Twój sprzęt: złom hymer eriba 544 87'
Nazwa załogi: łoś Pomógł: 2 razy Dołączył: 26 Gru 2009 Piwa: 79/24
Wysłany: 2014-10-19, 23:27
Odczekałem i poznałem.
Poznałem myślenie wyjątkowo prymitywne. Dyskusja na poziomie, która małpa ma lepszy ogon.
Tak właśnie.
Beznadziejne opisy o szybkościach i radościach z pokonywania zakrętów nie pasują do mojego tematu.
Wręcz odwrotnie.
Jeśli nie rozumie ktoś mojej intencji wyrażonej w temacie to niech szuka innego tematu, w którym będzie się mógł chwalić swoimi osiągnięciami.
I przy okazji policzmy moje przejechane kilometry.
40 lat pomnożone przez tylko 80 tys. rocznie średnio to daje tylko 3,5mln. km przejechanych. Bez wypadkowo !!!.
Twój sprzęt: złom hymer eriba 544 87'
Nazwa załogi: łoś Pomógł: 2 razy Dołączył: 26 Gru 2009 Piwa: 79/24
Wysłany: 2014-10-21, 20:40
Cytat:
chyba raczej biżuterię lub metale szlachetne
I co Wam tu nie pasuje. Praca jak praca. Zawód jak zawód.
Olewam durne komentarze.
Niech krytykujący opiszą swoją działalność.
I proszę nie robić mnie reklamy nie zamówionej.
Twój sprzęt: Fiat Ducato Rimor Pomógł: 6 razy Dołączył: 03 Paź 2009 Piwa: 356/23 Skąd: Wrocław
Wysłany: 2014-10-22, 03:36
łoś napisał/a:
...40 lat pomnożone przez tylko 80 tys. rocznie średnio to daje tylko 3,5mln. km przejechanych. Bez wypadkowo !!!.
nie chcę poddawać wątpliwość Twoich wypowiedzi, ale 40 lat temu nie było samochodów, które zdolne byłyby do takich przebiegów.
nawet pojazdy typowo przeznaczone do transportu np. Jelcz, czy Star po przejechaniu 200 tysięcy kilometrów musiały mieć silniki do remontu.
Jelcz załadowany minią z wrocławskiego Polifarbu mający więcej niż 140 tysięcy km nie był zdolny do podjechania pod Książ.
roczne przebiegi takich pojazdów to było 60-70 tysięcy, Żuków Nys - 50 tysięcy, a pojazdów osobowych mniej.
w tych samochodach oprócz silnika co 3 lata miałeś remont skrzyni biegów, co 5 odbudowę kabiny, skrzyni ładunkowej, a jeszcze 15 lat temu samochód był przypisany do kierowcy, więc jak auto szło na warsztat, to kierowca nie jeździł.
dodatkowo obowiązywał jeszcze czas pracy kierowcy, nie tak jak dzisiaj rozporządzenie 561/2006, ale stare nasze przepisy czyli 14h pracy kierowcy na dobę, z czego 1h OC i 1h posiłek. pojazdy ciężarowe miały prędkość techniczną 45km/h, a zespoły pojazdów 40km/h. więc jak wysyłano Cię w trasę z Wrocławia do Warszawy dostawałeś delegację na 3 dni. w rzeczywistości kierowca objeżdżał to ciągu 24h i dwa dni stał pod domem. także w transporcie 70 tysięcy miesięcznie było wielką rzadkością.
dodajmy do tego obsługę co 10-15 tysięcy km.
kupując Syrenkę z salonu dostawałeś gwarancję na 1 rok lub 15 tysięcy kilometrów i taki był faktyczny roczny przebieg pojazdu osobowego używanego prywatnie.
łoś napisał/a:
...I co ja robię?
Nie przekraczam 30na/h. Przepuszczam wszystkich pieszych, nawet tych co mają 10m do przejścia. Dodatkowo korkuję i tak zakorkowane miasto...
jeżeli ta wypowiedź jest prawdziwą, to jak zrobić 80 tysięcy rocznie jeżdżąc z taką prędkością i w ten sposób postępując na drodze? 80 tysięcy rocznie, to osiągnięcie bezwzględnego przedstawiciela handlowego, łamiącego przepisy nagminnie.
dzisiaj w transporcie międzynarodowym przebiegi są w granicach 100 tysięcy rocznie, ale jeżeli zrobimy średnią z 40 lat, wliczając urlopy kierowcy, zwolnienia lekarskie i oczywiście przerwy na serwis auta (cały czas zakładam, że auto jest nowe), coraz większe okresy oczekiwania na szczególnie rozładunki, czy to w centrach logistycznych, czy w fabrykach bezmagazynowych (48h bez opłat na rozładunku - to dzisiaj standard na zleceniu transportowym), to uzyskanie 80 tysięcy rocznie na tak długim okresie jest dość trudne.
i to dzisiaj, nie 20, 30, a nie mówiąc o 40 latach wstecz.
więc wybacz, ale Twoje wyliczenie czytam z lekką dozą rezerwy.
kolejną sprawą jest celowość takiej deklaracji.
jeżeli więc ja mam tylko 36 lat jazdy i wyliczyłem, że wyszło mi na przykład 200 tysięcy km mniej, to mam wsiąść w auto i jeździć w koło domu, aby Cię przebić?
może uderzyć czołem, czy chociaż przyklęknąć?
inaczej, jeżeli jeździsz bezwypadkowo to chwała Ci, wierzę Ci na słowo, nie musisz wyliczać kilometrów, ale obnoszenie się z tym przypomina trochę wypowiedzi Szymka odnośnie wiary.
Pomógł: 2 razy Dołączył: 12 Sie 2007 Piwa: 29/96 Skąd: ze wsi
Wysłany: 2014-10-22, 06:04
Cyryl, 40 lat temu faktycznie trudno.
Ale od tak ca. połowy lat 80 a po 90 roku, bez trudu.
Miałem wiele lat takich, że w ciągu 2 dni w tygodniu robiłem tysiąc ciężarowym mercedesem.
Praca po 12-16h
Lata obecnego wieku tysiak na tydzień bez bólu.
I żadnym przedstawicielem handlowym nie byłem.
TYsiak dziennie, np. do Olsztyna i z powrotem, żaden wyczyn.
Dzisiaj już nie muszę.
Na szczęście.
Cytat z Łosia - wpis z dnia 2012-11-21 - Temat pt. Dla refleksji i ku przestrodze napisał/a:
Po 42 latach jazdy i przejechaniu ok. 2mln kilometrów, mogę śmiało napisać, kiedy dobry kierowca może być naprawdę dobrym kierowcą.
I wypowiedź z dnia 2014-10-20 napisał/a:
I przy okazji policzmy moje przejechane kilometry.
40 lat pomnożone przez tylko 80 tys. rocznie średnio to daje tylko 3,5mln. km przejechanych. Bez wypadkowo !!!.
No, no , półtory bańki kilometrów w niecałe dwa lata i to na emeryturze .... Szacun !!
Chyba że przyjąć iż 3,5mln to też około 2mln, to wtedy ok
Prawda jest pewnie taka że faktycznie mówimy o 1mln , a że to i tak dużo to te 2,5mln ekstra nie robi już różnicy .... a lepiej brzmi
Zastanawiam się tylko co "stan licznika" kierowcy ma wspólnego z jego aktualnymi umiejętnościami i sprawnością prowadzenia pojazdu. Jeżeli mówimy o doświadczeniu, czyli tym ile się w życiu widziało , słyszało i przezyło to ok, a co to ma do samych umiejętności ?
Miałem kilka razy okazję latać z kapitanami , których wieloletnie doświadczenie powinno zapewniać spokój i bezpieczeństwo ..... a pozostała z tego tylko rutyna
Cytat z Łosia - wpis z dnia 2012-11-21 - Temat pt. Dla refleksji i ku przestrodze napisał/a:
Po 42 latach jazdy i przejechaniu ok. 2mln kilometrów, mogę śmiało napisać, kiedy dobry kierowca może być naprawdę dobrym kierowcą.
I wypowiedź z dnia 2014-10-20 napisał/a:
I przy okazji policzmy moje przejechane kilometry.
40 lat pomnożone przez tylko 80 tys. rocznie średnio to daje tylko 3,5mln. km przejechanych. Bez wypadkowo !!!.
No, no , półtory bańki kilometrów w niecałe dwa lata i to na emeryturze .... Szacun !!
Łoś w 2012 roku miał 42 lata stażu za kierownicą, a w 2014 już tylko 40 - czyżby jeździł w jakiejś pętli czasoprzestrzennej, gdzie czas biegnie do tyłu?
A poważnie jaki z tego wniosek - mijać się z prawdą też trzeba umieć, bo w przeciwnym przypadku mogą wyjść takie kwiatki.
łoś napisał/a:
Jakim prawem robisz mi reklamę.
Jak Ci zrobię vice versa to żałośnie to wypadnie.
Twój sprzęt: Bezdomny
Nazwa załogi: Buraki Pomógł: 4 razy Dołączył: 03 Lut 2009 Piwa: 207/303 Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: 2014-10-22, 14:31
łoś napisał/a:
40 lat pomnożone przez tylko 80 tys. rocznie średnio to daje tylko 3,5mln. km przejechanych. Bez wypadkowo !!!.
Znam takich kierowców , zawsze przepisowo , prędkości nie przekraczają , wypadku nigdy nie mieli a jak usiądę na prawym fotelu to albo deptam prawą nogą dywanik w poszukiwaniu hamulca albo ,, modlę '' się by ta gehenna już się skończyła
Twój sprzęt: Fiat Ducato Rimor Pomógł: 6 razy Dołączył: 03 Paź 2009 Piwa: 356/23 Skąd: Wrocław
Wysłany: 2014-10-22, 18:04
Fux napisał/a:
Cyryl, 40 lat temu faktycznie trudno.
Ale od tak ca. połowy lat 80 a po 90 roku, bez trudu...
masz rację, jednak aby wyszło średnio 80 tyś km miesięcznie po 90-tym roku musiałby jeździć po 140 tyś miesięcznie, aby nadrobić te wcześniejsze lata.
kiedyś zrobiłem w roku ponad 130 tyś km, ale jeździłem swoim osobowym służbowym, drugim służbowym-osobowym, busem i ciężarowym z tacho. i było to raz.
80 tysięcy rok w rok przez 40 lat, tego po prostu się nie da.
dodatkowo jeszcze zgodnie z przepisami mogłaby tyle wyjeździć osoba mieszkająca w Zgorzelcu czy Słubicach jeżdżąca po niemieckich autostradach.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum