Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Z Radawy przez Podlasie na Mazury.
Autor Wiadomość
Tadeusz 
Administrator
CamperPapa


Twój sprzęt: Fiat Talento Hymercamp
Nazwa załogi: Kucyki
Pomógł: 16 razy
Dołączył: 06 Lis 2007
Piwa: 1610/2356
Skąd: Otwock
Wysłany: 2016-06-13, 11:27   

gardamm napisał/a:
szkoda że nie wiedziałeś ale 50 km od Radawy na p. wschód do Krasiczyna k/Przemyśla została przeniesina rodowa siedziba Sapiehów


Wiem o tym. :wyszczerzony:

Wiem również o Różanie, innej siedzibie Sapiehów ( koło Brześcia ). Rzecz w tym, że ich główną siedzibą rodową był Kodeń, od Kodnia zaczął się dynamiczny rozwój możliwości Sapiehów a Krasiczyn Leon Sapieha kupił w 1835 roku jako, że opuścił zabór rosyjski od razu po Powstaniu Listopadowym.

Krasiczyn zawdzięcza Sapiehom bardzo wiele, chociaż jego historia jest długa i ciekawa , a rody Krasickich i Tarłów mają główny udział w jego rozkwicie.

Wielokrotnie byliśmy w Krasiczynie, nawet w gronie CT w ramach zlotu w Radawie, ale w tej naszej wyprawie ze Świstakami marszruta prowadziła wzdłuż Bugu i o tym piszemy.

Pozdrawiam. :spoko
_________________
W życiu najlepiej jest, gdy jest nam dobrze i źle. Kiedy jest tylko dobrze - to niedobrze.
Ks. Jan Twardowski.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
Więcej szczegółów
Wystawiono 1 piw(a):
brams
brams 
Kombatant


Twój sprzęt: DajLaika Kreos 5010
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 23 Mar 2010
Piwa: 172/171
Skąd: Poznań
Wysłany: 2016-06-13, 14:41   

Z ogromną przyjemnością czytam Twoją opowieść, Tadziu.
Zwłaszcza teraz, gdy jestem tak daleko od ojczyzny.
I do tego o terenach, z których pochodzą moi przodkowie.
Twoja polszczyzna jest wybitna.
_________________
www.wesolepodroze.pl
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Tadeusz 
Administrator
CamperPapa


Twój sprzęt: Fiat Talento Hymercamp
Nazwa załogi: Kucyki
Pomógł: 16 razy
Dołączył: 06 Lis 2007
Piwa: 1610/2356
Skąd: Otwock
Wysłany: 2016-06-13, 20:13   

Stasiu, miło mi czytać słowa sympatyczne i mobilizujące. Dziękuję.

Posłuchaj zatem opowieści o maleńkim skrawku ziemi tuż przy granicy, nad Bugiem oczywiście, bo to on nas wiódł na północ.

Z Kostomłot do stadniny w Janowie Podlaskim jest 50 km. Zgodnie z naszym założeniem nie zatrzymujemy się w Terespolu i przez Pratulin mkniemy prosto do stadniny, pozachwycać się urodą arabów czystej krwi.
Nie tylko araby są w Janowie hodowane. Są również angloaraby.

Nasza wizyta w tym fajnym miejscu była spowodowana sympatią do pięknych żwierząt ale i ciekawością jak wygląda stadnina o wielkiej renomie i bardzo bogatej historii.

Powstała w 1817 roku i do 1863 roku, zatem do Powstania Styczniowego zarządzana była przez Polaków. Zemsta Rosjan za udział w powstaniu wielu pracowników stadniny przyszła natychmiast i zarządzanie przeszło w ich ręce aż do 1914 roku kiedy to wszystkie konie ewakuowali w głąb Rosji.
Żaden koń już nie wrócił.

Po odzyskaniu niepodległości ogromnym wysiłkiem odbudowano stajnie i założono nowe stado. Wiele zwierząt zasiliło nasze oddziały kawalerii.
To właśnie wtedy podjęto decyzję o hodowli arabów czystej krwi i półkrwi angloarabów.

Walki w 1939 roku były tragiczne dla stadniny, zaginęło bowiem 80% koni.
Niemcy zadbali o stadninę, zatrudnili polski personel, który odbudował hodowlę. Przyszedł jednak czas wielkiej ewakuacji gdy nadchodzili sowieci. Przewieziono konie do Drezna, a potem jeszcze dalej, do Nettelau, bowiem i tam sowieci doszli w pogoni za resztkami wojsk niemieckich.

Niemcy zadbali o te konie i zwrócili je nam w 1946 roku. Początkowo umieszczono je koło Tomyśla, a po odbudowaniu stajni w Janowie wróciły do domu.

Nazwałem stajnie janowskie domem dla koni, ale myślę, że nie przesadziłem. Spacerując alejami rozległego parku, pomiędzy pięknymi budynkami stajni i wybiegami patrzyliśmy na te piękne zwierzęta i nie mieliśmy wątpliwości, że są szczęśliwe.

Wiem, że są w naszym gronie koniarze. Ba! Wiem, że mamy co najmniej jednego instruktora jazdy wierzchem i mniemam, że tym fragmentem opowieści sprawię im przyjemność.

Wjechaliśmy na teren stadniny obydwoma kamperami. Zatrzymaliśmy się na parkingu 50 metrów od bramy.Oto namiary:

N 52.207215 E 23.227806



Teren stadniny naprawdę przypomina wielki park. Spójrzcie na spacerujących Asię i Arka. Nie tylko konie są tu szczęśliwe.



W tle tego portreciku rodzinnego możecie podziwiać najsłynniejszą stajnię - stajnię z zegarem.



Ten rasowy budynek jest również stajnią. Myślę, że zdjęcia alejek i tych pięknych stajni dobrze oddają nastrój tego miejsca.



My byliśmy oczarowani pięknem które nas otaczało, spokojem i elegancją mieszkańców. Popatrzmy na zdjęcia. One powiedzą wszystko. :)



Są również stajnie w budynkach nowoczesnych, równie gustownych.



Nie chce się opuszczać tego miejsca. Zawsze lubiłem konie. Jako kilkunastoletni chłopak nawet dosiadałem wiejskie koniki na oklep, nigdy jednak nie widziałem tak wielu pięknych klaczy i rumaków na raz.

Jak mi Bóg miły, wrócę tu. :)
_________________
W życiu najlepiej jest, gdy jest nam dobrze i źle. Kiedy jest tylko dobrze - to niedobrze.
Ks. Jan Twardowski.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
Tadeusz 
Administrator
CamperPapa


Twój sprzęt: Fiat Talento Hymercamp
Nazwa załogi: Kucyki
Pomógł: 16 razy
Dołączył: 06 Lis 2007
Piwa: 1610/2356
Skąd: Otwock
Wysłany: 2016-06-13, 20:19   

Pragnę przypomnieć, że zdjęcia są w rozdzielczości 800 pikseli. Aby zobaczyć je w pełni należy na każde z nich kliknąć. :spoko
_________________
W życiu najlepiej jest, gdy jest nam dobrze i źle. Kiedy jest tylko dobrze - to niedobrze.
Ks. Jan Twardowski.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Świstak 
Kombatant


Twój sprzęt: Milka, Milka2
Nazwa załogi: Świstaki
Pomógł: 15 razy
Dołączył: 05 Cze 2009
Piwa: 544/113
Skąd: Legnica
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2016-06-13, 20:22   

Pamiętamy Tadziu.... Pamiętamy...
_________________
.
.
"Panie, pomóż mi być takim człowiekiem, za jakiego uważa mnie mój pies"

Milka - może ją spotkacie?
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
rjas 
weteran


Twój sprzęt: Chausson 720 Titanium
Pomógł: 5 razy
Dołączył: 27 Paź 2013
Piwa: 26/13
Skąd: Przybysławice/Kraków
Wysłany: 2016-06-13, 21:37   

Tadziu,

Świetny opis i zdjęcia z Janowa. Moja córa, która mogłaby przebywać i spać z końmi na okrągło :wyszczerzony: jest zachwycona. Niestety na razie nie udało nam się tutaj zawitać, ale w tym roku już jej obiecałem...no i nie ma litości, musimy tam zawitać. Muszę jeszcze sprawdzić czy można tam pojeździć na konikach, bo to by była kropka nad "i".

PS. Jeszcze raz dzięki za dzisiejszą pomoc i mam nadzieję do zobaczenia w jakiejś niezbyt odległej przyszłości :spoko :spoko :spoko
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Tadeusz 
Administrator
CamperPapa


Twój sprzęt: Fiat Talento Hymercamp
Nazwa załogi: Kucyki
Pomógł: 16 razy
Dołączył: 06 Lis 2007
Piwa: 1610/2356
Skąd: Otwock
Wysłany: 2016-06-13, 21:43   

Cytat:
Jeszcze raz dzięki za dzisiejszą pomoc i mam nadzieję do zobaczenia w jakiejś niezbyt odległej przyszłości


Ja również mam nadzieję na spotkanie. Pozdrawiam Ciebie i córeczkę koniarza. :spoko
_________________
W życiu najlepiej jest, gdy jest nam dobrze i źle. Kiedy jest tylko dobrze - to niedobrze.
Ks. Jan Twardowski.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Tadeusz 
Administrator
CamperPapa


Twój sprzęt: Fiat Talento Hymercamp
Nazwa załogi: Kucyki
Pomógł: 16 razy
Dołączył: 06 Lis 2007
Piwa: 1610/2356
Skąd: Otwock
Wysłany: 2016-06-14, 21:22   

Tuż za Janowem Podlaskim Bug raptownie skręca na wschód płynąc przez wiele kilometrów malowniczym przełomem. Prawdę mówiąc można wędrować pieszo wzdłuż Bugu aby zaspokoić apetyt na sporą dawkę estetycznych przeżyć z wysokiej półki. Kamperem to raczej nie możliwe z braku drogi prowadzącej nad brzegiem rzeki. Jednak nawet z auta można nacieszyć oczy tą krainą na styku trzech województw - lubelskiego, podlaskiego i mazowieckiego.

Zmierzaliśmy do klasztoru na Świętej Górze Grabarce. W innym wątku opowiedziałem z grubsza o historii tego miejsca świętego dla wiernych prawosławnych, którzy zdecydowanie przeważają w pasie granicznym.

Ten wątek to opis wycieczki na Podlasie, a ściślej do Narwiańskiego Parku Narodowego. Grabarkę odwiedziliśmy wówczas sześcioma załogami.

Oto ten wątek: http://www.camperteam.pl/...t=24680&start=0

Teraz jesteśmy tu dwa lata wcześniej dwoma kamperami. Na Górze Krzyży i wokół niej natrafiliśmy na wycieczki które wysypały się z dwóch autokarów..

Koło źródełka które zapoczątkowało kult tego miejsca ustawiono stragany. Można porównać ten rejwach z naszymi odpustami, tym bardziej, że jesteśmy świadkami handlu kropka w kropkę przypominającego ten spod klasztoru częstochowskiego.
Jestem jednak zupełnie zniesmaczony przyglądając się przekupniowi sprzedającemu małe, 0,25 litrowe butelki po wodzie mineralnej. Kupowano je aby zabrać z sobą troszkę cudownej wody. Cena tych pustych buteleczek - 3 złote. Aby uspokoić sumienie dopisano na dole - na klasztor. Hm....




Źródełko obudowane kapliczką stanowi ładny element architektoniczny. Woda z niego odpływa do strumyczka przepływającego obok.



Tylko natychmiastowe opuszczenie tego targowiska i przeniesienie się na teren klasztorny, między krzyże poprawiło nam nastrój.

Przypomnę tylko, że Święta Góra Grabarka to miejsce, dokąd od stu­leci podążają prawosławni pielgrzymi. Jej najstarsze dzieje nie są znane. Góra zasłynęła w 1710r., kiedy epi­demia cholery szalała na terenach Podlasia. W tym cza­sie pewnemu starcowi we śnie zostało objawione, że ratunek można znaleźć na pobliskim wzgórzu. Wierni poszli za głosem Bożym, przynosząc ze sobą krzyże. Z modlitwą obmywali się i pili wodę ze źródełka. We­dług kroniki siemiatyckiej parafii ratunek od choroby znalazło wówczas ok. 10 tys. ludzi. W podzięce Bogu za cud zbudowano na tym miejscu drewnianą kapliczkę Przemienienia Pańskiego. Cerkiew przebudowywana, remontowana, upiększa­na dotrwała do 1990r, kiedy to podpalona spłonęła doszczętnie. Nowa cerkiew została wyświęcona w 1998r.



Od setek lat ludzie przychodzą tu modląc się pod krzyżami ustawianymi przez siebie, prosząc o pomoc, przynosząc z sobą swe troski, smutki i radości.
Zliczenie tych krzyży, gdyby ktoś na taki pomysł wpadł, byłoby chyba niemożliwe.



Wokół ogrodzenia klasztornego są rozległe parkingi. Po odjeździe autokarów nasze kampery ładnie prezentowały się na tej pustaci.



Okolica jest pełna lasów, uroczysk i zaprasza do zwiedzania pieszo lub rowerami. Warto zatrzymać się tu nawet na noc poświęcając więcej czasu za dnia na podziwianie okolicy.

Skierujemy się teraz oczywiście do puszczy, tej najpiękniejszej, Białowieskiej.
_________________
W życiu najlepiej jest, gdy jest nam dobrze i źle. Kiedy jest tylko dobrze - to niedobrze.
Ks. Jan Twardowski.
Ostatnio zmieniony przez Tadeusz 2016-06-15, 20:39, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Tadeusz 
Administrator
CamperPapa


Twój sprzęt: Fiat Talento Hymercamp
Nazwa załogi: Kucyki
Pomógł: 16 razy
Dołączył: 06 Lis 2007
Piwa: 1610/2356
Skąd: Otwock
Wysłany: 2016-06-15, 15:08   

Za Hajnówką, jadąc w kierunku Białowieży przez Puszczę Białowieską docieramy do skrzyżowania z informacją: "Rezerwat żubrów". To znak że dotarliśmy do Zwierzyńca i należy skręcić w las gruntową, ale szeroką drogą w miejscu:

N 52.697681 E 23.794205



Dojedziemy nią do bardzo długiego parkingu z nawierzchnią gruntową. Byliśmy sami na tym bardzo długim placu w sercu puszczy który miał być miejscem naszego noclegu.

Namiary: N 52.703734 E 23.793518

Niebo rozgwieżdżone tak, że mieszczuchy nie mogą wyjść z podziwu. Nic dziwnego, brak łuny miast, zatem absolutna ciemność i fantastycznie czyste powietrze dają efekt bardzo czystego obrazu nieboskłonu.

Jesteśmy na placu sami, w ciszy przerywanej tylko przez zwierzęta. To są jednak dźwięki które są nam przyjazne, pozwalają poczuć się cząstką dzikiej przyrody.

Rankiem zgoła inaczej wygląda nasze otoczenie. Zanim wygrzebaliśmy się z kamperów zdołano stworzyć wokół nas obszerne targowisko złożone z całkiem urodziwych drewnianych kramów. Czego tam nie było! Wszystko jednak związane z puszczą a przynajmniej z regionem - wyroby z drewna, głównie do kuchni i przysmaki z których ilość miodów przyprawiła nas o prawdziwy ból głowy na zasadzie "osiołkowi w żłoby dano".



Kupiliśmy rarytasy z pasiek podlaskich, a najbardziej smakował miód z pyłkiem kwiatowym.

Przybyliśmy tu aby spacerując po zwierzyńcu popatrzeć na zwierzynę żyjącą w Puszczy Białowieskiej. Nie tylko o żubry nam chodziło, w zwierzyńcu są prawie wszystkie gatunki większych zwierząt żyjących w okolicznych lasach.

Już na wstępie zachwyciły nas żubronie czyli krzyżówki żubra z bydłem domowym.
Zadziwiające jak bardzo różniły się między sobą.



Dalej, na bardzo rozległym terenie można popatrzeć w oczy łosiom, jeleniom, sarenkom, żubrom i wielu innym mieszkańcom lasu z dzikimi kotami - żbikiem i rysiem włącznie.




Telefony od Koleżanek i Kolegów z CT są tak zwyczajne, że nie dziwią o żadnej porze dnia i nocy. Nie zdziwił mnie i tym razem. Dzwoniła Iwonka (Iwonazibikruk).

- Gdzie jesteście? - pyta.
- Hen daleko, w Puszczy Białowieskiej - odpowiadam.
- To wiem. Wiem też, że w Zwierzyńcu, ale w którym miejscu.

- :shock: :shock: :shock: :shock: :shock:

I tak oto zostaliśmy odnalezieni w tej głuszy przez Iwonę, Zbyszka oraz tych, którzy ich tu przywieżli z Bielska Podlaskiego - Monikę i Sławka (Sławwoj).
Na parkingu rozpoznali nasze kampery i już nas mieli na celowniku. :szeroki_usmiech

Od tej chwili część naszej wyprawy, bardzo istotna dla poznania Podlasia, była wyprawą w liczniejszym gronie i bardzo zyskała na walorach towarzyskich i bardzo, bardzo mocno na poznawczych. Wszak Monika i Sławek są Podlasianami z dziada pradziada, mocno wrośniętymi w tradycje tej ziemi i kulturę prawosławnej części społeczności.

Razem już zaparkowaliśmy pojazdy na parkingu w pobliżu bramy Białowieskiego Parku Narodowego :

N 52.702187 E 23.850196


Białowieski Park Narodowy jest jedynym polskim obiektem przyrodniczym, wpisanym przez UNESCO na listę Światowego Dziedzictwa. Stanowi też najważniejszą – centralną strefę Rezerwatu Biosfery Białowieża.

Obszar Parku interesujący jest również pod względem historycznym i kulturowym. Jednym z obiektów Parku jest Park Pałacowy o powierzchni ok. 50 ha. Został on założony na przełomie XIX i XX wieku w otoczeniu wznoszonego w latach 1889 – 1894 pałacu carskiego. Park w stylu angielskim, nazywanym też krajobrazowym, zaprojektował znany polski projektant – Walery Kronenberg. Na jego terenie mieści się m.in. najstarszy budynek w Białowieży – drewniany dworek z 1845 r. oraz najstarszy zabytek w Białowieży – obelisk z piaskowca, upamiętniający polowanie Augusta III Sasa w 1752 r. Park Pałacowy wpisany jest do rejestru zabytków województwa podlaskiego. Podlega ochronie jako zabytkowe założenie parkowe o randze krajowej. W Parku Pałacowym znajduje się zespół zabytkowych budynków historycznych.


Obejrzeliśmy remontowaną cerkiew.



Potem Sławek zawiódł nas do prastarych dębów i poczuliśmy majestat tej puszczy nad puszczami.



Znałem przecież Puszczę Białowieską od lat szczenięcych. Kilkakrotnie odwiedzałem ją w ramach wycieczek jeszcze w podstawówce, liceum a nawet na studiach, zawsze jednak czuję się tu wyjątkowo.
Oby człowiek nie zniszczył tego co przyroda budowała przez wieki.

Zmieniamy miejsce ale Puszczy nie opuszczamy. Przed nami wielka przygoda o wymiarze historycznym, estetycznym i emocjonalnym.

:spoko
_________________
W życiu najlepiej jest, gdy jest nam dobrze i źle. Kiedy jest tylko dobrze - to niedobrze.
Ks. Jan Twardowski.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
zibi 
zaawansowany

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 12 Mar 2009
Piwa: 3/20
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2016-06-15, 16:15   

Tadku, weź urlop od "wszystkiego" :diabelski_usmiech i pisz dalej :pifko poleciało
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wojciechu 
Kombatant


Twój sprzęt: był - ducato frankia,jest- burstner t603
Nazwa załogi: marwoj
Pomógł: 6 razy
Dołączył: 20 Wrz 2013
Piwa: 157/150
Skąd: Zgierz
Wysłany: 2016-06-15, 17:10   

Tadziu - kolejne namiary spisane :pad: :spoko
_________________
prof-os

Jesteśmy jedyni i niepowtarzalni, pamiętajmy tylko że niedoskonali…
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wygnaniec 
początkujący forumowicz

Twój sprzęt: Joint Z 480 2007r
Nazwa załogi: Solo
Dołączył: 01 Paź 2015
Otrzymał 1 piw(a)
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2016-06-15, 18:53   

Tadziu ostatnie zdania mogą nie być ,, trendy " aktualna wersja /jakaś zmiana/ podaje że puszczę posadził leśnik i wolno mu ją w majestacie prawa wycinać w pień co się ma drzewo marnować. z czegoś trzeba dołożyć do 500+.
Pozdrawiam Ciebie i wszystkich prawdziwych miłośników Puszczy nie tylko tej.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Tadeusz 
Administrator
CamperPapa


Twój sprzęt: Fiat Talento Hymercamp
Nazwa załogi: Kucyki
Pomógł: 16 razy
Dołączył: 06 Lis 2007
Piwa: 1610/2356
Skąd: Otwock
Wysłany: 2016-06-15, 20:28   

Kto to są budnicy?

Mieszkali w lesie, na miejscu zrębów, budując prymitywne ziemianki pokryte przełupanymi bierwionami i chrustem. Ścinali siekierami olbrzymie drzewa i wyrabiali z nich popiół, dziegieć, smołę i potaż. W XVI wieku wielu z nich osiadło tu, nad rzeczką Łętownią, w głębi puszczy.

Przez 200 lat echo uderzających siekier i huk padających drzew roznosiły się po lesie. W XVIII w. władze zamknęły potażownie i budnicy przenieśli się na polanę a cierpiąc nędzę okrutną zostali zmuszeni do zmiany trybu życia. Stali się wieśniakami uprawiającymi rolę i hodującymi zwierzęta.
Kuszeni na początku XX w. doskonałymi warunkami przeniesienia się na wschód, do Chomska, nie zgodzili się i pozostali w tym szczególnym miejscu na ziemi - puszczy. Z ogromnym lasem, w którym mieszka "duch" dziwny jakiś w konarach potężnych dębów i świerków, ze śpiewem ptaków.

I tak już zostało.

Wiele wydarzyło się na tej polanie w czasach wojny i pamiątki po bohaterach znaczą miejsca ważne dla jej mieszkańców.
Teraz, po latach wieś żyje jakby nowym życiem, ale wpływ puszczy wciąż wywiera swoje piętno.

Zajechaliśmy tu wiedzeni przez Sławka na spotkanie z historią i dla ukojenia oczu najbardziej podlaskim ze wszystkich podlaskich widoków.

To wieś Budy.

To tu powstało rodzinne gospodarstwo turystyczne "Sioło Budy".

To właściwie mała wioseczka, ale jaka! To po prostu perełka wiejskiego budownictwa, współczesnego ale jakże stylowego.



Na końcu uliczki, pod lasem stoi duża karczma w której próbowaliśmy tradycyjnej kuchni - pierogów, blinów, dziczyzny. Tanio nie było ale było smacznie. :szeroki_usmiech



Na placu przed karczmą ustawiliśmy kampery.

Namiary: N 52.730729 E 23.729038



Obok karczmy rozłożył się skansen, główny cel naszej wizyty.

Tu z każdego kąta wyziera przeszłość, odżywa historia. Najcenniejszym obiektem jest chata z połowy XIX wieku w której mieliśmy przyjemność spotkać się i wysłuchać gawędy miejscowego nauczyciela, pisarza, poety, działacza na rzecz tej ziemi i propagatora kultury tej szczególnej części Podlasia. To Włodzimierz Muśko, autor książeczki, którą teraz pisząc tę opowieść, mam przed sobą.



Zasłuchani, przy stole na którym położono bochen wiejskiego, pachnącego, jeszcze ciepłego chleba, chłonęliśmy każde słowo pana Włodzimierza.



W książeczce pan Włodzimierz wpisał nam dedykację obok swego krótkiego, pięknego wiersza:

DĄB.

Swe mocarne ramiona
O sąsiadów oparł
Chciał przypomnieć dzieje
Królów, carów, polowania
Stare knieje
I pomylił wieki
I przysnął w zadumie
Dąb Wielki.


Długa była gawęda i zapadła w pamięci chyba dlatego, że z pasją opowiedziane dzieje dłużej w pamięci pozostają.
Eksponaty, które nas w tej izbie otaczają, zaczynają żyć pod wpływem słów przewodnika.
W głównej izbie symbol chrześcijańskiej słowiańszczyzny wschodniej - ikona wisi koło pieca a obok niej haftowany ręcznik, bardzo ważny w tej kulturze. Przywodzi na myśl zwyczaj wręczania ręcznika przez matkę synowi, który odchodził do wojska. Żegnany był przez całą wieś bo jego los zmieniał się radykalnie, służba w carskim wojsku trwała 25 lat.
Często śpiewano mu na drogę:

"Moja Matko, ja wiem
Wiele nocy nie spałaś
I na drogę daleką
Piękny dar, lniany ręcznik mi dałaś"


Przygotowani mentalnie przez pana Włodzimierza oglądamy chaty, narzędzia, opłotki, ogródek. W stodole widzimy kiermasz rękodzieła z pięknymi haftami na ręcznikach i makatach, obok wozownia z eksponatami cennymi i ogromnie interesującymi umysły techniczne, takie jak Arek.

Przyznam się, że pisanie o tej wiosce nie jest dla mnie łatwe, bo po obejrzeniu zdjęć i przypomnieniu sobie książeczki "Jest takie miejsce na Ziemi", wpadłem w nastrój nostalgiczny.
Musiałem powstrzymywać z trudem odpieraną chęć pisania wierszem. :)

Popatrzcie a zrozumiecie dlaczego.



Imponująca ilość eksponatów tworzy klimat dla tych chat i obejść z malwami w ogródku.



Obserwowałem Arka i głowę bym dał, że kombinował jak można unowocześnić te stare narzędzia przy pomocy procesora ATmega. :haha:



Z żalem opuszczać będziemy tę wioskę i jej gospodarzy, rodzinę Niczyporuków.

Byście i Wy ją zapamiętali, przeczytajcie ne zakończenie wiersz Pana Włodzimierza, który pasuje do tego wątku:

Ptaków nie trzeba budzić
Jak leśne zegary, o tej samej porze
Włączają się w puls życia
Kto je nakręca?
Gdzie ten zegarmistrz?
Nieodgadnięta tajemnica
W spektaklu wszechobecnego
Iluzjonisty-Stwórcy
Którego prawie niewidzialne dłonie
Jak we śnie
Dotykają raz ziemi
To znowu wznoszą się w niebiańską przestrzeń
A obok karciany szuler
Jeszcze ciągle wygrywa w pokera
Kładąc na bank
Stosy wyciętych drzew
Jak długo?
_________________
W życiu najlepiej jest, gdy jest nam dobrze i źle. Kiedy jest tylko dobrze - to niedobrze.
Ks. Jan Twardowski.
Ostatnio zmieniony przez Tadeusz 2016-06-15, 22:14, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
Jerzyk 
zaawansowany


Twój sprzęt: Hymermobil z gwiazdą
Pomógł: 2 razy
Dołączył: 22 Paź 2010
Piwa: 130/6
Skąd: Józefów
Wysłany: 2016-06-15, 21:59   

...pisz Tadeuszu więcej, bo jak sobie Twoje opowieści czytam, to mi na duszy lepiej... :-):-):-)
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Kotek 
Kombatant
Mam na imię Danusia!


Twój sprzęt: Fiat Ducato Toskana 1,9 TD
Nazwa załogi: MisioKot
Pomogła: 5 razy
Dołączyła: 07 Paź 2010
Piwa: 402/448
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-06-16, 05:19   

Tadziu, piwko to za mało, ale choć tyle! :roza:
_________________
Pozdrawiamy - Danusia-Kotek i Henio-Misio

Denerwować się to znaczy mścić się na własnym zdrowiu za głupotę innych.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum

Dodaj temat do ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
*** Facebook/CamperTeam ***