 |
|
|
Jacek w Norwegii |
| Autor |
Wiadomość |
Tadeusz
Administrator CamperPapa

Twój sprzęt: Fiat Talento Hymercamp
Nazwa załogi: Kucyki
Pomógł: 16 razy Dołączył: 06 Lis 2007 Piwa: 1610/2356 Skąd: Otwock
|
Wysłany: 2012-11-29, 00:58
|
|
|
Jacku, stawiam piwo za fantastyczną pracę. Sporo się nauczyłem. |
_________________ W życiu najlepiej jest, gdy jest nam dobrze i źle. Kiedy jest tylko dobrze - to niedobrze.
Ks. Jan Twardowski.
 |
|
|
|
 |
Jacek M
weteran

Twój sprzęt: Dethleffs na J5 2,5D '89 - ciągle jeździ :)
Dołączył: 20 Sty 2007 Piwa: 15/46 Skąd: Siedlce
|
Wysłany: 2012-11-29, 01:20
|
|
|
Dzięksy ) powiem Ci, że dla mnie to też niezwykle fascynujący smaczek. Ponieważ od wizyty już chwila minęła, chciałem uporządkować wiedzę - okazuje się, że w internecie wcale nie tak łatwo coś znaleźć - o licznych przewagach tajskich królów dopiero na angielskiej Wikipedii jest sporo.
Swoją drogą zawsze uważałem, że najlepszym ustrojem jest oświecona monarchia, tylko skąd tu wziąć oświeconego monarchę? - a tu - proszę! |
_________________ "Najlepsze są amerykańskie koszule w kratę.
Bierzesz sobie winko, siadasz nad Wisłą, rozpinasz kołnierzyk.
Najlepsze są amerykańskie koszule w kratę"
M. Piwowski vel A. Krost |
|
|
|
 |
Skorpion
Kombatant Normalny inaczej wariatek stary wyga

Twój sprzęt: Starocie urzadzenie kampero-podobne
Nazwa załogi: Skorpion
Pomógł: 24 razy Dołączył: 17 Lip 2008 Piwa: 280/1363 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2012-11-29, 08:23
|
|
|
Jacku wspaniala opowiesc. |
_________________
Tadeusz
Byle do przodu
 |
|
|
|
 |
Jacek M
weteran

Twój sprzęt: Dethleffs na J5 2,5D '89 - ciągle jeździ :)
Dołączył: 20 Sty 2007 Piwa: 15/46 Skąd: Siedlce
|
Wysłany: 2012-11-29, 11:24
|
|
|
Dzięki
Jak w niedzielę znajdę chwilę - będzie thriller psychologiczny ) |
_________________ "Najlepsze są amerykańskie koszule w kratę.
Bierzesz sobie winko, siadasz nad Wisłą, rozpinasz kołnierzyk.
Najlepsze są amerykańskie koszule w kratę"
M. Piwowski vel A. Krost |
|
|
|
 |
| Wyświetl szczegóły |
 |
Skorpion
Kombatant Normalny inaczej wariatek stary wyga

Twój sprzęt: Starocie urzadzenie kampero-podobne
Nazwa załogi: Skorpion
Pomógł: 24 razy Dołączył: 17 Lip 2008 Piwa: 280/1363 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2012-11-29, 12:32
|
|
|
| Czy mam sie juz zaczac bac?? |
_________________
Tadeusz
Byle do przodu
 |
|
|
|
 |
StasioiJola
Kombatant

Twój sprzęt: Fiat Bürstner
Nazwa załogi: StasioiJola
Pomógł: 12 razy Dołączył: 25 Lip 2008 Piwa: 81/282 Skąd: Gąbin
|
Wysłany: 2012-11-29, 12:56
|
|
|
Trochę się naczekaliśmy na dalszy ciąg opowieści - ale tym bardziej lepiej smakuje!!!
Jacku piwko dla Ciebie!!! |
_________________
 |
|
|
|
 |
Jacek M
weteran

Twój sprzęt: Dethleffs na J5 2,5D '89 - ciągle jeździ :)
Dołączył: 20 Sty 2007 Piwa: 15/46 Skąd: Siedlce
|
Wysłany: 2012-11-29, 20:05
|
|
|
Lepiej późno niż wcale - powiedziała babcia
spóźniając się na pociąg....
Piffko lubię
Výčapný Ležiak Tmavý 11.5% |
_________________ "Najlepsze są amerykańskie koszule w kratę.
Bierzesz sobie winko, siadasz nad Wisłą, rozpinasz kołnierzyk.
Najlepsze są amerykańskie koszule w kratę"
M. Piwowski vel A. Krost |
|
|
|
 |
Pawcio
Kombatant

Twój sprzęt: Pojazd obozowy Wacek McLouis I
Nazwa załogi: PabemanaTeam
Pomógł: 12 razy Dołączył: 29 Wrz 2008 Piwa: 141/469 Skąd: z Nienacka
|
Wysłany: 2012-11-29, 22:08
|
|
|
No! Cierpliwość się opłaca.
Jak widać na załączonym obrazku niejednokrotnie można się również samym tekstem zachłysnąć.
To jakie tam Jacku lubisz? Vaćpany 11,5% ?
PS
No i niedzieli niecierpliwie oczekujemy. |
|
|
|
 |
WHITEandRED [Usunięty]
|
Wysłany: 2012-12-02, 21:57
|
|
|
|
| Ostatnio zmieniony przez WHITEandRED 2015-07-22, 19:50, w całości zmieniany 2 razy |
|
|
|
 |
Jacek M
weteran

Twój sprzęt: Dethleffs na J5 2,5D '89 - ciągle jeździ :)
Dołączył: 20 Sty 2007 Piwa: 15/46 Skąd: Siedlce
|
Wysłany: 2012-12-03, 01:09
|
|
|
Dzięki, dzięki
Nie rozleniwiłem się, tylko trochę za późno wróciłem
byłem Tyńcu pod Krakowem, gdzie spotkałem Mądrego Człowieka, a to zawsze wciąga )
Tak mnie zbudowaliście, że na pewno wkrótce cdn |
_________________ "Najlepsze są amerykańskie koszule w kratę.
Bierzesz sobie winko, siadasz nad Wisłą, rozpinasz kołnierzyk.
Najlepsze są amerykańskie koszule w kratę"
M. Piwowski vel A. Krost |
|
|
|
 |
Jacek M
weteran

Twój sprzęt: Dethleffs na J5 2,5D '89 - ciągle jeździ :)
Dołączył: 20 Sty 2007 Piwa: 15/46 Skąd: Siedlce
|
Wysłany: 2012-12-31, 02:49 Knivskiellodden - bestyja!
|
|
|
Dzień 10, poniedziałek, 9 lipca 2007 – od godz. 13.30 – najdalszy koniec końca, czyli Knivskiellodden
Takoż ok. 13.30 zamieszanie z tajską księżniczką się zakończyło – ostatnie pożegnanie z Nordkappskim globusem, wrzut kilku okolicznościowych pocztówek do Nordkappskiej skrzynki na listy – i… zgodnie z planem atakujemy Knivskiellodden, czyli najdalszy koniec końców świata. Przynajmniej w okolicy.
No bo przecież nie można dojechać na aż takie zadupie i nie postawić nogi na najdalszym skrawku lądu prawda?
Jak już wcześniej pisałem, dwadzieścia kilka lat wcześniej mój serdeczny kolega z klasy, „Łysy”(Jacuś Talacha) na lekcji geografii poświęconej rozmaitym Najdalszym Przylądkom wyprowadził nas z podręcznikowego błędu, jakoby Nordkapp był najdalej na północ. I jakoś mi się to zapamiętało. No i teraz przyszła pora zweryfikować dawne legendy.
Plan nie jest zbyt skomplikowany. Po drodze widzieliśmy parking, na którym można zostawić samochód i oznakowaną (?) drogą (ścieżką?) dostać się na rzeczonego Knivskielloddena. No i dobra. Jakaś zapamiętana z internetu relacja mówi o 4 godzinach w obie strony. Jestem dość już przesezonowanym ale jednakowoż wytrawnym turystą górskim i w swoich osiągnięciach mam m.in. wyjątkowo zasłużoną odznakę Organizatora Turystyki, bo zdobytą w czasach studenckich w ramach kursu przewodników górskich - więc pozostawiła pewną wiedzę.
Z tej wiedzy i pewnego doświadczenia w dreptaniu wprowadziłem sobie pewną roboczą korektę – skoro wybiegani jak kozice studenci potrzebowali 4 godzin, to my, wyrwani zza biurek dajmy sobie – powiedzmy 6. Wg mapy odległość do przejścia to ok. 8 km w jedną stronę, czyli w obie 16 km. Co powinno dać ok. 4 godziny. Dla wybieganych. Dla nas – niech będzie ok. 5. Plus przewyższenie zbliżone do Nordkappu czyli ok. 300 m. Znów: dla wybieganych – 45 minut. Dla nas – godzinka? No to niech będzie 6 godzinek. Plus odpoczynek na „końcu świata”. No dobra – 6-7 godzin, w zależności jak nam będzie zimno. Wiadomo, że im zimniej, tym szybciej.
Startujemy ok. 14-ej, więc powinniśmy wrócić ok. 20-21ej. Czyli – jeszcze widno – zapala się żaróweczka ostrzegawcza – a jak się przedłuży? No i – znowu dechą w czoło – toć tu przecie widno 24/7! Cha, cha!
Ubieramy się w polary i wiatrówki. Czapeczki. Zimowe. Rękawiczki – a jakże, mamy – znad Inari Zabieram mały plecaczek – termosik, pół chlebka, paszteciki drobiowe w puszce. Zjemy sobie po kanapeczce na popasie. Temperatura – ok. 7 st. C plus wiaterek, więc odczuwalna – pewnie ze 2-4 st. Powiedzmy: umiarkowanie ciepło.
Startujemy. Zaraz po starcie – drobna konsternacja: droga to raczej ścieżka, a właściwie raczej raczej nic nie ma. Bo bardzo trudno wydeptać ścieżkę w skalnym rumowisku. To znaczy: jak okiem sięgnąć widzimy skalne rumowisko – jakby ktoś nasypał luźnych kamieni. Wygląda nawet ciekawie. Gorzej się po tym idzie, bo kamienie są za małe, żeby postawić nogę na jednym ale wystarczająco duże, żeby usuwać się spod nóg albo przyjemnie się turlając pozwolić się nóżkom rozjechać. Mniej więcej co drugi krok. Ale co tam. Mamy mapę – wprawdzie w jakiejś nieokreślonej skali, na oko 1:200.000 – do chodzenia trochę za ogólna ale przynajmniej kształt wyspy widać i ścieżka zaznaczona. Chociaż na mapie.
To znaczy – wzdłuż "grani" – albo raczej linii łączącej najwyższe punkty wzniesienia ktoś usypał szereg kamiennych kopczyków, wysokich na metr, a nawet półtora. Prawdopodobnie wzdłuż drogi. Pamiętam, że przemknęło mi przez głowę „czemu te kopce są tak gęsto” – póki co jeszcze bez żadnej refleksji. Poza tym – jak każdy wytrawny turysta – idziemy „za ludźmi” Dobrze jest.
Po pół godzinie – nadal jesteśmy „w środku niczego”, a dokładniej: nadal kamienne rumowisko. Inwencja budujących kopczyki jakby trochę osłabła – są zdecydowanie rzadziej. Po kolejnej półgodzinie – zaczyna się coś przewężać – po prawej stronie widać jakieś obniżenie terenu i w oddali – morze… Sprawdzamy kompas i mapę – rzeczywistość zgadza się z mapą, po prawej zatoczka, a więc – jest OK. Mkniemy dalej. Powinniśmy ominąć zatoczkę po prawej i zacząć schodzić w dół - do następnej zatoczki, z której do końca już tylko 2 km plażą. Zatoczkę w praktyce obchodzi się dość długo ale w nagrodę, na jej końcu, otwierają się piękne widoki w kierunku Nordkappu.
Teren też jakby trochę ciekawszy. Po drodze znajdujemy wychodnię jakiegoś białego kwarcytu – bardzo fajnie wygląda taka biała skała pośród szarego rumowiska. Odpoczywamy chwilę. Biały kwarcyt (?) jest bardzo kruchy – kruszy się w rękach. Od „białej skały” teren wyraźnie zaczyna się obniżać. Po lewej stronie teren zaczyna się obniżać, widzimy w dole dwa maleńkie jeziorka, wypływa z nich strumyczek, właściwie płynie miejscami, a miejscami niknie wśród kamieni i wtedy koryto wydaje się suche. Ścieżka po jakimś czasie schodzi do tego koryta i prowadzi albo wyschłym strumieniem albo – kiedy między kamieniami coś płynie - tuż obok niego. Iść strumieniem jest trochę łatwiej, bo kamienie są większe i są pewniej „poukładane”.
No i wreszcie – dochodzimy do skraju półwyspu – stąd nasz strumień zaczyna opadać naprawdę stromo. Mamy piękny widok na zatoczkę, do której wpływa, a w dali wyłania się Nordkapp. Cudo. Chwilę odpoczywamy. Rzut oka na zegarek – jest 16.20 a więc w normie. No może trochę za późno. Ale tylko trochę – wiadomo, po ruchomych kamieniach idzie się dość wolno.
IMG_1388.JPG Listy na pożegnanie Nordkappu |
 |
| Plik ściągnięto 4029 raz(y) 67,62 KB |
IMG_1389.JPG To z lewej - to on. Knivskiellodden. |
 |
| Plik ściągnięto 4029 raz(y) 34,4 KB |
IMG_1392.JPG Kamienne kopczyki stają się rzadsze... |
 |
| Plik ściągnięto 4029 raz(y) 79,55 KB |
IMG_1393.JPG Po lewej malownicze jeziorko - ludzi "wyznaczających szlak" jeszcze całkiem sporo. |
 |
| Plik ściągnięto 4029 raz(y) 50,9 KB |
IMG_1395.JPG Mapa się z kompasem z grubsza zgadza - spoko. |
 |
| Plik ściągnięto 4029 raz(y) 68,29 KB |
IMG_1401.JPG Teraz musimy obejść zatoczkę po prawej. Na horyzoncie - Morze Barentsa. |
 |
| Plik ściągnięto 4029 raz(y) 50,98 KB |
IMG_1402.JPG Białe kamienie. Niezbyt mocne. |
 |
| Plik ściągnięto 4029 raz(y) 55,98 KB |
IMG_1408.JPG Tam w oddali trzeba będzie zejść na dół... |
 |
| Plik ściągnięto 4029 raz(y) 48,54 KB |
IMG_1411.JPG To czerwone "T" to oznaczenie szlaku. Występuje mniej więcej co pół kilometra. A my się skarżymy, że w polskich górach szlaki źle wyznakowane... |
 |
| Plik ściągnięto 4029 raz(y) 48,5 KB |
IMG_1414.JPG No to - złazimy... |
 |
| Plik ściągnięto 4029 raz(y) 43,03 KB |
|
_________________ "Najlepsze są amerykańskie koszule w kratę.
Bierzesz sobie winko, siadasz nad Wisłą, rozpinasz kołnierzyk.
Najlepsze są amerykańskie koszule w kratę"
M. Piwowski vel A. Krost |
| Ostatnio zmieniony przez Jacek M 2012-12-31, 03:36, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
Jacek M
weteran

Twój sprzęt: Dethleffs na J5 2,5D '89 - ciągle jeździ :)
Dołączył: 20 Sty 2007 Piwa: 15/46 Skąd: Siedlce
|
Wysłany: 2012-12-31, 03:14 Knivskiellodden - bestyja! cd.
|
|
|
Odsapnęliśmy – schodzimy w dół. Jednak takie pustkowie jest mylące. Zejście jest dużo dłuższe niż myśleliśmy. Na dole jesteśmy za kolejne pół godziny. No ale przecież – tu jest ciągle widno. Zatrzymujemy się na krótki postój. Na dole spotykamy dwóch Anglików – mają mikroskopijny namiocik i planują spać u ujścia naszego potoczku. Jakoś im nie zazdrościmy ale jeśli taka wola? Aha, pierwotnie mijaliśmy co kilka minut turystów wracających z Knivskiellodden. Na górze mówili, że to ok. pół drogi. W dali nie widać już nikogo. Pewnie wszyscy już wrócili.
Chowamy się przed wiatrem za skałą. Robię wszystkim po kanapce, chłopakom wydaję po Snickersie – jeszcze z Polski, popijamy chłodną herbatką – i w drogę. Trochę mnie niepokoi, że jesteśmy już całkiem solidnie zmęczeni. Ale co tam, młodzi się szybko zregenerują (kanapeczka), a starzy nadrobią wytrwałością – będzie dobrze.
Startujemy w ostatni etap. Teraz droga prowadzi skrajem „plaży”. Po prawej – skalisty brzeg. Po lewej – brzeg się stromo podnosi – idziemy jakby po płytach skalnych, nachylonych pod stałym kątem do morza – tak, że przez nieuwagę, gdyby np. było ślisko, to można by się do morza zsunąć. Brrr… Przecież to morze Barentsa i wcale nie jest spokojne. To znaczy całkiem ładnie gotuje się na postrzępionych skałach w prawo w skos. Nie znam się na Beaufortach ale 1 to to nie jest. Na szczęście nie jest ślisko, a do tego – uważamy. Idziemy więc dziarsko. Po ukośnych płytach. Czasem płyty są tak ułożone, że z pomocą rąk trzeba wspiąć się na płytę trochę wyższą, bo ta, po której się idzie kończy się w morzu albo zejść na niższą, bo ta nasza jest przywalona od lewej drugą, wyższą, na którą nie da się łatwo wejść.
To znaczy nam się nie da, bo z lewej strony sponad skały co i raz wychylają się gałęzie, znane już nam, omszałe sęczki, umieszczone po dwa na zgrabnej ciemnookiej główce – ciemne ślepka patrzą życzliwie i jakby z lekko drwiącym uśmieszkiem – a co wy, dwunożne sierotki tu robicie? Na wyspie Mageroya działa Kołchoz produkujący reniferki, jest ich tu parę tysięcy, niektóre mają na szyi obróżki z czerwono białej plastikowej taśmy, takiej jaką wygradza się roboty drogowe. Wyspa jest wygodna do hodowli – bydełko nigdzie się nie rozlezie więc i pilnować za bardzo nie trzeba.
Lezienie po ukośnych płytach daje się nam we znaki już po pierwszym kilometrze. A tu jeszcze drugie tyle. Niech ktoś spróbuje przez pół godziny stawiać nogi na podłożu o stałym pochyleniu ok. 15-20st w prawo. Kamienie wprawdzie już spod nóg nie uciekają jak na górze ale za to tym razem kostki się łamią. Dociągamy wreszcie do końca półwyspu… Ufff.
Teraz pozostaje znaleźć ten jakiś słupek, czy wskaźnik, z napisem, że to jest to! Przecież dzisiejszy człowiek jak nie ma napisane – to nie uwierzy. Może trzeba pójść dalej brzegiem, który już ewidentnie zawija w lewo. To nie może być daleko. Na szczęście skalne płyty zmieniły się w kombinację skalno – ziemną. Złamane kostki oddychają. Po 200 metrach dochodzimy do betonowej skrzyneczki, to znaczy – piramidki z tyczką i drzwiczkami. Drzwiczkami?
No oczywiście, że drzwiczki otwieramy, a tam: koszulka z segregatora z wyraźnym zapisem: 71° 11’ 8” czyli – to tu! Nordkapp ma 71°10' 21", a więc – wygraliśmy!!! Poza zapisem szerokości geograficznej znajdujemy skoroszyt w drewnianych okładkach i coś, czego przeznaczenia nie rozumiemy – jakby zszywacz, ale bez zszywek tylko z kolcami ułożonymi jak sztyfty w starych kasownikach tramwajowych (kto pamięta?) Kasownik? A bilet? Kasownik przyczepiony na sznurku, nie ruszamy. Studiuję Księgę Wizyt. Pierwszy wpis z tego roku – połowa maja. Na początku dziwię się, że tak późno – ale przecież jak tu dotrzeć w zimie, która z pewnością trwa do maja:) ? W maju nie ma dużo wpisów – co kilka dni jeden – dwa. Zagęszcza się pod koniec czerwca i na początku lipca – wiadomo, wakacje. Jednak w sumie wpisanych jest bardzo mało śmiałków – po ponad dwóch tygodniach wakacji wpisujemy się z numerami mniej więcej w połowie ósmej setki. To nas dodatkowo nobilituje. Jeszcze – telefon do przyjaciela – o dziwo nad morzem (Barentsa!) jest zasięg – i gadamy z Warszawą. Tak, zdobyliśmy. Owszem. I – duma nas rozpiera. Jeszcze tylko powrót. Jak to: Powrót ???!!!???
IMG_1427.JPG Kanapeczkę ciach, ciach, ciach... |
 |
| Plik ściągnięto 4012 raz(y) 52,01 KB |
IMG_1428.JPG To bydlątko w dali - to Nordkapp. Wreszcie zrozumiałem, czemu tam ciągle mgła - to przecież chmura! |
 |
| Plik ściągnięto 4012 raz(y) 48,7 KB |
IMG_1432.JPG Chłopcy są już trochę zmęczone... |
 |
| Plik ściągnięto 4012 raz(y) 49,18 KB |
IMG_1435.JPG A ten z gałęziami co tu robi? |
 |
| Plik ściągnięto 4012 raz(y) 31,16 KB |
IMG_1437.JPG Mama, tata - wpadliśmy z rodzinką :) |
 |
| Plik ściągnięto 4012 raz(y) 64,97 KB |
IMG_1439.JPG Jest! |
 |
| Plik ściągnięto 4012 raz(y) 53,39 KB |
IMG_1445.JPG Książka, papiereczek z szerokością i kasownik. Oczywiście długopis na sznurku też. |
 |
| Plik ściągnięto 4012 raz(y) 58,14 KB |
IMG_1440.JPG Wpisujemy się z niejakim mozołem... w końcu tylko kilka stopni nad zerem. |
 |
| Plik ściągnięto 4012 raz(y) 55,71 KB |
IMG_1452.JPG No i tradycyjnie - taniec okazjonalny. |
 |
| Plik ściągnięto 4012 raz(y) 64,1 KB |
IMG_1454.JPG Telefon do przyjaciela. |
 |
| Plik ściągnięto 4012 raz(y) 48,36 KB |
|
_________________ "Najlepsze są amerykańskie koszule w kratę.
Bierzesz sobie winko, siadasz nad Wisłą, rozpinasz kołnierzyk.
Najlepsze są amerykańskie koszule w kratę"
M. Piwowski vel A. Krost |
| Ostatnio zmieniony przez Jacek M 2013-02-06, 10:49, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
Wyświetl szczegóły Więcej szczegółów |
Wystawiono 2 piw(a): Tadeusz, 48a-ELANKO |
 |
Tadeusz
Administrator CamperPapa

Twój sprzęt: Fiat Talento Hymercamp
Nazwa załogi: Kucyki
Pomógł: 16 razy Dołączył: 06 Lis 2007 Piwa: 1610/2356 Skąd: Otwock
|
Wysłany: 2012-12-31, 11:18
|
|
|
Jacku, czasem tak bywa, że człek kładzie łapska na klawiaturze i...nie bardzo wie jak ująć w zdania to, co mu się we łbie kleci.
Teraz tak mam.
Ty jesteś winowajcą.
Ostatni dzień tego roku od rana jest słoneczny i sympatyczny taki jakiś. Twoja opowieść to sprawiła.
Nie będę pisać peanów, ale powiem krótko - kocham tę formę i atmosferę gawędy. I Twój styl.
Jacku stawiam piwo i czekam na kontynuację.
Cierpliwy jestem.
|
_________________ W życiu najlepiej jest, gdy jest nam dobrze i źle. Kiedy jest tylko dobrze - to niedobrze.
Ks. Jan Twardowski.
 |
|
|
|
 |
Jacek M
weteran

Twój sprzęt: Dethleffs na J5 2,5D '89 - ciągle jeździ :)
Dołączył: 20 Sty 2007 Piwa: 15/46 Skąd: Siedlce
|
Wysłany: 2012-12-31, 12:27
|
|
|
No to Ci się zrewanżuję: jestem interesowny, małostkowy i sentymentalny - słowa Twoje to miód na moją grafomańską duszę Nie wiesz jak to przyjemnie, jak się komuś spodoba Obiecuję, że jak znowu nie będę mógł spać, to jeszcze coś naknocę |
_________________ "Najlepsze są amerykańskie koszule w kratę.
Bierzesz sobie winko, siadasz nad Wisłą, rozpinasz kołnierzyk.
Najlepsze są amerykańskie koszule w kratę"
M. Piwowski vel A. Krost |
|
|
|
 |
Tadeusz
Administrator CamperPapa

Twój sprzęt: Fiat Talento Hymercamp
Nazwa załogi: Kucyki
Pomógł: 16 razy Dołączył: 06 Lis 2007 Piwa: 1610/2356 Skąd: Otwock
|
Wysłany: 2012-12-31, 12:50
|
|
|
| Jacek M napisał/a: | | jak znowu nie będę mógł spać, to jeszcze coś naknocę |
Zatem życzę Tobie z całego serducha bezsennej nocy.
Zmobilizowałeś mnie i pewnie ja też przysiądę fałd. Mam dużo materiałów i okrutnego lenia. |
_________________ W życiu najlepiej jest, gdy jest nam dobrze i źle. Kiedy jest tylko dobrze - to niedobrze.
Ks. Jan Twardowski.
 |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do ulubionych Wersja do druku
|
|