 |
|
|
Uchylam Wrota Afryki czyli... lek na jesienną depresję vol.2 |
| Autor |
Wiadomość |
Świstak
Kombatant

Twój sprzęt: Milka, Milka2
Nazwa załogi: Świstaki
Pomógł: 15 razy Dołączył: 05 Cze 2009 Piwa: 538/112 Skąd: Legnica
|
Wysłany: 2011-11-24, 21:53
|
|
|
| Oj, Ula z tytanową nakładką na siedzisko... Rozkręca się pomalutku, ale idzie w dobrym kierunku. Czekam na ciąg dalszy! |
_________________ .
.
"Panie, pomóż mi być takim człowiekiem, za jakiego uważa mnie mój pies"
Milka - może ją spotkacie?
 |
|
|
|
 |
Neno
zaawansowany

Dołączył: 14 Lip 2011 Piwa: 73/24 Skąd: Zambrów
|
Wysłany: 2011-11-25, 09:18
|
|
|
Początek września...
Zlot motocykli którymi się poruszam, czyli Trasalpa. Montujemy kuferki Made in Hiszpan ( to taki koleś co z kawałka blachy robi cuda za cenę o ok 30% niższą od markowych kuferków ).
Pijemy.
Poniżej rozbawiona "ekipa" Adventure Parts:
Od lewej, Yamahamr, Neno, Hiszpan;
Środek września... nie pijemy... poprawiamy zamontowane kufry :D W zasadzie to tylko kabelki pod kierunkowskazy ale zabawy i wspomnień przy tym co niemiara.
Kupuję kolejny gadżet :D Do lansu tylko +5pkt ale co tam, też dobrze Ten zakup kompletnie rozbija mój bank, zwłaszcza , że muszę do tego gadżetu dokupić „trochę” akcesoriów :D Ale co zrobić, coś mi mówiło, że muszę go mieć, to coś niektórzy nazywają uzależnieniem.
Wyjazd ponownie staje pod znakiem zapytania. Ale po raz kolejny z pomocą przychodzą koledzy :D Wiesław pomny odpuszczonego Blanka napomknął coś o tym, że nie ma gdzie wyjechać, że Europa już zjechana, że chciało by się dalej, że nie ma z kim , nie ma pomysłu gdzie... coś sugeruje? Tak, Wiesław zdecydowanie tymi słowami zgłasza swoje aspiracje. Niestety wyjazd musi być "deczko" krótszy niż zakładał pierwotny plan ale lepiej tak niż wcale. Wiesiu robi mi dłuuugi wykład o bezsensowności wyjazdu w listopadzie na kołach i powrotu na nich w grudniu ( jak bym o tym nie wiedział :D). A, że ma golfa TDI i nie zawaha się go użyć to mi jak by w tej sytuacji pasuje... mój budżet wystarczy na wyjazd w wersji „na przyczepce”. W głowie przelatują mi tylko słowa opowieści mojego przyjaciela jak to z Wiesławem w Grecji byli. Wrócili osobno W sumie jak tak głębiej pogrzebię w mojej łepetynie to Wiesław też mi o tym opowiadał Ale ja lubię wyzwania, poza tym w górach Wiesiu nie sprawiał problemów, jeśli już to ja je sprawiałem Ale ja pokręcony z lekka jestem więc czuję się usprawiedliwiony. Nie zważając na słowa znajomego Za tydzień kolega ma już uzbrojoną Varaderkę w E10ki od Mitasa ( to oponki terenowe ) i zamontowany hak w aucie. Proste – prawda ?
Ale ale... przypomina mi się, że urlopy Wiesława i Grażyny oraz mojej koleżanki Uli nie pokrywają się …. zawaliłem...
Pozostało nam czekać na decyzję jej przełożonych, co do zmiany terminu, bo przełożeni Wiesława i jego kobiety są nieugięci. Mówią stanowcze NIE. Czekamy więc w napięciu.
Decyzja ma zapaść na miesiąc przed wyjazdem, czyli ok 9 października.
Czekamy... |
_________________ https://www.youtube.com/c...idC1vPGRfkTj4GA
https://www.facebook.com/PERYPETIE-323246362400502
https://www.instagram.com/_perypetie/
http://www.przezswiat.eu/blog |
|
|
|
 |
Neno
zaawansowany

Dołączył: 14 Lip 2011 Piwa: 73/24 Skąd: Zambrów
|
Wysłany: 2011-11-25, 19:26
|
|
|
Październik :
Październik to plan na poprawę „kursu euro” . Wpływu na gospodarkę nie mam więc plan jest prosty. Po prostu potrzebuję więcej złotówek. Pogadałem gdzie trzeba i na cały miesiąc zorganizowałem sobie prace na drugi etat. Nie na „drugi etat” tylko taki prawdziwy. Kto próbował wie z czym top się je. Ale jak potem będzie urlop wspaniale smakował... Cieszę się tylko, że mój stały, czyli ten pierwszy to „1 etat” jest z gatunku tych lżejszych Czyli dam radę .
Aha, bo nie wiem czy już mówiłem, że jestem samolubny? Nie? Nie mówiłem ?
Jestem...
Wyjmuję dB killera. Koleżance się spodoba, na pewno … :D Na wszelki wypadek od tego pamiętnego dnia trzymam ją na odległość dźwięku od motocykla.
Kolejny gadżet...
Znów wsiadam na rower bo zestaw kierowca+Transalp jak by wrócił do swojej poprzedniej wagi :D Boże …. spraw by mi się chciało tak mocno, jak mocno mi się nie chce...
Kolejny gadżet...
Odstawiam rower Straciłem motywację, poza tym nie ma kiedy. Po tygodniu pracy gdzie człowiek tylko śpi i pracuje po prostu już się nie chce. Wolę pobawić się gadżetami.
11 października koleżanka dostaje zielone światło.
12 października Po pracy siadam za klawiaturą, otwieram OpenOffice i zaczynam układać wszystko co chciałbym ( no co.... przecież mówiłem, że jestem samolubny :D) zobaczyć w miarę jako takim porządku.
Rzeczy potrzebne do wyjazdu lądują w rogu mojej garderoby. Pomny zemsty Faraona z poprzedniego wyjazdu jako pierwsze rzeczy do zabrania ustawiły się 4 butelki zacnego białego płynu. Ot tak, by nie stracić kilku dni na …. nieważne, wiadomo o co chodzi:D Sterta rośnie w oczach. No nic, jakoś to będzie. Jakoś to upakuję.
13 października hurtownik nie dowozi towaru do firmy, widmo przestoju na produkcji zagląda w oczy... wsiadam na trampka, podpinam kufry i robię szybki przedwyjazdowy test. Po godzinie wracam z 60kg bagażem. Jestem przerażony … a jak sobie pomyślę , że to tylko połowa, bo przecież drugie tyle zabieram „w żywym inwentarzu”...:D
14 października, coraz chłodniej, w mojej kawie ląduje więcej mleka i więcej cukru – czyżby pierwsze oznaki jesiennej depresji ?
15 października, zapowiadają pierwsze przymrozki, ustalamy z Wiesławem, że z powodu sterty gratów do zabrania , trzeba zrezygnować z zimowych śpiworów na rzecz letnich. Hmm... Maroko niby słoneczny kraj ale drogi którymi chcemy przejechać albo są zamykane już w czasie naszej wycieczki, lub kilka dni później – od grudnia. Na pewno nie z powodu upałów, tego jesteśmy pewni .Daje nam to do myślenia.
Rozbijamy więc w tą pierwszą mroźną noc namiot i lecimy do garażu przerabiać stelaże bo wymiana wydechu na akcesoryjny dała mi taką możliwość. Wiesław to expert w takich sprawach, ja tylko robię dobre wrażenie do filmu... nawet kluczy nie pozwolił sobie podawać bo podobno nawet tego nie potrafię :D
Po 2 godzinach mam już zaprzęg szeroki na jedyne 94cm !!! Dzięki Wiesiu !!! Przyjaciele … tego nie kupimy za żadne pieniądze. Eh... dusza krzyczy. Wjechałem na podwórko bramą, wyjechałem … bramką !!!!!!!!!!!
Ale co tam, Renata, narzeczona Wiesia woła nas na obiad. Wracam więc przez bramkę, micha się cieszy. Normalnie mięsa nie jadam ale dziś jest szczególny dzień. Wcinam. Pycha. Wódka. Popitka. Deser. I tak do północy.
Znieczulamy się jakimś trunkiem dla koneserów ( tak twierdzą etykiety na butelkach.... tak, było ich więcej niż jedna :D) . Gadamy o pracy, o Maroku, o planach na kolejny rok, o naszych obawach, nadziejach, celach. Renata jest przerażona bo dowiaduje się , że off-road planowany w Marocco to tylko wstępniak przed czymś naprawdę szalonym. Wybiegliśmy do sezonu 2012 :D
Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że jadąc tu czy tam nie odkrywamy Świata, nie jesteśmy pionierami ale nie taki jest nasz cel. My po prostu chcemy brać od życia to co możemy, ale tak na maxa, wydoić je z tego co najlepsze, za jak najniższą cenę
Jest 23:55. Czas na nas. Termometr pokazuje -1, nad ranem ma być ( i było ) -3. Humory jednak dopisują. Idziemy. Pakujemy się w nasze śpiwory.
REKLAMA :D
Śpiwory puchowe firmy Y*** – i nie czujesz zimna :D
KONIEC REKLAMY :D
… poważnie. Puch górą.
No co ? Mówiłem , że będzie o gadżetach, a ten uważam za przydatny.
Ja wiem, kosztuje … ale warto. Może nie za wszelką cenę ale jak macie kilka stówek na zbyciu to "Będzie Pani/Pan zadowolona(y)".
Było -3 , mam na sobie tylko slipki i T-shirt , Wiesław w bieliźnie termoaktywnej. Mój śpiworek <REKLAMA> :D z temperaturą komfortu ustaloną na 0*C ( waga od 580 do 750g w zależności od wybranej wersji) daje mi komfort snu do samego rana <KONIEC REKLAMY>. Wiesława syntetyk, z komfortem do -2 (950g) poddaje się nad ranem. To wersja oficjalna bo poddał się duuużo wcześniej ;D Wiesław będąc przezornym i ubezpieczonym zabrał od razu do domu koc i drugi śpiwór. Wykorzystał i jedno i drugie :D
Ustalamy , że to wszystko wina tego , że ja mam dużo więcej tłuszczu :D Nie przejmuję się tym zupełnie, taki jestem .
Koniec testu. Zgodnie twierdzimy , że nie ma sensu zabierać grubszych. Najwyżej będziemy spali w podpinkach.
Rano sąsiedzi Wiesia patrzą na nas jak na wariatów :D A my się przeciągamy w najlepsze w pięknym porannym słonku. Kawa, śniadanie, F1 na deser i ja wracam do domu a kolega jedzie pić dalej :D Jakieś imieniny mu wypadły.
Tego dnia do wieczora ślęczę nad mapą i walczę z nawigacją, kolejnym gadżetem kupionym specjalnie na ten i przyszłe wyjazdy poza Europę. Bo rok temu mi się spodobało takie urządzonko zamontowane w 1200ADV, może nie tyle ono samo w sobie co to, co z nami robiło. Wyprowadziło nas z czarnej dziury tzn. ciemną nocą z hamady, na przełaj, do najbliższej cywilizacji. Tak pewnie byśmy tam krążyli do rana Tak, ja też jestem przezorny a z Garminem nawet ubezpieczony. Żeśmy się dobrali...
Wiesław będąc w poniedziałek w Wawie zajechał po puchówkę dla swojej narzeczonej, jestem poruszony, naprawdę |
|
|
|
 |
marzena
zaawansowany kochajacy kampery

Twój sprzęt: Kochany kamperek
Dołączyła: 25 Lis 2007 Piwa: 1/4
|
Wysłany: 2011-11-26, 10:50
|
|
|
No bardzo fajny lansik |
|
|
|
 |
MER-lin
stary wyga

Twój sprzęt: Ford Transit
Nazwa załogi: Ewa i Marek
Pomógł: 5 razy Dołączył: 28 Paź 2009 Piwa: 45/9 Skąd: Lublin
|
Wysłany: 2011-11-26, 12:36
|
|
|
Jestes niesamowity Pisz dalej! |
|
|
|
 |
Neno
zaawansowany

Dołączył: 14 Lip 2011 Piwa: 73/24 Skąd: Zambrów
|
Wysłany: 2011-11-26, 23:24
|
|
|
16 października, czyszczę dysk w swoim notebooku, w końcu ma być pięknie więc trzeba zrobić trochę miejsca na te wspomnienia. Sam też się resetuję przy butelce grzańca – tak, to z pewnością oznaki jesiennej depresji
17 października, UWAGA ! Dozwolone od lat... co najmniej 18tu
Koleżanka odwiedza kolegę ( to chyba tak w ramach poprawy nastroju :D). Ula.. dziewczyna która dzięki swojej pracy jedzie na kredyt z banku, uprzedzając pytania - nie nie pracuje w banku, po prostu poszła tam po kredyt (szacuneczek)... szuka więc nowej.Była fotomodelka, teraz czasem dla kolegów pozuje W sumie to jesteśmy umówieni na sesje na plaży nad Atlantykiem. Trzymajcie więc kciuki za pogodę ! Poza tym sama też staje chętnie po drugiej stronie aparatu, miłośniczka dobrych obiektywów, twierdzi , że nie musi być duży ważne jest tylko by by miał odpowiednią średnicę, był odpowiednio długi i swoje ważył..... jako, że nie mam takiego obiektywu a chciałem się koleżance podobać to pożyczyłem coś od kolegi :D Wspominałem już, prawda ? Interpretujcie to sobie jak chcecie :D
Cóż więcej można o niej powiedzieć... dziewczyna z marzeniami, pasjami, szalona, miłośniczka psów, tanich alkoholi i dobrego jedzenia. Jak była mała to marzyła, żeby być księżniczką i by po nią książę na białym rumaku przyjechał. Dziś twierdzi, że sama jest w stanie zrobić ze swojego życia bajkę.
Ale nieważne. Cel spotkania jest jeden ( choć kto to wie...). Robimy plan. Ale ale, zamiast Maroka robimy zaczętą kiedyś wspólnie Finlandię … ale Finlandia zamiast Maroka ? Przecież jest zimna, wręcz już pewnie pokryta szronem! Ale Ula nalega, więc zmiana planów , myślę sobie czemu nie, też będzie pięknie, w końcu jest ...
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
grapefruitowa A taką oboje lubimy :D
Potem kolejno Wyborowa
i na końcu testujemy to co zabieramy do Maroka- Gorzką Żołądkową.
Plan pisze się sam. Mój pies przygląda się temu wszystkiemu z niedowierzaniem. Przecież mój pan to oaza spokoju a tu takie kwiatki :
Oj będzie wesoło na tym wyjeździe.
Żar z kominka, gorące pragnienia, leżymy na dywanie a czujemy już wspaniały saharyjski piasek... w tle gra Sylwia Grzeszczak - śpiewa, że „ Ta noc należy do szalonych i niebezpiecznych ...” :D
Impreza we dwoje :D
...Miewam nieczyste intencje
Łamię własne zasady ...
<foto>
<foto>
<foto>
Hmm... nie wiem dlaczego ale ktoś mi zdjęcia wymoderował ? Nie wiecie dlaczego ? Czyżby forum czytali nieletni ? :D
Wyglądam przez okno – sąsiedzi wywiesili białe flagi.
Godzinę później padł subwoofer :D Sen...
18 października rano – KAC ….... dobrze, że dziś mam wolne Oboje ustalamy zgodnie, że nic nie pamiętamy
W pracy odbieram zaliczkę i zamawiam kolejny gadżet :D Tym razem kwotą 1YZzł z tuningowałem swój namiot, który zaczął ważyć mniej i w końcu zmieścił się do kufra w którym jak się później za pewne okaże nie zagości … |
_________________ https://www.youtube.com/c...idC1vPGRfkTj4GA
https://www.facebook.com/PERYPETIE-323246362400502
https://www.instagram.com/_perypetie/
http://www.przezswiat.eu/blog |
|
|
|
 |
Neno
zaawansowany

Dołączył: 14 Lip 2011 Piwa: 73/24 Skąd: Zambrów
|
Wysłany: 2011-11-30, 06:35
|
|
|
Dobra , starczy tych górnolotnych uniesień. Wracamy do pamiętnika pewnego osobnika :
19 października – czekam na paczkę od Hiszpana z gadżetami a jak …
20 października – wysyłam uszkodzoną olejarkę do naprawy, jak by nie miała kiedy paść...
21 października – zabieram się w końcu do roboty, jest jeszcze tyle rzeczy do zrobienia.
22 października – wymiana opon na TKC80. Żeby udowodnić kolegom, sobie nie muszę przecież wiem,że jestem geniuszem i wszystko potrafię ;D , zabieram się za to sam. Hmm jak to było... 2.9sek to dobry wynik, 5 sekund to już coś komentator narzekał. Hola hola, ich jest tam z 10-12 i mają gotowe koła, ja muszę przekładać opony. Spoko, daję sobie na to nie 2.9 sek a 2.9 h :D
Wynik : przebita dętka :D, pogięte łyżki ( bo koledzy mi mówili, że są potrzebne do wymiany ale nie kupowałem, w końcu były na stanie). Pakuję koła w auto i do kolegi wulkanizatora. Łatamy. Tzn. kolega łata ja poszedłem przebić drugą. Nie udało się … znaczy sukces ! Operacja poszła wyjątkowo szybko bo po 1.5h mam już nowe oponki, wsio pięknie poskręcane i felgi nawet umyte. Dumny z siebie odnoszę do kuchni pogięte 24 łyżki... więcej nie miałem.
Wieczorem aledrogo.pl – zamawiam właściwe łyżki
23 października – pierwsze testy w terenie, duuuża lekcja pokory, gleba, gleba i jeszcze raz gleba , padają grzane manety. Zdejmuję deflektor bo coś czuję, że jak nie teraz to przy kolejnej glebie sam się zdejmie
24 października – sklejam „rurę” pod siedzenie – lądują w niej m.in. zapasowe dętki. Manetki cudownie ożyły !
25 października – zamawiam kolejny gadżet
26 października – popsułem wykonaną 2 dni temu rurę :D Klej nie wydał … szukam rozwiązania. Jak zwykle znalazł się ktoś kto zrobi to za mnie. Wiesław … naprawi mi ją
27 października – dziś miał dojść zamówiony 2 dni wcześniej gadżet, trampek miał być cięższy o kolejne 100g Ale nie doszedł
28 października – gratów od Hiszpana nadal nie widać ;(
29 października - szukam najtańszej opcji wynajęcia przyczepki. Wypożyczamy ją w miejscowym klubie motocyklowym za rozsądne 25PLNów za dobę. Trzeba tylko skołować jakieś koło na zapas albo chociaż oponę. Uff , jedno z głowy.
30 października – nadal nie mamy przyczepki, bo qrrr bo zerknięciu w dowód rejestracyjny okazuje się, że ona ma 580 kg ale nie DMC a ładowności. Do golfa jej nie podepniemy, za duża. Jeszcze tego samego dnia Wiesław zaklepuje w wypożyczalni inną, lepszą bo z hamulcem. Oczywiście wcześniej trenuje przed Marokiem targowanie się. Udaje się na tyle, że jesteśmy zadowoleni. Płatne z góry ale i tak przecież pojedziemy, pojedziemy – prawda ? ….33.80zł doba.
Robię zakupy, wyjazd ma być tani więc trochę paszy zabieramy ze sobą: 120zł
Wódka zakupiona wcześniej : 6x16,80zł = 101zł - mówiłem , że będzie się działo. Aha, to mój przydział, reszta zabiera podobne ilości. Tylko nas dla celników qrna nie sprzedajcie :D
Paliwo do kuchenki: 13zł
31 października – mam wolne dwa dni więc ... piaski, błotko czyli nauka jazdy „w terenie” . Krótkie podsumowanie moich postępów w nauce: nie ogarniam maszyny
Z tego dnia jest jedna, za to bardzo radosna nowina: załatwiam od kolegi dwa wypasione obiektywy. Jutro mam przyjechać i je odebrać . Waga naszego zestawu podróżnego rośnie tym samym o pond 2 kg. Jedno cieszy, drugie przeraża – wartość pożyczonego sprzętu jest prawie równa wartości motocykla... wmawiam więc sobie , że będę o niego dbał bardziej niż o siebie i jakoś zapominam o całej sprawie. Za to kolega, który ów sprzęt mi użyczył był obecny na moich pożałowania godnych treningach i w momencie wręczania mi szkiełek miał łzy w oczach :D |
|
|
|
 |
| Wyświetl szczegóły |
 |
darboch
Kombatant KMW_SILESIA

Twój sprzęt: Rimor Super Brig 648
Pomógł: 5 razy Dołączył: 17 Lip 2009 Piwa: 68/48 Skąd: Górny Śląsk
|
Wysłany: 2011-11-30, 13:39
|
|
|
Masz stary dar pisania...z@jebiście pasuje mi ta forma...będę postulował u moderatorów aby nie wprowadzali cenzury bo robi sie coraz ciekawiej
& beer |
|
|
|
 |
Neno
zaawansowany

Dołączył: 14 Lip 2011 Piwa: 73/24 Skąd: Zambrów
|
Wysłany: 2011-12-02, 03:13
|
|
|
Dzięki piękne za pochlebne słowa!
Zbliżamy się do wyjazdu ...
1 listopada – Wiesiu poprzez znajomych załatwił parking w Hiszpanii. 5euro/doba – damy rade. Odzywa się Hiszpan. W czwartek ma wysłać co potrzeba kurierem, więc w piątek będzie. Rezerwuję sobie sobotnie popołudnie na montaż tych „drobiazgów” .
Wieczorem SMS od Wieśka – parking załatwiony, potwierdzony, czeka na nas. Kolejny problem z głowy.
2 listopada – Wiesiu budzi narzeczoną o 4 AM. Powód jest prosty - powiedziała, że będzie musiała pracować po 20h na dobę byśmy wyjechali w założonym terminie. No właśnie, 4 h snu na dobę już minęły... Sam kładzie się jeszcze spać
Niby dopiero czwartek ale zniecierpliwiony kolejnych „zabawek” wyglądam już kuriera :D
Są... układam je w łóżku koło siebie, dziś śpimy razem. Kur*** więcej już ich nie było ? Jakoś ciasno w tym łóżku... :D
3 listopada, Ula oznajmi mi , że wróciła do byłego... nie było zmiłuj, kolejny gadżet na poprawę nastroju :D Tym razem padło na mały, lekki i przyjemny namiot. Ula zaopatrzyła się w taki sam, znaczy śpimy osobno
Euro znów podrożało.
Hiszpan ma problemy z wykonaniem uchwytów.
Wieczorem (jak by nie miała co robić po powrocie do byłego...) kolejne wieści od Uli – podrożały promy.
4 listopada, wpada Wiesław ze sprzętem, naprawia mój popsuty schowek i znika.
Kupuję polisę w PZU za 107zł( no co, w końcu pojedziemy – prawda ? ), uzupełniam apteczkę za 40zł. Chciałem jeszcze ubezpieczyć pożyczone obiektywy ale za zaproponowaną mi stawkę ... po prostu odpuściłem. Czy słusznie – to się okaże.
Wiadomość ze sklepu z namiotami – kasę zwracamy, musicie spać razem zdawało się brzmieć magiczne „przepraszamy za brak towaru, zapraszamy w grudniu...”
Nie to nie, Mr.Gadżet jednak nie odpuszcza - zamawiam dwa filterki do aparatu :D
Ciekawe co na to Urszula powie w razie czego będę czuł się usprawiedliwiony, bo zamówiłem po jednym na głowę Ooooo powiem jej, że się nimi odgrodzimy od siebie ale to i tak nie pomoże na "ten związek"
5 listopada – tankuję motocykl, tylko tyle by z parkingu w Maladze dojechać na afrykańską ziemię. Będzie lżej jechać a i paliwo w Afryce tańsze. 50zł. Suma wyjazdowych wydatków : 606zł a jeszcze nie ruszyliśmy...
6 listopada – Od godz. 15.00 ul. Sienkiewicza, Willowa – domy prywatne ... przypomina Wam to coś ? Tak, to kolęda. Jak spojrze w portfel to by przydało się w taką wyruszyć :D Ale czym że ja tu się martwię, w końcu wyjeżdżam przygotowany na to by być niezależnym i gotówka potrzebna tylko na paliwo, wodę i prom, no, może jeszcze na wodę... wodę mówię :P Nie ślinić się :P
A co do 15.00 to z Sienkiewicza jadę do szwagra na Willową, szwagier ma garaż a już ciemnawo się robi. Wynajmuję go na to popołudnie i montuję uchwyt do nawigacji. Wygląda przednio, przynajmniej dla rosowego gadżeciarza
A tak to spędziłem kolejne 1.5h a może i 2... straciłem poczucie czasu.
Termometr z woltomierzem zakupiony od RAFWRO z forum afrykańskiego. Miły gadżet, cieszy oko, daje coś co lubię, kolejne świecidełko, kolejne parametry do odczytu, kolejny guziczek – to wszystko analizowane na bieżąco w czasie drogi nie pozwala mi usnąć w czasie długich przelotów. Co prawda tu takich ma nie być ale kto wie co zgotuje los. Może się pokłócimy i przyjdzie wracać w grudniu na kołach … A warto wtedy wiedzieć ile jest na minusie ...brrr.
W domu sprawdzam czy wszystko jest na swoim miejscu, posegregowane tak jak należy czyli zgodnie z kuframi w których wyląduje. Kupki są dwie , bo trzeci kuferek został dla Uli, jeden jest mój i sprawiedliwie jeden wspólny. Głównie na moje i nie moje obiektywy :D
Nie tylko samą fasolką żyje człowiek .... :D :
Wieczorem ślęczę nad mapą, myślami jednak jestem gdzie indziej. Wracają „ostrzeżenia” Michała pod kątem Wiesława ( w zasadzie to nawet nie wiem o co
im poszło, dalczego wrócili osobno... ale nie drążę tematu, mało mnie to obchodzi, przecież ma być pięknie ), „ostrzeżenia” Wiesława przed Renatą, „ostrzeżenia” kolegi Uli przed Transalpem, sam siebie ostrzegam przed sobą samym, Ula ostrzega mnie ,że...... Nie no, przecież będzie pięknie...
Będzie?
Musi !
Już przysypiając robię ostateczne pakowanie choć wiem , że jeszcze będę musiał, o ile ktoś nie nawali, opróżnić swój kufer jeśli dolecą uchwyty z kanistrami.
SMS od Uli, nie zabiera fajek, koniec z byłym...nałogiem :P Uff możemy zabrać jeden namiot, nie uduszę się Czuły jestem... |
|
|
|
 |
| Wyświetl szczegóły |
 |
cirrustravel
weteran CB RADIO - 26

Twój sprzęt: Burstner Viseo 690i
Nazwa załogi: NICKT
Pomógł: 3 razy Dołączył: 13 Gru 2010 Piwa: 83/78 Skąd: świętokrzyskie
|
Wysłany: 2011-12-02, 08:45
|
|
|
Super ciekawa relacja, fajny język, piękne fotki, choć czekam na te afrykańskie..., czyta się z zapartym tchem... Będzie co robić w długie wieczory. Piwko ode mnie dla Ciebie |
_________________ Mariusz
www.cirrus-travel.pl
 |
|
|
|
 |
Tadeusz
Administrator CamperPapa

Twój sprzęt: Fiat Talento Hymercamp
Nazwa załogi: Kucyki
Pomógł: 16 razy Dołączył: 06 Lis 2007 Piwa: 1610/2356 Skąd: Otwock
|
Wysłany: 2011-12-02, 11:30
|
|
|
Ja również czytam z zainteresowaniem. Już wyobrażam sobie ciąg dalszy.
Dawno, dawno temu również zwiedzałem motocyklem, ale nie Afrykę! Dobrze, że pozwolili na NRD i Czechosłowację.
Czekam na dalszy ciąg tej, jak sądzę, epopei pełnej przygód, żaru z nieba, potu, piasku w oczach i zębach. Najważniejsze, że szczęśliwie zakończonej, bo przecież wróciłeś!
Będzie co czytać. I oglądać, bo fotki świetne.
Nie wiem czy stawiać piwko, bo co dla Ciebie piwko znaczy przy takiej baterii półlitrówek?
Żartowałem.
Stawiam. |
_________________ W życiu najlepiej jest, gdy jest nam dobrze i źle. Kiedy jest tylko dobrze - to niedobrze.
Ks. Jan Twardowski.
 |
|
|
|
 |
WHITEandRED [Usunięty]
|
Wysłany: 2011-12-02, 22:42
|
|
|
|
| Ostatnio zmieniony przez WHITEandRED 2015-09-06, 13:36, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
Neno
zaawansowany

Dołączył: 14 Lip 2011 Piwa: 73/24 Skąd: Zambrów
|
|
|
|
 |
Neno
zaawansowany

Dołączył: 14 Lip 2011 Piwa: 73/24 Skąd: Zambrów
|
Wysłany: 2011-12-06, 08:37
|
|
|
7 listopada, ostatnie dni w pracy, mocno skupiony, by potem móc zapomnieć o tym wszystkim, być pewny, że wszystko zostawiam w należytym porządku.
8 listopada, 22h do wyjazdu, wsiadam na motocykl jadę odwiedzić, pożegnać starego przyjaciela. Oczywiście nie jadę bezinteresownie :D Artur vel Zielo to złota rączka, prowadzi swój warsztat – http://www.zielo4x4.pl . Razem zaczynaliśmy nasze motocyklowe przygody, potem wspólnie pierwsze wzloty i upadki z przeprawami 4x4. Wpadam pomajsterkować. Arturro rozpala w kominku :
Potem zabieramy się do roboty, przełączniczek tu, światełko tam :D jakaś stopka, jakiś kabelek hmmm a może by tak wycentrować kółko na nowo...
Fajeczka w przerwie :
Ja nie palnę a , że nienawidzę dymu z papieroska wychodzą na zewnątrz i próbuję odpaliś Zielakowego Garbusa- nie chciał
Pamiątkowa fotka :
zaproszenie na wódeczkę, uśmiech, graba, jeszcze raz i jeszcze raz. Dobra , wracam.
Mgła, +5, ciemno już... dotelepałem się do domu.
18h przed wyjazdem, dzwonię po kochanego tatę, pomagam mu zamontować uchwyty do kuferków które przyszły w ostatniej chwili. Będę bogatszy o 6L paliwa i kilka L wody pitnej.
16h przed wyjazdem, tak , siadam do pisania pamiętnika
14h przed wyjazdem – wpadam do pracy na 2h
Sen ( w domu , nie w pracy :D)
9 listopada, 8h do wyjazdu, 2AM – w pracy.
4H do wyjazdu, czuję, że już nie wyrabiam. Adrenalinka taka, że szok. Nie wiem czy to przez 4 kubek kawy czy może stres ale po raz nty lecę do kibelka :D Wpada szwagier do pomocy przejmując część moich obowiązków. Dzięki Piotrze ! Teraz może dam radę !
2H do wyjazdu, w biurze zjawia się ekipa z Białegostoku, kawka, herbatka, coś słodkiego - wypełniają deklaracje celne czy cholera wie jak się to nazywa : http://www.douane.gov.ma/...6ter/formAT.jsf
na granicy będzie szybciej, o jeden kwit mniej do wypełnienia. Ja próbowałem w nocy ale serwer się zesr....;) i nie wydało.
Kserujemy dokumenty, paszporty, kto wie może się przydadzą.
1h do wyjazdu, pakowanie majdanu, rozbita głowa, zgniecione, porysowane okulary – to nie bójka, to pospiech ...w końcu udało się, ruszamy w kierunku Malagi. Cel – jak najszybciej ale jednocześnie jak najtaniej więc jedziemy delikatnie, nie za szybko i unikając płatnych dróg.
"Bo nie żyję ani w przeszłości, ani w przyszłości. Dla mnie istnieje tylko dzisiaj i nie obchodzi mnie nic więcej. Jeśli kiedyś uda ci się trwać w teraźniejszości, staniesz się szczęśliwym człowiekiem." (Paulo Coelho)
Czas więc ruszać do przodu, w pogoń, w pogoń za marzeniami !
...qrr nie weszło wszystko... przepakowanie :D
5h opóźnienia ;( |
|
|
|
 |
| Wyświetl szczegóły |
 |
Skorpion
Kombatant Normalny inaczej wariatek stary wyga

Twój sprzęt: Starocie urzadzenie kampero-podobne
Nazwa załogi: Skorpion
Pomógł: 24 razy Dołączył: 17 Lip 2008 Piwa: 280/1363 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2011-12-06, 08:45
|
|
|
Odemnie tez wirtualny browarek polecial czekam na ciag dalszy |
_________________
Tadeusz
Byle do przodu
 |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do ulubionych Wersja do druku
|
|