Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Zakopałem się i co teraz?
Autor Wiadomość
bert 
weteran


Twój sprzęt: Iveco 4010 (4x4) Iveco 9016 (4x4) STAR (4x4)
Pomógł: 2 razy
Dołączył: 27 Paź 2014
Piwa: 179/7
Skąd: ZDR
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2015-10-06, 22:18   

kimtop napisał/a:
Wiem,że trzeba reklamować sponsorów klubu, ale kampera toto nie wyciągnie.



No proszę kieszonkowy Jackowski się znalazł ;)
"wiesz" czegoś czego ja nie wiem, bowiem ja wiem że klubu nikt nie sponsoruje.


napisałem i powtórzę, rozsądnie można to używać, rozsądnie to znaczy zanim ktoś zakopie klamota po osie. Kumpel ma i używa od kilku ładnych lat w 3.4 t. DMC kamperku (któryś ze starych merców tych co to wyglądają jakby ktoś na nie przyczepę kempingową założył).
Z głową używane, lepsze niż nic czy te tasiemki. On (ten kumpel) pcha się nad jeziora niekiedy zupełnie poza drogami (nurek pasonat) i z takim (nie tym co w linku) maleństwem sobie radzi.

Ale cóż, w zasadzie mało wiem w tych tematach, być może masz racje. Przecież na pewno masz doświadczenie w tych klimatach i wiesz co piszesz ;)
_________________
Norbert J. Zbróg

świat w odsłonach różnych
https://jasawa.flog.pl/
Maraton wszystkich odcinków "Sąsiadów" nie jest tak wyniszczający dla mózgu jak to co się od...erdala w tym kraju. Karol Zbróg
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
bert 
weteran


Twój sprzęt: Iveco 4010 (4x4) Iveco 9016 (4x4) STAR (4x4)
Pomógł: 2 razy
Dołączył: 27 Paź 2014
Piwa: 179/7
Skąd: ZDR
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2015-10-06, 22:20   

gdyniu napisał/a:
Hi-lift'a również można wykorzystać jako wyciągarkę - http://pozaszlakiem24.pl/...wyci%C4%85garka

A lżejszy niż trifor.


jak się ma 4 dni i 100m do pokonania to się da ;)
_________________
Norbert J. Zbróg

świat w odsłonach różnych
https://jasawa.flog.pl/
Maraton wszystkich odcinków "Sąsiadów" nie jest tak wyniszczający dla mózgu jak to co się od...erdala w tym kraju. Karol Zbróg
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
mudmania4x4 
początkujący forumowicz

Twój sprzęt: Mitsubishi Pajero 2,8
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 05 Paź 2015
Piwa: 2/24
Skąd: Polska
Wysłany: 2015-10-06, 22:46   

Martin B napisał/a:
dla mnie stawia sie po pierwsze pytanie jaki (przepraszam)idiota jedzie camperem na bagno
no dokładnie. Zastanawia mnie tylko czemu wszyscy atakują tego typu metodę ratunkową w razie "wpadki" Przypuszczam że zasugerowaliście się tym iż jeżdżę samochodem terenowym. Błoto przeprawy to już prehistoria ale samochód pozostał :) Bywają różne przypadki/wypadki że myślimy sobie-a gdybym miał wyciągarkę to .... Nikogo nie namawiam ani nie zachęcam do zakupu czy tez zastosowania, podpowiadam, dzielę się swoją skromną wiedzą. Pasy transportowe do zabezpieczania ładunków, takich jakie są stosowane w TIR-ach też mogą robić za wyciągarkę.
Martin B napisał/a:
w takim wypadku zadne pasy wyciagarki pomoga gdzie bowiem wbijecie haki
są też inne metody oprócz wbijania haków np wkopanie koła zapasowego.
Martin B napisał/a:
jak dluga ,ciezka musi byc lina
liny syntetyczne są bardzo lekkie i zazwyczaj w odcinkach 30-50 m. Nie tylko linami stalowymi człek żyje :)
Martin B napisał/a:
przedewszystkim otwarte oczy i zaostrzony rozsadek wystarcza :spoko
Święta prawda w każdej sytuacji :szeroki_usmiech Chyba rozpętałem burzę ale każda rada jest cenną radą nawet wtedy gdy na dziś i teraz uważamy ją za głupią. Oby nikt nigdy nie musiał przypominać sobie wpisów moich o radzeniu sobie w grząskim,miękkim terenie a jeżeli już to z uśmiechem :szeroki_usmiech
Martin B napisał/a:
lewarkiem podnioslem kamienie podsypalem i droga bala wolna
fajnie że były te kamienie na piaszczystej plaży bo czy zawsze musimy nocować/biwakować na trawie :-P to tylko jako przykład :wyszczerzony: radzenia sobie :) :spoko
_________________
https://www.youtube.com/u...x4?feature=mhee
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
janusz 
Kombatant
Szeryf


Twój sprzęt: Motochata Rimor
Nazwa załogi: TiTi
Pomógł: 25 razy
Dołączył: 14 Sty 2007
Piwa: 420/147
Skąd: Pajęczno, łódzkie
Wysłany: 2015-10-06, 23:47   

mudmania4x4,
Jeśli już wyciągarka to sensownie byłoby z tyłu samochodu albo chociaż ciągnąca do tyłu. Kamper raczej nie wiedzie kto wie jak daleko w błoto. Przeważnie chyba twardy grunt jest bliżej z tylu samochodu, skąd przyjechał niż z przodu. Ale chyba nie ma reguły.
_________________
Nie dyskutuj z głupcem – ludzie mogą nie zauważyć różnicy!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
mudmania4x4 
początkujący forumowicz

Twój sprzęt: Mitsubishi Pajero 2,8
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 05 Paź 2015
Piwa: 2/24
Skąd: Polska
Wysłany: 2015-10-07, 06:18   

janusz napisał/a:
mudmania4x4,
Jeśli już wyciągarka to sensownie byłoby z tyłu samochodu albo chociaż ciągnąca do tyłu. Kamper raczej nie wiedzie kto wie jak daleko w błoto. Przeważnie chyba twardy grunt jest bliżej z tylu samochodu, skąd przyjechał niż z przodu. Ale chyba nie ma reguły.
Nie :ok no tak ale do zmiany kierunku wyciągania służy tzw zblocze . Dotyczy to każdej "stacjonarnej" wyciągarki. Wszystkie patenty przenośne, jak sama nazwa wskazuje :szeroki_usmiech
Czasami może pomóc przywiązany na zewnątrz opony/koła odpowiedniej grubości i wytrzymałości kołek drewniany troszkę większy niż średnica->> o ile konstrukcja felgi na to pozwala. Oczywiście mocowanie na obu kołach osi napędowej no chyba że mamy blokadę mechanizmu różnicowego. Pomocne mogą być też też łańcuchy śnieżne a nawet przewiązana przez oponę/felgę ( jeśli konstrukcja pozwala) gruba lina. Delikatne spuszczenie powietrza w kołach napędowych zwiększając powierzchnię styku opony z podłożem też może uratować sytuację. Zapewne macie na wyposażeniu kliny poziomujące kampera podczas noclegu->> też mogą zdać egzamin->> jeśli są odpowiednio wytrzymałe. Można też użyć trapów jakiekolwiek by nie były :) Tylko gdzie to wszystko wozić :roll: Nasz Misiek po pełnym zapakowaniu i z pełnymi bakami, ważony przed wyjazdem w kierunku Grecji, ważył 3,2 T ->> ja też w samochodzie siedziałem :oops:
_________________
https://www.youtube.com/u...x4?feature=mhee
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
typ82 
początkujący forumowicz


Twój sprzęt: Iveco Florence
Dołączył: 25 Maj 2013
Otrzymał 1 piw(a)
Skąd: Legnica
Wysłany: 2015-10-16, 20:37   

Zawsze myslałem że kamper to niezależność a jaka to niezależność skoro z asfaltu nie mozna zjechac bo zaraz się zakopie :P
W kamperze głowny ciężar przypada na tył, przód najzwyczajniej jest niedociążony.Sznurek i deska załatwiają sprawe :)
http://www.cda.pl/video/4762485d
Ostatnio zmieniony przez typ82 2015-10-17, 09:05, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
mudmania4x4 
początkujący forumowicz

Twój sprzęt: Mitsubishi Pajero 2,8
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 05 Paź 2015
Piwa: 2/24
Skąd: Polska
Wysłany: 2015-10-16, 21:13   

typ82 napisał/a:
Sznurek i deska załątwiają sprawe :)
:idea: :brawo:
_________________
https://www.youtube.com/u...x4?feature=mhee
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Fux 
Kombatant

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 12 Sie 2007
Piwa: 29/96
Skąd: ze wsi
Wysłany: 2015-10-17, 08:24   

Jeżeli wcześniej nie powiesisz na silniku przodu w błocie.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Johny_Walker 
Kombatant


Twój sprzęt: Był Nowiutki Hymer Tramp prosto z fabryki
Pomógł: 2 razy
Dołączył: 11 Wrz 2012
Piwa: 45/20
Skąd: zielonogórskie
Wysłany: 2015-10-17, 09:43   

Nie jestem pewien czy u mnie się da. Musiałbym zdjąć koło i sprawdzić czy sznur nie będzie ocierał, bo zaglądając w dziury felgi widzę tarczę bardzo blisko felgi.

A teraz z innej beczki.
Mam połamany lewarek oryginalny fiatowski.
Reklamację składać?
Kupić inny?
Taki sam?
A może elektryczny? Ostatnio tak się zmachałem przy kręceniu, że stwierdziłem że za mało chodzę na siłownię.
http://www.truck-tychy.pl...ryczny-12v.html
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Notker 
doświadczony pisarz

Twój sprzęt: VW LT35
Dołączył: 26 Kwi 2011
Piwa: 13/2
Skąd: Wałbrzych
Wysłany: 2015-10-17, 09:51   

Ja mam inna metode przetestowana w zimie ktora nie wymaga wyciagarki. Warunkiem jest posiadanie dlugiego zwoju liny syntetycznej oraz 2 pomocnikow (ci ostatni zawsze sie znajda jesli tamujemy ruch). A wiec line skladamy na pol, na miejscu zlozenia wiazemy wezel "osemke" albo lepiej "dziewiatke". Jak zawiazemy zwykla kluczke to juz nie odwiazemy jej. Oczko laczymy karabinczykiem z pojazdem. Dwa konce wiazemy do czegos stabilnego np.drzewa, po uprzednim naciagnieciu 2 odcinkow liny. Wsiadamy do pojazdu a pomocnicy staja po srodku liny i kazdy z nich odciaga line mocno na boki (prostopadle do liny). W ten sposob dzialaja oni na koncowki swojej liny z momentem sily 6X wiekszym niz ciagna, co wynika z praw mechaniki. Jesli mamy 4 pomocnikow to mozemy wyciagnac nawet czolg z blota. Nalezy stosowac mocny kuty karabinek, bo gdyby peknal to moze zadzialac jak pocisk.Powodzenia.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Johny_Walker 
Kombatant


Twój sprzęt: Był Nowiutki Hymer Tramp prosto z fabryki
Pomógł: 2 razy
Dołączył: 11 Wrz 2012
Piwa: 45/20
Skąd: zielonogórskie
Wysłany: 2015-10-17, 10:22   

Tam gdzie się ostatnio zakopałem niestety nie było drzew ani punktów mocowania w promieniu 100m. Może lepiej się nastawiać na coś niezależnego? Druga sprawa że mocna lina alpinistyczna 50m o nośności 2-4 tony, to jednak 200-400 zł kosztuje, jest ciężka, a szanse użycia małe.
Dlaczego siła jest 6 razy większa? Jak to wyliczyłeś?
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Notker 
doświadczony pisarz

Twój sprzęt: VW LT35
Dołączył: 26 Kwi 2011
Piwa: 13/2
Skąd: Wałbrzych
Wysłany: 2015-10-17, 10:53   

Nie chcialo mi sie liczyc bo to dziala, ale pomysl wzialem kiedys z tabel danych dla zawiesi stosowanych w przemysle. Tam bylo cos takiego, ze nie wolno zawieszac ciezaru po srodku napietej liny, tylko luznej pod minimalnym katem 60 stopni bo wtedy nie dziala tak duza sila na line. Ale dla przypomnienia sobie fizyki to znalazlem wzor na ta sile: N=Q/2cos alfa.
N - sila
Q-sila przylozona do liny
alfa - kat liny, w tym przypadku naciagnietej liny to chyba 180 stopni.

Mozna tez zastosowac bloczek(i) budowlany z hamulcem zalozony w systemie multiplikatora z przelozeniem np.8X, bedziemy mieli to samo i jedna osoba to obsluzy. Ale to juz nie jest zabawa dla osob bez wyobrazni technicznej, chyba ze ktos im to zlozy i beda wozili sobie gotowy uklad bloczka w worku.

No coz, kazdy ma swoje sposoby i je chwali. Lina bez atestu np.zeglarska jest o polowe tansza niz alpinistyczna, nie mowiac juz o wadze w stosunku do wagi wyciagarki ze zwojem stalowej liny. Najlepiej jest przewidywac i nie wjezdzac w bloto lub kopny snieg, kupic auto 4x4 albo zrobic sobie blokade dyfra np. z hamulca awaryjnego. Jak dla mnie szkoda jednak czasu i atlasu, po co komplikowac sobie zycie.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
lepciak 
weteran

Twój sprzęt: FIAT Ducato 2,5TD Burstner
Nazwa załogi: lepciaki
Pomógł: 9 razy
Dołączył: 14 Wrz 2008
Piwa: 61/39
Skąd: Gdańsk-Oliwa
Wysłany: 2015-10-17, 13:48   

Zakopałem się na pozostałościach żwirowni tak głęboko, że miska olejowa oparła się na żwirze. Ważne - kiedy odczuwamy, że auto zapada się, kończymy jazdę bo dalsze usiłowanie jej kontynuowania doprowadza tylko do większego zapadania się pojazdu. Robimy wszystko aby auto wyrwać z podłoża.









Jak widać mi się udało. Po podłożeniu starych desek znalezionych w pobliżu auto stanęło na kołach. Następnie wycofałem się po starych koleinach do miejsca gdzie wyczułem, że koła łapią twardy grunt. Jazda do przodu nic nie da gdyż nie wiemy jak daleko sięga nieprzyjazna dla nas nawierzchnia a ziemię z tyłu już znamy bo przecież po niej wjechaliśmy w zasadzkę.
Pracowałem przez 9 lat w biurze projektów projektując linie wysokiego napięcia w na terenie całego kraju. W latach 1968 do 1977 w naszym kraju samochodami terenowymi były: Warszawa z silnikiem górnozaworowym, Nysa, Żuk. Kopałem się ze 100 razy a tym czasie nie było cywilnych samochodów z wyciągarkami więc musieliśmy radzić sobie sami. Tylko raz wyciągał nas zaprzęg konny. Ale czegoś się nauczyłem. Wykopywanie auta trwało tak krótko, że widocznego na zdjęciu Żubra nie zdążyłem obalić całego.
_________________
lepciak
''A najwięcej do powiedzenia mają Ci, którzy przeważnie nic nie mają do powiedzenia''
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Fux 
Kombatant

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 12 Sie 2007
Piwa: 29/96
Skąd: ze wsi
Wysłany: 2015-10-17, 14:02   

Johny_Walker napisał/a:
Nie jestem pewien czy u mnie się da. Musiałbym zdjąć koło i sprawdzić czy sznur nie będzie ocierał, bo zaglądając w dziury felgi widzę tarczę bardzo blisko felgi.
Z pasem może by się udało. Z grubszą ;ona zacisk l/lub osłona tarczy mogłaby ulec uszkodzeniu.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Skwarek 
Kombatant


Twój sprzęt: Trigano Carioca
Nazwa załogi: Ania i Michał
Pomógł: 6 razy
Dołączył: 29 Mar 2011
Piwa: 378/171
Skąd: Świebodzice

Wysłany: 2015-10-17, 22:07   

Zakopanie się kamperkiem to stan umysłu, nie należy pakować się majestatycznym autem na niepewne tereny. Trzeba ruszyć "D" i sprawdzić czy nieporadnym przeciążonym z natury autem można pakować się w teren.

Wyobraźnia jest w tym przypadku bardzo pomocna. To co ujdzie na sucho osobówce to kamperkowi często się nie uda. Niestety wielu kierowców o tym zapomina w pogoni za "wolnością".

Pomysłowość w wyciąganiu auta jest zależna od sytuacji i chyba nie ma jednej skutecznej na to metody. Jest ich wiele.

Zakopałem się i co teraz?

Piach, śnieg, błoto i inne różne przypadki, niezbyt często pozwalają kamperkowi wydobyć się samodzielnie, jeśli już to przy niewspółmiernym ludzkim trudzie. Myślę, że jak już się wp..cie to w trosce o samochód trzeba szukać rozważnej pomocy zewnętrznej. Aby nie ryzykować uszkodzenia kosztownego samochodu.

Kierowcy blisko domu są mniej rozważni i pakują się w kłopoty. Skłonność do ryzykownych zachowań maleje wraz z wielkością podróży.

Ktoś kto jest kilka tysięcy kilometrów od domu jakoś dziwnie jest bardziej rozważny. I nie grzęźnie. Ciekawe dlaczego? kasa?

Rozsądek i doświadczenie jest chyba najlepszą metodą na grząski teren. W kamperze z naciskiem na rozsądek.

Sznurki, linki, wycieraczki, paski, piaski, deski, łopatki, gałązki, patyki, rajstopy i podpaski są dobre ale ..... Trzeba myśleć.

Do takich wniosków doprowadził mnie wczoraj kierowca który po kilkugodzinnych opadach deszczu wjechał ducaciakiem na orane pole, trzymając gotową linkę, stojąc bezradnie machnął zrezygnowany na mój widok. Jechałem wtedy maleńkim citroenem C1. A wokół brak żywej duszy. Ni jak nie mogłem mu pomóc.

Oczywiście są wyjątki ;)
:spoko
_________________

Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum

Dodaj temat do ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
*** Facebook/CamperTeam ***