Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Gruzja 2019
Autor Wiadomość
SZEJK 
weteran


Twój sprzęt: Fiat Dukato 2,5D Hobby 600
Nazwa załogi: Grab Klan
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 14 Lut 2016
Piwa: 100/114
Skąd: Dębica
Wysłany: 2019-09-19, 20:32   Gruzja 2019

W tym roku główny wakacyjny wyjazd w dniach 4 -11 września 2019r. jest nie kamperowy ale bardzo ciekawy i chcemy podzielić się wrażeniami.
Asia czyli SZEJKOWA napisała relacje z wyjazdu do Gruzji {debiutowała w ubiegłym roku relacją "ZNOWU RUMUNIA")https://www.camperteam.pl/forum/viewtopic.php?t=31347

GRUZJA
z nami wariatami



Nasza przygoda z Gruzją zaczęła się jakiś czas temu, zupełnie przypadkowo od zupełnie przypadkowego spotkania na mieście kolegą – podczas rozmowy z Krzysztofem, Andrzej dowiedział się o jego wyjeździe do tego kraju z biurem „Gruzja z nami wariatami”. Opowieści było sporo, potem spotkania , jedno, drugie, potem przewodnik od Reni i Jacka z dedykacją zobaczenia tego na własne oczy ( chyba wtedy nie przypuszczali , że to także ich dotyczy). No i ziarno rzucone zaczęło kiełkować . Jak znam mojego męża, a znam go ponad 40lat, to nie opowieści Krzysztofa , nie przewodnik z dedykacją ,ale chęć zobaczenia Gruzji, tylko z " wariatami".
I zaczął się proces montowania grupy śmiałków chcących wyjechać pod szyldem wariatów, obliczania kosztów, wymyślania trasy itd. Bogata korespondencja z biurem kwitła na dobre, mocna grupa pod wezwaniem się zawiązała, termin wstępnie określony i rozpoczęło się gorączkowe poszukiwanie budżetowych biletów samolotowych. Padały różne propozycje typu: wylot tu , przylot tu, wylot tam , przylot tu, ale ciągle żadna z nich nie przypadała do gustu naszemu budżetowi. Oczekiwanie stawało się coraz bardziej nerwowe, bo jak to z czasem bywa – on płynie, jednostajnie, ale płynie, do przodu.
Wreszcie któregoś poranka telefon: SĄ – cena super, termin ok, trochę niepewności wprowadziła data – to był Prima Aprilis, czyli 1 kwietnia. Był to jednak szczęśliwy dzień dla nas. Po załatwieniu formalności z Wizzair pozostało potwierdzić datę przyjazdu , wynegocjować dobrą cenę w biurze turystycznym za samochód z kierowcą , wpłacić zaliczkę i można było spokojnie rozpocząć wakacje, bo po wakacjach czekała na nas wielka przygoda z nimi wariatami.
Ostatecznie do grona wariatów dołączyli Renia z Jackiem oraz Edyta i Ewa. Pozostało tylko krzyknąć nasze sztandarowe hasło „ ku przygodzie!”.
Różny był stopień przygotowania do podróży jeśli chodzi o wiedzę o Gruzji- jedni chcieli wiedzieć wszystko przed wyjazdem , inni zdali się na ślepy los. Kwestia podejścia . Nie mniej jednak przewodniki, mapy i magazyny podróżnicze przez parę miesięcy leżakowały na widoku.
Wakacje były mocno wyjazdowe i pracowite dla wszystkich, więc spotkanie integracyjne grupy odbyło się tuż przed wyjazdem. Czas upłynął i doczekaliśmy się momentu, w którym nasza wielka gruzińska przygoda zaczęła się na dobre.
_________________
Pozdrawiam SZEJK

Moja poprzednia karawana:
Ostatnio zmieniony przez SZEJK 2019-09-24, 20:05, w całości zmieniany 2 razy  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
SZEJK 
weteran


Twój sprzęt: Fiat Dukato 2,5D Hobby 600
Nazwa załogi: Grab Klan
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 14 Lut 2016
Piwa: 100/114
Skąd: Dębica
Wysłany: 2019-09-19, 20:40   

No dobrze ,lecimy:
_________________
Pozdrawiam SZEJK

Moja poprzednia karawana:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
SZEJK 
weteran


Twój sprzęt: Fiat Dukato 2,5D Hobby 600
Nazwa załogi: Grab Klan
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 14 Lut 2016
Piwa: 100/114
Skąd: Dębica
Wysłany: 2019-09-19, 20:54   

DZIEŃ I


Trochę nietypowo . Bo w samym środku nocy z 3 na 4 września wyruszyliśmy na lotnisko w Krakowie . Po załatwieniu wszelkich procedur lotniskowych samolot uniósł nas w nieznane. Chyba każdy z nas w tamtym momencie miał w sobie sporo niepewności i pewną dozę nerwowości co nas czeka po tamtej stronie lotu.

A po tamtej stronie lotu czekał na nas Gocha ( czyt.Goczia) , nasz kierowca, przewodnik , pilot, niemal guru gruzińskiej przygody.




Stał sobie skromnie za barierką z tabliczką z logo biura turystycznego i na wariata nie wyglądał , nasza grupa bardziej.
Przywitał nas i na początek zadał wykonanie niezbędnych do funkcjonowania w nowej rzeczywistości czynności – czyli toaleta, kantor , operator sieci telefonicznej.




Po czym usadowił nasze bagaże i nas w eleganckiej Toyocie, która dla niego była narzędziem pracy , a dla nas narzędziem poznania dalekiego kraju. Zasiada za kierownicą , która w stosunku do kierunku jazdy znajdowała się po przeciwnej stronie. Objaśnił , jaki jest plan dnia dzisiejszego i ze skupieniem ruszył w drogę Już po krótkim odcinku drogi zorientowaliśmy się dlaczego pracuje w tej firmie. Jak wariat pruł na zachód , w kierunku Morza Czarnego , bez czkawki łykając po drodze wszelkie przeszkody. Po prostu demon kierownicy, a w naszych ciałach buzowała adrenalina przy każdym wyprzedzaniu ciężarówek pod górę , na zakręcie , na linii ciągłej i następną ciężarówkę w pozycji „na czołówkę” . Ja po lewej stronie kierowcy, reszta za mną , a Gruzja przed nami. Nasze pierwsze spotkanie z Morzem Czarnym miało miejsce gdzieś w okolicach miasta Ureki. Droga skręcała niemal pod kątem prostym do wybrzeża .
Krótki postój , zmiana garderoby na bardziej plażową , bo upał dopisał i lecimy przez tory i zwały kamieni zwanych plażą w kierunku morza . Pierwsze zdjęcia i pierwsze wzloty zachwytu. Choć te ostatnie pojawiały się już wcześniej, po drodze na widok wszechotaczających nas gór , zdecydowanie wyższych niż dotąd nam znane , różnych ciekawostek przyrodniczych kulturowych i społecznych oraz wspomnianych herbacianych pól Batumi.
Z plaży obserwowaliśmy wysunięte w morze charakterystyczne budowle Batumi. Plaża okazała się niezbyt przyjazna , w przeciwieństwie do Gochy. Kamienie, kamienie, choć woda czysta i przejrzysta i jak dla nas cieplutka, aż zanadto. Po kilku fotkach ruszamy dalej.


Jak to nad morzem bywa nie można się obejść bez rybki. Gocha zaproponował , że może wziąć nas na targ rybny, gdzie wybierzemy rybę , a następnie pobliska restauracja ją dla nas przyrządzi.
I tak się stało- jego samochód zatrzymał się na przedmieściach miasta , przy dziwnie nietrwałej z wyglądu , ale mocno rozwrzeszczanej hali, do której nas wprowadził , a naszym oczom ukazało się całe morze ryb i innych stworzeń rybopodobnych . Faceci krzyczeli, kobiety śmigały rękami patrosząc te rybska , ludzie przeciskali się brodząc po mokrej i śmierdzącej posadzce. Gpcha doprowadził nas do znanego sobie sprzedawcy, który próbował wcisnąć nam jakieś nieznane morskie potwory, więc szybko na dźwięk słowa „dorada” przytaknęłam „bierzemy”, po czym pan przy wadze wpakował szybko siedem sztuk ryb do foliowej reklamówki, kazał zapłacić 120 GEL , drugi złapał tę torbę i popędził gdzieś , a my za nim.
Restauracja usytuowana była niemal na plaży. Podczas gdy nasze ryby szykowały się , popijając gruzińskie piwo podziwialiśmy ponownie budowle na nieco oddalonym piersie Batumi . Zaczynaliśmy też zawiązywać coraz bardziej przyjazne stosunki z Gochą , odkopując w zaułkach pamięci resztki naszego rosyjskiego, bo to język , którym porozumiewaliśmy się tutaj.

Wreszcie na stole wylądowała ryba upieczona w piecu, gruziński chleb, ziemniaki i warzywa. Mieliśmy okazję po raz pierwszy zetknąć się z egzotycznymi dla nas smakami.
Po smacznym jedzeniu wyruszyliśmy w kierunku miasta.

Gocha zaparkował koło promenady, a naszym oczom ukazało się miasto jak z innej bajki. Batumi to miasto niczym nie ustępujące śródziemnomorskim kurortom. Przez wieki jako stolica Ajarii (Adżarii) pozostawało pod wpływami islamskimi, co widać w architekturze .Plaża równie kamienista , woda ciepła, resztki plażowiczów.
Podziwialiśmy egzotyczną roślinność, zwłaszcza wszędzie rosnące palmy i krzewy herbaty, które obecnie są bardziej ozdobne niż użytkowe, bo ponoć uprawa herbaty w tych rejonach przestała być opłacalna . Nam kojarzy się z przebojem z lat 60-tych śpiewanym przez Filipinki. Gdzieś w zaułkach słychać było tę piosenkę.
Trudno było ominąć charakterystyczną dla Batumi Wieżę Alfabetu Gruzińskiego.
Słynnego pomnika Alego i Nino nie znaleźliśmy, ale doszliśmy do synagogi i wybudowanego w ostatnich latach Piazza , placu wzorowanego na weneckim Placu Św. Marka.
Tu wypiliśmy kawę i udaliśmy się na poszukiwanie naszego samochodu
Po drodze odkryliśmy jeszcze posąg Medei ze złotym runem w ręce, która góruje nad Placem Europejskim. Byliśmy przecież na terenie starożytnej Kolchidy.

Dzień był dla nas zbyt długi- rozpoczęliśmy go o północy, zmęczenie dawało znać o sobie. Marzyliśmy o odpoczynku, choć niektórzy marzyli o kąpieli w morzu.
O zmierzchu dotarliśmy do hotelu w Kobuleti. To pobliska miejscowość wczasowa, blisko morza, hotele, pensjonaty, życie nocne kwitło.


Hotel to nowy budynek , z prosta nowoczesną restauracją, pokoje ładnie urządzone, wszystko, o czym marzy strudzony turysta.
Andrzej marzył o kąpieli w Morzu Czarnym i wyciągnął mnie na plażę , po ciemku oddając się zanurzeniu w czarnej wodzie.
Po powrocie do hotelu okazało się , że nasi współtowarzysze szykują się do spaceru, zawróciliśmy więc z powrotem na nadmorski bulwar. W poszukiwaniu możliwości spróbowania gruzińskiego wina. Obeszliśmy bulwar tam i z powrotem i był to czas stracony. Owszem – knajpa koło knajpy, ale w każdej bardzo głośna muzyka, każdą w innym stylu , do której tańczyli. Dziwiliśmy się , skąd wiedzą do której muzyki tańczą , tak się te dźwięki przenikały. Zdesperowani zmierzaliśmy w stronę hotelu. Jeszcze zajrzeliśmy
na miejscowy rynek i bingo – tu odkryliśmy czynny jeszcze sklep z alkoholem.
Sympatyczny , chyba właściciel, przyjął nas z szeroko otwartymi ramionami, oprowadził po sklepie i piwniczce, poczęstował winem, wyjaśnił parę spraw związanych z produkcją miejscowego napitku, po czym przystąpiliśmy do zakupów. Nabyliśmy mały bukłak wina , butelkę Calvadosa , a żeby można było zdegustować wino na ławce obok pobliskiej fontanny każdy zaopatrzył się w tradycyjny róg , służący do wznoszenia toastów.


Zadowoleni z tak zakończonego , pełnego wrażeń dnia i pełni nadziei w związku z podróżą, zmęczeni padliśmy do łóżek.
_________________
Pozdrawiam SZEJK

Moja poprzednia karawana:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
SZEJK 
weteran


Twój sprzęt: Fiat Dukato 2,5D Hobby 600
Nazwa załogi: Grab Klan
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 14 Lut 2016
Piwa: 100/114
Skąd: Dębica
Wysłany: 2019-09-19, 21:21   

cd.

IMG_20190904_102454.jpg
nasz guru na najbliższy tydzień
Plik ściągnięto 6 raz(y) 157 KB

IMG_20190904_102805.jpg
nasz środek transportu
Plik ściągnięto 0 raz(y) 180,91 KB

IMG_20190904_102754.jpg
bagaże i w drogę ku przygodzie
Plik ściągnięto 3 raz(y) 227,22 KB

IMG_20190904_122338.jpg
przywitanie z Morzem Czarnym
Plik ściągnięto 0 raz(y) 209,88 KB

IMG_20190904_130350.jpg
targ rybny
Plik ściągnięto 0 raz(y) 239,49 KB

IMG_20190904_140510.jpg
pyszna rybka na stole
Plik ściągnięto 1 raz(y) 191,88 KB

IMG_20190904_144218.jpg
jakby inaczej
Plik ściągnięto 5 raz(y) 138,57 KB

20190904_170745.jpg
migawki po batumi
Plik ściągnięto 0 raz(y) 211,55 KB

20190904_175843.jpg
Plik ściągnięto 0 raz(y) 269,02 KB

IMG_20190904_153722.jpg
wieża alfabetu gruzińskiego
Plik ściągnięto 3 raz(y) 157,31 KB

_________________
Pozdrawiam SZEJK

Moja poprzednia karawana:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
SZEJK 
weteran


Twój sprzęt: Fiat Dukato 2,5D Hobby 600
Nazwa załogi: Grab Klan
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 14 Lut 2016
Piwa: 100/114
Skąd: Dębica
Wysłany: 2019-09-19, 21:53   

Jeszcze kilka fotek:

20190904_174915.jpg
Plik ściągnięto 1 raz(y) 314,97 KB

20190904_190028.jpg
Plik ściągnięto 0 raz(y) 271,96 KB

20190904_173550.jpg
palmy są wszędzie
Plik ściągnięto 3 raz(y) 313,1 KB

IMG_20190904_150018.jpg
Plik ściągnięto 0 raz(y) 193,56 KB

IMG_20190904_155502.jpg
Plik ściągnięto 0 raz(y) 226,76 KB

IMG_20190904_163528.jpg
Plik ściągnięto 0 raz(y) 167,38 KB

20190904_172713.jpg
Batumi to jednak miasto portowe
Plik ściągnięto 2 raz(y) 195,64 KB

20190904_193300.jpg
takie kontrasty też się zdarzają
Plik ściągnięto 0 raz(y) 222,42 KB

20190904_210156.jpg
nocna kąpiel w Morzu Czarnym musi być
Plik ściągnięto 4 raz(y) 186,85 KB

20190905_080305.jpg
widok na morze z balkonu pokoju hotelowego
Plik ściągnięto 0 raz(y) 184,44 KB

_________________
Pozdrawiam SZEJK

Moja poprzednia karawana:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
Więcej szczegółów
Wystawiono 1 piw(a):
Endi
SZEJK 
weteran


Twój sprzęt: Fiat Dukato 2,5D Hobby 600
Nazwa załogi: Grab Klan
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 14 Lut 2016
Piwa: 100/114
Skąd: Dębica
Wysłany: 2019-09-20, 18:46   

Tak dla orientacji mapka naszej trasy po Gruzjii.

SAM_1738.JPG
Plik ściągnięto 0 raz(y) 243,22 KB

SAM_1739.JPG
Plik ściągnięto 0 raz(y) 243,16 KB

SAM_1740.JPG
Plik ściągnięto 0 raz(y) 263,61 KB

_________________
Pozdrawiam SZEJK

Moja poprzednia karawana:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
SZEJK 
weteran


Twój sprzęt: Fiat Dukato 2,5D Hobby 600
Nazwa załogi: Grab Klan
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 14 Lut 2016
Piwa: 100/114
Skąd: Dębica
Wysłany: 2019-09-20, 19:02   

Jedziemy dalej:


DZIEŃ II


Poranek obudził nas nieco deszczową pogodą po nocnej burzy . W restauracji czekało na nas śniadanie – taki gruziński szwedki stół. Najedzeni do bólu gotowi byliśmy do dalszej podróży. Przejeżdżaliśmy przez Kobuleti, które ciągnie się na przestrzeni kilkunastu kilometrów. Po obu stronach ulicy rozpościerały się hotele i pensjonaty, wśród nich kilka straszących ruin. Gruzini zachęcani do inwestycji sprzyjającymi przepisami prawnymi , czasem nie wytrzymują do końca inwestycji.
Adżaria długo była terytorium autonomicznym, nawet w czasach ZSRR, od 2004 roku jest częścią Gruzji.
Żegnamy Morze Czarne i znaną wczoraj drogą zmierzamy w kierunku Kutaisi. Przed wjazdem do miasta zmieniamy kierunek na południe w stronę Małego Kaukazu. Tankujemy paliwo na stacji , na której Andrzej znajduje pamiątkę z podróży, czyli gruzińską tablicę rejestracyjną , która ozdobi ścianę garażu.
Jedziemy przez Góry Imeretii , obrzeżem rezerwatu Ajameti, przez Baghdati.

Po drodze zatrzymujemy się w Sairme – położonym wśród lasów uzdrowisku balneologicznym słynącym z leczniczych wód wodorowęglanowych. Próbujemy wód z trzech źródeł – ich smak niespecjalnie przypadł nam do gustu. Krótki spacer , parę zdjęć i w dalszą drogę


Zaczynamy wspinać się coraz wyżej, im wyżej , tym piękniej ale też im wyżej tym droga zmienia się w kamienisty kręty trakt.
Nic jednak nie zabierze piękna widokom.
Znajdujemy się na wysokości 2200 m npm, z chmur wystają czubki gór, wokół wszystkie odcienie zieleni, rześkie powietrze, zdziczałe choć hodowlane krowy i konie i wszechogarniające uczucie wolności. Powoli przestajemy się dziwić , dlaczego Gruzini czują się wolni.
Podziwiamy umiejętności Gochy przy pokonywaniu karkołomnych zakrętów w górę i w dół. Odwagi pasażerom dostarcza chacha – gruziński destylat z winogron pozostałych po produkcji wina.

Po drugiej stronie szczytów zahaczamy o obrzeża Parku Narodowego Borjomi i zjeżdżamy w kierunku Akhaltsikhe, gdzie planowany jest nocleg. Okoliczne stoki gęsto porastają krzewy herbaciane. Herbata jest dzika i najlepsza w okresie kwitnienia. Mimo że ten okres minął, udało się znaleźć gałązkę zwieńczoną białym słodko pachnącym kwiatem Camelia Sinensis.





Miasto Akhaltsikhe wita nas burzą i rzęsistą ulewą. Decydujemy jednak udać się kilkanaście kilometrów na południe do słynnego skalnego miasta Wardzia. To miasto- klasztor wydrążone na zboczu góry Eruszek w XII wieku wita nas słońcem.

W czasach średniowiecznych stanowiła schronienie dla okolicznej ludności nękanej częstymi najazdami mongolskimi. Bywało, że chroniło się tam nawet do 50 tysięcy osób. Zbocze góry zawierało ok. 3000 komnat wykutych w skale na 13 kondygnacjach. Skomplikowany system kanalizacji pozwalał nawadniać pola na zboczu góry, a do klasztoru można było dostać się kilkoma tunelami ukrytymi przy przepływającej u stóp rzece Kura.

Miejsce to ukochała gruzińska królowa Tamara, spędzając tu sporo czasu , a podczas pobytu w klasztorze zachowywała się jak zwykła mniszka , przestrzegając surowo reguł zakonnych. Z królową Tamarą wiąże się także nazwa tego miejsca. Podczas polowania jako młoda dziewczynka Tamara zaginęła w tutejszych jaskiniach i chcąc być znalezioną przez wuja krzyczała „ ac war dzia” , co po gruzińsku znaczy tutaj jestem.

W XIII wieku trzęsienie ziemi zniszczyło 2/3 miasta , które runęło do rzeki. Ostateczny upadek klasztoru miał miejsce podczas najazdu Persów w XIV wieku, którzy doszczętnie złupili znajdujące się tam skarby, a mnisi , którzy nie zdążyli uciec zostali zabici.



Dziś pozostałość klasztoru wygląda bardziej jak kopiec termitów, obok skalnych komnat i tuneli znajduje się bogata w freski cerkiew, a system tuneli prowadzi przez kilka kondygnacji.

Zapuszczając się samotnie w tunele można się nieopatrznie zgubić , czego doświadczyłam. Mimo to wrażenia z pobytu w tym magicznym miejscu jest niezapomniane.
Wardzia to był pierwszy obiekt , za wstęp do którego trzeba zapłacić – są to jednak symboliczne kwoty , a za dodatkowe lari można drogę w górę pokonać marszrutką.
Z tarasów klasztoru można podziwiać krajobraz po drugiej stronie Kury- jakże inny od wcześniej widzianego w górach.



Dzień zakończyliśmy zimną kolacją w hotelu w Akhaltsikhe, Zupa jogurtowa i kotlet z mięsa mielonego , zawijane bakłażany czekały na nas i zimne trafiły na stół. Zapite winem nie wyszły na dobre Andrzejowi, który noc i następny dzień spędził na kłopotach żołądkowo- jelitowych.

Tak było właśnie :szeroki_usmiech

:szeroki_usmiech
_________________
Pozdrawiam SZEJK

Moja poprzednia karawana:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
SZEJK 
weteran


Twój sprzęt: Fiat Dukato 2,5D Hobby 600
Nazwa załogi: Grab Klan
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 14 Lut 2016
Piwa: 100/114
Skąd: Dębica
Wysłany: 2019-09-20, 19:31   

II dzień zdjęciowy:

20190905_123622.jpg
jeden z licznych monastyrów
Plik ściągnięto 1 raz(y) 213,84 KB

20190905_125405.jpg
pniemy się w górę Małego Kaukazu
Plik ściągnięto 0 raz(y) 177,87 KB

20190905_131439.jpg
sanatorium u wód
Plik ściągnięto 1 raz(y) 247,1 KB

20190905_143304.jpg
takie klimaciki po drodze
Plik ściągnięto 0 raz(y) 207,01 KB

20190905_144057.jpg
a my dalej jedziemy w górę
Plik ściągnięto 0 raz(y) 155,17 KB

20190905_143533_002.jpg
koniec asfaltu
Plik ściągnięto 0 raz(y) 176,8 KB

20190905_144324.jpg
bezstresowe krowy
Plik ściągnięto 0 raz(y) 112,78 KB

20190905_145134.jpg
za chwilę tamtą drogą będziemy jechać
Plik ściągnięto 0 raz(y) 150,18 KB

20190905_145556.jpg
w trudnych chwilach pomagało Gruzińskie czerwone wino
Plik ściągnięto 0 raz(y) 240,83 KB

20190905_151731.jpg
znalezisko Asi ,dziko rosnący krzew herbaty
Plik ściągnięto 0 raz(y) 286,33 KB

_________________
Pozdrawiam SZEJK

Moja poprzednia karawana:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
daro35 
zaawansowany

Twój sprzęt: citroen c25 Autostar
Nazwa załogi: Deszczyki
Dołączył: 13 Lis 2017
Piwa: 22/67
Skąd: Kętrzyn
Wysłany: 2019-09-20, 20:04   

:super :brawo :kawka: :pifko :spoko
_________________
Daro
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
SZEJK 
weteran


Twój sprzęt: Fiat Dukato 2,5D Hobby 600
Nazwa załogi: Grab Klan
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 14 Lut 2016
Piwa: 100/114
Skąd: Dębica
Wysłany: 2019-09-20, 20:24   

aaaa

IMG_20190905_125929.jpg
będąc u podnóża tej góry powiedziałem że chciałbym być naszczycie obok tego konia, miłęło 15 min a Gocha nasz szalony kierowca mówi "mówisz masz"
Plik ściągnięto 16 raz(y) 186,48 KB

IMG_20190905_125850.jpg
i stoję obok konika
Plik ściągnięto 1 raz(y) 240,27 KB

IMG_20190905_131949.jpg
co kwiat herbaciany może zrobić z kobietą
Plik ściągnięto 0 raz(y) 164,19 KB

received_467410227184499.jpeg
a ile radości może przynieść SZEJKOWI tablica rejestracyjna
Plik ściągnięto 2 raz(y) 216,43 KB

IMG_20190905_172008.jpg
i dotarliśmy do skalnego miasta
Plik ściągnięto 0 raz(y) 256,08 KB

20190905_183739.jpg
bez komentarza
Plik ściągnięto 2 raz(y) 207,92 KB

20190905_184159_002.jpg
monastyr wewnątrz góry
Plik ściągnięto 0 raz(y) 213,21 KB

20190905_184625_001.jpg
Plik ściągnięto 0 raz(y) 179,76 KB

IMG_20190905_165909.jpg
Plik ściągnięto 0 raz(y) 227,64 KB

20190905_184802_001.jpg
ta część uległa zawaleniu
Plik ściągnięto 0 raz(y) 257,51 KB

_________________
Pozdrawiam SZEJK

Moja poprzednia karawana:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
SZEJK 
weteran


Twój sprzęt: Fiat Dukato 2,5D Hobby 600
Nazwa załogi: Grab Klan
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 14 Lut 2016
Piwa: 100/114
Skąd: Dębica
Wysłany: 2019-09-20, 20:40   

ciąg dalszy foto:

20190905_185755.jpg
jeszcze trochę
Plik ściągnięto 0 raz(y) 209,21 KB

20190905_184333_002.jpg
jak ser szwajcarski
Plik ściągnięto 0 raz(y) 141,39 KB

IMG_20190906_075316.jpg
hotel bardzo klimatyczny
Plik ściągnięto 6 raz(y) 230,76 KB

IMG_20190906_075350.jpg
ale
Plik ściągnięto 1 raz(y) 299,11 KB

20190905_205453.jpg
kto podaje w Gruzjii zupę jogurtową !!!!!!!!!!!!!!
Plik ściągnięto 1 raz(y) 203,9 KB

IMG_20190906_075312.jpg
ale klimat zrekompensował wszystko :)
Plik ściągnięto 0 raz(y) 304,2 KB

_________________
Pozdrawiam SZEJK

Moja poprzednia karawana:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
SZEJK 
weteran


Twój sprzęt: Fiat Dukato 2,5D Hobby 600
Nazwa załogi: Grab Klan
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 14 Lut 2016
Piwa: 100/114
Skąd: Dębica
Wysłany: 2019-09-20, 21:00   

Endi , daro35 dzięki za zimne :pifko

Jedziemy dalej:
_________________
Pozdrawiam SZEJK

Moja poprzednia karawana:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
daro35 
zaawansowany

Twój sprzęt: citroen c25 Autostar
Nazwa załogi: Deszczyki
Dołączył: 13 Lis 2017
Piwa: 22/67
Skąd: Kętrzyn
Wysłany: 2019-09-20, 21:09   

Dawaj,dawaj,czekam :spoko
_________________
Daro
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
SZEJK 
weteran


Twój sprzęt: Fiat Dukato 2,5D Hobby 600
Nazwa załogi: Grab Klan
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 14 Lut 2016
Piwa: 100/114
Skąd: Dębica
Wysłany: 2019-09-20, 21:41   

DZIEŃ III

Mimo wpadki z zimnym jedzeniem ,rankiem podziwiamy urokliwy hotel – zagajniczek bambusowy na środku dziedzińca, urokliwe balkoniki obrośnięte winoroślą, szumiąca z boku fontanna-wodospad.
Andrzej zmęczony trudami nocy niespiesznie zbiera się do dalszej drogi. Gocha jednak nieubłaganie zbiera nasze bagaże do samochodu i kieruje się bardzo krętą drogą w górę (bo tu gdzie by się nie stało, zawsze jest się w otoczeniu gór ze wszystkich stron) do Monastyru Sapara. Podziwiamy bezkresne pola oraz rozrzucone w dolinie Akhatsikhe domy.
W zespole klasztornym Sapara jest 12 obiektów sakralnych, a nad nimi góruje cerkiew św. Saby wybudowana w XIII w.. Kościół zamknięty , ale udaje się zwabić mnicha , który otwiera jego podwoje.
Naszym oczom ukazują się pozostałości pięknych fresków.
Błądzimy zaułkami klasztoru , szukając ciekawych obiektów do zdjęć, a tych nie brakuje.
Gocha przejęty swoją rolą próbuje ratować Andrzeja z jego opresji , kupując jakieś specjalne wody mineralne i proponując mu leczniczy łyk wody z klasztornego źródełka.
Świętej wody można napić się symbolem współczesnych czasów , czyli szklanką Jacka Danielsa. W tym wypadku narzędzie nie ma znaczenia, oby droga wiodła do sukcesu.

Podziwiamy jeszcze przepiękne usytuowanie monasteru na skalnym, zboczu wśród drzew i wracamy do Akhaltsikhe .
Przed nami twierdza Rabati. Przejeżdżając przez miasto nie można jej nie zauważyć. Góruje nad nim schowana za murem , znad którego wystaje połyskująca w słońcu złotem kopuła.

Początki twierdzy sięgają IX wieku, ale większość ocalałych budynków pochodzi z XVII-XVIII wieku. W 2011-2012 twierdza została przebudowana i odnowiona.

Większość budynków wygląda idealnie , mieszają się style, chociaż przeważa styl islamski- liczne kolumny, podcienia, fontanny, mozaiki, ogrody i sadzawki.
Podziwiamy piękne widoki za murami.
Budynek ze złotą kopułą wygląda z zewnatrz jak światynia, ale wewnątrz jest pusty.

Liczne sklepiki usytuowane w zakamarkach oferują wyroby rękodzielnicze. Czujemy się trochę jak w bajce. Andrzej opuścił tę wizytę czego żałuje i ma czego .


Opuszczamy Akhaltsikhe i udajemy się na północny wschód.

Po drodze zatrzymujemy się w uzdrowisku Borjomi( Bordżomi).

Miasto swój boom przezywało za czasów ZSRR, z powodu butelkowanej wody mineralnej , której sprzedawano miliony sztuk. Po konflikcie w 2006 roku zaczęto szukać innych rynków zbytu niż Rosja. W 2014 roku kandydowało do organizacji igrzysk zimowych, przegrało jednak z Soczi. Dziś to ruchliwy kurort , w oczy rzucają się muzułmanki. Na ulicznych straganach stosy plastikowych butelek na wodę , różnej pojemności . Kolejka do źródła.



W tureckiej restauracji próbujemy chaczapuri – megrelskie z serem i lobiani z farszem z czarnej fasoli.
Główna ulica to jeden wielki jarmark. Oglądamy, czy coś nowego, ale niewiele. Nasze zainteresowanie wzbudza pastila – rodzaj deseru produkowanego z miąższu owoców i jagód gotowanych z miodem lub cukrem na gęsty sok, wylany warstwami i cienko rozwałkowany , a następnie wycięty wkoło . Różnokolorowe płachty obwieszały stragany.

Dalej kierujemy się do Gori- jednego z głównych miast Gruzji i co dla nas ważne , siedziby naszego biura turystycznego”Gruzja z nami wariatami”. Szef biura , Lukasz gości nas w cukierni. Przy stole pełnym smakowitych ciast , kawy i herbaty. Jak bywa w czasie gruzińskich spotkań nie brakuje czaczy. Dokonujemy rozliczenia kosztów wynajmu samochodu. Wzbogacamy naszą wiedzę o pewne informacje o życiu w Gruzji.
Mimo sympatycznej atmosfery spieszymy się do Uplistsikhe- kolejnego skalnego miasta na wysokim brzegu Kury.

Pierwsze budynki datowane są na V w p.n.e. Rozkwit miasta zahamowały najazdy mongolskie w XIV wieku. Później miasto pełniło rolę schronienia przed najazdami, a funkcje religijne przejęły inne dynamicznie rozwijające się ośrodki.

Kompleks podzielony jest na dwie części – górną i dolną połączone tunelem.
Część kompleksu została zniszczona przez trzęsienie ziemi.
Centralną część stanowi świątynia Ateny Sioni. Wejście do niej pachnie ziołami z małego sklepiku.

Uwagę zwracają ogromna sala tronowa królowej Tamary i teatr.
Widoki na okolicę przepiękne, w dole wije się Kura.
Okoliczne skały lśnią w promieniach zachodzącego słońca.
Nocujemy w Gori. Niestety nie mamy czasu na zwiedzanie miasta z powodu późnej pory.

Kolacji nie przepuściliśmy, w klimatycznej knajpce próbujemy kolejnych dań z kuchni gruzińskiej – pierożków chinkali , kurczaka czmeruli i sera sulguni.
_________________
Pozdrawiam SZEJK

Moja poprzednia karawana:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
SZEJK 
weteran


Twój sprzęt: Fiat Dukato 2,5D Hobby 600
Nazwa załogi: Grab Klan
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 14 Lut 2016
Piwa: 100/114
Skąd: Dębica
Wysłany: 2019-09-20, 22:00   

Darek poszło ,teraz foty.

20190906_100618.jpg
jedziemy,jedziemy
Plik ściągnięto 0 raz(y) 170,95 KB

20190906_102257.jpg
tam jedziemy
Plik ściągnięto 0 raz(y) 296,02 KB

20190906_102457.jpg
Plik ściągnięto 0 raz(y) 235,38 KB

20190906_102847.jpg
święta woda musi pomóc
Plik ściągnięto 1 raz(y) 309,29 KB

20190906_102814.jpg
ze szklaneczki Jack Daniels smakuje jakby normalnie :)
Plik ściągnięto 0 raz(y) 289,94 KB

20190906_111351.jpg
Plik ściągnięto 1 raz(y) 192,22 KB

20190906_103546.jpg
Plik ściągnięto 0 raz(y) 189,72 KB

20190906_103019.jpg
Plik ściągnięto 1 raz(y) 213,77 KB

20190906_103553.jpg
Plik ściągnięto 0 raz(y) 147,74 KB

20190906_103608.jpg
zmęczony pielgrzym
Plik ściągnięto 5 raz(y) 152,05 KB

_________________
Pozdrawiam SZEJK

Moja poprzednia karawana:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum

Dodaj temat do ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
*** Facebook/CamperTeam ***