|
Jak porozumiewać się we Wloszech |
| Autor |
Wiadomość |
fortero
trochę już popisał

Twój sprzęt: FIAT DUCATO KNAUS SPORT TI 650 MG
Nazwa załogi: Joanna i Rafał
Pomógł: 1 raz Dołączył: 04 Sty 2009 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2013-04-18, 15:57
|
|
|
| a tak w nawiasie jak lubimy podróżować to warto znać jęzki |
|
|
|
 |
Thom
zaawansowany

Twój sprzęt: Weinsberg Orbiter XXX 631G (2005)
Dołączył: 16 Gru 2012 Piwa: 8/2 Skąd: DLE
|
Wysłany: 2013-04-18, 17:01
|
|
|
hmmm przyznam krótko... na południu Włoch to nawet jak znasz włoski
to kiepsko z porozumiewaniem się w niektórych przypadkach...
jak mieszkałem w Neapolu to na pytanie w jakim języku(włoskim, angielskim) możemy porozmawiać skierowanym do mieszkańca tamtych okolic usłyszałem - w neapolitańskim!
często zdarza się, że na gesty migi najszybciej... |
_________________ były sprzęt: Burstner A532 Active '99
 |
|
|
|
 |
fortero
trochę już popisał

Twój sprzęt: FIAT DUCATO KNAUS SPORT TI 650 MG
Nazwa załogi: Joanna i Rafał
Pomógł: 1 raz Dołączył: 04 Sty 2009 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2013-04-18, 17:28
|
|
|
| ja znam angielski z hiszpanem dogadam sie ale angielski itak jest potrzebny za granicą nawet żeby z holendrem zinnego campera pogadać i innym wymienić się doświdczeniem pomocą i ogólnie bez języka to lipa |
|
|
|
 |
CORONAVIRUS
Kombatant fan SAN ESCOBAR

Twój sprzęt: IVECO DAILY III
Nazwa załogi: BRAK
Pomógł: 12 razy Dołączył: 21 Sie 2011 Piwa: 563/753 Skąd: z Rumi przez jedno i
|
Wysłany: 2013-04-18, 19:06
|
|
|
| andreas p napisał/a: | | No name napisał/a: | Ile trzeba siedzieć zagramanicą by zapomnieć języka ojczystego |
A kto mowil ze zapomniano jezyk, to byl test na jaka pomoc mozesz liczyc znajac jezyk niemiecki poza granicami niemiec.
W skali od 1-5
Chorwacja 4
Wegry 3
Wlochy 3,5
Hiszpania 3.5
Dania 3.5
Polska 2,5
Czechy 4
Holandia 2,5 (niechec do tego jezyka)
Francja 1
Austria 5
Tak mi wyszlo przez wiele lat wedrowania |
wniosek może być też taki , że ludzie nie lubią Niemców lub jezyka niemieckiego .... dlatego podchodzą do niego tak jak podchodzą ...
Pokaż porównawczo jak ten sam lud zachowywał się słysząc j , polski |
|
|
|
 |
marcin traker
doświadczony pisarz
Twój sprzęt: Ducato Hymer 91/Hobby460 /Peugeot Concorde
Dołączył: 14 Sty 2012 Piwa: 3/1 Skąd: Piekary Śl
|
Wysłany: 2013-04-18, 19:58
|
|
|
w Austrii są bardzo niezadowoleni, że musza gadać tak, jak ich lesze wersje ze "prawdziwych Niemiec" |
|
|
|
 |
Zaradek
stary wyga

Twój sprzęt: Peugeot Boxer PILOTE Pacific 65px
Pomógł: 7 razy Dołączył: 24 Sie 2008 Piwa: 16/9 Skąd: P-ń
|
Wysłany: 2013-04-18, 20:02
|
|
|
Na samym południu Włoch szybciej można było się dogadać po niemiecku niż po angielsku. Niestety niemiecki pamiętam tylko z czasów szkolnych.
Wielu Włochów z ubogich południowych regionów wyjeżdża do pracy do Niemiec.
Angielski tylko w miejscach silnie turystycznych. |
|
|
|
 |
Santa
weteran

Twój sprzęt: dreamliner
Nazwa załogi: ROMULUSI
Dołączyła: 05 Paź 2007 Piwa: 236/171 Skąd: Podkarpacie
|
Wysłany: 2013-04-18, 20:27
|
|
|
Z moich doświadczeń wynika, że najskuteczniejszym sposobem komunikacji we Włoszech jest euro
Warto znać kilka podstawowych zwrotów i nazwy liczebników
Kieszonkowe rozmówki włoskie - w zupełności wystarczą. |
|
|
|
 |
EwaMarek
Kombatant Marek

Twój sprzęt: Kamper PLA na Fiacie i budka LMC
Nazwa załogi: Marek, Ewa, córki Wiktoria i Gabriela
Pomógł: 6 razy Dołączył: 27 Mar 2007 Piwa: 25/13 Skąd: Czołowo / Koło
|
|
|
|
 |
rysiol
weteran

Twój sprzęt: Dethleffs RT6844 Renault
Pomógł: 2 razy Dołączył: 30 Wrz 2008 Piwa: 94/27 Skąd: Lubartów
|
Wysłany: 2013-04-18, 21:52
|
|
|
Chyba każdy najbardziej lubi rozmawiać w swoim ojczystym języku i nie ma co się temu dziwić. Język jest taką samą częścią kultury narodowej jak architektura czy kuchnia. Dlatego jeśli chcemy zrobić dobre wrażenie na gospodarzach warto nauczyć się kilku zwrotów w ich języku.
Dwadzieścia kilka lat temu gdy wyjeżdżałem do Włoch w poszukiwaniu pracy znalem po włosku tylko dwa słowa: szukam pracy. Po niecałych dwóch miesiącach pracy rozumieliśmy się na tyle z włochami, ze mogłem telefonicznie umówić się na kolejną pracę. Oczywiście znajomość języków bywa bardzo pomocna, jednak chęć porozumienia jest jeszcze ważniejsza. |
|
|
|
 |
andreas p
Kombatant

Twój sprzęt: Bürstner Nexxo t690G
Nazwa załogi: ARKA:
Pomógł: 3 razy Dołączył: 27 Sie 2008 Piwa: 15/43 Skąd: Bad Driburg
|
Wysłany: 2013-04-19, 05:34
|
|
|
| No name napisał/a: | Pokaż porównawczo jak ten sam lud zachowywał się słysząc j , polski |
Nie moge tzego zrobic bo w tym jezyku nawet sasiedzi z Czech nie chcieli rozmawiac.
Wegier znajacy polski wolal po niemiecku.
Chorwaci bardzo chetnie pogadaja przy winie, a reszta to dla nich wszystkie wschodnie jezyki to jedno. (rusen).
W Holandi lepiej sie nie popisywac tym jezykiem,.
Tak to wyglada.
Skandynawia tez po malu ma dosc tego jezyka. |
_________________ Nadszedl czas .
zabawy i wypoczynku
 |
|
|
|
 |
rysiol
weteran

Twój sprzęt: Dethleffs RT6844 Renault
Pomógł: 2 razy Dołączył: 30 Wrz 2008 Piwa: 94/27 Skąd: Lubartów
|
Wysłany: 2013-04-19, 21:04
|
|
|
Niby jeden język, a jak różne doświadczenia.
Chorwaci jako katolicy nie znoszą prawosławnych,szczególnie Serbów, im wcale im nie wszystko jedno. Sędziwa Chorwatka u której mieszkaliśmy kiedyś na kwaterze często zapraszała nas do siebie aby porozmawiać z przedstawicielami narodu który równie dużo wycierpiał od prawosławnych i który obok Chorwacji jest ostoją prawdziwej wiary w europie. Nawiasem mówiąc nie podzielaliśmy jej nacjonalistycznych poglądów.
Na Węgrzech mamy od wielu lat miasto partnerskie już kilka pokoleń młodzieży brało udział w wakacyjnych wymianach. Gościliśmy Węgrów i nasze dzieci gościły u Węgrów. Mamy wiele wspólnego. Z rówieśnikami z Węgier po próbach z łamanym angielskim doszliśmy do wniosku że pamiętamy jeszcze trochę ze szkoły rosyjski i w tym języku najlepiej się porozumiewaliśmy.
W Holandii właśnie studiuje w ramach wymiany Erasmus moja córka. Nie kryje swego pochodzenia i nie spotkała się w ciągu pół roku z jakimikolwiek wyrazami niechęci. O rozmowach po polsku oczywiście nie ma mowy, wszyscy używają tam angielskiego.
We Włoszech pracowałem sezonowo przez kilka lat z rzędu. Świetna atmosfera, gdy okazało się iż podobnie jak Włosi cenimy wartości rodzinne rozmowom przeplatanym oglądaniem zdjęć rodzinnych nie było końca. U pracodawcy i u współpracowników niejednokrotnie gościliśmy na niedzielnych obiadach.
Nie wiem czym różnie się od typowego Polaka, lecz muszę przyznać, że nie spotkałem jeszcze osobiście z niechęcią ze strony jakiegoś obcokrajowca spowodowaną moim językiem czy pochodzeniem. |
|
|
|
 |
tadek
weteran

Twój sprzęt: Carthago C-line Ducato 3.0 4,5DMC
Dołączył: 29 Gru 2007 Piwa: 31/44 Skąd: Poznań/okolica
|
Wysłany: 2013-05-18, 00:43
|
|
|
| andreas p napisał/a: | | No name napisał/a: | Pokaż porównawczo jak ten sam lud zachowywał się słysząc j , polski |
Nie moge tzego zrobic bo w tym jezyku nawet sasiedzi z Czech nie chcieli rozmawiac.
Wegier znajacy polski wolal po niemiecku.
Chorwaci bardzo chetnie pogadaja przy winie, a reszta to dla nich wszystkie wschodnie jezyki to jedno. (rusen).
W Holandi lepiej sie nie popisywac tym jezykiem,.
Tak to wyglada.
Skandynawia tez po malu ma dosc tego jezyka. |
To wyrazy uznania, że jeszcze Ty tym wstydliwym. jak to mówisz Wschodnioeuropejskim narzeczem, się posługujesz. |
_________________ Jem polskie jabłka i piję grecką metaxę do popołudniowej kawy. |
|
|
|
 |
Tadeusz
Administrator CamperPapa

Twój sprzęt: Fiat Talento Hymercamp
Nazwa załogi: Kucyki
Pomógł: 16 razy Dołączył: 06 Lis 2007 Piwa: 1610/2356 Skąd: Otwock
|
Wysłany: 2013-05-18, 17:52
|
|
|
Jest rok 1989. Z moją czternastoletnią córką wchodzimy do sklepu na połnocy Grecji.
Ja witam się po niemiecku: Guten Morgen (rankiem to było).
Cisza.
- Bitte Packung Milch und drei Brötchen - mówię ja.
Właściciel sklepiku nie rozumie. Patrzy na nas jak na zepsute powietrze i milczy.
- Please carton of milk and three buns - mówi córeczka, która już była biegła w angielskim.
Właściciel sklepiku podaje mleko i bułeczki i pyta niewprawnym angielskim - co jeszcze podać?
Córka pyta mnie po polsku - tato, czy kupimy jeszcze serek?
Właściciel uśmiecha się od ucha do ucha i mówi po polsku:
- Trzeba tak było od razu, w ludzkim języku. Kocham Polskę i Polaków.
Podobnych zachowań w Grecji było więcej, a na Akropolu handlująca pocztówkami i zdjęciami zabytków, staruszka, usłyszawszy, że mówimy po polsku, dała nam na pamiątkę harmonijkę zdjęć i długo opowiadała o swoich szczęśliwych latach spędzonych w Polsce po ucieczce przed czarnymi pułkownikami.
Przygód z językiem mieliśmy wiele w róznych krajach, ale nigdy nie były niemiłe z powodu używania naszego języka, natomiast o niemieckim lepiej było zapomnieć, szczególnie w północnych Włoszech.
W czasie naszych natężonych podróży w latach 70 i 80 - tych żywa była pamięć o wojnie.
W latach 90-tych starsza pani, właścicielka maleńkiego, rodzinnego kempingu w Herceg Novi, powiedziała do mnie i do Halszki znamienne słowa:
Nie zdobyli nas Niemcy bronią, a teraz kupują nas za pieniądze i pewnie kupią.
Ot, tak to w Europie bywa. |
_________________ W życiu najlepiej jest, gdy jest nam dobrze i źle. Kiedy jest tylko dobrze - to niedobrze.
Ks. Jan Twardowski.
 |
|
|
|
 |
kazbar
weteran

Pomógł: 5 razy Dołączył: 14 Sty 2007 Piwa: 36/4
|
Wysłany: 2013-05-18, 18:34
|
|
|
Słowenia. Bled. Kemping.
Uwijamy się przy naszej N126 i Polonezie (lata 90) by szybko zakotwiczyć się na nocleg. Było już bardzo późno.
Gdy wszystko było już gotowe na nocleg...nagle podchodzi starszy mężczyzna. Słoweniec. Wita nas po polsku.
W ręku niesie chleb...
Łamaną polszczyzną mówi, że ilekroć słyszy polski język, to wita się chlebem, którym dzielili się z nim Polacy w Oświęcimiu. Im zawdzięcza życie i ten chleb niesie nam w podzięce.
No kurna...nogi się pod nami ugięły. Popłakaliśmy się jak bobry. Przełamaliśmy się słoweńskim chlebem i...jakoś tak wyszło, że każdy poszedł do siebie. On do siebie i my do siebie. Nie posiedzieliśmy i nie pogadaliśmy bo było to jak grom z jasnego nieba.
Nockę miałem zarwaną. Ze wzruszenia nie mogłem spać. Rano szukałem gościa ale kamień w wodę.
To moja pierwsza tak wzruszająca przygoda z językiem polskim za granicą.
|
| Ostatnio zmieniony przez kazbar 2013-05-19, 08:08, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
Aulos
weteran

Twój sprzęt: Bürstner Solano na Ducato
Nazwa załogi: SOKOŁY
Pomógł: 2 razy Dołączył: 14 Lut 2007 Piwa: 62/37 Skąd: Kołobrzeg
|
Wysłany: 2013-05-18, 21:58
|
|
|
Myślę Kazek, że dla takich właśnie spotkań, warto podróżować. |
_________________ "Nosiciel nieuleczalnej kamperomanii"
 |
|
|
|
 |
|
|