 |
|
|
Giro dItalia czyli z koleją za pan brat |
| Autor |
Wiadomość |
jedrek49
weteran badz zawsze usmiechniety
Twój sprzęt: sprinter CDI 2,7 316
Nazwa załogi: jedrek49
Pomógł: 2 razy Dołączył: 07 Sie 2009 Piwa: 50/3 Skąd: Rzeszow
|
Wysłany: 2014-02-05, 19:27
|
|
|
Witam
Dziekuje za informacje odnosnie Internetu
Trudno,bede musia wiecej przygotowac teraz z miejscami do postoju i zwiedzania ,zbieram teraz miejsca z GPS
serdeczne dzieki
pozdrawiam
jedrek |
|
|
|
 |
frape
weteran

Twój sprzęt: Fiat 2.8idTD MultiCamp EVO II Possl
Nazwa załogi: osiołek
Pomogła: 2 razy Dołączyła: 20 Gru 2009 Piwa: 115/53 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: 2014-02-06, 22:33
|
|
|
Na prom wjechaliśmy z marszu, jako jedno z ostatnich aut. Zrobiliśmy sesję zdjęciową i odpoczywaliśmy w samochodzie. Jakie było nasze zdziwienie gdy ledwie 20-25 minut później poszliśmy znowu zrobić zdjęcia. Ledwo co było widać Sycylię – zasnuła się deszczowymi chmurami, Etny nawet widać nie było…. Czyżbyśmy nosa mieli. Zjeżdżając z promu oczom własnym nie wierzymy jak okolica mogła się zmienić przez te pół godziny.
Na lądzie, też pogoda robi się mniej ciekawa. Kierujemy się do Reggio di Calabria…. Zwiedzamy lungomare (promenadę) – wiatr robi się coraz mocniejszy, a niebo zmienia kolory. No to i my zmienimy okolicę.
Szukamy plaży – najlepiej na nocleg. Pierwsze campery dostrzegamy dopiero 70 km dalej w Canaleo. Po drodze nie było nic odpowiedniego dla nas, więc teraz dostrzeżone białe budki ucieszyły nas do tego stopnia, że nie zastanawialiśmy się ani sekundy. Decyzja podjęta skręt. Przejeżdżamy koło torów, potem (jakby się cofając) pod wiaduktem wzdłuż „rzeczki” i przebieramy w miejscówce. Na początku widzieliśmy nawet kranik, ale tu akurat full. Jedziemy trochę głębiej i ustawiamy się koło namiotów na parkingu przy drodze (ruchliwa – do nocy 5 aut przejechało ) Przez jezdnię i wchodzimy na plażę…. A co tam dziś się już stąd nie ruszamy. P.s. droga może mało uczęszczana, ale za to w nocy tory raczej tak na szczęście krótkie, szybko pędzące zestawy – można się przyzwyczaić…
 |
_________________ http://osiolkiemprzezswiat.blogspot.com
https://www.facebook.com/...474314219380151
 |
|
|
|
 |
| Wyświetl szczegóły |
 |
frape
weteran

Twój sprzęt: Fiat 2.8idTD MultiCamp EVO II Possl
Nazwa załogi: osiołek
Pomogła: 2 razy Dołączyła: 20 Gru 2009 Piwa: 115/53 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: 2014-02-09, 23:25
|
|
|
CANALEO – CATANZARO – TAVERNA – SERSALE – MESORACA - PETILIA - LORICA
TRASA 275km
MAPA
Uwierzycie, że to wschód – tak, tak, nawet nie sądziłam, że czasem tak wcześnie wstajemy.
Droga 109” na siłę próbuje nas zaprowadzić do Parku Narodowego Aspromonte Trochę się zagapiliśmy i dobrą (przynajmniej na mapie) prosta droga została hen za nami, a te kolejne to strasznie pokręcone są i wyglądają na niezłe procenty. Najwyższym szczytem jest Montalto (1955). Od strony zachodniej zbocza są strome, od wschodu trochę łagodniejsze.
Droga wzdłuż wybrzeża mijała nam szybko – za plażami się nie rozglądaliśmy jeszcze, bardziej ciekawił nas Park Narodowy Sila. Tym bardziej, że na mapie wyglądało jakbyśmy objeżdżali masyw górski praktycznie cały czas mając w zasięgu wzroku morze. Szybko zatem odbiliśmy na Catanzaro. Pokręciliśmy się potężnymi zawijasami, przejechaliśmy wysoki wiadukt i zaczęliśmy wdrapywanie się na wzgórza.
Towarzyszyły nam liczne wzniesienia pokryte lasami, z drogą która starała się biec grzbietem. Można oczywiście przeciąg park jadąc bezpośrednio na północ, my jednak wybraliśmy drogę śladami pasterzy i zatrzymać się w Tawernie. Na mapie piękna czerwona malownicza droga, na której oprócz licznych zakrętów nie spodziewaliśmy się żadnych niespodzianek.
Znak zakazu wjazdu da ciężarówek powoli traktujemy już z przymrużeniem oka, wiec nie robiąc sobie nic po prostu pojechaliśmy do Tawerny. Wąska droga schodziła łagodnie zboczem, aż dotarła do miejscowości Sorbo San Basilate. „obwodnica” z jakiś przyczyn była zamknięta zatem zjechaliśmy sobie 15% kostką na złożonych lusterkach przez wioskę. Jest dobrze – dojechaliśmy do Tawerny.
Dalej naszą codziennością stał się zakręt w prawo, zakręt w lewo. Mijaliśmy się z ciężarówkami, jechaliśmy za obwoźnym sklepem, który słychać było już z odległości kilku kilometrów. Póki droga była pomiędzy miejscowościami wiedzieliśmy, że przejedziemy (torów brak ). Problem pojawiał się i stresował nas nieźle w każdej mijanej miejscowości. Padało pytanie „czy jest obwodnica” czy tez znów będziemy przejeżdżać przez środek wioski. Czasami zastanawialiśmy się nad zawróceniem, albo nad zjazdem nad morze do płaskiej drogi. Ale powtarzaliśmy sobie, że jak tu jeżdżą ciężarówki to damy radę – przecież i one jakoś przez wioski przejeżdżają.
 |
_________________ http://osiolkiemprzezswiat.blogspot.com
https://www.facebook.com/...474314219380151
 |
|
|
|
 |
frape
weteran

Twój sprzęt: Fiat 2.8idTD MultiCamp EVO II Possl
Nazwa załogi: osiołek
Pomogła: 2 razy Dołączyła: 20 Gru 2009 Piwa: 115/53 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: 2014-02-10, 00:00
|
|
|
W Mesocara zastopował nam drogę ciągnący się powoli przez miejscowość autobus. Lecz nie ma tego złego. Dzięki temu mogliśmy swobodnie nasycać się widokami, a było naprawdę czym. Teraz cieszyliśmy się, że tu dotarliśmy. Na wyciągnięcie dłoni morze i cudne wzgórza z góry. Autobus na szczęście po pewnym czasie skręcił, bo pewnie nadal byśmy za nim jechali.
 |
_________________ http://osiolkiemprzezswiat.blogspot.com
https://www.facebook.com/...474314219380151
 |
|
|
|
 |
frape
weteran

Twój sprzęt: Fiat 2.8idTD MultiCamp EVO II Possl
Nazwa załogi: osiołek
Pomogła: 2 razy Dołączyła: 20 Gru 2009 Piwa: 115/53 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: 2014-02-10, 19:17
|
|
|
Gdzieś przy skale przycupnęła Petilia - dość spora miejscowość jak na tą okolicę, dzięki czemu łatwo można ją przejechać. Jeszcze chwilę zastanawialiśmy się czy nie odbić do Crotone na wybrzeże, ale szybka lustracja mapy – droga biegnie zbyt daleko od plaż. To zostaniemy tu – dawno zresztą nie nocowaliśmy w górach. Jeśli do tej pory jechaliśmy skrajem parku Sila to teraz wjeżdżamy w leśne ostępy. Za 30 km jest jezioro pewnie tam coś znajdziemy odpowiedniego.
Droga prawie pusta, zastanawiamy się czy dalej coś jeszcze jest Jest tu kilka „osiedli turystycznych”, które służą wędkarzom za bazy wypadowe, jednak czujemy się tu jakby w innym świecie. Zero ludzi, niewielkie osady puste. Nad jeziorem znaleźliśmy coś a’la camping (39.198114,16.662349) – właściwie miejsce na grilla przy restauracyjce z zaznaczonym stellplatzem (teraz oczywiście nikogo tu nie ma). Osady te nad sztucznym jeziorem Lago Ampollino miały pobudzić ruch turystyczny w okolicy, ale chyba coś nie wyszło do końca tak jak było zamierzone. Bardziej odludnej okolicy we Włoszech nie spotkaliśmy. Ponieważ w międzyczasie nie spotkaliśmy żywego ducha stwierdziliśmy, że nie będziemy ryzykować nocy spędzonej samotnie w towarzystwie niedźwiedzi
Pogoda w ciągu ledwie kilku minut zmieniła się diametralnie. Jeszcze chwile temu robiliśmy zdjęcie w pełym słońcu, teraz wyjeżdżamy stąd w pierwszych kroplach deszczu. Wypatrzyliśmy kila potencjalnych osad, gdzie moglibyśmy się zatrzymać. Jednak zamiast mieszkańców spotkaliśmy jedynie samotnie błąkające się stada krów i koni, a gospodarstwa wyglądały jakby nikt tu od wielu lat nie zaglądał. Tak w lekkiej mgiełce dojechaliśmy do Bocca di Piaza. Jest tu niewielki zajazd za skrzyżowaniu dróg, ale nie było miejsca by zatrzymać się przy nim na noc to raz, dwa lało niemiłosiernie a czekająca nas przełęcz (1384) dawała nadzieję na lepszą pogodę. Wdrapaliśmy się chwilami jadąc w takiej mgle, że ledwo widzieliśmy gdzie kończy się asfalt. I tak jak myśleliśmy – jak ręką odjął – pogoda może nie super, ale zdecydowanie lepsza.
Aż do Lorica nie ma się gdzie zatrzymać – pojedyncze domy co kilka kilometrów. Sama Lorica położona jest nad jeziorem (Lago Arvo) i zaznaczona jest na mapie jako miejscowość turystyczna. Przy głównej owszem nie staniemy, jednak zjeżdżamy nad jezioro (w lecie zakaz postoju camperów – http://www.campinglagoarv...tture-e-servizi ). Jak się ucieszyliśmy na pierwsze napotkane dziś camperki nie macie pojęcia. To nic, że nie wolno. Dołączamy po prostu do nich – obsługa zamykanej knajpki (39.249454,16.510168) nie reaguje. Jest zimno (10) mży, wieje ale w oddali widać szybko przesuwające się chmury…. Jutro będzie lepszy dzień, zdecydowanie…
 |
_________________ http://osiolkiemprzezswiat.blogspot.com
https://www.facebook.com/...474314219380151
 |
|
|
|
 |
| Wyświetl szczegóły |
 |
Barbara i Zbigniew Muzyk
Kombatant

Twój sprzęt: fiat ducato2001-Bassa748
Pomogła: 7 razy Dołączyła: 23 Lip 2010 Piwa: 351/396 Skąd: krakow
|
Wysłany: 2014-02-14, 19:37
|
|
|
w 2010 tez nam się nie udało być na Etnie.Na wycieczke z przewodnikiem nie bardzo nam to pasowalo,gpndola wtedy 51 nie ma senior,zanim wyruszyliśmy piechota po dwóch godzinach ludzie już wracali,kazdy mowil 15 minut.Godz 15 slonce zaszko/chaldy sniegu,IV/nie ma co zawracamy,gnalam co sil,za pol godziny bylam w kamperze.Zbyszek doszdl później.Drzwi zamknelismy,lunelo.Inni turyści wrócili do kamperow przemoknięci do suchej nitki.Dziekuje za relacje Barbara muzyk oczywiscie |
|
|
|
 |
RODOS
zaawansowany
Twój sprzęt: Knaus Sport Traveller Renault 2,5 dCi 2007
Nazwa załogi: JASKÓŁKI
Dołączył: 16 Lut 2010 Piwa: 76/42 Skąd: GDYNIA
|
Wysłany: 2014-02-15, 17:41 Etna
|
|
|
Piękna relacją, ładne zdjęcia z przyjemnością się ogląda. jak najbardziej.
Wracają wspomnienia z naszego pobytu. Wulkan Etnę postanowiliśmy zdobyć pieszo, chyba dlatego się nam udało, że nie wiedzieliśmy jakiego to wymaga wysiłku. Obraliśmy kierunek w pobliżu kolejki linowej, praktycznie przez dziki teren. W połowie trasy przekonaliśmy się jak trudno podchodzić po usypującym się żużlu po stromych wzniesieniach. Każdy krok do przodu, to przynajmniej pół kroku do tyłu po osuwającym się podłożu. Pod koniec trasy po najbardziej stromych podejściach po 10-20 krokach krótki odpoczynek i dalej. Jadący nad nami w wagonikach turyści patrzyli na nas trochę zdziwieni, ale w końcu nam machali. Spotkaliśmy jedynie kilka młodych osób po drodze. Dziewczyna, która im towarzyszyła pod największa górkę wchodziła na czterech. Bardzo nas to rozbawiło, ale my mając kijki, też czasami podpieraliśmy się rękami. Ruszaliśmy w ładnej słonecznej pogodzie. Po minięciu połowy trasy znaleźliśmy się w chmurach, które niespodziewanie nasunęły się z zachodu, zginęła nam z widoku kolejka linowa, która była naszym drogowskazem. Dalej do szczytu schroniska kierowaliśmy się tylko hałasem przejeżdżających wagoników. Po 2 godz. i 40 min. dotarliśmy do końcowej trasy kolejki, pomimo chłodu byliśmy mokrzy. W stacji na górze jest bar i pomieszczenie,w którym odpoczęliśmy i oglądnęliśmy film przedstawiający historię Etny. Wokół nas tylko chmury i pełno turystów rozczarowanych brakiem bezpośredniego widoku na Etnę. Weszliśmy na taras i próbowaliśmy dojrzeć krater, ale chmury i mgła uniemożliwiły widok. Niestety pogoda nas zaskoczyła.
Z powrotem wróciliśmy tą samą drogą i zajęło to nam połowę czasu.
Natomiast czyste niebo i piękne widoki ETNY nie pozazdrościła nam przyroda kiedy pojechaliśmy w późniejszym czasie podziwiać wulkan od strony północnej.
Przepraszamy za wcięcie, ale ładne Wasze zdjęcia i opisy sprowokowały nas do wspomnień.
Serdecznie pozdrawiamy. Lila i Tadeusz |
|
|
|
 |
frape
weteran

Twój sprzęt: Fiat 2.8idTD MultiCamp EVO II Possl
Nazwa załogi: osiołek
Pomogła: 2 razy Dołączyła: 20 Gru 2009 Piwa: 115/53 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: 2014-02-16, 20:03
|
|
|
| Zbigniew Muzyk napisał/a: | | Godz 15 slonce zaszko/chaldy sniegu,IV/nie ma co zawracamy,gnalam co sil,za pol godziny bylam w kamperze.Zbyszek doszdl później.Drzwi zamknelismy,lunelo. |
| RODOS napisał/a: | | Po minięciu połowy trasy znaleźliśmy się w chmurach, które niespodziewanie nasunęły się z zachodu, zginęła nam z widoku kolejka linowa.... Niestety pogoda nas zaskoczyła. |
no właśnie wysokie góry są nieobliczalne, mimo teoretycznie pięknej pogody jak widać można się naciąć, dlatego ubiór i przygotowanie o podstawa - mimo, że to południe Europy. Mając nawet taką nieprzewidywalną pogodę warto spróbować a nuż się uda
Dziękuję za piwka i pozdrawiam |
_________________ http://osiolkiemprzezswiat.blogspot.com
https://www.facebook.com/...474314219380151
 |
|
|
|
 |
frape
weteran

Twój sprzęt: Fiat 2.8idTD MultiCamp EVO II Possl
Nazwa załogi: osiołek
Pomogła: 2 razy Dołączyła: 20 Gru 2009 Piwa: 115/53 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: 2014-02-18, 23:23
|
|
|
LORICA – MOCCONE – COSENZA – TREBISSACE - TARANTE - TORRE CALLIMENO
TRASA 315km
MAPA
Na szczęście przez noc przestało padać, a rankiem pogoda, choć rześka, zrobiła się bardzo przyjazna. Zaraz za Lorica (1-2km) jest zaznaczona malownicza trasa biegnąca do Moccone. Założyliśmy, że jak widokowa to w sam raz dla nas. Ponieważ było dość wcześnie brak ruchu samochodów wcale nas nie zdziwił, wręcz był dla nas udogodnieniem ponieważ droga z każdą chwilą stawała się węższa i węższa. Z czasem koła zaczęły zahaczać o pobocze…. W kilku miejscach znaleźliśmy sporo zaparkowanych samochodów – tak w zupełnej głuszy – ciekawe czego ludzie tutaj szukali?
Droga malownicza pewnie kiedyś była – kiedyś, póki nie zarosła drzewami. Czasami co prawda są przebłyski widoczków, ale nie jest ich za wiele. Gdzieś po 10km jest schronisko i pewnie prowadzące gdzieś z niego szlaki. Można się tu dostać kolejką i chyba jest to zdecydowanie lepszy pomysł niż nasz. Mimo, że droga stawała się lekko hardkorowa nie poddajemy się. Z parkingu przy schronisku rozciąga się panorama na snujące się w dolinach pomiędzy zalesionymi wzgórzami chmury.
Dalej aż do przełęczy Valico di M. Scuro nie spotkaliśmy na szczęście żadnego samochodu, bo nie wiem co byśmy wtedy zrobili. Droga ma szerokość campera, wokół gęsty las, miejscami tak się rozłożył, że muszę wyjść i przytrzymać gałęzie i bynajmniej nie jest to jeden raz. Zaczynamy mieć tego dość. Udało nam się dotrzeć do przełęczy i jak zobaczyliśmy, że droga jest rozdzielona pasem byliśmy przeszczęśliwi.
Do wyboru mamy kierunek wschód lub zachód, ale spoglądając na mapę jak wygląda droga na wschód, w więcej niż 100% byliśmy pewni, że jedziemy na zachód. Droga owszem wije się, są tunele, ale praktycznie jak się rozpędziliśmy na przełęczy to dotarliśmy pod samą Cosenzę bez dodawania gazu .
Przez miasto przelecieliśmy rozpędem i prawie udało nam się wpaść na autostradę (darmowa). Prawie ponieważ po drodze mieliśmy spotkanie na światłach z osobami które chciały od nas pieniążki, i, którzy widząc niemieckie napisy na naszym samochodzie nijak nie mogli uwierzyć, że naprawdę nie znamy tego języka…..
Autostrada ciągnie się na północ dolinami pomiędzy ślicznymi wzgórzami. Przemieszczając się tą trasą wcale nie żałujemy, że odpuściliśmy sobie kolejny zestaw serpentynek. Kilometry szybko nam umykają – nawet nie wiemy kiedy na węźle Sibari skręcamy znów nad morze.
 |
_________________ http://osiolkiemprzezswiat.blogspot.com
https://www.facebook.com/...474314219380151
 |
| Ostatnio zmieniony przez frape 2014-02-19, 20:28, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
frape
weteran

Twój sprzęt: Fiat 2.8idTD MultiCamp EVO II Possl
Nazwa załogi: osiołek
Pomogła: 2 razy Dołączyła: 20 Gru 2009 Piwa: 115/53 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: 2014-02-19, 20:23
|
|
|
Dobrze pamiętamy niestety o kolei, wręcz przypomina nam się notorycznie, ale przed Trebisacce udaje się znaleźć 4m wiadukt i plaża jest nasza (39.815038,16.49441). Stoimy w cieniu, przez ulicę i korzystamy z uroków wielkiej, pustej, szerokiej plaży. Trochę się chmurzy, ale co tam najwyżej zmienimy miejsce.
Ponieważ na plaży już byliśmy, a na północ prowadzą dwie biegnące obok siebie drogi wybieramy eksprezówkę, którą niesamowicie szybko przemieszczamy się na północ. Po drodze zawieszamy jedynie wzrok na miejscowości Rocca Imperiale i mkniemy wprost do Taranto, tym bardziej, że niebo przybiera coraz ciemniejsze barwy.
Tarent, założony w 706 r. p.n.e. przez spartańskich żeglarzy, niegdyś największe miasto Wielkiej Grecji (300 tysięcy mieszkańców i 15km mury). Ważny ośrodek filozofii pitagorejskiej, gościł niegdyś Platona i Arystotelesa, a dziś gości nas.
 |
_________________ http://osiolkiemprzezswiat.blogspot.com
https://www.facebook.com/...474314219380151
 |
|
|
|
 |
Santa
weteran

Twój sprzęt: dreamliner
Nazwa załogi: ROMULUSI
Dołączyła: 05 Paź 2007 Piwa: 236/171 Skąd: Podkarpacie
|
Wysłany: 2014-02-19, 20:45
|
|
|
| frape napisał/a: | | ... ośrodek filozofii pitagorejskiej, gościł niegdyś Platona i Arystotelesa, a dziś gości nas... |
Frape - próbuję nadążać za Tobą - po tych różnych rozdrożach, bezdrożach i innych nieoczekiwanych manowcach - aż tu nagle..., nieoczekiwanie... wstępujemy na ścieżki Platona i Arystotelesa
Tak mnie to zaskoczyło..., że aż... musiałam się zalogować |
|
|
|
 |
frape
weteran

Twój sprzęt: Fiat 2.8idTD MultiCamp EVO II Possl
Nazwa załogi: osiołek
Pomogła: 2 razy Dołączyła: 20 Gru 2009 Piwa: 115/53 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: 2014-02-19, 20:55
|
|
|
| Santa napisał/a: | | frape napisał/a: | | ... ośrodek filozofii pitagorejskiej, gościł niegdyś Platona i Arystotelesa, a dziś gości nas... |
Frape - próbuję nadążać za Tobą - po tych różnych rozdrożach, bezdrożach i innych nieoczekiwanych manowcach - aż tu nagle..., nieoczekiwanie... wstępujemy na ścieżki Platona i Arystotelesa
Tak mnie to zaskoczyło..., że aż... musiałam się zalogować |
Santa masz rację przewodnik podpowiada, ze Arystoksenos
co prawda żadnego z nich tam nie spotkaliśmy, ale podobno to były kiedyś ich klimaty
Ale chyba jednak wolimy te manowce są bezpieczniejsze |
_________________ http://osiolkiemprzezswiat.blogspot.com
https://www.facebook.com/...474314219380151
 |
|
|
|
 |
| Wyświetl szczegóły |
 |
Santa
weteran

Twój sprzęt: dreamliner
Nazwa załogi: ROMULUSI
Dołączyła: 05 Paź 2007 Piwa: 236/171 Skąd: Podkarpacie
|
Wysłany: 2014-02-19, 21:11
|
|
|
Frape - Twoje "manowce" są wspaniałe. Każda fotka to dowód, że najdoskonalsze dzieła sztuki stworzyła sama natura
A to moje zaskoczenie wynika z mojej słabości do... inteligentnych chłopaków
Jednego z nich (tych Twoich) też udało mi się "spotkać" w mojej ostatniej podróży... Do dziś pozostaję pod wrażeniem..., kiedyś opowiem...
Pozdrawiam i czekam na ciąg dalszy
A skoro już tu jestem, to piwko stawiam - za całokształt |
|
|
|
 |
frape
weteran

Twój sprzęt: Fiat 2.8idTD MultiCamp EVO II Possl
Nazwa załogi: osiołek
Pomogła: 2 razy Dołączyła: 20 Gru 2009 Piwa: 115/53 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: 2014-02-19, 22:48
|
|
|
| Santa napisał/a: | Frape - Twoje "manowce" są wspaniałe. Każda fotka to dowód, że najdoskonalsze dzieła sztuki stworzyła sama natura |
nas też natura najbardziej urzeka
| Cytat: | Jednego z nich (tych Twoich) też udało mi się "spotkać" w mojej ostatniej podróży... Do dziś pozostaję pod wrażeniem..., kiedyś opowiem... |
nie daj się prosić i długo czekać
a za bursztynowe dziękuję:) i ruszam dalej w drogę |
_________________ http://osiolkiemprzezswiat.blogspot.com
https://www.facebook.com/...474314219380151
 |
|
|
|
 |
frape
weteran

Twój sprzęt: Fiat 2.8idTD MultiCamp EVO II Possl
Nazwa załogi: osiołek
Pomogła: 2 razy Dołączyła: 20 Gru 2009 Piwa: 115/53 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: 2014-02-19, 22:48
|
|
|
Wita nas przemysłowymi przedmieściami, ale już po chwili jesteśmy na wyspie, na której rozłożyło się stare miasto. Za mostem po prawej stronie jest parking (ruch jest po okręgu) wiec traficie tu bez problemu. Choć z zewnątrz miasteczko wygląda zachęcająco, niestety w niektóre uliczki az strach się zapuszczać. Niemniej jednak Katedra z XI wieku z barokową fasadą z bogato zdobioną kaplicą to powód by zaryzykować
Jadąc dalej docieramy na kolejny most, tym razem łączący stere miasto z nowym. Nie zatrzymujemy się na dłużej, ale sam przejazd jest przyjazny dla oka.
 |
_________________ http://osiolkiemprzezswiat.blogspot.com
https://www.facebook.com/...474314219380151
 |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do ulubionych Wersja do druku
|
|