 |
|
|
długi weekend 2012 na Podlasiu |
| Autor |
Wiadomość |
eler1
Kombatant

Twój sprzęt: kamper
Nazwa załogi: elerki
Pomógł: 12 razy Dołączył: 15 Sty 2007 Piwa: 52/128 Skąd: mazowieckie
|
Wysłany: 2012-05-11, 18:19
|
|
|
| affa napisał/a: | nastawiliśmy się na zwiedzenie, nawet zza kraty kościół wygląda wspaniale | to zapraszam może kiedyś jeszcze zajedziecie przy okazji bo zostało jeszcze kilka obiektów w okolicy - np. zamki Liw i Starawieś oraz jeszcze jeden kościół poklasztorny moża i do Suchej |
_________________ Pierwsza MAŁA KARAWANA na CT
Życie jest jak pudełko czekoladek nigdy nie wiadomo na co się trafi.
 |
|
|
|
 |
Camper Diem
Kombatant

Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy Dołączył: 01 Wrz 2007 Piwa: 59/73 Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
|
Wysłany: 2012-05-11, 18:32
|
|
|
wprawdzie postanowiliśmy się na Węgrów obrazić, ale wiesz co? wpadniemy kiedyś |
_________________ Camper Diem! |
|
|
|
 |
Camper Diem
Kombatant

Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy Dołączył: 01 Wrz 2007 Piwa: 59/73 Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
|
Wysłany: 2012-05-17, 08:49
|
|
|
w poszukiwaniu noclegu
zanim dotarliśmy do Białowieży mieliśmy zamiar odwiedzić inne miejsce noclegowe...
z Tokar wyjechaliśmy z zamiarem dotarcia do ośrodka wypoczynkowego w Dubiczach Cerkiewnych. w jednej z relacji camperteamowych został on dobrze oceniony...
zanim tam jednak dotarliśmy mijaliśmy lasy i podlaskie wioski. w jednej z nich (Zubacze) zatrzymaliśmy się na chwilę, bo zaciekawiła nas wiejska architektura.
sfotografowaliśmy licznie występujące tutaj bociany...
wracając do auta zauważyliśmy, że za zakrętem drogi widać kopułę cerkwi.
podjechalismy na parking i zrobiliśmy kilka zdjęć.
samochody pod cerkwią, śpiewy wewnątrz- niestety nie mogliśmy wejść do środka
cóż przyszło robić? jechać dalej.
drogi wszędzie asfaltowe, dobrej jakości, czasami tylko tak wąskie, że przy mijaniu z drugim pojazdem trzeba zjeżdżać na nierówne pobocze.
podczas dalszej jazdy natknęliśmy się m.in. na ciekawą cerkiew cmentarną w miejscowości Czeremcha...
w dalszej drodze natrafiliśmy na przepiękną cerkiew w miejscowości Kleszczele. zatrzymaliśmy się tuż przed nią.
trwało nabożeństwo, nie mogliśmy zajrzeć do środka
ruszyliśmy w drogę. dojechaliśmy do Dubicz Cerkiewnych, ale ośrodek wypoczynkowy okazał się nieczynny... cóż robić? lodówka nie działa na gazie, musimy podłączyć się do prądu, jedziemy więc co Białowieży! |
_________________ Camper Diem! |
|
|
|
 |
Camper Diem
Kombatant

Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy Dołączył: 01 Wrz 2007 Piwa: 59/73 Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
|
Wysłany: 2012-05-19, 19:40
|
|
|
w Białowieży zostaliśmy na noc...
rano wybraliśmy się na wycieczkę rowerową po okolicy. jedną z tutejszych atrakcji jest możliwość przejechania się drezyną, widzieliśmy takową w oddali...
droga prowadziła wśród pól...
do Restauracji Carskiej, którą chcieliśmy zobaczyć pozostał jeszcze kilometr.
ostatnie kilkaset metrów trasy było bardzo malownicze, w przeciwieństwie do reszty odcinka sporo cienia...
budynek restauracyjny zrobił na nas ogromne wrażenie, ale nie zaglądaliśmy do środka- ceny tutaj są bardzo wysokie, co potwierdził kamperowiec ze Śląska, który wybrał się tutaj po nas.
dziewczyny nie chciały nawet lodów, bardzo chciały za to zobaczyć parowóz i drezyny...
niełatwo było dzieciom wytłumaczyć, że służyło to do nalewania wody do parowozu...
z Białowieży Towarowej pojechaliśmy dalej wykonując małą pętle wokół miasteczka.
wjechaliśmy do Parku Carskiego w poszukiwaniu lodów, ale nie znaleźliśmy nic interesującego. Restauracja Pałacowa mieści się w nowoczesnym budynku Muzeum Białowieży, zupełnie nas to zniechęciło. zrobiliśmy zdjęcia zabudowań carskiego pałacu wraz z przepiękną Bramą Carską...
i wyjechaliśmy z parku. kiedy zorientowaliśmy się, że Szlak Dębów Królewskich, kolejna atrakcja okolic Białowieży, nie mieści się w zakresie możliwości naszej najmłodszej rowerzystki, udaliśmy się na kemping. w markecie po drodze kupiliśmy duuuże lody, które spałaszowaliśmy zaraz po przyjeździe potem był odpoczynek, aż przyszła pora obiadu, więc odpaliliśmy grilla...
a po posiłku trochę ruchu- zabawa z zapoznanymi na kempingu dziewczynami.
znaleźliśmy drzewa na kórych mogliśmy powiesić hamak, dziewczyny z radością z niego skorzystały.
dzieci, których na kempingu przybywało, zajęte były sobą, rodzice mogli więc poudzielać się towarzysko. kamperowicze ze Śląska zaprosili nas na kawę i ciasto...
wieczór minął nam beztrosko, byliśmy zadowoleni z decyzji o pozostaniu na kempingu na jeszcze jedną noc! |
_________________ Camper Diem! |
|
|
|
 |
Camper Diem
Kombatant

Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy Dołączył: 01 Wrz 2007 Piwa: 59/73 Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
|
Wysłany: 2012-05-20, 08:49
|
|
|
od Białowieży po Kruszyniany
wyspaliśmy się dzisiaj bardzo dobrze. zjedliśmy śniadanie i przyszedł czas wyjazdu, w czasie gdy pakowałem kampera, wylewałem nieczystości dziewczynki po raz ostatni bawiły się z dzieciakami zapoznanymi na kempingu
w puszczy znaleźć można wiele starych drzew, ale w pobliżu Pogorzelec wytyczono ścieżkę edukacyjną. jej rolą jest nie tylko zaprezentowanie wyjątkowych okazów dębów. poprzez nazwanie ich imionami historycznych królów i książąt nadano temu miejscu rolę edukacyjną. w sezonie gmina pobiera niewielką (2 zł) opłatę za wstęp... tak więc pierwszy postój zaliczyliśmy na parkingu przy Dębach Królewskich.
zanim ruszyliśmy na szlak Ola musiała odbyć lekcję skrzypiec... na kempingu nie chcieliśmy przeszkadzać, tutaj byliśmy bezkarni
w końcu mogliśmy rozpocząć zwiedzanie.
z daleka widzimy pierwszy okaz
wkraczamy na ścieżkę poprowadzoną przez puszczę...
kolejny dąb
człowiek, nie tylko ten najmniejszy, przy tych monumentalnych drzewach wygląda skromnie
przy każdym z eksponatów umieszczono tabliczkę informacyjną...
na moment zatrzymaliśmy się nad malowniczą rzeką Łutownia.
szlak obejmuje ponad 20 dębów. wg informatora przejście zajmuje kwadrans, my spędziliśmy tutaj prawie godzinę... trasa przebiega w cieniu drzew mimo to do kampera wróciliśmy lekko zmęczeni
następnym punktem naszej wyprawy było Sioło Budy.
rozpoczęliśmy od zwiedzenia skansenu, czyli starej chałupy, do której weszliśmy przez uchylone drzwi.
w tym momencie wkroczył pan, który wyprosił nas na zewnątrz- drzwi zostawił otwarte przez nieuwagę, a zwiedzanie możliwe tylko z przewodnikiem o pełnych godzinach, bilety można kupić w karczmie... no ale my już niechcący zwiedziliśmy
na terenie kompleksu agroturystycznego można wynająć pokoje, m.in. w tych uroczych domkach
przyjechaliśmy tutaj skosztować dobrej ponoć kuchni. wspaniała pogoda pozwoliła na konsumpcję na zewnątrz.
na początek zamówiliśmy rosyjskie piwo, które polecamy!
przyniesiono nam 1-majową kartę dań...
zdecydowaliśmy się na rosół, solijankę, bliny z łososiem, a młodsza córka na kotlet z kurczaka, ale tradycyjnym zwyczajem każdy skosztował wszystkiego. obiad nie był suty, ale smaczny, zapłaciliśmy 90 zł.
mogliśmy ruszyć w dalszą drogę, na wszelki wypadek wróciliśmy do głównej drogi z Białowieży. w Hajnówce zatrzymaliśmy się pod cmentarzem żołnierzy radzieckich (wyzwoliciele? najeźdźcy?).
naszym celem była jednak cerkiew... niestety zamknięta
zwróciliśmy również uwagę na pobliski kościół parafialny.
a później rozpoczęliśmy poszukiwanie apteki- skończył się zyrtec, alergik w okresie pylenia jest od niego uzależniony
jeździliśmy od jednej do drugiej (wiwat nawigacja!), w końcu udało nam się znaleźć informację o placówce pełniącej dyżur...
później natrafiliśmy na najsłynniejszą hajnowską świątynię.
uznaliśmy, że nasze stroje nie spełniają wymagań obyczajności opisanych na drzwiach wejściowych, nie chcieliśmy naruszać powagi miejsca.
do kampera nie mieliśmy daleko, ale nie chciało nam się przebierać i wracać do cerkwi.
upał stał się męczący, chcieliśmy pojechać nad wodę, nad Zalew Siemianowski, do Rybaków opisanych na Camperteam. kiedy już nam się udało znaleźć odpowiednie miejsce nieopodal nas rozpoczęła się impreza, która pewnie potrwa przez cały długi weekend, czekała nas więc ewakuacja...
kolejny pomysł to Kruszyniany... po drodze zatrzymaliśmy się zrobić fotkę przy kultowym, znanym nam tylko ze zdjęć, obiekcie
błyszczące kopuły cerkwi w Gródku zmusiły nas do zboczenia na chwilę z trasy.
za Gródkiem na chwilę wjechaliśmy na drogę krajową prowadzącą do przejścia granicznego...
skręciliśmy na Kruszyniany i tutaj zaskoczenie- skończył się asfalt
jechaliśmy powoli, ze względu na nierówności, ale kierowcy osobówek co rusz wznosili tumany kurzu. całe szczęście to tylko kilka kilometrów.
Kruszyniany minęliśmy i wjechaliśmy na drogę gruntową prowadzącą nad Zalew Ozierany.
przy drodze co rusz stały tajemnicze "Lasowidy"
nad zalewem zastaliśmy sporo turystów. z namiotami, z przyczepą kempingową, jednodniowych turystów z osobówką oraz grupę mężczyzn, którzy przyjechali tutaj busem uznając, że to najlepsze miejsce na libację???
byliśmy zmęczeni więc chcieliśmy tutaj zostać na noc, ale kiedy tuż przy nas rozbiła się grupa młodych ludzi z głośną muzyką i zaczęli rozpalać ognisko w bezpośredniej odległości od naszego samochodu zdecydowaliśmy się przemieścić do Kruszynian. obsługa restauracji tatarskiej nie miała nic przeciwko nocowaniu na ich parkingu... |
_________________ Camper Diem! |
|
|
|
 |
| Wyświetl szczegóły |
 |
Kotek
Kombatant Mam na imię Danusia!

Twój sprzęt: Fiat Ducato Toskana 1,9 TD
Nazwa załogi: MisioKot
Pomogła: 5 razy Dołączyła: 07 Paź 2010 Piwa: 402/448 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2012-05-20, 11:09
|
|
|
Kapitalnie się czyta i ogląda Wasze relacje, dzięki wielkie za to co jest i proszę o więcej.
i
Pozdrawiam serdecznie Danka. |
_________________ Pozdrawiamy - Danusia-Kotek i Henio-Misio
Denerwować się to znaczy mścić się na własnym zdrowiu za głupotę innych.
 |
|
|
|
 |
Bystrzaki
weteran
Twój sprzęt: CI MAGIS 84XT
Nazwa załogi: BYSTRZAKI
Dołączył: 16 Lip 2008 Piwa: 27/14 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 2012-05-20, 17:18
|
|
|
Bardzo fajna wyprawa Czekamy na więcej |
_________________ "Pielęgnuj swoje marzenia. Trzymaj się swoich ideałów.
Maszeruj śmiało według muzyki, którą tylko Ty słyszysz. "
Andrzej i Kasia
 |
|
|
|
 |
Camper Diem
Kombatant

Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy Dołączył: 01 Wrz 2007 Piwa: 59/73 Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
|
Wysłany: 2012-05-20, 17:23
|
|
|
dziękuję za dobre słowo
a skoro się podoba zapraszam na ciąg dalszy
noc na parkingu przed restauracją minęła nam bardzo spokojnie. po śniadaniu i obowiązkowej, o ile tylko warunki pozwalają, lekcji skrzypiec ruszyliśmy zwiedzić miejscowe atrakcje.
dosłownie po drugiej stronie ulicy znajduje się wejście do parku, a w nim zabytkowy meczet.
nieśmiało zbliżyliśmy się do wejścia.
nie znaliśmy zupełnie zasad panujących w islamskiej świątyni, nie wiedzieliśmy czego możemy się spodziewać. a w środku młody Tatar opowiadał o swojej kulturze i religii. opowiadał wyuczone formułki i czynił to dosyć szybko, ale był bardzo sympatyczny i chyba autentyczny, tym nas właśnie urzekł. on opowiadał, a my oglądaliśmy wnętrze.
za plecami mieliśmy babiniec.
jeden z gości czuł się tutaj jak u siebie w domu, może dzieje się tak dzięki dywanom, które znajdują się w każdej islamskiej świątyni?
Tatar-przewodnik opowiedział nam m.in. historię skąd się jego ziomkowie wzięli w okolicy, pokrywało się to z wiadomościami powziętymi przez nas do tej pory- król Sobieski zapisał okoliczne ziemie Tatarom, gdyż nie było go stać na żołd dla żołnierzy tej nacji walczących z nim przeciwko Turkom, a jako najemnicy byli gotowi przejść na stronę wroga...
obecnie w Kruszynianach żyje dziewięcioro Tatarów, społeczność powoli się odradza.
oprócz meczetu znajduje się tu również mizar, czyli cmentarz.
na cmentarzu znajdują się groby od początków tatarskiego osadnictwa, gdyż, co było dla nas zaskoczeniem, raz pochowany muzułmanin nie może zostać przeniesiony w inne miejsce i mimo, że groby zapadają się, niszczeją, są trwałą pamiątką wielu pokoleń...
tradycyjnie na tatarskim grobie stawiano kamienie, później przybrały one formę pomników. współcześnie, wobec często mieszanych małżeństw, groby nierzadko nie różnią się od najpopularniejszych polskich grobów, katolickich...
opuściliśmy mizar. byliśmy świadkami walki bocianów? rodzice bronili gniazda przed jakimś natrętem??
wieś znajduje się na końcu świata, a na jej końcu znajduje się Zajazd na Krańcu Świata, z tatarskim jadłem...
obok stoi Dworek pod Lipami, czyli agroturystyka-kemping, w której również można skosztować kuchni tatarskiej.
postanowiliśmy jednak pozostać wierni restauracji, z której parkingu skorzystaliśmy w nocy. w odróżnieniu od wcześniej wymienionych tą kieruje rodowita Tatarka, Dżenneta Bogdanowicz.
zanim zasiedliśmy przy obiedzie obeszliśmy gospodarstwo. zajrzeliśmy do autentycznej jurty...
i odwiedziliśmy koniki...
pierekaczewnik to najbardziej znana potrawa regionalna (białoruska i tatarska), objęta ochroną w Unii Europejskiej.
pieczenie trwa kilka godzin, mieliśmy szczęście, bo wiele osób po nas musiało obejść się smakiem!
pierekaczewnik to przekładaniec z cienkich płatów ciasta makaronowego z farszem mięsno-warzywnym, wszystko zwinięte jak skorupa ślimaka ale i inne potrawy nas zachwyciły- podano nam jeczpoczmaki, czyli farsz mięsny w cieście francuskim, zupę cymes z dużą ilością marchwi i ziemnaczanymi kluseczkami, manty czyli pierogi gotowane na parze z twarogiem na słodko...
Pahlava, czyli słodkie bułeczki zabraliśmy ze sobą, bo jedzenia było bardzo dużo.
dziewczyny mimo wszystko znalazły miejsce na lody... a były to nie byle jakie lody, serwowane z obwoźnej lodziarni, lody słynnego Matczaka z Sokółki
 |
_________________ Camper Diem! |
|
|
|
 |
Camper Diem
Kombatant

Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy Dołączył: 01 Wrz 2007 Piwa: 59/73 Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
|
Wysłany: 2012-05-20, 21:30
|
|
|
dalsza część dnia to przejazd do Wasilkowa na zlot, ale droga była kręta
kilka kilometrów od Kruszynian leżą Krynki. znane są z bodaj najbardziej skomplikowanego ronda w Polsce, a może i na świecie? łączy aż 12 dróg!
W Krynkach dawniej znajdowała się duża społeczność żydowska. pozostała po niej bożnica...
oraz ruiny Wielkiej Synagogi...
zobaczyliśmy, aczkolwiek nie zwiedziliśmy, również cerkiew.
wróciłem do samochodu i ponieważ stał pod skosem zauważyłem wylewający się płyn chłodzący... chłodnica?
ruszyliśmy w dalszą drogę do Bohonik, gdzie czekał nas kolejny meczet.
nie ma tutaj parkingu, zatrzymaliśmy się więc na drodze...
od razu skierowaliśmy się do meczetu.
kiedy wchodziliśmy do środka poprzednia grupa akurat wychodziła, mogliśmy więc w spokoju zwiedzić, zrobić zdjęcia...
wnęka wyznacza kierunek modłów (Mekkę), na schody (drugi stopień) wchodzi imam głosząc słowo Allacha...
w przypadku dużej ilości wiernych na nabożeństwie młodzi mężczyźni odsyłani są na balkon.
swoboda podczas pobytu w meczecie zamieniła się w znudzenie. oczekiwaliśmy na powrót przewodnika, ale ten był zajęty rozmową biznesową. okazał się on imamem, dla którego pobyt tutaj to nie tylko posłannictwo, ale i określone korzyści majątkowe. wszystko można zrozumieć, ale najwyraźniej nas zlekceważył, postanowiliśmy więc zrezygnować z oczekiwania...
reasumując nasz pobyt w Bohonikach- piękny meczet, ale nie podobało nam się tutaj, mało klimatycznie
w dalszej drodze zatrzymaliśmy się na chwilę przy cerkwi św. Aleksandra Newskiego w Sokółce, aktualnie odnawianej.
naszą uwagę przykuła również cerkiew w Czarnej Białostockiej.
żółcień na jej kopułach zastępuję złoto. uczyniono to zapewne z powodów ekonomicznych, ale nam się bardzo podobało. przez uchylone drzwi zajrzeliśmy do środka.
mijaliśmy jeszcze cerkiew w Wasilkowie, ale zmęczenie kazało nam jechać dalej...
po chwili dojechaliśmy na kemping Jard w Wasilkowie, miejsce zlotu Camperteam. na początek zrobiliśmy serwis kampera, a potem ustawiliśmy się na wybranym przez nas miejscu.
Bogusław, organizator zlotu, jak tylko przyjechał przyszedł się przywitać.
szybko jednak musiał nas opuścić, bo nadjechała kolejna załoga.
w sumie było 6 czy 7 kamperów...
środa to dzień wolny na zlocie, więc do wieczora leniuchowaliśmy.
 |
_________________ Camper Diem! |
|
|
|
 |
Camper Diem
Kombatant

Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy Dołączył: 01 Wrz 2007 Piwa: 59/73 Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
|
Wysłany: 2012-05-21, 14:28
|
|
|
na rowerach do Parku Dinozaurów
opuściliśmy zlotowisko i udaliśmy się na rowerach do położonego w Jurowcach Parku Dinozaurów. dzieci nie wiedziały, bądź udawały, że nie wiedzą dokąd jedziemy
to dokąd jedziemy?
kilkaset metrów przejechaliśmy poboczem asfaltowej drogi.
później skręciliśmy w drogę gruntową...
piasek niestety przeszkadzał, a czasami wręcz uniemożliwiał jazdę!
w końcu dotarliśmy na miejsce.
na dużym trawniku nieopodal parku mnóstwo ludzi urządziło sobie piknik.
najpierw zapiąłem rowery, kaski niestety musiałem zabrać ze sobą.
mogliśmy usiąść i w spokoju zjeść lody.
a później weszliśmy do samego parku...
zapłaciliśmy 56 zł. atrakcją tutejszego parku są dźwięki emitowane przez makiety gadów... niestety park sprawia wrażenie skromniejszego niż inne odwiedzone wcześniej dinoparki dzieciom się podobało, ale najbardziej ucieszyły się przy wyjściu, albowiem udaliśmy się na plac zabaw, a konkretnie na dodatkowo płatny park linowy oraz dmuchaną zjeżdżalnię.
dla uspokojenia chwilę kontemplowaliśmy mniej i bardziej ożywione stworzenia w oczku wodnym
wracaliśmy tą samą drogą. Marianna i tym razem spisała się na medal, ale to był kres jej możliwości. zresztą wszyscy z radością ujrzeliśmy tablicę informacyjną.
za moment już byliśmy na kempingu... |
_________________ Camper Diem! |
|
|
|
 |
Camper Diem
Kombatant

Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy Dołączył: 01 Wrz 2007 Piwa: 59/73 Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
|
Wysłany: 2012-05-21, 20:32
|
|
|
czwartek na zlocie
kemping jard w Wasilkowie wybrany przez Bogusława na miejsce zlotu okazał się bardzo przyjazny. na początek zaoferowali ceny 16 zł o kampera plus ewentualnie 8 zł za prąd, oficjalne ceny oczywiście są wyższe.
zaoferowano nam również obiady w cenie 10 zł, postanowiliśmy więc dzisiaj skorzystać. po chwili odpoczynku po wycieczce rowerowej ruszyliśmy do kempingowej restauracji na domowy 2-daniowy obiad.
popołudnie dziewczyny spędziły m.in. na malowaniu kamieni, wykorzystując specjalnie kupione do tego celu farby akrylowe.
o zmierzchu ruszyliśmy na ognisko.
kiełbaski smakowały znakomicie
położyliśmy dzieci spać i mogliśmy zostać na imprezie.
Bogusław 2 lata trzymał "pepeszę", dzisiaj wreszcie mógł jej użyć
dziękowaliśmy wielokrotnie gospodarzowi za zaproszenie, jego twarz cały czas była uśmiechnięta, jednak w tle przewijał się dramat- kamper, który uległ w kwietniu poważnej awarii nie został przez mechanika naprawiony na czas i gospodarze zmuszeni byli korzystać z pokoju hotelowego. przykre to... atmosfera na zlocie jednak była wspaniała, to z pewnością na chwilę chociaż pomogło im zapomnieć o problemie.
tę noc, bo położyliśmy się grubo po północy, spędziliśmy na wspólnych śpiewach przy ognisku, gdzie z gitarą zasiadł maestro Mazurek
 |
_________________ Camper Diem! |
|
|
|
 |
Camper Diem
Kombatant

Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy Dołączył: 01 Wrz 2007 Piwa: 59/73 Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
|
Wysłany: 2012-05-21, 21:16
|
|
|
wycieczka do Białegostoku
zbiórkę wyznaczono przy bramie na godzinę 10. była nas mała grupka...
postanowiliśmy dłużej nie czekać i ruszyliśmy na przystanek.
do przejścia mieliśmy kilkaset metrów.
po kilku minutach dogoniła nas ostatnia grupa wycieczkowiczów.
po pół godzinie wylądowaliśmy w Białymstoku, gdzie wpadliśmy na przewodnika...
który od razu zaczął snuć opowieści o historii i teraźniejszości miasta. I zaprowadził nas do kościoła św. Rocha.
kościół zbudowany jest na planie gwiazdy, chociaż w środku tego nie widać. gwiazdy są za to głównym elementem przewijającym się w jego konstrukcji, posadzkach, elewacji i zdobieniach...
wnętrze świątyni bardzo nam się wszystkim podobało, na równi z interesującymi opowieściami przewodnika.
największe wrażenie wywarła duża jasność mimo braku oświetlenia- wszystko dzięki przeszkleniu w dachu.
kościół znajduje się na wzniesieniu, podobno powstał w ramach programu budowy sieci świątyń wzdłuż naszych granic, usytuowanych tak, by z poprzedniej było widać kolejną, itd... obecnie po prostu góruje nad miastem, dodatkowo oferując przepiękną panoramę ze wzgórza!
poniżej widok na ul. Lipową prowadzącą do rynku, która według aktualnych zamysłów ma stać się deptakiem...
u podnóża kościoła postawiono pomnik ofiar smoleńskich...
trzeba przyznać, że idealnie pasuje do otoczenia!
w Smoleńsku zginął Miron Chodakowski, arcybiskup prawosławny, bardzo szanowany na Podlasiu. pochowany został w cerkwi monasterskiej w Supraślu. przypomniało nam to, że połowa mieszkańców Białegostoku to prawosławni- udaliśmy się więc do cerkwi.
w Soborze św. Mikołaja zdjęć robić nie wolno. nie każdy tym się przejmował, my uszanowaliśmy zasady zwiedzania.
cerkiew zrobiła na nas ogromne wrażenie. znajdują się tutaj relikwie św. Gabriela, którego ciało w niezmienionej od chwili śmierci postaci spoczywa w małej trumience... brzmi to dziwnie, dla wiernych to cud!
potem grupa przeszła pod pomnik Żydów eksterminowanych i zamordowanych w czasie II wojny światowej. aż trudno uwierzyć, że dawniej Żydzi byli największą społecznością w mieście!
ja zbłądziłem trochę i z grupą spotkałem się dopiero przy rynku, bardzo charakterystycznym, bo trójkątnym, zwężającym się w kierunku Pałacu Branickich
przy rynku znajduje się pomnik marszałka Piłsudskiego...
oraz Katedra Białostocka...
kościół Wniebowzięcia NMP jak i cały Białystok wiele zawdzięcza rodowi Branickich, o czym świadczą tablice w świątyni. ostateczne efekt jest jednak dziełem niezliczonej ilości osób i trzeb przyznać, że kościół jest wyjątkowy!
znajduje się tutaj wierna kopia Madonny z Ostrej Bramy, namalowana w 1927 roku przez znaną malarkę wileńską Łucję Bałzukiewicz.
następnie przeszliśmy pod Pałac Branickich. do parku nie wchodziliśmy główną bramą (Bramą Gryfa), ale mamy jej zdjęcie:
"Wersal Podlasia" od frontu...
i wewnątrz...
budynek należy obecnie do Uniwersytetu Medycznego, który opiekuje się nim bardzo dobrze
kilka minut przebywaliśmy w przepięknej Auli Wielkiej, gdzie poznaliśmy historię pałacu . zajrzeliśmy do kaplicy ze wspaniała kopułą...
kopią figurki Matki Boskiej z hiszpańskiego klasztoru Montserrat... podobno dotknięcie przynosi szczęście!
znajduje się tutaj również fotel papieski...
jeszcze spojrzenie na ledwie co odnowione ogrody pałacowe...
przepiękny Pawilon pod Orłem...
na tym zakończyliśmy zwiedzanie. to była bardzo piękna wyprawa, ale ze względu na upał bardzo męcząca. nie bacząc na innych poprosiliśmy gospodarzy o wskazówki jak dotrzeć na autobus. okazało się, że większość wycieczki, razem z przewodnikiem, poszła za nami
jeszcze tylko jedno spojrzenie na rzekę Białą i wsiadamy w autobus do Wasilkowa... |
_________________ Camper Diem! |
|
|
|
 |
Camper Diem
Kombatant

Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy Dołączył: 01 Wrz 2007 Piwa: 59/73 Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
|
Wysłany: 2012-05-22, 05:09
|
|
|
piątek na zlocie
w piątek w Wasilkowie było już kilkanaście załóg, a w międzyczasie 2 kampery wyjechały. przybyło dzieci, które wspaniale się bawiły.
my całe popołudnie odpoczywaliśmy po wyczerpującej wycieczce. wieczorem zaczęło padać, impreza przeniosła się do sali...
były tańce męskie...
i tańce klasyczne...
był również czas na rozmowy
więcej nie widzieliśmy, położyliśmy się spać wcześniej przed wycieczką do Supraśla... |
_________________ Camper Diem! |
|
|
|
 |
Camper Diem
Kombatant

Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy Dołączył: 01 Wrz 2007 Piwa: 59/73 Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
|
Wysłany: 2012-05-27, 18:31
|
|
|
wycieczka do Supraśla
dzisiaj zaplanowano wycieczkę rowerową do Supraśla. 13 km to zbyt duży dystans dla Marianny, więc zdecydowaliśmy się na komunikację miejską. w międzyczasie gospodarze zaoferowali podwózkę, z propozycji skrzętnie skorzystaliśmy. pod monastyr dotarliśmy jednocześnie z rowerzystami, tuż przed godziną 11, na którą mieliśmy rezerwację w Muzeum Ikon.
mimo, że było nas bez mała 40 osób zdecydowano się wpuścić całą grupę jednocześnie i przyznać trzeba, że limit 25 osób na grupę ma sens, inaczej jest zbyt tłoczno. zwiedzanie muzeum odbywa się z przewodnikiem, który wprowadza nas w inny nieznany świat...
stare wnętrza budynku stwarzają odpowiednią atmosferę do ekspozycji tych niesamowitych dzieł.
bardzo ważną rolę odgrywają iluminacje, ale i drapowany materiał udający pajęczyny, polichromie, fototapety ze zdjęciami z uroczystości prawosławnych...
kolekcja podróżnych dewocjonaliów
zajrzeliśmy do warsztatu ikonopisarza...
kolejne ikony... ich mnogość sprawia, że powszednieją ;-)
niektóre zapamiętaliśmy bardziej. na przykład ikona św. Gabriela, którego relikwie przechowywane są w Białymstoku...
duże wrażenie robi ikona św. Mikołaja, postaci popularnej wśród dzieci, wśród panien. pierwszym przynosi prezenty, drugim wymarzonego męża...
kulminacyjny moment zwiedzania następuje w sali z ikonami pochodzącymi ze starej cerkwi wysadzonej w czasie II wojny światowej przez Niemców. w takt wydobywających się z głośników dźwięków wybuchów sugestywnie gasną światła...
ikony w formie polichromii na ścianach dawnej świątyni wykonane zostały w 15-16 wieku przez mnichów z Grecji i Serbii. udało się uratować (poskładać z niewielkich ocalałych kawałków) tylko część...
kończymy wycieczkę dziękując przewodnikowi, panu Janowi Grigorukowi. na moment wpadamy jeszcze do galerii ulokowanej w piwnicy, gdzie nabywamy kota do naszej domowej kolekcji oraz ikonę św. Mikołaja do kampera
ponaglani opuszczamy muzeum, gdyż grupa z przewodniczką ruszyła na zwiedzanie cerkwi monasterskiej. dołączamy do reszty i wchodzimy do świątyni. mnich informuje nas, że musimy poczekać na oprowadzenie oraz, że robienie zdjęć wymaga zgody Przełożonego. cóż, każdy klasztor ma własne zasady, akceptujemy je... reszta grupa włącznie z przewodniczką sytuację widzi inaczej- mnich jest nieprzyjemny, "tamci" mogą robić zdjęcia, gdyż są lepsi i lepsiejsi... niesprawiedliwa ocena, szczególnie dziwi nas postawa przewodniczki
wychodzimy z cerkwi. jest odnawiana, podobno czynione są starania, by tak jak w poprzedniej polichromie wykonali Bracia z Grecji i Serbii- byłoby to wspaniałe i symboliczne wydarzenie!
chwilę oglądamy jeszcze zabudowania klasztorne...
opuszczamy klasztor, w końcu rozpoczynają się opowieści o historii klasztoru, o Supraślu...
dowiedzieliśmy się, że podobno cerkiew wysadzili nie Niemcy, ale sami prawosławni za 2 butelki wódki... ta opowieść to słodka zemsta na mnichu z monasteru ;-)
przewodniczka pokazuje nam też kościoły i główną ulicę z domami tkaczy...
w ten sposób dochodzimy do kresu naszej wycieczki. zatrzymujemy się przy Pałacu Bucholtza...
tutaj pani przewodnik opowiada nam dzieje rodziny Supraślskich przemysłowców... a później żegnamy się, to wszystko Supraśl to niewielkie miasto
na chwilę wchodzimy do księgarni, w drogę powrotną do Wasilkowa zabierają nas zlotowicze z okolic Lidzbarka Warmińskiego.
jak tutaj nie wierzyć w znaki? odbywamy darmową przejażdżkę samochodem Elnagh King, który był w sferze naszych marzeń, oczywiście zanim zdecydowaliśmy się na naszego Eura Mobile
tymczasem kierowca Elnagh'a, Jan, bezpieczne dowiózł nas na kemping... |
_________________ Camper Diem! |
|
|
|
 |
Barbara i Zbigniew Muzyk
Kombatant

Twój sprzęt: fiat ducato2001-Bassa748
Pomogła: 7 razy Dołączyła: 23 Lip 2010 Piwa: 351/396 Skąd: krakow
|
Wysłany: 2012-05-27, 20:18
|
|
|
| jak zwykle piekne zdjecia i ciekawa relacji.Co z lodowka,zginal temat.Nam moze sie uda miec nowa ze starego rocznika,ale zobaczymy co wyniknie za miesiac,Pozdrawiam.Na temat lekcji....napisze na pw.Barbara |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do ulubionych Wersja do druku
|
|