 |
|
Przesunięty przez: janusz 2011-06-05, 14:15 |
Albania i Czarnogóra 2011 |
| Autor |
Wiadomość |
and123
zaawansowany

Twój sprzęt: RTnFD
Dołączył: 25 Paź 2007 Piwa: 61/22 Skąd: Kraków
|
Wysłany: 2011-06-27, 10:04
|
|
|
| kalliope napisał/a: | | Witam .Jeżdziliście po Albani i Macedoni może znacie drogę E 852 z Macedoni do Tirany. Szukam dobrej i bezpiecznej drogi z Ohridu do Biogradu w Chorwacji. Pozdrawiam |
Witajcie.
Tej drogi nie znamy. Jednak biorąc pod uwagę stan dróg w Albanii, można przypuszczać, że będzie ona w normalnym stanie, czyli ok.
Jedyny odcinek w stanie permanentnego remontu, to droga ze Szkodry do Podgoricy. |
_________________ Pozdrawiam
and123
https://kamperemprzezswiat.wixsite.com/wizytowka |
|
|
|
 |
and123
zaawansowany

Twój sprzęt: RTnFD
Dołączył: 25 Paź 2007 Piwa: 61/22 Skąd: Kraków
|
Wysłany: 2011-06-27, 10:09
|
|
|
Pozwolę sobie zaprosić zainteresowanych na stronę:
http://www.elcamp.pl/wypo...żnika%20cz.%201
gdzie zamieściłem I część "PPP" czyli koordynaty, ceny, spostrzeżenia i takiem tam praktyczne porady z opisywanej w tym wątku trasy.
Oczywiście tu będzie trwało dalej moje "folozofowanie".
Bo i teraz więcej czasu jako, że ............... w Polskę, na wakacje, ruszyliśmy sobie. |
_________________ Pozdrawiam
and123
https://kamperemprzezswiat.wixsite.com/wizytowka |
|
|
|
 |
Wyświetl szczegóły Więcej szczegółów |
Wystawiono 1 piw(a): marmur |
 |
Barbara i Zbigniew Muzyk
Kombatant

Twój sprzęt: fiat ducato2001-Bassa748
Pomogła: 7 razy Dołączyła: 23 Lip 2010 Piwa: 351/396 Skąd: krakow
|
Wysłany: 2011-06-28, 20:07
|
|
|
| wrocilismy z Kremnicy na Slowacji,ale nie bylo pogody,jak nigdy na campingu bylo duzo polakow z okolic Zywca maja tam 160 km,z Krakowa 260km.Po prostu minales sie z powolaniem,rewelacja,ale kiedy bedzie II czesc porad juz z Albanii i CZarnogory,i powrotu przez Sarajewo.Kazdy chetnie przeczyta,no a teraz trudno bedzie sie spotkac z toba w Krakowie,pozdrawiam Barbara Muzyk |
|
|
|
 |
Andrzej1
doświadczony pisarz

Twój sprzęt: Fiat Ducato Elliot Van P
Nazwa załogi: Teresa i Andrzej
Dołączył: 21 Kwi 2009 Piwa: 2/4 Skąd: Czestochowa
|
Wysłany: 2011-06-29, 22:45
|
|
|
| kalliope napisał/a: | | Witam .Jeżdziliście po Albani i Macedoni może znacie drogę E 852 z Macedoni do Tirany. Szukam dobrej i bezpiecznej drogi z Ohridu do Biogradu w Chorwacji. Pozdrawiam |
Witaj
Jechałem w tym roku ta drogą, z Albani do Macedoni E 852 , Tirana, Elbasan, Struga, możesz śmiało jechać, droga dobra bez niespodzianek.
Pozdrawiam |
_________________ www.ajeziorowski.pl |
|
|
|
 |
Barbara i Zbigniew Muzyk
Kombatant

Twój sprzęt: fiat ducato2001-Bassa748
Pomogła: 7 razy Dołączyła: 23 Lip 2010 Piwa: 351/396 Skąd: krakow
|
Wysłany: 2011-07-01, 18:28
|
|
|
| czy z czarnogory wracales z powrotem przez albanie,macedonie do bulgarii? ale na kawe nie wstapiliscie barbara |
|
|
|
 |
jedrek49
weteran badz zawsze usmiechniety
Twój sprzęt: sprinter CDI 2,7 316
Nazwa załogi: jedrek49
Pomógł: 2 razy Dołączył: 07 Sie 2009 Piwa: 50/3 Skąd: Rzeszow
|
Wysłany: 2011-07-03, 09:30
|
|
|
witam
jestesmy dzis w Mostarze ,jest sliczna pogoda ranek piekny zwiedzamy most i okolice ,bazary ,sklepiki ,meczety ,koscioly ,bardzo duzo wycieczek i turystow z Polski jjechalismy trasa wzdluz rzeki Naretwy
dzis jedziemy dowodospadow Krawica ,po przyjezdzie do Polski napiszemy
pozdrawiamy
jedrek49 |
|
|
|
 |
Barbara i Zbigniew Muzyk
Kombatant

Twój sprzęt: fiat ducato2001-Bassa748
Pomogła: 7 razy Dołączyła: 23 Lip 2010 Piwa: 351/396 Skąd: krakow
|
Wysłany: 2011-07-03, 20:22
|
|
|
| po drodze masz Pocitelj.a zaraz za Mostarem w lewo wyplyw bzeki buna i monastyr w Blagaj,warto troche zboczyc,naprawde ladnie,ale najlepiej wszystko zwiedzac rano,potem duzo turystow.nad morzem zaraz przed Neumem,uroczy klek na Horwacji. |
|
|
|
 |
jedrek49
weteran badz zawsze usmiechniety
Twój sprzęt: sprinter CDI 2,7 316
Nazwa załogi: jedrek49
Pomógł: 2 razy Dołączył: 07 Sie 2009 Piwa: 50/3 Skąd: Rzeszow
|
Wysłany: 2011-07-04, 11:27
|
|
|
witam
po iwdzaniach w Bosni jestesmy juz dzis w Czarnogorze w Kotorze ,stoimy 10m od wody na jednokierunkowej uliczce ,super jest nasze Panie sie opalaja i kapia jest 32 stopnie nie ma duzo turystow ,jest internet WiFi ,mamy TV sat ,opalamy sie i wieczor wybieramy sie zwiedzac Kotor stare miast,jutro jazda dalej w kierunku Albani,jeszcze w Czarnogorze troche zwiedzania i plazowanie
jedrk49 |
|
|
|
 |
yannoo
zaawansowany

Twój sprzęt: Dethleffs Globetrotter
Nazwa załogi: Jola & Jano
Dołączył: 29 Wrz 2009 Piwa: 10/1 Skąd: Austria
|
Wysłany: 2011-07-04, 15:22
|
|
|
Z Kotoru nie jedźcie wybrzeżem (za wąsko!), lecz górą przez Dub. W Petrovacu jest camp ale można też przystanąć przy plaży. No i oczywiście Ulcinj!
Pozdrawiamy z deszczowych, zimnych Pienin! |
_________________ Jola & Janusz
"Podróże kształcą - ale wykształconych..."
 |
|
|
|
 |
jedrek49
weteran badz zawsze usmiechniety
Twój sprzęt: sprinter CDI 2,7 316
Nazwa załogi: jedrek49
Pomógł: 2 razy Dołączył: 07 Sie 2009 Piwa: 50/3 Skąd: Rzeszow
|
Wysłany: 2011-07-04, 19:18
|
|
|
witam
Dzieki sliczne za rady ,tak pojedziemy,nie stajemy na campingach,tylko na dziko na pewno jedziemy do Ulcina tam na plaze z piaskiem pod sosenki oraz na Ade Bojana tam na owoce morza
Duzo korzystamy z Twoich rad z Waszych wycieczek Super jestdroga przez gory z Bosni do Kotoru ,Przepiekna droga juz w Czarnogorze w dol do zatoki
Dziekuje
pozdrawiamy
Jedrek49
PS po powrocie wiecej opisu z trasy |
|
|
|
 |
Szaraja
początkujący forumowicz
Dołączyła: 04 Sty 2011 Skąd: Łańcut
|
Wysłany: 2011-07-08, 19:07
|
|
|
| Witam potrzebuję informacji na temat drogi z Ohridu do Elabasan i Rroghoziny. Znajomi którzy jechali motorami tą trasą stanowczo nam ją odradzają. Nigdy nie jeździli z przyczepką , stąd ich opinia nie jest do końca dla mnie miarodajna. Choć jestem świadoma, że na pewno są tam znaczne podjazdy i zakrętów co nie miara, ale wydaje mi sie , że nie jest tak źle. Problem w tym, że jedziemy zestawem- Chrysler Gradn Voyager plus przyczepka, razem ponad 11 m. Czy ktoś z Was mógłby rzeztelnei opisać tą trasę. Z perspektywy Kamperka inaczej to wygląda niż motoru. Czekam na odpowiedź. |
|
|
|
 |
and123
zaawansowany

Twój sprzęt: RTnFD
Dołączył: 25 Paź 2007 Piwa: 61/22 Skąd: Kraków
|
Wysłany: 2011-07-09, 23:08
|
|
|
część 5 - czyli Albania
Nie mam się na kim wzorować w opracowywaniu trasy, a może po prostu niezbyt dokładnie szukałem ? Jeszcze w kraju nabyłem dobrą "czterysetkę" - mapę Albanii. Pomny ostrzeżeń o fatalnych drogach w tym kraju, zaplanowałem wjazd przez przejście graniczne Kakavlje. Wprawdzie bardziej na południu jest jeszcze jedno przejście w Konispolu, ale wiedzie od niego "biała" - czyli kiepskiego gatunku droga.
Na granicy zarówno Grecy jak i Albańczycy (posterunki graniczne oddalona od siebie o kilkaset metrów), zadowalają się pobieżnym sprawdzeniem dokumentów, bez zadawania zbędnych pytań.
Aha, na "pasie ziemi niczyjej" jest sklep wolnocłowy. Jak ktoś ma potrzeby i wolne EUR (lub kartę) może się obkupić w artykuły "pierwszej potrzeby" - w dobrej cenie.
Już po stronie albańskiej stajemy zaraz za budkami, na wielkim placu i bierzemy z bankomatu po 5 do 15 tysięcy leków - w zależności od zamożności załogi. Przelicznik - z grubsza - 100 leków to około 2 złote 90 groszy.
Potem ruszamy do oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów Gjirokaster - tak nakazuje przewodnik Pascala. No właśnie, co do przewodników. "Testowałem" je z różnych serii i wydaje mi się, że do dokładnego zwiedzania jest to dobry wybór. Choć cena nie za dobra :-( No może bardziej fachowo i nowocześnie było by przygotować każdy swój wyjazd w domu, z wykorzystaniem internetu, w ciągu długich zimowych wieczorów. Ale w moim przypadku to odpada. Za mało czasu w domu murowanym - za dużo w kamperze :-) przebywamy.
W Gjirokaster parkujemy przy głównej ulicy i rozchodzimy się "naprzemiennie" na zwiedzanie. Naprzemiennie, bo pomni jesteśmy jeszcze sloganów o albańskiej mafii.
No właśnie - mafii. Mam na ten temat swoje osobiste zdanie. Jeśli takowa organizacja przestępcza inwestuje swoje brudne pieniądze w hotele i inne infrastruktury turystyczne, więc największą głupotą było by z ich strony podcinać sobie przysłowiową gałąź i grabić przyjeżdżających turystów. Przykrości mogą nas spotkać ze strony jakiegoś przysłowiowego Rumuna czy innego trolla, ale nie od mafii ? Zaryzykuję stwierdzenie, że mafia najlepszym przyjacielem turysty !!!
Z resztą na ten temat więcej mogą powiedzieć marynarz czy chemik, którzy w czasie podróży po Albanii nawiązali całkiem bliskie kontakty z ............
Tymczasem w Gjirokaster chemik - jako osobnik obserwujący po raz pierwszy w życiu ruch drogowy u południowców - przeżywa prawdziwy szok. Prawie siłą ciągnie mnie na jedno z bardziej ruchliwych skrzyżowań w mieście i każe obserwować zasady ruchu ulicznego. Każdy jedzie gdzie i jak chcę, obecny tam policjant trochę gwizda, bo zapewne za to mu płacą, chemik nie może rozszyfrować ichniejszych zasad ruchu drogowego, a kierowcy bez stłuczek jadą każdy w swoją stronę.
Dla porządku dodam jeszcze, że rzeczywiście w Albanii z 90 % samochodów osobowych to mercedesy, a bunkrów ci u nich setki tysięcy jeszcze się ostało.
Dlaczego mercedesy ? To chyba fajny temat na badania socjologiczne narodu. Z kilku różnych źródeł słyszałem "bo na nasze drogi to jedyny samochód". Moim zdaniem ani ich drogi nie są takie złe (porównując nawet do polskich), a mercedes dawno już utracił na świecie swoją przewodnią rolę. Więc zapewne chodzi tu o jakąś samonapędzającą się legendę narodową.
Biegam więc po mieście. Zwiedzam cytadelę i stare miasto z bardzo ciekawymi XIX wiecznymi domami. Tutaj też, przy okazji zwiedzania muzeum broni, które znajduje się w cytadeli, dowiaduje się dlaczego prawie nie ma w nim broni ręcznej. Otóż w 1997 roku, w skutek zapaści finansowej (tzw.piramida) miała miejsce w Albanii prawdziwa rewolta. Obalono rząd i przez kilka tygodni w kraju panował jeden wielki haos i bezkrólewie. Wtedy to z magazynów wojska, policji oraz z różnych muzeów zginęło około 700 tysięcy sztuk broni ręcznej !!! Tak, tak - statystycznie każda albańska rodzina posiada co najmniej jedną sztukę broni palnej. I co ? Ano nic. Turystów to zjawisko nie dotyczy, no może jedynie gdzieś na prowincji można spotkać się z sytuacją, że do knajpy wchodzi mężczyzna, który wyciąga z za paska spodni dwa pistolety i kładzie je na stoliku. Nie oznacza to żadnego zagrożenia. Ot, po prostu giwery gniotą go w brzuch.
Wieczorem znajduje byle jakie miejsce na nocleg dla 3 kamperów - przed szkołą i następnego dnia ruszamy "ku morzu", w kierunku Sarande.
Po drodze odwiedzamy "niebieskie oko" - ciekawostkę z zakresu hydro i zastanawiamy się co może oznaczać SMS od zaprzyjaźnionych karawaniarzy, o treści: " Sarande nie dla kamperów". Czy w tej okolicy nie ma gdzie postawić kampera ? Ryzykujemy i jest to słuszna decyzja. Przykro było by ominąć tak piękny rejon Albanii. Nie zobaczyć kultowych ruin antycznego miasta Butrint ? Nie pobuszować rowerem czy skuterem po wspaniałej okolicy, gdzie jakże wyraźne są na każdym kroku wpływy greckie ? Nawet komboloje tutaj się spotyka !
To tutaj dowiedzieliśmy się, co oznaczają zniszczone budynki, których budowa nie została jeszcze zakończona. Najpierw były przypuszczenia, że to ofiary trzęsienia ziemi. No,ale skoro w jednej wiosce spotykamy koło 10 takich ruin ?.... Potem próba kontaktu słownego z miejscowymi - bez skutku. Po czasie odkrywamy smutną tajemnice, najnowszej historii Albanii. Znowu wrócę do roku 1997, każdy robi co chce, kilkumiesięczne bezkrólewie.
Każdy (mafia ?) buduje co chce i gdzie chce. Po czasie wracają jednak "rządy silnej ręki" i w skali kraju 2000 dzikich budowli podlega zniszczeniu, w sposób uniemożliwiający ich wykorzystanie. Ruiny straszą do dziś.
Zacumowaliśmy więc na dni kilka w małej wiosce Ksamil. Tutaj też, miała miejsce opisana dokładnie na naszym forum, przez marynarza, kradzież jego skutera.
Muszę ze swej strony dodać kilka słów w tym temacie. Robię to dlatego, aby osoby z naszego forum, jadące kiedyś do Shqiperii, nie miały błędnego pojęcia o ichniejszej policji.
Otóż prawdą jest, że albańska policja praktycznie nie reaguje na turystów zagranicznych. Odeszły już czasy częstych kontroli drogowych i prób wymuszeń łapówki. Jeśli dochodzi do nieporozumienia na styku lokers-turysta, wezwana policja, praktycznie bez wyjaśnień staje po stronie turysty. Sprawdzone w praktyce.
Natomiast w kwestii nieszczęsnego skutera.
Przybyli na miejsce dwaj policjanci, gdy usłyszeli, że skuter stał sobie w ciemnościach, nie zabezpieczony, a obok odbywała się mała libacja Polaków - wcale nie zamierzali robić czegoś specjalnego. W końcu żadna policja na świecie, nie jest od pilnowania cudzego mienia. I słusznie. W takich niejasnych okolicznościach często chodzi poszkodowanemu, na przykład o wyłudzenie odszkodowania.
Widząc jednak bezradność marynarza, chemik podszedł do mnie i mówi - "powiedziałem policjantom przez tłumacza, że jesteś dziennikarzem z Polski. Może ich to zdopinguje. W końcu w siedzeniu skutera była moja moja ulubiona lornetka, którą pożyczyłem marynarzowi."
Ja z kolei pomyslałem - dziennikarz może nie wystarczeć. Trzeba pomóc kolegom.
Idę "na całość". Podchodzę do tego ważniejszego policjanta i prostym angielskim witam się z nim jak z kolegą policjantem. Zadziałało!
Najpierw otrzymałem od niego szczery uścisk i ..... siarczysty pocałunek.
Wymiana numerów telefonów.
Potem tłumacz przekazał nam, że skuter będzie odnaleziony w 100%.
Po kilku godzinach w okolicy zaroiło się od policjantów po cywilnemu.
Spotkałem ich nawet kilka godzin później, kilka kilometrów od naszej miejscowości, gdy przeszukiwali brzeg morski.
Skąd wiem, że to byli policjanci? A kto mógł powitać po angielsku, jadącego rowerzystę słowami"hello Krakow!" ?
Można mieć pytanie, czy dobrze postąpiliśmy z chemikiem, robiąc mały teatr z albańskimi stróżami prawa. Nie wiem?
Opisuję to zdarzenie , abyśmy wiedzieli, że albańska policja wcale nie faworyzuje specjalnie Polaków. Ot, trochę "przygraliśmy" sobie z chemikiem z nimi i dzięki temu marynarz odzyskał w końcu swoje mienie - niestety bez ukochanej lornetki chemika :-).
Pilnujmy więc w podróży swoich rzeczy, w Albanii też. Nie trzeba będzie potem robić teatrzyku.
Po 4 dniach zostawiam Ksamil i jadę szukać kolejnego miejsca dla naszych kamperów - wybrzeżem na północ. Doszedłem do wniosku, że skoro policjanci nie znaleźli w ciągu 2 dni skradzionych przedmiotów, to mogą je odnaleźć równie dobrze po 20 lub 200 dniach.
W Albanii planujemy miesięczny pobyt, więc zawsze można wrócić po "zgubę" do Sarandy.
Koledzy dołączą do mnie dzień później.
Udaje mi się znaleźć fajne miejsce na noclegi w miejscowości Qeparo (czytaj Cieparo). Znaleźliśmy tam, wysoko w górach, jedyną w swoim rodzaju, prawie opuszczoną wioskę bałkańską. Ależ to było wyzwanie dla rowerzystów!
Z Qeparo jest przysłowiowy krok (rowerem) do Zatoki Palermo. Tam kolejny zamek Ali Paszy i była baza radzieckiej marynarki wojennej.
Potem "kicamy" sobie wzdłuż wybrzeża, każdy dzień w innym miejscu, na północ.
Pogoda już nam dopisuję, jest wiosennie.
W kraju jakieś nawroty zimy ?
Nas nie dotyczy.
Zwiedzamy z chemikami różne miasta i muzea.
Marynarz jeździ swoimi ścieżkami.
W Apolonii trzeba poświęcić na ruiny jeden pełny dzień. Potem dwa dni w Durres. Duże miasto, sporo ciekawych miejsc i ................ chemik łapie za jednym zamachem dwa nieszczęścia. Traci oponę i rozrusznik. Ze znajomością niemieckiego rusza sam w miasto, do różnych warsztatów. Marynarz, który zna włoski, w tym czasie się rozchorował.
To już był początek końca wspólnego wyjazdu.
Ale tym nie będe zanudzał forumowiczów. Powiem tylko o ciekawych spostrzeżeniach "językoznawczych" w Albanii. Zaiste dziwny to kraj!
Niektórzy, najstarsi mieszkańcy, znają język rosyjski. Wiadomo, do 1956 roku Albania "kochała" się z ZSRR'em, tam sporo Albańczyków się uczyło i studiowało. Odejście w Rosji od stalinizmu oznaczało zdradę ideałów i Albania weszła w orbitę chińskiego komunizmu. Więc wcale nie jest trudno spotkać albańczyka, który pamięta jeszcze język chiński, bo na przykład tam studiował albo z chińczykami pracował.
Ale to tylko do lat siedemdziesiątych. Bo nastała odwilż w Chinach i Albańczycy znowu się obrazili. Tym razem na wszystkich.
Otoczyli swoją granicę drutem kolczastym, pod napięciem elektrycznym i zaczęli budować swoje ukochane schrony.
Ale to nie koniec "spostrzeżeń językowych". Część Albańczyków ucieka jednak przez granicę, najczęściej do Jugosławii, gdzie są przyjmowani "z otwartymi rękami", dostają domy i inne apanaże od marszałka Tito. Teraz mamy z tego nowe państwo Kossowo i znajomość, przez niektórych, języka serbskiego.
Lata dziewięćdziesiąte, to wielka ucieczka kilkudziesięciu tysięcy młodych albańczyków do Włoch, głównie z rejonu miast portowych Vlore, Durres i Szkodry. Do chwili obecnej, w tych rejonach Albanii trwa wymiana gospodarcza (i przemytnicza!) z Italią, więc i znajomość tego języka jest bardzo częsta.
Angielski czy też niemiecki ? Raczej mało popularne, jeśli, to głównie wśród młodzieży szkolnej.
Tymczasem chemik radzi sobie ( bez pomocy ) z naprawą swego domku i ruszamy dalej.
W Tiranie spędzamy tylko kilka godzin. Centrum w totalnym remoncie. Kultowy pomnik Skanderbega ledwo widać zza płotów.
Po południu lądujemy w małej miejscowości Kruja (twierdza, muzea i takie tam inne obiekty dla zainteresowanych). Kurcze, krzywo tu wszędzie, miasteczko położone urokliwie, ale na stoku góry. Chyba ze 2 godziny biegam na piechotę, aby znaleźć miejsce na 3 kampery.
Chyba za słabo się jednak starałem, bo marynarz odjechał w tym czasie bez słowa, w siną dal.
Do dzisiaj nie wiem gdzie jest !!! :-)
Potem nadeszły Święta Wielkanocne. Na kilka dni zakotwiczyliśmy się nad brzegiem jeziora Szkoderskiego. Wspaniała Żona, jak co roku, w czasie naszych wiosennych wyjazdów nie zawiodła i było tradycyjne śniadanie wielkanocne - łącznie z paschą.
Kolejne 3 dni spędzamy z chemikami w małej wiosce, na końcu świata - Boge.
Dookoła, osnute złą sławą Góry Przeklęte. Motywy niesamowite. Widoki powalają. Mieszkają tu ludzie zupełnie inni niż pozostali Albańczycy. Ciągle żywa jest tu tradycja zemsty za śmierć członka rodziny. Kuriozalne jest, że dotyczy to również ............. wypadków komunikacyjnych!
To się nazywa mariaż tradycji z nowoczesnością. Ciarki przechodzą i noga z gazu, aby kogoś nie uszkodzić.
Robimy tu trochę trekingu i dziwimy się, że na resztkach śniegu, który zalega szlaki turystyczne, nasze ślady są jedynymi ludzkimi. Pozostałe to ślady wilków i innych mi nie znanych czworonogów.
Jak już zapewne zauważyłeś Drogi Czytelniku - w swoich wspomnienich do niczego nie namawiam. Tu zrobię wyjątek. Jeśli macie czas, to warto odwiedzić jedną z wiosek Gór Przeklętych. Zobaczyć tu inną przyrodę i inną Albanię. Droga dojazdowa, w samych górach, nie sprawia specjalnego problemu jakościowego i techniki jazdy.
Jedynie odcinek "nizinny" od Szkodry, w kierunku Podgoricy, jest koszmarny. Wygląda jak by od lat był w remoncie.
Z gór wracamy z powrotem do Szkodry (to zaledwie kilkadziesiąt kilometrów), a granicę z Czarnogórą przekraczamy w Muriqan.
PS. Jeśli ktoś będzie jeszcze zainteresowany praktycznymi poradami z tej części naszego wyjazdu, to tradycyjnie, za dni kilka, zapraszam na stronę Firmy Elcamp. |
_________________ Pozdrawiam
and123
https://kamperemprzezswiat.wixsite.com/wizytowka |
|
|
|
 |
| Wyświetl szczegóły |
 |
stachwody
zaawansowany

Twój sprzęt: VW t2 1,7D camper 1991r
Nazwa załogi: państwo W
Dołączył: 20 Kwi 2008 Otrzymał 18 piw(a) Skąd: Ciechocinek
|
Wysłany: 2011-07-10, 07:41 mnie też było dobrze w Albanii
|
|
|
Gratuluję pełnego pasji artykułu o Albanii.To jest jeden z najciekawszych kierunków wypraw.W zeszłym roku wjechałem do Albanii przez przejście w Konispolu.Kierując się uważnie dobrą mapą ,tak aby nie przegapić drogi do Butrnit - można dojechać na wybrzeże bez konieczności przejazdu przez Sarande dokąd drogi w większości były w budowie.Ja, ze względu na nawyki i mokre nazwisko - szukam przede wszystkim dostępu do wody.Ciepłej wody.W Albanii takich miejsc jest pod dostatkiem.Góry przejeżdżam z przymusu,chociaż Wielbłąd sobie w nich też radzi .Dydaktyka policyjna relacji ,jest jak najbardziej na miejscu - turysta dla Albańczyka jest nośnikiem środków finansowych,może być również także źródłem przydatnych w biznesie kontaktów.Wszyscy odnoszą się do niego z sympatią.W ogóle to odnoszę wrażenie ,że w tej części basenu Adriatyku Albańczycy to nacja .... najmniej poturczona .Charakteryzuje ich duża ciekawość innych,są przy tym ruchliwi,przedsiębiorczy i są - w odróżnieniu od Greków bardzo pracowici.Uroda tego kraju jest drapieżna,brakuje leniwych płacht dolin.Koniak wyśmienity...Dobrze się tam czułem!
Albania10.JPG
|
 |
| Plik ściągnięto 319 raz(y) 86,28 KB |
|
|
|
|
 |
Barbara i Zbigniew Muzyk
Kombatant

Twój sprzęt: fiat ducato2001-Bassa748
Pomogła: 7 razy Dołączyła: 23 Lip 2010 Piwa: 351/396 Skąd: krakow
|
Wysłany: 2011-07-11, 20:05
|
|
|
| my tez jechalismy przez Konispol,a tu nowa droga,ale do Sarandy i przejechalismy,Butrint,Stachwody...dzieki,za Lefkade.Andi pisze jak prawdziwy dziennikarz.czekamy na porady,napisz jak placiles w Albani.Nam nie udalo sie ani razu uzyc karty,natomiast chetnie przyjmowali euro ale ja pilnowalam kursu 140 lek za 1 euro,bo kantowali,zwlaszcza na stacjach benzynowych.barbara muzyk |
|
|
|
 |
and123
zaawansowany

Twój sprzęt: RTnFD
Dołączył: 25 Paź 2007 Piwa: 61/22 Skąd: Kraków
|
Wysłany: 2011-07-11, 21:27
|
|
|
Czas na trochę wizualizacji z Albanii. Część 1
01 Albania miasto Gjirokastra widok z cytadeli na dzielnicę tradycyjnych domów.jpg
|
 |
| Plik ściągnięto 10377 raz(y) 214,59 KB |
02 Albania Gjirokastra cytadela górująca nad miastem i wieża zegarowa Alego Paszy.jpg
|
 |
| Plik ściągnięto 10377 raz(y) 186,75 KB |
03 Albania wywierzysko wodne, zbadane tylko do głębokości 30 metrów, o nazwie niebieskie oko, przy drodze na wybrzeże.jpg
|
 |
| Plik ściągnięto 10377 raz(y) 224,95 KB |
04 Albania miejscowość Ksamil i jedna z 2000 samowoli budowlanych z końca lat 90.jpg
|
 |
| Plik ściągnięto 10377 raz(y) 202,6 KB |
05 Albania ruiny starożytnego miasta Butrint, zlokalizowane w południowej Albanii i widokna antyczny teatr od strony zaplecza.jpg
|
 |
| Plik ściągnięto 10377 raz(y) 217,43 KB |
06 Albania ruiny miasta Butrint opanowali nie turyści ale setki żółwi.jpg
|
 |
| Plik ściągnięto 10377 raz(y) 177,32 KB |
07 Albania miasteczko Ksamil i typowy obrazek dla całej Albanii czyli mężczyźni przy partyjce domina.jpg
|
 |
| Plik ściągnięto 10377 raz(y) 196,18 KB |
08 Albania i rowerem po okolicach Ksamil, tu widok na miasto Saranda.jpg
|
 |
| Plik ściągnięto 10377 raz(y) 179,98 KB |
09 Albania jedziemy na północ, tu Borsh plaża i bunkry, miejsce mało sympatyczne na zatrzymanie się.jpg
|
 |
| Plik ściągnięto 10377 raz(y) 187,33 KB |
10 Albania widok z wioski Qeparo na starą bałkańską, prawie wyludnioną już wieś o tej samej nazwie.jpg
|
 |
| Plik ściągnięto 10377 raz(y) 223,75 KB |
|
_________________ Pozdrawiam
and123
https://kamperemprzezswiat.wixsite.com/wizytowka |
|
|
|
 |
| Wyświetl szczegóły |
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do ulubionych Wersja do druku
|
|