 |
|
|
Co na długo zapamiętam - pięć dni spędzonych na A'Lasce. |
| Autor |
Wiadomość |
Wito
stary wyga
Twój sprzęt: Fiat Ducato 91 Dethleffs
Nazwa załogi: moczykije
Dołączył: 19 Lut 2009 Piwa: 59/28 Skąd: Iława
|
Wysłany: 2012-12-09, 19:33 Co na długo zapamiętam - pięć dni spędzonych na A'Lasce.
|
|
|
Po występie kabaretu rozpoczęły się konkursy sprawnościowe dla panów i pań. Dla panów był to konkurs rzutu na odległość sprasowanym snopkiem siana. Do konkursu miał prawo przystąpić także ktoś z gości, czyli jeden z nas. Zgłosił się Maciek. Na co dzień postawny i sympatyczny dentysta z Wrocławia, miał się zmierzyć z miejscowymi w konkurencji, w której nigdy nie brał udziału, podczas gdy oni już startowali i to nieraz.
To była świetna zabawa a całe nasze towarzystwo trzymało za niego mocno kciuki. Maciek, chłopak rosły chociaż szczupły, rzucił snopkiem z dużą energią, a ten,szczęśliwie, po upadku na ziemię, pokulał się jeszcze kilka metrów do przodu i "wykulał" Maćkowi szóste miejsce na dziewięciu startujących. Wrócił on do stolika dumny z symboliczną nagrodą w ręku.
Potem był konkurs dla pań. Ku zaskoczeniu wszystkich, czterech mężczyzn wniosło na plac krowę. Panie miały doić mleko z tej krowy na czas. Chodziło o to aby udoić w ciągu minuty jak najwięcej mleka. Krowa była oczywiście sztuczna - plastikowa, wymiona gumowe ale mleko płynęło prawdziwe. Po każdym udoju mleko wracało do krowy wlewane przez klapkę na grzbiecie zwierzęcia.
Natychmiast zgłosiło się kilka kobiet, jak wywnioskowałem, pracujących na roli i mających z dojeniem do czynienia już od lat. Jako przedstawicielka gości zgłosiła się nasza Julia, czternastolatka, córka Krzysia z Wrocławia.
Konkurencja dojenia wywoływała u zebranych gapiów duże emocje nie mówiąc już o tych, którym ulegały same zawodniczki. To było widać na ich twarzach. Niektóre panie miały rzeczywiście wprawę w dojeniu. Potrafiły wyciągnąć z tej krowy do dwóch litrów mleka. Nie bacząc na kreacje, ochoczo klękały na kolanach i energicznie brały się do dzieła przy aplauzie i chichocie tłumu.
Nasza Julia zajęła ostatnie miejsce ale przeżycie i dla niej i dla nas było ogromne.
Potem rozpoczęła się zabawa taneczna. Orkiestra grała i w miarę rozwoju sytuacji i ilości wypitych napojów, atmosfera stawała się coraz bardziej wesoła i swobodna. Niestety ale na mnie wypadło, i to ja miałem kierować w drodze powrotnej do Laski. A więc zero alkoholu. Z jednej strony byłem dumny z funkcji i roli, jaka mi przypadła, z drugiej jednak żałowałem trochę, że nie mogę być tak wesoły jak inni. Potańczyłem za to sobie z miejscowymi dziewczynami z których kilka było naprawdę ładnych. I żadna nie odmówiła tańca, co zważywszy na mój wiek, potraktowałem jako szczególne okazanie mi gościnności.
Do Laski wróciliśmy jeszcze przed północą i w wyśmienitych humorach. Gdy wszedłem do kampera i położyłem się spać, w mojej głowie jeszcze długo rozbrzmiewała muzyka i przewijały, niczym w filmie, obrazki z Dożynek Parafialnych w Zapceniu. Chciałbym tam jeszcze kiedyś wrócić. Ale czy się uda?
361.jpg Maciek w swojej konkurencji. |
 |
| Plik ściągnięto 126 raz(y) 172,83 KB |
369.jpg A tu już ze swoim trofeum. |
 |
| Plik ściągnięto 122 raz(y) 157,23 KB |
371.jpg Czterej junacy wnieśli krowę. |
 |
| Plik ściągnięto 125 raz(y) 158,67 KB |
377.jpg I zaczęło się dojenie na czas. |
 |
| Plik ściągnięto 136 raz(y) 174,24 KB |
381.jpg Nasza Julia w akcji. |
 |
| Plik ściągnięto 120 raz(y) 168,18 KB |
329zmn.jpg Zabawa była przednia. Niektórzy śpiewali. |
 |
| Plik ściągnięto 133 raz(y) 180,65 KB |
|
|
|
|
 |
| Wyświetl szczegóły |
 |
Witold Cherubin
weteran

Twój sprzęt: SEA/ELNAGH - Fiat Ducato 2,3 TD
Nazwa załogi: włóczykije
Pomógł: 7 razy Dołączył: 14 Mar 2007 Piwa: 81/48 Skąd: Warszawa-Międzylesie
|
Wysłany: 2012-12-09, 21:48
|
|
|
Wito, wiedziałem, że umiesz opowiadać o swoich eskapadach, ale ta opowieść jest wyjątkowa. Pokazałeś nam unikalny zakątek Polski opatrując swoje zdjęcia dowcipnym komentarzem i przedstawiając trud, jaki musiałeś pokonać, żeby nam to wszystko pokazać.
Dzięki Ci za to i za wspaniałe zdjęcia i opis tej mało znanej okolicy. W Swornychgaciach kiedyś byłem, ale nie miałem pojęcia, że ta okolica jest taka ciekawa.
Pozwól, że Ci zaproponuję dla utrwalenia Twoich doznań (u nas piwo jest potocznie nazywane utrwalaczem).
Pozdrawiam świątecznie |
_________________ Witek |
|
|
|
 |
Wito
stary wyga
Twój sprzęt: Fiat Ducato 91 Dethleffs
Nazwa załogi: moczykije
Dołączył: 19 Lut 2009 Piwa: 59/28 Skąd: Iława
|
Wysłany: 2012-12-09, 22:34
|
|
|
| Bardzo serdecznie dziękuję tobie Tadziu i Tobie Witoldzie za okazaną życzliwość. Nic nie mobilizuje bardziej do dzielenia się przeżyciami z podróży jak kilka ciepłych słów od przyjaciół. |
|
|
|
 |
Qcyk
doświadczony pisarz
Twój sprzęt: Elnagh Baron 73G
Nazwa załogi: Qcyki
Pomógł: 2 razy Dołączył: 18 Maj 2012 Piwa: 8/10 Skąd: Szydłowiec
|
Wysłany: 2012-12-10, 22:42
|
|
|
Brawo! Fantastyczna opowieść,jesteśmy pod ogromnym wrażeniem talentu literackiego,cóż za bogactwo języka!Niespotykana wrazliwość i bystre oko uważnego obserwatora.Wielkie dzięki,to niesamowite, w tak urokliwy spoób ukazać piękno i prostotę otoczenia.Z tej relacji płynie dużo pozytywnej energii, udziela się optymizm autora, który dostrzega wokół siebie to ,co dobre i piękne.To wielka sztuka, umiec tak patrzeć na świat!
Podziwiamy i życzymy niesłabnącej RADOŚCI ŻYCIA! TAK TRZYMAĆ! Pozdrawiamy serdecznie Agata i Marcin- załoga Qcyki. |
|
|
|
 |
Wito
stary wyga
Twój sprzęt: Fiat Ducato 91 Dethleffs
Nazwa załogi: moczykije
Dołączył: 19 Lut 2009 Piwa: 59/28 Skąd: Iława
|
Wysłany: 2012-12-14, 18:35 Co na długo zapamiętam - pięć dni spędzonych na A'Lasce.
|
|
|
Kolejny dzień przeznaczyłem na zwiedzanie okolicy i spływ Kulawą przez jeziorko Szeczonek, potem kanał do Zbrzycy i rzeką do kempingu.
Pogoda akurat nadawała się na takie eskapady.
Podczas rozmowy z jednym z miejscowych dowiedziałem się, że w pobliżu Laski wpada do jeziora piękna i czysta rzeczka o nazwie Kłonecznica. Postanowiłem, że pojadę rowerem około pięciu kilometrów na północ i przyjrzę się rzece z mostu a być może uda się podążyć w dół wzdłuż jej biegu i poznać lepiej jej charakter. Ponoć w Kłonecznicy pływają wielkie pstrągi. Już sama ta informacja wystarczyła, abym udał się tam i poznał bliżej tę rzekę.
Jazda szeroką drogą przeciwpożarową była nawet przyjemna. Drogi te w tej okolicy utwardzone są białym tłuczniem albo żwirem. Ta była żwirowa.
Po kilku kilometrach zjechałem w lewo w bardzo piaszczystą drogę i udało mi się dojechać do mostku ma Kłonecznicy. Trafiłem tam akurat w momencie, gdy pasące się obok na łące zwierzęta zażywały kąpieli. Od razu zwróciłem uwagę na bystry nurt i przezroczystą wodę. Rzeka aż kusiła, aby wskoczyć tam z maską i fajką i popłynąć w dół z prądem. Niestety, ale nie tym razem. Po krótkiej rozmowie z miejscowymi rolnikami udałem się z powrotem starając się znaleźć ścieżkę wzdłuż rzeki. Niestety, ale było to niemożliwe. Kłonecznica płynęła głęboko w dzikim parowie. Kilka razy próbowałem się do niej zbliżyć ale bez skutku. Rzeka była dzika i niedostępna i przez to bardzo pociągająca. Jeszcze kiedyś zorganizuję tu sobie spływ kajakiem i wpław. Szkoda, że nie tym razem. Co się odwlecze...
Po kilku godzinach błądzenia i szukania drogi dotarłem do ośrodka hodowli pstrągów na Kłonecznicy. Stawy ośrodka powstały w wyniku skierowania nurtu rzeki pomiędzy zboczem zalesionego wzgórza a usypanym wałem ziemnym. Z uwagi na brak miejsca, stawy rozmieszczono w systemie paciorkowym - jeden za drugim. Woda z jednego stawu zasilała kolejny staw i tak aż do dziesiątego. We wszystkich woda aż kipiała od ryb. Zwróciłem uwagę na areatory, których zadaniem było natlenianie wody na poszczególnych stawach. Zakupiono je przy współudziale Unii Europejskiej. W każdym ze stawów pływało po kilkaset kilogramów pięknych pstrągów tęczowych. Poniżej ośrodka, zużyta i niedotleniona woda wracała do koryta rzeki w specjalnej rynnie o dużym nachyleniu, gdzie natleniała się na powrót. Dzięki temu w dalszej części jej koryta mogło istnieć życie.
Byłem już blisko kempingu więc udałem się do kampera, by przygotować się do spływu Kulawą w skafandrze nurkowym.
W związku z tym spakowałem skafander oraz maskę i fajkę do torby a pas balastowy przewiesiłem przez biodra i poszedłem w kierunku rzeki. Gdy dotarłem na jej brzeg, zacząłem szukać miejsca, gdzie mógłbym ukryć torbę z ubraniem. Po chwili znalazłem ukrycie i zacząłem się przebierać w skafander. Było dość ciepło i po chwili szamotania się z pianką byłem cały spocony. W końcu ubrałem się, ukryłem torbę w zaroślach i poszedłem w górę rzeki aby wejść do niej zaraz za mostem.
Gdy zamoczyłem stopy w wodzie, poczułem jak bardzo jest zimna. Skafander miał chronić pozostałe części ciała przed chłodem, więc nie powinienem zmarznąć. Rozejrzałem się dookoła, czy nikt mnie nie widzi. Być może moja eskapada nie spodobałaby się strażnikom przyrody, chociaż miała jak najbardziej pokojowy charakter. Ludzie, gdy widzą płetwonurka, najczęściej kojarzą go z kłusownikiem polującym na ryby z kuszą.
Gdy zanurzyłem się cały w wodzie i rozejrzałem wokół, poczułem jakbym był w raju. Widoczność w wodzie, z uwagi na jej dużą przezroczystość była bardzo dobra. Płynąc środkiem rzeki widziałem nie tylko jej dno ale także i brzegi.
W nurcie rzeki było sporo gałęzi i przewróconych drzew stanowiących kryjówki dla ryb. Zaglądałem pod nie w nadziei na to, że uda mi się dostrzec pstrągi, które lubią takie kryjówki. Niestety, ale były w nich tylko niewielkie okonie i płotki. To było naturalne, piękne akwarium a ja znalazłem się w jego wnętrzu. Co za uczucie.
Długo nie widziałem żadnych pstrągów aż w końcu, na środku nurtu, pod gałęzią dostrzegłem jednego. Był dość sporych rozmiarów. Stał właściwie na dnie, jakby przyklejony. Delikatnie poruszał płetwą ogonową utrzymując się na bystrym w tym miejscu prądzie. Obserwowałem przez chwilę, jak oddychał regularnie łapiąc pyszczkiem wodę. Był to piękny pstrąg potokowy. Podziwiałem czerwone cętki na jego bokach, otoczone ciemną obwódką. Widocznie "uznał", że jestem kolejną kłodą czy gałęzią niesioną z prądem, bo nie okazywał żadnego zaniepokojenia. Sądzę, że mógłbym dotknąć go nawet delikatnie ręką a on by się i tak nie spłoszył.
Pomachałem mu dłonią na do widzenia i popłynąłem dalej w dół rzeki. Ujście do jeziorka Szeczonek było już blisko. W pewnym momencie rzeka zrobiła się szeroka a przez to płytka i zacząłem szorować brzuchem po dużych, ciemnych od glonów, otoczakach. Wkrótce jednak znów zrobiło się głębiej i po chwili prąd wniósł mnie do jeziorka. Naraz, jakby na powitanie, otoczyło mnie stado płotek i okonków. Były wyraźnie zdziwione i zaciekawione widokiem nieznanej im istoty. Przepłynąłem powoli obok stada i wpłynąłem na jeziorko. Było to płytkie, niewielkie jezioro, z którego odpływ miał zanieść mnie do Zbrzycy.
Przezroczystość wody nieznacznie się pogorszyła a ja popłynąłem na środek, skąd próbowałem dostrzec odpływ na drugim brzegu. Gdy zbliżałem się do środka jeziorka, zauważyłem, że od strony odpływu pojawiła się jakaś łódź z dwoma ludźmi. Gdy mnie tylko dostrzegli, natychmiast zawrócili w kanał, z którego przypłynęli i zniknęli mi z oczu. Dziwne zachowanie. Być może mieli gdzieś zastawione sieci.
Popłynąłem wolno w kierunku ujścia za nimi. Jeziorko na całej swojej powierzchni było zarośnięte osoką aleosowatą, której łąki rosły około metra od powierzchni. Próbowałem w ich gąszczu dostrzec jakieś ryby, ale bezskutecznie. Woda tutaj wydawała się być bezrybna.
Po jakimś czasie wpłynąłem w kanał do Zbrzycy. Ciągnął się na odcinku kilkuset metrów. Był na swej całej szerokości porośnięty roślinnością podwodną i mogłem znów podziwiać kolorowe, bajeczne, podwodne widoki. Ryb było tu jednak jak na lekarstwo a przez to nie było tak ciekawie, jak oczekiwałem, w związku z tym płynąłem szybciej niż zwykle.
Po chwili kanał się skończył i znalazłem się w Zbrzycy. Woda w rzece była znacznie cieplejsza niż w kanale ale prawie nic nie widziałem przed sobą z powodu kiepskiej przezroczystości.
Po kilkunastu minutach prąd wody zaniósł mnie do samego kempingu. Kamper jakby na mnie czekał. Zdawał się obserwować mnie swoimi reflektorami, gdy wychodziłem z wody na brzeg. Jacyś kajakarze, którzy przypłynęli przede mną, rozbijali właśnie namioty. Zbliżał się wieczór i ostatnia noc na uroczym kempingu A'Laska. Noc była jasna, księżycowa. Nazajutrz miałem wracać do domu. Zabierałem z sobą wspaniałe przeżycia. Czy jeszcze kiedyś tu wrócę?
Obraz 123239zmn.jpg Zwierzęta w Kłonecznicy. |
 |
| Plik ściągnięto 4172 raz(y) 184,1 KB |
Obraz 123240zmn.jpg Kłonecznica z mostu. |
 |
| Plik ściągnięto 119 raz(y) 204,19 KB |
Obraz 123242.jpg Piaszczyste drogi. I zapasową nie przejedziesz. |
 |
| Plik ściągnięto 113 raz(y) 208,41 KB |
Obraz 123139zmn.jpg Kulawa.Tu zacząłem płynąć. |
 |
| Plik ściągnięto 123 raz(y) 229,11 KB |
Obraz 123127.jpg Jeziorko Szeczonek. Musiałem je pokonać przez środek. |
 |
| Plik ściągnięto 129 raz(y) 148,56 KB |
583zmn.jpg Ostatnia noc na kempingu. |
 |
| Plik ściągnięto 122 raz(y) 116,43 KB |
015.jpg Żegnaj Zbrzyco. |
 |
| Plik ściągnięto 121 raz(y) 135,57 KB |
042.jpg Żegnaj A'Lasko. |
 |
| Plik ściągnięto 117 raz(y) 124,77 KB |
|
|
|
|
 |
| Wyświetl szczegóły |
 |
Tadeusz
Administrator CamperPapa

Twój sprzęt: Fiat Talento Hymercamp
Nazwa załogi: Kucyki
Pomógł: 16 razy Dołączył: 06 Lis 2007 Piwa: 1610/2356 Skąd: Otwock
|
Wysłany: 2012-12-14, 19:06
|
|
|
Dziękuję Witku za opowieść ciekawą, a i do odwiedzenia tych zakątków zachęcającą.
Coraz bardziej nabieram ochoty na wyprawę kajakową.
Stawiam piwko a w Uniejowie... |
_________________ W życiu najlepiej jest, gdy jest nam dobrze i źle. Kiedy jest tylko dobrze - to niedobrze.
Ks. Jan Twardowski.
 |
|
|
|
 |
Wito
stary wyga
Twój sprzęt: Fiat Ducato 91 Dethleffs
Nazwa załogi: moczykije
Dołączył: 19 Lut 2009 Piwa: 59/28 Skąd: Iława
|
Wysłany: 2012-12-15, 12:06 Co na długo zapamiętam - pięć dni spędzonych na A'Lasce.
|
|
|
| Tadeuszu. Bardzo dziękuję za ciepłe słowa. Od miesięcy masz moje zaproszenie do odwiedzenia Iławy. Jest ono wciąż aktualne. Mój kajak i jacht są w każdej chwili do Twojej dyspozycji. To byłaby dla mnie prawdziwa przyjemność popływać z Tobą. Z okazji wigilii składamy Tobie, Halszce oraz wszystkim przybyłym na spotkanie członkom CT-Mazowsze, wszystkiego najlepszego. Asia i Witek. |
|
|
|
 |
Wito
stary wyga
Twój sprzęt: Fiat Ducato 91 Dethleffs
Nazwa załogi: moczykije
Dołączył: 19 Lut 2009 Piwa: 59/28 Skąd: Iława
|
Wysłany: 2012-12-15, 12:16 Co na długo zapamiętam - pięć dni spędzonych na A'Lasce.
|
|
|
Miałem przygotowane jeszcze zdjęcia z ośrodka pstrągowego w Lasce ale nie przeszły. Może tym razem. Korzystając z okazji, pragnę serdecznie podziękować Krzysiowi Melewskiemu za zdjęcia Zbrzycy, kempingu nocą i znaku A'Laski które umieściłem na koniec mojej ostatniej relacji.
Obraz 123254.jpg Staw pstrągowy w Lasce. |
 |
| Plik ściągnięto 119 raz(y) 206,08 KB |
|
|
|
|
 |
baja02
weteran "Mała Karawana" CT-Pomorze

Twój sprzęt: Fiat Ducato LMC
Nazwa załogi: baja
Dołączył: 05 Mar 2007 Piwa: 39/4 Skąd: Grudziądz
|
Wysłany: 2013-05-20, 10:13
|
|
|
Nie to żebym chciał sprawdzić Wita, ale z czystej ciekawości zainspirowany Jego barwnymi opisami i zdjęciami wybraliśmy się z Markiem z TSC na A'Laskę. Już przejazd przez piękne lasy, przepiękne borowiska, urozmaicony krajobraz doje dużo przyjemności. Ta osada, bo na wiś za mała leży "na końcu Świata", tak jak przystało na Alaskę. W końcu dotarliśmy do celu. Pole namiotowe było puste, a przecież piękna ogoda powinna zachęcać do wędrówek i spływów. Z zabudowania nad wodą wybiegły dzieci, a następnie wyszedł sam Szeryf. Po ceremonii powitania po przebyciu długiej drogi pokazał nam miejsca gdzie możemy ustawić kampery, a właściwie to wszędzie, pokazał gdzie podłączenie do sieci i gdzie sanitariaty. Otoczenie pola bardzo ładne, w koło lasy, rzeka Zbrzyca. Jedyny stały budynek to sanitariaty i kuchnia turystyczna. Nie będę dublował pięknych opisów i zdjęć Witka i zajmę się sprawami socjalno-bytowymi. A więc zacznę od miejsca gdziewszyscy chodzą. Sanitariaty mieszczą się w pięknym drewnianym, krytym strzechą domku i tu miłe zaskoczenie - są przystosowane dla ludzi niepełnosprawnych, łączie z sygnalizacją wzywania o pomoc, czyściutko, ciepła i zimna woda, natryski czynne godzinach 18-21, ale można poprosić o inne godziny. I tu ciekawostka - można sobie napalić drewnem w piecu kuchennym i woda do kąpieli jest w 7 - 10 min. Jest kuchenka tylko na urządzenia elektryczne, no i można sobie grzać i gotować na płycie kuchennej. Teren słabo oświetlony, ale wystarczająco. Punkty poboru wody do kamperów i przyczep są 2, ale trzeba mieć własne węże. W odległości ok. 300-400 m jest sklepik GS. Trzeba przyznać, że na jego wielkość jest wystarczająco zaopatrzony, pieczywo trzeba zamawiać i zapisywać się z wyprzedzeniem, czynny w godzinach 11-15, a w soboty od 11-13. Z zasięgiem sieci jest różnie w różnych miejscach, ja w Orangu miałem a z innymi sieciami było różnie, do kościoła zdaje się jest 10 km. Najbliższe większe miejscowości to Swornegacie i Brusy. Istnieje możliwość wynajęcia pokoju w pięknej leśniczówce, ale ceny podobno nie należą do niskich i prawdopodobnie już wykupione na czerwiec - październik. O bankomat nawet nie pytałem.
Atrakcje to jagody, grzyby , ryby, przepiękna okolica do włóczenia się pieszo i rowerem, spływy kajakowe z prądem i pod prąd Zbrzycą i była cisza no i ławeczka przed sklepem jak w Wilkowyjach.
Porządku na A'Lasce pilnują szeryf Tomacz, zastępca Barbara i zwiadowcy Maksiu i Marta.
W sezonie czynny jest "Bar A'Laska" i z zeszłorocznego menu nikt nie wyjdzie głodny i spragniony, bo jest piwo beczkowe.
W czasie naszego pobytu przepłynęło kila spływów, 2 zanocowały. Było miło i przyjemnie, polecamy to miejsce, my tam wrócimy.
W sezonie jest otwarty niewielki bar w którym jest "pełny asortyment" i piwo beczkowe. Podczas naszego pobytu był jeszcze bar nieczynny.
006.JPG
|
 |
| Plik ściągnięto 3629 raz(y) 136,21 KB |
009.JPG
|
 |
| Plik ściągnięto 3629 raz(y) 140,57 KB |
007.JPG Jedyna stał budowla na A'Lasce |
 |
| Plik ściągnięto 3629 raz(y) 145,83 KB |
017.JPG Szeryf na rybach |
 |
| Plik ściągnięto 3629 raz(y) 146,84 KB |
012.JPG Jez. Zamarłe z krystalicznie czystą wodą |
 |
| Plik ściągnięto 3629 raz(y) 142,11 KB |
021.JPG przyszło mięsko |
 |
| Plik ściągnięto 3629 raz(y) 148,86 KB |
|
_________________ O wiele lepiej spotkać się na szczycie niż nad brzegiem przepaści. |
|
|
|
 |
| Wyświetl szczegóły |
 |
Tadeusz
Administrator CamperPapa

Twój sprzęt: Fiat Talento Hymercamp
Nazwa załogi: Kucyki
Pomógł: 16 razy Dołączył: 06 Lis 2007 Piwa: 1610/2356 Skąd: Otwock
|
Wysłany: 2013-05-20, 10:30
|
|
|
Jak to miło. kiedy "stara gwardia" daje tak cenne wskazówki i piękne, bezcenne opisy i zdjęcia.
I jak tu Was nie lubić?
Jacuś, stawiam piwo i ... tęsknię za pogaduszkami z Basią i Tobą w pachnącym dymku fajkowym. |
_________________ W życiu najlepiej jest, gdy jest nam dobrze i źle. Kiedy jest tylko dobrze - to niedobrze.
Ks. Jan Twardowski.
 |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do ulubionych Wersja do druku
|
|