 |
|
|
NORWEGIA ( I NIE TYLKO ) 2011 |
| Autor |
Wiadomość |
salut
weteran

Twój sprzęt: Weinsberg Cara Loft 700 MEH
Nazwa załogi: SALUCIKI
Pomógł: 1 raz Dołączył: 17 Paź 2010 Piwa: 112/3 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2013-01-16, 21:22
|
|
|
| darboch napisał/a: | | salut napisał/a: | | Jedziemy dalej w poszukiwaniu opisanej w przewodniku Globtrotera plaży Rovcinstrand. |
A gdzie to jest ? Czy chodzi o ta plażę pokazaną poniżej na zdjęciach która jest na rozwidleniu dróg skręcając do Henningsvaer ?
W zeszłym roku też bylismy na Whalesafari w Sto...trzeci raz...oprócz mnie cała rodzinka przegrała z chorobą morską tak jak 80% uczestników |
Tak to jest plaża widoczna na zdjęciach, ale błędnie wpisałam nazwę - to jest Rorvikstrand na rozwidleniu dróg w kierunku Henningsvaer.
|
_________________ I don't need Google, my wife knows everything !!!
 |
|
|
|
 |
salut
weteran

Twój sprzęt: Weinsberg Cara Loft 700 MEH
Nazwa załogi: SALUCIKI
Pomógł: 1 raz Dołączył: 17 Paź 2010 Piwa: 112/3 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2013-01-16, 21:33
|
|
|
Dzień 11 – 28.06.2011 wtorek czyli od miotły do rakiety kosmicznej oraz jak tworzą się dziury w wodzie
Prom w Bodo dopływa o 9.15, pierwsze kroki kierujemy do Biura Informacji Turystycznej, gdzie otrzymujemy plan miasta oraz rozkład Saltstraumen (to silny prąd zatokowy, które chcemy zobaczyć).
Najbliższy „pokaz” to odpływ o 16.03 (to nie błąd – dokładnie trzy minuty po 16.00). Postanawiamy zwiedzić muzeum lotnictwa w Bodo. Family ticket – 250 NOK plus model samolotu dla Bąbla – 70 NOK. Wystawa jest imponująca od balonów, paralotni, po samoloty, helikoptery, statki kosmiczne. Lotnictwo cywilne i wojskowe, kabina pilotów, wieża kontrolna i wiele, wiele innych. Muzeum naprawdę warte obejrzenia nawet przez niezainteresowanych lotnictwem . Zwiedzanie zajmuje nam 2 h, ale oczywiście można tam spędzić cały dzień – to już dla zapaleńców. Ok. 13.30 wyjeżdżamy z Bodo do Straumen – 30 km i 0,5 h jazdy. Pochmurnie, pada, ale dość ciepło 17-19 st. C. Słońce zostało na Lofotach. Docieramy do Straumen, a dokładnie do mostu Saltstraumenbrua. Przed mostem jadąc z Bodo jest po prawej i po lewej stronie parking, gdzie zostawiamy kampera i o 15.40 idziemy na środek mostu. Już widać tworzące się wiry i ruch wody, z upływem czasu coraz większe. Tworzą się jakby „dziury” w wodzie. Oglądamy to niezwykłe zjawisko jeszcze kilka minut. Wracamy do auta, ustawiamy trasę na Mo i Rana czyli mamy 300 km w czasie 6 h słynną drogą nr17 czyli Kystriksveien (Szlak Wybrzeża) Jedziemy w deszczu (jakżeby inaczej !) i silnym wietrze. Jak na razie widoki ładne, ale nie zapierające dech w piersiach. Może po bajkowych Lofotach trudno będzie czymś się zachwycić, choć mamy nadzieję, ze będą to fiordy zachodniej Norwegii, do których zmierzamy. Mijamy kilka ładnych piaszczystych plaż z możliwością noclegu. Gdyby była ładna pogoda to super miejsce, ale w deszczu nie ma co się zatrzymywać – jest 18.30 więc jedziemy dalej. Pokonujemy dwa krótkie tunele i jeden długi na 7,6 km czyli Svartisentunel. Nagle po lewej stronie pojawia nam się fiord o kolorze wody jakiego jeszcze nie widzieliśmy – ni to zieleń ni to błękit – bajeczny !!! Długi, wąski, a wokół góry. Po lewej stronie drogi widzimy parking, zjeżdżamy aby zrobić zdjęcia fiordu i … zostajemy tu na noc. Bardzo fajne miejsce noclegowe – jest duże wc z dużą umywalka i ciepła wodą , stoliki i ławeczki, ale przede wszystkim widok nie tylko na fiord Nordfjord ale i na jęzory lodowca Svartisen. Oprócz nas jest jeszcze jeden kamper z Polski, który widzieliśmy wcześniej przed muzeum lotnictwa w Bodo oraz kilka innych kamperów, głównie z Niemiec. Przestało padać. Smażę na kolację racuchy z jabłkami – żeby nie było niedomówień ciasto jest z torebki, ale jabłka prawdziwe ! Potem siedzę z Bąblem na dworze, gramy w chińczyka i podziwiamy widoki. Jest ciepło, lekki wiatr, cisza i widno. Miejsc to – godne polecenia, nazywa się Holandsfjord Tourist Senter. Jest tu budka, w której można wykupić wycieczkę na lodowiec (800 NOK) ze sprzętem lub rejs łódką z Holand do Svartisen, gdzie po drugiej stronie fiordu do czoła lodowca biegnie 3 km ścieżka. Można ją pokonać pieszo lub rowerem wypożyczanym po zejściu z łódki. Koszt – rejs 120 NOK osoba dorosła, 60 NOK dziecko, wypożyczenie roweru – 40 NOK na 3 h, 60 NOK powyżej 3 h. Rejsy są od 7.45 do 21.00 mniej więcej co 1 h. Powrotne ze Svartisen – podobnie, ostatni jest o 20.40. Rozważamy czy następnego dnia nie zrobić sobie takiej wycieczki. Odkładamy decyzję na jutrzejszy ranek – w zależności od pogody i chęci.
cdn.
Obraz 1515.jpg Bodo - muzeum lotnictwa od miotły |
 |
| Plik ściągnięto 268 raz(y) 175,06 KB |
Obraz 1516.jpg Bodo - muzeum lotnictwa do samolotu |
 |
| Plik ściągnięto 404 raz(y) 177,04 KB |
Obraz 1540.jpg Bodo - cd muzeum |
 |
| Plik ściągnięto 244 raz(y) 154,53 KB |
Obraz 1594.jpg Straumen - dziury w wodzie |
 |
| Plik ściągnięto 270 raz(y) 236,21 KB |
Obraz 1643.jpg Straumen - wiry wodne |
 |
| Plik ściągnięto 281 raz(y) 139,41 KB |
Obraz 1668.jpg Znak "uwaga łosie" , ale nie ma żadnego |
 |
| Plik ściągnięto 251 raz(y) 165,78 KB |
Obraz 1681.jpg Bajeczny fiord ! |
 |
| Plik ściągnięto 286 raz(y) 163,47 KB |
|
_________________ I don't need Google, my wife knows everything !!!
 |
|
|
|
 |
salut
weteran

Twój sprzęt: Weinsberg Cara Loft 700 MEH
Nazwa załogi: SALUCIKI
Pomógł: 1 raz Dołączył: 17 Paź 2010 Piwa: 112/3 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2013-01-16, 21:44
|
|
|
Dzień 12 – 29.06.2011 środa czyli jęzor lodowca z bliska, ... z bardzo bliska
Wstajemy dopiero o 10.30. Poranna toaleta i śniadanie zajmuje nam ponad godzinę. Góry i lodowiec spowite gęstą mgłą. Zastanawiamy się czy zrobić wycieczkę na lodowiec Svartisen. Idziemy „skonsultować się „ do biura informacji turystycznej. Rejs łódką plus przejazd rowerem i potem pieszo to około 3 godzin. Najbliższa łódka, na którą mamy szansę zdążyć jest o 13.15. Ubieramy dobre do chodzenia buty ( „na szczęście” jak się później okaże ), bierzemy bluzy i kurtki od deszczu i idziemy na przystań (ok. 10 minut). Wypływamy łódką, mgły już nie ma, świeci słońce i lodowiec pięknie wygląda. Rejs trwa ok. 15 minut, właściciel łódki wypożycza rowery, a za wszystko płaci się w drodze powrotnej. Wsiadamy na rowery i jedziemy 3 km wśród drzew, mchów, pastwisk, głazów różnej wielkości i stad owieczek. Po drodze kawiarnia, z tarasem widokowym na Svartisen. Jedziemy dalej i na końcu drogi przy drewnianym stole i ławkach zostawiamy rowery i kurtki (jest ciepło). Jazda rowerem zajmuje nam ok. 0,5 h. Zaczynamy wspinać się po skałach wzdłuż szlaku wyznaczonego przez łańcuchy. W pewnym momencie szlak rozchodzi się w dwie strony. Tata ciągnie w lewo, reszta w prawo. Większość innych turystów idzie w prawo. Po kilku krokach widzimy, że Tata jest już dużo dalej. Zawracamy i idziemy za nim. Wspinamy się, czasem prawie w pionie, nagle kończą się łańcuchy i za chwilę napotykamy szczelinę z wodą. Szukamy miejsca, żeby ją pokonać. Żałujemy, że wybraliśmy tę drogę, ale odwrotu nie ma. Wreszcie dochodzimy do samego lodowca. Zaczyna kropić deszcz. Szybko dotykamy lodowca, jest błękitny, miejscami trochę brudny i kapie z niego woda. Kilka zdjęć i w drogę powrotną, której … nie możemy znaleźć, a pada coraz bardziej. Strach w oczach nawet u naszego Taty-przewodnika. Po pewnym czasie (nam wydawało się, że to wieczność) odnajdujemy drogę, którą przyszliśmy. Śpieszymy się aby dojść do łańcuchów zanim zacznie bardziej padać i skały staną się śliskie. Udaje się, a deszcz powoli zanika. Schodzimy do rozwidlenia szlaków zmęczeni, ale szczęśliwi i padamy na skałę. Butelka 0,5 l napełniana jest kilka razy w źródełku i szybko opróżniana. Ostatnie nalanie i ruszamy dalej. Turysta – starszy pan z Holandii pyta nas, którą drogą iść. Mówimy, że my poszliśmy w lewo i dotknęliśmy lodowca, ale trasa jest trudniejsza niż ta w prawo. On ma wyraźnie ochotę pójść tak jak my, ale jego żona i para znajomych optuje za łatwiejszą trasą. Holender pyta nas ile czasu nam to zajęło. Gdy mówimy, że ok. 1,5 h i młodsza córka też dała radę, widać , że pójdzie w nasze ślady. Żegnamy się, życzymy mu „good luck” i idziemy w kierunku rowerów. Widzimy, że Holendrzy poszli „naszą” trasą. Docieramy rowerami do portu, po drodze obfotografowując Bąbla ze stadem owiec, którego przywódca strasznie na nas beczy. I o 16.20 jesteśmy w porcie. Najbliższa łódka jest o 17.00. Czekamy, podziwiamy lodowiec, Bąbel przegania siedzącą na pomoście mewę i wtedy okazuje się, że wysiaduje ona 2 jaja w gnieździe. Oczywiście robimy zdjęcie. Wreszcie jest łódka. Trzeba zapłacić , Norweg cos liczy i wychodzi mu 500 koron. To mniej niż się spodziewaliśmy. Ostatni odcinek z portu pod górę jest najcięższa częścią dzisiejszej wycieczki. Wreszcie padamy w kamperze. Chcieliśmy zrobić grilla, ale zaczyna padać. Smażę kurczaka i kiełbasę na patelni, robię sałatkę i … wszyscy rzucamy się na jedzenie. Dzisiaj już nie jedziemy dalej, zostajemy tutaj na noc.
cdn.
Obraz 1719.jpg Widok z łódki płynącej w kierunku lodowca |
 |
| Plik ściągnięto 284 raz(y) 177,59 KB |
Obraz 1730.jpg Jęzor lodowca |
 |
| Plik ściągnięto 283 raz(y) 185,2 KB |
Obraz 1795.jpg Droga po skałach na lodowiec |
 |
| Plik ściągnięto 253 raz(y) 180,26 KB |
Obraz 1798.jpg Czyżbym uniosła się w powietrzu ? |
 |
| Plik ściągnięto 265 raz(y) 191,37 KB |
Obraz 1811.jpg Dotknęliśmy lodowca |
 |
| Plik ściągnięto 245 raz(y) 187,55 KB |
|
_________________ I don't need Google, my wife knows everything !!!
 |
|
|
|
 |
WHITEandRED [Usunięty]
|
Wysłany: 2013-01-16, 22:05
|
|
|
|
| Ostatnio zmieniony przez WHITEandRED 2015-07-13, 13:59, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
salut
weteran

Twój sprzęt: Weinsberg Cara Loft 700 MEH
Nazwa załogi: SALUCIKI
Pomógł: 1 raz Dołączył: 17 Paź 2010 Piwa: 112/3 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2013-01-16, 22:07
|
|
|
Dzień 13 - 30.06 czwartek czyli prom za promem i krowa liżąca lusterko
Jest 9.15, gdy opuszczamy parking w Holand i kierujemy się Rv17 do Mosjoen. Mamy do przejechania 219 km w czasie ok. 5 h, w tym 3 promy :
- z Foroy do Agshardet 10 minut, koszt 86 NOK
- z Jektvik do Kilboghamn 60 minut koszt 250 NOK
- z Nesny do Levang 30 minut, koszt 155 NOK.
W Levang wysiadamy z promu o 15.00 i mamy jeszcze 56 km do Mosjoen. Droga nr 78, na którą zjechaliśmy najpierw z żalem, że opuszczamy Rv17, była warta jazdy- same zakręty nad urwiskami nad fiordem. Po drodze spotkaliśmy stado krów, a gdy zatrzymaliśmy się, aby zrobić zdjęcie, jedna podeszła od strony kierowcy i polizała lusterko, na szczęście od zewnętrznej strony. A potem zobaczyliśmy pierwszego i jedynego łosia, który wdzięcznie wystawił nam zadek do zdjęcia. W okolicach Mosjoen zaczęliśmy szukać miejsca na posiłek i odpoczynek, znaleźliśmy dopiero za Mosjoen na drodze E6 parking z wc (okropne !). Obiad, kawa i o 17.00 wyruszamy dalej w stronę Namsos, gdzie jest basen zrobiony we wnętrzu góry. Mamy tam 227 km i 3,5 h. Zobaczymy ile damy radę dziś jeszcze przejechać. Pogoda kiepska, pochmurno, ale nie pada, temperatura niecałe 15 stopni. Jutro na pewno będziemy się kąpać w basenie. Dopiero ok. 21.00 znajdujemy miejsce na nocleg.
Dzień 14 -01.07. piątek czyli cos dla ciała (basen), ducha (katedra) i umysłu (karty i chińczyk ?!)
Po około 1 godzinie jazdy wysiadamy w Namsos przed wejściem na basen. Kupujemy bilety na 1 h pływania (chyba !?) za łącznie 280 NOK i moczymy się w basenie i jacuzzi. Basen fajny jak ktoś ma trochę wolnego czasu, ale specjalnie tu jechać nie ma po co. Po wysuszeniu i wyjściu robimy porządki w bagażniku, bo trochę rzeczy już ubyło (znaczy się jedzenie i napojów), podjeżdżamy pod znajdujący się nieopodal sklep RIMI, gdzie robimy zakupy. Płacimy 475 NOK za trochę pomidorów, papryki, 2 ogórki, szczypiorek, 4 piwa, chleb, 12 jaj i kawałek żółtego sera, ale skoro 1 kg pomidorów kosztuje 32 NOK (ok. 16 zł) to nie ma się co dziwić wartości rachunku. Wyjeżdżamy w kierunku Trondheim (195 km i 3 h), pada deszcz, po drodze krótki postój na zupkę i drzemkę i ok. 17.00 parkujmy kampera w Trondheim (parking za 1 h 35 NOK). Pierwsze kroki kierujemy do katedry. Z zewnątrz bardzo nam się podoba, w środku - po prostu kościół, bez zachwytów. Przechodzimy na druga stronę rzeki przez mostek i znajdujemy jedyny na świecie wyciąg dla rowerów. Niestety jest zamknięty, gdyż przechodzi modernizację dostosowującą go do norm unijnych. Krążymy jeszcze kilkoma uliczkami miasta i ok. 19.00 opuszczamy Trondheim i kierujemy się na Kristiansund (198 km i 3,5 h). Ok. 20.00 znajdujemy nocleg, gramy w karty i chińczyka, pijemy kupione w Norwegii piwo (takie sobie!).
cdn.
Obraz 1914.jpg Jedyny spotkany łoś |
 |
| Plik ściągnięto 267 raz(y) 198,66 KB |
Obraz 1946.jpg Katedra w Trondheim |
 |
| Plik ściągnięto 276 raz(y) 196,69 KB |
Obraz 1958.jpg Trondheim |
 |
| Plik ściągnięto 303 raz(y) 194,46 KB |
Obraz 1967.jpg Trondheim - wyciąg rowerowy |
 |
| Plik ściągnięto 269 raz(y) 193,94 KB |
Obraz 2006.jpg Pizza w Trondheim |
 |
| Plik ściągnięto 259 raz(y) 139,8 KB |
|
_________________ I don't need Google, my wife knows everything !!!
 |
|
|
|
 |
salut
weteran

Twój sprzęt: Weinsberg Cara Loft 700 MEH
Nazwa załogi: SALUCIKI
Pomógł: 1 raz Dołączył: 17 Paź 2010 Piwa: 112/3 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2013-01-16, 22:19
|
|
|
Dzień 15 - 02.07. sobota czyli przez drogę atlantycką do bajkowego Alesund
Wyruszamy o 10.00, przed nami 124 km i 2,5 h jazdy do Kristiansund. Po drodze widzimy pływający dom. Na parkingu/campingu 75 km przed Kristiansund robimy postój – uzupełniamy wodę, jest internet więc sprawdzamy pogodę - jutro w Alesund ma być PIĘĆ STOPNI (dobrze, że powyżej zera) i jedziemy dalej. W Halsie wsiadamy na prom do Kanestraum ( 139 NOP, 20 minut rejsu). Po ok. 30 minutach jazdy mamy rozwidlenie dróg: E39 na Molde i droga nr 70 też w kierunku Molde, ale przez drogę atlantycką. Po lewej zostawiamy gigantyczny most i wjeżdżamy na „70-tkę”. Za chwilę wjazd do tunelu – płatny 111 NOK. Tunel o długości 5 km prowadzi pod wodą Freifjorden na głębokości 145 m.p.p.m. (poniżej poziomu morza) . I następny tunel 6 km, część pod miastem Kristiansund, część pod wodą, największa głębokość to 275 m.p.p.m., kawałek tunelu oświetlony na niebiesko robi niesamowite wrażenie (ale czy warte opłaty 122 NOK ?).
Wjeżdżamy na wyspę Averoy, strasznie wieje, pokonujemy drogę atlantycką, w tym ten słynny wysoki zakręcony most. Oczywiście robimy postój i fotki. Jedziemy dalej „przeskakując” z wysepki na wysepkę, tak jak prowadzi droga atlantycka. Jesteśmy już głodni, znajdujemy super miejsce na postój: zadaszony stoły i ławy drewniane, widok na ocean. Rozpalamy grilla, obiadek i kawa. Ok. 17.00 wyruszamy dalej. Przed Molde jeszcze jeden płatny tunel (20 NOK), można pojechac w lewo dłuższą drogą bezpłatnie. My wybieramy tunel. Wjeżdżamy do portu w Molde na prom do Vestnes i płyniemy ok. 35 minut (koszt 152 NOK). Z Vestnes do Alesund mamy 68 km i ok. 1 h jazdy. Jest 20.00, gdy wjeżdżamy do Alesund i kierujemy się na Alsa czyli wzgórze, z którego rozpościera się panorama miasta. Droga ok. 3,5 km pnie się zakrętami w górę, wąsko i trochę strach w oczach, a jeszcze trzeba będzie zjechać w dół. I wreszcie jesteśmy – na górze parking przy budynku, w którym mieści się kawiarnia i taras widokowy. Bajkowo secesyjne Alesund w otoczeniu wysp i oceanu, a to wszystko w blasku słońca. Rewelacja !!!
Zjeżdżamy w dół, mijamy centrum robiąc masę zdjęć pięknym kolorowym domom. Szukamy oceanarium – jest drogowskaz. Ok. 3 km od centrum miasta, po przejechaniu pięknym mostkiem na inną wyspę, znajdujemy Park Oceanu Atlantyckiego. Przed nim duży parking, pod wielką czerwona górą. Stoi na nim jeden kamper z Francji. Zostajemy i my. Odpoczywamy i omawiamy dalszą trasą. Mamy nadal zaoszczędzony jeden dzień, ponadto rezygnujemy z zaplanowanych nart w Stryn na rzecz krótkiego postoju na zdjęcia. W ten sposób mamy następny dzień i rozważamy wizytę w parku rozrywki w Goteborgu i zwiedzanie Oslo (nie było pierwotnie w planie). Ok. 23.30 idziemy zobaczyć zachód słońca nad oceanem. Niebo jest żółte, pomarańczowe i różowe ! Góra przy parkingu oświetlona słońcem wydaje się jeszcze bardziej czerwona i błyszczy. Wracamy po północy do kampera, jest szarówka, ale nie jest ciemno, chociaż jesteśmy już na południe od koła polarnego.
cdn.
Obraz 2016.jpg Dom na wodzie |
 |
| Plik ściągnięto 261 raz(y) 166,91 KB |
Obraz 2082.jpg Droga atlantycka |
 |
| Plik ściągnięto 305 raz(y) 153,78 KB |
Obraz 2117.jpg Droga atlantycka |
 |
| Plik ściągnięto 242 raz(y) 187,41 KB |
Obraz 2158.jpg Alesund - ale widok ! |
 |
| Plik ściągnięto 275 raz(y) 185,65 KB |
Obraz 2179.jpg Wysepki obok Alesund |
 |
| Plik ściągnięto 267 raz(y) 154,75 KB |
Obraz 2209.jpg Niebieski dom w Alesund |
 |
| Plik ściągnięto 248 raz(y) 178,86 KB |
Obraz 2241.jpg Czerwona góra obok oceanarium |
 |
| Plik ściągnięto 332 raz(y) 180,13 KB |
Obraz 2246.jpg Zachód słońca o północy |
 |
| Plik ściągnięto 261 raz(y) 150,22 KB |
|
_________________ I don't need Google, my wife knows everything !!!
 |
|
|
|
 |
salut
weteran

Twój sprzęt: Weinsberg Cara Loft 700 MEH
Nazwa załogi: SALUCIKI
Pomógł: 1 raz Dołączył: 17 Paź 2010 Piwa: 112/3 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2013-01-19, 16:10
|
|
|
Dzień 16 – 03.07.2011 niedziela czyli jak we mgle znaleźć trolla
Pobudka o 8.15, temp. 12 st., nie pada i nie wieje. O 10.00 wchodzimy do oceanarium (koszt 410 NOK – dorosły 140, dziecko 65). Zwiedzamy ok. 1,5 h. Najbardziej podobają nam się pingwiny na zewnątrz – jeden chodzi przy ogrodzeniu, kilka pływa. W środku budynku akwaria z różnymi zwierzątkami morskimi – ryby, kraby, raki, koralowce, ukwiały, żółwie, płaszczki. Jedno z akwariów ma szybę grubości 26,5 m , w tym akwarium nurkowie karmią ryby o godz. 13.00. Wychodzimy na parking, mnóstwo samochodów – osobowych i kamperów – norweskich, niemieckich, polskich i nawet jeden z Estonii. Wyruszamy w kierunku Andalsnes, potem drogą trolli i drogą orłów do Geiranger. Trasa 212 km, przewidywany czas 4 h, a jest godzina 12.00. Około 16.00 mamy już za sobą drogę trolli. Niestety jest na niej straszna mgła, czasem ledwo widać najbliższy zakręt. Z jednej strony mgła potęguje wrażenie i większy wzrost adrenaliny, z drugiej strony nie wszystko udaje nam się dobrze zobaczyć. Na samej górze (bo pokonujemy drogę z dołu do góry) trwa budowa centrum turystycznego. Dwa tarasy widokowe, ale mgła raz się podnosi, raz opada. W najlepszym widokowo momencie udaje nam się zobaczyć 2,5 „agrafki” i mostek. Szczyty gór we mgle wyglądają jak czarodziejskie wyspy. W centrum turystycznym – restauracja, wc (10 NOK wejście), sklep z pamiątkami. Kupujemy dla Bąbla trolla trzymającego znak drogowy „uwaga łosie” za…174 NOK.
cdn.
Obraz 2374.jpg Uwaga trolle ! |
 |
| Plik ściągnięto 295 raz(y) 175,35 KB |
Obraz 2392a.jpg Przed wjazdem na drogę trolli |
 |
| Plik ściągnięto 267 raz(y) 179,93 KB |
Obraz 2429.jpg Wodospad na drodze trolli |
 |
| Plik ściągnięto 228 raz(y) 182,46 KB |
Obraz 2432a.jpg Jedna z agrafek |
 |
| Plik ściągnięto 275 raz(y) 156,29 KB |
Obraz 2438.jpg Droga trolli |
 |
| Plik ściągnięto 264 raz(y) 149,97 KB |
Obraz 2472a.jpg Na końcu drogi trolli |
 |
| Plik ściągnięto 286 raz(y) 184,8 KB |
Obraz 2489.jpg Platforma widokowa |
 |
| Plik ściągnięto 255 raz(y) 126,76 KB |
Obraz 2491a.jpg W dole droga trolli ??????????? |
 |
| Plik ściągnięto 264 raz(y) 133,29 KB |
Obraz 2492.jpg Agrafki |
 |
| Plik ściągnięto 238 raz(y) 186,33 KB |
Obraz 2328a.jpg Pingwiny w oceanarium |
 |
| Plik ściągnięto 285 raz(y) 195,47 KB |
|
_________________ I don't need Google, my wife knows everything !!!
 |
|
|
|
 |
salut
weteran

Twój sprzęt: Weinsberg Cara Loft 700 MEH
Nazwa załogi: SALUCIKI
Pomógł: 1 raz Dołączył: 17 Paź 2010 Piwa: 112/3 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2013-01-19, 16:18
|
|
|
Dzień 16 – 03.07.2011 niedziela czyli jak „nie wywinąć orła” na serpentynie
Ruszamy dalej przez dolinki i góry. Po drodze wśród skał i kamieni wodospad i bardzo dziwna toaleta – drzwi z metalu w harmonijkę, próbuję je otworzyć, ale … nie potrafię !
Ok. 17.00 dojeżdżamy do Linge, gdzie wsiadamy na prom za 112 NOK i płyniemy do Eidsdal na drugą stronę Norddalsfjordu. Prom płynie 10 minut. Przed nami droga orłów i Geiranger (ok. 25 km i 0,5h). Zjeżdżamy droga orłów, niestety przez mgłę nic nie widać, a droga jest rewelacyjna (same zakrętasy). Po wjeździe do wioski Geiranger same campingi, zaraz za wjazdem po prawej stronie camping – idziemy zapytać o możliwość skorzystania z prysznica. Można a kosztuje 15 NOK za 5 minut. Zjeżdżamy w dół wzdłuż fiordu i szukamy miejsca na nocleg. Po minięciu centrum i kolejnego campingu znajdujemy miejsce nad samą wodą. Obok nas „śpi” kamper z Litwy. Nadal biało czyli mgła. Ustalamy pobudkę na 7.45
cdn.
Obraz 2524a.jpg Pomiędzy drogą trolli a droga orłów |
 |
| Plik ściągnięto 249 raz(y) 191,37 KB |
Obraz 2564a.jpg Magiczne wejście do WC |
 |
| Plik ściągnięto 288 raz(y) 134,81 KB |
Obraz 2568a.jpg Norweski domek |
 |
| Plik ściągnięto 244 raz(y) 201,58 KB |
Obraz 2586.jpg Rodzina trolli |
 |
| Plik ściągnięto 267 raz(y) 206,51 KB |
Obraz 2590a.jpg Droga orłów |
 |
| Plik ściągnięto 255 raz(y) 132,22 KB |
Obraz 2595a.jpg Widok na Geiranger |
 |
| Plik ściągnięto 277 raz(y) 150,75 KB |
Obraz 2604a.jpg Droga orłów |
 |
| Plik ściągnięto 264 raz(y) 179,64 KB |
Obraz 2619.jpg Statek widmo |
 |
| Plik ściągnięto 255 raz(y) 94,82 KB |
|
_________________ I don't need Google, my wife knows everything !!!
 |
|
|
|
 |
salut
weteran

Twój sprzęt: Weinsberg Cara Loft 700 MEH
Nazwa załogi: SALUCIKI
Pomógł: 1 raz Dołączył: 17 Paź 2010 Piwa: 112/3 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2013-01-20, 22:17
|
|
|
Dzień 17 – 04.07.2011 poniedziałek czyli jak przeczekać mgłę i przekonać się, że foldery nie kłamią
Poranek wita nas jeszcze większą mgłą niż była wczoraj, choć wydawało się to niemożliwe. Nie wiemy co robić, płynięcie promem we mgle, gdy nie można podziwiać najpiękniejszego fiordu, jest bez sensu. Idziemy do biura informacji turstycznej w centrum Geiranger. Tam dowiadujemy się, że ok. 13.00-14.00 mgła opadnie i będzie słońce. Robimy spacer po Gerianger, słychać dużo polskiego języka. Mgła zaczyna się powoli podnosić. Ponownie idziemy do informacji turystycznej i tam słyszymy jak pani informuję ludzi, że na punkcie widokowym na górze Dalsniba jest słońce i widok ponad mgłą. Poleca nam wypad tam (jest to ok 22 km od Geiranger), a po południu prom do Hellesylt. Tak robimy. Droga na Dalsnibę przepiękna, serpentyny wznoszą nas na wysokość 1500 n.p.m., wśród ośnieżonych szczytów. Po drodze przystań Djupvasshytta nad pięknym jeziorem. Wspinamy się dalej na górę, a tam bramka i opłata za przejazd ostatnich 5 km – 100 NOK. Kolejne zakręty i wreszcie szczyt, a na nim świeci słońce, temperatura 29 st. C, ale poniżej mgła znacznie ograniczająca widoczność. Spacerujemy po skałach i po śniegu, dziewczyny obrzucają się śnieżkami. Wypijamy kawkę w promieniach słońca i ruszamy w drogę powrotną, mgły już prawie nie ma i w pewnym momencie ukazuje nam się widok jak z foldera o Norwegii czyli widok na Geirangerfiord („znaczy się folder nie kłamie”). Przepiękny kolor wody, biały statek, góry i wodospad. Oczywiście sesja zdjęciowa i gnamy na prom. Wsiadamy na prom o 15.30 (na trasie Geiranger-Hellesylt promy pływają co 1,5 h), płacimy 430 NOK. Fiord rzeczywiście jest piękny, a wodospad 7 sióstr oszałamiający. Dopływamy do miejsca, gdzie fiord rozwidla się w lewo do Hellesylt, a w prawo do wybrzeża atlantyckiego. Widok w prawo – nie do opisania. O 16.40 jesteśmy w Hellesylt. Obieramy kurs na Kaupanger (198 km, ok 3,5 h). Po drodze w Stryn szukamy letniego ośrodka narciarstwa, na campingu pytamy o drogę i dowiadujemy się, że dzisiaj ośrodek jest już zamknięty (do 18.00). Jedziemy dalej na Loen/Olden, dojeżdżamy do parkingu przy wejściu na lodowiec Briksdalsbreen. Aby go zobaczyć trzeba zostawić samochód na parkingu za 50 NOK i przejść 4 km pieszo. Rezygnujemy, widzieliśmy już lodowiec z bliska. Wracamy kilka kilometrów i nocujemy na parkingu z widokiem na jezioro Oldenatnet i lodowiec. To pierwszy wieczór, gdy o 21.00 jest ciepło i można siedzieć w cienkim sweterku (temp. 17 st.C). Szczyty gór i jęzory lodowca w części spowite mgłą, w części w promieniach słońca, w części – cień. I ta cisza, tylko słychać szum wodospadów. Taka jest Norwegia !!!
cdn.
Obraz 2656.jpg Jezioro na drodze na Dalsnibe |
 |
| Plik ściągnięto 265 raz(y) 165,37 KB |
Obraz 2664.jpg Pniemy się na Dalsnibę |
 |
| Plik ściągnięto 253 raz(y) 202,98 KB |
Obraz 2676.jpg Śnieg na Dalsnibie |
 |
| Plik ściągnięto 267 raz(y) 148,96 KB |
Obraz 2687.jpg W południe kawka ... |
 |
| Plik ściągnięto 259 raz(y) 180,8 KB |
Obraz 2743.jpg Geirangerfiord jak z folderu |
 |
| Plik ściągnięto 265 raz(y) 172,32 KB |
Obraz 2796.jpg Droga orłów |
 |
| Plik ściągnięto 247 raz(y) 177,67 KB |
Obraz 2848.jpg Wodospad siedem sióstr |
 |
| Plik ściągnięto 242 raz(y) 168,05 KB |
Obraz 2897.jpg Piękny fiord |
 |
| Plik ściągnięto 274 raz(y) 196,52 KB |
Obraz 2973.jpg Nocleg z takim widokiem |
 |
| Plik ściągnięto 272 raz(y) 146,13 KB |
Obraz 2990.jpg Lodowiec w słońcu |
 |
| Plik ściągnięto 274 raz(y) 175,11 KB |
|
_________________ I don't need Google, my wife knows everything !!!
 |
| Ostatnio zmieniony przez salut 2013-01-30, 13:14, w całości zmieniany 3 razy |
|
|
|
 |
Wyświetl szczegóły Więcej szczegółów |
Wystawiono 1 piw(a): Pawko |
 |
Bigos
stary wyga

Twój sprzęt: Ducato Fendt
Nazwa załogi: GRZEŚKI
Pomógł: 2 razy Dołączył: 07 Sty 2013 Piwa: 37/20 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2013-01-20, 22:34
|
|
|
| serce mi zamarło: mokro , zimno , mgła i ta droga . |
_________________ Zapalony kajakarz
www.splywy.jimdo.com
Szef załogi Grześki |
|
|
|
 |
Pawko
doświadczony pisarz

Twój sprzęt: Citroen Jumper
Nazwa załogi: ElPako
Dołączył: 17 Wrz 2010 Piwa: 51/23 Skąd: Sosnowiec
|
Wysłany: 2013-01-24, 19:03
|
|
|
Miło się wspomina oglądając znajome miejsca. W 2010 też podróżowaliśmy po Norwegi ale dotarliśmy tylko do Trondheim i tak się zauroczyliśmy tym krajem że planujemy tam wrócić i pobyć na Lofotch. A za wyprawę i szczegółową relację . |
|
|
|
 |
salut
weteran

Twój sprzęt: Weinsberg Cara Loft 700 MEH
Nazwa załogi: SALUCIKI
Pomógł: 1 raz Dołączył: 17 Paź 2010 Piwa: 112/3 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2013-01-29, 18:38
|
|
|
Dzień 18 – 05.07.2011 wtorek czyli spotkanie z wikingiem i nocleg w „centrum kolejnictwa” Flam
Wyjeżdżamy o 11.00, do Kaupanger zostało 142 km. Po drodze zatrzymujemy się kilka razy, aby zrobić zdjęcia. Przejeżdżamy kilka tuneli, w tym jeden o długości 7 km. Kilka razy widzimy różne jęzory lodowca. Za ostatnim tunelem przy Jaerdal jest drogowskaz na Briksdalsbreen – jeden z 25 jego jęzorów. Samochodem dojeżdża się prawie pod sam lodowiec. Abu go dotknąć trzeba kawałek podejść. Jest piękny, na środku ma dziurę w kształcie serca. W Kaupnager jesteśmy o 14.30, mijamy port promowy i znajdujemy miejsce oznaczone jako plaża/kąpielisko. Na górze wąski pas trawy, na którym opala się kilka osób, poniżej skarpa z głazami i woda. Aha – jeszcze mały kawałek piasku. Przebieramy się w kostiumy i opalamy. Bąbel moczy się w wodzie (zimna !) i buduje zamek z piasku. Jemy szybki obiad i jedziemy do portu. Prom Kaupanger-Gudvangen odpływa o 16.00 (wcześniej był o 9.30 i 12.00), rejs trwa 2 h i kosztuje 1.010 NOK . Płyniemy po jednej z odnóg Sognefjord czyli po Naeroyfjordzie. Siadamy na pokładzie, jeśli brakuje krzeseł to można je zabrać spod podkładu. Trochę wieje, ale świeci słońce. Wysiadamy w Gudvangen. W dniach 12-17 lipca odbędzie się tutaj festiwal wikingów i dla jego potrzeb szykowana jest wioska wikingów, którą można zwiedzać. Wchodzimy tylko we dwie z Bąblem (koszt 100 NOK). W środku chaty wikingów naczynia, zbroje, broń, ogromny stos drewna. Po wiosce kręcą się młodzi wikingowie z długimi brodami i w sukienkach z płótna. Ale jest też jedna dziewczyna w…dżinsach. Na małym wzgórzu stoją rzeźby, od których usiłuję odwrócić córki uwagę, gdyż są od lat 18-tu.Wychodzimy. Podziwiamy mostek oraz hotel z zewnątrz wyglądający jak drewniana chata kryta trawą, ale w środku urządzony standardowo. Opuszczamy Gudvangen i jedziemy do Flam. Trasa 21 km, w tym 16 km dwoma tunelami. We Flam wszystko koncentruje się wokół stacji słynnej kolejki – port, stacja, informacja turystyczna, sklepy i parkingi wyłącznie z zakazem parkowania dla kamperów od 22.00 do 6.00 rano. Całe szczęście, że idziemy do kasy biletowej na stacji, bo okazuje się, że biletów na jutro na 9.45 już nie ma. Kupujemy na 11.00 i musimy trochę zmienić nasze plany na jutrzejszy dzień. Ceny biletów na trasie Flam-Myrdal-Flam (czyli w te i z powrotem) to 350 NOK za osobę dorosła i 170 NOK za dziecko 4-15 lat. Z biletami w kieszeni jedziemy szukać miejsca na nocleg i musimy wybrać kemping. Mamy miejsce na łączce ze świeżo skoszoną trawą, która przykleja się do butów i dostaje wszędzie. Ale za to mamy widok na most, wodospad, skały i owieczki, a między drzewami widać Flamsbanę (czyli kolejkę). Grillujemy, dziewczyny idą na plac zabaw, zaprzyjaźniają się tam z rodziną z Gdańska. Jest ciepły wieczór i oczywiście jasny, a my chłoniemy uroki Norwegii i piwo z Polski.
cdn
Obraz 3024.jpg Co za kolor wody ! |
 |
| Plik ściągnięto 329 raz(y) 169,91 KB |
Obraz 3047.jpg Serce w lodowcu |
 |
| Plik ściągnięto 264 raz(y) 186,52 KB |
Obraz 3155.jpg Sognefjord |
 |
| Plik ściągnięto 260 raz(y) 174,83 KB |
Obraz 3181.jpg Sognefjord |
 |
| Plik ściągnięto 281 raz(y) 167,86 KB |
Obraz 3218.jpg Sognefjord na mapie |
 |
| Plik ściągnięto 265 raz(y) 171,49 KB |
Obraz 3242.jpg Wioska Wikingów |
 |
| Plik ściągnięto 261 raz(y) 177,04 KB |
Obraz 3243.jpg Rzeżba od lat 18-tu |
 |
| Plik ściągnięto 256 raz(y) 198,93 KB |
Obraz 3259.jpg Hotel |
 |
| Plik ściągnięto 244 raz(y) 188,61 KB |
|
_________________ I don't need Google, my wife knows everything !!!
 |
|
|
|
 |
salut
weteran

Twój sprzęt: Weinsberg Cara Loft 700 MEH
Nazwa załogi: SALUCIKI
Pomógł: 1 raz Dołączył: 17 Paź 2010 Piwa: 112/3 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2013-01-29, 18:49
|
|
|
Dzień 19 – 06.07.2011 środa czyli czerwona dama pod wodospadem i język polski w Bergen
Około 10.00 idziemy do centrum Flam. W porcie stoi gigantyczny statek MC Orchestra. Siedem poziomów z kabinami, kabiny z balkonami, wejście odgrodzone i na bramce ochroniarz –czyli takie inne wydanie Titanica. Ustawiamy się w kolejce do wejścia do …kolejki. Ruszamy Flamsbaną przez góry i doliny. Najciekawszy jest przystanek przy imponującym wodospadzie. W czasie sesji zdjęciowej w wykonaniu wszystkich pasażerów rozlega się muzyka i na skale pojawia się tańcząca kobieta z długimi blond włosami i w czerwonej sukience. Rusałka ? Skąd w Norwegii Rusałka ? Ogólnie to podróż kolejką w obie strony jest nużąca, raczej polecam przejazd w jedną stronę a powrót pieszo lub na rowerach .
Po krótkich zakupach w Coopmarket (ceny tylko trochę zwalają z nóg) ,wyjeżdżamy z Flam w kierunku Bergen (170 km, 3 h), po drodze znowu dwa tunele. W Bergen jesteśmy o 17.15 i znajdujemy parking. Oglądamy targ rybny (kosmiczne ceny i rybny zapaszek), jest też stoisko z kiełbasami z łosia i renifera. Komentujemy te wyroby i nagle słyszymy od sprzedawcy „ Z Polski?”, odpowiadamy „tak”, a on wtedy pokazuje na poszczególne kiełbasy i mówi po polsku: „łoś, renifer, wieloryb”. Kanapka złożona z połowy kajzerki i plastra wieloryba plus sałatka kosztuje 69 NOK. Miska zupy rybnej – 100 NOK.
Idziemy na kolejkę zawożąca na punkt widokowy, a po drodze jemy pyszne lody z kolorową posypką. Bilet rodzinny na kolejkę 175 NOK w obie strony. Na górze piękna panorama miasta z kolorowymi domkami ściśniętymi jeden przy drugim. Nagle zaczyna kropić deszcz i psuje widoczność oraz zdjęcia. Zjeżdżamy w dół, w kolejce hałaśliwa wycieczka z Włoch, mówią wszyscy naraz. Bergen to pierwsze miasto, które wieczorem żyje. Na ulicach sporo ludzi i otwarte knajpki. Przestało padać i wychodzi słońce. Opuszczamy Bergen z widokiem na fantastyczną tęczę, która zawisła nad miastem. Kierujemy się na Jorpeland, nawigacja pokazuje 240 km i 5,5 h czyli dzisiaj tylko mały kawałek możemy pokonać. Około 21.00 docieramy do portu promowego w Halhjem, po drodze żadnego miejsca na nocleg. Na szybko decydujemy się wsiąść na prom do Vage na wyspie Tysnesoy. Płyniemy 40 minut za 198 NOK. Wysiadamy na wyspie, jedziemy drogą nr 49, brak miejsc na nocleg. Wreszcie na bocznej drodze przy rzeczce jest mała polanka, dalej droga zagrodzona szlabanem (teren prywatny). Zostajemy na noc.
cdn
Obraz 3262.jpg Flamsbana |
 |
| Plik ściągnięto 256 raz(y) 172,29 KB |
Obraz 3276.jpg Titanic ??? |
 |
| Plik ściągnięto 252 raz(y) 174,79 KB |
Obraz 3315.jpg Na trasie kolejki |
 |
| Plik ściągnięto 236 raz(y) 173,08 KB |
Obraz 3331.jpg Wodospad |
 |
| Plik ściągnięto 254 raz(y) 179,17 KB |
Obraz 3339.jpg Lady in red |
 |
| Plik ściągnięto 267 raz(y) 181,06 KB |
Obraz 3462.jpg Bergen |
 |
| Plik ściągnięto 239 raz(y) 188,17 KB |
Obraz 3490.jpg Targ rybny w Bergen |
 |
| Plik ściągnięto 259 raz(y) 177,16 KB |
Obraz 3519.jpg Kolejka w Bergen |
 |
| Plik ściągnięto 312 raz(y) 195,58 KB |
Obraz 3547.jpg Panorama Bergen |
 |
| Plik ściągnięto 291 raz(y) 190,06 KB |
Obraz 3608.jpg Tęcza w Bergen |
 |
| Plik ściągnięto 252 raz(y) 181,85 KB |
|
_________________ I don't need Google, my wife knows everything !!!
 |
|
|
|
 |
| Wyświetl szczegóły |
 |
gino
Kombatant

Twój sprzęt: VW LT SVEN HEDIN 1978r
Nazwa załogi: Gino
Pomógł: 36 razy Dołączył: 29 Mar 2008 Piwa: 638/977 Skąd: ta Radość
|
Wysłany: 2013-01-30, 06:18
|
|
|
czekamy na ciąg dalszy
a za dotychczasowy opis, i przede wszystkim fotki...stawiam browarka
|
_________________ często , wroga z drugiego człowieka tworzy Twój umysł..
a to potrafi zabić wieloletnią przyjaźń ...
#CamperMajstry |
|
|
|
 |
salut
weteran

Twój sprzęt: Weinsberg Cara Loft 700 MEH
Nazwa załogi: SALUCIKI
Pomógł: 1 raz Dołączył: 17 Paź 2010 Piwa: 112/3 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2013-01-30, 21:50
|
|
|
Dzień 20 – 07.07.2011 czwartek czyli jak Polak z Czechem spotkali się w Norwegii
Mała polanka okazała się bardzo przyjemnym miejscem, zwłaszcza że ranek powitał nas słońcem i ciepłem. Po śniadanku na świeżym powietrzu wyruszyliśmy do portu promowego w Hodnanes. Prom do Jektvik wypływa co ok. 1 h, rejs trwa 10 minut, koszt 112 NOK. Z Jektvik do Jorpeland około 150 km. Po drodze piękny wysoki most długi na 1 km, a obok niego drugi taki sam i spotykają się na skrzyżowaniu. My nie skręcamy na drugi most tylko jedziemy prosto do tunelu podwodnego o długości 8 km i głębokości 260 m p.p.m. - na Stavanger. Po około 1,5 h jazdy kolejny prom - rejs 25 minut, koszt 202 NOK. W Stavanger następny – a jakżeby inaczej, prom do Tau. Płyniemy 40 minut za 194 NOK. Siedzimy na pokładzie i opalamy się. Z Tau jedziemy ok. 19 km do parkingu przy Preikestolen (półka skalna). Po drodze za Jorpeland widzimy fajne miejsce postojowe i tam wrócimy na nocleg. Robimy wizję lokalną parkingu (opłata 80 NOK) i trasy wejścia na półkę. Jutro tam wrócimy aby na nią wejść. Na razie parkujemy, rozpalamy grilla i oddajemy się lenistwu. Jesteśmy sami na parkingu, ale po krótkim czasie pojawia się samochód z Czech. Mężczyzna pyta czy będziemy tu nocować i czy nie mamy nic przeciwko temu, żeby oni tez nocowali. Nie mamy. Za chwilę pojawia się kamper z Francji, drugi z Niemiec i jeszcze dwie młode Niemki w busiku. Parking jest pełen. Siedzimy przy drewnianym stoliku, obok przy sąsiednim zasiadają Czesi – starsze małżeństwo. Zaczynają rozmowę. W efekcie spędzamy wspólnie wieczór przy czeskim winie własnej roboty (dobre !), „piwie z Polska”, orzeszkach i paluszkach oraz pogawędce o podróżach. Oni tez jutro wybierają się na Preikestolen.
cdn
Obraz 3632a.jpg Poranek nad jeziorkiem |
 |
| Plik ściągnięto 262 raz(y) 188,86 KB |
Obraz 3656.jpg Mostek |
 |
| Plik ściągnięto 223 raz(y) 168,76 KB |
Obraz 3734a.jpg MSC Orchestra w Stavanger |
 |
| Plik ściągnięto 248 raz(y) 192,47 KB |
Obraz 3753a.jpg Prom |
 |
| Plik ściągnięto 247 raz(y) 171,63 KB |
Obraz 3756a.jpg Stavanger |
 |
| Plik ściągnięto 235 raz(y) 174,18 KB |
Obraz 3758a.jpg Stavanger |
 |
| Plik ściągnięto 249 raz(y) 178,59 KB |
Obraz 3779a.jpg Widok z promu |
 |
| Plik ściągnięto 230 raz(y) 190,29 KB |
Obraz 3786a.jpg Wiking |
 |
| Plik ściągnięto 271 raz(y) 201,09 KB |
Obraz 3798a.jpg Widok |
 |
| Plik ściągnięto 229 raz(y) 159,72 KB |
|
_________________ I don't need Google, my wife knows everything !!!
 |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do ulubionych Wersja do druku
|
|