Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Kotlina Kłodzka
Autor Wiadomość
krzysioz 
weteran


Twój sprzęt: Zefirek
Pomógł: 3 razy
Dołączył: 27 Kwi 2009
Piwa: 78/76
Skąd: Płóczki Dolne
Wysłany: 2011-08-24, 16:49   

Wszystkie te gorki przemierzylem kiedys pieszo. Nagle okazalo sie ze niewiadomo kiedy minelo juz dobrze ponad 20 lat od tego czasu. Dzieki Pierniczku za ten wehikul czasu. Masz Ci chlopie piwko i wpadnij kiedys na lwoweckie.
:spoko
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
matro 
weteran
musi być twardy!Tylko co piąta noc na campingu:)


Twój sprzęt: Ducato II Rimor
Nazwa załogi: Robert, Kamila, Amelia, Hubert
Pomógł: 6 razy
Dołączył: 18 Lip 2008
Piwa: 71/110
Skąd: Trzcianka/Piła/Wlkp
Wysłany: 2011-08-24, 21:52   

czyta, czyta...pisz więcej :spoko
_________________


...może i integra bardziej przypomina dom za to alkowa bardziej przypomina kamper... ! ;)
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
OldPiernik 
stary wyga


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 16 Gru 2008
Piwa: 50/19
Skąd: Kraków
Wysłany: 2011-08-26, 10:58   Nocne odwiedziny.

Do tej pory nie mieliśmy nigdy żadnych problemów z noclegami, z ludźmi, zawsze byliśmy dobrze przyjmowani, nigdy nie usłyszeliśmy złego słowa od tubylców. Wszystkie noce przesypialiśmy spokojnie kładąc się wieczorem i wstając rano jedynie dwa razy obudził nas deszcz padający za oknem. Przez wszystkie noce aż do tej jednej.

Położyliśmy się spać mocno po 23. Po kolacji w Dobrym Pstrągu zakończonej dwoma piwami (w tym jednym miejscowym niepasteryzowanym) zasnąłem bardzo szybko. Ze snu wyrwało mnie mocne kołysanie auta zupełnie jakby na zewnątrz szalał huragan! Pierwsza moja myśl - jaki potężny wiatr! Aż całym autem buja i to coraz mocniej! Latam na swoim łóżku jak orzeszek w łupince. Ale nie, na zewnątrz cisza absolutna, nawet szmeru wiatru. Co w takiej sytuacji pomyślelibyście? Ja, człowiek cywilizacji, wychowany w mieście od lat straszony krwawymi scenami rozgrywającymi się gdzieś poza granicami miast, różnymi mordami, gwałtami napadami, rozpustnymi zabawami ludzi mieszkających na wsiach, szaleństwach wyparawianych przez tych wszystkich nocnych marków wracających z dyskotek, imprez i innych wygibów (ciekawe, kto pamięta jeszcze to słowo) no co ja biedny miałem pomyśleć? Czterech łysych z beisbolami wracając z nocnej imprezy zobaczyli samotne autko na parkingu i postanowili się zabawić. Teraz stoją na dole obok auta i huśtają budą.
Ale nie! Gdyby to byli ludzie chyba słychać by było jakieś śmiechy, głosy, czy sapanie. No to co się dzieje? Wyglądam przez okienko i co widzę? Do ściany auta przytula się koń! Potężne konisko stoi obok auta i ociera się o karoserię. Po chwili podchodzi drugi i razem napierają na ścianę. Po chwili konie odsuwają się od nas i zaczynają skubać trawę. Spojrzałem na parking. Było tam chyba 9 koni! Wszystkie stały koło naszego auta i przepychały się chcąc wyciągnąć trawę spod auta. Nagle jeden pobiegł w głąb parkingu a reszta popędziła za nim. Myślałem, że teraz będzie spokój, ale konie zaraz wróciły.
Chwilę popatrzyłem jak biegają po parkingu, ale zmożył mnie sen.
Obudziło mnie potężne uderzenie, aż ziemia jęknęła. Półprzytomnie spojrzałem na zewnątrz. Wielki, potężny koń (naprawdę, wielkie konisko chyba nigdy nie widziałem takiego dużego konia) po prostu przewrócił się na ziemię i ... poszedł spać. Nigdy nie przypuszczałem, że konie potrafią chrapać. Ten potrafił i robił to tak skutecznie, że nie dało się spać. Zagłuszał nawet moje chrapanie!
Wreszcie koło 3.30 koniom znudziło się baraszkowanie na parkingu i poszły sobie. My mogliśmy też iść spać.
Obudziliśmy się późno rano bo koło godziny 8,30. Jemy śniadanko, jeszcze ostatni rzut oka na pole nocnych, końskich manewrów i jedziemy dalej.



Przejeżdżamy przez Srebrną Górę przy okazji próbując rozwiązać zagadki zadawane przez drogowców.





Odwiedzamy Bardo gdzie podobają mi się latarnie. Każda z nich ma inną dekorację.







Zaglądamy do kościoła Bardo, który już od XIII w. jest ważnym miejscem pielgrzymkowym - do cudownej figurki Matki Boskiej Bardzkiej w postaci najstarszej drewnianej rzeźby na Dolnym Śląsku.



Dalej, bo droga czeka. Tym razem objazdami trafiamy do Złotego Stoku do kopalni złota. Po drodze widzimy dziwny obrazek - co ma to przedstawiać?



I kopalnia złota. Niestety, sama kopalnia zrobiła na nas negatywne wrażenie. Jest dużo ludzi, panuje spory rozgardiasz, a same podziemia po kopalni węgla i po sztolniach w Górach Sowich sprawiają wrażenie tandetnych i odpustowych. Złotka mające imitować prawdziwe złoto, tempo zwiedzania czy wreszcie ilość ludzi nie wzbudza naszego zachwytu. Natomiast mają bardzo dobre jedzenie w przykopalnianej restauracji.








Po dobrym obiadku jedziemy dalej. Trafiamy do Lądka Zdroju. Może to upał, a może tak trafiliśmy - Lądek sprawił na nas wrażenie wymarłego miasta.

Kościół w Lądku.



Ratusz



Rynek





Odnowione kamieniczki kontrastują z widokiem rynku od tyłu.





Nigdzie w Lądku nie znalazłem czynnego punktu foto a mi skończyło się miejsce na karcie pamięci w aparacie. Próbujemy jeszcze w Bystrzycy Kłodzkiej. Niestety, prawie wszystkie punkty pozamykane. Na szczęście koło kościoła trafiamy na jeden jeszcze przypadkowo czynny punkt foto. Jak się później okaże właściciele chcieli już wychodzić do domu, siatki mieli spakowane, komputery wyłączone, kasę zamkniętą, ale widząc moją zrozpaczoną minę ulegając moim błaganiom uruchamiają komputery i zrzucają zdjęcia z dwóch kart na płytę. Zostali z nami prawie godzinę dłużej, nie biorąc nic ponad to, co w cenniku. Rzecz nie do pomyślenia w moim mieście.
Dzięki uczynnym właścicielom zakładu fotograficznego mam możliwość zrobienia dalszych zdjęć.

Bystrzyca Kłodzka:







Jedziemy dalej. Tym razem chcemy spędzić noc bez dodatkowych atrakcji. Na nocleg zatrzymujemy się w Międzygórzu na polu namiotowy, gdzie za 20 zł mamy zapewniony spokój, prysznic, ubikację, kuchnię z lodówką, kuchenką gazową, stół bilardowy i miłe towarzystwo turystów z pomorza.



Jemy kolację i idziemy spać. Tym razem noc przesypiamy bezproblemowo.
_________________
Życie jest za krótkie na siedzenie w domu i zazdroszczenie innym.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
OldPiernik 
stary wyga


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 16 Gru 2008
Piwa: 50/19
Skąd: Kraków
Wysłany: 2011-08-26, 11:34   Dzień dziesiąty - znowu jesteśmy jaskiniowcami.

Rano nie ma czasu na zabawę. Szybkie śniadanko i lecimy, bo czas goni. Dokąd nam tak spieszno? Jedziemy do jaskini niedźwiedziej! Bilety mamy zarezerwowane tydzień wcześniej bo podobno praktycznie nie ma szans na dostanie się do jaskini z marszu.
Do jaskini docieramy kilkanaście minut przed czasem - mimo, że od parkingu trzeba przejść spory kawałek podejście nie jest męczące a już na pewno nie na tyle, żeby wynajmować melexa, które mają miejsce pod parkingiem. Przy kasie stoi już kilka osób - myślałęm, że to "normalna" kolejka, ale okazuje się, że nie. Są to ludzie, którzy czekają na bilety niesprzedane! Ponieważ bilety mamy zarezerwowane kupuję bilet bezproblemów. Jeszcze głupio żartuję, że sprzedam bilety dwa razy drożej, niż kupiłem - od razu znajdują się chętni. Nie sprzedaję swoich biletów ale wszystkim stojącym przy kasie udaje się kupić bilety.
Wchodzimy do sporej poczekalni. Mała ekspozycja znalezisk z jaskini robi wrażenie:



Decyduję się jeszcze dokupić bilet uprawniający mnie do fotografowania w jaskini i wchodzimy do śluzy. Naprawdę, warto zobaczyć jaskinię:

szkielet misia jaskiniowego



nacieki:









Naciekowe draperie:





Cała jaskinia jest godna uwagi. Myśleliśmy, że po kopalni złota mamy już przesyt podziemi, ale nie.
Wyszliśmy na zewnątrz. Gdzie idziemy? Idziemy zdobywać szczyty! Zdobędziemy Śnieżnik!

Droga na Śnieżnik:



Schronisko pod Śnieżnikiem:





Szczyt Śnieżnika:



I widok ze Śnieżnika :bajer



I w drugą stronę :bajer



Wracamy do auta, które grzecznie czeka na nas na wielkim parkingu.



Jedziemy zwiedzić jeszcze jedną dziurę w ziemi - kopalnię uranu. Powiem tylko, że warto. Najlepszym dowodem na to, że warto jest fakt, że nie zrobiłem ani jednego zdjęcia - taki byłem zasłuchany w przewodnika. A zwiedzanie odbywało się w komfortowych warunkach - przewodnik + 5 osób.

Wracamy do Międzygórza. Po drodze podziwiamy z daleka kościół Matki Bożej Śnieżnej.



W Międzygórzu idziemy oglądnąć słynny wodospad Wilczki, w którym woda spada z wysokości około 30 metrów









Jemy kolację w knajpce koło wodospadu i jedziemy na znane już pole namiotowe.
_________________
Życie jest za krótkie na siedzenie w domu i zazdroszczenie innym.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
OldPiernik 
stary wyga


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 16 Gru 2008
Piwa: 50/19
Skąd: Kraków
Wysłany: 2011-08-26, 11:54   Dzień jedynasty - dzień ostatni.

I tak zaczął się dzień ostatni. Ranek przywitał nas pięknymi widokami.





Ciężko jest odjeżdżać.

Jedziemy jeszcze na punkt widokowy z charakterystycznym głazem upamiętniającym rocznicę odsieczy wiedeńskiej.







Jeszcze tylko wyjdziemy na górę Jagodną:



pozbieramy po drodze kilka grzybków, żeby w samochodzie usmażyć sobie jajeczniczkę na grzybkach:



zerkniemy na indiańską wioskę:



i wracamy do domu.



Wracamy po to, żeby móc nabrać sił i wyznaczyć trasę następnego wyjazdu. Kto wie gdzie pojedziemy tym razem?
_________________
Życie jest za krótkie na siedzenie w domu i zazdroszczenie innym.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
OldPiernik 
stary wyga


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 16 Gru 2008
Piwa: 50/19
Skąd: Kraków
Wysłany: 2011-08-28, 15:14   

Na koniec małe podsumowanie.
Żona śmiała się ze mnie, ale ja zbierałem WSZYSTKIE paragony i zapisywałem WSZYSTKIE wydatki.
Poza domem byliśmy 11 dni. Przejechaliśmy ok 1500 km, wydaliśmy ok 1400 zł z czego 860 zł to koszty paliwa (ON). Spalanie wyniosło prawie równo 8l.
Wyszliśmy na 6 szczytów i zeszliśmy do 8 dziur w ziemi (jaskinie, kopalnie, sztolnie).
Postanowiliśmy, że na przyszły rok znowu gdzieś pojedziemy. A może wcześniej? Kto wie? :spoko
_________________
Życie jest za krótkie na siedzenie w domu i zazdroszczenie innym.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
KAJA 
początkujący forumowicz
Ania i Janusz


Twój sprzęt: Fiat Ducato zwany Julkiem
Nazwa załogi: KAJA
Dołączyła: 03 Cze 2009
Postawił 1 piw(a)
Skąd: Koziegłowy
Wysłany: 2015-06-10, 10:19   

Bardzo fajnie się czytało waszą relację

Pozdrawiam :roza:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Pablo_krak 
trochę już popisał

Twój sprzęt: VW T5 Camp Van
Dołączył: 31 Maj 2015
Piwa: 2/4
Skąd: Kraków
Wysłany: 2015-06-20, 20:49   

dzięki za link z Waszej wyprawy - jak widzę sprzed kilku lat, świetna fotorelacja i wiele cennych porad!!!!Wiele z tych miejsc, które opisujesz widzieliśmy ale cztery dnie to za mało. Na pewno wrócę do kotliny kłodzkiej. pozdrawiam !
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
OldPiernik 
stary wyga


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 16 Gru 2008
Piwa: 50/19
Skąd: Kraków
Wysłany: 2015-06-21, 10:35   

KAJA, Pablo_krak, bardzo wam dziękuję za miłe słowa.
Jedźcie tam i oglądajcie naprawdę warto :spoko
_________________
Życie jest za krótkie na siedzenie w domu i zazdroszczenie innym.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
krzlac 
Kombatant


Twój sprzęt: EBAC Traveler na Boxerze L3H2 2,2 120KM
Pomógł: 6 razy
Dołączył: 13 Paź 2011
Piwa: 144/6
Skąd: Gowarzewo k/Poznania
Wysłany: 2015-06-21, 11:09   

OldPiernik napisał/a:
Przejechaliśmy ok 1500 km, wydaliśmy ok 1400 zł z czego 860 zł to koszty paliwa (ON). Spalanie wyniosło prawie równo 8l


Wycieczka piękna, tylko matematyka się nie zgadza. :lol:
_________________
WYPRAWY NIE TYLKO WĘDKARSKIE
http://www.wilex.com.pl
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
WINNICZKI 
Kombatant

Twój sprzęt: przyczepka n-126d
Nazwa załogi: Ania i Tomasz
Pomógł: 7 razy
Dołączył: 30 Paź 2007
Piwa: 76/86
Skąd: Krakow
Wysłany: 2015-06-21, 11:10   

Na prawde fajnie sie czytało,piwko za opis wyprawy :spoko
_________________
Sympatyk. Nie musisz mieć w życiu wszystkiego. Wystarczy , że masz osobę , która jest dla Ciebie wszystkim.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Czarna i Krzysiek 
weteran


Twój sprzęt: Fiat Ducato 2,5 D 87` Zabudowa Dethleffs
Nazwa załogi: Żółwiki :-)
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 18 Lut 2015
Piwa: 29/24
Skąd: Pruszków
Wysłany: 2015-06-21, 11:12   

OldPiernik, My przeplanowaliśmy troszkę trasę wakacyjną oczarowani Waszą relacją. Już za dwa tygodnie wyruszamy i jedziemy Waszym śladem :) Relacja na pewno się pojawi ;-) Dzięki za wspaniałą inspirację :spoko
_________________
Czarna i Krzysiek
z dzieciakami :)
Fiat Ducato 2,5 D Pełnoletni ;)
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
ZEUS 
Kombatant


Twój sprzęt: Roller Team Zefiro 285 TL, 121 kW 2025 r.
Pomógł: 6 razy
Dołączył: 08 Paź 2014
Piwa: 67/71
Skąd: Olimp ?
Wysłany: 2015-06-21, 11:17   

krzlac napisał/a:
tylko matematyka się nie zgadza

maże to było paliwo rakietowe i dlatego trochę droższe... :-P :wyszczerzony:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
krzlac 
Kombatant


Twój sprzęt: EBAC Traveler na Boxerze L3H2 2,2 120KM
Pomógł: 6 razy
Dołączył: 13 Paź 2011
Piwa: 144/6
Skąd: Gowarzewo k/Poznania
Wysłany: 2015-06-21, 11:22   

ZEUS napisał/a:
może to było paliwo rakietowe


Myślę, że "paliwo" które sam wypił doliczył do paliwa które "wypiło" auto.
Wywal te pargony - to dowód.
_________________
WYPRAWY NIE TYLKO WĘDKARSKIE
http://www.wilex.com.pl
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
OldPiernik 
stary wyga


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 16 Gru 2008
Piwa: 50/19
Skąd: Kraków
Wysłany: 2015-06-21, 11:25   

Aj tam, aj tam czepiacie się :-P :wyszczerzony: :wyszczerzony:
_________________
Życie jest za krótkie na siedzenie w domu i zazdroszczenie innym.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum

Dodaj temat do ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
*** Facebook/CamperTeam ***