Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Solar
Autor Wiadomość
Świstak 
Kombatant


Twój sprzęt: Milka, Milka2
Nazwa załogi: Świstaki
Pomógł: 14 razy
Dołączył: 05 Cze 2009
Piwa: 350/95
Skąd: Dolny Śląsk
Wysłany: 2018-03-06, 10:21   Solar

Temat "solarów" jest bardzo aktualny, ale porozrzucany w wielu wątkach i nie zawsze kompletny. Postanowiłem poświęcić dzień czy dwa aby niezbędną budowniczemu wiedzą zebrać w jednym miejscu i nieco uporządkować. Jako że z założenia ma to być kompedium - proszę o minimalną ingerencję, a dyskusje i pytania prowadzić w bliźniaczym wątku: Solary-dyskusja Można też najpierw zapoznać się z wątkiem o energobloku aby zaznajomić się z pojęciami napięcia, prądu i mocy

1. Nazewnictwo.
Solary, panele, ogniwa, baterie... Używamy ich naprzemiennie, czasem nie zdając sobie sprawy że wprowadzamy tym kogoś w błąd. Solarami przyjęło się nazywać wszystko co w jakiś sposób gromadzi energię słoneczną czyli promieniowanie, a nawet nie tyle gromadzi ile przetwarza na dostępną do wykorzystania formę. Najczęściej spotyka się dwa rodzaje tych urządzeń - pierwsze z nich wykorzystują promieniowanie podczerwone dostarczając ciepło, drugie zaś wykorzystując promieniowanie z zakresu widzialnego i UV generują energię elektryczną.
Pierwszy przypadek omówię krótko bo rzadko będziemy tą technologię wykorzystywać w kamperach: kolektory słoneczne to najczęściej pojemnik (rurka lub płaski zbiornik) wypełniony cieczą (najczęściej niezamarzającą), która nagrzewa się na skutek oświetlenia promieniowaniem słonecznym. Czasem dla podwyższenia sprawności stosuje się dodatkowe reflektory gromadzące promieniowanie na rurce, czasem przez zwiększenie powierzchni czynnej pochłaniającej promieniowanie przyklejając rurki do konstrukcji wykonanych z materiałów dobrze przewodzących ciepło (absorberów) i pomalowanych na czarno w celu poprawy pochłaniania promieniowania. Dodatkowo stosuje się izolację termiczną w postaci zamknięcia konstrukcji w częściowo szklanym zasobniku, aby zminimalizować studzenie zasobnika przez zimne powietrze atmosferyczne, oraz układ pomp i czujników do odprowadzenia zgromadzonego ciepła w miejsce gdzie zostanie przekazane poprzez wymiennik do właściwego odbiornika (bojler).






Jednym z najbardziej zaawansowanych technicznie rozwiązań są kolektory pionowe, wykorzystujące w rurach próżniowych zjawisko parowania i skraplania medium pośredniego i transferu uzyskanej energii tylko z dołu do góry dzięki czemu ciepło raz dostarczone do zbiornika na górze nie jest w stanie się cofnąć i rozproszyć. I tu ujawnia się haczyk - to na nas spoczywa odpowiedzialność o zagospodarowanie dostarczonym ciepłem, nie ma tu samoistnego bezpiecznika i układ pozostawiony sam sobie może się zwyczajnie zagotować.... Dotyczy to oczywiście nie tylko rur próżniowych, ale idei pozyskiwania ciepła z promieniowania słonecznego ogólnie...





Drugą kategorią są konstrukcje wykorzystujące zjawisko fotowoltaiczne czyli bezpośrednia zamiana wysokoenergetycznego promieniowania elektromagnetycznego (światła słonecznego) na energię elektryczną. Zasada ich działania (w ogromnym uproszczeniu) jest zbliżona do gry w dwa ognie i polega na wybijaniu przez rozpędzone fotony, elektronów znajdujących się w półprzewodniku na drugą stronę złącza P-N, gdzie już pozostają ponieważ złącze N-P (czyli to samo złącze ale patrząc z drugiej strony) jest dla nich odpychające niczym magnes. Powoduje to wytworzenie nadmiaru elektronów z jednej strony złącza i ich niedoboru z drugiej, czyli różnicy potencjałów elektrycznych, a różnica potencjałów to nic innego jak napięcie elektryczne wyrażane w woltach [V]. Jeżeli połączymy teraz obie strony (P i N) przewodnikiem elektrycznym (przewodem) umożliwimy przepływ elektronów z miejsca gdzie jest ich nadmiar do miejsca gdzie jest ich niedobór. Popłyną niczym rzeka a prąd w jej nurcie jest niczym innym jak prąd elektronów, czyli prąd elektryczny wyrażany w amperach [A]. Tak długo jak długo oświetlamy ogniwo fotoelektyczne, tak długo przebijamy powracające elektrony na drugą stronę barykady P-N powodując powstawanie różnicy potencjałów i w efekcie przepływ prądu elektrycznego prze przewodnik łączący obie strony złącza. A co gdy oświetlamy złącze ale nie umożliwiamy przepływu czyli w sumie powrotu elektronów? Złącze N-P jest dla elektronów odpychające, ale tylko troszkę. Wartość tego odpychania równa jest wielkości "przerwy energetycznej" charakterystycznej dla materiału z jakiego zostało wykonane ogniwo fotowoltaiczne, fotoelektryczne czy też fotoogniwo. Ważne jest, że (znów wielkie uproszczenie) jeśli przepchniemy zbyt dużo elektronów to powstanie różnica potencjałów większa niż siła odpychająca złącza i część (ta nadwyżka) będzie mogła samoistnie przepchnąć się przez barierę z powrotem na swoje miejsce, a różnica potencjałów (napięcie między obiema stronami ogniwa) spadnie do charakterystycznego (dla danego materiału) poziomu. Zjawisko to jest dla nas zarówno korzystne jak i niekorzystne - korzystne bo nic się nie spali, nie wybuchnie i nie będą strzelać iskry, a niekorzystne bo to napięcie nie jest zbyt duże. Aby to napięcie zwiększyć łączymy ogniwa szeregowo (napięcia się sumują ale wartość prądu pozostaje ta sama).
Teraz dwa słowa o prądzie: prąd tworzą płynące elektrony - im jest ich więcej tym większa wartość prądu. Aby mieć więcej elektronów musimy mieć więcej krzemu wystawionego na promieniowanie i więcej fotonów czyli poszczególne ogniwa powinny mieć większą powierzchnię. Ze względów praktycznych robienie wielkich tafli sztywnego krzemu nie zawsze jest wskazane (kłopoty w produkcji, kłopoty w montażu, kłopoty w transporcie), dlatego czasem łączy się poszczególne ogniwa równolegle - w takim przypadku napięcie pozostaje takie samo, ale sumują się prądy.... Jak je więc łączyć? Jak tworzyć całe baterie fotowoltaiczne? Szeregowo czy równolegle??? Ano najlepiej trochę tak, a trochę tak. Zależnie od potrzeb i możliwości. Ale o tym za chwilę....

W jaki sposób jest wykonane złącze P-N (punkt styku dwóch różnie domieszkowanych warstw), zależy od konkretnego rodzaju i typu ogniwa, a konkretnie od pierwiastków wykorzystanych do produkcji ogniw (przykładowo warstw krzemu nałożonych na siebie w specjalnym procesie), od tego czy pierwiastek jest wykorzystywany w sztywnej formie krystalicznej (pojedynczego, uporządkowanego monokryształu lub swobodnie rozrastających się we wszystkich kierunkach polikryształów) czy może z wykorzystaniem telluru lub indu w formie bezpostaciowej - amorficznej - o grubości zaledwie jednego - dwóch mikronów napylanej bezpośrednio na nośnik lub też bardzo ciekawej technologii elastycznej wykorzystującej zmieszane półprzewodniki organiczne.... Postaram się poniżej omówić zalety i wady poszczególnych rozwiązań, ale by choć "na oko" umieć rozpoznać poszczególne technologie - kilka przykładów

Ogniwa monokrystaliczne są jednorodne, dość ciemne, mają ośmiokątny kształt (są pokrojonym na plasterki i przyciętym walcem wyhodowanego monokryształu)



Ogniwa polikrystaliczne są jaśniejsze o wyglądzie zamarzniętej szyby i nie mają ściętych rogów



Ogniwa cienkowarstwowe mogą mieć prawie dowolne kształty i rozmiary, a ich barwa bardziej przypomina brąz niż odcienie granatu.



Ogniwa organiczne, bardziej przypominają taśmy przewodzące niż ogniwa fotowoltaiczne

_________________
"Panie, pomóż mi być takim człowiekiem, za jakiego uważa mnie mój pies"



Milka - może ją spotkacie?
Ostatnio zmieniony przez Świstak 2018-03-07, 09:30, w całości zmieniany 2 razy  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
Świstak 
Kombatant


Twój sprzęt: Milka, Milka2
Nazwa załogi: Świstaki
Pomógł: 14 razy
Dołączył: 05 Cze 2009
Piwa: 350/95
Skąd: Dolny Śląsk
Wysłany: 2018-03-06, 13:53   

2. Typy baterii ogniw fotowoltaicznych.
Strasznie długa ta nazwa, więc często mówi się o nich jako o bateriach słonecznych lub panelach słonecznych / solarnych. Najczęściej jeszcze spotykamy się z bateriami wykorzystującymi klasyczną technologię na bazie krzemu, czyli mono i polikrystaliczne. Omówmy je więc troszkę dokładniej:

a) polikryształy są tańsze w produkcji od monokryształów i coraz częściej ich sprawność nie odbiega drastycznie od droższych w produkcji monokrystalicznych kuzynów. Dodatkowo z racji optymalnego kształtu ogniw nie tracimy nasłonecznionej powierzchni. Może i dużo tej powierzchni nie ma, ale walczymy każdy procent....



Ich sprawność (procent zamiany padającego światła słonecznego na energię elektryczną) wynosi około 16%, a dzięki masowej produkcji cena jest atrakcyjna. Ogniwa krzemowe są ogólnie dość odporne na starzenie się (ponad 25 lat) i mimo iż technologia osiąga już obliczony przez teoretyków kres podwyższania ich sprawności - nic nie wskazuje na to aby zaprzestano w najbliższym czasie ich eksploatacji i produkcji.
Dzięki temu że polikryształ to sprasowany wafel kryształów mających różne charakterystyki kątowe, ogniwo to dość dobrze wypada przy pomiarach podczas przemiany na energię elektryczną światła rozproszonego (padającego pod różnymi kątami) czyli w czasie pochmurnej pogody albo w układach bez systemów śledzenia słońca. Tak więc wydają się rozsądnym wyborem na naszych szerokościach geograficznych i przy stałym - płaskim montażu na dachu.

b) Monokryształy najlepiej się sprawują przy oświetleniu skupioną wiązką umieszczoną prostopadle do powierzchni ogniwa (sprawują się wtedy lepiej niż polikryształy), ale gdy słońce jest za chmurami bądź świeci pod ostrym kątem - szybko tracą swoją przewagę. Oba typy ogniw charakteryzuje duży spadek wydajności wraz ze wzrostem temperatury, choć w przypadku monokryształów współczynnik ten jest nieco większy i wynosi około 0,5% na każdy stopień Celcjusza (w przypadku polikryształów wynosi 0,40 - 0,45%).






Nawet pomimo wyższej sprawności monokryształów (około 18%) przeliczenie finansowe na wat mocy zainstalowanej wypada mniej korzystnie niż w przypadku polikryształów.
Typowe usterki pojedynczych ogniw to "ścieżki ślimacze" czyli trudne do zauważenia gołym okiem nierównomierności powstałe na skutek błędów w produkcji.







Obie technologie najczęściej spotkamy w wykonaniu sztywnym, czyli hartowane szkło od czoła i aluminiowa ramka dookoła. Od tyłu naklejona folia zabezpieczająca najczęściej koloru białego lub czarnego. Typowe usterki to uszkodzenia szyby czołowej na skutek gradobicia, stąpania po panelach lub niewłaściwego montażu ram bocznych.




Spotykane są wersje "elastyczne" (czy też pół-elastyczne) czyli sztywne ogniwa montowane na elastycznym tworzywie z frontu (czasem o lekko rozpraszającej światło fakturze) i elastycznej folii od tyłu. Umożliwia to zastosowanie ich na łagodnie łukowatych powierzchniach, ale nie umożliwia zawijania w rulon. Ich niezaprzeczalną zaletą jest znacznie mniejsza waga niż konstrukcji sztywnych, a wadą - absurdalna cena. Trzeba też wziąć uwagę że po szczelnym przyklejeniu do materiału porowatego (pianki) tracimy możliwość pasywnego chłodzenia od tyłu, a co za tym idzie zmuszamy do pracy przy wyższej temperaturze i w efekcie zmniejszamy ich wydajność i żywotność. Do typowych usterek można zaliczyć "hot spots" czyli przetapianie folii w miejscach grzania się taśm przewodzących przy prądach bliskich zwarciowym, przebarwienia folii czołowej na skutek działania wysokich temperatur i niskiej jakości folii zabezpieczającej, delaminacja folii czołowej połączona z jej matowieniem oraz pęknięcia ogniw na skutek nadmiernego zginania




Obydwa typy opisanych ogniw krzemowych ogniw generują podobne napięcia rzędu 0,5V które drastycznie spada gdy ogniwo zbyt mocno obciążymy.



Wartość napięcia generowanego przez gotową baterię słoneczną zależy więc od tego ile ogniw połączonych jest w szereg. Jeżeli więc mamy 36 ogniw połączonych szeregowo, to napięcie na wyjściu wynosić będzie około 18V, jeżeli jednak stworzymy dwa łańcuchy po 18 ogniw i te dwa gotowe łańcuchy połączymy ze sobą równolegle to uzyskamy na wyjściu tylko 9V. Ale za to będziemy mogli pociągnąć dwa razy większy prąd... Później to wszystko policzymy.

b) w przypadku technologii 2 generacji czyli wykorzystujących technologię cienkowarstwową kwestia napięć wygląda ciut inaczej - panele tego typu generują znacznie wyższe napięcia rzędu kilkunastu - kilkudziesięciu voltów. Charakteryzują się mniejszą sprawnością (8-12%), mniejszą żywotnością (ok. 10 lat), charakteryzują się znacznie lepszym współczynnikiem temperaturowym i są znacznie tańsze w produkcji (choćby z racji dużo mniejszego zapotrzebowania na krzem czy inne pierwiastki potrzebne do produkcji). Często występują w wersjach bez ram usztywniających co przynosi kolejne obniżenie cen, ale utrudnia jednostkowy montaż, przynajmniej w naszych aplikacjach. Stosowane głównie w budownictwie i stałych aplikacjach. Typową usterką jest korozja warstwy krzemowej oraz degradacja indukowanym napięciem (PID)






d) ogniwa organiczne mają sprawność poniżej 10%. Są elastyczne, częściowo przepuszczające światło, lekkie i łatwe w produkcji. Są również najtańsze ale tylko w przypadku produkcji masowej, a o tą przy tej sprawności trudno. Póki co są mało dostępne i z racji braku wiarygodnych danych pominę je w niniejszym opracowaniu



e) wiem również o elastycznych ogniwach krzemowych wykonanych nie z tafli krzemu, ale z blisko umieszczonych obok siebie kuleczek. Nie spotkałem się z tą technologią na żywo, więc póki co informuję o tym w charakterze ciekawostki.

_________________
"Panie, pomóż mi być takim człowiekiem, za jakiego uważa mnie mój pies"



Milka - może ją spotkacie?
Ostatnio zmieniony przez Świstak 2018-03-07, 13:52, w całości zmieniany 5 razy  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
Świstak 
Kombatant


Twój sprzęt: Milka, Milka2
Nazwa załogi: Świstaki
Pomógł: 14 razy
Dołączył: 05 Cze 2009
Piwa: 350/95
Skąd: Dolny Śląsk
Wysłany: 2018-03-06, 16:54   

Na placu boju pozostały więc (póki co) tylko ogniwa krzemowe. Mono czy poli? Sztywne czy elastyczne? To wszytko zależy od Waszych potrzeb i możliwości finansowych. Wiedzę z pierwszej ręki można znaleźć na stronie kolegi toscaner: panele do kampera, elastyczne czy szklane?
Jako że powyżej opisałem zasadnicze różnice między ogniwami mono i poli, skupię się teraz na wykonaniu baterii ogniw.

Typowa konstrukcja paneli sztywnych wygląda tak:


A paneli semi-elastycznych tak:



Jak widać - istotnych różnic nie ma. Bo i być nie może. Oczywiście nie mówimy ty o ogniwach tzw. SolarFilm których produkcja, użytkowanie ale niestety i cena wygląda zupełnie inaczej:
_________________
"Panie, pomóż mi być takim człowiekiem, za jakiego uważa mnie mój pies"



Milka - może ją spotkacie?
Ostatnio zmieniony przez Świstak 2018-03-07, 23:02, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Świstak 
Kombatant


Twój sprzęt: Milka, Milka2
Nazwa załogi: Świstaki
Pomógł: 14 razy
Dołączył: 05 Cze 2009
Piwa: 350/95
Skąd: Dolny Śląsk
Wysłany: 2018-03-06, 17:23   

Jeżeli mamy łukowaty dach, lub bardzo zależy nam na małej wadze, lub chcemy ukryć panele przed wzrokiem ciekawskich lub zwyczajnie mamy za dużo pieniędzy - kupujemy baterię pół-elastyczną (w innym przypadku może być sztywna) o wymiarach.... O wymiarach? A nie o mocy?? Nie o napięciu???

O ile w przypadku kolektorów słonecznych (gromadzących ciepło) musimy mieć możliwość odebrać to co nam instalacja dostarczy, o tyle w przypadku fotowoltaiki pojęcie przewymiarowania nie istnieje. Sytuacja identyczna jak piec w którym hajcujemy na maksa przy zakręconych kaloryferach (zagotuje się) i gniazdko elektryczne podłączone do największej elektrowni na Swiecie, do którego niczego nie podłączymy (nie zagotuje się).... Tak więc z założenia montujemy najwięcej jak tylko się da. Teoretycznie dołożyć się później jeszcze da, ale ciężko będzie nam dobrać baterie odpowiednie do już istniejącej instalacji. Moim zdaniem warto zwymiarować miejsce na dachu i tak dobrać baterie, aby miejsce to możliwie szczelnie wypełnić jednakowymi bateriami (inne opcje są możliwe, ale omówię je później aby nie komplikować zbytnio opisu). I tu już może się okazać że rynek nie oferuje aż tak wiele jak nam się pierwotnie wydawało.
Typowa wielkość pojedynczej celi to 4 lub 5 cali (10x10 lub12,5x12,5 cm) i wielokrotności tych wymiarów najczęściej uda nam się znaleźć. Powiedzmy więc że do dyspozycji mamy przed szyberdachem kwadrat 120x120cm, a za szyberdachem 120x65.

Przypadek 1:
Z prostego dzielenia wychodzi że z przodu zmieścimy 9x9 ogniw, z tyłu 9x4. Udało się nam takie znaleźć/zrobić/zamówić (wszystkie ogniwa o identycznych parametrach) i co dalej? Daje to z przodu 81 ogniw, z tyłu 32. Razem 113 ogniw. Każde z nich generuje napięcie 0,5V więc jeśli połączymy je w szereg da nam to 56,5V i zakładając że każde ogniwo mam moc maksymalną 1 wat - 113 watów. Dużo i niedużo tych woltów... Dla akumulatora za dużo, dla szuszarki do włosów za mało... No to trzeba do tego jakiś regulator, ale jaki? PWM czy MPPT???





a) regulatory PWM (czyli regulujące szerokością impulsu) to nic innego jak dzieciak bawiący się odkurzaczem - gdy obroty rosną (powiedzmy do połowy maksymalnych) wyłącza odkurzacz, a gdy spadną poniżej zadanej wartości - ponownie go włącza na chwilę, dopóki sinik nie wkręci się na zadane obroty po czym zwów wyłącza i włącza i wyłącza. Zależnie od obciążenia odkurzacza czasem jest dłużej włączony niż wyłaczony, a czasem odwrotnie. Działa? Działa, ale wykorzystujemy tylko ułamek mocy silnika i na dodatek katujemy go przy każdym włączeniu. Dokładnie to samo dzieje się jeśli do regulatora PWM podłączymy instalację generującą 56V - regulator (który potrafi tylko łączyć wejście z wyjściem) podłączy te 56V do naszego akumulatora, a gdy stwierdzi że napięcie poszło do góry - wyłączy póki napięcie nie spadnie. Dzieje się tak kilkaset lub kilka tysięcy razy na sekundę. Nie dość że takim traktowaniem usmażymy większość odbiorników w naszej instalacji (szczególnie wrażliwe są na to przetwornice 12/230) to jeszcze okazuje się że nasze panele są podłączone do instalacji tylko przez ułamek czasu, a przez resztę kable wiszą w powietrzu. Jakby tego było mało - wskażnik prądu pokazuje że z paneli idzie 2 ampery przy 14 woltach czyli 14x2=28 wat. A na dachu mamy 130... Jakim cudem??? Ano takim że pojedyncza cela może wygenerować prąd o wartości 2 amper przy napięciu 0,5 wolta (2x0,5=1 wat) i więcej niż te 2 ampery (maksymalnie) przez nią nie popłynie, choćby nie wiem co. Coż więc robić?



b) regulatory MPPT (Maximum Power Point Tracking) to coś jak automatyczna skrzynia biegów. Dopasowuje silnik o dużej prędkości obrotowej i małym momencie obrotowym (panel o wysokim napięciu i małym prądzie) do kół samochodu o małej prędkości obrotowej i dużym momencie (niskie napięcie i duży prąd). Nie robi tego jednak jak stabilizator szeregowy (jazda na półsprzęgle) zamieniający nadwyżkę prędkości obrotowej w ciepło (później nawet w swąd) lub PWM (gaz do oporu, wciska sprzęgło gdy za szybko, puszcza sprzęgło gdy za wolno), ale przy pomocy odpowiednio dobranych zębatek dokonuje przemiany prędkości w siłę... Gdzieś to już raz opisałem (chyba ciekawiej) - jeśli ktoś ten opis odnajdzie proszę o podpowiedź, może skopiuję go tutaj. Tak więc MPPT ma zdolność do przemiany napięcia w prąd, ale przy zachowaniu proporcji napięcie razy prąd=zawsze tyle samo (UxI=const) a ile to const wynosi? Ano najlepiej by było żeby jak najwięcej, ale nie więcej niż akurat odbieramy zasilając urządzenia i ładując akumulator. No to jakie ten regulator wybierze przełożenie skoro nie wprowadziliśmy mu w komputer ile mamy ogniw i od kogo kupiliśmy? Czyli nie wie jaki mamy silnik. Słowo klucz w tym przypadku to "komputer" z zaimplementowanym oprogramowaniem do ciągłego próbowania jak bardzo można obciążyć panele (jakim prądem) aby napięcie przez nie generowane nie zaczęło zbytnio spadać. W takim przypadku mamy maksymalny prąd Imp przy którym wciąż mamy nominalne napięcie Ump co daje na maksymalną moc Pmax.




Właśnie taka kombinacja tych dwóch parametrów (czyli prąd już nie rośnie a napięcie jeszcze nie spada) to punkt mocy maksymalnej (MPP Maximum Power Point) i regulator cały czas delikatnie zwiększa i zmniejsza obciążenie panela, śledząc (Tracking) czy coś się nie zmieniło, albo czy nie da się tych ustawien jeszcze poprawić. Stąd skrót MPPTracking

Przypadek 2: dzielenie dzieleniem, a na portalach promocje na baterie 4x8 ogniw o wymiarach 118x54cm.. Jeśli z przodu umieścimy dwa obok siebie, a z tyłu jeszcze jeden w poprzek - będzie prawie idealnie. Teraz policzyć prąd... Baterie mają po 32 ogniwa i napięcie wyjściowe na poziomie 18V, choć jak się dokładniej przyjrzymy to się okaże że są podane dwa napięcia - napięcie jałowe (przy otwartym obwodzie) i napięcie w puncie mocy maksymalnej. Ki czort?



Jest to wykres który już wcześniej tu gościł, ale tym razem rozbity na składowe:
czerwony to wykres napięcia w funkcji zwiększającego się prądu pobieranego z ogniwa, a niebieski to wykres mocy generowanej przez ogniwo również w funkcji prądu jaki z niego wypływa. Widać na nich że jeśli prąd jest równy zeru (nie pobieramy energii z ogniwa), napięcie jałowe (czy też napięcie obwodu otwartego) wynosi więcej niż napięcie w punkcie mocy maksymalnej Ump. Skoro więc w tym punkcie chcemy utrzymywać ogniwo, to powinniśmy my pozwolić pracować przy napięciu Ump. I okazuje się że to napięcie (ok. 16..17V) nie odbiega już aż tak bardzo od tego co mamy na akumulatorze czyli między 12,0 a 14,4V. Jeżeli połączymy wszystkie 3 baterie równolegle to dalej będziemy mieli te 16..17 wolt, choć maksymalny prąd będzie sumą maksymalnych prądów wszystkich trzech paneli czyli około 3x6=18A. A ile to będzie wat? Jeżeli akumulator będzie rozładowany i napięcie w instalacji wynosić będzie 12V to uzyskamy 12x18=216W z trzech 100 watowych paneli. A gdy akumulator będzie mocniej naładowany i będzie miał powiedzmy 14V wtedy 14x18=252W... Jest to jakaś strata, ale przypominam że gdy w pierwszym przypadku połączyliśmy wszystkie ogniwa w szereg mogliśmy przy tym samym regulatorze uzyskać maksymalnie 28W. Co by nie mówić jest to postęp.

Regulator.

Tak więc można powiedzieć że jeśli napięcie naszej baterii solarnej lub naszych baterii solarnych w punkcie mocy maksymalnej jest nieznacznie wyższe od napięcia akumulatora który będziemy ładować (10-15%) to możemy zastosować znacznie tańszy regulator PWM, i pogodzić się ze stratą tych 10-15% ale jeśli mamy baterię o napięciu znacznie przekraczającym napięcie instalacji - musimy pomyśleć o innym jej połączeniu (równoległe) lub zastosować regulator MPPT, w innym przypadku stracimy procentowo tyle wydajności instalacji fotowoltaicznej ile procentowo wynosi różnica napięć paneli i instalacji zasilanej (o ryzyku popalenia przetwornic nie wspominając). Działa to też w drugą stronę - regulator MPPT do prawidłowego działania musi mieć pewną "swobodę ruchu" czyli zapas napięcia w którego przedziale może się swobodnie poruszać próbując mniej lub bardziej obciążać panele. Jeżeli przedział ten będzie zbyt mały - przejdzie w tryb awaryjny i zachowa się jak zwykły PWM.

Co jeszcze trzeba wiedzieć o regulatorze?
Większość urządzeń dostępnych na rynku może pracować w instalacjach zarówno 12 jak i 24V i są to urządzenia samoczynnie przełączające się. Aby poinformować urządzenie w jakiej instalacji będzie pracować wystarczy je do niej podłączyć i to przed podłączeniem do urządzenia paneli fotowoltaicznych. Nawet więcej - najpierw podłączamy regulator do akumulatora, programujemy wszystkie parametry (typ i wielkość podłączonego akumulatora, sposób obsługi obciążenia) i po podłączeniu paneli mierzymy woltomierzem czy to co pokazuje wyświetlacz faktycznie pojawia się na akumulatorze, a dopiero wtedy wyłączamy wyjście prądowe i podłączamy do niego obciążenia.
Większość regulatorów opisana jest trzema parametrami: maksymalnym napięciem przyłączonych paneli, napięciem pracy instalacji (12/24) oraz wartością maksymalnego prądu. I w tym trzecim parametrze czai się niebezpieczeństwo, dotyczy on nie tylko maksymalnego prądu jaki może popłynąć z paneli, ale niestety również maksymalnego prądu na wyjściu przeznaczonym do podłączenia obciążenia, jeżeli więc mamy urządzenie 10 amperowe, to za wiele tam nie podłączymy, a gdy mamy do podłączenia urządzenia które pobierają większy prąd niż wymieniony w specyfikacji - lepiej pozostawić wyjście regulatora niepodłączone a energię pobierać bezpośrednio z akumulatora. Dość szczególnym rodzajem obciążenia są wszelkiego rodzaju przetwornice i osobiście nigdy ich nie podłączam do wyjść nawet najmocniejszych regulatorów, ale bezpośrednio do akumulatora. Pisząc jednak "bezpośrednio" nie mam na myśli bez bezpiecznika. O bezpiecznikach, ich typach, wartościach i doborze można dość dużo poczytać w wątku elektrobloku, jednak dla nas w tym przypadku ważne są dwie informacje - zabezpieczenie powinno być tylko nieznacznie większe od maksymalnego prądu roboczego urządzenia oraz powinno być zamontowane możliwie blisko akumulatora. Jeśli więc nie zamierzacie budować jakiejś poważnej instalacji wykorzystującej kilka żródeł energii czy rozbudowany układ dystrybucji ale prostą instalację do pompowania wody na działce, wystarczyć może klema z małym bezpiecznikiem dla regulatora i dużym dla przetwornicy. Jeżeli dodatkowo zamontujemy jakiś odłącznik obciążeń akumulatora, nie powinien on odłączać regulatora od akumulatora, chyba że najpierw od regulatora odłączymy panele. Praca regulatora bez akumulatora nie jest prawidłowa i może doprowadzić do uszkodzenia regulatora lub innych urządzeń pokładowych podłączonych do instalacji 12V





A oto zdjęcie parametrów pracy mojego regulatora MPPT w słoneczny dzień. Jak widać na wejsciu mam 32V przy 25A. Gdybym miał PWM - na wyjsciu pojawiło by się 25V 25A, ale dzięki wbudowanemu przetwornikowi mam 25V przy 32A, czyli 7A gratis co przy 25V daje 25x7=175W

20170601_114601 (Medium).jpg
Plik ściągnięto 2 raz(y) 48,39 KB

_________________
"Panie, pomóż mi być takim człowiekiem, za jakiego uważa mnie mój pies"



Milka - może ją spotkacie?
Ostatnio zmieniony przez Świstak 2018-10-09, 11:48, w całości zmieniany 5 razy  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
Świstak 
Kombatant


Twój sprzęt: Milka, Milka2
Nazwa załogi: Świstaki
Pomógł: 14 razy
Dołączył: 05 Cze 2009
Piwa: 350/95
Skąd: Dolny Śląsk
Wysłany: 2018-03-07, 10:45   

Póki mamy jeden panel - sprawa jest prosta: ktoś to w fabryce połączył szeregowo, równolegle czy jak mu tam pasowało, na naklejce z tyłu umieścił parametry techniczne które nam przypasowały podczas kupna, my to podłączamy do odpowiedniego regulatora i cieszymy się że działa. Ale co zrobić gdy musimy zastosować kilka paneli o róznych kształtach, rozmiarach a co za tym idzie różnych mocach, napięciach i prądach?? Ano nic strasznego, pamiętajmy jednak że tworzymy wtedy łańcuch, a łańcuch jest tak mocny jak jego najsłabsze ogniwo.

Powiedzmy że mamy na dachu panel o mocy 100W i chcemy dołożyć drugi też 100W ale o innym kształcie. Da się? Odpowiedź nie jest taka jasna. Najpierw musimy sobie odpowiedzieć czy wytrzyma regulator. Policzmy więc: podzielmy maksymalną moc paneli przez minimalne napięcie jakiego spodziewamy się na akumulatorze dzięki czemu w wyniku otrzymamy maksymalny prąd jaki popłynie przez regulator: 200W / 12V = 16,7A. Nasz regulator musi poprawnie pracować przy takim prądzie lub większym, a zatem powinniśmy mieć regulator minimum 20A. W tajemnicy i nieoficjalnie powiem Wam że 15A też sobie poradzi, ponieważ nie ma szans aby gdziekolwiek poza laboratorium wycisnąć z paneli tyle ile podane jest na etykietce. Maksymalna wartość mocy panela to wartość przy 25 stopniach Celcjusza przy idealnym oświetleniu padającym z idealnego kąta przy idealnym obciążeniu gdy panel jest w idealnym wieku. Trochę dużo tych ideałów - możemy do obliczeń śmiało przyjąć że najwięcej ile z panela uda się nam wyciągnąć może ze trzy razy w życiu to 85-90% tego co na naklejce. Czyli 90%x200W=180W i dalej 180W / 12V = 15A...
Skoro wiemy że regulator wytrzyma to teraz trzeba dobrać panele.
1. Jeżeli nasz regulator to PWM to nie możemy łączyć paneli szeregowo bo nic nam to nie da, a nawet zadziała na naszą niekorzyść - spowoduje tylko bardziej dotkliwe szpilki w instalacji 12V, zatem pozostaje łączenie równoległe. Przy łączeniu równoległym ważne jest aby wszystkie łączone panele miały podobne napięcie wyjściowe, zgodnie z zasadą najsłabszego ogniwa w łańcuchu napięcie wszystkich paneli zostanie obniżone do najniższego jakie zastosujemy. Jeśli więc zamontujemy jeden panel o mocy 100W i napięciu roboczym 36V max 3A, a drugi również o mocy 100W ale napięciu roboczym 24V max 4A, to napięcie instalacji fotowoltaicznej będzie obniżone do 24V i prądzie max 7A, czyli już na starcie tracimy 30W bo 24V x 7A= 170W a nie 200W. Co gorsza - te brakujące 30W będzie się wytracać w postaci ciepła w tym drugim panelu, a to nie jest wskazane.... Jaki więc zastosować? O takim samym napięciu wyjściowym, bez względu na moc czy prąd w punkcie mocy maksymalnej. Oczywiście pamiętając że przy regulatorze PWM napięcia rzędu 24 czy 36V to błąd w założeniu, bo w opisanym przykładzie wykorzystamy tylko 12V co daje w efekcie 7x12=84 waty z dwustu wat paneli...
2. Jeżeli nasz regulator to MPPT możemy zastosować sposób opisany powyżej (i wtedy jest szansa wycisnąć te 170W), ale możemy też rozważyć parowanie paneli nie ze względu na napięcie, ale ze względu na prąd. Znów kierując się zasadą najsłabszego ogniwa w łańcuchu, staramy się aby dokładany panel miał parametry (w tym wypadku prąd) możliwie zbliżony do tych w już istniejącej instalacji. Przykład - na dachy mamy już wspomniany panel 100W 24V 4A, dokładamy szeregowo panel 50W 24V 2A. Otrzymujemy w wyniku 24+24=48v, min{2,4}=2A co daje łącznie 48Vx2A=96W. Interes życia.... Gdybyśmy go połączyli równolegle dostalibyśmy 2+4=6A oraz min{24,24}=24V czyli 24Vx6A=140W czyli to czego się spodziewaliśmy... No ale mieliśmy pisać o szeregowym więc jaki panel wybrać? Ano o potrzebnym wymiarze i prądzie możliwie zbliżonym do tego co już mamy, przykładowo 60W 15V 4A. Daje nam to po połączeniu szeregowym 24+15=39V min{4,4}=4A po obliczeniu 39Vx4A=156W. Super.... Jedna uwaga - napięcia stałe powyżej 60V są niebezpieczne dla życia i zdrowia. Należy też sprawdzić czy nasz regulator MPPT może przy takim napięciu pracować - większość z nich ma limit określony na 100V, ale niestety nie wszystkie.

"Osiołkowi w żłoby dano".... czyli które połączenie lepsze - szeregowe czy równoległe? Jak dla mnie najlepsze są mieszane, ale nie wstrząśnięte :haha: . Osobiście jestem zwolennikiem regulatorów MPPT które wymagają na wejściu dość wysokiego napięcia przy niewielkim prądzie i korzystając z dużego zapasu napięcia które mogą próbkować oraz wbudowanej przetwornicy na wyjściu dają niskie napięcie przy dużym prądzie. Panel 100W złożony z 200 ogniw połączonych szeregowo wydaj się rozwiązaniem idealnym - 100V, prąd 1A płynący przez wszystkie ogniwa to żadne wyzwanie dla lutowanych połączeń wewnątrz panela. Ale co się stanie gdy gołąb zapaskudzi nam jedno z ogniw zasłaniając 50% jego powierzchni? Ano prąd płynący przez to ogniwo również zmniejszy się o połowę, czyli zgodnie z zasadą najsłabszego ogniwa w łańcuchu - w całej baterii popłynie prąd mniejszy o połowę, czyli i moc całego panela spadnie o połowę. To samo stanie się jeśli tylko w samiutkim rogu naszego wielkiego panela zbierze się brud, lub zacieni go antena sat lub jakiś chaszcz... Skutek (na oko) nieproporcjonalny do winy. Oczywiście jako prawdziwy Polak pierwsze co mi przychodzi do głowy, to pytanie czy się tego przepisu... Ups... tego problemu miało być - nie da jakoś obejść, czy się nie da zrobić jakiegoś ByPass'u??? Oczywiście że się da: można zastosować diodę która przez którą popłynie to czo nie popłynęło przez ogniwo. Wystarczy wlutować więc po jednej diodzie w kierunku zaporowym równolegle do każdego ogniwa i temat załatwiony. No chyba że panel jest zalaminowany i nie mamy jak się do poszczególnych ogniw dostać... To wtedy może choć każdy panel tak zabezpieczyć? Zawsze coś tam więcej zostanie....




Równoległe połączenia tez mają wady - do przesłania tej samej mocy potrzebne niższe napięcie, ale płyną proporcjonalnie większe prądy, a to z kolei wymaga grubszych przewodów, lepszej jakości styków no i nie zostawia pola manewru dla regulatora MPPT aby próbował wycisnąć więcej niż maksimum z naszych paneli... Powiem więcej - z napięciem 0,5V to ten regulator nic nie zrobi!



Dlatego jeśli uważniej przyjrzymy się panelom (zwłaszcza tym dużym) zauważymy że ogniwa bardzo często łączy się w szeregowe baterie aby uzyskać jakieś sensowne napięcie, a następnie takie dwie, trzy czy też dziesięć baterii łączy się równolegle i zamyka w jednym panelu. Mamy dzięki temu wymagane napięcie (powiedzmy 20V) i przyzwoity oraz wciąż bezpieczny i łatwy do bezpiecznej realizacji okablowania prąd (powiedzmy 8A). A jak my to zrobimy? No cóż, to już zależy co mamy na dachu, albo co znajdziemy w promocji...




Żeby nie było za łatwo i w tym przypadku może coś pójść nie tak i w pewnych sytuacjach może dojść do sytuacji w której energia z paneli generujących wyższe napięcie może wracać do panela generującego niższe napięcie i zamienić go w grzałkę. Możemy się przed tym zabezpieczyć diodami blokującymi, ale ja osobiście tego nie stosuję. Nawet taką sytuacja uważam za korzystną, ale tylko zimą ;)



Kończąc temat diod w panelach warto wspomnieć że wielu szanujących się producentów zabudowuje diody bypass bezpośrednio w panelach - najczęściej w skrzynkach przyłączeniowych




Ci którzy chcieli by sobie dokompletować diody blokujące mają do dyspozycji gotowe rozwiązania:

_________________
"Panie, pomóż mi być takim człowiekiem, za jakiego uważa mnie mój pies"



Milka - może ją spotkacie?
Ostatnio zmieniony przez Świstak 2018-03-18, 13:22, w całości zmieniany 6 razy  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Świstak 
Kombatant


Twój sprzęt: Milka, Milka2
Nazwa załogi: Świstaki
Pomógł: 14 razy
Dołączył: 05 Cze 2009
Piwa: 350/95
Skąd: Dolny Śląsk
Wysłany: 2018-03-07, 14:01   

Okablowanie.

Temat stary jak świat i pełen zawsze tych samych dylematów - tanio czy dobrze?
Większość fabrycznych paneli dostarczana jest z parą dość krótkich przewodów zaopatrzonych w szybkozłączki. Jednymi z najpopularniejszych jest standard MC4 oferujący sprężynową blokadę, system wtyk/gniazdo z ustandaryzowanym podziałem na + i -, oraz zabezpieczenie styku przed wpływem warunków atmosferycznych na poziomie IP67.




Przy łączeniu szeregowym nie potrzebujemy dodatkowych urządzeń - wystarczy + jednego panela połączyć z minusem następnego (nie da się tu pomylić),






a przy łączeniu równoległym możemy skorzystać z dedykowanych kolektorów, choć nie powinno się ich stosować gdy spodziewamy się dużych prądów - wtedy lepiej jest zastosować puszkę, rurki i listwy połączeniowe (opis w wątku energobloku) lub sprowadzić okablowanie wszystkich paneli do regulatora i dopiero tam je zrównoleglić.




Musimy pamiętać że przesyłanie energii elektrycznej zawsze wiąże się z jakimiś stratami, a ich wielkość jest wprost proporcjonalna do wartości prądu, a odwrotnie proporcjonalna do pola przekroju poprzecznego przewodu (czy jak kto woli do średnicy). Równie istotna jest jakość samego materiału z jakiego wykonana jest linka. Mówię o linkach, ponieważ to właśnie linki najczęściej stosujemy przy instalacjach mobilnych. Ale najwięcej problemów będą nam zawsze stwarzały punkty styku, czyli zbyt oszczędnie posrebrzone bądź brudne/wilgotne/zaśniedziałe rurki wewnątrz konektorów albo samo połączenie przewodu z konektorem. Zaciskanie konektorów nie jest zadaniem specjalnie skomplikowanym, ale wymaga odpowiednich narzędzi i staranności - odsyłam tu do wątku energobloku gdzie zostało to dość dokładnie opisane.



No ale jaki w końcu ten przewód? Musi być solarny??? Oczywiście że nie. Nazywanie przewodu elektrycznego "solarnym" jest takim samym chwytem marketingowym jak każdy inny, ale możemy podejrzeć kilka parametrów takiego przewodu.
1. pole przekroju - zasadniczo im więcej tym lepiej, ale jako standard przyjęło się stosować 4 lub 6mm2 co pozwala bezpiecznie pracować z prądami rzędu 55-70A
2. Materiał przewodzący - z racji dużych prądów powinna to być dobrej jakości miedź, w niektórych opracowaniach mówi się też że poszczególne nitki z których składa się linka powinny być cynowne aby zapewnić m.in. lepszą przewodność na styku linka-konektor
3. izolacja - tu wymogów jest mnóstwo - odporność na napięcie stałe rzędu 900 / 1800 V, odporność na starzenie min. 25 lat, odporność na promieniowaniu UV, odporność na ścieranie, odporność na oddziaływanie benzyn, odporność na działanie amoniaku, odporność na pracę w temp. -40 do +90 minimum 30 lat, odporność na zginanie, odporność na rozciąganie....
Właściwie to już mi się odechciało szukać czegoś o 10 groszy tańszego... Przyjmujemy że to co leży na dachu i ociera się o niego na każdej dziurze, pada na to deszcz i kupkają na to gołębie, słońce to grzeje z zewnątrz a rozpędzone elektrony od wewnątrz - będzie to dedykowany do tego typu instalacji przewód w podwójnej izolacji o przekroju 6mm2 jak choćby ten:
http://www.ecosolar.pl/pr...arny-p-116.html

_________________
"Panie, pomóż mi być takim człowiekiem, za jakiego uważa mnie mój pies"



Milka - może ją spotkacie?
  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Świstak 
Kombatant


Twój sprzęt: Milka, Milka2
Nazwa załogi: Świstaki
Pomógł: 14 razy
Dołączył: 05 Cze 2009
Piwa: 350/95
Skąd: Dolny Śląsk
Wysłany: 2018-03-07, 17:48   

Instalacja:

Ilu instalujących - tyle szkół. Jedni kleją, inni przykręcają, jeszcze inni montują na podnośnikach czy obrotnicach. Zasadniczo nie ma to większego znaczenia - byle było mocno. Ale zanim zdecydujemy się na którąś opcję, warto sobie przypomnieć że...
1. Panele nie lubią gorąca, warto więc zapewnić im wentylację od spodu lub przykleić je całą powierzchnią przy pomocy termoprzewodzącego kleju do jasnej blachy tak aby mogły oddawać do niej ciepło
2. Panele nie lubią by po nich deptać - warto tak rozplanować miejsce aby można je było serwisować bez ich deptania czy klękania na nich.
3. Woda deszczowa wcale nie jest taka czysta - panele trzeba od czasu do czasu umyć, a montaż pod lekkim skosem przyczyni się do spływania deszczówki i mniejszego brudzenia paneli.
4. Przewody pozostawione luzem na dachu będą się o niego ocierać niszcząc dach i swoją własną izolację

Instalacja sztywnego panela - przyklejenie plastikowych mocowań do dachu



Instalacja sztywnego panela - przykręcenie poprzez uchwyty aluminiowe



Instalacja półelastycznego panela na klej



Instalacje półelastycznego panela na piankową taśmę dwustronną.




Co do przepustów dachowych - jest ich dostępna na rynku cała gama, ważne aby były szczelne. Te dedykowane dla fotowoltaiki mają dobre jakościowo dławiki kablowe dostosowane do średnic przewodów opisanych wyżej.




Mogą to być jednak dowolne inne puszki czy przepusty przystosowane do montażu zewnętrznego (odporność na UV), hermetyczne oraz wyposażone w dławiki . Montaż powinien być tak przeprowadzony aby wejścia przewodów do przepustu nie znajdowały się od przodu pojazdu aby w czasie jazdy do środka nie dostała się woda

_________________
"Panie, pomóż mi być takim człowiekiem, za jakiego uważa mnie mój pies"



Milka - może ją spotkacie?
Ostatnio zmieniony przez Świstak 2018-03-07, 19:47, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
Świstak 
Kombatant


Twój sprzęt: Milka, Milka2
Nazwa załogi: Świstaki
Pomógł: 14 razy
Dołączył: 05 Cze 2009
Piwa: 350/95
Skąd: Dolny Śląsk
Wysłany: 2018-03-07, 19:11   

I wreszcie ostatnie pytanie: ile muszę zainstalować do swojego kamperka żeby mi wystarczyło. Odpowiedź jest banalnie prosta - 2 razy więcej niż potrzebujesz. I nie żartuję - moc podana na panelach to moc szczytowa osiągnięta w warunkach laboratoryjnych i zobaczenie takiego wyniku na wyświetlaczy Waszego regulatora raczej Wam nie grozi. W dobrą pogodę zobaczycie może 70% tego co na tabliczce, w kolejnym roku już tylko 68% pod warunkiem że nie zwiększy się współczynnik smogowy. A ile potrzebujesz? Na to pytanie nie jestem w stanie odpowiedzieć bo każdy ma inne potrzeby, a do tego z roku na rok potrzebujemy coraz więcej. Tak więc możemy przyjąć że paneli warto zamontować tyle ile się zmieści i ile będzie w stanie przyjąć nasz akumulator. No bo to też musimy wziąć pod uwagę....

Załóżmy że mamy na dachu 500W nowiuteńkich paneli i najbardziej bajerancki regulator MPPT jaki wyszedł na rynek. Po ostatnim wyjeździe zaparkowaliśmy autko w garażu i zapomnieliśmy czegoś tam w aucie wyłączyć co wydoiło nam akumulator nadwoziowy do 11V. W samo południe 23 czerwca jedziemy umyć naszą furę i wyjeżdżamy z garaż na pełne słońce w samo południe. Panele dostają ekstazy i pompują w akumulator 480 wat. Co na to akumulator? No... też jest bliski ekstazy - pompujemy weń 480W / 11V = 43 ampery. Jeżeli jest to akumulator 60Ah to przekroczyliśmy zalecany prąd ładowania zaledwie 7 razy. Przy odrobinie szczęścia nie wybuchnie, ale raczej na zdrowie mu to nie wyjdzie. Gdzie tkwi błąd? Może w ustawieniach regulatora? Może nie ustawiliśmy jaki podłączony jest akumulator? A może za mały akumulator? A może nic się nie stanie???
Wszystkiego po trochu. Dobry regulator MPPT ma możliwość ustawienia maksymalnego prądu ładowania akumulatora, ale nie każdy taką funkcję posiada. Również tak mały akumulator przy tej mocy paneli to błąd w założeniu, warto by było pomyśleć o dwu a nawet trzy krotnie większym (prawdopodobnie ten akumulator nie da się pompować tak potężną mocą, ale i tak nie będzie to ładowanie optymalne). I wreszcie sytuacja tu opisana jest absolutnie wyjątkowa i choć może się wydarzyć - szanse nie są duże (w normalnych warunkach akumulator byłby doładowywany już od bladego świtu). Warto jednak pamiętać aby od czasu do czasu kontrolować napięcia i prądy akumulatorów. Również czujnik temperatury regulatora MPPT nie służy do pomiaru temperatury w lodówce, ale temperatury akumulatora i tam należy go umieścić - automatyczna korekcja parametrów ładowania z pewnością wyjdzie na dobre zarówno akumulatorowi jak i naszej kieszeni.

_________________
"Panie, pomóż mi być takim człowiekiem, za jakiego uważa mnie mój pies"



Milka - może ją spotkacie?
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
Rawic 
Kombatant


Twój sprzęt: Hymer Tramp CL 698
Nazwa załogi: Ewa,Karolina,Zbyszek
Pomógł: 3 razy
Dołączył: 11 Wrz 2010
Piwa: 53/3
Skąd: Gorzkowice
Wysłany: 2018-03-17, 21:59   

*chwała Ci kolego, za kawał dobrej roboty :spoko
_________________
Stacja Kontroli Pojazdów przyjazna pojazdom specjalnym z przeznaczeniem kempingowym.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
pasza 
weteran

Twój sprzęt: ADRIA - Adriatik 360
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 08 Lis 2017
Piwa: 21/3
Skąd: Trieste
Wysłany: 2018-03-17, 22:05   

Wielkie dzięki.
Będę montował panele i miałem kilka pytań a teraz po przeczytaniu już nie potrzebuję pytać chociaż i tak spytam :)
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
zbiegusek 
zaawansowany

Twój sprzęt: Lublin 3324
Nazwa załogi: zbYchEwka
Dołączył: 06 Lis 2016
Piwa: 10/7
Skąd: Bełchatów i okolice
Wysłany: 2018-03-18, 13:09   

I słusznie. To przynajmniej dostaniesz odpowiedź :bylo
I może link do niniejszego wątku. Za który chwała niech będzie świstakowi na wieki, wieków, ament! ;)
PS Sorki, że nick "świstak" napisałem z małej litery ale coś mi się porąbało w kompie jakiś czas temu i odpowiedni wersalik nie działa. :(
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
juni 
trochę już popisał

Twój sprzęt: FIAT DUCATO 2.4Laika 7vip półintegra 98r
Nazwa załogi: nina i juruś
Dołączył: 13 Sie 2013
Piwa: 2/24
Skąd: Górny Śląsk
Wysłany: 2018-03-18, 13:15   

Dzięki serdeczne za obszerne wyjaśnienie solarowo - regulatorowo-akumulatorowych zagadnień.Pozdrawiam serdecznie :spoko
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
yahoda 
weteran


Twój sprzęt: HYMERMOBIL 522 FORD
Nazwa załogi: brave sir Robin
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 13 Paź 2015
Piwa: 68/60
Skąd: Starogard Gd.
Wysłany: 2018-06-24, 10:57   

Faynie, Świstaku, żeś to uporządkował :pifko
Ja ostatnio zastanawiam się dlaczego u mnie instalacja szwankuje i podejrzewam, że sprawność panelu znacząco spadła. Panel jest samorobny i dosyć stary. Ma już niektóre z oznak starzenia - tu więcej:
https://www.sklep.asat.pl...woltaicznych/21
_________________
kamperki z lego: http://www.camperteam.pl/...hlight=lego+kam
nasze autko: http://www.camperteam.pl/...ight=hymermobil
  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
tolo61 
Kombatant
DUDI


Twój sprzęt: Blaszak Ducato Jeszcze blaszak...kiedy???
Nazwa załogi: DUDI
Pomógł: 7 razy
Dołączył: 01 Maj 2009
Piwa: 95/26
Skąd: Poznan
Wysłany: 2018-06-24, 12:49   

Arek
:pifko leci za całokształt tego artykułu...
To je eto... :szeroki_usmiech
:spoko
_________________
Przed nim było parę ale ten ..Był zaje...
https://www.camperteam.pl...pic.php?t=20376
Teraz próbuję
https://www.camperteam.pl...pic.php?t=31540
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
pasza 
weteran

Twój sprzęt: ADRIA - Adriatik 360
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 08 Lis 2017
Piwa: 21/3
Skąd: Trieste
Wysłany: 2018-07-20, 00:39   

Dobór regulatora ładowania do paneli fotowoltaicznych

[...]Układ MPPT tak kształtuje parametry impulsów ładowania akumulatora, żeby zawsze iloczyn prądu i napięcia źródła (paneli) był maksymalny. Nazywa się to „wyszukiwanie punktu szczytowego mocy”. W ten sposób nawet w przypadku dużego zachmurzenia można energię przekazać do akumulatorów. Dodatkową zaletą jest to, że impulsy ładowania akumulatora są kształtowane przez regulator, a nie przez dostępne napięcie na panelach. Dlatego nie ma problemu także przy wysokim napięciu ponad 50V np. paneli amorficznych. Dzięki temu parametry ładowania mogą być optymalniej dobrane do ładowania akumulatora niż w przypadku technologii PWM. W ten sposób teoretycznie można zwiększyć nawet do 30% efektywność ładowania. Tu chwila refleksji: można zwiększyć, to nie znaczy, że zawsze się zwiększy. Po pierwsze musimy zastosować dobry regulator MPPT. Takie regulatory ze względy na wysoką wydajność są często pozbawione nawet wyświetlacza, który „pożera” część energii. Słabsze regulatory takie jak np. z serii T lub M:
mają okrojoną funkcjonalność do pracy MPPT tylko w ograniczonym zakresie i często w konsekwencji są mniej wydajne niż dobre regulatory PWM. Nie mówiąc już w ogóle o układach, które z MPPT nie mają nic wspólnego poza nazwą. Regulatory MPPT są droższe od PWM ponieważ mają inną, bardziej zaawansowaną budowę i praktycznie nie ma możliwości żeby kosztowały mniej niż 20USD. W pewnych wypadkach technologia MPPT może być nawet mniej skuteczna niż PWM (MPPT zużywa więcej energii na własne potrzeby/straty energii). Przy optymalnie dobranych parametrach paneli (napięcie ładowania, moc) efektywność PWM będzie taka sama lub nawet wyższa niż MPPT. Tak będzie w przypadku np. paneli z napięciem pracy 30V podłączonych do akumulatora 24V lub z panelami 18V podłączonymi do akumulatora 12V. Tylko w przypadku paneli amorficznych, cienkowarstwowych lub innych, z różnicą napięcia pomiędzy akumulatorami, a panelami ponad 20V skuteczność MPPT będzie większa niż PWM. Poza tym efektywność ładowania PWM jest zwykle na poziomie do 92%, MPPT daje sprawność nawet 98%.

Podsumowując: jeżeli masz panele o napięciu obwodu pracy nieznacznie wyższym niż napięcie akumulatorów wybierz PWM. Jeżeli chcesz „wyciągnąć” ostatnie Waty mocy to wybierz MPPT.[...]


-> http://generatory-wiatrow...ltaicznych-cz1/
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum

Dodaj temat do ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
*** Facebook/CamperTeam ***