Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Wyprawa szlakiem wielkich marek dla facetów z benzyną we krw
Autor Wiadomość
Agat 
stary wyga


Twój sprzęt: Mercedes Sprinter
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 25 Lut 2016
Piwa: 44/33
Skąd: z nad morza ;-)
Wysłany: 2017-02-27, 21:37   

A wyszła wyszła - było super.
W związku z tym, że bylismy sami bez innych załóg na bieżąco modyfikowaliśmy sobie trasę. I tak podjęliśmy kluczową decyzję ( jeszcze przed wyjazdem ) że wycieczkę dzielimy na dwie części: niemiecką i włoską.
Niemiecka odbyła się teraz a włoską zrobimy jesienią.

Zatem w zaliczonej już niemieckiej części było: VW, Wartburg, oba muzea w Spyra i Sunschine Mercedes, Porsche, BMW, Audi i Maybach.

Na koniec dwa dni na nartach.

Dwóch facetów, żadnych ( z całym szacunkiem ) "bab', 2,5 tyś km, codzienne wieczory z dobrą wódeczką i zaległymi od lat rozmowami starych kumpli... Bajka...

Jesienią jedziemy na część włoską i może troszkę francuską bo chcemy włączyć Bugatti i może coś z PSA. Zobaczymy.

Jak wszystko się uda i zdrowie dopisze to w przyszłym roku zrobimy UK bo tam przecież jest również kwiat piękniej motoryzacji... Choćby Coshwort :szeroki_usmiech
_________________

Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
123 
początkujący forumowicz


Twój sprzęt: T3 Westfalia
Nazwa załogi: pancerniaki
Dołączył: 07 Lip 2014
Skąd: Oświęcim
Wysłany: 2017-03-02, 14:32   

ale mam zazdro :!:
dajcie jakiś link do fotek
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Agat 
stary wyga


Twój sprzęt: Mercedes Sprinter
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 25 Lut 2016
Piwa: 44/33
Skąd: z nad morza ;-)
Wysłany: 2018-02-25, 13:22   

Temat już stary ale obiecuję uzupełnić relację.

Jednocześnie zapraszam na cześć drugą - Italia 2018.

https://www.camperteam.pl...p=705892#705892
_________________

Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Agat 
stary wyga


Twój sprzęt: Mercedes Sprinter
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 25 Lut 2016
Piwa: 44/33
Skąd: z nad morza ;-)
Wysłany: 2018-02-25, 13:38   

Cała nasza wyprawa została opisana przez Kolegę Tomka na jego blogu.
Tutaj relacja:
https://pesobaniu.wordpress.com/author/pesobaniu/
Część o nazwie Moto Pasja Cz 1 do 4 ( mniej więcej około 1/3 strony od góry )
_________________

Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Agat 
stary wyga


Twój sprzęt: Mercedes Sprinter
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 25 Lut 2016
Piwa: 44/33
Skąd: z nad morza ;-)
Wysłany: 2018-11-27, 08:12   

Opis naszej pierwszej z zaplanowanych trzech wypraw z cyklu: "Szlakiem wielkich marek motoryzacyjnych" został zaczerpnięty z Bloga Kolegi Tomka.

Chętnych zapraszam do lektury :spoko


Moto Pasja...

Obiecałem, że napiszę trochę o szalonej wyprawie, z moim kumplem, też świrem motoryzacyjnym, jak ja. Postanowiliśmy na pierwszy raz wybrać się do Niemiec, żeby zwiedzić najbardziej znaczące miejsca związane z niemiecką motoryzacją, ale nie tylko. Po drodze chcieliśmy też zwiedzić dwa największe w Europie muzea techniki, też oczywiście pełne motoryzacyjnych perełek.




I tak w sobotnie popołudnie, zatankowany do pełna kamper, w szafkach zapasy żywności na 1,5 tygodnia dla dwóch osób, dwa zbiorniki pełne wody, można ruszać. Pierwszy etap najdłuższy z Poznania do Wolfsburga. Dojechaliśmy późnym wieczorem, poszukaliśmy miejsca na postój, kolacja, po dwa drinki i spać. Ranek powitał nas pochmurnie i deszczowo, ale ponieważ zaparkowaliśmy 50 metrów od muzeum Volkswagena, nic nam to nie zrobiło. punkt 9 meldujemy się w kasie – 8€ od osoby. Muzeum w Wolksburgu, na pierwszy rzut oka wydaje się chaotyczne, ale po obraniu właściwego kierunku zwiedzania, wszystko zaczyna się układać.



Od początku, historycznie, oczywiście Garbus, od najstarszego, przez przeróbki, z ażurowym, wiklinowym, drewnianym aż do wersji ekstremalnych, wyścigowych (z silnikiem od Porsche) ale też czterodrzwiowe wersje, wykorzystywane w Brazylii i Meksyku jako taksówki. Potem cała kolekcja busów, czyli VW Bulli od najstarszych po rocznik wyprodukowany w brazylijskiej fabryce. Dalej pierwsze Golfy, Passaty, wszystkie ich generacje i odmany oraz cała kolekcja samochodów koncepcyjnych, które nie wyszły poza fazę prototypu. Generalnie muzeum robi bardzo pozytywne wrażenie, choć nie jest to żadna nowa konstrukcja, bo cała pokaźna, ekspozycja jest usytuowana w nieużywanej już hali produkcyjnej przy fabryce. Ale szczerze polecam, zwiedzenie tego muzeum, jest wiele takich eksponatów, które można zobaczyć tylko tam.








Po wyjeździe z Wolksburga, zamierzaliśmy od razu pojechać do miejscowości Spira, gdzie znajduje się jedno z dwóch olbrzymich muzeów techniki, ale przeglądając ciekawe miejsca zauważyliśmy, że całkiem po drodze jest niewielkie muzeum w byłej fabryce Wartburga w miejscowości Eisenach. Owszem, nie jest to może marka, która wniosła coś konstruktywnego do światowej motoryzacji, ale postanowiliśmy zatrzymać się tam również. Owszem pierwsze wrażenie okropne, porzucone hale produkcyjne, powybijane okna i jak na Niemcy naprawdę syf.



Samo muzeum z kolei, bardzo pozytywne wrażenia zostawia. Dwie kameralne salki, jedna poświęcona ogólnie motoryzacji niemieckiej, głównie z okresu przedwojennego, trochę eksponatów z czasów wojny, ciekawa inscenizacja zawalonej kamienicy ze szczątkami samolotu, starego samochodu i rowerów z epoki oraz druga hala poświęcona już powojennemu okresowi produkcji samochodów Wartburg. Jak wyglądały Wartburgi, chyba tłumaczyć nie trzeba, natomiast na mnie kolosalne wrażenie zrobił model koncepcyjny z lat 50-tych Wartburga Coupe. Sylwetka tego auta z powodzeniem mogłaby konkurować z zachodnimi modelami sportowym z tamtego okresu. Uważam, że jest jeden z najładniejszych konceptów jakie widziałem.



Szkoda tylko, że komunistyczne władze nie pozwoliły na jego produkcję, tak jak u nas zaniechano produkcji Syreny Sport.



Kolejny dzień przygody z historią techniki, głównie motoryzacyjnej, chociaż nie tylko oczywiście, rozpoczął się od porannego spaceru po niewielkim mieście Speyer. Miasto czyściutkie, zadbane, piękna starówka i monumentalna katedra. Warto się przejść przed otwarciem muzeum.



O godzinie 9 za całe 16€ zakupiliśmy bilety do Muzeum Techniki Speyer. Pierwsza hala przytłacza wielkością i mnogością eksponatów. Wielkie lokomotywy parowe, samoloty i śmigłowce z różnych epok, samochody, motocykle, łodzie a nawet instrumenty muzyczne. Od razu trzeba obrać sobie jakiś plan zwiedzania, bo zdarzyło nam się dwa razy wchodzić w te same alejki. Pomijając chaotyczność eksponatów, same eksponaty robią ogromne wrażenie. Są tam prawdziwe perełki, samochody z kultowych filmów, czy pięknie odrestaurowane bardzo rzadkie modele aut czy motocykli. Po wyjściu z pierwszej hali, ekspozycja zewnętrzna samolotów, wszystkie wyeksponowane na podwyższeniach, do każdego można wejść i zwiedzić w środku. Dalej myśliwce różnych formacji i dochodzimy do stojącego na bardzo wysokiej konstrukcji Boeinga 747, czyli legendarnego Jumbo Jeta. Oczywiście po pokonaniu wielu schodów, wchodzimy do środka, poruszając się w dziwny sposób, bo samolot jest zamocowany w takiej pozycji jakby startował.



Druga hala, już bardziej tematyczna, poświęcona jest technice kosmicznej. Największa atrakcja w tej hali to oczywiście autentyczny prom kosmiczny Buran. Ale też oryginalny lądownik Soyuz, kombinezony kosmonautów, replika lądownika i łazika księżycowego, wnętrze stacji kosmicznej i wiele innych równie ciekawych eksponatów. Druga część hali kosmicznej to wystawa motocykli i samochodów, a żeby było ciekawiej nad ekspozycją wisi sobie Fockewulf.





Po zwiedzeniu drugiej hali, na zewnątrz, można wejść do samolotu transportowego An-22, na łódź ratowniczą, z wejściem do środka włącznie oraz zwiedzić w środku, łódź podwodną U-boot. To jest przeżycie, zobaczyć na żywo to co widziało się tylko w filmach. Muszę powiedzieć, że robi wrażenie.



Dla formalności napiszę, że tak ogółem w Muzeum Speyer można zobaczyć ponad 150 zabytkowych samochodów, 60 samolotów i śmigłowców, łodzie, instrumenty muzyczne, lokomotywy i wiele innych pomniejszych eksponatów takich jak fragment muru berlińskiego czy starą alpejską kolejkę górską.

Następny etap wyprawy to znajdujące się 70 kilometrów dalej Muzeum Techniki Sinsheim. Nowocześniejsze i większe od tego w Speyer. Tutaj zobaczyć można aż 300 klasycznych aut, ponad 200 motocykli, piękną kolekcję bolidów Formuły 1, takie perełki jak autentyczny bolid, który pobił, rekord prędkości „The Blue Flame” oraz jedyny na świecie egzemplarz samochodu wyścigowego z silnikiem z samolotu Mesershmidt. Z zewnętrznej ekspozycji największe wrażenie oczywiście robi zwiedzenie samolotu Concorde i Tu-144, który był radziecką odpowiedzią na Concorda.




Na końcu ekspozycji jest też gratka dla miłośników militariów. Pełna hala sprzętu wojskowego z różnych epok. manekiny w oryginalnym umundurowaniu, drobny sprzęt wojskowy, przekroje sprzętu i inscenizacje okopów. Robi to duże wrażenie. Polecam.



Nie da się opisać wszystkiego, co jest zgromadzone w tym muzeum, napiszę tylko jeszcze, że każdy znajdzie jakiś dział, który go zainteresuje, łącznie z miłośnikami rowerów.




Po wyczerpującym, na serio dniu z bolącymi od pokonanych kilometrów i schodów nogami, późnym wieczorem docieramy do Affalterbach, miejsca gdzie z normalnych Mercedesów zawsze robiło się potwory drogowe. Niestety mimo wielu próśb nie udało nam się dostać na teren choćby jednej hali produkcyjnej. Pozostało nam popatrzeć przez szyby w poszczególnych halach, na proces składania tych cudeniek. Nie zapomnę też widoku dwóch euro-palet, z poukładanymi jeden na drugim silnikami V8, które później trafią, każdy z podpisem inżyniera, który ten proces nadzorował, do produkowanych tam modeli Mercedesa. No i oczywiście salon przyfabryczny. Piękna S-klasa i wyczynowy model AMG GT. Cuda. Niezapomniany jest też dźwięk V8, które testowano na przyfabrycznych ulicach.



Z Affalterbach do Stuttgartu to dosłownie kawałeczek, więc dojechaliśmy na noc.



Zaparkowaliśmy kampera 100 metrów od Mercedes Benz Muzeum i sącząc wieczornego drinka podziwialiśmy piękną, futurystyczną bryłę. Oczywiście o 9 rano zwarci i gotowi, czekaliśmy na otwarcie drzwi do tego cudownego miejsca. 10€ za bilet, wsiadamy do równie futurystycznej co budynek windy i na górę, przy akompaniamencie lektora, opowiadającego historię firmy, zsynchronizowaną z wyświetlanymi na murze naprzeciwko obrazami. Wysiadka na samej górze i schodzimy w dół, mijając epoki powstawania modeli Pana Benza, od pierwszego modelu z prostym silniczkiem, poprzez potwory z lat 20-tych, 30-tych, rozkwitu modeli lat 50, 60 i 70, aż do modeli nam już znanych. Jest też sala pełna aut, które należały do ludzi znanych. Oprócz tego oczywiście pełno gablot, z historią czy to kierownicy, jak zmieniała się przez wieki, czy też zegarów, czy choćby klaksonów, kluczyków, wyposażenia itd. Wszystko wyeksponowane, w sposób perfekcyjny, wszędzie oczywiście wspaniały porządek, eksponaty lśnią i wyglądają, jakby właśnie zjechały z taśmy produkcyjnej. Polecam wszystkim to muzeum, naprawdę warto. Po zwiedzeniu całej ekspozycji, która kończy się samochodami koncepcyjnymi, olbrzymi sklep z pamiątkami. Ale cóż, tanio nie jest. Z muzeum specjalnym tunelem, można od razu przejść do salonu przyfabrycznego, w którym można przymierzyć się do zakupu najnowszych modeli marki. ale dla miłośników starszych modeli, Mercedes Classic Cars, ma też przygotowane na sprzedaż starsze modele z lat 70 i 80. Wszystkie po fabrycznym przeglądzie z fabryczną gwarancją, oczywiście. Ceny, jak dla mnie zabójcze, ale stan aut nienaganny.



Pełni wrażeń, udajemy się na drugą stronę miasta, zwiedzić drugie wspaniałe muzeum Porsche. Budynek, jest niesamowity, wygląda jak, no właśnie, trudno to nawet opisać. Na skrzyżowaniu pomiędzy fabryką, salonem i muzeum niezwykła rzeźba, trzy modele 911 na słupach skierowanych w niebo. Muszę przyznać, robi wrażenie.





Zwiedzanie muzeum Porsche też czysta przyjemność, piękne auta, świetnie wyeksponowane, od pierwowzoru 911, po nowe auta z Porsche Carrera GT włącznie.

I wspaniała niespodzianka na koniec, można było przymierzyć się do najnowszego modelu 911 kabriolet, wsiąść, podotykać, poregulować, fajne uczucie, zostaje na długo.






Po wspaniałych emocjach, po zwiedzeniu wspaniałych Studtgardzkich muzeów, po późnym obiedzie, jedziemy na południe do siedziby kolejnej wielkiej marki. Nocą docieramy do Monachium. Ponieważ jest to piękne miasto, po rychłej pobudce i szybkim śniadaniu, idziemy pozwiedzać. Polecam, naprawdę warto. Ale wracamy do celu wyprawy. Pierwsze kroki kierujemy do salonu przyfabrycznego. Przyznam szczerze, że zrobił na mnie większe wrażenie niż salony Mercedesa i Porsche. Piękny design, olbrzymia przestrzeń i ekspozycja rozmieszczona tak, żeby nie było natłoku, przesytu, a jednocześnie wszystko co trzeba było doskonale widoczne. Pierwsze kroki skierowaliśmy do ekspozycji modeli Rolls Royce, która to marka należy do BMW. Trzeba przyznać, że jest to zupełnie inna liga motoryzacyjna.



Potem podziwiać można najnowsze modele BMW, w najlepszych konfiguracjach i wersjach.



Po drugiej stronie ulicy, po przejściu gustownej kładki, stoimy przed wejściem do muzeum bawarskiej marki. Zaraz na wejściu, ciekawy element stylistyczny, setki metalowych kulek zawieszonych na linkach, sterowanych i układających co kilkanaście sekund wzór karoserii różnych modeli BMW. Ciekawy element ekspozycji.



Potem, przechodzimy przez specyficzny labirynt pomieszczeń, oglądając historię marki BMW. Piękne motocykle, historia serii 3, serii 5, 6 i 7. Cała sala poświęcona Formule 1, sala, a właściwie 2 sale poświęcone serii M-Power, jedna sala z modelami aut z M-1 na czele, a druga mniejsza z silnikami M-Power. W sali z silnikami można posłuchać brzmienia tych silników.



Szczerze polecam odwiedzenie muzeum marki BMW, jest wspaniale urządzone, eksponaty są wyeksponowane najlepiej, jak być mogły, a takie smaczki, jak sala poświęcona designerom marki, czy kolejna z koncepcyjnymi modelami, dodaje tylko atrakcyjności.

Ale uciekamy z Monachium, do czeka nas jeszcze jedno wspaniałe muzeum, przy fabryce Audi w Ingolstadt.

W muzeum Audi miłe zaskoczenie, tak jak generalnie ceny biletów do różnych muzeum kształtowały się od 6 do 10 Euro za osobę, tak w muzeum Audi cena biletu to zaledwie 2 Euro. A nie mają się czego wstydzić. Muzeum jest wspaniałe, eksponaty przepiękne, dodatkową atrakcją jest też ruchoma ekspozycja modeli na kilku piętrowej ruchomej platformie.



Poza tym kultowe modele wyścigowe, z Audi Quatro na czele, ekspozycja najbardziej utytułowanych silników marki (wszystkie w przekroju i do tego ruchome), i smaczek dodatkowy, taki bonus na koniec, wielka wystawa motocykli Dukati.





Nie mogliśmy oczywiście ominąć salonu przy fabrycznego Audi. I nie zwiedliśmy się. Oprócz znanych i popularnych modeli zobaczyliśmy auta, które spotyka się na drodze rzadko i ogląda się raczej krótko. Audi TT RS i perełka Audi R8 V10 w wersji kabrio. Cena tego egzemplarza 221 900 Euro. No cóż Tony Stark może.




Na tym kończy się relacja Kolegi Tomka.

Dodam tylko od siebie że w drodze powrotnej zwiedziliśmy muzeum Maybach. Miejsce ciekawe choć nieduże. Co nas bardzo zaskoczyło - Maybach czyli marka kojarzona z nieskończonym luksusem i dbałością o detale prawda? A muzeum - niestety... Nie dość że najdroższe z tych które odwiedziliśmy choć najmniejsza ilość eksponatów (i to jeszcze byłoby do przyjęcia) jednak... jak dla nas nie do przyjęcia było to, że eksponaty stały częściowo "na kapciach", były niekompletne ( np. brak części jednej z 3 wycieraczek ) i ogólnie wyglądały na zaniedbane. I to nie tyle zaniedbane ze względu na wiek eksponatu - po protu zaniedbane w muzeum... Jakoby nie było kogoś komu chciałoby się je wyczyścić, napompować koła gdy auto stoi na nich a nie na podporach, poprawić, przestawić, wytrzeć itp...

Nie mniej jednak Maybach to Maybach i nie mogło ich tam zabraknąć. Zaskoczenie wzbudził egzemplarz, który był prezentem dla Papierza. Inne to po prostu kolejne, ogromne, przepiękne, stare auta...


Na koniec zdjęcia naszej "drużyny". O dziwo nie znalazłem naszego wspólnego zdjęcia więc są takie osobne - właśnie z Maybacha.







Na tym relacja z pierwszej z trzech zaplanowanych wypraw się kończy.
Pozdrawiamy :spoko



W drodze powrotnej pojechaliśmy sobie jeszcze na dwa dni na narty.

Podsumowując całą wyprawę - najfajniejsze w całej wycieczce było to, że dwóch kumpli ze stażem znajomości grubo przekraczającym 20 lat mogło spędzić razem czas którego wcześniej zawsze brakowało.
Udało się odrobić zaległe latam rozmowy o wszystkim, udało się wypić zaległą wódeczkę, pogadać o sprawach smutnych ale i wesołych, przypomnieć sobie dlaczego tyle lat jesteśmy kumplami i co ważniejsze - obaj wiemy że nadal chcemy nimi być !
_________________

  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum

Dodaj temat do ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
*** Facebook/CamperTeam ***