tu równo 100 lat temu. Prawnuczka? Ale jaja!!!

Chłopaki i żona mają swoją rewelację: jedna z dziewczątek wypuściła na wietrze zwiewną apaszkę swą – Karol, urodzony gentleman, nie mogąc znieść troski młodej damy – puścił się skałami na pomoc i – ułowił, póki co – apaszkę. Oddał dziewczęciu. Jakżesz ono się spłoniło, ileż ukradkowych spojrzeń i nieśmiałych uśmiechów – poezja młodości. I co Karol wziąłeś telefon? (…) Cóż, młodość… 

Patrzę w samochodzie na zdjęcia – skąd ja ją znam? Tak! Wczoraj dość znudzonym krokiem chodziła po sklepie z pamiątkami, wyglądała jak Sophia Loren incognito: chustka na włosach, czarne okulary, spodnie, skórzana kurtka, plus dwóch bodygoryli i zwyczajnie, robiła zakupy. Pomyślałem wtedy sobie coś na temat milionerek z gorylami, nawet nie pamiętam już co prawie.

No takie coś!
Poniżej, na dowód, kilkoro zdjęć zamieszczam.
Aha - taką stronę http://tysiacusmiechow.wordpress.com/tag/rama-v/ wykorzystałem. Trochę. I tę też - nieco: http://www.rp.pl/artykul/869954.html?p=4 - tu jest zresztą więcej o królu w Warszawie - fajne :)

IMG_1378.JPG
Wycieczka w wietrznych okolicznościach.
Plik ściągnięto 5328 raz(y) 53,79 KB

IMG_1380.JPG
I Pan Sędzia
Plik ściągnięto 5328 raz(y) 31,03 KB

IMG_1383.JPG
Fotografia pod tabliczką.
Plik ściągnięto 5328 raz(y) 29,92 KB

IMG_1384.JPG
I jeszcze fotka... jakby mniej wieje...
Plik ściągnięto 5328 raz(y) 26,79 KB

IMG_1385.JPG
Wycieczka - nadciąga...
Plik ściągnięto 5328 raz(y) 66,77 KB

Zdjęcie026.jpg
I po tartinkach.
Plik ściągnięto 5328 raz(y) 46,61 KB

Rama V.jpg
A to główny sprawca zamieszania - JW Rama V
Plik ściągnięto 5328 raz(y) 22,85 KB

Chulalongkorn_and_sons.jpg
A to król z synami.
Plik ściągnięto 5328 raz(y) 49,73 KB

170px-Ruling-monarchs.jpg
A tutaj z kolegami po fachu.
Plik ściągnięto 5328 raz(y) 22,05 KB

_________________
"Najlepsze są amerykańskie koszule w kratę.
Bierzesz sobie winko, siadasz nad Wisłą, rozpinasz kołnierzyk.
Najlepsze są amerykańskie koszule w kratę"
M. Piwowski vel A. Krost
Ostatnio zmieniony przez Jacek M 2012-12-31, 12:30, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum

Dodaj temat do ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
*** Facebook/CamperTeam ***