Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Co na długo zapamiętam - pięć dni spędzonych na A'Lasce.
Autor Wiadomość
bikers 
początkujący forumowicz


Twój sprzęt: Fiat Ducato 2,5D Dethleffs 91r.
Dołączył: 17 Maj 2012
Piwa: 2/1
Skąd: ZIELONKA
Wysłany: 2012-10-09, 18:46   

Super !!! W tym roku bylismy dwa razy w tej okolicy Plęsno , Fsilkowo ,Wdzydze Kiszewskie ale A laski nie znalazlem- bardzo żaluję
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Remistenes 
doświadczony pisarz


Dołączył: 10 Lip 2010
Piwa: 3/2
Skąd: z zielonej wyspy
Wysłany: 2012-10-09, 19:42   

Fajna opowieść, prawie jak Arkadego Fiedlera ;-)
W kwestii orłów - trochę szkoda tych zdjęć.
Trochę z mojego foto - skrzywienia, pomarudzę. :mrgreen: Ogniskowa 300mm tutaj okazała się zbyt krótka - przydałoby się podejść - wiem, czasami nie ma takiej opcji. Poza tym, tu warto potrenować trochę inne tryby, niż tu wybrany TV - tu ustawiłeś 1/1250s - fajne, by zamrozić orła czy psa w locie - ale skutek był tego taki, że obiektyw poszedł na prawie pełną dziurę wołając "dajcie więcej światła " - a wiadomo, co dla tej klasy obiektywu oznacza pełna dziura - tzw. "mydło", czyli nieostro i miękko z natury samego szkła, fajne, by zmarszczki starej żonie ukryć w portrecie :mrgreen:

Kiedyś znanego fotoreportera zapytano, czy zechce zdradzić tajemnicę swojego kunsztu. Odpowiedział, pewnie, nie ma sprawy.
- F8 :mrgreen:

Czasami warto więc zadbać o to, by zmniejszyć dziurę - wtedy nasz obiektyw raz, że da fotografowi większą głębię ostrości (a nie będzie taka "papierowa", jak na pełnym otworze), a dwa - na mniejszej dziurze masz wtedy większą szansę na bardziej ostre zdjęcia.

Oczywiście, robisz mniejszą dziurę, choćby F8 czy nawet F16, to ma to konsekwencję, że przez obiektyw wpada mniej światła - foty idą za ciemne. Wtedy, rób w RAW-ach. Nawet jak wyjdzie scena zbyt ciemno, dobry program do RAW pozwoli suwaczkiem uratować ujęcie. Ale nie uda się ratunek, gdy pozwolisz automatyce lustrzanki poszybować w górę z ISO - tu aparat poszedł sobie na luziku aż na ISO 1600, na moim Nikonie jeszcze wtedy szczegóły z RAW można wyciągnąć gałkami, ale na bardziej szumiącej matrycy może to być zabójcze dla zdjęcia. Czasami więc warto zablokować w ustawieniach aparatu ISO do np. 400, i wtedy niech dany tryb automatyki się do tego dopasuje. Czasami nie da się jednak inaczej, jak tylko przejść na manual M, robić w RAW, dziurę ustawić na F8 minimum, lub jeszcze mocniej ją skręcić - zależy od jakości szkła, a czas dobrać eksperymentalnie, by było jeszcze z czego rozjaśniać podczas obróbki.
Tu z orłami, czas może masz i fajny w TV jak dla fot sportowych, ale szkło nie dało rady przy takich ustawieniach, przy pełnej dziurze to raczej zawsze będzie mydło, a tym bardziej, gdy nie trafimy jeszcze precyzyjnie z płaszczyzną ostrości w orły, no i wysokie ISO da nam do tego jeszcze kolorową kaszkę na koniec.

Pozdrawiam ciepło, życząc kolejnych foto-okazji - pisz dalej
:spoko
Ostatnio zmieniony przez Remistenes 2012-10-10, 19:09, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wito 
stary wyga

Twój sprzęt: Fiat Ducato 91 Dethleffs
Nazwa załogi: moczykije
Dołączył: 19 Lut 2009
Piwa: 59/28
Skąd: Iława
Wysłany: 2012-10-10, 07:32   

Witaj Remistenes. Dziękuję za uwagi. Są dla mnie bardzo cenne gdyż nie mam doświadczenia w pracy z teleobiektywem. Teraz widzę, że błędem było to, że próbowałem maksymalnie skrócić czas aby wyeliminować drgania, które zawsze będą gdy robi się zdjęcie z ręki. A to, jak widać, powoduje nieostrość. Solidny statyw byłby tu z pewnością bardzo pomocny. Mógłbym wówczas, wydłużyć czas i zmniejszyć otwór przysłony, co dałoby lepszą ostrość.
Całkowicie zgadzam się co do uwagi, że odległość była za duża dla tego obiektywu( Canon ZOOM LENS EF75-300 1:4-5,6). Próbowałem z przysłoną i czasem na różne sposoby. Efekt wszystkich zdjęć był taki sam.
Cenne uwagi. Widzę, że teraz bogatszy o tę wiedzę, powinienem trochę poćwiczyć, co wydaje się nie tylko potrzebne ale i ciekawe. Pozdrawiam Cię serdecznie.Wito.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
JaWa 
Kombatant
Pierwsza "Mała Karawana"


Twój sprzęt: Fiat Ducato Roller Team Granduca
Pomógł: 5 razy
Dołączył: 15 Sty 2007
Piwa: 366/235
Skąd: Kutno
Wysłany: 2012-10-10, 09:13   

Remistenes mam pytanko, jak wyciągnąłeś dane exif ze skompresowanego zdjęcia ? :spoko
_________________
Wanda i Jacek Kutno
-------------------------------------------
www.youtube.com/@JacekKropidlowskikutno/videos
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Remistenes 
doświadczony pisarz


Dołączył: 10 Lip 2010
Piwa: 3/2
Skąd: z zielonej wyspy
Wysłany: 2012-10-10, 18:53   

JaWa napisał/a:
Remistenes mam pytanko, jak wyciągnąłeś dane exif ze skompresowanego zdjęcia ? :spoko


Nic trudnego... dla zboczenia zawodowego :spoko
Najprostsza metoda i "z marszu", to przeglądarka internetowa Firefox - a do niej doinstalowujesz dodatek typu exif viewer ;-), np. taki:
https://addons.mozilla.org/en-US/firefox/addon/exif-viewer/

Oczywiście, miniatury wyświetlane na forum są pozbawione informacji typu metadane, czyli exif'a, bo mają być małymi skompresowanymi plikami - ale jak się już kliknie w miniaturę z forum, to w nowym oknie przeglądarki wyświetli się całe zdjęcie, i to takie jakie je autor nam tu wstawił. W tym oknie możemy już kliknąć prawym przyciskiem myszy, i wybrać po rozwinięciu menu View Image Exif Data :mrgreen:
Sztuka ta się nie uda, gdy autor świadomie usunie wcześniej wszelkie metadane ze zdjęcia.

Oczywiście, nie jest to doskonała informacja "szpiegująca" fotografującego. Zdecydowanie lepiej jest zapisać takie duże zdjęcie orłów na dysku twardym własnego komputera.
Wtedy warto mieć zainstalowany program Opanda Exif:
http://opanda.com/en/iexif/download.htm

Wczytując do niego zapisane zdjęcie, otrzymamy wtedy nie tylko więcej informacji, ale prawie i numer rejestracyjny kampera, którym przyjechał kolega na orły :mrgreen:
Odczytamy nie tylko model aparatu i jego numer seryjny, ale i datownik aparatu, kiedy zdjęcie zrobiono, jakim obiektywem, i prawie jaki rozmiar butów nosi fotograf :mikolaj

Pozdrawiam ciepło
:spoko
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
JaWa 
Kombatant
Pierwsza "Mała Karawana"


Twój sprzęt: Fiat Ducato Roller Team Granduca
Pomógł: 5 razy
Dołączył: 15 Sty 2007
Piwa: 366/235
Skąd: Kutno
Wysłany: 2012-10-10, 21:33   

Wielkie dzięki, super sprawa :bigok
_________________
Wanda i Jacek Kutno
-------------------------------------------
www.youtube.com/@JacekKropidlowskikutno/videos
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Tadeusz 
Administrator
CamperPapa


Twój sprzęt: Fiat Talento Hymercamp
Nazwa załogi: Kucyki
Pomógł: 16 razy
Dołączył: 06 Lis 2007
Piwa: 1610/2356
Skąd: Otwock
Wysłany: 2012-10-11, 22:53   

Witku, nareszcie. :ok

Długo czekałem na Twą opowieść z leśnej łazęgi. Opowieść ciekawą i z fajnymi zdjęciami.

Dziękuję. :spoko
_________________
W życiu najlepiej jest, gdy jest nam dobrze i źle. Kiedy jest tylko dobrze - to niedobrze.
Ks. Jan Twardowski.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wito 
stary wyga

Twój sprzęt: Fiat Ducato 91 Dethleffs
Nazwa załogi: moczykije
Dołączył: 19 Lut 2009
Piwa: 59/28
Skąd: Iława
Wysłany: 2012-11-01, 21:32   Co na długo zapamiętam - pięć dni spędzonych na A'Lasce.

Nazajutrz, poranek zwiastował równie dobrą pogodę jak wczoraj. Tym razem zamierzałem zwiedzić okolicę rowerem. Moim celem były jeziora położone w ciągu doliny na południe od rzeki Kulawy. Okazuje się, że dolina powstała w rynnie subglacjalnej którą na północy wytycza jezioro Duże Głuche i dalej na południe - Małe Głuche, Martwe, jezioro-rezerwat Nawionek, potem Gardliczno Małe i Duże, Płęsno i Łąckie.

Na Płęsnie wędkowałem miesiąc temu uczestnicząc w mini zlocie z kamperową bracią. Siedząc wówczas na pontonie nieraz spoglądałem na północ i zadawałem sobie pytanie: jakie są jeziora Gardliczno Duże i Małe, które znalazłem na mapie. Może wyjątkowo przezroczyste i od razu rzucą mnie, zamiłowanego płetwonurka, na kolana? Czy kiedykolwiek tu wrócę i uda mi się je poznać?

Sprawdziłem ciśnienie w oponach roweru, załadowałem na bagażnik torbę z aparatem i przekąską i ruszyłem w drogę. Zamierzałem zwiedzić w kolejności jeziora: Martwe, Nawionek, Gardliczno Małe i Duże, Bagno Stawek i dotrzeć do północnego krańca jeziora Płęsno. Wszystkie te jeziora leżą w dużym kompleksie leśnym.

Zaraz za Laską skręciłem w drogę w dół i po chwili ujrzałem piękne, bardzo głębokie jezioro Martwe o bardzo przezroczystej wodzie. Liczne stanowiska na brzegu świadczyły o częstej bytności wędkarzy. Droga wzdłuż wschodniego brzegu jeziora była usłana korzeniami drzew biegnącymi ku wodzie i jechało mi się wyjątkowo źle. Potem musiałem wjechać pod górę, by znów, po chwili zjeżdżać z pędem w dół ku jeziorku Nawionek. Już z daleka, po niebieskim kolorze, widziałem, że jest to jeziorko wyjątkowo czyste a przez to unikalne na tym terenie. Nic dziwnego, że utworzno tu rezerwat przyrody o czym informowała ładna, kolorowa, tablica.
Wytypowałbym je z pewnością na swoją eskapadę nurkową, jednak informacja na tablicy zakazywała kąpieli. Trudno.
Aby znaleźć drogę do kolejnego jeziora na wytyczonym szlaku - Gardliczna Małego trochę, niestety, pobłądziłem. W końcu jednak udało mi się je znaleźć. Jezioro to różniło się w sposób zasadniczy od Nawionka. Było znacznie większe i płytsze, a woda nie była już tak krystalicznie czysta. Brzegi od zachodniej strony były wysokie i mało dostępne a po drugiej stronie brzeg był płaski. Mimo to zszedłem w dół do samej wody. Przez chwilę obserwowałem stado niewielkich krąpi pląsających między gałęziami zwalonego drzewa, a potem wdrapałem się do góry do roweru i pojechałem na Gardliczno Duże. Małe z Dużym graniczą z sobą o "rzut beretem" ale połączenia między nimi nie ma. Gardliczno Duże, podobnie jak Nawionek jest jeziorem oligotroficznym i bardzo czystym. Jest tam mało roślinności zanurzonej i wynurzonej. Na południowym jego krańcu znajduje się piękna, piaszczysta plaża.
Tablica informacyjana którą dostrzegłem w pobliżu skierowała mnie ku kolejnemu rezerwatowi o nazwie Bagno Stawek. Dojazd do samego jeziorka okazał się niemożliwy z uwagi na podmokły, zabagniony teren. Przed samym jeziorem jechałem na rowerze obok zielonych łąk paproci, mchów i innych roślin występujących na stanowiskach podmokłych. W pewnej chwili nieomal najechałem na okazałego podgrzybka. Nie odmówiłem sobie przyjemności wykonania mu zdjęcia.
Od Stawku miałem już tylko krok do północnego krańca Płęsna. Tu zrobiłem sobie przerwę na odpoczynek. Znalazłem ławkę w postaci dziwacznej, poziomo rosnącej brzozy i z rozkoszą usiadłem na niej na posiłek. Smakowało jak nigdy. Potem przejrzałem nogawki spodni by wytropić kleszcze i znalazłem dwa. Jednego z nich nie mogłem wyjąć. Tak się bestia wczepił.
Miałem ambitny plan by dojechać tego dnia jeszcze do Swornychgaci, co okazało się nie lada wyzwaniem . Wiedziałem, że powinienem kierować się na południowy zachód do mostu na Zbrzycy przy jeziorze Witoczno, ale dróg było wiele i oczywiście zabłądziłem i rozpoczęła się moja podróż przez mękę. Leśne dukty, którymi przyszło mi jechać były suche i piaszczyste. Koła mojego góraka co chwilę zarzynały się w głębokim piasku, po czym zarzucało mnie w bok i musiałem ratować się przed upadkiem nieraz w iście kaskaderskim stylu.
-A co by było, gdybym miał wąskie opony? - pomyślałem z przerażeniem. W końcu dojechałem do jakiejś kolonii i mieszkająca tam kobieta powiedziała mi, że jadę zupełnie nie w tym kierunku.

Gdy mijałem most na Zbrzycy, w pobliżu jeziora Witoczno, zaczęło padać. Byłem już od wielu godzin w trasie i zmęczenie zaczęło porządnie dawać mi się we znaki. A tu jeszcze deszcz. Czy znów przyjdzie mi przemoknąć i być może zmarnować kolejny aparat fotograficzny?
Całe szczęście, że do Swornychgaci było już blisko. W sklepie kupiłem plastikową pelerynę, w którą owinąłem torbę ze sprzętem. Wtedy, jak na złość a może raczej na szczęście, przestało padać.
Do Laski zamierzałem wrócić drogą biegnącą na północ wzdłuż koryta Zbrzycy, przez Śluzę. Okazało się, że jest dobra i bardzo malownicza. Miała tylko jedną wadę. Była strasznie piaszczysta. Mokry po deszczu piasek kleił się do kół, co znacznie utrudniało jazdę, wręcz ją uniemożliwiało. Taką drogą miałem przejechać 5-6 kilometrów. Makabra. W niektórych miejscach w ogóle nie dawało się jechać. Iść było jeszcze trudniej.
Po kilku kilometrach takiego mozolnego brnięcia do przodu spotkałem grupę rowerzystów. Z nadzieją w głosie zapytali czy jest już blisko do Swornychgaci. Widać uznali, że jazda jest zbyt trudna bo pchali rowery w grząskim piachu.
Gdy dotarłem w końcu do lasu, piach się skończył i znów mogłem podziwiać piękno Zbrzycy ocierającej się miejscami niemal o drogę.

Na moście w Śluzie spotkałem innego turystę-rowerzystę. Przyjechał rano z Gdańska pociągiem i wędrował po okolicznych drogach przez cały dzień. Zamierzał dojechać do najbliższej stacji kolejowej by udać się w drogę powrotną do domu. Przez jakiś czas mieliśmy jechać razem w kierunku Laski.
Ruszyliśmy. Droga biegła prawie cały czas pod górę i on dawał radę doskonale, a ja puchłem. Miał co prawda lepszy rower na wąskich i dużych kołach ale do licha był ode mnie znacznie starszy.
Po kilku kilometrach jazdy doszedłem do wniosku, że stanowię dla niego ciężar i zaproponowałem, by dalej jechał już sam. Przystał na to ochoczo, gdyż obawiał się spoźnienia na pociąg. Po jakimś czasie zniknął mi z oczu za kolejnym zakrętem.
Ja zaś zmęczony i z lekkim kompleksem wjeżdżałem ciągle pod niekończącą się górę. Całe szczęście, że droga była już twarda. Wykonałem jeszcze zdjęcia uroczego jeziorka przy drodze. Na asfalcie do Laski poczułem się już jak w niebie. A potem było jeszcze lepiej, bo był długi zjazd w dół.
Do kampera dotarłem prawie wykończony, ale szczęśliwy. Taki to był mój drugi dzień pobytu w A'Lasce.

Obraz 123236zmn.jpg
Ogromniasty podgrzybek.
Plik ściągnięto 5965 raz(y) 170,25 KB

Obraz 123223.jpg
Plik ściągnięto 156 raz(y) 177,85 KB

Obraz 123224zmn.jpg
Jezioro-rezerwat Nawionek.
Plik ściągnięto 155 raz(y) 166,12 KB

Obraz 123227zmn.jpg
Gardliczno Małe, zachodni brzeg.
Plik ściągnięto 144 raz(y) 146,18 KB

Obraz 123228zmn.jpg
Gardliczno Duże.
Plik ściągnięto 155 raz(y) 87,75 KB

Obraz 123230.jpg
Plik ściągnięto 159 raz(y) 181,93 KB

Obraz 123233zmn.jpg
Bagno Stawek i śpiący niedźwiedź.
Plik ściągnięto 180 raz(y) 191,63 KB

Obraz 123234zmn.jpg
Bagno przy drodze.
Plik ściągnięto 167 raz(y) 232,79 KB

Ostatnio zmieniony przez Wito 2012-11-05, 21:02, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wito 
stary wyga

Twój sprzęt: Fiat Ducato 91 Dethleffs
Nazwa załogi: moczykije
Dołączył: 19 Lut 2009
Piwa: 59/28
Skąd: Iława
Wysłany: 2012-11-01, 21:39   Co na długo zapamiętam - pięć dni spędzonych na A'Lasce.

Wiele dróg leśnych pozarastało wrzosami. Tworzą one piękne obrazki. Przed powrotem do Laski udało mi się sfotografować las oświetlony promieniami zachodzącego słońca.

Obraz 123259zmn.jpg
Zarosłe wrzosami drogi.
Plik ściągnięto 157 raz(y) 232,05 KB

Obraz 123219zmn.jpg
O zachodzie słońca.
Plik ściągnięto 157 raz(y) 183,63 KB

Ostatnio zmieniony przez Wito 2012-11-05, 21:07, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
marko 
stary wyga


Twój sprzęt: . FIAT DUKATO \ ARCA
Nazwa załogi: .MAREK I GOSIA
Dołączył: 14 Sie 2007
Otrzymał 1 piw(a)
Skąd: małopolska
Wysłany: 2012-11-02, 11:28   

piękny podgrzybek :spoko :spoko :spoko
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wito 
stary wyga

Twój sprzęt: Fiat Ducato 91 Dethleffs
Nazwa załogi: moczykije
Dołączył: 19 Lut 2009
Piwa: 59/28
Skąd: Iława
Wysłany: 2012-11-03, 20:00   

Grzyb był rzeczywiście ogromny. Nawet przez myśl mi nie przeszło, aby go zabrać. Raz, że rósł w rezerwacie, a dwa to wyglądał tak pięknie na tym bezgrzybiu, jakie wtedy panowało. A ile musiało rozsiać się z niego zarodników?
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
WODNIK 
weteran


Twój sprzęt: HOBBY 600
Pomógł: 5 razy
Dołączył: 24 Gru 2009
Piwa: 55/243
Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: 2012-11-03, 20:05   

Grzyb grzybkiem, ale ta przyroda z tymi kolorami to bajka :spoko
Pozdrawiam
_________________
--- B E S K I D N I K ---

Pozdrawiamy Bronia i Janek
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wito 
stary wyga

Twój sprzęt: Fiat Ducato 91 Dethleffs
Nazwa załogi: moczykije
Dołączył: 19 Lut 2009
Piwa: 59/28
Skąd: Iława
Wysłany: 2012-12-09, 19:08   Co na długo zapamiętam - pięć dni spędzonych na A'Lasce.

Gdy nazajutrz rano wyjrzałem przez okno kampera, zauważyłem, że kropi deszcz. Pomyślałem sobie, że nie ma tego złego, bo odpocznę i zaplanuję wyprawy na kolejne dni. Dwa poprzednie, pełne wrażeń i wysiłku, dały mi się porządnie we znaki.
Ale około dzisiątej zaczęło się przejaśniać. Potem przyszedł Tomek - właściciel kempingu i zaprosił mnie do wspólnego wyjazdu do Zapcenia, gdzie miały odbywać się dożynki parafialne. Zapceń jest niewielką, kaszubską wsią położoną około sześciu kilometrów na północ od Laski. Tomek wyjawił mi, że będzie grał na puzonie w orkiestrze, która poprowadzi pochód spod kościoła na plac dożynkowy. Po mszy i pochodzie miała odbyć się zabawa. Poza mną zaprosił do wyjazdu także naszych znajomych z Wrocławia.
Nie musiał mnie dwa razy namawiać. Lubię takie nieoczekiwane wyjazdy na imprezy. Mogę wtedy lepiej poznać ludzi i ich zwyczaje czy ciekawe miejsca albo zrobić interesujące zdjęcia.

Wyjechaliśmy do Zapcenia całą paczką tuż po południu. Gdy dojechaliśmy pod kościół, akurat odbywała się msza. Przez jakiś czas staliśmy przy samochodzie i słuchaliśmy odgłosów z kościoła a po chwili - wspaniałego śpiewu wokalisty. Śpiewał Czarną Madonnę. Bywałem na wielu podobnych uroczystościach i koncertach ale tak pięknego śpiewu jeszcze nie słyszałem. Moi kompani byli także pod wrażeniem. Nie spodziewaliśmy się czegoś tak wspaniałego w tak małej miejscowości.
Po mszy ludzie zaczęli opuszczać kościół, a potem na zewnątrz wyszła także orkiestra. Gdy uformował się szyk, orkiestra zaczęła grać. Pochód, który otwierały miejscowe władze gminne, sołeckie i kościelne, ruszył przez wieś w kierunku placu dożynkowego. Orkiestra, która składała się z miejscowych muzyków - amatorów, zaczęła grać. W środku orkiestry dostrzegłem Tomka z jego puzonem.
Po kilku minutach marszu przez wieś, pochód doszedł do przestronnej łąki, na której rozstawione były stoły z ławkami. Po drugiej stronie była niska i długa wiata oryginalnie i ciekawie kryta strzechą. Tam właśnie, przy stołach, usiadły władze. Po prawej stronie stała duża, kryta scena. Naprzeciwko sceny, w odległości kilkudziesięciu metrów, rozłożyły się punkty gastronomiczne z pamiątkami, gumowe zjeżdżalnie i płytki basen z dużymi kulami nadmuchiwanymi powietrzem do zabawy. Całość sprawiała imponujące wrażenie. Widać było dobrą organizację. Tylko się bawić. Ozdoby i różne rekwizyty na scenie zwiastowały występy jakiegoś kabaretu.

262.jpg
Pochód na plac dożynkowy.
Plik ściągnięto 145 raz(y) 213,32 KB

270.jpg
Na placu.
Plik ściągnięto 131 raz(y) 197,97 KB

289.jpg
Przed występem kabaretu.
Plik ściągnięto 130 raz(y) 187,29 KB

Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
Tadeusz 
Administrator
CamperPapa


Twój sprzęt: Fiat Talento Hymercamp
Nazwa załogi: Kucyki
Pomógł: 16 razy
Dołączył: 06 Lis 2007
Piwa: 1610/2356
Skąd: Otwock
Wysłany: 2012-12-09, 19:18   

Witku, cierpliwośc się opłaca. Doczekałem się dalszego ciągu. :ok

Stawiam piwko i ...czekam c.d. :szeroki_usmiech
_________________
W życiu najlepiej jest, gdy jest nam dobrze i źle. Kiedy jest tylko dobrze - to niedobrze.
Ks. Jan Twardowski.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wito 
stary wyga

Twój sprzęt: Fiat Ducato 91 Dethleffs
Nazwa załogi: moczykije
Dołączył: 19 Lut 2009
Piwa: 59/28
Skąd: Iława
Wysłany: 2012-12-09, 19:21   Co na długo zapamiętam - pięć dni spędzonych na A'Lasce.

Po chwili głos zabrał miejscowy biznesmen pan Wojciech Megier, który, jak zauważyłem, cieszy się w tym środowisku dużym szacunkiem. Prowadzi on z powodzeniem nowoczesną firmę "Karo" zajmującą się produkcją galanterii ogrodowej i spedycją.
Pan Megier powitał wszystkich zebranych i wygłosił przemówienie otwierające uroczystość. Powitał także gości spoza parafii co sprawiło nam dużą przyjemność, gdyż zostaliśmy zauważeni i w pewnym sensie zaproszeni do wspólnej zabawy. Nie był to zresztą jedyny objaw życzliwości i gościnności okazany nam przez tego pana. W trakcie dożynek przyszedł o naszego stolika z sołtysem by zamienić kilka grzecznościowych zdań i wypić symboliczny kieliszeczek. Czuliśmy się tam bardzo dobrze. Ludzie ci, a przeważali wśród nich miejscowi rolnicy są pogodni i przyjaźnie nastawieni do siebie nawzajem i do obcych. Aby uzyskać godziwe plony, muszą naprawdę ciężko pracować gdyż występują tam wyjątkowo piaszczyste, a przez to nieurodzajne, ziemie.

Rozpoczął się występ kabaretu który przyjechał z Torunia. Okazało się, że zaprosił go i zasponsorował pan Wojciech Megier.
Kabaret parodiował zjawiska i zwyczaje panujące w Polsce z okresu tuż po wojnie, do lat osiemdziesiątych.Gdy słuchało się wierszy i piosenek z tamtego okresu, wywoływało to u mnie i zebranych ludzi dziwne uczucia i wesołość. Wtedy treści te były bardzo ważne i poważne; teraz wszyscy mogli sobie pozwolić na to, aby się z nich śmiać i dobrze bawić. Jak to czasy się zmieniły i to na moich oczach. Dużo śmiechu wśród zebranych wywołał występ "wstawionego" ruskiego gienierała. Później dowiedziałem się, że rolę ginierała grał wokalista który tak pięknie śpiewał w kościele.

273.jpg
Uroczystość rozpoczął pan Wojciech Megier
Plik ściągnięto 132 raz(y) 145,85 KB

305zmn.jpg
Występ kabaretu z Torunia.
Plik ściągnięto 129 raz(y) 122,15 KB

351.jpg
Występ kabaretu z Torunia.
Plik ściągnięto 130 raz(y) 173,25 KB

283zmn.jpg
Nasza "paczka".
Plik ściągnięto 124 raz(y) 179,32 KB

Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum

Dodaj temat do ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
*** Facebook/CamperTeam ***