Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
SPEŁNIONY SEN O BARCELONIE
Autor Wiadomość
salut 
weteran


Twój sprzęt: FreeTec 628G
Nazwa załogi: SALUCIKI
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 17 Paź 2010
Piwa: 102/3
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-10-19, 21:11   SPEŁNIONY SEN O BARCELONIE

SPEŁNIONY SEN O BARCELONIE
(zawarte poniżej opinie i spostrzeżenia wynikają wyłącznie z naszych osobistych wrażeń i nie należy ich traktować jako jedynie słusznych)

„To był sen, piękny sen w Barcelonie, w Sant Andre…” – nuciłam słowa przeboju jadąc ulicami Warszawy w jesienny pochmurny dzień. Bardzo podobała mi się ta piosenka, ale nie wiedziałam jeszcze wtedy, że to Barcelona opanuje mój umysł i duszę. Potem przy niedzielnym obiedzie obejrzałam na jednym z podróżniczych kanałów film o zwiedzaniu Katalonii i Barcelony. Zobaczyłam niesamowite wnętrze katedry Sagrada Familia, piękne plaże i surrealistyczny dom Salvadora Dali. I już wiedziałam – wakacje w Katalonii.
Oznajmiłam ten plan swojemu mężowi, który mało co nie spadł z kanapy, na której jak zwykle siedział i spytał : „Czy ty wiesz jak to jest daleko ? „
Odparłam: „To jest bliżej niż Nordkapp, na którym byliśmy” .
Tego argumentu nie dało się obalić i tak w ciągu zimowo-wiosennych tygodni powstawał plan wyjazdu, a towarzyszyły temu intensywne poszukiwania kampera, którego chcieliśmy kupić. Wreszcie w maju staliśmy się posiadaczami Forda, dokonaliśmy w nim niezbędnych inwestycji i w połowie lipca wyruszyliśmy na spotkanie ze słoneczną Katalonią i magiczną Barceloną.
Na początek trochę informacji organizacyjnych i przydatnych adresów noclegowych.
Termin wyprawy od 12 lipca do 3 sierpnia 2013.
Uczestnicy:
Salut – czyli mój mąż, zwany też dalej Tatą, jako nieoceniony kierowca domku na kółkach, z nieodłącznym aparatem fotograficznym, dzięki któremu powstała bogata dokumentacja wizualna miejsc i ludzi.
Salutowa – czyli autorka niniejszej relacji, przewodniczka i organizatorka kamperowego ogniska domowego.
Ania – czyli nasza już 11-letnia córka, fanka kąpieli basenowych i morskich, zbieraczka wszelkiego rodzaju muszli (poza klozetowymi) i fascynatka barcelońskiej katedry Sagrada Familia.
I oczywiście ten czwarty – camper Ford Transit, który nie nawalił ani razu, zarówno na niemieckich trzypasmowych autostradach jak i na krętych drogach w hiszpańskich Pirenejach.
Przebyta trasa:
12-14 lipca przejazd na trasie Warszawa-Niemcy-Francja (po drodze zwiedzanie Strasburga, kamiennego pałacu w Hauterives i krótkie plażowanie w Sete)
15 lipca przejazd Sete-Carcassone (zwiedzanie twierdzy)
16 lipca przejazd z Carcassone przez Andorrę i wjazd do Hiszpanii
17 lipca zwiedzanie klasztoru Montserrat i przejazd na camping 3 Estrellas pod Barceloną
18-27 lipca pobyt na campingu pod Barceloną, plażowanie i zwiedzanie Barcelony
28 lipca przejazd z Barcelony na Półwysep Roses, camping Laguna przy miejscowości Empuriabrava
29-30 lipca pobyt na campingu Laguna, zwiedzanie Empuriabrava
31 lipca przejazd z campingu Laguna do Figueres, potem do Portlligat (zwiedzanie domu Salvadora Dali) i wjazd do Francji
1-3 sierpnia przejazd Francja-Niemcy-Warszawa czyli powrót do domu.

Przydatne adresy noclegowe:
1. Francja – generalnie polecam parkingi przy autostradach w tej części Francji zarządzanych przez firmę APRR; są oddzielone od autostrady wysokimi nasypami, a więc nie słychać szumu samochodów i są dobrze wyposażone - oprócz toalet, w bezpłatne prysznice z ciepłą wodą. Nocowaliśmy na jednym z nich w okolicach Romange (GPS: N 47 08 56.94 E 5 35 01.65)
2. Francja Carcassone – niedaleko wejścia do twierdzy (ok 10 minut pieszo) jest duży parking dla kamperów i autokarów, płatny od 8.00 do 20.00 w tym pierwsza godzina gratis, od 1 do 6 godzin 5 Eur, każda następna godzina to 1 Eur; ponieważ w nocy parking jest bezpłatny to postój od ok. 18.00 do 9.45 następnego dnia kosztował nas tylko 5 Eur (opłata w automacie); są toalety oraz możliwość zlania szarej wody i pobrania czystej.
3. Francja Sete – parking przy plaży dla kamperów GPS: N 43st.22'02,1" E 003st.36'57,3".
4. Hiszpania camping Gran Sol w Montferrer, niedaleko granicy z Andorrą ( GPS :N 42 20.50.5 E 1 25 56.4); bezpłatny dostęp do internetu, mały basen, za kampera 10,80 Eur, dorosły 5,60 Eur, dziecko 5,20 Eur; czyste sanitariaty.
5. Camping 3 Estrellas koło lotniska w Barcelonie (GPS: N 41.272573414770434 E 2.0425450801849365) - duże parcele, część z drzewami, duży basen, ale z małą ilością leżaków; ładna piaszczysta plaża i czyste morze; pomimo sporej ilości anten dostęp do WiFi praktycznie tylko koło recepcji i koło supermarketu (płatny); czyste duże sanitariaty. Jedyną wadą campingu jest bliskość lotniska i latające prawie non stop duże i głośne samoloty. Po dziesięciu dniach pobytu mieliśmy rozkład lotów w małym palcu i mogliśmy zostać ekspertami lotniczymi w niejednej komisji. Camping jest idealny dla chcących połączyć zwiedzanie Barcelony z odpoczynkiem na plaży i na basenie. W najbliższej okolicy brak sklepów (my przynajmniej nie znaleźliśmy), a więc jest się zdanym na zakupy w supermarkecie na campingu, albo na przywożenie zakupów z Barcelony. Ceny w sklepie na campingu nie są jednak bardzo wygórowane w porównaniu do cen w małym Carrefurze w centrum Barcelony.
Dojazd do Barcelony: w odległości ok. 10 minut pieszo wzdłuż autostrady jest przystanek autobusowy, z którego co ok. 20 minut odjeżdżają dwa autobusy (L94 i L95) do centrum miasta. W stronę Barcelony kursują od 6.35 do 21.55, powrotne od 7.10 do 22.50. Ostatnim przystankiem jest Plac Catalunya , gdzie można przesiąść się do różnych linii metra lub miejskich autobusów. Można wysiąść też wcześniej na Placu Hiszpańskim, tam gdzie znajduje się arena i magiczna fontanna. Autobus do PL. Catalunya jedzie ok. 40 minut w zależności od ruchu w mieście. Bilet jednorazowy za 2 Eur można kupić u kierowcy, natomiast w Barcelonie w automacie na stacji metra lepiej jest kupić bilet 10 przejazdowy za 9,80 Eur, który też jest ważny na ten autobus. Najlepiej jest kupić bilet kilkudniowy lub rodzinny, ale o tym dowiedzieliśmy się za późno. Na jeden 10 przejazdowy bilet można jechać przez 75 minut różnymi środkami transportu, byle by nie zmieniać przewoźnika. Jadąc autobusem z campingu 40 minut można jeszcze na tym samym bilecie przejechać metrem lub autobusami miejskimi w różne miejsca Barcelony. Na campingu nie trzeba deklarować długości pobytu, jest się tyle ile ma się ochotę i po prostu przy wyjeździe płaci się za pobyt. Parcele wybiera się samemu. Ze względów widokowych bardzo fajne są miejsca dla kamperów przy samej plaży, ale są bardzo nasłonecznione.
6. Camping Laguna na Półwyspie Roses,w Castello D’Empuries, obok miejscowości Empuriabrava (GPS: N 42 23 7119 E 03 12 1334) – duży, z bezpośrednim dostępem do morza, kompleks 3 basenów, duże i czyste sanitariaty, stanowiska dla kamperów, place zabaw.

DSC_0356.JPG
camping w Barcelonie
Plik ściągnięto 8133 raz(y) 212,06 KB

DSC_0457.JPG
kolejny samolot nad campingiem
Plik ściągnięto 8133 raz(y) 111,54 KB

DSC_0357.JPG
Droga na przystanek
Plik ściągnięto 8133 raz(y) 208,13 KB

DSC_0468.JPG
Plaża przy campingu
Plik ściągnięto 8133 raz(y) 161,9 KB

DSC_0818.JPG
Basen
Plik ściągnięto 8133 raz(y) 180,26 KB

DSC_0825.JPG
Wariacje na basenie
Plik ściągnięto 8133 raz(y) 238,34 KB

DSC_0829.JPG
Relaks na basenie
Plik ściągnięto 8133 raz(y) 208,98 KB

DSC_1002.JPG
Można i tak !
Plik ściągnięto 8133 raz(y) 242,13 KB

DSC_1016.JPG
Walka z falami
Plik ściągnięto 8133 raz(y) 181,26 KB

DSC_1021.JPG
Odpoczynek
Plik ściągnięto 8133 raz(y) 192,56 KB

_________________
I don't need Google, my wife knows everything !!!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
salut 
weteran


Twój sprzęt: FreeTec 628G
Nazwa załogi: SALUCIKI
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 17 Paź 2010
Piwa: 102/3
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-10-19, 21:23   

Głównym naszym celem była Barcelona, ale po drodze do niej i z powrotem zobaczyliśmy kilka ciekawych miejsc, o których chciałabym opowiedzieć.

„Dobro dosli !” czyli jak Parlament Europejski w Strasburgu przywitał Chorwację w gronie członków Unii Europejskiej.

Pierwszy krótki przystanek na trasie z Warszawy do Barcelony był w Strasburgu, francuskim mieście położonym przy granicy niemiecko-francuskiej. Na pytanie z czym kojarzy się Wam Strasburg najczęściej pewnie padłaby odpowiedź – „No z Unią Europejską”, „ Tam są jakieś ważne instytucje UE”, a bardziej zorientowani powiedzieliby „ Tam znajduje się siedziba Parlamentu Europejskiego, Rada Europy i Europejski Trybunał Praw Człowieka.” I ta ostatnia odpowiedź byłaby najwyżej punktowana – jak w słynnej Familiadzie. My chcieliśmy zobaczyć gmach Parlamentu Europejskiego i po wykonaniu kilku objazdów wokół tego budynku, udało nam się w końcu zaparkować w uliczce na miejscu przeznaczonym dla autobusów turystycznych (kamper to prawie autobus, a na pewno turystyczny) i zobaczyć Parlament z bliska. To wielkich okrągły gmach, z „dziurą w środku”, a na środku dziedzińca stoi kula ziemska – dzieło i dar artystów z Wrocławia. Inny polski akcent, oczywiście poza powiewającą na jednym z masztów polska flagą, to właśnie te maszty flagowe wykonane w Stoczni Gdańskiej. Ach jak nas rozpierała ta nasza polska duma narodowa ! Dominującym akcentem gmachu były napisy i plakaty witające Chorwację w gronie członków ( od 1 lipca, a więc to była świeża sprawa) na czele z tym słynnym „Dobro dosli !”, który to zwrot niezmiennie wywołuje u mnie radosny nastrój.

Ale wracając do wspomnianej wyżej Familiady – czas na żenujący dowcip prowadzącego (nomen omen ciekawa zbieżność mi wyszła Strasburg i Strasburger): „ Z czego oprócz siedziby instytucji Unii Europejskiej znany jest jeszcze Strasburg ? Prawidłowa odpowiedź : „Z szyn tramwajowych umiejscowionych na trawnikach i bardzo długich tramwajów”. Zarówno szyny jak i tramwaje bardzo zafascynowały Tatę, czego dowodem były liczne ich zdjęcia, ale w trosce o wytrzymałość czytelnika zamieszczam tylko dwa.

I wreszcie Strasburg to przepiękna starówka, poprzecinana kanałami, którą niestety widzieliśmy tylko z okien kampera, bo czas nas naglił i chcieliśmy przejechać jeszcze paręset kilometrów na południe. Ale gdybyście mieli kiedyś na swojej trasie Strasburg, to polecam przeznaczyć na niego co najmniej pół dnia.

W czasie jazdy na kilku kolejnych stacjach benzynowych szukaliśmy alkomatu wymaganego przez francuską policję. Nigdzie nie było. Na jednej z stacji spotkaliśmy Polaka kierowcę tira i zapytaliśmy go o te alkomaty. Odpowiedział, że on też nie ma, ale od Polaków podobno policja ich nie wymaga. Trochę uspokojeni pojechaliśmy dalej.

DSC_0167.JPG
Parlament
Plik ściągnięto 8113 raz(y) 221,66 KB

DSC_01721.jpg
Dziedziniec Parlamentu
Plik ściągnięto 8113 raz(y) 150,91 KB

DSC_0168.JPG
polski akcent
Plik ściągnięto 8113 raz(y) 161,51 KB

DSC_0161.JPG
tramwaj w Strasburgu
Plik ściągnięto 8113 raz(y) 183,32 KB

DSC_0166.JPG
tramwaj
Plik ściągnięto 8113 raz(y) 198,29 KB

DSC_0185.JPG
starówka
Plik ściągnięto 8113 raz(y) 223,1 KB

DSC_0198.JPG
starówka
Plik ściągnięto 8113 raz(y) 212,55 KB

DSC_0202.JPG
starówka
Plik ściągnięto 8113 raz(y) 214,44 KB

DSC_0205.JPG
starówka
Plik ściągnięto 8113 raz(y) 218,54 KB

DSC_0213.JPG
lyon
Plik ściągnięto 8113 raz(y) 142 KB

_________________
I don't need Google, my wife knows everything !!!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
salut 
weteran


Twój sprzęt: FreeTec 628G
Nazwa załogi: SALUCIKI
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 17 Paź 2010
Piwa: 102/3
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-10-19, 21:35   

Idee fixe francuskiego listonosza czyli kamienny pałac w Hauterives

Na pewno w trakcie swoich wypraw widzieliście różne pałace w Polsce i na świecie. My też widzieliśmy, poczynając od….Pałacu Kultury i Nauki w naszym mieście, przez pałac wersalski i parę innych. Ale czy widzieliście pałac nazwany Pałacem Idealnym, z francuska Palais Idéal ?
Jest we Francji na południe od Lyonu mała miejscowość o trudnej nazwie Hauterives. Na przełomie XIX i XX wieku żył w niej niejaki Ferdinand Cheval, który był listonoszem. Dostarczanie listów nie było jednak pasją jego życia tylko zwyczajnym zarobkowaniem, więc znalazł sobie inną pasję, powiedziałabym nawet, że idee fixe. Postanowił wybudować idealny pałac z kamienia. W tym celu przez 33 lata (1879-1912) w czasie swoich codziennych objazdów zbierał kamienie i budował pałac – niepodobny do czegokolwiek. Mieszają się w nim elementy egipskie, rzymskie, azteckie i czort wie jeszcze jakie. Wnętrze zdobią liczne maksymy i rady Chevala, ale z uwagi na brak znajomości języka francuskiego nie jestem w stanie żadnej przytoczyć. W ten sposób Cheval rozsławił swoje imię i nazwę swojej miejscowości.

Palais Idéal du Facteur Cheval (GPS: N 45 15.314 E 5 01.624) znajduje się blisko centrum Hauterives, parking bezpłatny. Pałac czynny jest codziennie od 9.30 do 19.00, bilet wstępu kosztuje 5,80 Eur, ulgowy do 16 lat 4,10 Eur . Na jego zwiedzanie wystarczy ok 1 h.
A jak wygląda – tego się nie da opisać, to trzeba zobaczyć na zdjęciach poniżej, a najlepiej w rzeczywistości.

Po objerzeniu kamiennego pałacu pojechaliśmy jeszcze ok.3,5 km za miasteczko w kierunku Labiryntów Hauterives. Jest to połączenie mini parku dinozaurów z możliwością błądzenia wśród czterech labiryntów o różnym stopniu trudności, wykonanych z różnych roślinek. Jest labirynt lawendowy (niski i bardzo łatwy),glicyniowy, cyprysowy i jeszcze jeden, ale nie wiem z czego. Salut odmówił błądzenia po jakiś krzaczorach i stwierdził, że woli sobie uciąć drzemkę przed dalszą jazdą. Racja – wypoczęty kierowca jest nieoceniony. W związku z tym ja z Anią wyruszyłyśmy na labiryntową przygodę same. Bilet wstępu kosztuje 10 Eur, ulgowy 8,50 Eur, parking bezpłatny. Weszłyśmy dzielnie do labiryntu cyprysowego i po wykonaniu wielu, wielu okrążeń udało nam się szczęśliwie wyjść, choć były momenty, w których wydawało nam się, że zostaniemy tam już na zawsze. Przy wyjściu córka otrzymała gratisa – plakat z dinozaurami.

DSC_0220.JPG
Hauterives
Plik ściągnięto 8126 raz(y) 205,23 KB

DSC_0223.JPG
Idealny Pałac z kamienia
Plik ściągnięto 8126 raz(y) 218 KB

DSC_0224.JPG
Idealny Pałac z kamienia
Plik ściągnięto 8126 raz(y) 222,61 KB

DSC_0226.JPG
Bogactwo form
Plik ściągnięto 8126 raz(y) 203,91 KB

DSC_0229.JPG
Brak słów
Plik ściągnięto 8126 raz(y) 219,13 KB

DSC_0230.JPG
Idealny Pałac z kamienia
Plik ściągnięto 8126 raz(y) 233,64 KB

DSC_0234.JPG
Idealny Pałac z kamienia
Plik ściągnięto 8126 raz(y) 196,39 KB

DSC_0235.JPG
Idealny Pałac z kamienia
Plik ściągnięto 8126 raz(y) 224,5 KB

IMG_2169.JPG
Wejście do labiryntu
Plik ściągnięto 8126 raz(y) 104,48 KB

IMG_2175.JPG
Wyjście z labiryntu
Plik ściągnięto 8126 raz(y) 123,68 KB

_________________
I don't need Google, my wife knows everything !!!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
@ndrzej 
weteran


Twój sprzęt: Bürstner t 620 harmony 2000 r.
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 29 Lip 2007
Piwa: 100/141
Skąd: Piaseczno
Wysłany: 2013-10-19, 21:58   

Czytam z wielkim zainteresowaniem. Zwłaszcza, że z półwyspu Iberyjskiego wróciliśmy przed kilkoma dniami.
Jeśli można doprecyzować warunki pobytu na kempingu "Tres Estrelas" pod Barceloną. Byliśmy tam dwukrotnie - w ubiegłym i w tym roku. Samoloty, podobnie jak na każdym większym lotnisku (również w Warszawie) startują i lądują z różnych kierunków. W ubiegłym roku trochę nam przeszkadzały lądując znad morza, blisko kempingu. W tym roku lądowanie odbywało się za autostradą, tak że w ogóle nie było ich słychać. Rok temu dokuczały nam też odgłosy strzałów odstraszających ptaki z pobliskich pól. W tym roku tego nie było! :)
Zakupy robiliśmy w Gavie, kilka kilometrów od kempingu, gdzie dojeżdżaliśmy z kempingu rowerami biegnącą wśród pól asfaltową drogą. W Gavie zaopatrywaliśmy się również w paliwo w cenie niższej niż wszędzie o ok. 15 centów za litr.

Czekamy z Joanną na c.d.
_________________
Nie wystarczy dużo wiedzieć, żeby być mądrym!
Heraklit
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
fortero 
trochę już popisał


Twój sprzęt: FIAT DUCATO KNAUS SPORT TI 650 MG
Nazwa załogi: Joanna i Rafał
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 04 Sty 2009
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-10-19, 21:59   

pięknie Hiszpania najpiękniejsze wakacje i najciekawszy kierunek do spędzania super to oczywiście moje zdanie
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
GregdeWal 
stary wyga


Twój sprzęt: ALIELIDOMEK IV - Globebus I2
Nazwa załogi: GA2E
Dołączył: 08 Kwi 2011
Piwa: 50/45
Skąd: Cieszyn
Wysłany: 2013-10-20, 08:31   

Fajny początek relacji... Stawiam i piwko i pozdrawiam :spoko
_________________
Navigare necesse est, vivere non est necesse

Historia ALIDOMKU I
Wypociny nałogowca
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
salut 
weteran


Twój sprzęt: FreeTec 628G
Nazwa załogi: SALUCIKI
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 17 Paź 2010
Piwa: 102/3
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-10-20, 09:03   

@ndrzej napisał/a:
W ubiegłym roku trochę nam przeszkadzały lądując znad morza, blisko kempingu. W tym roku lądowanie odbywało się za autostradą, tak że w ogóle nie było ich słychać. Rok temu dokuczały nam też odgłosy strzałów odstraszających ptaki z pobliskich pól. W tym roku tego nie było! :)
Zakupy robiliśmy w Gavie, kilka kilometrów od kempingu, gdzie dojeżdżaliśmy z kempingu rowerami biegnącą wśród pól asfaltową drogą. W Gavie zaopatrywaliśmy się również w paliwo w cenie niższej niż wszędzie o ok. 15 centów za litr.

Czekamy z Joanną na c.d.



Co do samolotów to mielismy mniej szczęścia :) większość startów odbywała się w kierunku kempingu, ale za to nikt nie strzelał
Do Gavy nie wybralismy się bo zniechęcił nas brak sensownego wyjazdu z kempingu /albo przez plażę, albo wąską scieżką wzdłuz autostrady/
c.d. oczywiscie nastapi wkrótce
:spoko :spoko
Ela
_________________
I don't need Google, my wife knows everything !!!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
salut 
weteran


Twój sprzęt: FreeTec 628G
Nazwa załogi: SALUCIKI
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 17 Paź 2010
Piwa: 102/3
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-10-20, 09:04   

GregdeWal napisał/a:
Fajny początek relacji... Stawiam i piwko i pozdrawiam :spoko


Grzesiu dziękuję za piwko, nie oddam go męzowi !
Pozdrawiam, Ela
:spoko
_________________
I don't need Google, my wife knows everything !!!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
salut 
weteran


Twój sprzęt: FreeTec 628G
Nazwa załogi: SALUCIKI
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 17 Paź 2010
Piwa: 102/3
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-10-20, 20:41   

Morza szum, ptaków śpiew, cicha plaża …w Sete

Po doznaniach estetycznych w Hauterives i doznaniach z lekką domieszką adrenaliny w labiryntach, skierowaliśmy naszego kampera do Sete na polecony przez jednego z członków Campertemu postój przy plaży. Sete to miejscowość położona na grobli w Zatoce Lwiej Morza Śródziemnego. Grobla to wielokilometrowy pas plaż, a przy nich parkingi, z tym, że wszystkie z ograniczonym tylko dla samochodów osobowych wjazdem ( nie da się wcisnąć kampera pod poprzeczkę). Ale jest jeden parking (ten właśnie polecony na Camperteamie) dla takich wysokich samochodów. I znaleźliśmy go (namiary GPS na wstępie relacji) i nawet było miejsce – jedno, ostatnie, aczkolwiek poza wyznaczonymi stanowiskami – po prostu na drodze dojazdowej do parkingu. Ustawił nas tam jeden z zadomowionych na dłużej. Wieczór uatrakcyjnił nam pokaz fajerwerków w Sete widoczny z parkingu – to przecież był 14 lipca czyli święto narodowe Francji. Jakaś grupka młodzieży odpaliła też fajerwerki na plaży. Następnego dnia przedpołudnie spędziliśmy na przepięknej piaszczystej i niezatłoczonej plaży w Sete. Morze jest tam bardzo ciepłe i bardzo czyste – widać dno, żadnych kamieni ani wodorostów. Z tej plaży zebrałam z córką ogromną kolekcję fantastycznych muszli, która byłaby jeszcze większa gdyby nie spotkanie „oko w oko” z małym żywym krabem pływającym w wodzie. Czy wiecie jak trudno jest uciekać w morzu po piaszczystym dnie ? My wiemy. Po obiadku wyruszyliśmy do następnego celu naszej wycieczki czyli do Carcassonne.

Średniowieczna twierdza Carcassonne czyli jak komercja przesłania historię

Carcassone to największy w Europie średniowieczny kompleks urbanistyczny. Składa się z dwóch części: Cite to ufortyfikowane górne miasto otoczone podwójnym pierścieniem murów obronnych z bramami, w tym okazałą Bramą Nabonese, barbakanem i 53 basztami oraz dolnego miasta La Ville Basie. Na terenie Cite znajduje się dość ładna Bazylika Saint –Nazaire.
Nam spacer po górnym mieście zajął tylko ok 1,5 h, bo byliśmy tym miejscem rozczarowani – komercja czyli sklepy i restauracje przesłaniają średniowieczne mury i psują atmosferę. Największe wrażenie na naszej córce zrobił sklep z niezliczoną ilością różnego rodzaju żelków, sprzedawanych na wagę – we wszystkich znanych kolorach, wielu smakach i w rozmaitych kształtach, np. truskawek. Oczywiście nie obyło się bez nabycia małej torebeczki.
Może nasze rozczarowanie było spowodowane tym, że w ubiegłym roku widzieliśmy dwa miejsca, które pomimo handlowych punktów nie zatraciły swojego uroku i naprawdę zrobiły na nas wrażenie – klasztor Mont Saint Michel we Francji i miasteczko na drodze romantycznej w Niemczech Rothenburg ob der Tauber. Dlatego ani nie odradzamy ani nie polecamy Carcassone – to sprawa indywidualna.

c.d.n
:spoko :spoko

DSC_0236.JPG
Sete
Plik ściągnięto 8047 raz(y) 208,15 KB

DSC_0237.JPG
Sete
Plik ściągnięto 8047 raz(y) 217,94 KB

DSC_0238.JPG
Sete
Plik ściągnięto 8047 raz(y) 213,13 KB

DSC_0239.JPG
Parking w Sete
Plik ściągnięto 8047 raz(y) 195,85 KB

DSC_0243.JPG
Zelki w Carcassone
Plik ściągnięto 8047 raz(y) 230,84 KB

DSC_0245.JPG
Dla Kolegi z Gdańska
Plik ściągnięto 8047 raz(y) 193,53 KB

DSC_0246.JPG
Carcassone
Plik ściągnięto 8047 raz(y) 239,98 KB

DSC_0249.JPG
Carcassone
Plik ściągnięto 8047 raz(y) 193,65 KB

DSC_0253.JPG
Carcassone
Plik ściągnięto 8047 raz(y) 197,87 KB

DSC_0255.JPG
Garaż dla konika
Plik ściągnięto 8047 raz(y) 248,5 KB

_________________
I don't need Google, my wife knows everything !!!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
salut 
weteran


Twój sprzęt: FreeTec 628G
Nazwa załogi: SALUCIKI
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 17 Paź 2010
Piwa: 102/3
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-10-20, 20:52   

Tranzytem przez Andorrę czyli mały kraj z wielkimi centrami handlowymi

Andora to kraj kontrastów: nieskażona natura i dziesiątki domów handlowych, romańskie kościółki i nowoczesna architektura, czyste górskie powietrze i zapachy z licznych perfumerii. Kraj bardzo bezpieczny i raj podatkowy.

Z Carcassone pojechaliśmy autostradą w kierunku Tuluzy, potem zjechaliśmy zjazdem w kierunku Foix i drogą D4 dotarliśmy do granicy Francji z Andorrą. Do Andorry można wjechać albo górskimi serpentynami albo płatnym tunelem Envalira (11,60 Eur za kampera a 6,60 Eur za osobówkę). Wybraliśmy tunel i tak znaleźliśmy się w tym miniaturowym państwie. Przewodnik, którym dysponowałam miał tytuł „Andora. Po drugiej stronie lustra” (polecam dla wybierających się tam). I rzeczywiście czuliśmy się trochę jak Alicja w krainie czarów, gdy przeszła na drugą stronę lustra. Zielone Pireneje, gdzieniegdzie z plamami śniegu w najwyższych partiach i zupełnie odmienna architektura – kamienne brązowe domki z drewnianymi balkonami. Do tego kapryśna pogoda – parę minut deszczu i za chwilę słońce i tak na zmianę. Po drodze w pobliżu Canillo przepiękny romański kościółek Sant Joan de Caselles. Naszym celem była miejscowość Encamp, a w niej muzeum starych automobili. Trudno było je znaleźć, gdyż w ciasnej miejskiej zabudowie i wysokich górach nawigacja po prostu zgłupiała. Wreszcie udało się znaleźć. Muzeum jest pięciopiętrowe i zawiera kolekcję fantastycznych starych aut, motorowerów i rowerów z końca XIX i początku XX w. oraz modele z lat 60-tych i 70-tych ubiegłego stulecia. Bugatti, mercedesy, fordy, bmw. Niestety nie wolno robić zdjęć. Nam ukradkiem udało się zrobić dwa, to znaczy zrobiliśmy je aparatem fotograficznym a nie ukradkiem (żeby nie wyszło jak w tym dowcipie o Stirlitzu: „Stirlitz ukradkiem karmił niemieckie dzieci. Od ukradka dzieci puchły i umierały”).

Po wyjściu z muzeum udaliśmy się do stolicy czyli Andorra la Vella, chcieliśmy zostać na campingu i pójść na spacer po mieście, ale wiał tak silny wiatr i zaczęło grzmieć, że uciekliśmy stamtąd. Postanowiliśmy wjechać już do Hiszpanii. Zajęło nam to trochę czasu, gdyż przed granicą hiszpańską ciągną się centra handlowe. Postanowiliśmy sprawdzić czy tu nadal są atrakcyjne ceny. Nie jest to już chyba to co kiedyś, zwłaszcza jeśli chodzi o sprzęt elektroniczny, ale napoje wysokoprocentowe powaliły swoimi cenami Tatę, który postanowił nabyć parę buteleczek. Gdyby nie rozsądek żony (żona to do siebie ma, że jest głosem rozsądku) zrobiłby chyba zapasy na najbliższą pięciolatkę. Skończyliśmy „shopping” i wjechaliśmy do Hiszpanii. Na granicy – mimo, że Andorra nie jest w strefie Schengen, „pies z kulawą nogą się nami nie zainteresował” – może dlatego, że nie ma tam nawet tego psa. Przy wtórze grzmotów i błysków rozlegających się gdzieś w górach znaleźliśmy camping Gran Sol i zostaliśmy na noc.

c.d.n
:spoko :spoko

DSC_0262.JPG
Droga do Andorry
Plik ściągnięto 8025 raz(y) 187,78 KB

DSC_0265.JPG
Tyczki wytycząjace drogę w zimie
Plik ściągnięto 8025 raz(y) 213,24 KB

DSC_0269.JPG
Andorra
Plik ściągnięto 8025 raz(y) 214,34 KB

DSC_0273.JPG
Andorra
Plik ściągnięto 8025 raz(y) 204,2 KB

DSC_0280.JPG
Andorra
Plik ściągnięto 8025 raz(y) 216,53 KB

DSC_0281.JPG
Andorra
Plik ściągnięto 8025 raz(y) 203,27 KB

DSC_0294.JPG
kościółek Sant Joan de Caselles
Plik ściągnięto 8025 raz(y) 205,16 KB

DSC_02951.jpg
muzeum
Plik ściągnięto 8025 raz(y) 225,94 KB

DSC_0298.JPG
Encamp
Plik ściągnięto 8025 raz(y) 211,58 KB

_________________
I don't need Google, my wife knows everything !!!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
salut 
weteran


Twój sprzęt: FreeTec 628G
Nazwa załogi: SALUCIKI
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 17 Paź 2010
Piwa: 102/3
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-10-20, 21:06   

Viva Espanya ! – czyli pierwsza noc na hiszpańskiej ziemi i spotkanie z Czarną Madonną

Pierwszą noc na hiszpańskiej ziemi spędziliśmy przy akompaniamencie grzmotów, błyskawic i deszczu. Poranek przywitał nas słońcem, ale i temperaturą jak na te warunki niską czyli 16 stopni. Wyruszyliśmy w kierunku klasztoru Montserrat, wybierając drogę szybszą C-16, choć płatną (tunel de Cadi 5 km za 11,60 Eur). Można jechać drogą C-14 dłużej i bezpłatnie. Nasza trasa prowadziła oczywiście przez Pireneje, wieloma zakrętami i wzniesieniami. Około 13.30 wjechaliśmy do miejscowości Monistrol, skąd do klasztoru można albo jechać krętą drogą ok 10 km albo zostawić auto na parkingu i przesiąść się do kolejki zwanej cremaller. Wybraliśmy tę drugą opcję, bo żołądek naszej córki wyraził kategoryczny sprzeciw dalszym zakrętom. Przy kolejce są dwa parkingi – jeden tylko dla osobówek (wjazd do 2,2 m), drugi dla autokarów i tam zostawiliśmy naszego kampera (bezpłatnie). Cremaller to zielona kolejka, która po szynach ułożonych na zboczu wzgórza zawozi pod sam klasztor. Bilet w obie strony kosztuje 24,20 Eur od osoby, ale warto chociażby dla samych widoków. Montserrat to klasztor i bazylika na tle fantastycznych monumentalnych skał. To również park naturalny ze szlakami do punktów widokowych. Z tarasu widokowego przed klasztorem roztacza się piękna panorama. Po zachłyśnięciu się widokami poszliśmy od razu na dziedziniec przed bazyliką i tam ustawiliśmy się w kolejce do komnaty Czarnej Madonny. W trakcie czekania oglądaliśmy dziedziniec i fasadę bazyliki. Na ścianie po prawej stronie od wejścia do bazyliki znajdują się nazwy miejsc na świecie związanych z kultem maryjnym i tam dostrzegliśmy napis „CZENSTOCHOVA”. Komnata Czarnej Madonny – patronki Katalonii, znajduje się wysoko za ołtarzem bazyliki. Zasłonięta jest szybą i tylko przez otwór wystaje jej prawa dłoń trzymająca kulę ziemską. Po ok. 1,5 godzinnym oczekiwaniu w kolejce mieliśmy wreszcie swoje 10 sekund aby dotknąć ręki Madonny, wyszeptać prośbę o modlitwę za to co dla nas najważniejsze i zrobić fotkę wnętrza bazyliki widziane z góry.

Na Montserrat są dwie kolejki górskie tzw. funicular: Sant Cova w dół i Sant Joana w górę, my wybraliśmy Sant Joan. Znaleźliśmy się w otoczeniu niezwykłych skał Montserrat, podziwialiśmy je próbując określić co przypominają nam ich kształty. Jeszcze większy podziw wzbudzili w nas ludzie wspinający się na nagie skały i zastanawialiśmy się jak zejdą w dół. My odważyliśmy się przejść ścieżką nad przepaścią i zdobyć jeden malusieńki grzbiecik. Po powrocie funicularem na dół poszliśmy jeszcze za bazylikę, gdzie jest parking dla autokarów i drugi taras widokowy. Po drodze stoiska z wyrobami Montserrat – miody, ciastka, likiery, sery. Jeszcze ostatni rzut oka na panoramę i poszliśmy do cremallery. Na parkingu na dole zobaczyliśmy stojącego samotnie naszego kamperka. Byliśmy głodni i zmęczeni, ale ponieważ do campingu w Barcelonie było tylko 77 km, postanowiliśmy od razu ruszyć w drogę. Ok. 20.00 wjechaliśmy na campingi 3 Estrellas. Załatwiliśmy formalności, wybraliśmy miejscówkę blisko morza i zorganizowaliśmy sobie nasze „gospodarstwo” na najbliższych kilka dni. Było gorąco, ale od morza wiał przyjemny wiatr, za to w kamperze ukrop. Typowe odgłosy campingu zakłócały co kilka minut przelatujące samoloty. Położyliśmy się spać, wszystkie okna były otwarte, ale i tak było strasznie duszno i gorąco. Nagle odgłosy samolotów zginęły w huku grzmotów, niebo przecinały błyskawice i zaczął lać deszcz. Ekspresowo zamykaliśmy okna dachowe, a deszcz padał prawie całą noc. To już była nasza druga burza w Hiszpanii.

Po burzowej i dusznej nocy poranek był dość chłodny i umożliwił nam długi sen. Cały dzień spędziliśmy na lenistwie – najpierw basen, potem obiadek i na plażę. Wieczorem grill i rodzinna gra w kości. Kiedy położyliśmy się spać, w myślach zaczęłam już błądzić po uliczkach Barcelony, którą jutro po raz pierwszy mieliśmy zobaczyć. Gdzieś w zakamarkach zasypiającego umysłu brzmiały mi słowa piosenki Hanki Ordonówny „Uliczkę znam w Barcelonie pachnącą kwiatem jabłoni….” .

c.d.n
:spoko :spoko

DSC_0313.JPG
Montserrat
Plik ściągnięto 8002 raz(y) 226,58 KB

DSC_0315.JPG
Funicular
Plik ściągnięto 8002 raz(y) 226,67 KB

DSC_0316.JPG
Czenstochova
Plik ściągnięto 8002 raz(y) 180,07 KB

DSC_0319.JPG
Monsterrat
Plik ściągnięto 8002 raz(y) 214,85 KB

DSC_0320.JPG
Wnętrze bazyliki
Plik ściągnięto 8002 raz(y) 243,36 KB

DSC_03271.jpg
Czarna Madonna
Plik ściągnięto 8002 raz(y) 141,25 KB

DSC_0328.JPG
Wnętrze bazyliki
Plik ściągnięto 8002 raz(y) 232,02 KB

DSC_0338.JPG
Montserrat
Plik ściągnięto 8002 raz(y) 214,96 KB

_________________
I don't need Google, my wife knows everything !!!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
salut 
weteran


Twój sprzęt: FreeTec 628G
Nazwa załogi: SALUCIKI
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 17 Paź 2010
Piwa: 102/3
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-10-20, 21:12   

c.d Montserrat

c.d.n
:spoko :spoko

DSC_0343.JPG
Widok z Montserrat
Plik ściągnięto 8007 raz(y) 206,73 KB

DSC_0344.JPG
Skały Montserrat
Plik ściągnięto 8007 raz(y) 123,59 KB

DSC_0346.JPG
Skrzynka pocztowa
Plik ściągnięto 8007 raz(y) 233,09 KB

DSC_0349.JPG
Skały Montserrat
Plik ściągnięto 8007 raz(y) 236,29 KB

DSC_0354.JPG
Montserrat
Plik ściągnięto 8007 raz(y) 180,21 KB

DSC_0355.JPG
Parking
Plik ściągnięto 8007 raz(y) 212,58 KB

_________________
I don't need Google, my wife knows everything !!!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
fortero 
trochę już popisał


Twój sprzęt: FIAT DUCATO KNAUS SPORT TI 650 MG
Nazwa załogi: Joanna i Rafał
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 04 Sty 2009
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-10-20, 21:31   

parking niedaleko Sete jest pięknie położony ja stałem tam 3dni tragedia z tył trasa mnóstwo aut pociągi a wieczorem ogromny ruch camperów szukających wolnych miejsc a postój tam masakra campery ściśnięte jak sardynki ale miło tam się stało gdyż poznaliśmy tam przemiłych ludzi Joanne iAndrzeja z Piaseczna z którymi miło spędzilśmy czas
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
salut 
weteran


Twój sprzęt: FreeTec 628G
Nazwa załogi: SALUCIKI
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 17 Paź 2010
Piwa: 102/3
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-10-20, 22:15   

fortero napisał/a:
parking niedaleko Sete jest pięknie położony ja stałem tam 3dni tragedia z tył trasa mnóstwo aut pociągi a wieczorem ogromny ruch camperów szukających wolnych miejsc a postój tam masakra campery ściśnięte jak sardynki ale miło tam się stało gdyż poznaliśmy tam przemiłych ludzi Joanne iAndrzeja z Piaseczna z którymi miło spędzilśmy czas


Nie jest to miejsce na dłuższy postój. Ale jako nocleg tranzytowy według nas bardzo dobre.
:spoko :spoko
_________________
I don't need Google, my wife knows everything !!!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
fortero 
trochę już popisał


Twój sprzęt: FIAT DUCATO KNAUS SPORT TI 650 MG
Nazwa załogi: Joanna i Rafał
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 04 Sty 2009
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-10-21, 00:47   

zgadzam się bezpieczniej na jedną noc jadąc do Hiszpani korzystam z tego miejsca nocowałem tam też w styczniu i też campery stały nocna sporym minusie. a co do Empuriabrava to camping jest na wysokim poziomie i miasteczko bardzo fajne piękne domy wśród kanałków pozdrawiam
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum

Dodaj temat do ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
*** Facebook/CamperTeam ***