Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
KodiTeam - Włochy'2015
Autor Wiadomość
HENRYCZEK 
weteran

Pomógł: 6 razy
Dołączył: 17 Lis 2011
Piwa: 81/131
Skąd: Południe
Wysłany: 2015-08-01, 06:19   

Generalnie w miesiacach gdzie turyści przyjeżdzają czyli od początku lipca kitesurfing jest teoretycznie we wwłoszech ZABRONIONY (mówie teoretycznie bo włosi maja na wszystko wyrypane i non stop sieste:P).
Kitesurferzy są zrzuceni do najgorszych zakątków plaży :(

Jezioro Como
http://www.kiteforum.pl/f...=433745#p433745
Ostatnio zmieniony przez HENRYCZEK 2015-08-01, 06:30, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Tadeusz 
Administrator
CamperPapa


Twój sprzęt: Fiat Talento Hymercamp
Nazwa załogi: Kucyki
Pomógł: 16 razy
Dołączył: 06 Lis 2007
Piwa: 1610/2356
Skąd: Otwock
Wysłany: 2015-08-01, 06:23   

Konradzie, piękną pracę wykonałeś dla nas wszystkich. Niejedna załoga potraktuje Twoją relację jak przewodnik.
Składam serdeczne dzięki. :bukiet: :bukiet:

Piwko to marna nagroda, ale...spotkamy się przecież. :ok
_________________
W życiu najlepiej jest, gdy jest nam dobrze i źle. Kiedy jest tylko dobrze - to niedobrze.
Ks. Jan Twardowski.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
toscaner 
Kombatant
vanlife na pełny etat www.toscaner.com


Twój sprzęt: ToscaVan - Black Panther
Nazwa załogi: Toscaner
Pomógł: 15 razy
Dołączył: 03 Lis 2013
Piwa: 243/264
Skąd: Honolulu, Prypeć
Wysłany: 2015-08-01, 09:29   

Możliwe, że HENRYCZEK ma rację, bo miesiące wiosenne ciągle widywałem, a teraz co ostatnio, to jeszcze w Livorno niedaleko psiej plaży. Teraz w lipcu nas tam nie ma, bo to poroniony pomysł się tam pchać i stać godzinę w korku przy plaży.
My teraz w górach, ale 3 dni temu jechaliśmy przez Florencję i +37C, a upały mają wrócić, więc można powiedzieć, że to jeszcze było "chłodno".
_________________
Kopalnia wiedzy:
Blog: Toscaner.com
TikTok: Toscaner 2.0
Youtube: Toscaner Vanlife
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
rigg 
stary wyga


Twój sprzęt: Benimar Tessoro 468 NK
Pomógł: 3 razy
Dołączył: 25 Lis 2014
Piwa: 26/14
Skąd: Kaszubowo
Wysłany: 2015-08-01, 11:05   

Może racja z tym zakazem, ale trzy dni temu widziałem na plaży w MdV trzy kite, dwa z nich to Włosi a jeden chyba Holender. Faktycznie byli na samym brzegu plaży. Kierunek wiatru też nie był i jest tu sprzyjający . Cóż pozostaje mi szukać atrakcji dla dzieciaków, a kite musi poczekać na powrót nad zatokę Pucką :lol:
Temperatura pow przez ostatnie 5 dni nie przekroczyła 31 stopni więc idzie wytrzymać.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
toscaner 
Kombatant
vanlife na pełny etat www.toscaner.com


Twój sprzęt: ToscaVan - Black Panther
Nazwa załogi: Toscaner
Pomógł: 15 razy
Dołączył: 03 Lis 2013
Piwa: 243/264
Skąd: Honolulu, Prypeć
Wysłany: 2015-08-01, 12:02   

rigg jak będziesz przecinał okolice Bolonia, Florencja to Ci na PW dam namiary, może uda się wypić :pifko :
Mogę sprawdzić czy da się "pokejtować" na jeziorze Suviana. Tam trochę wieje i jest chłodniej. Z Kodim nie dojechaliśmy tam, ale miejsc do stawania mnóstwo. Są też kempingi. Plusy - nie ma tłumów jak przy morzu.
My za parę dni ruszamy w górę, w stronę Alp. Włosi biją na alarm, bo mają wracać masakryczne upały, jakieś prądy od Afryki. Parę dni temu jechaliśmy przez Florencję, bo byłem u mechanika trochę dalej i 37C, a to teraz te chłodniejsze dni.
W Apeninach teoretycznie chłodniej. Dziś np. mamy tu na naszym "widokowym" tylko 27C.
Jakbyście chcieli z 1-2 dni odpocząć od upałów, to dawaj znaki. :bigok
_________________
Kopalnia wiedzy:
Blog: Toscaner.com
TikTok: Toscaner 2.0
Youtube: Toscaner Vanlife
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
rigg 
stary wyga


Twój sprzęt: Benimar Tessoro 468 NK
Pomógł: 3 razy
Dołączył: 25 Lis 2014
Piwa: 26/14
Skąd: Kaszubowo
Wysłany: 2015-08-01, 12:34   

toscaner napisał/a:
rigg jak będziesz przecinał okolice Bolonia, Florencja to Ci na PW dam namiary, może uda się wypić :pifko :
Mogę sprawdzić czy da się "pokejtować" na jeziorze Suviana. Tam trochę wieje i jest chłodniej. Z Kodim nie dojechaliśmy tam, ale miejsc do stawania mnóstwo. Są też kempingi. Plusy - nie ma tłumów jak przy morzu.
My za parę dni ruszamy w górę, w stronę Alp. Włosi biją na alarm, bo mają wracać masakryczne upały, jakieś prądy od Afryki. Parę dni temu jechaliśmy przez Florencję, bo byłem u mechanika trochę dalej i 37C, a to teraz te chłodniejsze dni.
W Apeninach teoretycznie chłodniej. Dziś np. mamy tu na naszym "widokowym" tylko 27C.
Jakbyście chcieli z 1-2 dni odpocząć od upałów, to dawaj znaki. :bigok


Dzięki za zaproszenie Toscaner, napewno skorzystam. W niedzielę lub poniedziałek ruszamy z MdV i nie mamy żadnych planów. Mi smażenie też nie leży, więc jak byś mógł to podeślij na Pw jakieś darmowe atrakcje, kierunek jak wspomniałem obojętny, ważne żebyśmy się spotkali, a dzieciaki mogły tyłki moczyć :mrgreen:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
toscaner 
Kombatant
vanlife na pełny etat www.toscaner.com


Twój sprzęt: ToscaVan - Black Panther
Nazwa załogi: Toscaner
Pomógł: 15 razy
Dołączył: 03 Lis 2013
Piwa: 243/264
Skąd: Honolulu, Prypeć
Wysłany: 2015-08-01, 13:04   

Poszło na PW. :spoko
_________________
Kopalnia wiedzy:
Blog: Toscaner.com
TikTok: Toscaner 2.0
Youtube: Toscaner Vanlife
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
kataryniarz 
początkujący forumowicz


Twój sprzęt: Megane III Grandtour
Dołączył: 14 Mar 2015
Piwa: 5/3
Skąd: łódzkie
Wysłany: 2015-08-01, 17:43   

Bardzo fajna trasa, mamy podobny plan na przyszły rok, czekam na c.d. :)
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
kodi 
weteran

Nazwa załogi: kodin@poczta.onet.pl
Pomógł: 3 razy
Dołączył: 02 Lis 2011
Piwa: 35/9
Skąd: Miszewko, k. 3city
Wysłany: 2015-08-03, 08:42   

Dziękuję wszystkim za miłe słowo i piwka.
Tadeusz, ale ty mnie rozpieszczasz tymi piwkami. :lol:
rigg - polecam Ci towarzystwo Toscanera. Swój chłop. :mrgreen:

Co do relacji to kontynuujemy:

3.07.2015 /piątek/

To była piękna noc. Taka cisza z temperaturami umożliwiającymi swobodny sen. Ptaki śpiewają a gołębie gruchają, których gniazdo usytuowane było ze 4m nad ziemią na drzewie przy którym staliśmy.

Taki dzień na kempingu z plażą, praktycznie zawsze wygląda tak samo, więc opisywanie tego nie ma większego sensu.

Rytm dnia wyznacza temperatura. Tzn. po śniadaniu w okolicach 9-10 udajemy się na plaże i siedzimy tam tak gdzieś do 12, no a jak wytrzymamy to do 13.00. Wracamy do kamperka, chłodzimy się prysznicem i napojami, jemy obiad i robimy sobie sjestę tak do 16-17.00. Następnie znowu idziemy nad wodę, by wrócić na kolację.

Będąc na tym kempingu, córka miała lekkiego doła – bo jesteśmy daleko od kraju a tu żadnych Polaków. Minę ma taka – jakby miała się zaraz rozpłakać.
Co poradzić, skąd jej wezmę rodaków. Po kolacji Beata poszła zmywać naczynia, podchodzi Nadia i coś tam nawija. Obok stoi kobietka, która również zmywa naczynia a przy niej 2 córki, które mówią w naszym języku ojczystym. Jak się okazało, małżeństwo z Zielonej Góry, zawitało z namiotem w te strony. Na sercu zrobiło się od razu milej a ja miałem kompana do winka i mocniejszych trunków.

Podczas rozmowy z Jackiem (to ten z Zielonej Góry) zagaiłem, że jakby jechał do miasta do sklepu autem to ja chętnie bym się zabrał. Jadąc tutaj na kemping nie natrafiliśmy na żaden sklep i należało dokupić parę rzeczy. Umówiliśmy się zatem na dzień następny, iż z samego rana ruszymy do Vieste.

4.07.2015 /sobota/
O 7.00 pobudka, a chciało się pospać jeszcze. O 7.30 wyjazd na zakupy. Jacek prowadzi na targ, gdzie można kupić świeże owoce i warzywa - był juz tutaj 2 dni wcześniej.
Po kwadransie jazdy, za skała ukazała się piękna panorama. Plaża w kształcie łuku i w tle miasto. Kierujemy się na targ. A tam zapach owoców i warzyw i gwar niemiłosierny. Włosi drą się jak Turcy na straganach. Kupuję ziemniaki (bardzo mi smakowały), pomidory, banany, melona i melona chyba miodowy.

Włoch mówi 7 euro – daję mu 20 i czekam na resztę. Daje mi 3 i dziękuję. Ja patrzę i coś mi nie gra. Zaczyna się gaduła, pokazuje mu jaki banknot dostał, Jacek potwierdza i w końcu daje mi jeszcze 10. Co za cwaniak. Na drogę daje mi rękę i mówi, że my frendy. Frendy to my nie będziemy. Był to jeden, jedyny raz kiedy Włoch chciał mnie tak ordynarnie wycyckać.

Wracając na kemping zahaczamy o sklep i domową winnicę. Kupujemy winko po 1,2euro/ za litr oraz oliwki takie fajne duże, tylko że strasznie ostre. Dobrze że miałem winko. Przed 10.00 jesteśmy z powrotem na kempingu. A potem to już wiadomo, plaża, obiad, sjesta, plaża, kolacja, lulu.

Ps.
Fajna sytuacja była na plaży tego dnia. Siedzę z Nadią na piachu i tak sobie gadamy. Patrzę w około a tam sami Włosi i jedna kobitka taka blada – kompletnie nie pasuje do tego towarzystwa, ale że mówi po włosku to zwątpiłem. Po jakimś czasie w końcu pękła i nadaje do nas po polsku. Jak się okazało, przyjechała tutaj 15 lat temu, wyszła za mąż i już tutaj została.

Zresztą to nie jedyna polka na tej plaży. Było jeszcze takie młode dziewczę co jeździło z wózeczkiem i krzyczało po włosku – kokosy. Sprzedawała je i jak Beata z nią pogadała, okazało się, że zbiera na studia w Polsce.

Co do samej plaży to naprawdę godna polecenia. To że woda ciepła to żadna nowość. Do tego fajny piaseczek, żadnych kamieni, stosunkowo długo dość płytko, więc bardzo bezpiecznie, szczególnie dla małych dzieci. Trafiali się też zawodowcy co łowili małże i ośmiornice.

1.jpg
Takie maleństwo nabyliśmy :)
Plik ściągnięto 55 raz(y) 205,13 KB

2.jpg
Z arbuza jestem wyleczony. 3 dni go męczyłem.
Plik ściągnięto 46 raz(y) 166,11 KB

3.jpg
W komplecie na plaży.
Plik ściągnięto 62 raz(y) 217,72 KB

4.jpg
Zbieramy muszelki.
Plik ściągnięto 55 raz(y) 85,27 KB

5.jpg
Wjeżdżamy do Vieste.
Plik ściągnięto 52 raz(y) 154,88 KB

6.jpg
Targ w Vieste.
Plik ściągnięto 56 raz(y) 143,77 KB

7.jpg
Ziemniaczki na obiad. Naprawdę pyszne.
Plik ściągnięto 49 raz(y) 244,01 KB

8.jpg
Widok z okna na ogród właścicieli kaempingu. Wcześnie rano zbiór do kupienia w sklepiku.
Plik ściągnięto 50 raz(y) 177,28 KB

9.jpg
Ceny na kempingu. Naprawde sympatyczne. Połowa tego co u konkurencji.
Plik ściągnięto 48 raz(y) 175,36 KB

10.jpg
Nasz postój na kempingu.
Plik ściągnięto 59 raz(y) 218,57 KB

Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
kodi 
weteran

Nazwa załogi: kodin@poczta.onet.pl
Pomógł: 3 razy
Dołączył: 02 Lis 2011
Piwa: 35/9
Skąd: Miszewko, k. 3city
Wysłany: 2015-08-04, 11:00   

5.07.2015 /niedziela/

Można by powiedzieć, że dzień jak co dzień. Rytm ustalony i tego się trzymamy. Generalnie dzisiaj powinniśmy jechać dalej, ale że nadrobiliśmy 1 dzień, decydujemy, ze jutro ruszymy na zachodnie wybrzeże. Dzisiaj jeszcze poleniuchujemy i pomoczymy się w morzu. Osobiście siedząc tutaj już kilka dni - nosi mnie. Chyba to już za długo. Już bym coś zmienił, gdzieś pojechał, coś zobaczył.

Kolega z Polski, zwrócił mi uwagę, że mam już zbyt długi zarost i nie opalę się tam. Kurcze zapomniałem maszynki i czym tu się ogolić. Można by kupić jednorazowe nożyki, ale tutaj nie ma sklepu.

Przechodząc przez kemping, widzę Włocha, który elektryczną maszynką jedzie głowy swoim chłopakom. Pytam go czy mnie ogoli. Nie ma problemu. Pyta się czy może być taka długość jak jego. Mówię mu że super. Ogolił mnie, żonka jego mówi, że jest bosko. Wypijamy po jednym - mojego trunku i rozprawiamy troszkę o wierze. Ja mu mówię, gdzie byliśmy i gdzie jedziemy. On mi, że zna Częstochowę, Św. Faustynę, oczywiście Jana Pawła II. Bardzo sympatyczny człowiek.


6.07.2015 /poniedziałek/

Dzisiaj ruszamy dalej. Mamy do przejechania ponad 300km. Jak się okazało był to chyba gwóźdź do trumny i zaważyło na dalszym naszym kamperowaniu.
Wyjechaliśmy tradycyjnie ok. 9.00 Wcześniej się spakowaliśmy, musiałem umyć grilla, bo pozostawiony pod tym wielkim drzewem został mówiąc delikatnie obsrany przez gołębie (pamiętacie jak mówiłem, że tam jest gniazdo).

Żegnamy się z naszymi rodakami, którzy zostają tu jeszcze ze 3-4 dni. Żegnam się też z Włochem od maszynki. Bardzo podniosła chwila - obejmuje mnie i całuje w polik.
Kierujemy się na Vieste i potem chcemy pojechać brzegiem morza na Manfredonie, Foggie do Pompei. W Vieste jak zwykle nawalił mi GPS. Patrzymy na mapę, skręcamy i kierujemy się na znaki. Wszystko ok. gdyby nie fakt, że znowu wjechaliśmy w lasy i górki. Nie tak miało być. Po drodze mijamy kozy i dzikie świnie. Fajny widok.
Podjazdy dość strome, ale zjazdy jeszcze gorsze. Hamuję silnikiem. Na 3 biegu bez gazu rozpędzam się do blisko 60km/h.

Widoki prześliczne, ale emocje też duże. W końcu mijamy Manfredowie, następnie fajna droga do Foggi a potem kierujemy się na Neapol. I tutaj trzeba było wbić się na autostradę. Trudno zapłacił bym pewnie ze 20 euro, ale szybko i w miarę przyjemnie dojechałbym do celu.

A tak pojechaliśmy jakimiś dziwnymi drogami. Góry, doliny i masę zakrętów i tak w kółko.
Na miejskim termometrze, gdzieś w okolicach Benevento temp. 41 stopni. Nie mamy kilmy. Do środka wali nam gorące powietrze. Jest naprawdę trudno, szczególnie dla Beaty.
Wreszcie robimy sobie postój. Gdzie? Przed marketem Penny. Jest Klima w środku. Jak miło. Nie chce się wychodzić i jechać dalej.

Ok. 14.30 jesteśmy gdzieś kilkanaście kilometrów od Pompei. Tankujemy stosunkowo tanie jak na włoskie realia paliwo 1.36euro/1litr. Beata jest już bardzo wyczerpana. Mamy naprawdę blisko, a GPS podaje że zostało nam 40min do celu. Myślę sobie będę jechał 30km/h. Wbijamy się na autostradę. Po 10min płacimy 2,1euro i wpadamy do Pompei. Szukam kampingu Zeus -patrzę jest. Zjeżdżamy w dół. Pytamy ile za dobę. Gościu liczy i wyszło mu 29,5euro. Kręcę nosem, patrzy na mnie i 9 zamienia na 6. Opłata 26,5 euro. Niech tak zostanie, tym bardziej że byłem na to przygotowany. Parkujemy i tak patrzę na ten kemping i coś mi nie gra. W Internecie wyglądało to inaczej. Co się okazało? Wjechaliśmy na kemping Pompeje. Jakieś zaćmienie czy co. Do tej pory nie wiem jak to się stało. Byliśmy już tak zmęczeni i tak już mieliśmy dość tej trasy, że tylko tym mogę to tłumaczyć.

Ustawiamy się pod drzewkiem. Spoglądam w około. Tam stoi Włoch. Tam Bułgar a koło nas Niemiec. Nagle z kampera na niemieckich blachach wyskakuje dojrzała kobietka i krzyczy Polacy, Polacy. O, ale zdziwienie. Co się okazało. Oni Polacy - on z Gdańska, ona ze Szczecina, na stałe mieszkają w Niemczech. Aby było ciekawiej, to on pracuje w kamperowej firmie Reimo.

Umawiamy się z Leszkiem i Mariolą na wieczorne gaduły. Teraz oni lecą do Pompei, a my po szybkim prysznicu (który i tak nic nie dał (dalej duszno i gorąco) idziemy do Papieskiego Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej. Środek przepiękny. Po drodze nabywam kapelusz słomkowy. Włoch chce 10euro. Sporo. No dobra dasz 8 i jest Twój. Niech będzie, moja strata.

W Sanktuarium trafiamy na mszę po włosku, zakończoną obrzędem polegającym na zapalaniu świec na potężnym świeczniku. Pierwszy raz coś takiego widziałem i nie umiem powiedzieć co to było.

Następnie wchodzi pielgrzymka z Polski. Polacy są wszędzie,
Zwiedzamy całe Sanktuarium, podziwiamy wota dziękczynne na ścianach, których są tu chyba tysiące.

Wracając robimy małe zakupy. Na kempingu już mamy znajomych. Nie, nie Ci Polacy z Niemiec. Koty nas polubiły. Najwyraźniej są to mieszkańcy tego kempingu. Nie ma problemu by wziąć je na ręce. Ciekawe są. Fajne umaszczenie - jakby rasowe.
Beata z Nadią odpoczywają, a ja idę zrobić mały rekonesans. Trafiam na Zeusa. To tutaj mieliśmy być. No trudno, może następnym razem.

Wracam na kemping, Beata przebąkuję coś o powrocie do Polski. Szczerze mówiąc nie wierzę w to. Mamy poniedziałek i mieliśmy tu być do soboty, ale nie tej najbliższej tylko tej następnej.

Wieczorkiem spotykamy się z Leszkiem i Mariolą. Częstuję go swoim wyrobem. On rewanżuje się świetnym drinkiem z lodem. Takie typowe polaków rozmowy. Poruszamy wiele tematów. On zdziwiony, że sam zrobiłem Ivo. On zajmuje się przeróbką foteli w Reimo. Mówi, że najwięcej robią VW Caravelle. Są bardzo popularne w Niemczech i świetnie się sprzedają. Osobiście dziwię się takiemu rozwiązaniu. Małe to i nie daje tyle wygód co kamper. Oczywiście ma też wiele zalet. O 1.00 w nocy idziemy lulu. Mieliśmy tu zostać 3 dni, ale jak się okazało rano wyjeżdżamy.

Nocleg: Kemping Pompei (40.746188, 14.485176)

P1017810.jpg
Kozy w drodze do Pompei. To jeszcze płw. Gargano.
Plik ściągnięto 49 raz(y) 241,13 KB

P1017813.jpg
Dzikie świnie na płw. Gargano.
Plik ściągnięto 58 raz(y) 241,27 KB

P1017825.jpg
Płw. Gargano. Przed Manfredonią.
Plik ściągnięto 50 raz(y) 233,65 KB

P1017832.jpg
Ostre zjazdy. Miałem stracha.
Plik ściągnięto 54 raz(y) 165,93 KB

P1017865.jpg
Pompeje kemping.
Plik ściągnięto 46 raz(y) 242,05 KB

P1017874.jpg
Kapelusz słomkowy, dopiero co nabyty :)
Plik ściągnięto 53 raz(y) 178,07 KB

P1017890.jpg
Papieskiego Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej.
Plik ściągnięto 51 raz(y) 171,65 KB

P1017896.jpg
Papieskiego Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej.
Plik ściągnięto 54 raz(y) 229,26 KB

P1017899.jpg
Papieskiego Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej.
Plik ściągnięto 63 raz(y) 199,94 KB

P1017904.jpg
Papieskiego Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej.
Plik ściągnięto 57 raz(y) 230,13 KB

Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
kodi 
weteran

Nazwa załogi: kodin@poczta.onet.pl
Pomógł: 3 razy
Dołączył: 02 Lis 2011
Piwa: 35/9
Skąd: Miszewko, k. 3city
Wysłany: 2015-08-04, 11:01   

foto c.d.

P1017913.jpg
Papieskiego Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej. Wota dziękczynne.
Plik ściągnięto 57 raz(y) 114,41 KB

P1017915.jpg
Papieskiego Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej.
Plik ściągnięto 53 raz(y) 142,99 KB

P1017920.jpg
Z moją żonką. Po prawej rozciągają się te Pompeje starożytne.
Plik ściągnięto 56 raz(y) 178,76 KB

P1017923.jpg
O kolejny kociak.
Plik ściągnięto 59 raz(y) 178,81 KB

Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
Więcej szczegółów
Wystawiono 1 piw(a):
jarek73
kodi 
weteran

Nazwa załogi: kodin@poczta.onet.pl
Pomógł: 3 razy
Dołączył: 02 Lis 2011
Piwa: 35/9
Skąd: Miszewko, k. 3city
Wysłany: 2015-08-11, 11:06   

7.07.2015 /poniedziałek/

Rano jest już postanowione. Nie zostaniemy tutaj dłużej. Miałem wielkie plany tym bardziej, że jesteśmy daleko od domu. Nie zobaczymy Ercolano, Wezuwiusza, wybrzeża Amalfi z Sorrento oraz Neapolu. Planowałem tutaj 3 noclegi a skończyło się na jednym.
Skoro jednak jesteśmy w Pompejach to chociaż zobaczymy ruiny starego miasta przysypanego popiołem blisko 20 wieków temu.

Wiemy, że otwierają od 9.00 i wiemy także że od 9.00 chcemy zacząć zwiedzanie. Kasy jeszcze zamknięte. Tłoku nie ma. Punkt 9.00 kupujemy bilety /13euro /dorośli, dzieci i młodzież 0euro/ i chwilę potem już zwiedzamy. Zaczynamy od wielkiego amfiteatru. Wrażenie robią "zwłoki" powstałe z zalania pustych jam gipsem. Są to ludzie którzy nagle musieli zostać zasypani popiołem.

Następnie chodzimy z mapką i zwiedzamy odsłonięte domy i zabudowania. Robi się coraz bardziej gorąco. Ludzi jeszcze niewiele, ale z każdą minutą ich przybywa. Podziwiamy ciekawe wnętrza i zachowane mozaiki. Jest na co popatrzeć, tylko, że jak tam patrzymy na to jedną godzinę, potem drugą to wszystko wydaje się podobne i już tak nie zachwyca.
Głowy moczymy pod kranami, których jest sporo na terenie Pompeji.

Przed 12.00 mamy już dosyć. Tłumy są już konkretne. Fajni są skośnoocy co chodzą z parasolami a kobitki mają długie rękawiczki prawie pod pachy :mrgreen: Fajna była też wycieczka z Norwegii. Nie dość że bladzi jak ściana, to ruchy w temp. blisko 40 stopni mieli tak spowolnione, że miałem wrażenie, że stoją w miejscu. Najwyraźniej nie byli przygotowani na takie temperatury :lol:

O 12.00 wychodzimy - opuszczamy stare miasto. 3 godziny to i tak sporo. Przed kasami tłumy. Współczuję im, bo nie dość, że stoją w upale po bilety, to jeszcze potem w takim upale łazić. My szczęśliwi, bo mamy to już za sobą. O ironio. Jedziemy 2500 km by coś zobaczyć a potem traktujemy to prawie jak za karę.

Beata, chce wracać do domu, ale uzgodniliśmy, że podjedziemy jeszcze nad morze. W duchu liczyłem, że może pogoda się załamie a jak nie załamie to choć temperatura lekko się osłabi. Miałem nadzieję, że mimo wszystko uda się dokończyć nasz wyjazd.
Ok. 13.00 jedziemy nad morze. Mijamy Wezuwiusza, mijamy Neapol - nie bez kłopotów (GPS znowu szaleje). W końcu wyjechaliśmy na prostą i tniemy na kamperpark (41.235996, 13.490787) położony kilka km za Gaetą. Trafiamy bez problemu. Patrzę brama zasunięta, ale jest szparka wchodzę. Stoi mała budka. W środku nikogo, działka nie za duża i masa kamperów. Stłoczone jeden na drugim. Rozglądam się i uświadamiam, że ja tutaj się nie zmieszczę. No nic. Przypomniało mi się, że jak tu jechaliśmy to po drodze coś było. Zakręcamy i nagle patrzę, że jest parcela (41.235996, 13.490787) i stoją ze 3 kampery. Zatrzymujemy się i pytamy gościa co sprząta - czy można się zatrzymać i ile to będzie kosztowało. Pyta do kiedy - mówimy że maks 2 dni. Idzie do swojego bossa, po chwili wraca i komunikuje, że za dobę 25euro. Nie jest to mało, ale taka cena jak 100zł za dobę jak dla nas do przyjęcia. Zostajemy tym bardziej, że skwar niemiłosierny, potrzebujemy prąd i nie mamy ochoty na dalszą jazdę.

Włoch wskazuje nam miejsce gdzie mamy stanąć. Płacimy od razu. Robimy sobie obiad i idziemy na plażę do której mamy kilkanaście metrów.
Plaża po stronie wschodniej była cudowna. Ta też nie najgorsza, ale mimo wszystko troszkę bardziej brudna. Nie wybrzydzamy jednak. Woda ciepła by nie powiedzieć gorąca, która mimo wszystko daje ulgę.

Piach na plaży tak gorący, że ciężko przejść gołą stopą. Pod wieczór też mała ulga. Niby słońce zachodzi, niby temperatura spada, niby wiaterek jako taki jest a w kamperze mamy 30 stopni i ciężko zasnąć. Co zrobić taki urok Włoch.

Nocleg: kamperpark, 41.235996, 13.490787

P1017929.jpg
Kemping w Pompejach. Czas wyjeżdżać.
Plik ściągnięto 50 raz(y) 238,03 KB

P1017930.jpg
Pompeje. Ludzie zaskoczeni wybuchem Wezuwiusza.
Plik ściągnięto 37 raz(y) 211,88 KB

P1017935.jpg
Nusiu to gdzie teraz idziemy. Nusia prowadziła i spisała się wzorcowo.
Plik ściągnięto 49 raz(y) 114,14 KB

P1017942.jpg
Pompeje, trzeba się schłodzić.
Plik ściągnięto 50 raz(y) 223,82 KB

P1017946.jpg
Pompeje. Podoba mi się ta rynna spustowa.
Plik ściągnięto 55 raz(y) 221,28 KB

P1017950.jpg
Pompeje
Plik ściągnięto 67 raz(y) 110,66 KB

P1017956.jpg
Pompeje. Takie patio.
Plik ściągnięto 51 raz(y) 139,88 KB

P1017969.jpg
Pompeje. Ulica i przejście dla pieszych. To te 3 kamienie. A dlaczego, bo ulicą płyną ścieki i aby przejść suchą stopą ...
Plik ściągnięto 41 raz(y) 185,86 KB

P1017977.jpg
Pompeje
Plik ściągnięto 44 raz(y) 199,94 KB

P1017996.jpg
Pompeje
Plik ściągnięto 56 raz(y) 164,02 KB

Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
kodi 
weteran

Nazwa załogi: kodin@poczta.onet.pl
Pomógł: 3 razy
Dołączył: 02 Lis 2011
Piwa: 35/9
Skąd: Miszewko, k. 3city
Wysłany: 2015-08-11, 11:09   

Pompeje c.d.

P1018025.jpg
Pompeje
Plik ściągnięto 46 raz(y) 203,84 KB

P1018026.jpg
Pompeje
Plik ściągnięto 53 raz(y) 163,68 KB

P1018029.jpg
Pompeje. Trzeba się napić.
Plik ściągnięto 54 raz(y) 120,72 KB

P1018032.jpg
To chyba Wezuwiusz w tle.
Plik ściągnięto 45 raz(y) 111,64 KB

P1018039.jpg
W drodze do Gaety na kemping.
Plik ściągnięto 51 raz(y) 123,56 KB

P1018063.jpg
Kamperpark za Gaetą.
Plik ściągnięto 47 raz(y) 229,6 KB

Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
Załoga G 
stary wyga

Twój sprzęt: Trafic Grand Passenger
Nazwa załogi: Załoga"G"
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 01 Lis 2010
Piwa: 20/3
Skąd: Lubliniec
Wysłany: 2015-08-11, 14:27   

Bardzo fajna relacja. Teraz to już nie mam odwagi napisać swojej. Jechaliśmy prawie w tym samym terminie i prawie przez te same miejsca, wiele zdjęć mam podobnych. Też mam córkę
Nadię (idzie do 6 klasy, to chyba podobnie co Twoja?)
Tak w super skrócie my wyjechaliśmy 26 czerwca.
Najpierw Chioggia
Potem 30 czerwca noclego w Asyżu
Potem camping Don Antonio w Gulianova, gdzie miałem wypadek. (Chciałem podnieść kampera, na podnośniku, podnośnik się złamał i kamper zmiażdżył mi koniec 3 palca prawej ręki, odpadł cały paznokieć, na pogotowiu wylądowałem, gdzie wszystko poszyli, pierwszy paliczek palca połamany)
4 lipca Manopello i nocleg w San Giovani Rotondo
rano msza u Ojca Pio i następnie do San Angello, to bardzo przyjemna droga można powiedzieć, że płaska i bez zakrętów ale tylko w porównaniu z tym co przejechałem tego samego dnia z San Agello przez Matinata do Vieste.
5 dni na campingu w Vieste (polecam wycieczkę łodzią po grotach)
Później powrót przez Lanciano do Loretto. (przy polskim cmentarzu opisywany na forum przecudowny kamperpark prawie jak kemping, parę króków do sanktuarium.
i potem już do Słowacji na ulubiony thermal camping Dunajska Streda.
Może też znajdę motywację to opiszę Nasz wyjazd z punktami postojów oczywiście.

Pozdrawiamy :spoko
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Santa 
weteran


Twój sprzęt: dreamliner
Nazwa załogi: ROMULUSI
Dołączyła: 05 Paź 2007
Piwa: 236/171
Skąd: Podkarpacie
Wysłany: 2015-08-11, 21:08   

kodi napisał/a:
...Rano jest już postanowione. Nie zostaniemy tutaj dłużej. Miałem wielkie plany tym bardziej, że jesteśmy daleko od domu. Nie zobaczymy Ercolano, Wezuwiusza, wybrzeża Amalfi z Sorrento oraz Neapolu. Planowałem tutaj 3 noclegi a skończyło się na jednym...


Nie zobaczyłeś Ercolano, Wezuwiusza, Wybrzeża Amalfi, Sorrento, Neapolu... ale byłeś w jednym miejscu niezwykłym, o którym niewiele osób wie i przejeżdża obok niego obojętnie. My za pierwszym razem też nie wiedzieliśmy. W tym roku pogoniliśmy tam specjalnie - na 3 godzinki. Może kiedyś znajdę czas, żeby to opisać...

Czasem tak w życiu bywa, że realia nas pokonują i musimy zweryfikować nawet najwspanialsze plany.
Coś wiem na ten temat :szeroki_usmiech
Ale też wiem, że jeśli coś jest naprawdę ważne, to znajdziemy sposób, odpowiedni czas i okoliczność, żeby wrócić i dopełnić swoich marzeń. Tego Wam życzę :szeroki_usmiech

Dziękuję za szczerą, bezpośrednią i odważną relację z Waszej podróży. Pozdrawiam Twoją uroczą, subtelną Załogę :pifko :spoko
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum

Dodaj temat do ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
*** Facebook/CamperTeam ***