Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
NORWEGIA ( I NIE TYLKO ) 2011
Autor Wiadomość
salut 
weteran


Twój sprzęt: Weinsberg Cara Loft 700 MEH
Nazwa załogi: SALUCIKI
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 17 Paź 2010
Piwa: 112/3
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-01-30, 22:32   

Dzień 21 – 08.07.2011 piątek czyli jak zdobyliśmy Preikestolen
Pobudka o 7.00, ale leje deszcz więc śpimy dalej. Budzimy się o 10.00, już nie pada, choć niebo jest bez słońca. Jedziemy na parking i wyruszmy pieszo na półkę skalną- jest 11.30. Na początku podejście w górę, potem trochę płasko ale po kamieniach i przez drewniane mostki. Po ok. 1 h marszu spotykamy wracających Czechów. Wyruszyli o 9.00, widać zmęczenie, wymieniamy kilka zdań i pozdrowień i każdy rusza w swoją stronę. Pokonujemy kolejne podejścia, same kamienie i głazy, miejscami kałuże. Po wejściu na wysokość ok. 2,5 km za jeziorkiem, przy którym sprzedawane są świeżo smażone naleśniki, spotykamy grupę z Polski a w niej znajomego Taty . Wymieniamy się informacjami, oni są dopiero czwarty dzień i zaczynają swoją przygodę z Norwegią, my mówimy gdzie już byliśmy i co warto zobaczyć. Idziemy dalej. Po 3 h marszu jesteśmy na półce. Strasznie wieje, ale widok na Lysefjord zapiera nie tylko dech w piersiach. Podoba nam się dużo bardziej niż Geirangerfjord. Jest tak piękny, ze aż nierealny, baśniowy. Ludzie robią sobie zdjęcia leżąc na półce z głową zwisającą w dół, siedząc na samym skraju i machając nogami nad przepaścią. My tez mamy sesję zdjęciową. Dziewczyny robią sobie fotki w szczelinie skalnej, tak że widać im tylko głowy. Jedyny odważny, który staje i siada na krawędzi półki to Tata, a w nagrodę ma serię zdjęć. Zjadamy szybki posiłek na skale, tak jak wielu innych turystów i ruszmy w drogę powrotną. Około 17.00 jesteśmy na parkingu. Jedziemy do Forsand – to 18 km i 0,5 h jazdy. Na parkingu w porcie stoi kilka kamperów, zostajemy i my. Znowu pada deszcz.
cdn
:spoko :spoko

Obraz 3835a.jpg
Droga na Preikestolen
Plik ściągnięto 365 raz(y) 179,37 KB

Obraz 3842a.jpg
Droga na Preikestolen
Plik ściągnięto 417 raz(y) 218,29 KB

Obraz 3846.jpg
W górę !
Plik ściągnięto 360 raz(y) 192,49 KB

Obraz 3851a.jpg
Widoki po drodze
Plik ściągnięto 278 raz(y) 186 KB

Obraz 3881a.jpg
Wszyscy ida na półkę
Plik ściągnięto 284 raz(y) 180,22 KB

Obraz 3916a.jpg
Preikestolen !!!
Plik ściągnięto 334 raz(y) 170,17 KB

Obraz 4012.jpg
Lysefjord jak z bajki
Plik ściągnięto 325 raz(y) 171,68 KB

Obraz 4005a.jpg
To nie jest fotomontaz
Plik ściągnięto 376 raz(y) 193,17 KB

Obraz 4033.jpg
Droga powrotna
Plik ściągnięto 406 raz(y) 212,68 KB

Obraz 3908.jpg
Jeszcze raz półka
Plik ściągnięto 337 raz(y) 170,47 KB

_________________
I don't need Google, my wife knows everything !!!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
salut 
weteran


Twój sprzęt: Weinsberg Cara Loft 700 MEH
Nazwa załogi: SALUCIKI
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 17 Paź 2010
Piwa: 112/3
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-02-03, 22:05   

Dzień 22 – 09.07.2011 sobota czyli jak przez przypadek odkryliśmy księżycową krainę
Rano o godzinie 9.10 wypływamy z Forsand promem do Lysebotn, płyniemy prawie 2,5 h za 850 NOK i podziwiamy Lysefjord z podkładu promu oraz półkę skalną od dołu. Widzimy również Kjerag czyli okrągły głaz wciśnięty pomiędzy dwie skały – kolejny symbol Norwegii. Po przypłynięciu do Lysebotn mamy zamiar wybrać się na wycieczkę na Kjerag. Na parking przy starcie na Kjerag jedziemy drogą 27 zakrętów. Piękne widokowi psuje niestety deszczowa pogoda. Na parkingu spędzamy 15 minut zastanawiając się co robić, gdyż pada i jest bardzo zimno i wietrznie. Ponadto wychodzi zmęczenie wejściem na Preikestolen. Rezygnujemy z wejścia na kulkę, stwierdzając, że to nie jest tak daleko od Warszawy i że może kiedyś tu przyjedziemy. Ruszamy w kierunku Bo (jest tam aquapark), przez region Sirdal najpierw drogą nr 9 , potem nr 45. I nagle znajdujemy się w krainie jak z filmu fantasy – jeziorka, skały, zielone góry i górki, błądzące owce, droga wąska na jeden samochód, ale tu ruchu specjalnego nie ma. Ta droga podbiła nasze serca i dusze oraz pokonała i drogę trolli i drogę orłów. Prawdziwe odludzie i krajobraz jak z innej planety. Po drodze oglądamy jeszcze dziwne formy kamienno-skalne w rzece ? Po 5 h jazdy ok. 18.00 (230 km) dojeżdżamy do Bo. Okazuje się, ze aquapark jest w całości na dworze, a nic nie ma pod dachem. Leje deszcz i jest chłodno. Odjeżdżamy kawałek i zostajemy na noc.
cdn
:spoko :spoko

Obraz 4065.jpg
Preikestolen z dołu
Plik ściągnięto 354 raz(y) 160,47 KB

Obraz 4104.jpg
Niezdobyty Kjerag
Plik ściągnięto 308 raz(y) 154,3 KB

Obraz 4114.jpg
Wąski tunel
Plik ściągnięto 322 raz(y) 144,46 KB

Obraz 4148.jpg
Droga 27 zakrętów
Plik ściągnięto 327 raz(y) 180,42 KB

Obraz 4206.jpg
Fantastyczny krajobraz
Plik ściągnięto 294 raz(y) 196,79 KB

Obraz 4207.jpg
cd krajobrazu
Plik ściągnięto 269 raz(y) 180,35 KB

Obraz 4218.jpg
i jeszcze raz krajobraz
Plik ściągnięto 322 raz(y) 173,86 KB

Obraz 4250.jpg
Samotna chatka
Plik ściągnięto 320 raz(y) 170,21 KB

Obraz 4295.jpg
Kamienna rzeka
Plik ściągnięto 303 raz(y) 180,81 KB

Obraz 4300.jpg
rzeka
Plik ściągnięto 349 raz(y) 172,41 KB

_________________
I don't need Google, my wife knows everything !!!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
salut 
weteran


Twój sprzęt: Weinsberg Cara Loft 700 MEH
Nazwa załogi: SALUCIKI
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 17 Paź 2010
Piwa: 112/3
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-02-03, 22:22   

Dzień 23 – 10.07.2011 niedziela czyli duch Małysza na skoczni i kontrowersyjne rzeźby Vigelanda
Budzimy się o 9.00, nadal pada i zimno. Rezygnujemy z aquaparku i zastanawiamy się, co dalej. W okolicach stacji benzynowej „łapiemy” dostęp do internetu. Sprawdzamy, że w Goteborgu w poniedziałek ma być bez deszczu i temperatura 18-20 st. C – akurat na wizytę w parku rozrywki. W Kopenhadze ładna pogoda we wtorek, w środę deszcz. Decydujemy się jechać do Goteborgu przez Oslo, jeśli w stolicy Norwegii będzie lać deszcz to przejeżdżamy, jeśli nie to spróbujemy coś zobaczyć. Trasa Bo-Oslo-Goteborg to 446 km i przewidywany czas 6 h. Jedziemy na Draumen, gdzie wjeżdżamy wreszcie na autostradę E18 do Oslo. Około 15.00 docieramy do Holmenkollen. Oglądamy skocznię narciarską zmodernizowaną w marcu 2010 r. oraz muzeum narciarstwa. Ustawiamy się w kolejce (ok. 35 minut czekania, bo do windy wchodzi 13 osób) do wjazdu na wieżę skoczków. Winda wjeżdża na górę po skosie. Bardzo dużo Polaków. Jak by nie było – tu przecież „latał orzeł z Wisły”. Widok na skocznię i Oslo fantastyczny. Bilet rodzinny to koszt 220 NOK. Na parkingu pod skocznią jemy obiad i jedziemy do Parku Vigelanda. Vigeland to norweski rzeźbiarz, który ustawił w parku całą kolekcję bardzo kontrowersyjnych rzeźb. Pierwsza, którą oglądamy to fontanna wspierana przez sześciu mężczyzn, a dookoła mnóstwo rzeźb kobiet, dzieci i mężczyzn. Dalej wysoki słup zrobiony z nagich kłębiących się ciał, wokół promieniście odchodzące po trzy rzeźby. Rzeczywiście wywołują emocje, np. kobieta z uwieszonymi na niej dziećmi. Wszystkie rzeźby przedstawiają nagich ludzi w różnych pozach i sytuacjach. Pojawia się słońce i to wszystko nabiera zupełnie innego wyglądu. Schodzimy w dół z powrotem do fontanny i dalej przez klomby róż różnych gatunków. I dalej most, a na nim po bokach następne rzeźby. Jedna przedstawia złoszczące się dziecko, które ma jedną rączkę wytartą, aż złotą. Dużo ludzi robi tu zdjęcia. Jedni chwytają dziecko za tę rączkę, inni – nie. Nie wiemy o co chodzi, ale robimy zdjęcie Bąbla trzymającego rączkę dziecka. Za mostkiem schodzimy w dół na okrągły placyk, wokół którego są rzeźby małych dzieci – leżących, siedzących. Na środku stoi słup, na którym jest rzeźba dziecka w pozycji embrionalnej, ale stojącego na głowie czyli właściwie tak jak przychodzi na świat. Opuszczamy Oslo ok. 19.00 Przejeżdżamy kilkoma ulicami centrum, bardzo nam się podoba, choć jest zupełnie inne niż np. Bergen czy Trondheim. Przejeżdżamy tunel pod budynkiem i odbijamy na Goeteborg – mamy 293 km i 3,5 h jazdy. Po ok. 1,5 h jazdy przed samą granicą ze Szwecją zjeżdżamy na nocleg czyli na parking przy motelu, centrum handlowym i stacji Shell. Stoi kilka kamperów, parkujemy między Szwedami i Norwegami. Norweg z sąsiedniego kampera zaczyna z nami rozmowę. Pyta skąd i dokąd jedziemy, przynosi atlas a my pokazujemy mu całą naszą trasę. Jest pełen podziwu. Okazuje się, że on wraca z Gdańska, gdzie był na zaproszenie Polaka, który jest jego sąsiadem w Norwegii. Ciekawe jaka jutro będzie pogoda ?
cdn
:spoko :spoko

Obraz 4331.jpg
Skocznia Holmenkollen
Plik ściągnięto 242 raz(y) 183,31 KB

Obraz 4366.jpg
Widok z wieży skoczków
Plik ściągnięto 346 raz(y) 183,59 KB

Obraz 4409.jpg
Rzeżby Vigelanda
Plik ściągnięto 344 raz(y) 185,34 KB

Obraz 4422.jpg
Brama w parku Vigelanda
Plik ściągnięto 355 raz(y) 233,92 KB

Obraz 4447.jpg
Rzeźba Vigelanda
Plik ściągnięto 288 raz(y) 164,16 KB

Obraz 4448.jpg
Wieża ciał
Plik ściągnięto 413 raz(y) 179,22 KB

Obraz 4498.jpg
Dziecko ze złotą rączką
Plik ściągnięto 275 raz(y) 178,63 KB

Obraz 4521a.jpg
Rzeźba VIgelanda
Plik ściągnięto 298 raz(y) 185,64 KB

_________________
I don't need Google, my wife knows everything !!!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
salut 
weteran


Twój sprzęt: Weinsberg Cara Loft 700 MEH
Nazwa załogi: SALUCIKI
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 17 Paź 2010
Piwa: 112/3
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-02-03, 22:33   

Dzień 24 – 11.07.2011 poniedziałek czyli jak łańcuszek z krzyżykiem był szybszy od Taty
Budzimy się o 9.00, piękne słońce i ciepło. Wyruszamy do Goeteborga. W Svinesund mijamy granicę ze Szwecją i po 18 dniach definitywnie żegnamy się z Norwegią. Cała droga w słońcu, temp. 22 st.C. Około 13.00 wjeżdżamy do Goeteborga pod park rozrywki Liseberg. Znajdujemy parking po drugiej stronie ulicy. Do lunaparku wchodzi się przez bramki płacąc za wstęp 90 SEK od osoby. Jeśli chce się korzystać z atrakcji to albo wykupuje się tzw. Ride pass za 310 SEK na dowolną ilość atrakcji przez cały dzień albo kupony po 20 SEK, przy czym na różne karuzele jest różna ilość kuponów. Najpierw korzystamy z kolejki Liseberg – mkniemy po serpentynach krzycząc wniebogłosy. Potem Tata namawia mnie na rollercaster (rewelacja, ale znów gardło boli od krzyku, a Tatę w tym pędzie wyprzedza jego łańcuszek z krzyżykiem) oraz kanon (inny rodzaj kolejki, która rusza nagle jak torpeda i jedzie się w niej głównie do góry nogami). Trzy odważne dziewczyny wsiadają na karuzelę złożoną z pojazdów kręcących się wokół własnej osi i jeszcze kręcących się razem. I na koniec rodzice zaliczają „talerz” (kręci się w górę, w dół i wokół), a dzieci – canoe w wodzie. Wszyscy jesteśmy trochę mokrzy – ze strachu i z wody. Potem salon krzywych zwierciadeł, pyszne wielkie lody, próba obstawienia właściwej liczby i wygrania wielkiej czekolady i opuszczamy Liseberg. Jedziemy szukając miejsca na nocleg z możliwością oddania i nabrania wody. Wybieramy camping w okolicach Varberga – Kalladale, camping nad morzem z piaszczystą plażą. Jutro kurs na Kopenhagę.
cdn
:spoko :spoko

Obraz 4635.jpg
Liseberg
Plik ściągnięto 229 raz(y) 199,71 KB

Obraz 4645.jpg
Rollercaster
Plik ściągnięto 355 raz(y) 214,09 KB

Obraz 4659.jpg
Do góry nogami
Plik ściągnięto 394 raz(y) 216,13 KB

Obraz 4672.jpg
Talerz
Plik ściągnięto 269 raz(y) 198,65 KB

_________________
I don't need Google, my wife knows everything !!!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
salut 
weteran


Twój sprzęt: Weinsberg Cara Loft 700 MEH
Nazwa załogi: SALUCIKI
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 17 Paź 2010
Piwa: 112/3
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-02-03, 22:43   

Dzień 25 – 12.07.2011 wtorek czyli wielki most nad Oresund i mała syrenka w Kopenhadze
Z campingu nad morzem wyruszamy dopiero koło 13.00. Do Kopenhagi jest 256 km i 3 h jazdy, ale godzinę zajmują nam zakupy w centrum handlowym. Około 16.00 szukamy miejsca na postój i obiad, zjeżdżamy zjazdem nr 26 na Landskronę i odkrywamy super camping przy plaży, obok parking, trawnik i drewniane stoły. Rozpalamy grilla, jemy mięsko, pijemy kawkę, a Bąbel szaleje na placu zabaw na campingu. O 19.00 wyruszamy dalej. Dojeżdżamy do Malmo i już z daleka widzimy most nad cieśniną Oresund. Rewelacyjny, imponujący! Przejazd kosztuje 40 Euro za samochód do 6 m długości (na szczęście taki mamy), za dłuższy płaci się podwójnie. Jedziemy najpierw mostem ok. 8 km, potem drogą wybudowana na sztucznej wyspie ok. 3,5 km, a na koniec wjeżdżamy do podwodnego tunelu długości ponad 4 km, którym wylatuje się na przedmieściach Kopenhagi, po lewej stronie mijając lotnisko. Tunele są cztery, dwa dla samochodów po jednym w każdą stronę (2 pasy), jeden dla pociągu i jeden awaryjny. Cud inżynierii ! W morzu po obu stronach stoją wiatraki w kilku rzędach. W Kopenhadze kierujemy się na Tivoli, potem do Małej Syrenki. Jest godzina 21.00 a miasto tętni życiem – mnóstwo ludzi pieszo i na rowerach, otwarte sklepy i knajpki. Kopenhaga olśniewa nas swym pięknem, wieloma niezwykłymi budowlami. Parkujemy i idziemy do Małej Syrenki symbolu miasta. To mała rzeźba na kamieniu w wodzie. Nie można się do niej dostać, chyba, że jak ten facet, który przy nas zdejmuje buty i skarpetki i brodząc w wodzie wchodzi na sąsiedni kamień. Przyjmuje na nim pozę syrenki, nawet zdejmuje koszulę, aby „świecić” nagim biustem tak jak ona. Znajomi robią mu zdjęcie. Idziemy dalej i napotykamy stojącego słonia pomalowanego w różnokolorowe wzory, a dalej przepiękną fontannę – kobieta na wozie/rydwanie (?) ciągniętym prze 4 byki, trzyma w ręku bat i z tego wszystkiego leją się hektolitry wody. Wracamy do kampera, szukamy noclegu, na City Camping w centrum miasta nie ma miejsc, ale to chyba dobrze, bo ten camping to kawałek betonu, kamper przy kamperze. Właściciel daje nam adres innego campingu, położonego 4,5 km od centrum,. Jedziemy, jest już po 22.00, znajdujemy camping – zielona trwa, dużo wolnego miejsca. Na jutro chcemy wypożyczyć rowery do zwiedzania miasta. Okazuje się, że można to zrobić na campingu, koszt wynajęcia na 2 h to 50 DKK i jest jeden mniejszy rower dla Bąbla. Umawiamy się na jutro rano. Camping godny polecenia, bardzo czyste sanitariaty, choć w pierwszej chwili robią złe wrażenie, bo to kontenery, ale w środku w jednej części jest wszystko toaleta, umywalka i prysznic. Jest już po północy, kładziemy się spać.
cdn
:spoko :spoko

Obraz 4734.jpg
Most Oresund
Plik ściągnięto 352 raz(y) 163,75 KB

Obraz 4753.jpg
Most Oresund
Plik ściągnięto 252 raz(y) 209,57 KB

Obraz 4764.jpg
Sztuczna wyspa
Plik ściągnięto 356 raz(y) 152,47 KB

Obraz 4788.jpg
Most w całej okazałosci
Plik ściągnięto 319 raz(y) 185,08 KB

Obraz 4794.jpg
Wjazd do tunelu
Plik ściągnięto 362 raz(y) 165,33 KB

Obraz 4800.jpg
I wyjazd z tunelu
Plik ściągnięto 313 raz(y) 185,12 KB

Obraz 4826.jpg
Kopenhaga
Plik ściągnięto 304 raz(y) 199,92 KB

Obraz 4879.jpg
Mała syrenka
Plik ściągnięto 286 raz(y) 192,97 KB

Obraz 4896.jpg
Fontanna
Plik ściągnięto 250 raz(y) 174,86 KB

Obraz 4914.jpg
Kopenhaga
Plik ściągnięto 266 raz(y) 124,06 KB

_________________
I don't need Google, my wife knows everything !!!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
WODNIK 
weteran


Twój sprzęt: HOBBY 600
Pomógł: 5 razy
Dołączył: 24 Gru 2009
Piwa: 55/241
Skąd: Bielsko-Biała

Wysłany: 2013-02-04, 21:43   

Piękna wyprawa :kawka:
_________________
--- B E S K I D N I K ---

Pozdrawiamy Bronia i Janek
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
salut 
weteran


Twój sprzęt: Weinsberg Cara Loft 700 MEH
Nazwa załogi: SALUCIKI
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 17 Paź 2010
Piwa: 112/3
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-02-17, 16:38   

Dzień 26 – 13.07.2011 środa czyli opuszczamy Skandynawię
Pobudka o 7.30, niestety wieje i leje. Nie wiemy co robić. W końcu decydujemy się dalej spać, może pogoda się zmieni. O 9.30 bez zmian. Gdzie się podziała ta wczorajsza słoneczna i ciepła Kopenhaga ? Camping pustoszeje. Uciekamy i my. Wyjeżdżamy z Kopenhagi smutni, że nie udało nam się jej zwiedzić. Jedziemy w kierunku Rodby, gdzie jest Lalandia – aquapark pod dachem. O 16.30 dojeżdżamy do portu w Rodby, skąd można przeprawić się promem do Niemiec. Ogromna kolejka do promu, ale przez CB radio dowiadujemy się, że prom odpływa co 15 minut. Jedziemy do Lalandii. To olbrzymie centrum rozrywki – oprócz tropikalnego Aquaparku, jest sztuczne lodowisko, kort tenisowy, kręgle, sztuczny stok do nauki jazdy na nartach, automaty do gry, sklepy, restauracje. Jest też basen na zewnątrz i nawet pływają w nim ludzie (temp. na dworze to 15 st. C – brrr !). Dziewczyny wchodzą do Aquaparku, rodzice zwiedzają centrum. O 18.30 opuszczamy Lalandię, jedziemy do portu, najbliższy prom Rodby-Puttgarden ma być o 19.15, ale to tylko teoria, czekamy 2,5 h nie bardzo wiedząc dlaczego i wreszcie o 21.40 jesteśmy na pokładzie. Prom gigant – dwupoziomowy, na dół wjeżdżają tiry, na górę reszta w ilościach niepoliczalnych. Po godzinie rejsu „stawiamy koła” na ziemi niemieckiej. Ciemno, szukamy noclegu, żadnych informacji, drogowskazów o campingach czy parkingach. Jedna stacja benzynowa. Ruszamy dalej. Wreszcie na 45 km przez Lubeką jest parking, na którym stoją tiry, dwa kampery i parę osobówek. Zostajemy, całą noc leje deszcz.

Dzień 27 – 14.07.2011 czwartek czyli śladami Janka Kosa w Berlinie
Wyjeżdżamy z parkingu, szukamy miejsca do wylania i nabrania wody. Na jedynym znalezionym po drodze campingu nie wolno – woda tylko dla gości. Jedziemy do Travemunde – nadmorskiego kurortu. Jest parking z serwisem dla kamperów, gdzie załatwaimy sprawę wody i ruszamy dalej. Postanawiamy zafundować dziewczynom na koniec wielką atrakcję – pobyt w Tropical Islands. Czeka nas odcinek 380 km i 4 h jazdy. Wlewamy do baku 20 litrów paliwa z karnistra, wzięte na wszelki wypadek jakby na dalekiej norweskiej północy nie było stacji benzynowej. Nigdzie wcześniej nie było nam potrzebne, a teraz trzeba to zużyć przed końcem wyjazdu. Około 19.00 jesteśmy pod Berlinem i postanawiamy do niego wjechać na chwilę i zobaczyć chociaż Bramę Brandenburską.
Znajdujemy miejsce na kampera i idziemy pod Bramę. Ja i Tata od razu mamy to samo skojarzenie z serialem „Czterej pancerni i pies”, gdy Janek Kos kładł na Bramie czapkę rotmistrza Kality obok powiewającej polskiej flagi. W oddali widzimy Reichstag i Bundestag. Przy alej prowadzącej od Bramy stoi pomnik pamięci żołnierzy radzieckich poległych w okresie kwiecień-maj 1945 roku. Napisy po rosyjsku, czerwona gwiazda, sierp i młot i żadnych oznak wandalizmu. Objeżdżamy jeszcze Berlin, obiecując sobie, że kiedyś przyjedziemy tu na dłużej i docieramy do Tropical Islands. Na campingu nie ma wolnych miejsc, ale okazuje się, że na parkingu przed basenami można spokojnie przenocować. Jedziemy na parking, rzeczywiście stoi kilka kamperów. Szybka kolacja i spać. Jutro wodne szaleństwo !

cdn
:spoko :spoko

Obraz 4960.jpg
Sposób na zwiedzanie Berlina
Plik ściągnięto 288 raz(y) 174,98 KB

Obraz 4969.jpg
Pomnik żołnierzy radzieckich w Berlinie
Plik ściągnięto 281 raz(y) 211,14 KB

Obraz 4981a.jpg
Brama Brandenburska
Plik ściągnięto 398 raz(y) 213,59 KB

_________________
I don't need Google, my wife knows everything !!!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
salut 
weteran


Twój sprzęt: Weinsberg Cara Loft 700 MEH
Nazwa załogi: SALUCIKI
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 17 Paź 2010
Piwa: 112/3
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-02-17, 16:44   

Dzień 28 – 15.07.2011 piątek czyli jedni się kąpią a inni muszą sprzątać
Całą noc wiał tak silny wiatr, że bujało naszym kamperem jak jakąś łajbą na morzu. O 10.30 Tata i dziewczyny idą do Tropical Islands. Ja zostaję i usiłuję zapanować nad rzeczami i spakować je do kilku toreb i pudełek tak, aby jutro łatwo można je było przepakować z kampera do samochodu. Jest godzina 14.00 i pływaków nie ma, a ja mam wszystko spakowane i posprzątane. Za nami ostatni noc w kamperze, dziś jedziemy do rodziny i będziemy spać już w domu. Wreszcie o 16.30 wraca rodzina wymoczona do granic możliwości i bardzo szczęśliwa. Zaliczyli wszystkie atrakcje wodne – lagunę, basen, zjeżdżalnie. Ruszamy, przed nami ok. 3 h jazdy. Wieczór spędzamy u krewnych opowiadając o naszym wyjeździe, a kamper stoi samotnie na ulicy.
cdn
:spoko :spoko

Obraz 5495.jpg
Tropical Islands
Plik ściągnięto 345 raz(y) 171,07 KB

_________________
I don't need Google, my wife knows everything !!!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
salut 
weteran


Twój sprzęt: Weinsberg Cara Loft 700 MEH
Nazwa załogi: SALUCIKI
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 17 Paź 2010
Piwa: 112/3
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-02-17, 16:46   

Dzień 29 –16.07.2011 sobota czyli podsumowanie
Rano ruszamy na Śląsk w naszą ostatnią trasę kamperem. Przepakowujemy się do naszej osobówki , trochę trudno wszystko zmieścić, ale zmysł pakowania Taty i jego mocne kolana dopychające załatwiają problem. Wsiadamy z okrzykami „jak tu mało miejsca !”, „jak tu nisko !” i udajemy się w kierunku domu.
Jakże ciężko będzie wrócić do rzeczywistości – pracy, obowiązków domowych i warszawskich widoków. W głowach ciągle jeszcze mamy Skandynawię i życie w kamperze. Spędziliśmy w nim 29 dni i 27 nocy. Przejechaliśmy przez 8 krajów, byliśmy nad Atlantykiem, Morzem Północnym, Morzem Barentsa i Bałtykiem. Widzieliśmy lodowce, śnieg, mgłę, tęczę, słońce i przede wszystkim fiordy. Mijaliśmy krajobrazy górzyste, wyżynne, płaskie, tundrę, lasy iglaste, mieszane, pola i łąki pełne łubinu. Świat zwierząt objawił nam się w postaci owiec, krów, koni, kóz, reniferów, łosi, wielorybów i niezliczonej ilości mew. Pokonaliśmy dziesiątki zakrętów na drodze trolli, orłów, drodze przez Telemark i na wielu innych. Jechaliśmy wieloma tunelami, w tym siedmioma pod wodą. Zachwycały nas swą konstrukcją mosty, na czele z mostem Oresund. I miasta – kolorowe Bergen, lśniące w słońcu secesyjne Alesund, smutne Trondheim, nowoczesne Oslo ze skocznią i fascynującym parkiem Vigelanda, Wilno naznaczone polskością, piękna Ryga, wesołe Helsinki, gigantyczny Berlin i cudowna Kopenhaga, której przez deszcz nie udało się w pełni zobaczyć. I do której chcemy kiedyś wrócić. Oprócz Kopenhagi nie udało nam się – z tego co było w planach, zobaczyć Tallina i wejść na Kjerag. A więc musimy kiedyś i tam wrócić.
Pozostaną nam z tej wyprawy wspaniałe wspomnienia, niezapomniane, a czasem ekstremalne wrażenia, ponad sześć tysięcy zdjęć i kilka pamiątek. I jeszcze jedno –zostaliśmy „zarażeni” pasją spędzania wakacji w kamperze, który rzeczywiście – tak jak piszą inni kamperowicze, daje poczucie wolności. A więc czekając na następne wakacje (dlaczego człowiek pracujący ma tak mało urlopu ?!) będziemy planować następne wyprawy.
KONIEC
:spoko :spoko
_________________
I don't need Google, my wife knows everything !!!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
darboch 
Kombatant
KMW_SILESIA


Twój sprzęt: Rimor Super Brig 648
Pomógł: 5 razy
Dołączył: 17 Lip 2009
Piwa: 68/48
Skąd: Górny Śląsk
Wysłany: 2013-02-18, 08:22   

Bardzo fajna relacja....mam nadzieję, że oprócz kamperowania zaraziliście się też Skandynawią. Teraz zrobiliście mały kroczek w poznaniu jej a wiele wiele przed Wami :ok

Piwko stawiam :spoko
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Mysza 
trochę już popisał

Twój sprzęt: Fiat Ducato Maxi II 15O Multijet - blaszanka
Dołączyła: 13 Lut 2013
Piwa: 6/1
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: 2013-02-26, 21:18   

SUPER WYPRAWA :spoko
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum

Dodaj temat do ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
*** Facebook/CamperTeam ***