 |
|
|
Nasza Chorwacja 2010 |
| Autor |
Wiadomość |
Roza
zaawansowany

Twój sprzęt: Fiat Ducato Eura Mobil 770 HB
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomogła: 2 razy Dołączyła: 27 Mar 2010 Piwa: 103/18 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 2010-08-04, 10:13
|
|
|
większość kempingów przyjmuje psy, często za opłatą... znajomi mieli psa ze sobą i nie było problemu... poza tym, że nam się żal biduli robiło...
w Chorwacji poza kempingami NIE STAJEMY. są odważni, ale prawie zawsze policja ich goni.
miejsca oblężone? na kempingu Rozac koło Trogiru, nie było nieznośnego tłoku, w Loviste było kameralnie, na Korculi duży kemping i nie czuło się tłoku. reszty nie piszę, żeby nie uprzedzać faktów z relacji ;-)
we wrześniu będziecie mieli dużo luźniej, a woda jeszcze całkiem ciepła- ZAZDROSZCZĘ |
_________________ "...wszyscy jesteśmy Grekami na wygnaniu..." |
|
|
|
 |
Roza
zaawansowany

Twój sprzęt: Fiat Ducato Eura Mobil 770 HB
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomogła: 2 razy Dołączyła: 27 Mar 2010 Piwa: 103/18 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 2010-08-06, 20:37
|
|
|
Korcula- pozegnanie
wiedzielismy, ze jeszcze tylko jeden dzien na Korculi i bedziemy musieli opuscic goscinne progi tej wyspy: W zwiazku z tym szkoda nam bylo czasu na plazowanie od rana i wybralismy sie do miasta, zeby moc zobaczyc Korcule w pelnym sloncu. Droga do miasteczka wygladala tego dnia troche inaczej...zalana slonecznym blaskiem roslinnosc byla bujna i soczysta.
tak jak wczoraj spotykalismy koty- dzis leniwie wyciagniete i grzejace swoje futra:)
..o! przepraszam:) to nie kotek;) to zdaje sie szarancza- ogromnie sympatyczna!
zjedlismy pyszne lody w lodziarni- a jakze!- Marco Polo:)
a tu dom tego slynnego podroznika, ktory urodzil sie na Korculi:
miasto za dnia jest rownie urokliwe co wieczorem. Uliczki przeswietlone ostrym sloncem, wyszlifowany kamien pod stopami lsni, oslepia...
...jednoczesnie nie baczac na nasze wzruszenia i zachwyt- rownolegle toczy sie zwyczajne zycie w miescie..
...zycie i smierc...
przezywalismy chwile wzruszen i zadumy...
i chwile kiedy podziwialismy ludzka pomyslowowsc:) kazdy skrawek miejsca na wage zlota!
mimo dwoch wedrowek po Korculi- czujemy niedosyt...wiemy, ze musimy tu kiedys wrocic, zeby bez swiadomosci szybkiego powrotu moc bezkarnie przysiadac na kamiennych podestach i chlonac dzwieki, zapachy....grzac twarz w sloncu....
zegnaj Korculo! do zobaczenia!
 |
_________________ "...wszyscy jesteśmy Grekami na wygnaniu..." |
|
|
|
 |
Campmar
doświadczony pisarz

Twój sprzęt: FENDT 510
Nazwa załogi: Campmarki
Dołączył: 04 Sie 2010 Skąd: Okolice Trójmiasta
|
Wysłany: 2010-08-06, 21:52
|
|
|
Super relacja Krajanie.My wybieramy się tam we wrześniu i na pewno skorzystamy z Waszych uwag i wskazówek.
Pozdrowienia z Gdyni |
|
|
|
 |
Camper Diem
Kombatant

Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy Dołączył: 01 Wrz 2007 Piwa: 59/73 Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
|
Wysłany: 2010-08-08, 20:12
|
|
|
jedziemy na Hvar
rankiem spakowaliśmy się i ruszyliśmy w dalszą drogę. najkrótsza trasa z Korculi na Hvar prowadzi promem do miasta Stari Grad, który pływa dwa razy w tygodniu. postanowiliśmy zaoszczędzić 200 zł i wybraliśmy drogę wzdłuż półwyspu Peljesac i drogą nadmorską do Drvenika, i stamtąd promem na Hvar.
najpierw prom do Orebica
żegna nas ostatni korczulański kot...
Korcula pozostaje już tylko wspomnieniem, a wraz z nią przepyszna oliwa i cudowne wino (Posip)
Półwysep Peljesac mijamy szybko, ale staramy się zapamiętać widoki
w Stonie widzieliśmy z okna zabytkowe mury obronne
po drodze kupiliśmy jeszcze w Zamaslinie małże i bez zatrzymywania się, za wyjątkiem tankowania paliwa, dotarliśmy do Drvenika. na prom przyszło nam czekać ok. godziny. to był bardzo dobry czas na lody
prom odpływa tutaj co 1,5 godziny i warto przyjechać wcześniej, bo może zabraknąć miejsca...
na wodzie ujrzeliśmy grupkę wesołych chłopaków płynących na takim oto wynalazku:
odpłynęliśmy uciekając przed burzą rozwijającą się nad lądem. na wyspę nie dotarła
tak prezentuje się Hvar na "dzień dobry"
czekało nas tego dnia jeszcze tylko nieco ponad 50 km po wyspie.
nie wiedzieliśmy, że po krętych, wąskich drogach, z nie najlepszą nawierzchnią, z widowiskowymi przepaściami. oczywiście barierek ochronnych brak ;-)
wyspa na tym odcinku wydaje się dzika, prawie bezludna...
najpierw szukaliśmy dla siebie miejsca na campingach w Jelsie, ale było tak tłoczno i nieprzyjemnie, że mimo zmęczenia postanowiliśmy jechać dalej do miasteczka Stari Grad. tutaj troszeczkę zajęło nam znalezienie campingu Jurjevac, ale w końcu dotarliśmy (N 43 10 55,27 E 16 35 35,95).
pusto, spokojnie, niedrogo...
na kolację musieliśmy poczekać- dokładnie tyle ile trwa przygotowanie 5 kg małży
było smacznie jak zwykle podczas naszych chorwackich wakacji. a później odpoczywaliśmy po ciężkiej, okazało się, podróży |
_________________ Camper Diem! |
|
|
|
 |
Camper Diem
Kombatant

Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy Dołączył: 01 Wrz 2007 Piwa: 59/73 Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
|
Wysłany: 2010-08-13, 05:19
|
|
|
(przepraszam za opóźnienia w publikowaniu, ale praca, dom, praca... czasu na kamperowanie nie ma normalnie)
Vrboska
obudziliśmy się we wspaniałych nastrojach. jedząc śniadanie mieliśmy okazję obserwować małego ptaszka, który skakał po ziemi w pobliżu naszych kamperów. wkrótce przyleciał rodzic, by nakarmić małego, okazało się, szpaka.
zaplanowaliśmy sobie dzisiaj wycieczkę do Vrboskiej, "idyllicznego miasteczka" położonego ledwie kilka km od Starego Gradu (jedyny camping w miasteczku przeznaczony jest wyłącznie dla naturystów), ruszyliśmy więc na przystanek autobusowy.
na autobus musieliśmy trochę poczekać, a mimo wczesnej godziny było już bardzo gorąco. czas się dłużył, ale było nam razem całkiem przyjemnie :-)
mimo naszych obaw przyjechał duży, nowoczesny, klimatyzowany autobus. kupiliśmy u kierowcy bilety (dzieci gratis) i rozpoczęliśmy wycieczkę :-)
ruszyliśmy, by po chwili wyjechać na główną drogę, to tylko kilka kilometrów. nagle, po kilkunastu sekundach skręcamy w prawo. droga staje się węższa, zdaje się, że będziemy objeżdżać wszystkie wioski. kierowca jedzie pewnie- ostro, ale bezpiecznie. czasami ktoś wsiada, bądź wysiada, zwykle ucinając przy tym rozmowę z obsługą. tutaj żyje się inaczej, spokojniej...
nasze zdziwienie budzi fakt, że dojeżdżamy do Jelsy miasteczka położonego kilka km za Vrboską. tutaj przystanek znajduje się w dziwnym miejscu, schowany, nieoznaczony. stoimy kilka minut, bo kierowca z kimś rozmawia. klimatyzacja działa skutecznie, więc jesteśmy spokojni. ruszamy i po kilku minutach dojeżdżamy do celu- jak tu pieknie!
na początek zabawna scena z przechodzącą kobietą- młodsza córka chwyciła ją za rękę i pomaszerowała kilkanaście kroków przekonana, że to mama- dużo śmiechu było. spotkaliśmy później jeszcze tę kobietę i na jej stoisku z lawendą kupiliśmy kilka pamiątek. spacer rozpoczęliśmy od lodów i espresso
w tej restauracji można sobie wybrać rybę albo homara wprost ze stylowego akwarium
Vrboska to dawna wioska rybacka więc musi być kuter :-)
aleja palmowa- jak w każdym prawie nadmorskim chorwackim miasteczku...
spacerowaliśmy ponad godzinę, może dwie... nie zwiedzaliśmy, po prostu spacerowaliśmy.
kusiły nas smaczne pamiątki z Hvaru
snując się leniwie po wąskich uliczkach i zakamarkach miasteczka znaleźliśmy się na placu na wzgórzu, na którym stał XVI-wieczny kościół (twierdza) NMP.
nawiązaliśmy dialog z siedzącymi przed domem miejscowymi kobietami, rybak oferował nam płody morza (niestety nie dowieźlibyśmy ich na camping)- poczuliśmy się jak u siebie. niestety czas szybko mijał i musieliśmy wracać, by zdążyć na autobus.
jeszcze tylko jedno zdjęcie przy okazałej agawie...
na przystanku czekaliśmy bardzo długo, w międzyczasie kupiliśmy miejscowe wino, oliwę i owoce na okołoprzystankowym straganie i... czekaliśmy dalej. autobus nie przyjeżdżał, a w rozkładzie był oznaczony podkreśleniem bez jakiegokolwiek wytłumaczenia... pani z kiosku powiedziała nam, że nie wiadomo czy przyjedzie, ale trzeba czekać. nam się odechciało i poszliśmy do pobliskiego baru. rozsiedliśmy się, zamówiliśmy piwo i... wtedy właśnie przyjechał autobus!!! otworzył drzwi, wyszły może 2 osoby i szybko jak na tutejsze standardy zamknął je i odjechał. nie zdążylibyśmy na niego nawet porzucając pełne jeszcze prawie szklanki piwa.
karta dań bardzo stylowa, a menu bogate.
zamówiliśmy oczywiście dania z owocami morza, smacznie przyrządzone i gustownie podane.
najlepsza była zupa-krem krewetkowa, gęsta z dużą krewetką włożoną dla ozdoby.
spaghetti równie wspaniałe, chociaż ja nie przepadam za sosem pomidorowym do frutti di mare, a w dodatku bezczeszczę je parmezanem ;-)
risotto nie miało sobie równych- każde z nas do teraz je wspomina :-)
nawet omlet bardzo nam smakował, bo mamy zwyczaj, że każde z naszej czwórki wyjada sobie z talerzy. zwykle zamawiamy różne potrawy, by skosztować jak najwięcej specjałów
ceny umiarkowane jak na słoneczne południe Europy, obsługa wyśmienita. mieliśmy trochę czasu do planowanego odjazdu kolejnego autobusu, więc troszeczkę jeszcze pospacerowaliśmy.
zdjęcia na osiołku
plac zabaw w upalne południe(!)
chodzenie w tej temperaturze było bardzo męczące, więc każdy murek dobry, by przysiąść ;-)
jeden z popularniejszych w Chorwacji samochodów
idziemy na przystanek. stoiska wokół opustoszały, bo...
tutaj łatwiej zrozumieć znaczenie słowa sjesta :-)
autobus przyjechał punktualnie, tym razem mniejszy, niemniej jednak tłumu nie było. i znów jechaliśmy krętymi dróżkami Hvaru, całe szczęście klimatyzacja działała w miarę sprawnie. nadmienić trzeba, że przystanki w Chorwacji są czasami bardzo oryginalne, schowane, nie zawsze wyraźnie oznaczone. pętla autobusowa to nie zawsze pętla, często autobus musi wykonywać karkołomne manewry, żeby zawrócić
7 km w linii prostej i 35 min jazdy... Stari Grad, jesteśmy w domu :-)
wino, oliwa... bardzo oryginalny słup reklamowy
gorąco, do przejścia niecały kilometr, ale i tak konieczne były krótkie przerwy
i po wycieczce- wchodzimy na kemping
 |
_________________ Camper Diem! |
|
|
|
 |
Daniel Stus
doświadczony pisarz Dod

Twój sprzęt: Rimor Kayak Ford Transit 2.5D 94r
Nazwa załogi: Basia & Daniel
Dołączył: 29 Mar 2010 Piwa: 4/7 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 2010-08-13, 10:39
|
|
|
| A byliście po drugiej stronie gór od strony otwartego morza ? Zavala, Sv Nedjelja, Ivan Dolac, tam też jest fantastycznie. We Vrisniku jest restauracja w której podają dania " iz pod peke " |
_________________ Dod
 |
|
|
|
 |
tommator
doświadczony pisarz

Twój sprzęt: FIAT DUCATO Chausson 1.9tdi
Nazwa załogi: MTAF
Dołączył: 07 Mar 2009 Piwa: 6/2 Skąd: Bielsko-Biała
|
Wysłany: 2010-08-13, 18:41
|
|
|
| affa napisał/a: | | w Stonie widzieliśmy z okna zabytkowe mury obronne |
Byliśmy w STONIE w 1996 roku zaraz po wojnie. Pamiętam do dziś piękne mury obronne a w środku zrównane z ziemia miasteczko Obok miasteczka stało przyczepowe "nowe miasteczko" odgrodzone od drogi wojskowymi siatkami maskującymi przyozdobionymi różnymi wojskowymi akcesoriami...pasy z amunicją, chelmy itp. W ocalałej knajpce na nadbrzeżu zamówiliśmy małże z wody..były by super gdyby tylko kelner nie wmusił w każdego z nas szklaneczki Rakiji bueeee! (taki miły lokalny zwyczaj...dobrze że bezpłatnie !) |
_________________ Pozdrawiają Tom, Meg Tola i Pola |
|
|
|
 |
tommator
doświadczony pisarz

Twój sprzęt: FIAT DUCATO Chausson 1.9tdi
Nazwa załogi: MTAF
Dołączył: 07 Mar 2009 Piwa: 6/2 Skąd: Bielsko-Biała
|
Wysłany: 2010-08-13, 18:57
|
|
|
Super relacja, nam też się w tym roku przez chwilę Ckniło za chorwacją by camper i już PRAWIE skręciliśmy na południe....niestety analiza temperaturowa oraz finansowa ostudziły nasze zapały.
Co do podróżowania autobusem to chcąc zakosztować lokalnego kolorytu, pojechaliśmy raz miejscowym PKSem z Orebica do Dubrovnika.........do dziś wspominamy z rozrzewnieniem :
+ zepsutą klimatyzację w autobusie bez otwieranych okien
+ jazdę bez trzymanki w wykonaniu chorwackiego mistrza kierownicy autobusowej
+ wymiotującego chorwackiego staruszka na przednich siedzeniach
+ paniczne opuszczenie autobusu w połowie drogi przez nie uodpornionych niemieckich turystów
Ale najlepiej wspominamy PIEKNY DUBROWNIK ! |
_________________ Pozdrawiają Tom, Meg Tola i Pola |
| Ostatnio zmieniony przez tommator 2010-08-14, 15:56, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
Camper Diem
Kombatant

Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy Dołączył: 01 Wrz 2007 Piwa: 59/73 Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
|
Wysłany: 2010-08-14, 13:04
|
|
|
| Daniel Stus napisał/a: | | A byliście po drugiej stronie gór od strony otwartego morza ? Zavala, Sv Nedjelja, Ivan Dolac |
niestety... czas ograniczony
a dojazd kamperem jest możliwy?
nie mamy Hvaru w planach, tyle jeszcze miejsc czeka, ale kto wie, może zmienimy zdanie i powtórzymy? |
_________________ Camper Diem! |
|
|
|
 |
Daniel Stus
doświadczony pisarz Dod

Twój sprzęt: Rimor Kayak Ford Transit 2.5D 94r
Nazwa załogi: Basia & Daniel
Dołączył: 29 Mar 2010 Piwa: 4/7 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 2010-08-17, 15:07
|
|
|
Trzeba z Pitve do Zavali przejechać przez tunel. Jakieś 6 lat temu nie było w nim oświetlenia a my ( ja i żona) byliśmy tam rowerami i stał przed nim znak zakazu dla rowerów i pieszych. Przejazd odbywał się na zmianę w/g świateł. Już chcieliśmy zrezygnować gdy z tunelu wyjechał facet na wyścigówce, więc rowery w garść i na piechotę w światłach aut. Trwało to jakieś 45 min bo każda zmiana świateł to lekki strach i przytulanie się do ściany, ale warto było. Jazda po drugiej stronie i miejscowości są fantastyczne. Powrót mieliśmy łatwiejszy bo poprosiliśmy Holendra który stał przy wjeździe jako pierwszy o puszczenie nas w tunel w jego reflektorach . Przejazd trwał już tylko 10 min , a my mogliśmy zobaczyć w świetle całe wnętrze i komory pośrednie. Przez tunel przejeżdżały też półciężarówki, więc kamper chyba też da radę. Wiem, że w Ivan Dolacu jest kemping. |
_________________ Dod
 |
|
|
|
 |
Camper Diem
Kombatant

Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy Dołączył: 01 Wrz 2007 Piwa: 59/73 Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
|
Wysłany: 2010-08-17, 18:47
|
|
|
Daniel,
przez tunel kamperem nie przejedziesz. wedle informacji z netu dopuszczalna wysokość i szerokość 2m.
można dojechać jadąc nową drogą w kierunku Hvaru i potem odbijając w lewo, ale droga podobno szutrowa, nie wiem czy bezpieczna.
wiesz? będę musiał wrócić na Hvar |
_________________ Camper Diem! |
|
|
|
 |
Daniel Stus
doświadczony pisarz Dod

Twój sprzęt: Rimor Kayak Ford Transit 2.5D 94r
Nazwa załogi: Basia & Daniel
Dołączył: 29 Mar 2010 Piwa: 4/7 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: 2010-08-18, 11:37
|
|
|
Ja miałem być w tym roku 3ci raz i jak zwykle we Vrbosce. Najpierw był namiot, potem przyczepa , no a teraz kamper. Nie wypaliło i byliśmy na Paszmanie i Pagu. Relacja będzie póżniej jak już się otrząsnę z pourlopowej depresji. (Chciałoby się natychmiast wrócić w to piękne miejsce) |
_________________ Dod
 |
|
|
|
 |
Camper Diem
Kombatant

Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy Dołączył: 01 Wrz 2007 Piwa: 59/73 Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
|
Wysłany: 2010-08-18, 14:41
|
|
|
| Daniel Stus napisał/a: | | Ja miałem być w tym roku 3ci raz i jak zwykle we Vrbosce |
my niestety nie jesteśmy naturystami |
_________________ Camper Diem! |
|
|
|
 |
Camper Diem
Kombatant

Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy Dołączył: 01 Wrz 2007 Piwa: 59/73 Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
|
Wysłany: 2010-08-18, 21:15
|
|
|
ciąg dalszy...
Stari Grad
na campingu pojawiła się jeszcze jedna polska załoga - Endi z Kołobrzegu z rodziną
w drodze na autobus do Vrboskiej zrobiliśmy w miasteczku kilka zdjęć. za dnia uliczki w Starim Gradzie są puste. czasem tylko jakiś tubylec przemknie na rowerze, miejscowa kobieta wyjdzie po zakupy
reklama dźwignią handlu
wielką przyjemność sprawiało nam zaglądanie do ogródków w Starim Gradzie. egzotyczna roślinność nieodmiennie nas zachwyca
na terenie campingu dzieci miały dobre warunki do jazdy rowerem
jednak więcej uciechy dał im przejazd rowerem na plażę
sama plaża nie była zbyt ładna, ale radość z kąpieli nieziemska - jak to w Chorwacji :-)
gdy szliśmy na wieczorny spacer nasze panny jednym gestem wpasowały się w miejscowy koloryt- każda wpięła sobie za ucho krwistoczerwony kwiat
tutaj też mieliśmy szczęście do kotów
wchodząc w zaułki Starego Miasta jeszcze bezludnego o tej porze nie wiedzieliśmy, że będzie nam dane zobaczyć jak miasto budzi się z letargu
Stari Grad, którego historia sięga 384 roku przed Chrystusem okazał się przepiękny, a piękniał i ożywał tym mocniej im niżej słońce chowało się za horyzont
jedna z kawiarenek oferowała bezpłatny dostęp do internetu dla klientów. przysiedliśmy w niej, zdążyliśmy wysłać email do rodziny i dziewczynki zrobiły się senne. musieliśmy wracać na kemping, żegnał nas kot
 |
_________________ Camper Diem! |
|
|
|
 |
jury
zaawansowany

Twój sprzęt: N-126 za Lancia Ypsilon
Pomógł: 1 raz Dołączył: 20 Lis 2009 Piwa: 3/2 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2010-08-21, 18:56
|
|
|
Alfa to jest piękna relacja ale!!!!
Tam ci się przy jednym zdjęciu zakradł błąd przy opisie tego owada.
To nie szarańcza a CYKADA której granie słyszałes co wieczór |
_________________
 |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do ulubionych Wersja do druku
|
|