Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Węgry z czwórką dzieci ;)
Autor Wiadomość
andi at 
Kombatant

Twój sprzęt: szukam H1L2
Pomógł: 15 razy
Dołączył: 20 Lis 2008
Piwa: 80/37
Skąd: wieden
Wysłany: 2016-08-18, 06:48   

Możesz zahaczyć o Heviz-kolo Balatonu .Termy trochę inne
Odpływ płynie przez kemping a za płotem kempingu masz dzikie kąpielisko.Nie jest połączony z termami
Sarvar tu dzieci mają bajer .Stań na parkingu na 1 nockę .Wstęp około 12e osoba dorosła .Na słupie masz prąd ,niby do tych co wjeżdżają .Obok masz Buk ,no i kawałek dalej Lipot do dzieciaków.Papa też jest fajny , ale nie jest połączony kemping z termami
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Rodzinka Cztery Plus 
zaawansowany

Twój sprzęt: Ducato 2.8 jtd GANTE GIGANT 500
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 22 Kwi 2015
Piwa: 26/5
Skąd: Nowa Wieś
Wysłany: 2016-08-21, 21:48   

Cóż... Balaton zimny jak diabli. 21 stopni to porażka. Dzieci rozczarowanie trochę, ale 3 dni poszły bardzo szybko. Cała ekipa zregenerowała siły po Budapeszcie. Dziś poranna pobudka i przejazd do Zalakaros. Pochmurno, ale dość ciepło. Kimamy na parkingu pod termami i jutro północnym brzegiem ruszamy na półwysep Tichany. Podobno piękne miejsce.
_________________
Marcin & Aśka & Olek & Olga & Zuza &Tośka
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Rodzinka Cztery Plus 
zaawansowany

Twój sprzęt: Ducato 2.8 jtd GANTE GIGANT 500
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 22 Kwi 2015
Piwa: 26/5
Skąd: Nowa Wieś
Wysłany: 2016-08-22, 21:50   

W nocy lało i cały dzień lało. Na Tichany dotarliśmy koło 15:30, obiadek i... nadal siąpiło i wiał zimny wiatr. Parking kosztuje 400HUF za godzinę, płatne od 9-20. Połaziliśmy półtorej godzinki, teren rozpoznaliśmy. W paprykowym domu kupiliśmy wędzoną paprykę i lawendowe cukierki. Potem ruszyliśmy leniwie w dół półwyspu szukać bardziej płaskiego i darmowego parkingu co to to wypatrzyliśmy z góry. Po drodze widać było wędkarzy w namiotach wędkujących W sztormowym Balatonie. Przy jednych z nich mini polanka na poboczu drogi, taka na trzy kampery. Szuter, kałuże. Ale za to cudny widok, szum lasu i jeziora, cisza. No i stoimy. Koordynaty dorzucę później.
Wiatr zrobił się cieplutki a zachód słońca zapurpurowił chmury na żółto -sina wodą. Jutro zwiedzamy i próbujemy lawendowe lody; )
_________________
Marcin & Aśka & Olek & Olga & Zuza &Tośka
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Rodzinka Cztery Plus 
zaawansowany

Twój sprzęt: Ducato 2.8 jtd GANTE GIGANT 500
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 22 Kwi 2015
Piwa: 26/5
Skąd: Nowa Wieś
Wysłany: 2016-08-23, 21:56   

Ranek przywitał nas bajecznym wschodem słońca nad Balatonem. O 9:10 byliśmy na pustym parkingu. Zwiedzanie klasztoru i muzeum to dla naszej ekipy 2300 HUF. Warto, bo ciekawe eksponaty. W kryptach spoczywa jedyny nigdy nie przeniesiony król Węgier. Zmarł w 1050 roku... Potem lody. Lawendowe, z ostrokrzewu, bzu i makowe. Pychota. Spacerek do skansenu, wzgórze Echo i wracamy na parking. Zrozumieliśmy, czemu nie polecą się wjazdu do Tichany samochodem... Parking full. Niemal każdy po drodze także. Wyjazd - o kurde, jaki ten Dukat zwrotny; ). Bo mnie całkiem zastawili.
Startujemy do Pannonhalma. Raptem półtorej godzinki jazdy. Od Balatonfüred zaczyna się piękna, kręta, pagorkowata droga. Na jakieś 15min przed celem pojawia się opactwo. Cudny widok. Parkujemy na wielkim parkingu przy kasach. Dalej z buta pod górkę, obchodzimy opactwo wzdłuż murów na prawo do visitor entrance. Bilecik family z polskim lektorem 4400 HUF. Kościół ciekawy, biblioteka powala...
Potem jeszcze ogrody lawendowe i ziół, wieża widokowa ( po drodze kościółek i milenijny obelisk). Na parkingu gotujemy obiadek i kierunek Györ.
Tamże pakujemy pod termami. 18 do 8:00 darmo, Potem 100HUF/h. Najmłodsza (1.5 roku) która dziś przeszła sama z kilometr i nie spała cały dzień, daje do pieca. Za nic nie chce zasnąć. Po godzinie walki rzuca pawia w pościel i na siebie i nagle robi się szczęśliwa ; ) Jutro termy i zwiedzanie miasta a potem niestety kierunek na dom...
_________________
Marcin & Aśka & Olek & Olga & Zuza &Tośka
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Rodzinka Cztery Plus 
zaawansowany

Twój sprzęt: Ducato 2.8 jtd GANTE GIGANT 500
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 22 Kwi 2015
Piwa: 26/5
Skąd: Nowa Wieś
Wysłany: 2016-08-29, 07:23   

Gyor okazał się fenomenalnym miejscem. Parking pod termami płatny 8-18 i kosztuje to 100HUF/h. Nikt nie napastował, spanko przyjemne i spokojne.
Ranek upalny, ruszyliśmy zwiedzać miasto. Niemal cała starówka dostępna z buta, góra półtora kilometra w najbardziej oddalone miejsce. Wprost z parkingu wychodzi się na most Jedlik Anyos, potem kawałek wzdłuż rzeki i kolejny, przepiękny most Kossuth z widokiem na ujście Raby do odnogi Dunaju. Bardzo ładnie to wygląda, bo Raba niesie wodę mętną, brązową, zaś ta z Dunaju u jest czysta i klarowna. Tworzą się fajne turbulencje i kolorowe wiry. Widok hipnotyzujący ;)
Za mostem wchodzi się od razu w malowniczą starówkę. Po jakichś 150m po prawej stronie dość unikalny pomnik z Arką Przymierza, a z drugiej strony jeszcze bardziej unikalna fontanna w kształcie syfonu do wody sodowej ;) Obok pomnika Arki prowadzi droga do Bazyliki. Od razu widać monumentalne romańskie mury. Bazylika jest olbrzymia, wewnątrz w stylu starego, mrocznego baroku. Unikalne, przepięknie rzeźbione ławy. W jednej z kaplic znajduje się hełm króla Władysława I Świętego. Jest tam również sarkofag biskupa męczennika błogosławionego Vilmosa Apora.
Za bazyliką jest Zamek biskupi, niedostępny do zwiedzania, a na prawo - wejście na wieżę. Razem z biletem na wieżę dostaje się zbiorczy bilet na muzeum katedralne, muzeum bazyliki i bibliotekę, oraz wystawę poświęconą biskupowi Aporowi.
Wszędzie jest pusto, niemal brak turystów. Na wieżę wchodzimy sami. Do muzeum bazyliki można wejść poprosiwszy panią z sąsiadującej z bazyliką informacji. Pani bierze pęk olbrzymich kluczy i otwiera podwoje. Warto wejść, bo są fajne zdjęcia z badań czaszki św. Włądysława - wydobycie jej z srebrnego hełmu, badania tomograficzne, rekonstrukcja wyglądu władcy. Wystawa poświęcona biskupowi też ciekawa.
Wejście do muzeum katedralnego - trzeba poszukać ;) Za bazyliką i pomnikiem (strącenie Szatana do piekieł) wąska uliczka i niepozorne drzwi. Tam pani pokazuje, że trzeba iść na drugie piętro. Nadal brak turystów... Wjeżdżamy windą, na górze dwie znudzone panie przed niesprawnym systemem monitoringu z lat '90, pokazują, że biblioteka w lewo, skarbiec w prawo. Idziemy do skarbca i kopara do ziemi. Olbrzymia kolekcja szat i naczyń liturgicznych, niektóre nawet z XI i XII wieku, wiekszość XIV - XV wiek. Piękne.
No to biblioteka. Tu jeszcze ciekawiej. O ile w innych miejscach tego typu starodruki wystawione na pokaz są kopiami, to tu niemal tuż przed nosem mieliśmy okazję zobaczyć olbrzymi rękopisany psałterz z XIV wieku, czy dwunastowieczne księgi. Były też karty rękopisu z XII wieku. Przyznam, robi to niemałe wrażenie. Biblioteka jest zaskakująca duża i bogata.
Po tych atrakcjach oblecieliśmy rynek Szechenyi ter z całkiem ładnym kościołem świętego Ignacego, poszwędaliśmy się po starówce, dzieciaki uszczęśliwiliśmy lodami lawendowymi i mostem Raba Kettos wróciliśmy do kampera.
Szybkie przepakowanko i aquapark. Relatywnie tani, ale bez rewelacji. Ciekawie zrobiony w nowej części, woda wszędzie ciepła, ale zjeżdżalnie zaniedbane, trawniki kiepsko utrzymane. Nastawiony raczej na emerytów.
Po 17-tej wystartowaliśmy w kierunku Esztregomu. Po drodze zakupy . Mieliśmy się kimnąć i dojechać rano, ale wyszło inaczej. Mianowicie dzieci były głodne, a w butli zbrakło gazu. Zanim znalazłem stację co by miała takie butle jak nasze, polskie, zeszło się do 20-tej. Kupiłem w Komarnie, na Slovnafcie. Obiadokolacja gotowana na parkingu pod Tesco, a potem dalej w drogę. Spanka na złość nie było, a że GPS pokazywał 40 minut do Esztregomu, a dzieci i tak posnęły, pojechaliśmy do celu. Warto było, bo nocny widok na bazylikę z mostu Marii Valerii jest po prostu oszałamiający. Zrobiłem nawrotkę, żona z młodym poszli przez most z buta a ja zaparkowałem kampera na placyku po lewej stronie wjazdu na most, po słowackiej stronie, co by strzelić parę nocnych fotek.
Parking pod samą Bazyliką (Iskola utca), zaraz przy piwnicach prymasowskich, jest idealny. Sporo drzewek daje cień przez cały dzień, postój kosztuje 1000HUF/dobę. Lodziarnia vis a vis schodów na plac katedralny ma darmowy, bardzo szybki wi-fi ;) Z wózkiem można oblecieć schody i wejść od strony Szent Istvan ter łagodnym podejściem, albo przejść tunelem od placem, wejść do sklepu z pamiątkami i wjechać na górę windą.
Jeszcze w nocy oblecieliśmy plac i bazylikę - i dobrze, bo o 23:55 zaczęli wyłączać oświetlenie i już o północy bazylika tonęła w mroku, nie robiąc tak dużego wrażenia.
A o zwiedzaniu bazyliki może w następnym odcinku.
Relacja foto i obszerniejszy reportażyk z trasy wkrótce.
_________________
Marcin & Aśka & Olek & Olga & Zuza &Tośka
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
ZEUS 
Kombatant


Twój sprzęt: Roller Team Zefiro 285 TL, 121 kW 2025 r.
Pomógł: 6 razy
Dołączył: 08 Paź 2014
Piwa: 67/71
Skąd: Olimp ?
  Wysłany: 2016-08-29, 15:39   

Rodzinka Cztery Plus napisał/a:


Dalej pojechaliśmy w kierunku Tokaju.(……)
W Tokaju stanęliśmy zaraz za mostem w prawo, spora łąka w dole drogi, nad rzeką. Wjazd z grubsza vis a vis pomnika Rakoczego . Do deptaku ze 200m, do piwniczek 400m. Milutko ifree.

niestety free przeszło do historii, często korzystałem z tego miejsca, wczoraj również chciałem a tu ZONK :( wprowadzono opłaty, za kampera 2000 ft za noc :roll:
_________________
Uśmiech to magia-powstaje z niczego a cuda zdziała
--
moje kampery:
- campervan Peugeot Boxer - 2011 r.
- Chausson Flash 02 - 2011 r.
- CI Elliot 84 XT - 2017 r.
- Weinsberg 600MG - 2019 r.
- Roller Team Zefiro 285 TL - 2025 r.
  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Rodzinka Cztery Plus 
zaawansowany

Twój sprzęt: Ducato 2.8 jtd GANTE GIGANT 500
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 22 Kwi 2015
Piwa: 26/5
Skąd: Nowa Wieś
Wysłany: 2016-08-29, 17:23   

O kurczę...Zjazd betonowy i łączka na prawo przy brzegu rzeki?
48.124075 ; 21.412588?
To raptem ze dwa tygodnie minęły...
_________________
Marcin & Aśka & Olek & Olga & Zuza &Tośka
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
ZEUS 
Kombatant


Twój sprzęt: Roller Team Zefiro 285 TL, 121 kW 2025 r.
Pomógł: 6 razy
Dołączył: 08 Paź 2014
Piwa: 67/71
Skąd: Olimp ?
Wysłany: 2016-08-29, 20:31   

Rodzinka Cztery Plus napisał/a:
Zjazd betonowy i łączka na prawo przy brzegu rzeki?
48.124075 ; 21.412588?

dokładnie to jest to miejsce... ostatni raz nocowałem tam pod koniec maja, niczego nie podejrzewając wczoraj tam zajechałem (celowo nadkładając 40 km drogi ;) ) a tu niespodzianka, szlaban i info, że to parking, opłaty: za samochód osobowy - 500 ft za dzień, za autobus 1500 ft za dzień oraz za kampera/przyczepa - 2000 ft za noc... wg mnie stawka dla kampera restrykcyjna...
_________________
Uśmiech to magia-powstaje z niczego a cuda zdziała
--
moje kampery:
- campervan Peugeot Boxer - 2011 r.
- Chausson Flash 02 - 2011 r.
- CI Elliot 84 XT - 2017 r.
- Weinsberg 600MG - 2019 r.
- Roller Team Zefiro 285 TL - 2025 r.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
DI STEFANO 
weteran

Twój sprzęt: Wygodny camper z wozidłem i zmywarką
Pomógł: 14 razy
Dołączył: 26 Paź 2008
Piwa: 96/83
Skąd: tam gdzie lepiej
Wysłany: 2016-08-30, 05:32   

Nie tylko tam wprowadzono opłaty,
np: w Miskolc-cu wiele ulic i placów obstawili parkomatami i kontrolują,kontrolują nakładając mandaty.
No cóż,
Orban-owska "NOWA DOBRA ZMIANA"
:diabelski_usmiech :diabelski_usmiech :diabelski_usmiech
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Rodzinka Cztery Plus 
zaawansowany

Twój sprzęt: Ducato 2.8 jtd GANTE GIGANT 500
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 22 Kwi 2015
Piwa: 26/5
Skąd: Nowa Wieś
Wysłany: 2016-08-30, 12:28   

W domku już, więc zaczynam bardziej obszerną relację.

Ekipa w składzie: Ja (42), żona Asia (41), syn Olek (13), córki Olga (10), Zuzia (8), Tosia (1.5) oraz kot Diablo (1).

7 sierpnia, dzień pierwszy.
Pakowanie czwórki dzieci zajmuje sporo czasu, więc cała sobota i kawał niedzieli zeszły na pranie, składanie, gotowanie zapasów żarcia w słojach i tym podobne atrakcje. Kot w ramach promocji i ułatwienia obsługi dostał kuwetę w pudełku – włazi tam przez klapkę, załatwia co trzeba i wyłazi. Przyzwyczajał się do niej przez miesiąc przed wyjazdem, więc liczyliśmy na to, że w kamperze nie będzie problemu. Dzięki temu rozwiązaniu kocisko nie rozwalało żwirku po całym kamperze, co znacząco ułatwiało utrzymanie porządku.

Po ciężkich bojach w końcu jednak udało nam się zapakować i około 16:00 wyjechaliśmy z domu, o dziwo tym razem nie wracając się z powrotem, jak to zwykle tam się przytrafia.
Plan jazdy mieliśmy nakreślony dość swobodnie – ot, mapa Węgier z zaznaczonymi kolorowymi wlepkami miejscami, które są warte odwiedzin oraz przewodniki z zaznaczonymi kartami odpowiadającymi wlepkom na mapie. Pierwszy cel do zaliczenia – jaskinie Agttelek na północy Węgier. Z domku wyjechaliśmy tak zwaną gierkówką, potem S1 i A4. Po drodze obowiązkowe żarełko w McDonalds – dzieciaki nie odpuszczą. Gdzieś około 21:00 dzieciaki mają wyraźnie dość jazdy, szczególnie najmłodsza Tosia zaczyna marudzić. Szukamy najbliższego MOP przy A4, trafiamy na MOP Zastawie (50.146934, 19.298486). Całkiem przyjemnie, na tyłach wyznaczone wygodne miejscówki dla kamperów i przyczep. Noc mija przyjemnie, dzieciaki do późna rozrabiają.

8 sierpnia, dzień drugi.
Pobudka o ósmej, śniadanko, wyprowadzenie kocura na spacer. Jak zwykle kocię na smyczy wzbudza zainteresowanie. Jedziemy dalej A4 i już przed Krakowem, na zjeździe w kierunku Myślenic, utykamy w pierwszym korku. Im dalej na południe tym bardziej przeklinam wybór drogi przez Nowy Targ i Białkę… W sumie w korkach tracimy ze trzy godziny i nawet cudowne widoki nie są tego w stanie wynagrodzić. Nigdy więcej zakopianki…
Pięknymi i krętymi drogami, możliwie pustymi, turlamy się do celu. A więc 66 przez Poprad, dalej 67 w kierunku Rożniawy. Dalej drogą 587 która, choć czasem średniej jakości, bardzo malownicza, doprowadza nas do Agttelek. Bezpośrednio przy wejściach do jaskiń znajduje się Nomad Baradla kemping (48.471448, 20.493147), http://szallas-aggtelek.hu/index.php?lang=en
Za kampera i naszą ekipę płacimy 6600 HUF.

Mapka tego etapu:

https://goo.gl/maps/ydWDDo9CJ2x

I fotki. Już wiem, że pokazują się odwrotnie niż dodano...

IMG_20160807_115947.jpg
Pakowanko pod domem. Misio niestety wypłowiał, a był cudownie różowy :)
Plik ściągnięto 77 raz(y) 82,27 KB

IMG_20160807_194005.jpg
Tośka w McDonalds Częstochowa wpiernicza Nugettsy....
Plik ściągnięto 89 raz(y) 52,13 KB

IMG_20160807_224529.jpg
Wieczorne wygłupy na MOP przy A4
Plik ściągnięto 78 raz(y) 56,33 KB

IMG_20160807_224952.jpg
Tu Zuza robi za majtka na bocianim gnieździe.
Plik ściągnięto 89 raz(y) 30,94 KB

IMG_20160808_094553.jpg
Nasze toczydło na miejscówce MOP
Plik ściągnięto 83 raz(y) 77,03 KB

IMG_20160808_221922.jpg
Agtellek. Pan Koteł padł zmęczony podróżą.
Plik ściągnięto 91 raz(y) 62,89 KB

IMG_20160809_102546.jpg
Aggteleki Nemzeti Park, wejście do jaskini Baradla. Małżonka z synem ;)
Plik ściągnięto 87 raz(y) 110,46 KB

IMG_20160809_133702.jpg
Kamping Nomad Baradla. Dużo drzew, cicho i bardzo blisko do jaskiń.
Plik ściągnięto 77 raz(y) 131,04 KB

_________________
Marcin & Aśka & Olek & Olga & Zuza &Tośka
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Rodzinka Cztery Plus 
zaawansowany

Twój sprzęt: Ducato 2.8 jtd GANTE GIGANT 500
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 22 Kwi 2015
Piwa: 26/5
Skąd: Nowa Wieś
Wysłany: 2016-08-31, 08:50   

9 sierpnia, dzień trzeci.
Wieczorem poprzedniego dnia sprawdziliśmy, że wejścia do jaskiń są co godzina począwszy od 10:00. Na spokojnie wstajemy więc sobie tak, by zdążyć na wejście o 11:00. Jak to zwykle w jaskiniach bywa, trzeba się relatywnie ciepło ubrać, bo pod ziemią jest stale około 10 stopni. Ja ambitnie wchodzę w krótkich portkach i nie żałuję. Tośka w nosidle na plecach wymaga zdwojonej uwagi, szczególnie w niższych partiach korytarzy. Przy moich 194cm trafienie Tosiną łepetyną w jakiś stalaktyt nie jest specjalną filozofią, więc łażę spocony jak pies…
Jaskinie Baradla składają się z szeregu olbrzymich sal i muszę przyznać, że sale faktycznie są imponujących rozmiarów. Zwiedzanie trwa około 1h, pokonujemy około 1.5km. Akustyka sali w której odbywają się koncerty jest naprawdę niesamowita. Z jaskiń wychodzi się wyjściem po przeciwnej stronie campingu, a że my stanęliśmy w tylnej jego części, do kampera mamy bardzo bliziutko. Gotujemy obiadek, szybko zwijamy graty i ruszamy w kierunku Miszkolca, drogą przez Trizs, Kurityan i dalej numer 26. W Miszkolcu obieramy kierunek na Lillafüred. Dojechawszy do jeziora trzymamy się prawej, jadąc jego północno – wschodnim brzegiem. Po kilku kilometrach, przy stacji kolejki wąskotorowej, znajduje się muzeum hutnictwa, Old blast –furnace of Fazola, www.kohmuz.t-online.hu. Niestety, wbrew temu, co piszą w przewodniku, czynne jest godzinę krócej i możemy przejść się tylko po terenie, obejrzeć wielki piec i interesującą rzeźbę.
Pakujemy się do kampera i wracamy brzegiem jeziora, by na krzyżówce skręcić w prawo. Zaraz za mostem, po lewej, wznosi się wspaniały pałac – hotel Palota. Droga zaczyna się ostro wznosić, a po jakichś 300m, po lewej, trafiamy na duży i w miarę płaski parking, z grubsza tu: 48.099740, 20.621613. Płatny, ale rozsądnie. Spacerkiem ruszamy na podbój uzdrowiska. Mijamy ładnie utrzymany park, niestety również sporo schodów i żadnych ułatwień dla wózków czy inwalidów. Robię za windę i noszę wózek z młodą. Na stacji kolejki wąskotorowej trzeba zejść schodami ze dwa piętra niżej i dalej maszerujemy parkiem. U stóp hotelu Palota wchodzimy na teren wiszących ogrodów, czy może ogrodów tarasowych. Oczywiście znowu schody, ale da się obejść pochylniami. Słychać i coraz bardziej widać najwyższy na Węgrzech, 20 m wodospad na rzeczce Szinva. Obchodzimy hotel dołem i wracamy na drogę tuż przy moście. Jeszcze kawałek pod górkę i jesteśmy na parkingu. Bardzo miły i obfitujący w widoczki spacer, na spokojne dwie godzinki.
Dalej przemieszczamy się do Miszkolc – Tapolca i parkujemy na dużym parkingu przy Miskolctapolcai utca 43 (48.066433, 20.753331). Spotkana na parkingu kamperowa rodzinka z Polski ostrzega nas przed naciągaczem pobierającym opłaty (bo parking jest darmowy). Idziemy na spacerek do odległego o jakieś 800m aquaparku, sprawdzamy ceny i godziny otwarcia i wracamy na kolację i spanko na parking. Wieczór trochę nam psuje grupka miejscowych „mistrzów prostej” na odblokowanych skuterkach 50-kach, niemiłosiernie pierdzących. Katują sprzęty do 22:30, potem się wynoszą i zapada błoga cisza.

10 sierpnia, dzień czwarty.
Budzimy się i ze zdziwieniem stwierdzamy, że za naszym toczydłem rozbił się na trawniku namiot. Rzut okiem na rejestrację samochodu za nami – Rzeszów. Parka wyraźnie zmęczona i niewyspana, a że czajnik akurat gwiżdże, częstujemy ziomali gorącą kawusią.
Zgodnie z zapowiedzią pojawia się naciągacz. Podchodzi do nas paru Polaków z pytaniem o opłaty, bo ich też naciąga. Informujemy, że parking jest free. Koleś szybko się zmywa i więcej nie wraca.
Zaliczamy Aquapark. Nic specjalnego na zewnątrz, ale baseny w jaskiniach robią wrażenie. Dzieciakom najbardziej przypada do gustu jaskinia z potężnym pogłosem . Świetna zabawa. Po kilku godzinach zaczyna się chmurzyć, potem zaczyna się burza i leje. W zamieszaniu związanym z przebieraniem i tłumem walącym do szatni, gubimy Zuzię. Przyprowadza ją po kwadransie pan z obsługi, który parę godzin wcześniej zaprowadził nas do szatni. Widocznie rozpoznał dzieciaka. Ja w tym czasie zdążyłem oblecieć w burzy cały teren basenów w poszukiwaniu córci. Bo Zuzia panicznie boi się burzy…
Wyjeżdżamy z Miszkolca robiąc po drodze zakupy w Auchan. Zrywa się potężna burza, zatrzymując nas w sklepie na blisko półtorej godziny. Ściana deszczu nie pozwalała wyjść na parking, a kamper stał daleko… W końcu ruszamy dalej i jedziemy w kierunku Sarospatak, drogą numer 37. Robi się ciemno, pada i wieje bardzo silny boczny wiatr. Kamperem buja i nosi po drodze. Fatalne warunki. Nie udaje nam się znaleźć campingu w Sarospatak (podobni jest, ale trzeba dzwonić, etc…), więc parkujemy na małym parkingu pod z pozoru małym kościółkiem.
Dokładnie tu 48.318431, 21.567932. Błyskawicznie zasypiamy…

Trasa na te dwa dni: https://goo.gl/maps/E89jwrRjcwA2

IMG_20160809_201041.jpg
Aktualne ceny term w Miszkolc Tapolca
Plik ściągnięto 93 raz(y) 78,88 KB

IMG_20160809_171903.jpg
Lillafüred, zwrotnica kolejki wąskotorowej. Olga zawiadowca.
Plik ściągnięto 58 raz(y) 120,72 KB

IMG_20160809_171418.jpg
Lillafüred, Zuzu ujeżdża platan.
Plik ściągnięto 78 raz(y) 99,21 KB

IMG_20160809_165323.jpg
Lillafüred, rzeźba ślimaka. Dość unikalna ;)
Plik ściągnięto 78 raz(y) 108,52 KB

IMG_20160809_165153.jpg
Lillafüred, panorama z dolnych ogrodów.
Plik ściągnięto 71 raz(y) 123,92 KB

IMG_20160809_164300.jpg
Lillafüred, ogrody tarasowe
Plik ściągnięto 87 raz(y) 127,06 KB

IMG_20160809_164109.jpg
Lillafüred, ja z moim stadem ;)
Plik ściągnięto 94 raz(y) 97,45 KB

IMG_20160809_163629.jpg
Lillafüred, najwyższy wodospad na Węgrzech.
Plik ściągnięto 86 raz(y) 99 KB

IMG_20160809_163135.jpg
Lillafüred, jeden z uroczych pomników.
Plik ściągnięto 90 raz(y) 95,86 KB

IMG_20160809_161039.jpg
Lillafüred, mapka.
Plik ściągnięto 75 raz(y) 95,04 KB

_________________
Marcin & Aśka & Olek & Olga & Zuza &Tośka
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Rodzinka Cztery Plus 
zaawansowany

Twój sprzęt: Ducato 2.8 jtd GANTE GIGANT 500
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 22 Kwi 2015
Piwa: 26/5
Skąd: Nowa Wieś
Wysłany: 2016-08-31, 08:55   

Ciąg dalszy (albo raczej początek) fotek do poprzedniego wpisu.

IMG_20160809_154103.jpg
Muzeum Hutnictwa
Plik ściągnięto 70 raz(y) 115,11 KB

IMG_20160809_153620.jpg
Muzeum Hutnictwa
Plik ściągnięto 78 raz(y) 108,2 KB

IMG_20160809_153704.jpg
Muzeum Hutnictwa
Plik ściągnięto 89 raz(y) 111,42 KB

IMG_20160809_142126.jpg
Prowincjonalne Węgry z Aggtelek do Miszkolca
Plik ściągnięto 83 raz(y) 69,56 KB

IMG_20160809_133702.jpg
Na campingu w Aggtelek
Plik ściągnięto 69 raz(y) 131,04 KB

IMG_20160809_120417.jpg
Jaskinie
Plik ściągnięto 98 raz(y) 75,63 KB

IMG_20160809_115404.jpg
Zuzu i stalagnat
Plik ściągnięto 86 raz(y) 61,17 KB

IMG_20160809_112446.jpg
Wielbłąd jednogarbny na szlaku.
Plik ściągnięto 64 raz(y) 59,33 KB

IMG_20160809_112156.jpg
Jaskinie Aggtelek
Plik ściągnięto 86 raz(y) 95,36 KB

_________________
Marcin & Aśka & Olek & Olga & Zuza &Tośka
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Rodzinka Cztery Plus 
zaawansowany

Twój sprzęt: Ducato 2.8 jtd GANTE GIGANT 500
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 22 Kwi 2015
Piwa: 26/5
Skąd: Nowa Wieś
Wysłany: 2016-08-31, 15:11   

11 sierpnia, dzień piąty.
Całą prawie noc kropił deszczyk, ale rankiem budzi nas słonko. Wyglądam za okno, widzę, że cały parking ciasno zastawiony. Wylazłem z kampera rozwiesić ręczniki mokre jeszcze po kąpieli w Miszkolcu, a tu trzy czy cztery rejestracje z Polski. Chwilę później słychać naszą soczystą polską mowę. Otóż, jak się okazało, stoimy pod klasztorem Elżbietanek, a owe głosy to ekipa remontowa spod Nowego Sącza. Chłopaki ściszonym głosem zdradzili mi tajemnicę – „bo wiesz pan, my to wybredne chłopaki jesteśmy, a tu same dziewice”…
Dzięki temu sąsiedztwu nalałem sobie pełny zbiornik czystej wody, mocno już przesuszony po kilku dniach jazdy.
Mały kościółek małym był tylko od frontu, z boku okazał się monumentalną gotycką bazyliką pod wezwaniem św. Elżbiety, będącą jednym z największych gotyckich kościołów na Węgrzech. Pod kościołem stoi bardzo ładny, jak chyba wszystkie na Węgrzech, pomnik św. Elżbiety. Ta ostatnia była córką Andrzeja II, założyciela Zamku oficjalne zwanego Zamkiem Rakoczych. Faktycznie historia zamku sięga XV w, a w ręce rodu Rakoczych dostał się dopiero w XVII wieku, kiedy to kolejna jego właścicielka, Zuzanna Lorántffy, wyszła za mąż za György Rákoczy'ego II. Wnosząc w posagu zamek, powiększyła tym samym majątek rodziny Rakoczych.
Kiedy majątek przejął Ferenc II Rakoczy, bohater narodowy, który stanął na czele największego powstania antyhabsburskiego na Węgrzech, zamek stał się siedzibą ruchu oporu. W murach zamku znajdowało się tajne pomieszczenie zwane Sub Rosa, gdzie obradowali przywódcy spiskowi. Droga od bazyliku do zamku prowadzi pośród różnych fikuśnych rzeźb i pomników. Po wejściu główną bramą, na prawo widać park z pomnikiem Rakoczego, na lewo zamek i główne wejście, zaś na wprost – zbudowaną na przełomie 2014 i 2015 roku, nie opisywaną w przewodnikach, zrekonstruowaną odlewnię armat Rakoczego, unikat w skali europejskiej. Ale o tym za chwilę.
Wybieramy bileciki zbiorcze do muzeum zamkowego, czerwonej wieży i odlewni armat. Muzeum i odlewnię zwiedza się bez przewodnika, wieże – z tymże.
Muzeum bardzo ciekawe. Zakładamy filcowe paputy i zwiedzamy. Ładne wnętrza, sporo zabytkowych militariów, starodruków, oczywiście dużo uwagi poświęconej Rakoczemu. Przechodzimy do odlewni. Pośród częściowo zrekonstruowanych ruin pieca odlewniczego, pod osłoną modernistycznego budynku, można zobaczyć bardzo ładne inscenizację przygotowywania form odlewniczych, zalewania formy surówką, wiercenia lufy itp. Wykonują to urocze woskowe figury rzemieślników. Są też modele urządzeń, wyciągów i tym podobnych akcesoriów. Na koniec film z angielskim lektorem, pokazujący, jak to wszystko działało.
Zwiedzanie czerwonej baszty – niestety przewodnik po węgiersku, więc ni cholery nic nie rozumiemy. W jednej z sal podchodzi do mnie jedna z turystek i całkiem ładną polszczyzną mówi, że mieszkała w Polsce kilka lat i może nam częściowo tłumaczyć, co mówi przewodniczka. Z radością się godzimy. Dzięki temu całe zwiedzanie nabiera sensu, bo to co brałem za kazamaty okazuje się być spichrzem, dowiadujemy się historii sali z przepięknymi kafelkami itd. Wycieczkę kończy wyjście na szczyt wieży z tarasami widokowymi – widok rozległy i bardzo piękny. W jednej z baszt znajduje się zwężający się otwór strzelniczy, tworzący efekt dyszy – kto staje vis a vis, wychodzi z rozwianą fryzurą. A wiało mocno.
Na parterze, na prawo po zejściu z wieży jest jeszcze ekspozycja strojów i zabawek z tamtych czasów, można też wyjść na mury zamkowe i pooglądać widoczki.
W drodze powrotnej zwiedzamy jeszcze bazylikę. Warto.
Bardzo dziwi mnie mała liczba turystów, z Polski szczególnie. Nawet na forum CT większość odniesień do Sarospatak dotyczy termali... To kurczę jak pojechać do Krakowa, zaliczyć basen i pojechać dalej. Naprawdę polecamy to miasteczko.

Potem obiadek i w drogę do Tokaju. Oczywiście bocznymi drogami. Droga prowadzi wprost na południe, nazywa się Rózsás tanya i doprowadza nas do przeprawy promowej przez Cisę w miejscowości Balsa Tiszapart. Zapomniałem w GPS ustawić „unikaj promów”… W każdym razie dzieciaki są bardzo zadowolone, płacę 1000HUF i płyniemy. Potem do drogi nr 38 i już most nad dopiero co przepłyniętą Cisą. Jadąc wzdłuż brzegu Bodrog zauważamy dwa kampery – blaszanki na łączce po prawej, a że widok ładny i do starówki bliziutko, parkujemy na noc. Trzy tygodnie temu za darmo, teraz podobno już 2000 HUF…
Zwiedzamy miasto, zaliczamy Rákóczi Pince z degustacją win. Miasto malutkie, piwnice w porównaniu z tym, co widziałem na Krymie rozczarowująco małe. Ale wino dobre. Wracamy do kampera po 20-tej, kolacja, meczyk w piłkę z dzieciakami i kotem, a potem cała ekipa idzie w kimono.

IMG_20160811_105638.jpg
Muzeum Zamkowe
Plik ściągnięto 80 raz(y) 73,07 KB

IMG_20160811_105024.jpg
Odezwa, czy kodeks Rakoczego
Plik ściągnięto 89 raz(y) 58,49 KB

IMG_20160811_104215.jpg
Wnętrza muzeum Zamkowego
Plik ściągnięto 83 raz(y) 85,08 KB

IMG_20160811_103644.jpg
Ładny piec ;)
Plik ściągnięto 102 raz(y) 76 KB

IMG_20160811_101026.jpg
Plan zamku
Plik ściągnięto 81 raz(y) 73,4 KB

IMG_20160811_100650.jpg
Zamek - widok z bramy
Plik ściągnięto 71 raz(y) 82,76 KB

IMG_20160811_100415.jpg
W drodze na zamek Zuza ogląda rzeźby
Plik ściągnięto 84 raz(y) 93,3 KB

IMG_20160811_100318.jpg
Bazylika św. Elżbiety
Plik ściągnięto 92 raz(y) 74,3 KB

IMG_20160811_100233.jpg
Jeden z urokliwych pomników po drodze na zamek.
Plik ściągnięto 79 raz(y) 115,21 KB

_________________
Marcin & Aśka & Olek & Olga & Zuza &Tośka
Ostatnio zmieniony przez Rodzinka Cztery Plus 2016-08-31, 15:28, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Rodzinka Cztery Plus 
zaawansowany

Twój sprzęt: Ducato 2.8 jtd GANTE GIGANT 500
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 22 Kwi 2015
Piwa: 26/5
Skąd: Nowa Wieś
Wysłany: 2016-08-31, 15:18   

I dalsze fotki.

IMG_20160811_122642.jpg
Zuzu w swoim żywiole - fikanie
Plik ściągnięto 84 raz(y) 92,36 KB

IMG_20160811_122558.jpg
Na murach czerwonej baszty
Plik ściągnięto 85 raz(y) 74,03 KB

IMG_20160811_122546.jpg
Widok na zamkowy dziedziniec.
Plik ściągnięto 98 raz(y) 96,82 KB

IMG_20160811_122102.jpg
To pomieszczenie przez 300 lat stało z rozwalonymi trzema ścianami i sufitem. Podczas rekonstrukcji ręcznie odtworzono brakujące kafle. Część pozostała biała ze szkicem wzoru, by zobrazować ogrom pracy.
Plik ściągnięto 75 raz(y) 102,88 KB

IMG_20160811_121606.jpg
Sala tronowa
Plik ściągnięto 73 raz(y) 44,23 KB

IMG_20160811_112334.jpg
Rozwiertnica do luf armatnich
Plik ściągnięto 72 raz(y) 77,3 KB

IMG_20160811_112024.jpg
Rozbijanie formy po odlewie
Plik ściągnięto 88 raz(y) 86,02 KB

IMG_20160811_111624.jpg
Tak zalewano formę surówką
Plik ściągnięto 83 raz(y) 63,87 KB

IMG_20160811_110909.jpg
Gotowa forma
Plik ściągnięto 77 raz(y) 74,69 KB

IMG_20160811_110859.jpg
Odlewnia dział, wykonywanie formy ze sznura, gliny i wosku.
Plik ściągnięto 69 raz(y) 91,23 KB

_________________
Marcin & Aśka & Olek & Olga & Zuza &Tośka
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Rodzinka Cztery Plus 
zaawansowany

Twój sprzęt: Ducato 2.8 jtd GANTE GIGANT 500
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 22 Kwi 2015
Piwa: 26/5
Skąd: Nowa Wieś
Wysłany: 2016-08-31, 15:25   

Ciąg dalszy.

IMG_20160811_170531.jpg
Piwnice Rakoczego, Tokaj
Plik ściągnięto 81 raz(y) 53,87 KB

IMG_20160811_164346.jpg
Turystka rasowa.
Plik ściągnięto 85 raz(y) 96,4 KB

IMG_20160811_161903.jpg
Zapewne znany wielu widok...
Plik ściągnięto 87 raz(y) 105,07 KB

IMG_20160811_131504.jpg
Taki tam smaczek... ;)
Plik ściągnięto 89 raz(y) 95,34 KB

IMG_20160811_130804.jpg
Wnętrze bazyliki. Piękny gotyk.
Plik ściągnięto 77 raz(y) 79,14 KB

IMG_20160811_130610.jpg
Św. Elżbieta
Plik ściągnięto 77 raz(y) 106,37 KB

IMG_20160811_130159.jpg
Mapa kompleksu zamkowego Sarospatak
Plik ściągnięto 71 raz(y) 96,74 KB

IMG_20160811_125107.jpg
Czerwona Wieża
Plik ściągnięto 77 raz(y) 116,82 KB

IMG_20160811_124134.jpg
Zamkowa Biblioteka
Plik ściągnięto 100 raz(y) 79,7 KB

IMG_20160811_123858.jpg
Misie lubią dzieci, dzieci lubią misie.
Plik ściągnięto 87 raz(y) 52,4 KB

_________________
Marcin & Aśka & Olek & Olga & Zuza &Tośka
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum

Dodaj temat do ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
*** Facebook/CamperTeam ***